ROZKOSZ DLA NOSA I WŁOSÓW?
Il Salone do włosów zniszczonych i osłabionych

24 komentarze:
O tym, że jestem włosomaniaczką wiecie nie od dziś. W mojej kolekcji znajduje się mnóstwo kosmetyków do ich pielęgnacji, a same kosmyki nie lubią rutyny, więc stosuję zamiennie kilka różnych produktów. Kiedy odezwała się do mnie pani Karolina pytając czy nie zechciałabym wypróbować serii od Il Salone od razu się zgodziłam.
Samą markę kojarzę, nie tylko z blogów, ale też z ShinyBoxa. Kiedyś trafiłam w nim jakąś odżywkę w sprayu, ale jeszcze nie próbowałam. Także testy tej serii były dla mnie pierwszym bliższym kontaktem z tą firmą.


O marce słów kilka
Legenda, która przetrwała lata historii.
W latach 80-tych ubiegłego stulecia nowa linia produktów została odkryta w najlepszych salonach fryzjerskich we włoszech i w krótkim czasie podbiła salony na całym świecie.Jakość. Tradycja. Rezultaty.Fryzjerzy wybrali doskonałą jakość i spektakularne rezultaty gwarantowane przez tradycyjne receptury oparte na substancjach czynnych i składnikach odżywczych. Mleko i pszenica, oligoelementy, siemię lniane oraz olej arganowy: najlepsze dary natury dla nadzwyczajnie pięknych włosów.
Czas upływa. Produkty pozostają.35 lat później ponad 300 tysięcy profesjonalnych fryzjerów z całego świata nadal wybiera innowacyjne i przełomowe formuły, by oferować je swoim klientom.
Legendarna kolekcja nareszcie w zasięgu ręki.Od teraz kobiety mogą się cieszyć jakością profesjonalnych produktów w zaciszu własnego domu. Niezależnie od tego, czy potrzebujesz produktów do pielęgnacji, koloryzacji, czy prostowania  włosów, il salone milano oferuje idealne rozwiązanie.
Twój salon fryzjerski zamknięty w butelce.
Made in Italy



Olejek, regeneracja i wzmocnienie
Profesjonalna kuracja odbudowująca z Keratyną do włosów bardzo zniszczonych i osłabionych. Wzbogacony w Olej Migdałowy, co pomaga chronić przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych i zapobiega powstawaniu rozdwojonych końcówek. Profesjonalny rezultat w domu.
Pojemność: 100 ml
Cena: 34,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia (lub grudzień 2020)

Opakowanie i skład
Kosmetyk przychodzi do nas zamknięty w kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informacje w kilku wersjach językowych (w tym, polskiej). Sam produkt mieści się w plastikowej, półprzezroczystej, brązowo-pomarańczowej buteleczce z pompką. Opakowanie jest lekkie i poręczne. Nie mam też żadnych zastrzeżeń, jeśli chodzi o stronę techniczną - aplikator działa bez zarzutów i pozwala na dozowanie odpowiedniej ilości olejku. 
Szata graficzna raczej prosta, bez zbędnych ozdobników, jednak charakterystyczna dla marki. Oczywiście, jest to kwestia gustu, ale mnie się podoba. Choć osobiście wolałabym, żeby buteleczka była jednak nieprzezroczysta, wtedy kolorystycznie komponowałaby się znacznie lepiej z resztą kosmetyków z serii, ale to jest już typowe czepialstwo, i to jeszcze aspektów wizualnych, czyli tych mniej istotnych.
SKŁAD: Cyclopentasiloxane, Alcohol Denat., Dimethiconol, C12-15 Alkyl Benzoate, Parfum (Fragrance), Benzophenone-3, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Capsicum Annuum Extract, Aqua (Water), Sodium Cocoyl Amino Acids, Potassium Dimethicone PEG-7 Panthenyl Phosphate, Propylene Glycol, Hydrolyzed Keratin, Trametes Versicolor Extract, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate.

Konsystencja i zapach
Cała ta seria jest bardzo przyjemna dla nosa, przynajmniej mojego. Wydaje mi się, że osoby, które wolą neutralne zapachy w kosmetykach, lub nawet ich brak, mogą być nieco niezadowolone, bo te produkty mają dość intensywne wonie. Olejek troszkę w tym aspekcie odbiega od reszty. Jak na mój nos to pachnie on poziomkami. Nic więcej, żadnej chemii, żadnych kremowych nut, po prostu poziomka. Jak dla mnie bomba! Na włosach raczej się ten owocek nie utrzymuje, albo trzeba się dosłownie wwąchać w kosmyki, żeby go poczuć, ale uprzyjemnia aplikowanie.
W opakowaniu olejek ma dosyć lejącą konsystencję i przypomina raczej wodę, ale kiedy wyciskamy go z pompki nabiera więcej treści i staje się gęstszy. Jest delikatnie klejący pod palcami, ale dzięki temu nie spływa z naszych włosów zbyt łatwo, ale jednocześnie bezproblemowo się po nich rozprowadza. 

Działanie
Olejek jest kosmetyki uniwersalnym i sam producent wskazuje na kilka jego zastosowań - jako zmiękczenie włosów przed myciem; jako ochrona przed wysoką temperaturą; do olejowania (również skalpu). 
Przyznam od razu, że dawno nie olejowałam już włosów, bo najzwyczajniej teraz tego nie potrzebują. Rzadko również stylizuję włosy z użyciem ciepła, a nawet jeśli to jednak moje włosy są zbyt cienkie, żebym odważyła się zabezpieczyć je olejkiem.
U mnie najlepiej ten kosmetyk sprawdza się jako ochrona przed szamponem. Zawsze nakładam coś, co będzie barierą pomiędzy włosami na długości, a kosmetykiem myjącym. W tej roli sprawdza się dobrze, ale żadnego działania regenerującego czy odżywczego nie zauważyłam. Może musiałabym stosować go regularnie przez znacznie dłuższy okres, ale doraźnie nie widzę żadnej różnicy. No, może delikatnie ułatwia rozczesywanie kosmyków, ale z tym rzadko kiedy mam problemy i każda odżywka czy maska działa na nie w ten sam sposób. 
Na szczęście, nie zauważyłam też żadnych negatywnych skutków używania tego olejku. Nie obciążył, ani nie obkleił włosów, co u mnie często tego typu konsystencje robią. Także tutaj plus.
Ogólnie nie jest to zły kosmetyk, jednak przy mojej ogromnej kolekcji raczej niekonieczny. Podejrzewam, że go zużyję, bo krzywdy mi nie robi, a zawsze to jakaś dodatkowa dawka ochrony i pielęgnacji, ale ponownie na pewno go nie kupię.
Moja ocena: 3/5


Maska regenerująca i wzmacniająca
Profesjonalna maska do włosów bardzo zniszczonych i osłabionych. Formuła intensywnie restrukturyzująca z Keratyną, zdolna do przenikania wgłąb włosa. Dzień po dniu, wspomaga proces odbudowy i regeneracji włókna włosa. Przywitaj na nowo włosy mocne, trwałe i błyszczące, na długo! Profesjonalny rezultat w domu.
Pojemność: 250 ml
Cena: 29,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia (lub styczeń 2023)

Opakowanie i skład
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej, poręcznej tubie ze standardową zakrętką. Wiele masek do włosów dostępnych jest właśnie w takim opakowaniu. Wydaje mi się, że jest ono praktyczne i dobrze sprawdza się przy tego rodzaju produktach. Ja osobiście lubię taką formę aplikacji. 
Aplikator posiada spory otwór, dzięki czemu bezproblemowo możemy dozować ilość użytego produktu. Ja osobiście nie żałuję sobie kosmetyków do pielęgnacji włosów, szczególnie tych, które spłukuję, więc cieszy mnie, że nie muszę piętnaście razy naciskać tuby. 
Szata graficzna standardowa dla marki z kolorem zielonym jako przewodnim. Moim zdaniem, miła dla oka i nieprzesadzona. Rzeczywiście przywodzi na myśl profesjonalne kosmetyki, które widujemy w dobrych salonach fryzjerskich.
SKŁAD: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Petrolatum, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Hydrolyzed Wheat Protein, Ethylhexylglycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caramel, Citric Acid, Hydrolyzed Keratin, Trametes Versicolor Extract, Sodium Benzoate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate.

Konsystencja i zapach
Zacznę od tego drugiego, bo jest tak przyjemny, że ciągle odkręcam tę maskę i ją wącham. Jest słodki, trochę waniliowy, coś jakby budyń, przywodzi mi na myśl jakich deser. Ma w sobie też jakieś orzechowe nuty, może to migdał? Przypominają mi jakieś perfumy, ale zupełnie nie mogę określić jakie. Może Byzantium od Tesori d'Oriente, ale to nie do końca to samo. To trochę dla mnie zagadka, a wiecie, że jeśli chodzi o zapachy to ja takie łamigłówki uwielbiam! W każdym razie, mimo tego, że jest intensywny, to mój nos bardzo się z nim lubi.
EDIT!!! Dopisuję ten fragment w dzień po tym, jak pisałam całość. Już wiem! Zapach identyczny jak arabskie perfumy w olejku Al Haramain Forever. Pisałam ich recenzję na blogu, więc jeśli chcecie przeczytać dokładny opis tej woni to zapraszam tutaj - klik.
Konsystencja też przypomina budyń, ale wydaje mi się, że dla masek do włosów jest to raczej standard. Pod palcami wydaje się treściwa, ale bezproblemowo rozprowadza się po kosmykach.

Działanie
Po zastosowaniu maski włosy wyglądają na zdrowsze, ale nie wiem na ile jest to wyłącznie efekt wizualny, a na ile rzeczywiste działanie pielęgnujące. Ale za to zdecydowanie mogę powiedzieć, że kłaczki są nawilżone. Nie puszą się i nie elektryzują.
Znaczną różnicę czuć również pod palcami - włoski są gładkie i miękkie. Maska nadaje im też delikatnego blasku. To, co w niej lubię to to, że nie obkleja kosmyków. Przy moich rzadkich i cienkich włosach skończyłoby się to tragedią. Na szczęście włosy są sypkie, jedwabiste i sprężyste.  Nie wpłynęły również na ich objętość, co akurat jest plusem, bo oznacza, że nie obciążyły mi dodatkowo pasm. Mam z tym spory problem, więc bardzo doceniam, kiedy kosmetyki do włosów nie powodują mi jeszcze większego przyklapnięcia. 
Wszystkie zapewnienia producenta zostały spełnione, także nie pozostaje mi nic jak tylko kontynuować używanie tej maski i zakończyć moją recenzję na jej temat najwyższą notą.
Moja ocena: 5/5


Odżywka, odbudowa i moc
Profesjonalna odżywka dla bardzo zniszczonych i osłabionych włosów. Odbudowująca formuła wzbogacona o Keratynę, sprzymierzeńca mocnych włosów! Ułatwia rozczesywanie włosów, bez pozostawiania śladów, wspomagając odbudowę włókien włosa oraz zapobiegając ich osłabieniu. Eksperci już ją wypróbowali... teraz i Ty daj się jej uwieść! Mocne i odbudowane włosy. Profesjonalny rezultat w domu.
Pojemność: 500 ml
Cena: 29,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia (lub październik 2023)

Opakowanie i skład
Balsam zamknięty jest w plastikowej, nieprzezroczystej butelce, przypominającej tę standardową dla szamponów; zakończonej aplikatorem na zatrzask. Także jeśli chodzi o oprawę to jest to coś, co zazwyczaj dostajemy przy odżywkach. jest to dosyć poręczne, choć osobiście wolę, kiedy dozownik jest na dole, umożliwia to wykorzystanie kosmetyku do samego końca. Dodatkowo fakt, że pojemność produktu jest tak duża to i sama butelka nie jest najporęczniejsza. Jednak nawet mokrą ręką nie mam większych problemów z użyciem balsamu. Wystarczy, że przed myciem otworzę aplikator, bo tego wilgotną dłonią nie jestem w stanie zrobić. 
Jednak jeśli chodzi o stricte techniczne aspekty to opakowania spełnia swoje zadanie i z łatwością możemy dozować odpowiednią dla nas ilość kosmetyku.
Szata graficzna jak w przypadku maski - charakterystycznie dla Il Salone, skromnie i w moim guście.
SKŁAD: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Glyceryl Stearate, Amodimethicone, Quaternium-87, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Isopropyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Hydrolyzed Wheat Protein, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Behentrimonium Methosulfate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caramel, Cetrimonium Chloride, Trideceth-10, Hydrolyzed Keratin, Trametes Versicolor Extract, Sodium Benzoate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate.

Konsystencja i zapach
Jeśli chodzi o zmysł powonienia to powtarza się tutaj schemat z maski do włosów, także odsyłam Was kilka linijek wyżej. A tak w skrócie - słodki budyń waniliowo-migdałowy.
Jeżeli chodzi o konsystencję to ze względu na to, że jest to balsam, spodziewałam się czegoś, co w swojej formule przypominałoby mleczko. No i z jednej strony jest to podobna forma, ale jednak delikatnie bardziej zbita. Myślałam, że kosmetyk będzie wypływał z butelki, a tak nie jest. Powiedziałabym, że jest to delikatnie rzadsza konsystencja niż ta standardowa dla większości odżywek. Takie gęstsze mleczko.

Działanie
Od razu przy spłukiwaniu balsamu czuć jego działanie. Włosy są gładkie i nie plączą się, dzięki czemu późniejsze ich rozczesywanie jest bezproblemowe. Zazwyczaj używam dodatkowej odżywki bez spłukiwania, która ułatwi mi to zadanie, ale po użyciu tego kosmetyku nie było takiej konieczność. Kosmyki były miękkie, lejące i gładkie. Wydaje mi się, że maska i ta odżywka działają podobnie, jednak ta pierwsza daje bardziej zauważalne efekty. Balsam sprawdzi się do codziennego używania, a maska do sporadycznego wzmocnienia rezultatów kuracji. Wydaje mi się, że nie ma sensu podwajać tych produktów i kupować obu, jeśli ktoś potrzebuje mocniejszego działania to warto wybrać maskę, jeśli nie lubicie tak intensywnego odżywienia to balsam sprawdzi się lepiej. Ja zachowam oba, ale w pierwszej kolejności zużyję odżywkę z racji tego, że moje włosy nie lubią się ze zbyt dużym nawilżeniem.
Moja ocena: 4/5


Znacie markę Il Salone Milano? Jakie produkty tej firmy próbowaliście? Jakie polecacie, a które, Waszym zdaniem, lepiej unikać szerokim łukiem? Zainteresowałam Was serią do włosów zniszczonych i osłabionych? Który kosmetyk zainteresował Was szczególnie?

~ wredna
Czytaj więcej

WYBAWIENIE DLA WRAŻLIWCÓW I ALERGIKÓW
Czyli jak sprawdziły mi się kosmetyki od Allerco

11 komentarzy:
Jeśli śledzicie mojego bloga to wiecie, że zawsze byłam ostrożna w kwestii testowania kosmetyków do pielęgnacji. Spowodowane jest to głównie moją wrażliwą i skłonną do uczuleń skórą. Zazwyczaj, kiedy znajdę swojego ulubieńca, który nie robi mi krzywdy to się go trzymam. Ostatnio, jednak, dostałam propozycję wypróbowania kosmetyków marki Allerco. Zgodziłam się. A dlaczego porwałam się na testowanie czegoś, czego zazwyczaj się obawiam? Ano dlatego, że marka słynie z produktów idealnie dostosowanych do mojej alergicznej skóry.


O marce słów kilka
Skóra skłonna do podrażnień i alergii wymaga szczególnej uwagi. Z myślą o delikatnej skórze dzieci i niemowląt oraz o problemach, jakie towarzyszą skórze suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii, opracowaliśmy innowacyjną linię preparatów allerco®. allerco® to nowoczesne, chronione prawem patentowym preparaty emolientowe, zawierające najwyższej jakości składniki, które zapewniają skórze suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii kompleksową i skuteczną pielęgnację. Jako jedyne na rynku posiadają w swym składzie molekułę Regen7, substancję fizjologiczną, pochodzenia witaminowego, o wysokim potencjale bezpieczeństwa. Preparaty allerco® rekomendowane są do pielęgnacji skóry dzieci i niemowląt oraz osób dorosłych. allerco® to produkty hipoalergiczne, nie zawierają żadnych substancji zapachowych i barwników. allerco® zapewnia skórze długotrwałe nawilżenie i natłuszczenie. Zmniejsza szorstkość i suchość skóry, przywraca skórze równowagę, odbudowując jej płaszcz hydrolipidowy. Skuteczność produktów z linii allerco® została potwierdzona badaniami dermatologicznymi. Preparaty allerco® polecane są do stosowania u dzieci i niemowląt oraz u osób dorosłych.

Krem emolientowy nawilżający allerco® zapewnia efektywną pielęgnację skóry suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych. Krem stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstawaniem podrażnień. Dodatek witaminy E, gliceryny i alantoiny podwyższa zdolność do utrzymywania prawidłowej wilgotności skóry, poprawia jej miękkość i gładkość. Zastosowane emolienty działają ochronnie na naturalną warstwę lipidową naskórka, ograniczając transepidermalną utratę wody (TEWL). Chroni skórę przed nadmiernym odparowaniem wody z głębszych jej warstw, a także przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. Krem zapewnia długotrwałe i głębokie nawilżenie. Zmniejsza szorstkość i suchość skóry. Działa łagodząco, przywracając skórze utracony komfort.
Pojemność: 75 ml
Cena: 21,80 zł
Termin ważności: grudzień 2020

Opakowanie i skład
Krem przychodzi do nas zapakowany w kartonowe pudełeczko, które utrzymane jest w niebiesko-pomarańczowej kolorystyce charakterystycznej dla Allerco. To co ważne to fakt, że znajdziemy na nim mnóstwo informacji. Dodatkowo, producent zadbał, aby w środku znalazła się również ulotka dotycząca wszystkich produktów marki. 
Kiedy otworzymy kartonik, naszym oczom ukazuje się zgrabna, niewielka tubka z kosmetykiem. I tutaj szata graficzna utrzymana jest w tym samym stylu. Na samym kremie również znajdziemy wiele informacji, więc nie musicie się martwić, że jeśli wyrzucicie, lub gdzieś zapodzieje się Wam, pudełeczko to nie będziecie mieli dostępu, chociażby, do składu specyfiku.
SKŁAD: Aqua, Propylheptyl Caprylate, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Isopropyl Palmitate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, 1,2-Hexanediol, Dimethicone, Glyceryl Stearates, Cera Alba, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Sorbitan Oleate, Tocopheryl Acetate, Methyl Niacinamide Chloride, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium Edta, BHA, Tocopherol, Glycine Soja Oil.

Konsystencja i zapach
Zacznijmy od tego drugiego. Kosmetyki Allerco z zasady nie powinny mieć zapachu, a dokładniej, nie mają one żadnych składników perfumujących. Dla alergików i osób z wrażliwą skórą, a także dzieci, to bardzo dobra wiadomość. Ale czy tak jest naprawdę? Owszem. Ja osobiście nie mam problemu z zapachowymi produktami i wręcz je wolę, ale nie będę skreślała tych produktów. 
Konsystencja kremu jest dosyć zbita, ale nie aż tak, jak się tego spodziewałam. Mam wrażenie, że formuła balsamu, o którym napiszę za chwilę jest nieco treściwsza. Jednak dzięki temu bezproblemowo się rozprowadza i dosyć szybko wchłania. 

Działanie
Po pierwszym użyciu byłam bardzo pod wrażeniem tego kosmetyku. Od razu po aplikacji skóra jest niezwykle gładka i miękka. Wydaje się nawilżona i odżywiona. Powiedziałabym, że wręcz wizualnie wygląda znacznie lepiej - młodziej. Efekt ten utrzymuje się przez jakiś czas, jednak nie aż tak długo, jak bym tego oczekiwała. Po kilku godzinach od aplikacji trzeba ją ponowić. Troszkę mnie to rozczarowało, bo spodziewałam się dłuższego działania. Jednak przy regularnym stosowaniu widać poprawę kondycji skóry, więc mogę temu kremowi wybaczyć to, że nie do końca spełnił moje oczekiwania co do trwałości nawilżenia. 
Oczywiście, nie jest to zły produkt, w żadnym wypadku. Jego działanie określiłabym bardziej jako doraźnie, niemniej jednak bardzo podoba mi się to, jak szybko i intensywnie nawilża. Dlatego z pewnością będę po niego sięgała. Często i chętnie. Dodatkowo, nie wywołał żadnej reakcji alergicznej.
Moja ocena: 4/5


Balsam allerco® zapewnia właściwą i skuteczną pielęgnację ciała i skóry suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych. Balsam allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstaniem podrażnień. Emolienty nawilżają, zmiękczają i wygładzają skórę. Działają ochronnie na naturalna warstwę lipidową naskórka. Dodatek witaminy E i gliceryny i witaminy E podwyższa zdolność do utrzymywania prawidłowej wilgotności skóry oraz poprawia jej elastyczność. Balsam allerco® działa kojąco i łagodząco. Wyraźnie i długotrwale nawilża i natłuszcza skórę oraz zapobiega nadmiernemu jej wysuszeniu. Zmniejsza suchość i szorstkość skóry, normalizując fizjologiczny proces złuszczania się naskórka. Przywraca skórze utracony komfort i czyni ją odporniejsza na działanie niekorzystnych czynników środowiskowych, odbudowując płaszcz hydrolipidowy naskórka. Jego zastosowanie bezpośrednio po umyciu zdecydowanie wycisza objawy podrażnień (tj. zaczerwienienie, pieczenie, swędzenie, napięcie skóry) powstałe podczas mycia czy oczyszczania skóry.
Pojemność: 250 ml
Cena: 32,70 zł
Termin ważności: czerwiec 2020

Opakowanie i skład
Wygląd kartonika i szata graficzna samego balsamu są utrzymane w tym samym stylu, charakterystycznym dla marki. Tutaj również mamy ulotkę informacyjną. Sam kosmetyk zamknięty jest w plastikowej, nieprzezroczystej butelce z aplikatorem standardowym dla szamponów - zamykany na zatrzask. Muszę przyznać, że opakowanie jest trochę niekomfortowe ze względu na swoją wielkość, ale z większością produktów o tej pojemności mam podobny problem. Może to bardziej kwestia mojej nieporadności, ale myślę, że warto o tym wspomnieć.
SKŁAD: Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Peg-30 Dipolyhydroxystearate, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Dicocoyl Pentaerythrityl Distearyl Citrate, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Stearate, Copernicia Cerifera Cera, Hydroxyacetophenone, Cera Alba, Methyl Niacinamide Chloride, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Aluminium Stearates, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate.

Konsystencja i zapach
Tę drugą kwestię już ustaliliśmy, więc przejdźmy od razu do konsystencji. Jak już wspomniałam, jest ona dosyć gęsta jak na balsam i rozprowadza się toporniej niż krem. Nie wchłania się również tak szybko i pozostawia na skórze tłustawy film. 

Działanie
Balsam, podobnie jak krem daje przyjemne uczucie nawilżenia i natłuszczenia zaraz po aplikacji. Skóra jest miękka i gładka. Jednak w przeciwieństwie do poprzedniego kosmetyku tutaj mamy wyraźną warstewkę, którą czuć pod palcami. Mam wrażenie, że bardziej natłuszcza niż nawilża. Oczywiście, takie działanie również jest pożądane i przydatne, jednak moja sucha skóra woli jednak dogłębne nawilżenie, a ten balsam mi go nie daje. Po kilku godzinach skóra powraca do pierwotnego stanu. Z pewnością dobrze sprawdzi się po kąpieli, opalaniu, peelingu czy innych zabiegach, które przesuszają naskórek, i tak będę go stosowała i ja. Na pochwałę zasługuje fakt, że kosmetyk rzeczywiście mnie nie uczulił.
Moja ocena: 3/5


Emulsja do kąpieli allerco® zapewnia delikatną i skuteczną pielęgnację i higienę skóry suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych. Emulsja do kąpieli allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstawaniem podrażnień. Emulsja delikatnie myje skórę i doskonale ją pielęgnuje. Zastosowane emolienty działają ochronnie na naturalną warstwę lipidową naskórka, chroniąc przed utratą wilgoci. Olej macadamia, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), zmiękcza i natłuszcza skórę. Dodatek witaminy E i gliceryny podwyższa zdolność do utrzymywania prawidłowej wilgotności skóry. Dodana do kąpieli emulsja allerco® daje uczucie ukojenia skóry, wyraźnie ją nawilża i zapobiega szorstkości i suchości. Pozostawia skórę miękką, przyjemną w dotyku.
Pojemność: 400 ml
Cena: 31,50 zł
Termin ważności: listopad 2020


Opakowanie i skład
Tutaj, w odróżnieniu od pozostałych kosmetyków, szata graficzna jest nieco inna. Całość utrzymana jest w tej samej konwencji, jednak kolor przewodni się różni. Nie mamy już pomarańczowego, a niebieski. Jeśli chodzi o moje subiektywne preferencje to moje oko lubi się bardziej z wersją z emulsji, niźli dwóch pozostałych. W kartoniku ponownie znajdziemy ulotkę informacyjną. 
Sam produkt zamknięty jest w białej, plastikowej buteleczce z odkręcanym korkiem. Ta, dzięki swojemu nieco kanciastemu kształtowi jest znacznie bardziej poręczna niż ta z balsamem. Myślę, że to ogromny plus, bo z założeniu powinniśmy być w stanie złapać ją mokrą dłonią. 
SKŁAD: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Cocamidopropyl Betaine, 1,2-Hexanediol, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Methyl Niacinamide Chloride, Inulin Lauryl Carbamate, Sodium Chloride, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Edta, Peg-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid.
Konsystencja i zapach
Kosmetyk, podobnie jak reszta, nie jest perfumowany. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale słowo "emulsja" w nazwie kosmetyku przywodziła mi na myśl piankową konsystencję, okazało się jednak, że jest to gęstsze mleczko. Bardzo łatwo się je rozprowadza. Produkt się nie pieni i bezproblemowo się spłukuje. Pod dłońmi daje wrażenie lekko olejkowatego, delikatnie śliskiego. Nie pozostawia na skórze żadnej warstwy czy nieprzyjemnego filmu.



Działanie
Spełnia swoje najważniejsze zadanie, czyli myje. Nie są to jakieś wybitne właściwości czyszczące, ale nie tego od takich emulsji oczekujemy. Na co dzień z pewnością się sprawdzi. Bardziej intrygowały mnie zapewnienia producenta dotyczące natłuszczenia, nawilżenia i przeciwdziałania utracie wilgoci. Mam raczej suchą skórę, i niestety muszę stwierdzić, że żadnego działania pielęgnującego (oprócz mycia) nie zauważyłam. Fakt, emulsja nie przesusza dodatkowo skóry, ale tańsze produkty również mi tego nie robią. Jestem z tych osób, które za żele myjące przepłacać nie lubią, więc raczej nie sięgnę po ten kosmetyk po raz kolejny, ale co wrażliwsze osoby powinny być zadowolone, bo ten produkt również mnie nie uczulił.
Moja ocena: 3/5

Znacie markę Allerco? Jakie kosmetyki testowaliście? Mieliście któryś z produktów, o których piszę? Jak się Wam sprawdziły? A może Was zaciekawiłam? Planujecie zainteresować się czymś z asortymentu marki? 

~ wredna
Czytaj więcej

SŁODYCZ Z SEKSOWNYM PAZUREM
Kolejny flakonik perfum od Saphir

13 komentarzy:
Już jakiś czas temu pisałam Wam o jednym flakoniku perfum Saphir. Wtedy były to Vida, inspirowane La Vie Est Belle, które wygrałam do testów w konkursie na TrustedCosmetics. Tym razem przychodzę do Was z recenzją zapachu Cool de Saphir, który dostałam do wypróbowania w tej samej akcji, z tym że od portalu Ambasadorka-Kosmetyczna.


O marce słów kilka
SAPHIR PARFUMS jest firmą szczycącą się ponad 50 letnim doświadczeniem w branży perfumeryjnej, która opracowuje i produkuje perfumy.
Laboratoria Saphir współdziałają synergistycznie w całym procesie produkcyjnym, rozpoczynając od opracowania zapachów po mieszanie, mielenie, rozgniatanie, odpowiednie napełnianie i dystrybucię perfum.
Łączymy najnowocześniejszą technologię z doświadczeniem i odpowiednio wykwalifikowanym personelem. Stosujemy najbardziej zaawansowane systemy do produkcji perfum w celu zaspokojenia najwyższych oczekiwań klientów.
Produkty marki Saphir możecie zakupić na stronie producenta, a także w sklepie online i stacjonarnej drogerii Vica.


Cool de Saphir
To zapach który z pewnością najbardziej definiuje każdą kobiecą naturę, niezależnie od wieku. Zmysłowy i wyrazisty, a do tego słodkawy i intrygujący, niezależny i elegancki oraz niezwykle trwały i poruszający zmysły wszystkich wokół. Po prostu „must have” każdej kobiety.
Pojemność: 25 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 24,99 zł
Zapach podobny do: Carolina Herrera, Good Girl
Kategoria zapachowa: orientalno-kwiatowa


Opakowanie i nuty zapachowe
Perfumy zamknięte są w małym, poręcznym, szklanym flakoniku z wklęsłymi żłobieniami. Całość utrzymana jest w biało-złotej kolorystyce i jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że takie połączenie uwielbiam i uważam, że nadaje niezwykłej klasy. Szata graficzna jest prosta, bez zbędnych ozdobników. Plastikowy korek dobrze się trzyma i sprawia, że atomizer jest odpowiednio zabezpieczony. Sam aplikator również działa bez zarzutów, dozuje odpowiednią mgiełkę, a przy tym nie przecieka i nie zacina się. Kompaktowe rozmiary buteleczki umożliwią nam zabranie perfum ze sobą, i nawet osoby takie jak ja, które lubią małe torebki, znajdą w niej miejsce dla tego maleństwa.
Nuty głowy: tuberoza, jaśmin
Nuty serca: kawa, migdał
Nuty bazy: fasola tonka


Ale jak to pachnie?
Początek jest dosyć świeży. Mam wrażenie, że w piramidzie powinna pojawić się bergamotka, bo tylko ona w połączeniu z jaśminem i migdałem potrafi dać tak orzeźwiające, chłodne wykończenie. W tle od pierwszych chwil towarzyszy nam kawa, tuberoza i fasola tonka, ale stanowią one jedynie bazę i uzupełnienie dla tych lżejszych aromatów. Jednak szybko zaczynają przejmować kontrolę.

Po chwili całość staje się bardziej słodka, to coś w stylu gourmand, ale z głębokim, kawowo-kakaowym akordem. To właśnie te niemalże cielesne nuty sprawiają, że zapach ten pokochałam. Wyróżnia się on na tle mojej kolekcji, bo niczego podobnego jeszcze nie mam.Niby słodycz, niby gourmand, ale podane w kobiecej, eleganckiej odsłonie. 




Projekcja i trwałość
Perfumy są bardzo intensywne, ale raczej nie należą do tych najbardziej ogoniastych. Projekcję mają przeciętną i pachną na długość ramion. Nie uznałabym tego jednak za wadę, bo w przypadku tak mocnych perfum mniej znaczy więcej ;) Gdyby były wyczuwalne z odległości kilku metrów to zamęczyłybyśmy ich słodyczą ludzi w autobusie ;) Czyli krótko mówiąc, ich dalekosiężność jest adekwatna do ich siły rażenia.  Jednak trzeba pamiętać, żeby z nimi nie przesadzić, bo wtedy będziemy dusić najbliższe towarzystwo.
Największą intensywność perfumy utrzymują przez ok 7h, po tym czasie stają się bardziej bliskoskórne, a pozostają wyczuwalne do samego zmycia. Oczywiście, na ubraniach i włosach możecie cieszyć się zapachem znacznie dłużej.




Podsumowując...

Moja nowa obsesja. Kolejny dowód na to, że mój nos uwielbiam migdał, kawę i tuberozę. Teraz wiem też, że do tej gromadki dochodzi fasola tonka.
W moim odczuciu to kobiecość zamknięta w buteleczceZ jednej strony zmysłowe, słodkie, acz nie przesłodzone; a z drugiej z pazurem i głębią.
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Saphir? Mieliście okazję testować ich perfumy? A może kojarzycie konkretnie ten zapach? Czy również uważacie, że przypomina Good Girl od Caroliny Herrery? Jakie inne wypusty tej marki mi polecacie? I w ogóle jakie perfumy powinnam przetestować wiosną i latem?

~ wredna

Czytaj więcej

CZARNE SANDAŁKI NA OBCASIE
Czyli letnia stylizacja na co dzień i nie tylko

26 komentarzy:
Dawno na blogu nie było już żadnej stylizacji, a pogoda za oknem aż zachęca do zdjęć plenerowych. Z tego też względu zdecydowałam się na sesję, a przy okazji stwierdziłam, że warto cyknąć też kilka fotek na bloga. I tak oto powstał dzisiejszy post.
A całość będzie się kręciła wokół mojego nowego nabytku, a mianowicie czarnych sandałków na obcasie. Stylizacja jest prosta, ale w moim odczuciu elegancka i bardzo uniwersalna. O samych bucikach szepnę Wam jeszcze słówko później, a tymczasem zapraszam do zerknięcia na kilka zdjęć.


O sklepie słów kilka
Royalfashion.pl to nowa para butów w Twojej szafie, stukot czerwonych szpilek podczas nocnego spaceru oraz szalone botki z ćwiekami podczas festiwalu!
My to także przemiła rozmowa z Konsultantką, która pomoże wybrać Ci najmodniejsze produkty w sezonie wiosenno-letnim, wspominając przy tym hit jakim są botki- które podbijają serca milionów kobiet nie tylko zimą! My to także poszukiwanie inspiracji jadąc tramwajem!
My-to grupa kobiet, których pasją są piękne ( i tanie) buty!
My to także Twoje postanowienie noworoczne, które spełnisz w sportowych butach!
My to wygoda codziennego dnia w klasycznych balerinach do pracy!
My to po prostu #Royalfashiongirls.
Historia sklepu sięga kilku lat wstecz. Od pierwszych dni naszej działalności walczyliśmy, by każda z Was czuła się u nas królewsko!
Jednocześnie, oferując największy wybór obuwia damskiego w internecie oferujemy także najniższe ceny na rynku! To właśnie stabilna pozycja na rynku pozwala nam na najniższą marżę!

Nie tylko na spacer
Sandałki niezwykle wygodne, szczególnie biorąc pod uwagę ich wysokość i fakt, że mam bardzo wąską stopę co sprawia, że rzadko kiedy sprawdzają mi się buty z odkrytymi palcami. Oczywiście, nie wybiorę się w nich na kilkugodzinną wędrówkę, ale na wolny spacer w okolicy jak najbardziej, szczególnie jeśli jest to część randki lub romantycznego wieczoru z drugą połówką. 
Sprawdzałam je również w innych okolicznościach, a mianowicie na weselu, a dokładniej poprawinach. Miałam je wtedy pierwszy raz na stopach, więc test jak się patrzy. I powiem, że byłam z nich niezwykle zadowolona. Przetańczyłam cały wieczór i nawet nie narzekałam zbyt mocno na ból stóp. Uważam, że impreza taneczna jest dobrym sprawdzianem dla butów, a te spisały się na medal.
Jednak nie musimy ograniczać się do tych dwóch okoliczności. Jeśli należycie do osób, które takie buty noszą do pracy to good for you! Szczególnie, że sprawdzą się zarówno w biurowym, jak i mniej oficjalnym środowisku. Może trochę się spóźniłam z kolejnym zastosowaniem, ale tak na przyszłość, możecie w nich obskoczyć wszelkie egzaminy i formalne rozmowy. A wracając do tańców to na niejednej dyskotece czy studniówce pozazdroszczą Wam ich inni.


Lubicie proste i uniwersalne stylizacje? Stawiacie na elegancję czy wolicie ubiór na luzie? Nosicie sandały latem? Wybieracie wygodne, płaskie czy lubicie dodać sobie centymetrów i wybrać obcas lub koturn? Co sądzicie o moim zestawieniu? Jak podobają Wam się sandałki?

~ wredna
Czytaj więcej

JAK SPAKOWAĆ SIĘ NA WYJAZD?
Podróżne opakowania All In Packaging

8 komentarzy:
Sezon wakacyjno-urlopowy możemy chyba uznać za rozpoczęty. Pogoda ostatnio dopisywała, więc większość poczuła już letni klimat. Ja sama na długi weekend wybieram się na mini-wakacje, także tematyka akurat na topie.
Nie wiem jak Wy, ale Wredna z Wyboru zawsze ma problemy z pakowaniem. W końcu lepiej wziąć więcej i nie skorzystać niż czegoś zapomnieć. Walizka wiecznie upchana i do zapięcia potrzeba co najmniej dwóch osób. W takich sytuacjach z pomocą przychodzą nam specjalnie opakowania, które ograniczą zajmowaną przestrzeń. Zazwyczaj pół bagażu wypełniały mi kosmetyki, bo ich pełne rozmiary są dosyć wielkogabarytowe. Teraz, spokojnie mogę zabrać więcej!


O stronie słów kilka
Dzieki All In Packaging zdobędą Państwo najbardziej optymalne opakowania dla swoich produktów. Nasza oferta zawiera tysiące komponentów opakowaniowych: butelki, rozpylacze, nakrętki, atomizery, tubki, pudełka. Ponadto, umożliwiamy realizację i wdrożenie każdego, niestandardowego pomysłu na opakowanie. Oferujemy szeroką gamę usług dodatkowych: projektowanie, etykietowanie i inne.
Dla każdego coś dobrego. Ze strony All In Packaging skorzystają nie tylko turyści, którzy pragną ograniczyć przestrzeń, jaką zajmują ich kosmetyki, ale także firmy i osoby, które poszukują profesjonalnej oprawy swoich produktów.


Jakie opakowania wybrać?
Nie jest to kwestia tak oczywista, jak może się wydawać. Kiedy przymierzałam się do zamówienia myślałam, że to będzie pestka, ale okazało się to nieco bardziej skomplikowane.
Najważniejsza sprawa to rozważenie tego, co zajmuje nam najwięcej miejsca, a jednocześnie czego nie potrzebujemy aż takiej ilości. Radzę wybierać pojemniki o jak najmniejszej pojemności, bo to one pozwolą nam zaoszczędzić najwięcej miejsca.
Ja zdecydowałam się na dwa 50 ml opakowania, jedno z nich posłuży jako pojemnik na płyn micelarny, w drugi planuję przelać płyn do higieny intymnej. W tak małe buteleczki warto zabierać kosmetyki, których nie używamy zbyt dużych ilości, tak aby mieć pewność, że nam ich nie zabraknie.
Trzy 100 ml, transparentne buteleczki zamówiłam z myślą o produktach, których zużycie muszę kontrolować. I tak, postanowiłam je wykorzystać na szampon, żel pod prysznic, trzeci pozostaje na razie bez przeznaczenia, ale dobrze sprawdzi się na jakiś balsam lub żel do twarzy, jeśli z takowych korzystacie.
Słoiczki są świetne na kremy. Mniejszy pomieści wystarczającą ilość specyfiku pod oczy, natomiast większy do twarzy.
Buteleczka z atomizerem posłuży mi jako podróżne opakowanie na mgiełkę lub tonik.


Oszczędność miejsca
Głównym zadaniem korzystania z takich opakowań jest oczywiście oszczędzanie miejsca w, już i tak przeciążonych, bagażach. Dla tych, którzy są sceptycznie nastawieni do tego typu rozwiązań mam kilka zdjęć, które pokażą, jak dużą pojemność walizki czy torby uda nam się zaoszczędzić sięgając po takie opakowania.
Teraz nie wyobrażam sobie powrotu do starego zwyczaju zabierania pełnych opakowań kosmetyków. To ulga dla moich pleców, bo bagaż nie waży już tak dużo; dla moich nerwów, bo pakowanie nie jest już tak frustrujące; no i dla mojego portfela, bo nie muszę przy każdym wyjeździe kupować miniaturek.


Bezpieczeństwo w podróży
To, czego się obawiałam to to, że opakowani będą nieprzystosowane do podróży. Niby są do tego specjalnie przeznaczone, ale to lekkie zdenerwowanie mi zostało. Jednak muszę przyznać, że mój wyjazd nie zakończył się żadną katastrofą. Nie potrzebowałam plastikowych woreczków, które uchroniłyby pozostałe rzeczy w przypadku niespodziewanego wypadku. Żaden z pojemników się nie uszkodził i doskonale zachował zawartość w środku.


Wybieracie się w tym roku na wakacje? Jeśli tak to dokąd? A jeśli nie to może macie jakieś inne zastosowanie dla tego typu pojemników? Zabieracie ze sobą na wyjazdy pełnowymiarowe produkty? Czy korzystacie z miniaturek i przelewacie zawartość do mniejszych opakowań? Co sądzicie o stronie All In Packaging i ich ofercie?

~ wredna
Czytaj więcej