CO O TYM SĄDZĘ #11
Żel i tonik ziołowy do cery suchej i wrażliwej Fitomed

25 komentarzy:
Szczerze przyznaję się, że zdecydowanie zbyt mało uwagi przywiązuję do pielęgnacji swojej twarzy. Zazwyczaj w wieczornej rutynie wykonywałam jedynie demakijaż, myłam twarz i porządnie ją nawilżałam. Nie skupiałam się też za bardzo na tym, jakiego "detergentu" używam. Najważniejsze było dla mnie, żeby mył i mnie nie uczulał.
Ostatnio jednak stwierdziłam, że trzeba w końcu zadbać o swoją cerę. Zaczęłam zastanawiać się nad jakimś tonikiem, przeglądałam różne, polecane przez Was, żele.
Dziś przychodzę do Was z recenzją dwóch produktów z jednej linii, a mianowicie żelu ziołowego do mycia oraz nawilżającego toniku ziołowego do cery suchej i wrażliwej od Fitomed.


O marce słów kilka
Jesteśmy firmą rodzinną istniejącą na polskim rynku kosmetycznym od 1999 roku. Swoim klientom pomagamy rozwiązywać problemy kosmetyczne i dermatologiczne, a tworzenie kosmetyków ziołowych i naturalnych jest naszą największą pasją! Natura to nasz ideał i wierzymy, że to właśnie w niej zaklęte jest zdrowie, witalność i piękno każdego człowieka. Nieustannie odkrywamy nowe rozwiązania, eksplorujemy świat przyrody, świat kwiatów i ziół. Tworzymy oryginalne receptury w oparciu o wiedzę ludową oraz doświadczenia poprzednich pokoleń. [...]
Staramy się jak najmniej ingerować w działanie składników pochodzących z natury, ponieważ dostrzegamy ich naturalne właściwości.
Nie testujemy kosmetyków na zwierzętach, a profesjonalnie dobrane zioła, ograniczenie stosowania detergentów, syntetycznych substancji zapachowych, barwników i konserwantów zalicza nasze wyroby do kosmetyków o wysokim stopniu bezpieczeństwa. Kosmetyki Fitomed są polecane przez lekarzy dermatologów przede wszystkim osobom ze skórą wrażliwą na mydła i detergenty.


Od producenta
Żel ziołowy do cery suchej i wrażliwej
Doskonałe właściwości myjące żelu zapewniają saponiny uzyskane z korzenia mydlnicy lekarskiej. Lekko kwaśny odczyn żelu zapobiega namnażaniu się bakterii na powierzchni naskórka. Żel zawiera wyciąg z ziół prawoślazu i owsa o działaniu osłaniającym, nawilżającym i łagodzącym, dzięki czemu zapewnia właściwe oczyszczenie skóry.
Składniki aktywne: wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, korzenia prawoślazu, owsa.
Działanie: osłania i nawilża.
Przeznaczenie: do cery wrażliwej i skłonnej do wysuszania się.
Właściwości: wytwarza łagodną, swoistą dla mydlnicy lekarskiej pianę.
Pojemność: 200 ml.
Termin ważności: czerwiec 2019

Tonik ziołowy, nawilżający do cery suchej i wrażliwej
Składniki aktywne: wyciąg ziołowy z lukrecji gładkiej; prawoślazu i owsa; d-pantenol, alantoina. Lukrecja ma właściwości zatrzymujące wodę w naskórku, liczne saponiny, flawonoidy i kwasy organiczne. Dobrze nawilżony naskórek nie traci składników mineralnych, jest gładki, napięty, i ma zdrowy połysk.
Działanie: nawilżające, wygładzające, osłaniające i łagodzące. Po zastosowaniu toniku skóra jest ujędrniona, nabiera zdrowego połysku.
Przeznaczenie: do cery normalnej, suchej i wrażliwej.
Właściwości: dzięki saponinom z lukrecji konsystencja toniku wydaje się „śliska”. Daje to uczucie świeżości i dobrze nawilżonego naskórka.
Pojemność: 200 ml.
Termin ważności: maj 2019.


Opakowanie i skład
Oba kosmetyki przychodzą do nas w porządnych, plastikowych, półprzezroczystych, brązowych buteleczkach, z zamknięciem na zatrzask. Sama szata graficzna jest prosta, czyli dokładnie taka, jakiej przy produktach ziołowych, się spodziewałam. Mnie, jak najbardziej, to odpowiada. Kosmetyki wyglądają dzięki temu profesjonalnie i ekskluzywnie.
Jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić to fakt, że zakrętka tonika delikatnie przecieka. Nie przeszkadza to w użytkowaniu, ale kiedy wyjmowałam produkt z paczki to jego opakowanie było zalane.

Żel ziołowy do cery suchej i wrażliwej
INGREDIENTS: Aqua, Herbal Extract: Saponaria Officinalis Root, Althaea Officinalis Root, Avena Sativa, Coco-Betaine, Sodium Cocoyl Isethionate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-4 caprate, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Sodium Chloride.

Tonik ziołowy, nawilżający do cery suchej i wrażliwej
INGREDIENTS: Aqua, Herbal Extract: Glicyrrhiza Glabra Root, Althaea Officinalis Root, Avena Sativa, Glycerin, Panthenol, Allantoin, Citric Acid, Peg-40 hydrogenated Oil, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.


Konsystencja i zapach
Oba produkty pachną niemalże identycznie - delikatnie, trochę ziołowo, ja wyczuwam jakby nutę lawendy (?). Jeżeli ktoś z Was miał kiedyś jakiś produkt z serii Melisa Uroda, to to jest właśnie ten zapach. Samą woń określiłabym jako przyjemną. Mnie nie przeszkadzała przy aplikacji i nie zauważyłam, żeby utrzymywała się na skórze (ale muszę wspomnieć, że ja zawsze później używam kremów, które mogą po prostu zapach żelu i toniku niwelować).
Konsystencja żelu jest... żelowa. Ależ zaskoczenie, prawda? :) Nie jest mocno gęsta, delikatnie spływa po palcach i ma lekko żółte zabarwienie. Bezproblemowo rozprowadza się go na twarzy. Jeżeli aplikujemy go stanowczymi, szybkimi ruchami zaczyna się bardzo delikatnie pienić. Dlatego osoby, które lubią intensywną pianę, raczej tego aspektu by nie polubiły.
Forma toniku jest płynna, ale delikatnie, jak sam producent ją nazywa, "poślizgowa". Gładko sunie po twarzy i zostawia na niej "tłustawy" (?), a może "poślizgowy", film. Sam płyn jest bezbarwny.


Właściwości myjące i nawilżające
Żel ziołowy do cery suchej i wrażliwej
Zacznę od aspektu najważniejszego, a mianowicie od tego, czy żel spełnia swoje myjące funkcje. Otóż, tak. Bardzo dobrze oczyszcza skórę. Po zastosowaniu tego kosmetyku na twarzy nie zostaje żaden, najdrobniejszy, brudek :D Cera aż się błyszczy ;) Oczywiście jest to też spowodowane tym, że mojej cery zupełnie nie nawilża, a wręcz wysusza. Po myciu, skóra jest napięta, powiedziałabym nawet, ściągnięta. Nie uznaję tego za minus, bo nie spotkałam się jeszcze z żelem, który by tego nie robił, a poza tym i tak zawsze mocno nawilżam twarz.
Kiedy próbowałam go solo to zauważyłam, że mocno "pochłania" nawilżenie. Używam kremu Nivea Soft, który zazwyczaj pozostawia mi na cerze tłusty film. Nie pojawił się on, kiedy używałam żelu. Jednak w stopniu nawilżenia skóry nie zauważyłam różnicy.

Tonik ziołowy, nawilżający do cery suchej i wrażliwej
Czy w przypadku toniku możemy w ogóle mówić o właściwościach myjących? Otóż możemy, ponieważ sam producent zapewnia, że:
"Dzięki obecności saponin tonik [...] może zmywać delikatny makijaż".
Do demakijażu go nie próbowałam, ale jeżeli przecierałam twarz rano to na waciku można było zobaczyć delikatne zabrudzenia, których kosmetyk się pozbył. Taka, powiedzmy, dodatkowa opcja w tego typu produkcie bardzo mi się podoba.
Tonik, stosowany samodzielnie, odrobinę nawilża skórę, a z pewnością jej nie wysusza. Jak już wspomniałam wcześniej, pozostawia delikatny, śliski film. A używany w duecie z żelem, zmniejsza przesuszenie twarzy. Razem dają bardzo zadowalający efekt, zbalansowanej - czystej i nawilżonej cery. Wygładzają skórę i sprawiają, że jest miękka w dotyku.



Czy są delikatne i czy nie uczulają?
Kiedy mówimy o produktach do cery wrażliwej, to nie sposób nie wspomnieć o tym, czy do takowej się nadają. Ja jestem posiadaczką skóry twarzy, która jest wręcz podatna na uczulenia. Te dwa kosmetyki mnie nie podrażniły, nie przesuszyły mi cery (stosowane razem), i co najważniejsze, nie spowodowały żadnej reakcji alergicznej.


Cena i dostępność
Stacjonarnie produkty Fitomed dostaniecie w aptekach oraz sklepach zielarskich, bądź zielarsko-medycznych. Na stronie producenta znajdziecie szczegółową listę punktów, w których kosmetyki te możecie zakupić. Można je również nabyć w sklepie internetowym Fitoteka, tam oba produkty znajdziecie w cenie 10,50 zł.


Podsumowując, oba kosmetyki bardzo przypadły mi do gustu. Spełniają swoje zadania, i choć żel delikatnie przesusza, to w duecie z tonikiem sprawdza się idealnie, pozostawiając cerę oczyszczoną, gładką i miękką w dotyku. Ogromną zaletą jest to, że produkty są delikatne, nie podrażniają i nie uczulają. Dodatkowo, uważam, że ich cena jest niewygórowana.
Moja ocena: 5/5

Znacie te produkty? Używacie kosmetyków Fitomed? Jak się u Was sprawdzają? Polecacie inne wyroby tej marki? A może przed jakimiś chcielibyście nas przestrzec? Namówiłam Was do wypróbowania żelu i tonika? Czy wręcz przeciwnie, stwierdzacie, że nie potrzebujecie takiego działania?

~ wredna
Czytaj więcej

LATO JESIENIĄ? Czyli jak nosić letnie ubrania jesienią

53 komentarze:
Nie ma się co oszukiwać... Lato nas pożegnało, a przywitała jesień... I mimo tego, że zrobiłabym wszystko, aby to odwlec, to niewiele zdziałać można. Niewiele, ale zawsze coś! Warto przynajmniej próbować, choć w najmniejszym stopniu, przywrócić ducha lata. A jak to zrobić? Ja proponuję, przez garderobę!
Oczywiście nie mówię tu o noszeniu tego, co założyć mogliście w upały... Nie chcę, żebyście mi pozamarzali :D Warto jednak do swoich jesiennych stylizacji wprowadzić letnie elementy. Bo kto nie chciałby jeszcze wykorzystać nowych nabytków z sezonu wiosenno-letniego? ;)
Póki jeszcze pogoda nie daje nam popalić bardzo niskimi temperaturami, póty można jeszcze sobie pozwolić na moje propozycje. A pokażę Wam, jak przy pomocy kilku elementów zmienić letnią stylizację w cieplejszą, bardziej jesienną. Mam nadzieję, że moje propozycje przypadną Wam do gustu, a może nawet zainspirują do wykorzystania wakacyjnych ciuszków ;) Można też oczywiście zaopatrzyć się w coś nowego na promocjach, np. Sammydress summer 2017 Promotion.


Na początku chciałabym Was jeszcze bardzo przeprosić za warunki, w jakich zdjęcia były wykonywane, ale pogoda ostatnio zupełnie nie sprzyja sesjom w plenerze. Dodatkowo, do zdjęć na zewnątrz potrzebuję fotografa, a mój (czyt. moja siostra) wraca ze szkoły jak już robi się ciemno... Musicie jakoś to przeboleć, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że starałam się jak mogłam ;)

Dziewczęca Klasyka vs Rockowy Pazur
Pierwsza stylizacja to coś co bardzo lubię, czyli pudrowy róż i dziewczęca hiszpanka, którą już nota bene na moim blogu widzieliście kilkakrotnie ;) To potwierdza tylko jak bardzo ją lubię. Spódnica jest moim nowym nabytkiem, niestety okazała się za szeroka ;( Niestety, bo wygląda bardzo ładnie.
A co zrobić, żeby móc założyć tę stylizację, kiedy termometr wskazywał będzie kilka kresek poniżej 10°C? Wystarczy zmienić sandałki na bardziej zakryte botki i narzucić kurtkę, w moim przypadku z ekoskóry ;) Myślę, że ciekawie komponuje się z tym wiązaniem na spódnicy i dodaje rockowego pazura ;) Jesienią często decyduję się na elementy w takim właśnie styl.

 spódnica  |  hiszpanka  |  naszyjnik  |  sandałki  |  botki

Prosto i Zwiewnie vs Chłodne Letnie Wieczory
Letniej stylizacji omawiać nie trzeba ;) Po prostu zwiewna sukienka. Ale, żeby nie było nudno postawiłam na wyraźne sandałki na platformie.
A na jesień? Jak patrzę na to zestawienie to taka nazwa sama ciśnie mi się na usta ;) Znów mamy tutaj kurtkę i znów te same botki. Myślę, że są to dwa elementy, które przekształcą każdą stylizację w taką, która nada się na chłodniejsze dni w roku.

okulary  |  naszyjnik  |  sandałki  |  botki

Trochę Elegancji vs Ciepło i Wygodnie
Kiedy patrzę na letnią wersję tej stylizacji to od razu myślę o czymś klasycznym. Wiecie, biel i czerń - uniwersalnie i trochę oficjalnie. Żeby nie było za bardzo elegancko całość postanowiłam złamać chokerem. Rzadko sięgam po takie rozwiązania, ale tutaj jakoś mi pasuje ;)
A jak na dworze zaczyna robić się chłodniej to wystarczy narzucić ciepły, kolorowy sweterek - tak, żeby ożywić troszkę całość. I tu znów pojawiają nam się botki (po prostu jesienią najczęściej wybieram właśnie to obuwie). Teraz jednak postanowiłam troszkę pokombinować i dorzuciłam do wszystkiego zakolanówki ;) Przynajmniej nóżki Wam nie zmarzną :D

choker  |  sandałki  |  botki

Co sądzicie o moim propozycjach? Która najbardziej przypadła Wam do gustu? I która jest najbardziej w Waszym stylu? Wykorzystujecie letnie elementy w jesiennych stylizacjach? Czy może stawiacie na zupełnie nową garderobę?

~ wredna
Czytaj więcej

ROK BLOGA, PODZIĘKOWANIE I ROZDANIE
Czyli jeden konkurs i dwie nagrody!

50 komentarzy:
Witajcie! Ależ się cieszę :D Aż nie wiem od czego zacząć ;) Okey, po kolei. Ci, którzy uważnie czytają bloga, Ci wiedzą, że 10 września minął dokładnie rok od opublikowania pierwszego posta na Wredna z Wyboru. Chciałabym Wam za to jeszcze raz podziękować, bo bez Was bloga by nie było ;) Nawet nie wiecie ile dla mnie znaczy to, że jesteście. Dlatego, tak jak obiecałam, mam dla Was dzisiaj małą niespodziankę ;) Razem z Olą przygotowałyśmy dla Was rozdanie, w którym do zgarnięcia będą dwie nagrody! Wszystkie szczegółowe informacje dotyczące wzięcia udziału w naszym konkursie znajdziecie poniżej.


Może zacznijmy od tego, co należy zrobić, aby wziąć udział w losowaniu. Rozdanie jest formą podziękowania naszym czytelnikom za to, że są z nami i współtworzą nasze platformy, dlatego jedynym obowiązkowym warunkiem jest obserwowanie obu blogów. No i oczywiście zamieszczenie komentarza z wzorem zgłoszenia, który znajdziecie poniżej. A, żeby wszystko było jasne i czytelne:

Obowiązkowo:
- obserwacja bloga Wredna z Wyboru;
- obserwacja bloga PospolitaOla;
- zamieścić komentarz z kompletnym wzorem zgłoszenia.

Dodatkowe losy:
- udostępnienie, podlinkowanego do tego posta (lub tego u Oli), bannera konkursowego (Instagram, Facebook, Google+, sidebar bloga - za każde udostępnienie dodatkowe punkty);
- obserwacja na Instagramie (anna.sheira).

W losowaniu mojej nagrody dodatkowe punkty otrzymają również top komentatorzy z dnia 17.09.2017, jeśli zdecydują się wziąć udział w zabawie. Są to: Kathy Leonia, Patrycja Gryszko, Rose i Luna.


A co jest do wygrania? W losowaniu, które odbędzie się na moim blogu będziecie mogli zgarnąć burgundową paletę cieni (mam taką samą, możecie ją zobaczyć i poczytać o niej tutaj); płynną pomadkę do ust Popfeel w kolorze LA11; zestaw 15 pędzli; naszyjnik; sztuczne rzęsy; książkę Richelle Mead - Królowa cierni.

Regulamin
1. Rozdanie trwa od 17.09.17 do 17.10.17 do godziny 23.59.
2. Organizatorem rozdania są autorki blogów Wredna z Wyboru i PospolitaOla.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy mieć ukończone 18 lat lub posiadać pisemną zgodę rodzica bądź opiekuna prawnego.
4. W rozdaniu wygrywają dwie osoby. Do każdej z nich trafi jedna nagroda.
5. Jedna osoba może zgłosić się na obu blogach, tym samym próbując swojego szczęścia w losowaniu obu nagród.
6. Zwycięzcy zostaną wyłonieni i poinformowaniu w ciągu 7 dni od zakończenia rozdania.
7. Na odpowiedź ze strony osób wylosowanych czekamy 3 dni, po tym czasie wybrane zostaną kolejne osoby.
8. Nagrody wysyłamy jedynie na terenie Polski za pośrednictwem Poczty Polskiej.
9. Aby rozdanie odbyło się musi wziąć w nim udział minimum 50 osób.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29. lipa 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm).

Wzór zgłoszenia
Zapoznałem/łam się i akceptuję regulamin.
1. Obserwuję bloga Wredna z Wyboru jako:
2. Obserwuję bloga PospolitaOla jako:
3. Mój adres e-mail:
* * *
4. Udostępniam banner:
- Instagram: Nie/Tak, (link)
- Facebook: Nie/Tak, (link)
- Google+: Nie/Tak, (link)
- sidebar bloga: Nie/Tak, (link)
5. Obserwuję na Instagramie: Nie/Tak, jako:

No to teraz do przyjemnych rzeczy. Obejrzyjcie sobie moją nagrodę z bliska. A, żeby zobaczyć co możecie zgarnąć od Oli to klikajcie tutaj.


Dzisiaj zakończenia z szeregiem pytań nie będzie, ale żeby zachować strukturę moich postów coś tam do Was napiszę :) A więc, chciałabym Wam jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować za wszystko! No i życzyć powodzenia w rozdaniu ;)

~ wredna
Czytaj więcej

ZUŻYCIA OSTATNICH MIESIĘCY #6

76 komentarzy:
W mojej torebce na puste opakowania zebrało się całkiem sporo "śmieci", dlatego postanowiłam napisać posta i w końcu się ich pozbyć. Z tego też względu dziś mam dla Was denko.
Tak troszkę na marginesie. Nie wiem czy każdy z Was dobrnął do końca poprzedniego posta. Pisałam tam, że 10 września minął dokładnie rok od opublikowania pierwszego posta na blogu! Jeszcze raz chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście i współtworzycie ze mną Wredną z Wyboru ;) Oczywiście szykuję post podsumowujący z małą niespodzianką dla Was, ale mam mały poślizg... Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;)
A teraz wracając do tematu posta, zapraszam Was do moich mini-recenzji.


Nivea, Volume Care
Szampon, do którego wróciłam z podkulonym ogonem. No, może troszkę przesadzam, ale z pewnością sięgnęłam po niego z radością. W skład zagłębiała się nie będę, ponieważ jest sporo kontrowersji w tym temacie. U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Dobrze doczyszcza włosy, nie zauważyłam, żeby je wysuszał, a dodatkowo nie powoduje oklapnięcia. Kocham go też za jego zapach <3 Najlepszy z tych, które do tej pory testowałam.


Schwarzkopf, Gliss Kur Ultimate Volume
Niesamowicie cieszyłam się, kiedy ten kosmetyk w końcu wykończyłam. Niby po kilku użyciach moje włosy przyzwyczaiły się do tego szamponu, jednak zdecydowanie nie dorównuje on temu opisanemu wyżej. Jedyny plus to bardzo ładny zapach. Poza tym przesuszał włosy. Nie zaliczę go do bubli, bo dobrze mył, ale zdecydowanie do niego nie wrócę.


Nivea, Creme Soft
Jak nazwa wskazuje, kremowy żel pod prysznic. Przyjemny, ładnie pachnący, robiący to, co taki kosmetyk robić powinien. Nie wysuszał skóry, był delikatny, a zarazem skuteczny. Ja duży wymagań co do żeli myjących nie mam, więc polubiliśmy się.


BeBeauty, Hydrate
Nawilżający płyn micelarny 2w1. Co prawda nie nawilża, zdecydowanie. Powiedziałabym, że wręcz delikatnie przesusza, ale i tak aplikacja kremu nawilżającego, w mojej wieczornej, pielęgnacji to obowiązek. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, nie uczula. Póki nie wywołuje u mnie reakcji alergicznych, póty będę się go trzymała ;)


Kallos, Keratin Hair Mask
W końcu ją zdenkowałam. I bynajmniej nie ma to negatywnego wydźwięku. Była niesamowicie wydajna. Można się było tego domyślić, bo pojemność 1l robi wrażenie. Gdyby nie to, że zaczęła jej używać moja siostra to pewnie jeszcze bym ją "męczyła". Jest to najlepsza maska do włosów, jaką stosowałam. Moje włosy pokochały proteiny i dzięki temu kosmetykowi były miękkie, lejące i z delikatnie zwiększoną objętością. Już planuję zakup kolejnego opakowania. Zastanawiałam się nad wypróbowaniem innych masek Kallosa, ale chyba wrócę, po prostu, do tej.


Essence, Kajal Pencil
Taniutka kredka do oczu. Miałam ją przez rok, albo nawet dłużej. Fajna na co dzień. Nie należy do najtrwalszych, ale mnie wystarcza. Ładnie się rozciera i ma całkiem głęboki odcień (w moim przypadku) czerni. Na razie mam w zapasie jedną innej marki, ale do tej na pewno wrócę.

My Secret, Satin Touch Kohl
Kolejny tani kosmetyk. Tej używam na linię wodną. Ma idealny, kremowy kolor. U mnie utrzymuje się całkiem długo, ale wiem, że nie u każdego się sprawdza. Koleżanka narzekała, że po kilkunastu minutach znika. Ja po kilku dobrych godzinach nadal mam ją na oku. Zazwyczaj kupuję ją na promocji, ale i w regularnej cenie kosztuje grosze ;)


Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

MAGNETYCZNA PALETA NA CIENIE
Czyli pierwsze prawdziwe DIY na blogu

68 komentarzy:
Dzisiaj nie będzie ładnych zdjęć. Niestety :D Ale mam nadzieję, że będzie praktycznie ;)
Od razu zaznaczę, że wszelkie projekty DIY są dla mnie ogromnym wyzwaniem :D Mam dwie lewe ręce do takich techniczno-plastycznych działaniach. Proszę, więc, nie potępiać ;) Ach, no i oczywiście samo zrobienie palety nie jest moim autorskim pomysłem :D
W każdym razie, chciałam zrobić coś takiego dla siebie, i pomyślałam, że może i ktoś z Was przy okazji się zainspiruje.
Oczywiście, magnetycznych palet na rynku jest mnóstwo, ale ja chciałam coś swojego i tańszym kosztem :D Może cenowo nie wyszło jakoś bardzo korzystnie, ale nie musiałam dodatkowo płacić za przesyłkę ;) Poniżej możecie zobaczyć efekt końcowy ;)


Jeżeli podoba Wam się to co widzicie to koniecznie musicie wypróbować zrobić taką paletę własnoręcznie. Moją wersję można oczywiście dowolnie modyfikować. Widziałam, że sporo osób rezygnuje z okienka, zawsze to mniej roboty :D Mnie jednak zamarzyła się taka przejrzysta ;) A więc chwytajcie za nożyki i do roboty!
Do wykonania palety będziecie potrzebowali:
- zeszytu w twardej oprawie - posłuży nam ona za szkielet naszego projektu. Można pokusić się o kajet z ładniejszymi wzorami i wtedy zrezygnować z oklejania, zawsze to mniejszy nakład pracy i pieniędzy;
- materiału do oklejenie - ja polecam samoprzylepną okleinę, tapetę bądź papier, jeśli dostaniecie w rozmiarze większym niż A4 (jeżeli paletę wykonujecie z zeszytu A5);
- kawałka sztywnej tekturki - ja wykorzystałam pudełko po organizerze na kosmetyki;
- folii magnetycznej - najlepiej kupić ją w arkuszu, ja niestety stacjonarnie dostałam jedynie na metry... W internecie są łatwo dostępne i nie kosztują dużo (ale trzeba pamiętać o dodatkowym koszcie wysyłki);
- opcjonalnie przezroczystej folijki do wykonania okienka - ja użyłam takiej, które można znaleźć w paletach cieni;
- narzędzi: nożyczek, nożyka do papieru, taśmy dwustronnej, kleju, linijki;
- nieobowiązkowo, ale myślę, że bardzo ułatwi to Wam pracę, podkładkę - u mnie ze sklejki - dzięki której nie potniecie biurka, dywanu czy podłogi :)


Zdjęcie powyżej możecie też uznać za "przed" :D Tak, tak wygląda nasza paleta przed rozpoczęcie projektu. Niżej zamieszczam obrazkową instrukcję. Ale spokojnie, jak jej nie zrozumiecie to podaję również szczegółowy opis wszystkich czynności, jakie należy wykonać ;) Patrzymy od lewej do prawej.


1. Z zeszytu wycinamy całą zawartość, tak aby została nam jedynie okładka.

2. Przygotowujemy paseczki z tektury, które posłużą za obramowanie folii magnetycznej. Tutaj musicie dostosować ich długość i szerokość według własnego uznania, w zależności od formatu palety i wymiarów samego magnesu. W moim przypadku (format A4, magnes: 16,5x10 cm) były to:
- dłuższy: 19,5x1,5 cm;
- krótszy: 10x1,5 cm.
W zależności od grubości tekturki możecie potrzebować (tak jak ja) podwójnej ilości paseczków, tak, aby po zamknięciu wieko palety nie opadało.

3. Na przygotowane paseczki naklejamy taśmę dwustronną i sklejamy tworząc dwie warstwy.

4. Oklejamy je wybranym przez nas materiałem.

5. Wymierzamy otwór na okienko i wycinamy. Oczywiście polecam to robić nożykiem do papieru, jednak musi być on bardzo ostry. Polecałabym też robić to przy linijce, chyba, że nie zależy Wam na równym otworze :D

6. Oklejamy całą paletę. Pamiętajcie jednak o tym, aby dobrze wyprofilować okleinę, tak aby wieczko bezproblemowo się otwierało i zamykało.

7. Wklejamy naszą przezroczystą filijkę, aby stworzyć okienko. Ja użyłam do tego taśmy dwustronnej. Myślę, że tutaj warto zrezygnować ze zwykłego kleju biurowego, bo wydaje mi się, że nie da rady on utrzymać tak śliskiego materiału.

8. Jest to krok nieobowiązkowy, ale ja postanowiłam zakryć nierówne krawędzie okleiny przy otworze zwykłym białym kartonem dociętym na odpowiedni wymiar.

9. Na środku wklejamy folię magnetyczną. Ja zrobiłam to na taśmę dwustronną. Radziłabym tutaj też wymierzyć wszystko tak, aby nasz magnes znalazł się na środku. No i oczywiście pamiętajcie, żeby upewnić się czy przyklejacie go dobrą stroną do góry. Możecie zrobić test przykładając do niego coś metalowego.

10. Po bokach wklejamy kawałki oklejonej tekturki.


Na początku góra naszej palety może troszkę odstawać, ale wystarczy postawić na niej coś cięższego ;) Powiem tak, pracy trochę przy tym jest, ale myślę, że efekt końcowy rekompensuje czas spędzony przy wykonaniu tej palety ;) Ja jestem bardzo zadowolona i dumna z siebie :D Teraz trzeba jeszcze dokupić wkładów, żeby ładnie się w palecie prezentowały :D


A na koniec jeszcze coś dla ludzi o stalowych nerwach :D Mam nadzieję, że nikogo o zawał nie przyprawię :D Tak wyglądał pokój po całej akcji DIY Zrób Sobie Magnetyczną Paletę Cieni :D Oczywiście proszę się nie załamywać, ja tak po prostu mam :D Nie jest powiedziane, że i Wasze miejsce pracy będzie wyglądało jak po przejściu huraganu :D


Lubicie projekty DIY? Czy może tak jak mi, rzadko Wam takie przedsięwzięcia wychodzą? Spróbujecie zrobić taką paletę? A może już kiedyś takową wyczarowaliście? Też jesteście z tych, którzy robią wokół siebie ogromny bałagan w trakcie wykonywania takich prac?

~ wredna

PS dzisiaj mija dokładnie rok od opublikowania pierwszego wpisu na Wredna z Wyboru! Dziękuję Wam bardzo za to, że jesteście ze mną i za to, że współtworzycie tego bloga. Wiedzcie, że szykuję coś dla Was w ramach podziękowania ;)
Czytaj więcej