Uzupełniamy szafę na lato, czyli wishlista Zaful

24 komentarze:
Lato zbliża się wielkimi krokami. Mimo, że pogoda na to nie wskazuje... Miejmy jednak nadzieję, że niedługo zawita u nas słoneczko i, przynajmniej, wiosenna temperatura. Nie wiem jak Wy, ale ja stwierdziłam, że muszę uzupełnić swoją szafę w lżejsze, zwiewniejsze ciuszki. Ale co warto kupić? I w co ja zamierzam zainwestować? Dzisiaj pokażę Wam moją listę niezbędników wiosenno-letnich ;)
A co najlepsze wszystkie te ubranka znaleźć możecie na, chyba wszystkim już znanej stronie, Zaful.

1. Zwiewne bluzki typu "off-shoulder". Teraz bardzo na topie. Myślę, że moda na nie zaczęła się już w ubiegłym roku, ale jeszcze żadnej tego typu w swojej szafie nie mam. Będą idealne na gorące letnie dni. Nigdy nie przepadałam za luźnymi topami w stylu oversize, ale w tym roku muszę się przekonać. Koniec gotowania się w obcisłych ciuszkach! ;) Teraz każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy różne kroje, wzory, kolory czy nadruki. Moimi ulubieńcami są oczywiście kwiaty, i takiej też propozycji w moim zestawieniu zabraknąć nie mogło ;)
1. Biała bluzka w kwiaty  |  2. Bluzka z tropikalnym wzorem  |  3. Biała bluzka na ramiączkach


2. Topy z naszywkami z motywem kwiatów. W tym sezonie modne są/będą wszelkiego rodzaju naszywki na bluzkach, T-shirtach, spodniach, spódnicach, a nawet bieliźnie. Dla mnie, jako ogromnej fanki florali, nie mogło na tej liście, i nie może w mojej wiosenno-letniej szafie, zabraknąć kwiatowych naszywek. Jestem osobą, która lubi proste ciuszki, więc kiedy mam postawić na naszywki to reszta musi być skromna, stąd ta wszechobecna biel ;)
1. Crop top z krótkim rękawem  |  2. Crop top na ramiączkach  |  3. Crop top z wiązaniem przy dekolcie


3. Zwiewna spódnica maxi. Do tej pory bałam się spódnic takiej długości. Jestem kurduplem z krótkimi nóżkami, więc obawiałam się, że maxi jeszcze bardziej optycznie mnie skróci. Ale przemyślałam to i uważam, że warto wypróbować taką typu high-waist. Zawsze podobały mi się spódnice do ziemi i stwierdzam, że w tym roku muszę w końcu mieć taką w mojej szafie ;) Przynajmniej jedną ;)
1. Czarna z prześwitującą koronką  |  2. Neonowa, żółta maxi  |  3. Chabrowa z rozcięciem


4. Rozkloszowane sukienki. Wszelkiego rodzaju. Ich nigdy za wiele ;) U mnie akurat wszystkie propozycje z motywem kwiatów (a jakżeby inaczej), ale szafę zamierzam uzupełnić również innymi (w tym zwykłą białą). Najważniejsze, aby były odcięte w talii i rozkloszowane ;) To krój, który najbardziej lubię, w którym najlepiej się czuję, i który idealnie podkreśla moją sylwetkę. Rzadko sięgam po obcisłe sukienki, szczególnie w okresie letnim.
1. Z kołnierzykiem i wiązaniem  |  2. Biała w kwiaty  |  3. W różowo-niebieskie kwiaty




Pozwolę sobie jeszcze dorzucić tutaj coś, co na mojej wishliście się nie znajdzie, ale wiem, że wśród Was jest wiele fanek czerwieni ;) U takich osób w wiosenno-letniej szafie nie może zabraknąć 'deep red dress', czyli krwisto czerwonej sukienki ;)

Co sądzicie o moich typach? Jakie są Wasze? Co dodalibyście do tej listy, a co, Waszym zdaniem, nie powinno się tutaj znaleźć? Zainteresowałam Was czymś, czy zupełnie nie trafiłam w Wasze gusta? I jakie są Wasze wiosenno-letnie niezbędniki i jak Wy zamierzacie uzupełnić szafę na nadchodzący sezon?

~ wredna

Ulubieńcy ostatnich miesięcy #1

64 komentarze:
Na wielu blogach można spotkać tę serię. Ja bardzo lubię czytać posty typu Ulubieńcy, bo zawsze można podpatrzeć jakieś ciekawe produkty, filmy czy muzykę. U siebie nie zrobiłam takiego wpisu do tej pory. Dlaczego? Najzwyczajniej w świecie nie miałam wystarczającego materiału, aby Wam pokazać ;) Ale ostatnio pojawiło się u mnie kilka bardzo ciekawych kosmetyków. Dlatego mam nadzieję, że i Wam taka seria na Wrednej przypadnie do gustu ;) Będzie krótko, bo szczegółowe recenzje każdej omawianej przeze mnie rzeczy znajdziecie w osobnych postach ;)
Enjoy!

1. Maska drożdżowa do włosów, Receptury Babuszki Agafii. O niej mogliście przeczytać niedawno. Kosmetyk, którego się bałam, a całkowicie zawładną moim sercem. Jedyne co mnie ostatnio zaniepokoiło to to, że jak przesadzę z jego ilością, potrafi sprawić, że włosy są oklapnięte i szybko się przetłuszczają. Ale jak się kontroluję przy nakładaniu produktu to wszystko jest w porządku. Na długość nadal nie próbowałam jej nakładać. Ale niedługo to zrobię ;) Pełną recenzję znajdziecie: tutaj.


2. Podkład mineralny, Neauty. Mój pierwszy kosmetyk mineralny i od razu miłość od pierwszego użycia. Daje piękny, bardzo naturalny efekt. Ujednolica cerę i jest niemalże niewidoczny. Wygląda jak druga skóra. Nie trafiłam z kolorem, ale sam kosmetyk to mój ideał ;) Już nie wrócę do tradycyjnych podkładów ;) Teraz tylko minerały forever :D Jeżeli nie próbowaliście to zdecydowanie polecam, nie ma na co czekać :D Pełna recenzja: tutaj.

3. Pędzle "Zoeva" Rose Golden z Aliexpress. Jeżeli ktoś nie popiera tego typu zakupów to proszę ominąć ten punkt i przejść od razu do czwartego ;) Po pierwsze, wyglądają przepięknie. Zarówno na żywo, jak i na zdjęciach - do nich też bardzo często je wykorzystuję. Ale nie tylko. Uwielbiam sięgać po nie przy wykonywaniu makijażu. Mają idealne kształty i genialnie radzą sobie z aplikacją cieni do powiek. Na początku były delikatnie drapiące, ale po każdym kolejnym myciu stają się coraz bardziej miękkie. Więcej o nich przeczytacie: tutaj.

4. Ed Sheeran, Divide. Nowy album muzyka. Jestem nim zachwycona. Każda piosenka ma w sobie coś co przyciąga. Moim zdaniem najlepszy album Eda (do tej pory :D). Jest kilka wyciskaczy łez, kilka skocznych kawałków i kilka wpadających już w rap ;) A więc dla każdego coś się znajdzie. Ciężko byłoby mi wybrać swoich ulubieńców wśród wszystkich utworów, bo lubię większość, ale w pamięć najbardziej zapadły mi Perfect, Happier i Dive ;) Jeżeli ktoś nie słyszał to polecam się zapoznać ;) Więcej na ten temat: tutaj.


Znacie te produkty/piosenki? Co o nich sądzicie? Czy też trafiłyby do Waszych ulubieńców? A może któryś z nich okazał się u Was bublem? I co przypadło Wam do gustu w ostatnich miesiącach? Co jeszcze powinno pojawić się na tej liście?

~ wredna

Moja kolekcja cieni do powiek

86 komentarzy:
Była już kolekcja produktów do ust, więc teraz przyszedł czas na mój "zbiór" palet cieni do powiek. Od razu mówię, że nie ma tego dużo (na razie :D). W najbliższym czasie planuję zakup czegoś nowego, ale na pewno będziecie o tym wiedzieli ;)
Dzisiaj mam dla Was jedynie palety (tych pojedynczych nie uwzględniałam) i to tylko te, których używam. W moim kuferku jest jeszcze spora paleta Ruby Rose z perłowymi cieniami, ale po nią sięgam rzadko i postanowiłam dzisiaj Wam jej nie pokazywać.
Jak widzicie, tylko trzy paletki, ale są to moje początki, więc bądźcie pewni, że na tym się nie skończy :D Dwie tańsze z Makeup Revolution i jedna droższa z Zoevy. Jeżeli chcielibyście bardziej szczegółową opinię na temat którejś z nich to dajcie znać w komentarzach, a na pewno takowa się tutaj pojawi ;)
Zacznijmy od tych tańszych, na które pozwolić sobie może niemal każda z Was ;) Mowa tutaj o Iconic 3 - "wzorowanej" na Naked 3 z Too Faced; oraz o Essential Mattes - jak sama nazwa wskazuje w pełni matowej paletce. W takiej też kolejności (Iconic, Mattes) pojawiły się one w mojej kosmetyczce. Nad wyborem swojej pierwszej palety zastanawiałam się bardzo długo. Rozważałam kilka propozycji od Makeup Revolution, ale ostatecznie wybór padł na tę w odcieniach różu/fioletu. Stwierdziłam, że ładnie będzie podbijała moją zieloną tęczówkę.
Kolorki ma przepiękne. Jedyne co mi w niej nie do końca pasowało to to, że ma jedynie 3 matowe cienie. Ale za to te metaliczne nadrabiają :D Najrzadziej sięgam po te satynowe. Ostatni bardzo często ląduje w zewnętrznym kąciku, zawsze wtedy, kiedy nie mam ochoty na intensywną czerń. Wszystkie swatche były aplikowane palcem, na sucho i bez bazy.
I tak na początku, przez jakiś czas wystarczała mi ta jedna paleta. Ale, oczywiście, apetyt rośnie w miarę jedzenia i dosyć szybko zaczęło mi brakować cieni o matowym wykończeniu. Koleżanka polecała mi Essential Mattes tej samej marki. Byłam zachwycona jakością Iconic 3, więc bez zbędnego wahania zamówiłam wersję matową.
Jestem ogromną fanką matów i gdybym miała wybierać między matem a błyskiem to zdecydowanie wybrałabym tę pierwszą opcję. Dlatego też niezmiernie cieszyłam się z tej palety. Na zdjęciu chyba tego nie widać, ale piąty cień (od lewej) dotknął już dna. A to z tej racji, że jest to idealny cień transferowy. Jak widać paletą można stworzyć zarówno dzienne jak i wieczorowe makijaże. Niestety cztery pierwsze cienie mają słabawą pigmentację, ale idealnie nadają się pod łuk brwiowy.
I można by pomyśleć, że miałam maty, miałam perły, miałam cienie metaliczne. Czego chcieć więcej? Braku internetu chyba :D Gdzieś, bodajże na YouTube, znalazłam makijaż wykonany paletą Zoevy Smoky. Zachwyciła mnie. Uwielbiam takie przydymione, przybrudzone kolory. Byłam wtedy biedną studentką, więc wydanie 100 zł na paletę było dla mnie ogromnym bólem. Chciałam znaleźć jakiś zamiennik, ale na próżno. Zakochałam się w oryginalnych kolorkach.
Wiedziałam, że kiedyś będzie moja. Ale sam zakup odwlekałam. Teraz zupełnie nie wiem dlaczego :D Myślałam, żeby sprezentować ją sobie na urodziny. Ale do tego było jeszcze sporo czasu. Zaczęłam intensywnie szukać używanej. Zawsze to kilkanaście złotych w kieszeni. No i kiedyś wpadłam na takową. Kupiłam bez zastanowienia, szczególnie, że zużycie było znikome. No, ale czy ona nie jest piękna?

Gdybyście byli zainteresowani dokładną recenzją którejś z powyższych palet to śmiało dawajcie znać w komentarzach, a chętnie ją dla Was napiszę ;)

Co o nich sądzicie? Jakie są Wasze ulubione palety? A może macie którąś z nich? Jak sprawują się u Was? Jaka była Wasza pierwsza paleta? I czy Wasza kolekcja cieni jest bogata, czy raczej ograniczacie się do kilku sztuk?

~ wredna