KUPIŁAM, WYGRAŁAM, DOSTAŁAM #3
Czyli Aliexpress i Zaful haul

68 komentarzy:
Nadal uzupełniam szafę na lato. Ostatnio przy okazji zamówień postanowiłam też uzupełnić swój kuferek kosmetyczny ;) No, nie mogłam się oprzeć ;) A z racji tego, że wszystko z chińskich stronek, to kosztowało grosze. Ostatnio sporo nowości, i kosmetycznych i modowych, zebrało się w moich zasobach, więc spodziewajcie się hauli w najbliższych postach ;)
1. Sztuczne rzęsy. Moje pierwsze ;) Jeszcze ich nie próbowałam, bo poszukuję dobrego kleju dla początkujących. Może coś polecicie? I koniecznie coś, co nie uczula :D Na rzęskach nie znam się zbyt dobrze, więc wiele Wam o nich nie napiszę, ale wyglądają bardzo ładnie. W plastikowym, raczej tandetnym (ale nie o to przecież tutaj chodzi :D), pudełeczku dostajemy 5 par pięknych rzęs. Wyglądają ślicznie. Obawiam się, że mogą być troszkę za długie na moje małe oczęta, ale najwyżej odetnę kawałek z najkrótszymi kępkami i zastosuję jako połówki ;) Już nie mogę się doczekać, żeby ich wypróbować. Zakupione na Aliexpress za niecałego dolara (już nie pamiętam dokładnie). Czas oczekiwania był dosyć długi, ponad miesiąc.

2. Pędzel Rose Golden do konturowania. Przynajmniej w takim celu ja go zakupiłam. Ma dosyć precyzyjny czubeczek, który pozwala na dokładną i naturalną imitację cienia pod kością policzkową. Mięciusieńki i przepiękny. Używanie go to czysta przyjemność ;) Jakiegoś specyficznego zapachu nie zauważyłam :) Zakupiony za $0.95, czas oczekiwania standardowy - około miesiąca.
3. Precyzyjny pędzelek do zdobień nail art. Dawno temu kupiłam taki cienki pędzelek w chińskim sklepie stacjonarnym za zawrotną cenę 1 zł. Niestety okazał się do niczego, więc tym razem postanowiłam kupić coś droższego. Tę konkretną aukcję znalazłam na grupie na facebooku związanej z paznokciowymi rzeczami z Aliexpress. Wszyscy polecali, więc postanowiłam się skusić. Pędzelek, który mi przyszedł odbiegał wyglądem od tego ze zdjęć, niestety. Włosie się delikatnie rozwarstwia, co może stanowić problem przy wykonywaniu precyzyjnych zdobień. Nie jest najgorszy, ale nadal szukam czegoś do tzw. koronkowej roboty ;) Kosztował $4.93, czas oczekiwania standardowy - około miesiąca.
4. Zestaw 12 pędzli do makijażu oczu. Już ostatnia w tym haulu rzecz makijażowa. Pędzle są przepiękne. Od tego zacznę ;) Mam już w swojej kolekcji wystarczającą ilość takich puchaczy, więc teraz to już po prostu kolekcjonowanie :D Ale nie mogłam się im oprzeć. Jeszcze ich nie testowałam, ale włosie mają bardzo miękkie. Zdecydowanie bardziej przyjemne niż to od Aliexpressowych pędzli Zoeva, o których pisałam tutaj. Delikatnie śmierdzą klejem, ale myślę, że po kilku myciach problem zniknie ;) A na pewno nie jest to na tyle intensywny zapach, żeby przeszkadzał w ich użytkowaniu. Poza tym nie mam zastrzeżeń i już wiem, że ten zestaw trafi do moich ulubieńców pędzlowych.
5. Białe body z wiązaniem przy dekolcie. Pamiętacie jak pisałam o takim body w ostatnim poście? Okazało się, że przez przypadek zamówiłam takie samo drugi raz... Może poproszę koleżankę, żeby spróbowała coś z nim zrobić, żeby się na mnie nadawało :D Bo szkoda mi się go pozbywać. Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć jak się prezentuje na mojej siostrze to zapraszam tutaj.
6. Biały crop-top z wiązaniem i dekoltem w stylu hiszpańskim. Zakochałam się w tych dekoltach. Mogłabym tylko takie nosić. No i w mojej szafie pojawiła się kolejna taka bluzeczka. Wygląda bardzo dziewczęco. Wiązanie można nosić zarówno z przodu, jak i z tyłu. Ja na pewno zdecyduję się na tę drugą opcję. Tasiemka do przewiązywania jest troszkę kiepskiej jakości, ale można ją bez problemu wymienić, a mi osobiście zupełnie to nie przeszkadza, bo i tak zakryję ją włosami ;) Materiał dobrej jakości, porządne wykonanie.  I jak widzicie, ostatnio bardzo podoba mi się połączenie bieli i złota ;)
Podsumowując, z zamówień jestem całkiem zadowolona. Pędzelek do zdobień troszkę mnie rozczarował i zdublowałam body. Poza tym rzeczy uważam za udane ;) Wręcz nie mogę się doczekać, by z nich korzystać. Jeżeli miałabym wskazać na ulubieńców to zdecydowanie rzęsy i zestaw pędzli ;)

Jak widzicie nie ma tutaj żadnej sukienki ;o O dziwo. Dlatego, żeby Wam to trochę wynagrodzić pokażę Wam kilka, które ostatnio wpadły mi w oko.
1. Czarna z haftami  |  2. Błękitna off-shoulder  |  3. W kwiatami na jedno ramię


I co myślicie o moich zamówieniach? Jak Wam się podoba? Zamawialiście kiedyś coś na Zaful lub Aliexpress? Udały Wam się zamówienia czy byliście rozczarowani? Zamierzacie zakupić podobne rzeczy czy moje propozycje nie wpasowują się w Wasze gusta?

~ wredna
Czytaj więcej

A MOŻE FIDGET SPINNER? Czyli wishlista Rosegal

11 komentarzy:
Uzupełnianie szafy w pełni, ale co z innymi drobiazgami? Nimi też warto się zainteresować. Modne ostatnio Fidget Spinnery, może trzeba sprawdzić ten fenomen. Albo hybrydy, przecież niedawno zaczęłam swoją przygodę z tą formą manicure. Pasowałoby uzupełnić kolekcję lakierów hybrydowych. Dlatego dzisiaj postanowiłam przygotować dla Was wishlistę, ale wyłącznie z akcesoriami, żadnych ciuchów :D A gdyby ktoś jednak był tym faktem rozczarowany to zapraszam tutaj: Rosegal bikini leopard summer 2017 Promotion
Czytaj więcej

CO NOWEGO W MODZIE, czyli wishlista Zaful

7 komentarzy:
Uzupełnianie szafy trwa ;) Co jakiś czas zaglądam na chińskie strony, żeby sprawdzić co w trawie piszczy i co nowego dane sklepy wprowadziły. Dzisiaj mam dla Was króciutki przegląd tego, co ciekawego proponuje nam Zaful.
Czytaj więcej

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE, czyli zamówienie z Zaful

87 komentarzy:
Pamiętacie jak pisałam, że uzupełniam szafę w wiosenno-letnią garderobę? Mówiłam o zwiewnych sukienkach, motywach kwiatowych, jasnych kolorach. Tak, nadal staram się zebrać kilka modowych niezbędników na nadchodzące ciepłe dni. I już myślałam, że w mojej kolekcji pojawią się dwa, nowe, piękne ciuszki. A tu taki psikus...
Zamówiłam tylko dwie rzeczy, dwie rzeczy, na które bardzo się cieszyłam, i których nie mogłam się doczekać. Co więc poszło nie tak? Ja... Oba ciuszki są przepiękne, dlatego jeszcze bardziej boli mnie to, że na mnie nie pasują ;( Do zdjęć zapozowała mi siostra, bo na niej rzeczy leżą znacznie lepiej.

1. Zwiewna, biała sukienka z motywem kwiatów i wiązaniem z przodu. Zakochałam się w niej. Ten kolor, ten wzór, ta falbanka przy dekolcie. Jest fantastyczna. Posiada podszewkę, więc nie ma się co martwić, że będzie nam widać zbyt dużo. Z tyłu wszyty jest zamek, który działa bez zarzutów. Materiał zwiewny, dosyć lejący i jakby delikatnie tłoczony (nie jest zupełnie gładki). Sukienka pod wiązaniem z przodu nie ma żadnego materiału, jednak, żeby nie świecić tym i owym siostra postanowiła pod spód włożyć biały podkoszulek ;) Jedyne do czego mogę się przyczepić to właśnie rozmiar, S zdecydowanie bardziej pasuje na mniejsze M. A drobniejszych dziewczyn (XXS/XS) nie uwzględniono w rozmiarówce ;( Na moją siostrę też jest delikatnie za szeroka w talii, ale poproszę koleżankę, żeby ją troszkę zwęziła i Ola będzie latać ;)
2. Body z długim rękawem i wiązaniem przy dekolcie. Tak, znów wiązanie ;) Teraz są modne, a ja jeszcze nie mam ani jednej takiej bluzki. Kolor określiłabym na ecru. Materiał porządny, rozciągliwy. W kroku zapina się na zatrzask. Jak dla mnie ogromny plus ;) I, jak już pisałam kiedyś, zawsze zwracam uwagę, żeby body rozpinało się u dołu ;) Znacznie ułatwia to życie :D No i znów, wszystko ładnie pięknie, ale i ten ciuszek musiałam oddać siostrze. A dlaczego? A to dlatego, że mam za mały biust i w okolicy klatki piersiowej body (u mnie) dziwnie się układa. Jeżeli chodzi o rozmiar to S wypada między XS a S, ale polecam raczej dla dziewczyn z biustem większym niż małe B :D Przyczepić mogłabym się też do długości, bo Ola przy 165 cm rezygnuje z zapinania body, bo ykhm... odczuwa dyskomfort :D Możliwe, że przy większych rozmiarach taki problem się nie pojawia ;)
Podsumowując, ciuszki są przepiękne, dobre jakościowo i porządnie wykonane. Ja nie trafiłam z rozmiarami, ale moja siostra już jest z nich bardzo zadowolona. Gdybym nie była tak drobną osóbką to pewnie byłabym bardzo usatysfakcjonowana ;)
sukienka   |   body

I co myślicie o moim zamówieniu? Jak Wam się podoba? Zamawialiście kiedyś coś na Zaful? Udały Wam się zamówienia czy byliście rozczarowani? Zamierzacie zakupić podobne ciuszki czy moje propozycje nie wpasowują się w Wasze gusta?


~ wredna
Czytaj więcej

CO O TYM SĄDZĘ #5 Cienie GlamShadows

90 komentarzy:
Już jakiś czas temu wspominałam Wam, że przymierzałam się do zakupu nowych cieni. Niby mam ich wystarczająco dużo, żeby wyczarować rozmaite makijaże, ale kto wsiąkł w świat makijażowy to wie, że z czasem chce się mieć ich coraz więcej :D Zastanawiałam się między różnymi markami i wariantami. Brałam pod uwagę palety Zoevy (bo jak wiecie uwielbiam tę markę), głównie Caramel Melange i Matte. Ale ta pierwsza była wszędzie wykupiona, a ta druga w ogóle niedostępna w Polsce. W międzyczasie doszłam do wniosku, że pojedyncze cienie mają wiele zalet ;) Można je dowolnie komponować (nie jesteśmy zmuszeni kupować palety dla 2-3 cieni) i z łatwością uzupełniać (nie trzeba kupować całej palety, gdy skończy się jeden cień). No i tak, ostatecznie, wybór padł na cienie GlamShadows od Hani Digitalgirl.
Zaopatrzyłam się (na razie) w sześć malutkich cudeniek w, bardzo modnych teraz, ciepłych kolorach. Dominują tutaj tonacje różowe i czerwone. Nie każdemu się to podoba, ale ja się zakochałam! Ale zanim przejdę do konkretnych odcieni, trochę informacji technicznych. Nasze wkłady przychodzą zapakowane w plastikowe opakowania. Można od razu przerzucić je do palety magnetycznej. Cienie produkowane są w Polsce i nie są testowane na zwierzętach. Dla mnie ogromny plus. Gramatura każdego kółeczka to 1,8g, a każdy kosztuje 12 zł. Dostępne są na stronie glam-shop.
Swoje cienie zakupiłam w ramach prezentu świątecznego (dostałam od tzw. zająca :D). Skorzystałam też z wielkanocnej promocji. Dzięki temu zamiast 85 zł za całość zapłaciłam 77,80 zł. Drobnym minusem jest to, że sklep internetowy współpracuje jedynie z firmą kurierską DPD, więc za wysyłkę musimy zapłacić 13 zł. Ale za to wysyłka jest szybka i bezproblemowa. Było tak przynajmniej w moim przypadku.
Jeszcze jedna sprawa w kwestii wysyłki. Jak już złożyłam zamówienie i cieszyłam się, że wszystkie odcienie, które wpadły mi w oko wróciły do magazynu, zadzwoniła do mnie Pani z informacją, że jeden z kolorów jest niedostępny. Zaoferowała dosłanie brakującego cienia po świętach Pocztą Polską. Zgodziłam się i cień otrzymałam ;)
A teraz przejdźmy konkretnie do moich kolorków i mojej opinii na ich temat. Moje sześć cudeniek to (patrząc od lewej do prawej od górnego rzędu) Miodowy, Różowe Złoto, Paprykarz, Szare Bordo, Bingo, Tango. Nazwy, moim zdaniem, bardzo pomysłowe ;) Duży plus za to, że są w języku polskim ;) Jak widać, u mnie królują maty. Ale kto mnie czyta ten wie, że je uwielbiam ;) Jedyny połyskujący cień w tym zestawieniu to Różowe Złoto, który kupiłam z myślą o weselu koleżanki.
Cienie odrobinę się pylą, szczególnie te z czerwonym pigmentem (Tango i Bingo). Sprawia to też, że mają tendencję do delikatnego osypywania się, dlatego warto zacząć makijaż od oka :) Ale nie jest to dla mnie jakiś ogromny minus. Używałam gorszych pod tym względem. Poza tym formuła bardzo mi odpowiada. Bardzo dobrze nakładają się na pędzel, a z niego przenoszą na powiekę. Pigmentacja jest bardzo zadowalająca. Ba, z tymi czerwonymi radzę uważać! Potrzeba ich minimalnej ilości ;)
Rozcierają się przepięknie. Praca z nimi to czysta przyjemność. Idealnie się ze sobą łączą. Nie tworzą jednej wielkiej plamy, nawet porządnie rozblendowane zachowują swoje kolory. Różowe Złoto swe piękno oddaje najlepiej, kiedy nakładane jest palcem, lub na mokro. Pod tym względem ich jakość jest porównywalna z tą cieni Zoevy. Jednak jeżeli chodzi o pigmentację, to w niektórych przypadkach GlamShadows wygrywają z ukochaną przeze mnie Zoevą.
Przygotowałam dla Was również swatche moich kolorów. Starałam się jak mogłam, ale po prostu nie potrafię :D Przepraszam. Mam nadzieję, że to co udało mi się sfotografować jakoś Wam pomoże ;) Cienie aplikowane na sucho, bez bazy. Od lewej do prawej kolejno: Miodowy, Różowe Złoto, Paprykarz, Szare Bordo, Bingo, Tango.


Podsumowując, bardzo praktyczne cienie magnetyczne o całkiem sporej, jak na tego typu kosmetyk, pojemności. Mają rewelacyjną pigmentację i ładnie się ze sobą łączą. Rozcierają się bez problemów, jedynie Tango czasami lubi stworzyć plamę, ale wystarczy go wyczuć ;) Cena, moim zdaniem, adekwatna do jakości ;)
Moja ocena: 5-/5

Miałyście? Co o nich sądzicie? Jak podobają się Wam kolorki wybrane przeze mnie? Na jakie odcienie zdecydowałyście się Wy? A może jesteście posiadaczkami innych dobroci z asortymentu glam-shop?

~ wredna
Czytaj więcej

ZUŻYCIA OSTATNICH MIESIĘCY #4

70 komentarzy:
I znów moja torebka z wykończonymi produktami wypełniła się po brzegi. A co to znaczy? A nic innego jak to, że pora na kolejny post z serii Zużycia ostatnich miesięcy. Większość produktów już pojawiła się na moim blogu. Ale jest też kilka, które będą miały tutaj swój debiut. Dużo tego nie ma, więc wpis nie powinien być długi.
Tak prezentuje się całość. Powinien znaleźć się tu jeszcze jeden suchy szampon od Batiste. Ale z tym wiąże się krótka historia. Otóż, jak zwykle, zrobiłam zapas tegoż produktu. Jakież było moje zdziwienie gdy użyłam go raz, a następnym razem gdy chciałam odświeżyć włosy, okazało się, że nic z tego. Trafiłam na wadliwą sztukę, aplikator był uszkodzony i całe powietrze ulotniło się z kosmetyku. Próbowałam ratować zawartość, ale sam proszek, niestety nie zdaje testu ;( Tak więc, nie chciałam pokazywać Wam rozciętej butelki ;)
1. Garnier, Action Control, antyperspirant w kulce. Już chyba moje ente opakowanie. Najlepszy antyperspirant, jaki do tej pory używałam. Ładnie pachnie, zapewnia dobrą ochronę przed potem. Zazwyczaj sięgam po tę właśnie wersję, więc nie mam porównania do innych. Co tu dużo pisać? Na razie nie zapowiada się, żebym miała szukać dla niego zamiennika. Chociaż kusi mnie kulka z Vichy, ale to już inwestycja na czas, kiedy nie będę miała tylu wydatków.
2. Batiste, Tropical, suchy szampon. Kolejny suchy szampon Batiste. I kolejne opakowanie wersji tropikalnej. Jak dla mnie to on po prostu pachnie kokosami. A kto czyta mojego bloga to wie, że ja wszystko co kokosowe uwielbiam ;) Ale ostatnio skusiłam się na wersję Cherry i powiem Wam, że również wpasował się w moje gusta. Chyba popróbuję też innych zapachów, a nuż jeszcze jakiś mi się spodoba. Sam kosmetyk uwielbiam i nie wyobrażam sobie nie mieć go w łazience.
3. Inell, intensywnie nawilżający krem do stóp. Bubel. Obok intensywnie nawilżających produktów to on nawet nie stał. Tak naprawdę to nie nawilżał zupełnie. Zostawiał jedynie nieprzyjemny filtr na stopach. Nieprzyjemnie pachniał. Użyłam go kilka razy i wylądował w koszu.
4. BeBeauty, nawilżający płyn micelarny. Mój ulubieniec, ale to już chyba wiecie. Nowe opakowanie już zakupione. Mój must have demakijażowy. Używam go razem z siostrą, więc znika w ekspresowym tempie, ale na szczęście jest niedrogi. Zawsze sięgam po wersję (jedynie z nazwy) nawilżającą, bo tylko ten moja skóra toleruje. Dobrze zmywa makijaż i kosztuje grosze - jak dla mnie ideał.
5. Cien, Hydro, krem do rąk. Typowy przeciętniak. Kupiłam go do torebki. Jako awaryjny nawilżacz sprawdził się całkiem dobrze. Dosyć szybko się wchłaniał, nawilżał w porządku, ale nie był to długotrwały efekt. Na zapachu troszkę się zawiodłam, spodziewałam się czegoś bardziej orzechowego, nie wiem dlaczego, może dlatego, że miał zawierać wyciąg z migdałów. Zużyłam, ale raczej do niego nie wrócę.
6. Cien, Coco Bahama, żel pod prysznic. Uwielbiam go za zapach <3 Oczywiście kokosowy. Myślę, że jak już zawita u nas lato (bo na razie mu się do nas nie spieszy...) to będzie idealny :D Mył w porządku, nie przesuszał mocno skóry, był tani ;) Możliwe, że do niego wrócę jak wykorzystam zapasy. Ale ten zapach <3 Jak ktoś lubi kokosy to polecam się z nim zapoznać ;) Może nie utrzymuje się na skórze jakoś długo, ale sprawia, że kąpiel to przyjemność :)
7. BeBeauty, Hydrate, nawilżający krem do rąk. Ten kosmetyk również pojawił się już na moim blogu. Jest łatwo dostępny i tani, dlatego często ląduje w mojej kosmetyczce. Może nie jest najlepszy pod względem nawilżania, ale z braku laku wystarczy ;) Na razie jestem na etapie poszukiwania idealnego kremu do rąk, więc wszelkie polecenia mile widziane. Teraz mam zamiar przetestować ten słynny z Evree, ale jakoś nie po drodze mi do Hebe :D
8. BeBeauty, płatki kosmetyczne. Po raz enty na tym blogu. Zawsze kupuję te płatki (tylko różne wersje, nie trzymam się jednej), dobrze się sprawdzają, są tanie i można je kupić w biedronce.
9. Le Petit Marseiliais, mleczko nawilżające. Próbkę zużyłam na dłonie. Już jedno opakowanie pojawiło się na blogu. Opinii na temat tego kosmetyku nie zmieniłam ;) No i zabójczo pachnie :D
10. Dove, Pure Care Dry Oil, odżywka do włosów. Dostałam kilka próbek tej nowości od koleżanki. Ma przepiękny zapach. Ładnie nawilża włosy. Ja mam kłaczki niskoporowate, więc nie nakładam jej dużo i szybko spłukuję, ale i tak jej działanie jest przyjemne. Moja mama za to zachwyca się tym kosmetykiem ;)
Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? 

~ wredna
Czytaj więcej

BIAŁO-CZARNO I ODROBINA ZŁOTA, czyli zamówienie z Rosegal

85 komentarzy:
Jak już zapewne wiecie postanowiłam odświeżyć nieco swoją garderobę i zaopatrzyć się w kilka niezbędnych elementów. Mimo tego, że zbliża się lato, raczej z kolorami nie zaszalałam. Ogólnie rzadko w mojej szafie pojawia się coś w zwariowanym odcieniu. Zazwyczaj stawiam na bezpieczne czernie i biele. I widać to również w dzisiejszym haulu ;) Ale o dziwo tym razem żadnych kwiatów ;o Aż sama jestem w szoku :D Ale spokojnie, ten wzór na pewno nie raz przewinie się jeszcze na moim blogu ;)

1. Hiszpanka z falbanką. Takiej bluzeczki w swojej szafie jeszcze nie miałam. A zawsze dekolty w tym stylu bardzo mi się podobały. Uważam, że są niezwykle dziewczęce, a właśnie takie lubię najbardziej. Dokładniej jest to body zapinane w kroku, tak więc nie trzeba ściągać całej góry, żeby skorzystać z toalety :D Może nie brzmi to najpiękniej, ale ja zawsze zwracam na to uwagę ;) Materiał jest delikatnie prześwitujący, ale biały stanik załatwia sprawę ;) Z tyłu posiada solidny, srebrny zamek. Czasami delikatnie się zacina, ale raczej nie przysparza większy problemów. Przy dekolcie wszyty jest silikonowy paseczek, który ma zapobiegać przesuwaniu body i radzi sobie z tym całkiem dobrze. Rozmiar z metki to S, ale polecam również dla tych, którzy noszą XS (tak jak ja).
     
     
     
     

2. Crop Top z wycięciami na ramionach w kolorze ecru. A może złamanej bieli? Na pewno nie jest śnieżnobiała. W tym stylu mam już jeden topik, ale z krótkim rękawkiem. Bluzeczka ma tłoczone pionowe paseczki. Materiał jest porządny, dosyć gruby. Nie jest to oczywiście typowy sweterek, ale tekstura jest porządniejsza niż zwykłej bluzki. Jest wygodna, nie drapie, nic nie uwiera. Zabudowana, więc idealna dla osób, które nie lubią głębokich dekoltów. Długość rękawa to takie dłuższe 3/4. Ja jestem bardzo zadowolona. Rozmiar z metki to S, ale polecam bardziej dla tych mniejszych, jakieś XS.
     
     
     
     
3. Czarna, luźniejsza bluzka z wycięciami na ramionach i zamkiem przy dekolcie. Jak widzicie lubię trend "cold shoulder". Tutaj mamy już mniej dopasowaną propozycję. I mimo tego, że lubię wąskie bluzki, które ładnie podkreślają moją talię, ta przypadła mi do gustu. Materiał jest typowo poliestrowy, ale delikatny i elastyczny. Odrobinę prześwituje, ale nie na tyle, żeby bielizna rzucała się w oczy (na zdjęciach mam pod nią biały biustonosz). Rękaw ma idealną długość. Zamek można zapiąć wyżej lub rozpiąć aż do samego końca. Myślę, że to ciekawy pomysł. Można dostosować głębokość dekoltu wedle własnego uznania. Po bokach, na dole, bluzeczka ma wszyte gumeczki, które imitują ściągacz. Nie wiem czy to plus czy minus, dla mnie raczej fakt neutralny i bez znaczenia, bo i tak wpuszczam ją w spodnie. Rozmiar z metki S i dokładnie na taki wypada.
     
     
     
     
4. Złota bransoletka z krzyżykiem i złoty naszyjnik z serduszkami. Bransoletka jest troszkę za szeroka (mimo regulowanej długości), ale takie uroki posiadania nadgarstków jak u dziecka. Nie jest to jakiś duży problem, bo mam znajomą, która może odczepić kilka ogniwek i dopasować ją do mojego obwodu. Jeżeli chodzi o naszyjnik to dostałam dwa :) Nie wiem czy tak miało być, czy to po prostu pomyłka. Ale jak dla mnie podwójny naszyjnik jest super. Można nosić razem, bądź oddzielnie; założone jeden przy drugim, bądź zróżnicować ich długości. Bardzo uniwersalny element biżuterii. Mnie w mojej kolekcji brakuje złota, więc zdecydowałam się na takie (oczywiście złoty jest w nich wyłącznie kolor ;) Ale nie przeszkadza mi to. Sztuczną biżuterię noszę nawet częściej niż z metali szlachetnych)
     
     
Podsumowując, z zamówienia jestem bardzo zadowolona i każdy jego element, jak najbardziej, przypadł mi do gustu i jestem pewna, że często będę sięgała po te ciuszki i biżuterię. Wszystko możecie kupić tutaj:
- hiszpanka: tutaj
- crop top: tutaj
- czarna z zamkiem: tutaj
- bransoletka: tutaj
- naszyjnik: tutaj
A dla tych, którzy zawiedli się z powodu braku sukienek w tym zamówieniu to zapraszam tutaj: dress slip.

I co myślicie o moim zamówieniu? Jak Wam się podoba? Zamawialiście kiedyś coś na Rosegal? Udały Wam się zamówienia czy byliście rozczarowani? Zamierzacie zakupić podobne ciuszki czy moje propozycje nie wpasowują się w Wasze gusta?

~ wredna
Czytaj więcej