PIANKA MARSHMALLOW W PERFUMACH
Czyli kolejny słodziak. Ale czy na pewno? + Rozdanie

29 komentarzy:
Szał zapachowy trwa ;) Wciąż szukam swoich ideałów. Jak na razie obsadziłam jedynie wieczorowca - Gucci Guilty. Pozostałe miejsca wciąż czekają na zajęcie ;) Tak więc dziś przyszedł czas na wypróbowanie kolejnego flakonika. A przy okazji przetestujemy sobie też nowość od Nicole, jaką jest Smart Filler :D A co to takiego przeczytacie poniżej. Ale powiem, że sam zamysł ciekawy i całkiem praktyczny ;)
A jaką woń wybrałam tym razem? Szukałam czegoś co będzie mniej słodkie, może troszkę bardziej kwiatowe, ale wciąż niezbyt mdłe; intensywne i z pazurem. Kiedy studiowałam nuty zapachowe Dolce & Gabbana Pour Femme Intense stwierdziłam, że może to być coś delikatnego, ale nieoczywistego. Tak więc stanęło właśnie na nim. Okazał się inny niż przewidywałam, ale o tym niżej ;)


O marce słów kilka
Sklep internetowy Nicole oferuje perfumy w róznych buteleczkach, jest ich kilkanaście do wyboru. Możesz wybrać małe, poręczne idelane do podróży lub pracy. Średnie lub duże ozdobią Twoją łazienkę. Każdą z nich można napełnić ponownie przy użyciu napełniacza, którego nazwaliśmy Smart Filler Nicole.

W sklepie internetowym Nicole gwarantujemy wysoką jakość i oryginalność naszych perfum w różnorodnych buteleczkach, oraz szybkie terminy dostaw.


Od producenta
Perfumy Nicole 161 jak i wszystkie inne perfumy Nicole dla kobiet spowodują, że poczujesz się magicznie i wyjątkowo, a zarazem dodadzą Ci otoczki tajemniczości i kobiecości. W ofercie zapachów damskich proponujemy zakup perfum o unikalnym, trwałym i wyjątkowym zapachu.
Mój nr: 161
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Pojemność: 9ml + 30ml
Oryginalny odpowiedni: Dolce & Gabbana, Pour Femme Intense


Opakowanie i nuty zapachowe
Zacznę od tego, że na stronie marki do wyboru mamy pojemności od 2,5 ml do 250 ml. Jednak w nowej opcji Smart Filler dostajemy małą, torebkową wersję 9 ml + 30 ml uzupełniacza. 
Nasze kilkumililitrowe maleństwo przychodzi w szklanej, zgrabnej i prostej buteleczce z plastikowym rozpylaczem, takim jak często spotykane są w mgiełkach. Całość wygląda elegancko i jak najbardziej mnie przekonuje. Dodatkowo jej kompaktowa wersja jest idealna do torebki, a buteleczka z uzupełniaczem sprawia, że dostajemy takie 2w1. Mam jednak zastrzeżenia do samego atomizera. Może jest to kwestia kilku pierwszych psiknięć, ale nie dozuje on mgiełki, a czystą wodę, która ścieka też po całym opakowaniu; zacina się i ciężko się z nim pracuje. Istnieje też możliwość, że trafiłam na felerną sztukę ;) Nie wykluczam ;) Niemniej da się go używać, choć do najprzyjemniejszych to nie należy.
Natomiast sam refiller dostajemy w białym, plastikowym opakowaniu z odpowiednią końcówką. Jeżeli chodzi o wygląd to nic specjalnego, ale w końcu produkt ten nie jest przeznaczony do wystawiania na toaletkę ;)
A gdybyście zastanawiali się jak to działa to zapraszam do obejrzenia filmiku tutaj ;)

Nuty głowy: zielona mandarynka, neroli
Nuty serca: tuberoza, kwiat pomarańczy
Nuty bazy: drzewo sandałowe, pianka marshmallow
Najbardziej wyczuwalne nuty: pianka marshmallow, drzewo sandałowe, kwiat pomarańczy


Ale jak to pachnie?
Pierwsze uderzenie jest bardzo alkoholowe, wręcz spirytusowe (podejrzewam, że jest to wina zbyt intensywnie zaaplikowanego zapachu, niestety atomizer uniemożliwia delikatne nałożenie perfum). Na szczęście po kilku sekundach spirytusowy aromat się ulatnia i w końcu możemy się przywitać ze słodziutką pianką marshmallow. Jednak nie oczekujcie tutaj ulepku ociekającego cukrem. Jest delikatniej, subtelniej i bardziej pudrowo, ale jednocześnie intensywnie i bardzo ciekawie. Charakteru całości dodaje pomarańcza, a głębi drzewo sandałowe. 
Mimo tego, że na pierwszy plan wysuwa się tutaj słynny słodycz, nie postawiłabym tego zapachu na równi z La Vie Est Belle. Tutaj mamy lekko gorzkie i kwaskowe tony. Jest to coś co bardzo mi odpowiada. Takiej wyrafinowanej, delikatnie tajemniczej słodyczy szukałam już od jakiegoś czasu. Uwielbiam zapachy z pazurem, a ten zdecydowanie do nich należy. Kojarzy mi się on z pewną siebie, niezależną i świadomą samej siebie kobietą.
Powiem krótko, bardzo miłe zaskoczenie.

Po kilku godzinach całość się uspokaja. Teraz prym wiodą kwiaty (pomarańczy, neroli i tuberoza) wylegując się na słodkiej pościeli z marshmallow. W tle nadal majaczy nam gorzkawa pomarańcza. Na tym etapie zapach staje się niezwykle wyrafinowany i głęboki, acz nie duszący. Słodko-gorzki, świdrujący początek, przechodzi w spokojniejsze kwiatowo-piankowe rozwinięcie.

Sama końcówka podoba mi się najmniej, dlatego najprawdopodobniej będę perfumy poprawiała przed wybrzmieniem tego etapu. Jest trochę za delikatnie i zbyt spokojnie. Nadal pozostajemy w charakterze słodko-pudrowym, ale brakuje mi tutaj wcześniejszej goryczki i głębi. Nie jest to absolutnie brzydka końcówka, ale przy wcześniejszych, głębokich fazach, wydaje mi się zbyt mdła. Jest milutka, urocza, zwiewna i słodziutka, niemalże zwiewna. Zazwyczaj takie akordy bardzo mi odpowiadają i tu też mój nos bardzo lubi, jednak tęsknię za ich intensywnością ;)


Czy polubiłam się z tym zapachem?
Powtórzę, bardzo miłe zaskoczenie. Takiego tajemniczego, głębokiego i słodko-gorzkiego, lekko kwaskowego zapachu szukałam. No i znalazłam ;) Zdecydowanie trafia na półkę ulubione. Powiem więcej, zastanawiam się czy nie przejmie miejsca La Vie Est Belle ;) Taką ma nad nim przewagę, że jest mniej popularny ;) Kiedy się nim pryskam mam pewność, że 1/3 spotkanych po drodze kobiet nie będzie pachniało tak jak ja ;) Dodatkowo, tutaj mamy ciepły, otulający, niemal zawiesisty charakter, który odpowiada mi w 100%.


Projekcja i trwałość
Mimo tego, że perfumy mają ostry, intensywny początek, nie oczekujcie od nich ogromnej projekcji. Snują się na szerokość ramion. Nie będzie ich czuć z kilometra, ale mijana osoba może zostać przez nas skuszona :D 
Powiem szczerze, że delikatnie rozczarowały mnie też trwałością. Intensywne pozostają jedynie 4-5 godzin, po tym czasie stają się bliskoskórne i raczej niewyczuwalne dla nieintymnego otoczenia. Także 9 ml buteleczka w torebce jak znalazł ;)


Cena i dostępność
Stacjonarnie perfum marki Nicole Cosmetics chyba nie dostaniecie. Ale na stronie producenta macie szeroki wybór zapachów (zarówno zamienników, jak i tych oryginalnych) i sposobów wysyłki. Ceny różnią się w zależności od wybranej pojemności: od 4,99 zł/2,5 ml do 79,99 zł/100 ml.
A jeżeli chodzi o miniaturkę + uzupełniacz to również mamy do wyboru różne pojemności refillera: 26,99 zł/30 ml i 59,99 zł/100 ml. Istnieje też możliwość zapisania się do Klubu Nicole, dającego upusty do 35% ;) Więcej na ten temat tutaj.

Podsumowując...
Mimo felernego atomizera, trochę mdłego zakończenia i nie najlepszej projekcji i trwałości, stwierdzam, że produkt jest naprawdę godny uwagi. Sam zapach zdecydowanie trafia w moje gusta i ląduje wśród ulubionych buteleczek. Dodatkowo forma Smart Filler jest bardzo dobrze przemyślana. Myślę, że większość kobiet przyzna mi w tym rację ;) O ile nie mam problemów z zabraniem dużego flakonika do mojej codziennej, bezdennej torby, tak mniejsze kopertówki na większe wyjścia takich gabarytów nie pomieszczą. 
Moja ocena: 4+/5


Rozdanie
A jeżeli zainteresowało Was słowo "Rozdanie" w tytule to zapraszam tutaj ;) 
Aby wziąć udział w losowaniu należy:
- polubić i obserwować profil Nicole na Facebooku;
- obserwować profil Nicole na Instagramie;
- w komentarzu ze zgłoszeniem (na Instagramie) zaprosić trzy osoby.
Dodatkowe losy można zgarnąć za:
- obserwację bloga Wredna z Wyboru
- obserwację mojego Instagrama
Do wygrania bestsellerowy zapach z wybranej kategorii (zmysłowe, orientalne, kwiatowe, owocowe)
w formie zestawu Smart Nicole 9ml i Smart Filler Nicole 30ml. Zabawa trwa do 30 listopada, wyniki zostaną ogłoszone 1 grudnia, a wysyłka nagrody nastąpi przed mikołajkami ;) Także może to być również idealny pomysł na prezent dla bliskiej osoby ;)

Znacie perfumy od Nicole? Co sądzicie o formie Smart Filler? Też macie problemy z zabieraniem flakoników w dużych pojemnościach? I co myślicie o moim zapachu? Znacie go? Przypadł Wam do gustu? A może Was zaciekawiłam? Bierzecie udział w rozdaniu?

~ wredna
Czytaj więcej

KOLEJNE PUCHACZE, KOLEJNE RZĘSY I KOLEJNE...
Czyli całkiem spory haul z Rosegal

56 komentarzy:
Żeby dać Wam troszkę odpocząć (ale nie długo :D) od mojej nowej obsesji zapachami perfum, dziś postanowiłam pokazać Wam, co to ja ostatnio na chińskich stronkach pozamawiałam. A konkretniej, skupimy się na kosmetycznym haulu ze sklepu Rosegal.
W mojej kolekcji pojawiły się nowe pędzle <3 Uważam, że ich nigdy za wiele ;) Powoli zaczyna mi na nie brakować miejsca, ale przecież skoro ich używam to znaczy, że nie są zbędne :D Przyznać się, kto też ma puchaczową obsesję? ;)
Zdecydowałam się na wrzucenie do koszyka mojej nowej miłości, czyli sztucznych rzęs ;) Dopiero zaczynam przygodę z ich klejeniem, ale mój nieprofesjonalizm nie przeszkadza mi w domawianiu nowych cudowności ;)
No i na koniec postanowiłam wybrać jeszcze coś, co uzupełni moją (na razie jeszcze dosyć skromną) kolekcję lakierów hybrydowych.


Ach, no czyż one nie są piękne? ;) Jak tylko je zobaczyłam to wiedziałam, że muszą być moje ;) Ale nie wygląd jest najważniejszy. Włosie wykonane jest z tworzywa syntetycznego (czyli dla wszystkich miłośników zwierząt, i mnie, na plus). Są mięciutkie i przyjemne. Przyznam szczerze, że jeszcze ich nie próbowałam, bo chciałam pokazać Wam je czyściutkie i nowiutkie ;) Ale mam już jeden zestaw z tej marki, służy mi już bardzo długo i dobrze się sprawdza, więc śmiem twierdzić, że i z tym będzie podobnie.
Jak to przy pędzlach chińskiej produkcji bywa, nadruki najprawdopodobniej nie będą zbyt trwałe. Mnie jednak aż tak na nich nie zależy ;) Ale na chwilę obecną cały design bardzo mnie satysfakcjonuje. Piękne, złote, nieporysowane skuwki i matowe rączki - czego można chcieć więcej? Nie zauważyłam, żeby gubiły włosie.
Jedyna rzecz, która mi przeszkadza, to ich zapach - do najprzyjemniejszych nie należy. Mam nadzieję, że po praniu (albo po kilku) zniknie ;) Ogólnie, jestem jak najbardziej zadowolona i już nie mogę się doczekać, żeby ich poużywać ;)


Tutaj na razie wiele Wam o nich nie powiem, bo nie odklejałam ich jeszcze od pudełeczka. Nie wiem czy pasek jest elastyczny, ale nie wygląda na najgrubszy, więc mam nadzieję, że nie będę miała większych problemów z ich naklejeniem.
Ale to co mogę Wam na temat tych rzęsek powiedzieć, będzie w samych superlatywach. No, jak wyglądają to widzicie. Są piękne, gęste, ale jednocześnie całkiem naturalne. Możliwe, że przy moich małych oczach będą dawały dramatyczny efekt, ale jeżeli ktoś z Was ma bardziej standardowe lub duże oczęta to z pewnością mógłby po nie sięgać on a daily basis ;) (czyli na co dzień).
Same włoski są giętkie, miękkie i zwężają się ku końcom. To sprawia, że dają wrażenie lekkich, mimo swojej gęstości.
Jeżeli przypadną mi do gustu to z pewnością zobaczycie je jeszcze na moim blogu (najprawdopodobniej w jakimś makijażu).


Głównie zależało mi tutaj na samych kolorkach, bo baz i topów mi dostatek. Na stronie odcienie wyglądały nieco inaczej i powiem szczerze, że jestem troszkę tym zestawem rozczarowana. Oczekiwałam głębokiej śliwki, lekko liliowej szarości, ciemnej czerwieni i soczystego koralu, a dostałam wiśniowo-brązową mieszankę, pomarańczową czerwień, beżowy brąz i ostrą pomarańczkę. No cóż, może i jakoś tam ich użyję, ale spodziewałam się czegoś zupełnie innego.
Dodatkowo nie zachwyciły mnie też tym, jak się aplikują. Mam już kilka sztuk od Elite99 i jestem z nich bardzo zadowolona, ba należą one wręcz do moich ulubionych. Ale z tymi coś jest nie tak. Strasznie się smużą i są toporne.
Nie zrozumcie mnie źle, są do przeżycia i na pewno będę z nich korzystała, po prostu byłam nastawiona na znacznie lepszy performance (czyli co? wynik? zachowanie się? jak to na polski zgrabnie przetłumaczyć? :D)

pędzle  |  rzęsy  |  lakiery  |  tło

Co sądzicie o moim zamówieniu? Może macie któryś z kosmetyków? Jaka jest Wasza opinia na ich temat? Kto z Was jest też ogromnym maniakiem pędzli? Coś wpadło Wam w oko? Którego z tych produktów chcielibyście zobaczyć recenzję?

~ wredna
Czytaj więcej

PACHNIEĆ PRALINAMI
Czyli kolejny zapach w mojej kolekcji

42 komentarze:
Tak, nie przewidzieliście się. Moja perfumowa kolekcja się rozrasta ;) Gdybyście kiedyś byli zainteresowani zobaczeniem całości to piszcie śmiało ;) Chętnie napiszę kilka słów o moich zapachach.
Kiedyś sięgałam tylko po rześkie i owocowe flakoniki. Później zaczęły pojawiać się intensywniejsze, bardziej tajemnicze nuty. Jednak zawsze stroniłam od typowych słodziaków, pojęcie gourmand było mi obce, ale podświadomie go unikałam. Jednak w tym sezonie poczułam potrzebę otulenia się takimi słodkościami. Długo szukałam zapachu, który odpowiadałby mi pod tym względem. Ostatecznie poszłam na łatwiznę i wybrałam, chyba najbardziej znany z tej grupy, La Vie Est Belle.
Ach, oczywiście półka cenowa oryginału jest zdecydowanie poza moim zasięgiem :D Dlatego też udałam się w czeluście Internetu w poszukiwaniu odpowiednika ;) Znalazłam różne, jedne z typowo zamiennikowych marek, inne z firm, które po prostu się inspirują. Ostatecznie stanęło na perfumach Refan.


O marce słów kilka
Jesteśmy firmą działającą na rynku perfum rozlewanych od blisko 25 lat. Przez okres ten ugruntowaliśmy swoją pozycję na rynku kosmetycznym nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. W naszej pracy dbamy o najnowocześniejsze standardy, dzięki czemu nasze perfumy cieszą się najwyższą jakością, którą potwierdzają zdobyte przez naszą firmę certyfikaty ISO oraz IFRA, dzięki czemu nasza marka cieszy się zaufaniem klientów, a my wyróżniamy się na tle konkurencji.
Jakość to jednak nie wszystko na co zwracamy uwagę. Dla nas równie ważne jest bogactwo oferty, stąd szeroka gama zapachowa, jaką można u nas znaleźć. Cieszymy się z posiadania prawie 200 oryginalnych zapachów, na koncie mamy liczne hity sprzedażowe oraz ciągle rozwijamy naszą bazę zapachową, dzięki czemu wprowadzamy nowości.
Refan to jednak nie tylko perfumy. Znajdą Państwo u nasz bardzo szeroki wybór produktów zawierających składniki naturalne, takie jak serie kosmetyczne, produkty na bazie substancji morskich, produkty perfumowane, kosmetyki z mikroelementami z Morza Martwego i esencjami olejków, ręcznie wytwarzane glicerynowe mydła, świece zapachowe i ozdobne, czy olejki eteryczne i oleje naturalne.
Pozostając przez chwilę w temacie samej marki chciałabym wspomnieć krótko o obsłudze klienta
Prowadziłam korespondencję mailową z panią Emilią. Bardzo sympatyczna, pomocna i profesjonalna kobieta. Rzadko zdarza się, żeby osoba odpowiedzialna za kontakt była tak ciepła i miła. Tyle w tym temacie ;) Musiałam po prostu o tym wspomnieć ;)


Od producenta
Wszystkie klientki zapraszamy do skorzystania z naszych wyjątkowych promocji. Swoje ulubione perfumy możecie nabyć państwo w cenie już od 0,99gr za każdy mililitr niezależnie od perfum, a każdą zakupioną u nas buteleczkę wykorzystacie przy kolejnych zakupach. Możecie również przynieść swoją butelkę my napełnimy ją waszym cenionym zapachem.
Mój nr: 034
Kategoria: owocowo-kwiatowa (też: kwiatowo-gourmand)
Pojemność: 50 ml
Oryginalny odpowiednik: Lancome, La Vie Est Belle


Opakowanie i nuty zapachowe
Z racji tego, że perfumy Refan są nalewane na mililitry, na stronie sklepu mamy możliwość wyboru wyglądu i pojemności flakonika, a także koloru atomizera. W ofercie znajdziemy pięć różnych designów, objętości od 2 ml do 250 ml, i trzy warianty kolorystyczne.
Ja zdecydowałam się na opakowanie 50 ml w wersji Kless ze srebrnym rozpylaczem. Buteleczka wykonana jest z solidnego, średnio grubego szkła. Jest zupełnie przezroczysta, tak że widać ubytek produktu. Jeżeli chodzi o szatę graficzną to mamy tutaj jedynie logo marki i naklejkę z informacją o perfumach (nr zapachu i skład). Prosta, skromna, zgrabna. Może nie jest to coś, co przyciąga oko i wybitnie zdobi toaletkę, ale z drugiej strony nie zaliczymy tego flakonika też do brzydkich. On po prostu mówi: "Ważniejsza jest zawartość" ;).
Sam atomizer jest całkiem spory. Bardzo podoba mi się to, jak dobrze wyprofilowana jest zatyczka. Gładko się ją nakłada, ale mamy pewność, że nam nie spadnie. Tutaj duży plus ;) Nie ma też żadnych problemów z aplikacją perfum. Rozpylacz dozuję odpowiednią mgiełkę i się nie zacina.

Nuty głowy: czarna porzeczka, gruszka.
Nuty serca: irys, jaśmin, kwiat pomarańczy.
Nuty bazy: paczula, fasola tonka, wanilia, pralina.
Najbardziej wyczuwalne nuty: pralina, wanilia, paczula.


Ale jak to pachnie?
Pierwsze psiknięcie i od razu uderza nas wanilia i pralina. Może nawet bardziej ta pierwsza. W otwarciu nie czuję owoców, których się spodziewałam (w końcu są w nutach głowy). Jednak nie przeszkadza mi to, wręcz przeciwnie - nieobecność gruszki bardzo mi odpowiada. Początek jest intensywny i słodki, ale blisko przy skórze wyczuć można też chłodniejsze (jakby miętowe) nuty, podejrzewam, że to zasługa jaśminu i irysa. Przez moment elementy kwiatowe próbują górować nad gourmandem, na szczęście (dla mnie) szybko się poddają i pozwalają rozwijać się słodyczy. Gdzieś tam w tle błąka nam się również paczula, dodaje jedynie głębi i zdecydowanie nie stara się nawet wybić na pierwszy plan. Bardzo mnie to cieszy, bo trochę się jej obawiałam. Przyznam, że nie przepadam za tym składnikiem.

Po jakiejś godzinie kompozycja staje się bardziej jednostajna i jeszcze bardziej otulająca. Uwielbiam pływać w tym zapachu. Pojawia się czarna porzeczka i wraz z wanilią, praliną i skrytą paczulą, tworzy głęboki, ciasteczkowo-czekoladowy charakter. Mam wrażenie, że pachnę wykwintnym deserem.

Końcówka jest spokojna (o ile tak można w ogóle te perfumy określić), ciepła i jednolita, ale nadal ciężka, niemalże kremowa. Na tym etapie pozostaje z nami jedynie pralina i wanilia, a głębi dodaje nowa, gęsta nuta fasolki tonka. Nie pozostało już nic z kwiatów, nic z tego chłodnego, miętowego akcentu, nic z owoców, i żadnego śladu paczuli. 


Czy polubiłam się z tym zapachem?
Zdecydowanie tak! Trafia na moją półkę ulubione i już wiem, że w sezonie jesienno-zimowym będę sięgała po niego bardzo często. A jeżeli się uprę to i chłodniejszymi, wiosennymi wieczorami chętnie je "nałożę". Kiedy go używam nie mogę (dosłownie!) oderwać nosa od nadgarstka :D Sprawiają, że czuję się kobieco, dodają mi pewności siebie i potrafią umilić nawet najgorszy, najbardziej ponury i zimny dzień. Doskonale rozumiem, dlaczego jest to jeden z najpopularniejszych zapachów!


Projekcja i trwałość
Perfumy są bardzo intensywne, ale raczej nie należą do tych najbardziej ogoniastych. Projekcję mają przeciętną i pachną na długość ramion. Nie uznałabym tego jednak za wadę, bo w przypadku tak mocnych perfum mniej znaczy więcej ;) Gdyby były wyczuwalne z odległości kilku metrów to zamęczyłybyśmy ich słodyczą ludzi w autobusie ;) Czyli krótko mówiąc, ich dalekosiężność jest adekwatna do ich siły rażenia :D
EDIT: Jednak zmieniam zdanie. Popsikała się nimi moja siostra i zapach roznosił się po całym domu ;) Także uważajcie z nim ;)
Największą intensywność perfumy utrzymują przez ok 7h, po tym czasie stają się bardziej bliskoskórne, a pozostają wyczuwalne do samego zmycia. Oczywiście, na ubraniach i włosach możecie cieszyć się zapachem znacznie dłużej ;) 


Cena i dostępność
Perfumy Refan stacjonarnie kupicie w siedzibie producenta, tj. Piłsudskiego 6 w Lublinie. Poza tym nie wiem czy są do dostania gdzieś indziej. Ale spokojnie, nie martwcie się, w Internecie można znaleźć wszystko ;) Na stronie marki bezproblemowo zamówicie wybrany zapach z dostawą do domu ;) Cena różni się w zależności od wybranej pojemności, ale ceny wahają się między 90 gr - 1.30 zł / 1 ml.

Podsumowując...
Pokochałam te perfumy. Zapach trafia na półkę ulubionych i wiem, że będę po niego sięgała bardzo często. Wspomniałam, że byłabym skłonna zaaplikować go i wiosną, ale po dłuższym namyśle stwierdzam, że nie wiem czy on tyle wytrwa :D Jak tak dalej pójdzie to wypsikam go do połowy zimy ;) W tym zapachu mogłabym się zatapiać bez końca. Moich ukochanych Gucci Guilty nie zdetronizował, bo to zupełnie inna kategoria zapachowa, ale zdecydowanie stoi wraz z nim na podium ;)
Moja ocena: 5-/5

Znacie markę Refan? Kupowaliście już ich zapachy? Co o nich sądzicie? A może korzystacie z innych firm oferujących zamienniki kultowych perfum? Czy jednak wolicie sięgnąć po oryginał? Jakie są Wasze ulubione zapachy?

~ wredna
Czytaj więcej

KARMEL I POPCORN W BUTELECZCE?
Czy perfumy Glantier zawładną moim sercem?

58 komentarzy:
Większość z Was pewnie tego nie wie, ale jestem ogromną fanką zapachów. Ogólnie, ale i w formie perfum. Uwielbiam ładnie pachnieć, ale jestem osobą, która szybko się nudzi, więc moją toaletkę musi zdobyć kilka flakoników, których mogę używać wymiennie.
W okresie jesienno-zimowym moja mania się zgłębia. To właśnie wtedy w mojej kolekcji pojawia się największa liczba nowych flaszeczek. A, jak już pewnie zauważyliście, za oknem jesień gości już od paru dobrych tygodni, więc czas najwyższy poczynić pewne uzupełnienia ;) Myślę, że w najbliższych miesiącach możecie spodziewać się serii zapachowej ;)
No i na otwarcie pachnącego sezonu mam dla Was coś bardzo ciekawego, a mianowicie perfumy od Glantier. A dlaczego jest to dla mnie tak ekscytujące? O tym przeczytacie dalej ;)


O marce słów kilka
Marka Glantier zajmuje się tworzeniem perfum, które inspirowane są oryginalnymi, kultowymi zapachami. W swojej ofercie posiadają takie bestsellery jak Lancome, La Vie Est Belle; Versace, Bright Crystal; Giorgio Armani, Si; Calvin Klein, Euphoria, Chanel, Coco Mademoiselle; YSL, Black Opium. Znajdziemy tu również słynne zapachy dla mężczyzn, np.: Giorgio Armani, Acqua di Gio; Paco Rabanne, Invictus; Giorgio Armani, Armani Code, Paco Rabanne, 1 Million.
Nasze kompozycje zapachowe powstają w efekcie bardzo starannego doboru nut zapachowych. Oferujemy szeroki wybór perfum, spośród których każdy znajdzie idealne dla siebie.
W naszej działalności główny nacisk kładziemy na doskonałą jakość produktów. Stale pracujemy nad dostępnością nowych, modnych zapachów, poszerzając obecną ofertę. W bardzo atrakcyjnej cenie dajemy możliwość posiadania wielu pięknych kompozycji zamkniętych w ekskluzywnych flakonach. […]
W naszej ofercie znajdują się wody perfumowane odpowiadające zapachom znanych marek. Zaperfumowanie, czyli zawartość ekstraktów zapachowych w naszych produktach sięga 18%, co gwarantuje niezwykłą trwałość i intensywność zapachu, którym możemy się cieszyć przez długie godziny.


Od producenta
W zależności od intensywności i trwałości składników możemy wyodrębnić trzy nuty zapachowe perfum: nutę głowy, serca i bazy.
Nuta głowy to nuty zapachowe, które wyraźnie wyczuwamy jako pierwsze, a które odparowują najszybciej, są wyczuwalne od kilkunastu minut do godziny.
Nuta serca to sam środek zapachu perfum, to ta nuta najlepiej określa całość kompozycji i nadaje perfumom charakteru, utrzymuje się na skórze do kilku godzin. Nuta bazy to tło zapachu, nazywana jest też nutą podstawową - zawiera najcięższe składniki, które są uwalniane najwolniej, świadczy o głębokości i trwałości zapachu, jest wyczuwalna do kilkunastu godzin na skórze oraz nawet do kilku dni na ubraniach.
Mój nr: 462.
Kategoria: szyprowo-owocowa.
Pojemność: 50 ml.
Termin ważności: 08.08.2019.
Oryginalny odpowiednik: Christian Dior, Miss Dior Cherie.


Opakowanie i nuty zapachowe
Zacznę od tego, że cała paczuszka przyszła bardzo dobrze zabezpieczona. Mnóstwo folii bąbelkowej ;) Dzięki temu nic w transporcie nie ucierpiało. Oprócz mojego zapachu dostałam też zestaw próbek bestsellerów (tych wymienionych powyżej), listę z odpowiednikami oryginałów, katalog produktowy i ulotki.
Same perfumy ukryte były w białym, prostym, acz eleganckim, kartoniku. Zarówno szata graficzna pudełeczka, jak i flakonika, zdecydowanie do mnie przemawia. Jest skromna, bez zbędnych elementów. Jednym słowem, wygląda gustownie. 
Buteleczka jest poręczna, wykonana z grubego, solidnego szkła; a przepiękny, w złotym kolorze, rozpylacz dozuje idealną mgiełkę.

Nuty głowy: mandarynka, ananas, wiśnia, truskawka.
Nuty serca: jaśmin, róża, fiołek, karmel, popcorn.
Nuty bazy: piżmo, paczula, ambra.
Najbardziej wyczuwalne nuty: karmel, paczula, wiśnia.


Ale jak to pachnie?
Od razu zaznaczę, że na każdej skórze perfumy pachną inaczej ;) Ja, oczywiście, opiszę jak czuć je na mnie ;)

Początek jest bardzo intensywny, ale nie ostry. Bardziej owocowy, ale nie jest to typowy, mdlący ulepek. Zdecydowanie wyczuwam tutaj truskawkę, ale nie taką świeżą, soczystą, a bardziej delikatnie fermentującą, jak z kompotu. Gdzieś tam w tle gra ananas i róża. Jednak całość aż krzyczy - PACZULA! Mimo tego, że w nutach głowy nie ma popcornu to ja go tu czuję.

Po około godzinie całość ewoluuje i w końcu pojawia się karmel. Czekałam na niego od samego początku ;) Jednak nie jest cieplutki, otulający, nie taki, jakiego się spodziewałam. Jest w nim coś zimnego. A paczula? Nadal bardzo mocno wyczuwalna. Znikają za to owoce, choć wyczuć można jakieś pozostałości, teraz już zupełnie, sfermentowanej truskawki. Delikatnie wciąż pobrzmiewa tu popcorn, ale powoli jego miejsce zastępuje już jaśmin. Jednak nie oczekujcie tutaj intensywnego wejścia tego kwiatu. Pozostaje on bardzo delikatny, schowany za paczulą i karmelem.

Końcówka jest bardzo delikatna, pachnie po prostu czystością - to pewnie zasługa piżma. Oczywiście wciąż pozostaje z nami paczula (a jakżeby inaczej) i, tak jak zapewnia producent, wyłania się ambra - delikatna, słodkawa. Na próżno już szukać karmelu, owoców czy kwiatów.
Przez całą "żywotność" zapachu zupełnie nie wyczułam wiśni, mandarynki, ani fiołka. 

Kiedy nosiłam zapach już jakieś 6 godzin pojawiło się w nich coś nowego. Powiedziałabym, że to piwonia, ale przecież nie ma jej w składzie. Może to truskawka wróciła, by wybrzmieć na sam koniec? Jest to bardzo subtelna, acz wyczuwalna nuta.



Czy polubiłam się z tym zapachem? 
No i najważniejsza (przynajmniej dla mnie) sprawa. Przyznam, że nie jest to do końca coś w moim stylu. Jednak jest w nim coś, co mnie intryguje. Teraz już wiem, że paczula i ananas (róży zawsze unikam, ale tutaj ten popcorn mnie przekonał :D) to nie moje zapachy. Naprawdę nie wiem co o tych perfumach sądzić. Z pewnością nie będę ich używała jesienią i zimą, bo w tym sezonie wolę cięższe, bardziej otulające zapachy, słodsze, coś z grupy gourmand. A Miss Dior Cherie to, mimo swojej intensywności, całkiem lekkie, powiedziałabym nawet, zwiewne nuty. Wypróbuję ich na wiosnę ;) Nie przekreślam tego zapachu, bo jak już napisałam, ma w sobie coś, co mnie do niego ciągnie.


Projekcja i trwałość
Powiem Wam szczerze, że z tak dobrą projekcją perfum jeszcze się nie spotkałam. Wystarczyło kilka psiknięć, żeby zapach było czuć w całym pokoju! To nie jest kilka metrów, to jest kilkanaście! Za to uwielbiam to cudeńko.
Myślałam, że bardziej niż ta olbrzymia projekcja już nic mnie nie zdziwi, a jednak! Trwałość wprawiła mnie w osłupienie. Toż to się trzyma skóry jak... W sumie nie wiem do czego to porównać :D Czułam je do samego zmycia. A na ubraniach czuję nadal - po 30 godzinach :D Ale zaraz, zaraz, z tego wszystkiego nie napisałam ile je nosiłam ;) Spryskałam się o 7, a pod prysznic wskoczyłam dopiero ok. 23. Tak więc, jeżeli potrzebujecie zapachu, który utrzyma się u Was ponad 16h to zdecydowanie polecam ;)


Cena i dostępność
Wydaje mi się, że marka Glantier nie jest dostępna stacjonarnie. Jednak bezproblemowo możecie zakupić ich perfumy na stronie internetowej. Tam kosztują 49 zł. Dodatkowo musicie oczywiście opłacić wysyłkę, jednak uważam, że i tak warto spróbować, szczególnie, że kwota, jaką trzeba zapłacić za oryginał jest nieporównywalnie wyższa.

Podsumowując...
Nie jest to zapach, po który sięgnęłabym bez namysłu. Paczula, ananas i róża sprawiają, że nie mogę się do końca do niego przekonać. Jednak ten karmel, ten popcorn w tle i ten jaśmin... Uwodzą, kuszą i przyciągają. Zdecydowanie wypróbuję ten flakonik jeszcze wiosną, bo na ten sezon jest zbyt lekki. Jednak jeżeli chodzi o jakość produktu - projekcję i trwałość - pierwsza klasa! Tak intensywnego i ogoniastego zapachu jeszcze w swojej kolekcji nie miałam. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że w tej dziedzinie może konkurować z niejednym, wysokopółkowym, tworem.
Żałuję, że nie wybrałam innego zapachu. Cóż, kiedyś na pewno na coś od Glantier się jeszcze skuszę.
Moja ocena: 5-/5

Znacie markę Glantier? Co sądzicie o ich perfumach? Zachęciłam Was do zapoznania się z ofertą producenta? Kupujecie zamienniki kultowych zapachów? Czy jednak wolicie przeznaczyć większą kwotę na oryginał? 

~ wredna
Czytaj więcej

KOLEJNE SPOTKANIE Z KOSMETYKAMI FITOMED
Czy tym razem skończy się źle?

44 komentarze:
Na blogu pojawiło się już kilka produktów marki Fitomed. Z większością z nich bardzo się polubiłam, a mgiełka lawendowa i masło shea trafiły do moich ulubieńców (albo może dopiero trafią, bo od tamtego czasu posta z ulubieńcami nie było). Dlatego też, zachęcona moim zachwytem nad kosmetykami, które przetestowałam do tej pory, postanowiłam się przełamać, zaryzykować, i spróbować kremów. A czemuż ja to piszę, że musiałam się przełamać, musiałam zaryzykować? Przecież używanie takich produktów nie jest niebezpieczne. Ale czy na pewno?
Jeśli ktoś z Was uważnie (albo regularnie) czyta bloga to wie, że mam bardzo wrażliwą cerę, skłonną do alergii. Jak już dowiedziałam się, że krem Nivea Soft mnie nie uczula to postanowiłam się go trzymać. Ale jednak, coś mnie kusiło, tyle świetnych, zachwalanych produktów na rynku. Pomyślałam więc, może wcześniej po prostu źle trafiałam, może nie miałam szczęścia. No i w końcu spróbowałam ;) Czy było warto?


O marce słów kilka
Jesteśmy firmą rodzinną istniejącą na polskim rynku kosmetycznym od 1999 roku. Swoim klientom pomagamy rozwiązywać problemy kosmetyczne i dermatologiczne, a tworzenie kosmetyków ziołowych i naturalnych jest naszą największą pasją! Natura to nasz ideał i wierzymy, że to właśnie w niej zaklęte jest zdrowie, witalność i piękno każdego człowieka. Nieustannie odkrywamy nowe rozwiązania, eksplorujemy świat przyrody, świat kwiatów i ziół. Tworzymy oryginalne receptury w oparciu o wiedzę ludową oraz doświadczenia poprzednich pokoleń. [...]Staramy się jak najmniej ingerować w działanie składników pochodzących z natury, ponieważ dostrzegamy ich naturalne właściwości. Nie testujemy kosmetyków na zwierzętach, a profesjonalnie dobrane zioła, ograniczenie stosowania detergentów, syntetycznych substancji zapachowych, barwników i konserwantów zalicza nasze wyroby do kosmetyków o wysokim stopniu bezpieczeństwa. Kosmetyki Fitomed są polecane przez lekarzy dermatologów przede wszystkim osobom ze skórą wrażliwą na mydła i detergenty.


Od producenta

Składniki: świeży napar z białej herbaty, olej arganowy, olej z awokado, masło kakaowe, masło shea.
Działanie: nawilża, wygładza, chroni przed promieniami UV w niewielkim zakresie SPF.
Właściwości: Krem o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od kremowego do jasnobrązowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.
Pojemność: 15 ml.
Termin ważności: 3 miesiące od otworzenia.


Składniki: olej arganowy ze świeżych orzechów, woda oczarowa, kwas mlekowy (0,5%), mleczan sodu.
Działanie: przeciwzmarszczkowe, nawilżające, rozjaśniające.
Przeznaczenie: do cery dojrzałej, mieszanej, z przebarwieniami. Na noc lub na dzień. Dobrze się sprawdza pod makijaż, wyrównuje powierzchnię skóry.
Właściwości: krem o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od białego do kremowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.
Nie poleca się stosować w letnie słoneczne dni.
Pojemność: 50 ml.
Termin ważności: 3 miesiące od otworzenia.


Opakowanie i skład
Mój krem No10 pod oczy
Opakowanie jest plastikowe, solidne, ale całkiem lekkie. Bardzo podoba mi się to, że posiada pompkę. Nadaje to bardziej profesjonalnego wydźwięku. Z samym dozownikiem nie ma żadnych problemów, jednak trzeba się z nim obchodzić delikatnie, bo przez przypadek można wycisnąć zbyt dużą ilość produktu. Na początku musimy kilka razy przycisnąć pompeczkę, żeby wydobyć kosmetyk. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń ze strony technicznej. Szata graficzna, jak to przy każdym produkcie Fitomed bywa, prosta, bez zbędnych grafik. Czy to plus, czy minus, to sprawa indywidualna, mnie te opakowania odpowiadają.
INGREDIENTS (INCI): Aqua, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract, Argania Spinosa Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.


Mój krem No7 arganowy rozjaśniający
Krem otrzymujemy w grubym, plastikowym opakowaniu mającym imitować szkło. Przyznam, że wygląda to bardzo elegancko i profesjonalnie, i zdecydowanie wpasowuje się w moje gusta. Całość jest dobrze wykonana, nie ma problemów z odkręcaniem, bądź zakręcaniem kosmetyku. Dodatkowo, produkt zabezpieczony został srebrną folią. Jeżeli chodzi o estetykę - jak wyżej. Prosto, skromnie, profesjonalnie.
INGREDIENTS (INCI): Hamamelis Virginiana Water, Aqua, Argania Spinosa Oil, Theobroma Cacaoseed Butter, Lactic acid, Sodium Lactate, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.


Konsystencja, zapach i działanie kremu pod oczy
Kosmetyk ma zbitą, całkiem gęstą konsystencję. Jednak pod wpływem ciepła palców staje się delikatna, niemalże wodnista. Dzięki temu szybko się wchłania i nie zostawia lepkiej, tłustej warstwy na skórze. 
Jeżeli chodzi o zapach... Hmm... Dla mnie jest nieprzyjemny. Może delikatnie ziołowy, ale w większości dosyć ostry, syntetyczny, jakby plastik, trochę żelazo... Cóż, najważniejsze jednak, że nie czuć go przy aplikacji i zdecydowanie nie utrzymuje się na cerze.
Oprócz działania przeciwzmarszczkowego (obiecanego w samej nazwie kosmetyku) producent zapewnia nas o tym, że produkt nawilży, wygładzi i ochroni naszą skórę pod oczami przed promieniami UV. Na temat tego pierwszego, niestety, wypowiedzieć się nie mogę (ale o tym za chwilkę), natomiast zgodzę się, że krem daje nawilżenie i wygładzenie. Jeżeli chodzi o posiadany SPF - zaufam producentowi na słowo ;)
Po aplikacji skóra pod oczami wygląda na nawilżoną i delikatnie napiętą. Pod palcami czuć również jej wygładzenie i delikatność. Niestety, nie mogę powiedzieć jakie krem będzie miał długotrwałe działanie, ponieważ zastosowałam go tylko raz i okazało się, że mnie uczulił. Zdarzyło mi się to już wcześniej z kremem oliwkowym do twarzy i koperkowym pod oczy z Ziai, tradycyjnym (tym w niebieskim opakowaniu) z Nivea, a także z jednym, którego nazwy nie pamiętam. Więc zdecydowanie nie jest to wina samego produktu, a mojego organizmu. 


Konsystencja, zapach i działanie kremu do twarzy
Tutaj, w przeciwieństwie do kremu pod oczy, mamy bardzo lejącą, wodnistą konsystencję. Dosłownie, przy rozprowadzaniu kosmetyku mam wrażenie, jakbym aplikowała trochę gęstszą wodę ;) Przyjemne uczucie. Kosmetyk bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy (jak to ma w zwyczaju mój Nivea Soft, i czego bardzo w nim nie lubię...).
Kosmetyk do twarzy ma już zdecydowanie przyjemniejszy zapach, chociaż do ładnych nadal bym go nie zaliczyła. Tutaj bardziej czuję zioła, jakiś koperek może, i miętę... Nie wiem skąd, bo w składzie jej nie ma, ale ja ją czuję. Na szczęście, podobnie jak przy kremie pod oczy, nie czuć żadnej woni przy i po aplikacji.
I tutaj podobnie jak w przypadku pierwszego produktu - użyłam go wyłącznie raz. Jak analizuję składy obu kosmetyków to widzę, że każdy z nich ma w sobie coś z kakao (cocoa) i podejrzewam, że to może być czynnik powodujący uczulenie. W każdym razie, teraz będę go unikała.
Produkt przeznaczony jest do cery mieszanej i myślę, że przy takiej dobrze się sprawdzi. Nie spowoduje nadmiernego błyszczenia. Jednak w moim przypadku (a mam skórę normalną, przetłuszczającą się w strefie T, ale również ze skłonnością do suchych skórek na policzkach i na nosie) nie nawilża wystarczająco. 
Rozjaśnienia i działania przeciwzmarszczkowego ocenić nie mogę. 


Cena i dostępność
Stacjonarnie produkty Fitomed dostaniecie w aptekach oraz sklepach zielarskich, bądź zielarsko-medycznych. Na stronie producenta (dokładniej tutaj) znajdziecie szczegółową listę punktów, w których kosmetyki te możecie zakupić. Można je również nabyć w sklepie internetowym Fitoteka, tam krem pod oczy kosztuje 19 zł, a do twarzy 35 zł.

Podsumowując...
Szczerze żałuję, że nie mogę tych produktów przetestować lepiej, bo zapowiadają się naprawdę dobrze i ciekawie. Jednak uważam, że zdrowie jest najważniejsze i nie warto w tym przypadku eksperymentować. Mimo tego uważam, że jeżeli nie macie skłonności do uczuleń to warto się z tymi kosmetykami zapoznać.
Dziś oceny nie będzie, bo ciężko mi jakąkolwiek notę przyznać.

Znacie ten produkt? Używacie kosmetyków Fitomed? Jak się u Was sprawdzają? Polecacie inne wyroby tej marki? A może przed jakimiś chcielibyście nas przestrzec? Namówiłam Was do wypróbowania kremów? Czy wręcz przeciwnie?

~ wredna
Czytaj więcej