SHINYBOX THE POWER OF BEAUTY
Listopadowa edycja pudełka

25 komentarzy:
Wiem, że już chyba każdy opublikował posta z zawartością pudełka, więc moja nie będzie dla Was żadnym zaskoczeniem. Mam jednak nadzieję, że zainteresujecie się moją opinią na temat jego zawartości. Całe to opóźnienie jest spowodowane, po pierwsze, faktem, że sam box dotarł do mnie dopiero z końcem listopada, a po drugie, tym, że miałam sporo innych zobowiązań i priorytetowych postów.
Ale już jestem, troszkę mi się "grafik" rozluźnił, więc mogę usiąść i przeanalizować całość. Także bez zbędnych wstępów, zapraszam do zapoznania się z moim wrażeniem ;)
PS A już niedługo grudniowe, więc świąteczne pudełko :D Aż jestem ciekawa co tam w tym roku ekipa ShinyBox wymyśli ;) A na stronie można już zobaczyć, że będzie opatrzone wyjątkową, bożonarodzeniową grafiką, więc tym bardziej nie mogę się doczekać :D


O listopadowym pudełku
The Power of Beauty – odkryj moc natury z listopadowym ShinyBox! Boskie w użyciu, zmysłowe i zniewalające, a co najważniejsze łączące naturę z prawdziwą innowacją. Kosmetyki, które urzekną Cię swoją prostotą i zachwycą skutecznością.
Standardowo, w pudełeczku znajdziemy również ulotkę z rozpiską całej zawartości, kod rabatowy -35% do wykorzystania w sklepie biobeauty.pl oraz broszurkę informacyjną Singularis.

Delia Cosmetics, zielony korektor do twarzy
Doskonale tuszuje popękane naczynka krwionośne oraz inne niedoskonałości skóry. Zielony kolor pomaga ukryć zmiany o kolorze czerwonym i różowy. Idealny do stosowania punktowego na zmiany, jak i na większe powierzchnie twarzy.
Produkt pełnowymiarowy. Jeden z dwóch wariantów: Delia Cosmetics, korektor do twarzy, zielony - korygujący zaczerwienienia; Delia Cosmetics, korektor pod oczy, żółty - rozświetlający
Pojemność: 10 ml
Cena: 13,50 zł
Termin ważności: luty 2021
Po pierwsze, pudełeczko jest tak lekkie, że mam wrażenie, iż nie ma tam żadnego kosmetyku. No i mam dylemat - otworzyć i sprawdzić czy zostawić i podarować komuś. Ale w tym drugim przypadku, jak okaże się, że nic w środku nie ma to będzie trochę wstyd :D Dla siebie go nie zostawię, bo najzwyczajniej zielonych korektorów nie używam, w ogóle nie stosuję techniki color correcting, mimo tego, że mam problemy z zaczerwieniami. Miałam kilka podejść do kółka kamuflaży z Eveline, ale ostatecznie oddałam. I podejrzewam, że tak będzie i z tym. Powędruje albo do mamy, albo do koleżanki.
SKŁAD: Aqua, CI 77891, Cyclopentasiloxane, Propylene Glycol, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, C30-45 Alkyl Cetearyl Dimethicone, Crosspolymer, Glyceryl Stearate Citrate, Cetyl Palmitate, CI77288, Lithium, Magnesium Sodium Silicate, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Stearic Acid, Palmitic Acid, PEG- 100 Stearate, Glyceryl Stearate, CI 77492, Lecithin, Caffeine, Palmitoyl Carnitine, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Acrylates Copolymer, Aesculus Triglyceride,C10-30 Cholesterol/ Lanosterol Esters, Xanthan Gum, Methylparaben, Propylparaben, DMDM, Hydantoin, Phenoxythanol, Parfum Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Benzyl Salicylate, Citronellol, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylopropional, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Tocopheryl Acetate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA.

Delia Cosmetics, cień do powiek
Miękkie i mocno napigmentowane cienie do powiek, wyjątkowo łatwe w aplikacji i bardzo trwałe. Mix kolorów.
Produkt pełnowymiarowy.
Mój odcień: nr 09
Cena: 8,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cienie zawsze chętnie przygarnę, nawet te pojedyncze, choć wolę palety lub wkłady magnetyczne. Jednak nie w tym kolorze. Niby taka zieleń idealna na okres świąteczny, ale ja zupełnie nie umiem z takimi pracować, nie mam na niego żadnego pomysłu i coś czuję, że źle bym w nim wyglądała. Zazwyczaj kolory w takich podtonach wyglądają u mnie szarawo i brudno. Może, gdyby miał foliowe lub metaliczne wykończenie to jeszcze dałabym mu szansę, jednak taka perełka to zupełnie nie dla mnie. Choć fani butelkowej zieleni powinni się z nim polubić ;)
SKŁAD: nigdzie nie znalazłam

Selfie Project, płyn micelarny
Zawiera aktywne substancje oczyszczające, które jednym ruchem usuwają makijaż i sebum. Pozostawia skórę czystą i świeżą, przygotowaną do dalszej pielęgnacji. Redukuje wypryski, odblokowuje pory, matuje i łagodzi. Nie powoduje przesuszenia.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 250 ml
Cena: 14,99 zł
Termin ważności: kwiecień 2019
Niczego z tej marki jeszcze nie miałam, a czytałam wiele opinii, więc jestem ciekawa. Płyn micelarny zawsze się przyda. Co prawda, dopiero co otworzyłam dużą butelkę sprawdzonego nawilżającego z BeBeauty, ale może uda mi się do kwietnia wykończyć i ten. To co mogę zauważyć to to, że pięknie pachnie. Tak świeżo, cytrusami i zieloną herbatą. Za tą drugą, przynajmniej w perfumach, nie przepadam, ale w tym kosmetyku akurat mi się podoba. Teoretycznie przeznaczona jest dla nastolatków, ale może nic złego mi z cerą nie zrobi :D Szczególnie, że ma łagodzić i być delikatny. Aby nie uczulił i zmywał makijaż to będę zadowolona ;)
SKŁAD: Aqua, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Zinc PCA, Panthenol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Caprylol Glycine, Xylityglucoside, Hexylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trideceth-9, Phenoxyethanol, Ethyhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Citral, Geraniol, Limonene, Linalool.

BioOleo, kwas hialuronowy
Odpowiada za prawidłowe nawilżenie i ujędrnienie naszej skóry. Tworzy na niej powłokę ochronną, która zapobiega utracie wilgoci, przez co możemy dłużej cieszyć się jędrną, miękką i piękną skórą.
Produkt pełnowymiarowy. Otrzymany w co najmniej drugim pudełku w ramach jednej subskrypcji.
Pojemność: 30 ml
Cena: 59,99 zł
Termin ważności: styczeń 2020
Przyznam szczerze, że tego typu kosmetyku jeszcze nie próbowałam. W moich zapasach mam mnóstwo ser do twarzy, ale sam kwas hialuronowy jeszcze się nie trafił. Wiecie, że zawsze obawiam się testowania takich produktów, ale ostatnio naczytałam się ochów i achów, więc w końcu muszę się przełamać. To, co bardzo mi się tutaj podoba to pipeta. Uwielbiam taką formę aplikacji, może dlatego, że wydaje się, że są bardziej ekskluzywne :D
SKŁAD: Aqua (Water), Hyaluronic Acid, Ethyhexylglycerin, Phenoxyethanol.

Naturativ, otulające masło do ciała
Masło o ciepłym, otulającym zapachu naturalnej wanilii, karmelu i cytryny oraz konsystencji tortowego kremu. Bogactwo i wysokie stężenie maseł i olejów roślinnych sprawiają, że nawet bardzo sucha skóra staje się znakomicie nawilżona i uelastyczniona. Efekt zauważalny jest już po pierwszym użyciu. Do stosowania od stóp po dekolt.
Miniaturka
Pojemność: 40 ml
Pełnowymiarowa pojemność: 250 ml
Cena pełnowymiarowego kosmetyku: 75 zł
Oj, będę używać! To chyba mój ulubieniec z całej zawartości listopadowego pudełka. Wiecie, że uwielbiam karmel i wanilię, także z chęcią się takim masełkiem otulę. Zapach jest przepiękny. Jak znajdę kiedyś takie perfumy to od razu wrzucam do koszyka :D No i muszę przyznać, że żałuję, iż nie jest to pełnowymiarowy produkt. Myślę, że taką czterdziestkę zużyję w mgnieniu oka, szczególnie, że pachnie obłędnie. Mam nadzieję, że właściwości pielęgnacyjne będą szły w parze z cudowną wonią.
SKŁAD: Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Caprylic Capric Triglyceride, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract*, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Oil, Hydrogenated Olive Oil, Myristyl Myristate, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Squalane, Parfum**, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Citral***, D-Limonene***, Linalool***
* surowce z uprawy organicznej  ** naturalna kompozycja zapachowa  *** składniki olejków eterycznych

Selfie Project, krem CC
Zapewnia natychmiastowy efekt nieskazitelnej skóry o zdrowym kolorycie. Kryje niewielkie niedoskonałości, ujednolica odcień skóry – jak niewidoczny makijaż. Lekka formuła Oil-free, 0% lepkości. Innowacja! FotoCzułe Pigmenty natychmiast wizualnie upiększą skórę. Zapewniają Efekt Glamour! – błyskawiczny optyczny efekt doskonałej, gładkiej skóry.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 30 g
Cena: 16,99 zł
Termin ważności: czerwiec 2019
Kolejny kosmetyk, którego nie zamierzam nawet otwierać. Kremów CC nigdy nie używałam. BB z UnderTwenty owszem, ale i tamten dawno odszedł do lamusa. Teraz królują u mnie podkłady mineralne i nie wyobrażam sobie budowania mniejszego krycia, nawet na co dzień. Niektórzy używają takich kremików, kiedy wychodzą do osiedlowego sklepu, ale w takim przypadku ja nie maluję się wcale ;) Ktoś inny z pewnością skorzysta z niego bardziej niż ja. Chociaż kusi mnie wypróbowanie go pod podkład mineralny. Czy ktoś zna taką technikę? Jak się Wam to sprawdza?
SKŁAD: Aqua , Glycerin, Isononyl Isononanoate, Cyclopentasiloxane, Boron Nitride, CI 77891, Octydodecanol, Mica, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Dimethicone, Charcoal Powder, Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract, Octyldodecyl Xyloside, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, CI 77499, CI 77491, Tin Oxide, Citric Acid, Disodium EDTA, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Citral, Citronellol, Coumarin, Limonene, Linalool.

Trico Botanica, szampon do włosów Odbudowa
Odżywia włosy na całej długości, przywracając im miękkość i optymalny blask. Szczególnie wskazany do mycia i wzmacniania włosów suchych, farbowanych i po zabiegach chemicznych.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 250 ml
Cena: 38,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Jeszcze jakiś czas temu stwierdziłabym, że to takie pół na pół, ni mnie to ziębi, ni grzeje. Ostatnio jednak szala przechyla się w stronę - raczej podziękuję. Po kilku testach szamponu z Aussie, który znalazłam w jednym z poprzednich ShinyBoxów nabawiłam się łupieżu. Zmagałam się z nim jako nastolatka, ale od dobrych 10 lat miałam spokój. Do czasu... Także podziękuję, teraz będę się trzymała tylko sprawdzonych kosmetyków do pielęgnacji skalpu. Ale moja mama już zapowiedziała, że z chęcią go przygarnie ;)
SKŁAD: Aqua, Sodium Coceth Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Propylene Glycol, Citric Acid, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Dimethicone, Calendula Officinalis Flower Extract, Mentha Piperita Herb Oil, Chamomilla Recutita Flower Extract, Menthyl Lactate, Glycerin, Guarhydroxypropyltrimonium Chloride, Ppg-25 Laureth-25, Bisabolol, Laureth-8, Phenoxyethanol, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Succinoglycan, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum.

Hegron, Gel Spray Shiny Gloss
Profesjonalny produkt do stylizacji włosów. Nabłyszcza i maksymalnie utrwala, nawet najwymyślniejszą fryzurę. Zapewnia jej elastyczność przez 24 godziny.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 150 ml
Cena: 13,20 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Rzadko używam produktów utrwalających do włosów, bo zazwyczaj noszę je po prostu luźno rozpuszczone. A nawet jak już robię jakąś fryzurę to i tak staram się unikać dodatkowego obciążania włosów lakierami do włosów. Jednak słyszałam, że te od Hegron są naprawdę mocne. A moje włosy takiej artylerii właśnie potrzebują. Jeśli uda mi się zorganizować jakieś wyjście na sylwestra to może spróbuję nim utrwalić moje loki, jeśli utrzymają się więcej niż 4 godziny to będę wychwalała ten kosmetyk pod niebiosa. Także jeszcze go nie skreślam i nie mówię nie.
SKŁAD: Alcohol Denat., VP/VA Copolymer, Aqua, Parfum, Hydrolyzed Silk, Butylene Glycol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Benzyl Salicylate, Alpha-Isomethyl Ionone, Hydroxycitronellal, Phenoxyethanol, Sodium Chloride.

Dushka, Natural Cosmetics, żel pod prysznic
Żel pod prysznic 'Bananowo-truskawkowe Smoothie'. Prawdziwe odkrycie dla łakomczuchów! Stworzony do intensywnego oczyszczania i nawilżania skóry oraz dobrego humoru. Wszystkie żele 'w paski' Dushka są rozlewane wyłącznie ręcznie, więc każda buteleczka tego produktu jest wyjątkowa i stworzona tylko dla Ciebie.
Miniaturka.
Pojemność: 100 ml
Pełnowymiarowa pojemność: 200 ml
Cena: 18 zł
Cena pełnowymiarowego produktu: 30 zł
Żeli pod prysznic nigdy za wiele! Szczególnie takich, które mają ciekawe zapachy. Tego jeszcze nie wąchałam, bo jest zamknięty i będzie czekał na swoją kolej, bo w zapasach czeka jeszcze kilka kosmetyków myjących. Bardzo podoba mi się sam wygląd i fakt, że są one "pakowane" ręcznie ;) Dodatkowy humorystyczny akcent to miarka na boku buteleczki, w połowie której widnieje napis "half empty, half full", czyli "w połowie pusta, w połowie pełna" :D
SKŁAD: Aqua, Coco Betaine, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Xanthan Gum, Sorbitian Caprylate, Propanediol, Benzoic Acid, Tocopherol, Parfum, CI11680, CI12490.

Synchrovit C, skoncentrowane serum liposomowe
Synchrovit C to serum nowej generacji na bazie witaminy C o właściwościach przeciwdziałających starzeniu skóry. Ma działanie antyoksydacyjne i przeciwzmarszczkowe. Jego formuła pozwala na skuteczną poprawę stanu skóry twarzy i szyi szczególnie narażonej na działanie promieni słonecznych oraz innych czynników zewnętrznych. Połączenie wiedzy naukowej z najnowszymi technologiami pozwoliło na stworzenie produktu nowoczesnego i skutecznego.
Produkt pełnowymiarowy (jedna ampułka).
Pojemność: 5 ml
Cena: 30 zł
Termin ważności: listopad 2021
Na początku myślałam, że jest to zwykła próbeczka, ale okazało się, że to pełnowymiarowa ampułka. Przyznam szczerze, że taka forma pielęgnacji jest mi zupełnie obca. Może i bym to serum wypróbowała, ale chyba nie łapię się w rozpiętości wiekowej sugerowanej przez producenta :D Co prawda, lepiej zapobiegać niż leczyć, ale moja mama chyba skorzysta z niego chętniej i zauważy większe efekty ;) 
SKŁAD: Ascorbic Acid (vitamin C), Peg - 14 Dimethicone, Propylene Glycol, Zinc Lactate, Lecithin, PEG-8, Superoxide Dismutase, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Benzyl PCA, Hydroxyethyl-Cellulose, Phenoxyethanol, Alcohol, Sodium Hydroxide. 

Singularis, naturalna witamina E
Preparat dostarcza naturalną witaminę E w formie kompleksu
D-ALFA TOKOFEROL oraz D (BETA,GAMMA,DELTA) TOKOFEROL w dawce 400 IU (268mg)
Dodatkowo witamina E została zawieszona w oleju słonecznikowym (doskonałe źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych).
Produkt pełnowymiarowy.
Liczba kapsułek: 60
Cena: 52 zł
Termin ważności: styczeń 2020
Doskonale wiecie, że suplementów nie zażywam. Nie czuję takiej potrzeby, wolę dostarczać witamin i niezbędnych substancji z pożywienia. Poza tym jestem do takowych sceptycznie nastawiona. No i ta buteleczka nie będzie tutaj wyjątkiem. Może ktoś z mojej rodziny zechce przygarnąć, jeśli nie to może ktoś ze znajomych. 
SKŁAD: Naturalna Witamina E (D-alfa-tokoferol), Żelatyna, Olej Słonecznikowy, Gliceryna, Mieszanka d-(ß+δ+γ)-tokoferoli.

Śnieżny Lotos, ziołowe wkładki higieniczne
Bawełnianie wkładki Śnieżny Lotos to mieszanka ekstraktów ziołowych o działaniu antybakteryjnym. Pomagają zapobiegać infekcjom, uczuciu dyskomfortu oraz niwelują nieprzyjemny zapach miejsc intymnych.
Produkt pełnowymiarowy.
Liczba sztuk: 2
Cena: 15 zł
Termin ważności: 7 czerwca 2021
Nie powiem, ciekawy produkt, żeby go wrzucić do pudełka urodowego ;) Troszkę się zdziwiłam, ale to w końcu też element naszej kobiecej kosmetyki, prawda? Przyznam szczerze, że nie wiem co o tym produkcie napisać. Możliwe, że wrzucę je do torebki, żeby mieć zabezpieczenie w jakiejś awaryjnej sytuacji. Ja raczej nie mam problemów z okolicami intymnymi, ale kto wie, może kiedyś przyda mi się to działanie antybakteryjne. 
SKŁAD: Bawełniana wkładka higieniczna, Saussurea Involucrata Extract, naturalne ekstrakty ziołowe. 

Singularis, Calcium Citro Max
Uzupełnienie codziennej diety w wapń i witaminę C. Zmniejsza uczucie zmęczenia i znużenia. Pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego.
Upominek.
Liczba tabletek: 16
Cena: 2,99 zł
Termin ważności: styczeń 2019
No, pierwsze co tutaj mi się rzuca w oczy to fakt, że produkt trzeba zużyć już teraz, natychmiast :D Tutaj piszę, że się nie suplementuję, ale jednak jeśli o wapno chodzi to czasami zdarza mi się je przyjmować w takiej postaci. Wiąże się to z faktem, że mam skórę skłonną do uczuleń, a ta właśnie substancja zalecana jest przy reakcjach alergicznych. Myślałam, że wrzucę opakowanie do domowej apteczki i będę miała pod ręką w razie awarii, ale jednak chyba muszę wypić tak po prostu ;) Forma tabletek musujących przemawia do mnie znacznie bardziej niż zwykłe pigułki.
SKŁAD: Wapń (Mleczan Wapnia), Regulator Kwasowości: Kwas Cytrynowy, Regulator Kwasowości: Wodorowęglan Sodu, Witamina C (Kwas L-Askorbinowy), Regulator Kwasowości: Węglan Sodu, Koncentrat Smakowo-Aromatyczno-Barwiący W Proszku O Smaku Cytrynowym (Maltodekstryna, Nośnik: Guma Akacjowa, Naturalne Olejki Cytrynowe I Limetkowe, Barwnik: Beta-Karoten, Regulator Kwasowości: Kwas Cytrynowy, Przeciwutleniacz: Kwas Askorbinowy, Przeciwutleniacz: Alfa-Tokoferol, Substancja Konserwująca: Benzoesan Sodu), Suszony Koncentrat Cytryny (Koncentrat I Przecier Z Cytryny, Maltodekstryna), Substancja Słodząca: Acesulfam K.

Moya Matcha, herbata w saszetce "To Go"
Wysokiej jakości organiczna zielona herbata matcha o zbalansowanym słodkim smaku z lekko wyczuwalną goryczką.
Upomoinek.
Gramatura: 1,5 g
Cena: 2,99 zł
Termin ważności: 6 kwietnia 2019
Już od długiego czasu chciałam takiej herbaty spróbować ;D Mam pewne obawy, szczególnie, kiedy wspominam ostatni eksperyment jedzeniowy z ShinyBoxa. Ale chyba jednak ciekawość zwycięży ;) Mam tylko nadzieję, że nie skończy się to jakimiś niepożądanymi reakcjami :D
SKŁAD: 100% matcha organiczna.

Masmi, organiczne produkty do higieny intymnej
Najzdrowsza alternatywa dla zwykłych podpasek, wkładek i tamponów. Produkty MASMI w całości wykonane są z najwyższej jakości certyfikowanej bawełny organicznej (włącznie z wkładem pochłaniającym!). Nie zawierają substancji zapachowych, celulozy, wiskozy ani dioksyn, które mogą podrażniać delikatną skórę okolic intymnych. To istna rewolucja: 0% chemii, 0% GMO, 0% chloru! Bielone bezpiecznym dla organizmu nadtlenkiem wodoru (woda utleniona). W 100 % dopasowane do kobiecego ciała. Ekologicznie i skutecznie. Jako jedyne produkty na rynku posiadają aż siedem certyfikatów: ICEA, GOTS, FSC, VEGAN, COTTON NATURAL, NORDIC SWAN, NOT TESTED ON ANIMALS, które są gwarancją produktu ekologicznego najwyższej jakości. Produkty Masmi kupisz w drogeriach Rossmann oraz online.
Upominek.
Liczba sztuk: 1x tampon, 1x wkładka higieniczna, 1x podpaska
No i tutaj sprawa ma się podobnie jak w przypadku poprzedniego kosmetyku. Podpaskę i wkładkę wrzucę do torby. Tamponów, natomiast nie używam, więc najprawdopodobniej poleci do kosza, bo raczej takiego produktu nikomu nie oddam :D


One&Only Cosmetics, Black Mask Detox Ritual
Głęboko oczyszczająca maska typu peel-off. Zawarty w niej aktywny węgiel z bambusa działa oczyszczająco, woda oczarowa tonizuje, a ekstrakt ze spiruliny nawilża i odżywia skórę. W efekcie cera jest oczyszczona, nawilżona i promienna.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 8 ml
Cena: 4,59 zł
Termin ważności: styczeń 2020
Kolejna maseczka w mojej kolekcji. I kolejny miesiąc, kiedy mówię sobie, że w końcu zacznę je testować... Ale jakoś nigdy nie ma na to okazji. Na tygodniu nie mogę sobie pozwolić na ewentualną reakcję alergiczną, a weekendy ostatnio uciekają mi między palcami. Co jakiś czas robię przegląd moich maseczek i te, których przydatność zbliża się do końca, oddaję znajomym i rodzinie. Także zobaczymy jak będzie z tą.
SKŁAD: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Glycerin, Charcoal Powder, Hamamelis Virginiana Water, Spirulina Maxima Extract, Panthenol, Propylene Glycol, Caprylyl Glycol, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Sorbic Acid, Parfum.

LiqPharm, serum wygładzające na noc - peeling
Wielopoziomowa odnowa skóry, dzięki odpowiednio dobranym stężeniom kwasów. Zapewnia komfort oraz redukcję zmarszczek, blizn i przebarwień, potęguje nocną odnowę.
Upominek - próbka.
Pojemność: 1 ml
Pełnowymiarowa pojemność: 30 ml
Cena pełnowymiarowego produktu: 49,99 zł
Termin ważności: lipiec 2020
Jak wiecie, próbek nie używam. Zazwyczaj dorzucam je do paczek lub oddaję :) Miałam już kilka od LiqPharm, wszystkie oczywiście znalezione w ShinyBoxie ;) No i każda z nich poleciała w świat. Z tą stanie się tak samo, choć muszę przyznać, że ta kusi mnie najbardziej. Ale jednak, jak bym się polubiła to później i tak nie mogłabym sobie pozwolić na pełnowymiarowy produkt.
SKŁAD: Propylene Glycol, Aqua (Water), Glycolic Acid, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Hydrolysed Sodium Hyaluronate, Polysorbate 20, Methylparaben, Propylparaben.

Podsumowując...
Uff... Trochę tego było. Opisanie pudełek ShinyBox zawsze zajmuje mi sporo czasu, ale tym razem to już jakaś przesada :D Chyba trzeci dzień nad tym siedzę :D A jak to piszę to jeszcze nie zrobiłam zdjęć :D Także no... 
Ale wracając do pudełka. Mam mieszane uczucia. Wydaje mi się, że tutaj idealnie sprawdzi się powiedzenie, że więcej nie znaczy lepiej. Niby połowę zawartości sobie zostawię, ale to oznacza, że równie duża część leci w świat. Poza tym, większość kosmetyków, które postanowiłam zachować to te drobne upominki, które gdzieś rzucę tak na wszelki wypadek. To, z czego jestem zadowolona to masło do ciała z Naturativ, żel pod prysznic z Dushka i płyn micelarny. Maska węglowa, wkładki z Masmi i Śnieżny Lotos, matcha, wapno z Singularis i żel utrwalający od Hegron również ze mną zostają, ale to takie przeciętniaczki, których po prostu szkoda wyrzucić. Może nie jest najgorzej, ale bywały już lepsze zawartości.
Moja ocena: 4-/5

Znacie te pudełka? Lubicie taką zabawę? A może macie to konkretne? Co o nim sądzicie? Próbowałyście któregoś z ww. produktów? Jak się u Was sprawdziły? Byłybyście zadowolone z takiej zawartości? I co myślicie o produktach, które są dla Was nowościami? Skusicie się?

~ wredna
Czytaj więcej

BEZKALORYCZNE SŁODKOŚCI WE FLAKONIKU
Viktor&Rolf, BonBon. Perfumy idealne na prezent?

30 komentarzy:
Po blogu już widać, że okres jesienno-zimowy trwa w najlepsze. I to bynajmniej nie z powodu moich narzekań na zimną pogodę, a za sprawą stale pojawiających się u mnie nowości perfumowych. Kiedy na dworze szaro i ponuro, a później mroźnie i nieprzyjemnie, uwielbiam otulać się cudownymi woniami. Ten okres jest również najlepszym na testy, bo przy upałach ciężko o trwałość wód toaletowych. Ostatnio w moich zbiorach pojawiło się kilka nowych flaszeczek, więc najwyższy czas zacząć je powoli recenzować (jedna taka już się pojawiła - tutaj: klik). Tym razem będzie na słodko, więc każdy perfumowy łasuch będzie wniebowzięty ;)
A z racji tego, że moja sztuka jest testerem to chciałam co-nieco o nich napomknąć.


O testerach słów kilka
Tester to specjalna wersja, która zapakowana jest w biały kartonik.  Z tych względów jego cena jest niższa. Skład perfum jest taki sam. Tester jest nowy i nieużywany!
Testery, jak sama nazwa wskazuje, stworzone zostały z myślą o próbowaniu, testowaniu zapachów. Z tego właśnie względu zazwyczaj pozbawione są oryginalnego opakowania (tego kartonowego), w którym przychodzą do nas perfumy zamówione lub kupione w standardowej perfumerii. Zamiast tego, pakowane są w białe, proste kartoniki z czarną grafiką nawiązującą do szaty graficznej pierwowzoru. 
Zdarza się, że flakonik testera pozbawiony jest również korka, wtedy zabezpieczony zostaje specjalną nakładką. Ja miałam to szczęście, że w moim przypadku zakrętka była na swoim miejscu. Bywa również, że sam flakonik zostaje oznaczony napisem "tester" (tak, jak ma to miejsce na mojej sztuce).
No i chyba najważniejsza różnica, czyli cena. Biorąc pod uwagę powyższe łatwo się domyślić, że jest ona niższa. To, o ile, zależy od perfumerii, sklepu i marki samego zapachu.
A co łączy testery i standardowe perfumy? Zawartość, ponieważ w białym kartoniku, we flakoniku bez korka, z napisem "tester" dostajemy dokładnie ten sam produkt, za który w ładnej oprawie musimy zapłacić znacznie więcej. Takie same będą również parametry zapachu. Krąży wiele mitów, jakoby testery miały być intensywniejsze. Ale jak napisałam, jest to mit. Otrzymujemy taką samą trwałość, nasycenie i projekcję.


Viktor&Rold, BonBon
Bonbon marki Viktor&Rolf to kwiatowo - owocowo - gourmand perfumy dla kobiet. Bonbon został wydany w 2014 roku. Bonbon stworzyli Cecile Matton i Serge Majoullier. Nutami głowy są mandarynka, pomarańcza i brzoskwinia; nutami serca są karmel, kwiat pomarańczy i jaśmin; nutami bazy są drzewo gwajakowe, drzewo sandałowe, bursztyn i cedr.
Pojemność: 90 ml
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Kategoria: kwiatowo-owocowa-gourmand

Opakowanie i nuty zapachowe
Jak już wcześniej wspomniałam, moja sztuka to tester, tak więc przyszedł do mnie w białym, dosyć grubym kartoniku z czarnym logo marki, nazwą zapachu i grafiką w kształcie kokardy. Na szczęście, mój flakonik opatrzony jest standardowym, srebrnym korkiem z napisem "Viktor&Rolf BonBon". Mam pewne problemy z jego ściągnięciem i czynność ta wymaga ode mnie zainwestowania trochę siły (ale ja jestem z tych, którzy sami nie potrafią sobie nowej butelki wody sami odkręcić :D), ale dzięki temu mam pewność, że sam z atomizera nie spadnie. Pod nim kryje się srebrny atomizer, który dozuje idealną mgiełkę, nie zacina się i nie przecieka.
Jednak to, co najbardziej mnie w wyglądzie perfum ujmuje to oczywiście sama buteleczka. Kiedy oglądałam ją w internecie to nie rozumiałam zachwytów, ale jak już trzymam ją w dłoni to nie mogę się powstrzymać, żeby nie zrobić "aww". To najsłodsza flaszeczka, jaką widziałam. Solidne, półprzezroczyste szkło z różowym gradientem. Wydaje mi się, że ma nawiązywać do nazwy samego zapachu, czyli do cukierka, ale dla mnie wygląda jak elegancka kokarda. Z tego też względu pomyślałam, że może to być idealny pomysł na prezent, ale tylko dla kobiety, która uwielbia słodkie, kobiece zapachy.
To, na co również warto zwrócić uwagę to fakt, że wszystkie wypusty od Viktora i Rolfa mają przy atomizerze plastikową pieczęć ze swoim logo.
Nuty głowy: mandarynka, pomarańcza, brzoskwinia
Nuty serca: karmel, kwiat pomarańczy, jaśmin
Nuty bazy: drzewo gwajakowe, drzewo sandałowe, bursztyn, cedr


Ale jak to pachnie?
Już pierwsze uderzenie zapachu jest dosyć odurzające. Wyraźnie czuję tutaj słodki, ciągnący karmel, ale z nutką pomarańczy i jej kwiatów. Otwarcie bardzo przypomina mi kajmak. A co za tym idzie, początek jest bardzo jadalny i deserowy. Fani słodkiego gourmand będą zachwyceni! Przyznam szczerze, że nie widzę tutaj bogactwa nut. Całość jest dobrze zmieszana i pachnie dokładnie tak jak to opisałam. Na myśl przywodzi mi kruche ciastka z mnóstwem karmelowo-kajmakowego nadzienia. Aż ślinka cieknie i autentycznie czuję ten smak w ustach, kiedy wącham nadgarstek :D Taka gratka dla łasuchów.

Kiedy chwilę posiedzi na skórze zaczyna delikatnie zmierzać bardziej w stronę kwiatowo-owocową. Lepka słodycz (choć do końca tak bym jej nie określiła, bo dla mnie ma w sobie odrobinę pudru, tak jakby to kruche ciasto, które otacza ciągnące nadzienie miało w sobie sporą ilość mąki, ale takiej delikatnej, drobno zmielonej) zostaje przełamana cytrusami, ale nie daje im się wybić na pierwszy plan. Karmel stale wiedzie prym. Często ta nuta w perfumach jest zimna (tak jak w przypadku odpowiednika Miss Dior Cherie z Glantier, recenzja tutaj - klik), ale w przypadku BonBon towarzysząca mu ambra ociepla całość i sprawia, że nosi się jak ciepły, kaszmirowy, gruby sweterek. Tak przyjemny i miły. Mandarynka i pomarańcza są niezwykle soczyste. Już kiedy zaczynacie je obierać ze skórki, sok tryska we wszystkie strony. To prawie jak Boże narodzenie. Wszędzie wokół wypieki, także króluje słodki kajmak, ale Wy zajadacie się kwaśno-słodkimi owocami. Z tym wyjątkiem, że te święta kojarzą się z cynamonem i przyprawami korzennymi, których tutaj nie doznacie.

Ostatnia faza zapachu to to, co podoba mi się najbardziej. Na szczęście (dla mnie) pojawia się ona dosyć szybko, bo zaledwie po dwóch godzinach. Po tym czasie zapach już się nie zmienia. I znów mandarynka i pomarańcza wraz ze swoim kwiatem próbują zdobyć scenę. Tym razem wychodzi im to nieco lepiej, ale wciąż nie potrafią zdetronizować karmelu. Teraz, całość jest upojna, wciąż krówkowo słodka i ciepła za sprawą ambry, ale ze sporą ilością cytrusowego (ale już nie kwaśnego) soku. On dodaje kompozycji odrobinę lekkości, ale i kobiecości. Wyczuwam również pudrowy aromat, który sprawia, że perfumy są bardziej eleganckie i wyrafinowane (ale nie spodziewajcie się tutaj klasy w stylu Coco Mademoisalle). Myślę, że za to odpowiada ten jaśmin, którego jako odrębnej nuty nie czuję, ale wydaje mi się, że to on, wraz z drzewną podstawą, nadają pudrowy aromat. 


Projekcja i trwałość
Zanim dostałam swój flakonik czytałam i oglądałam wiele recenzji tego zapachu. Większość osób nie była do końca zadowolona z projekcji i trwałości zapachu. Dlatego, kiedy pierwszy raz przetestowałam te perfumy to byłam w szoku, bo czuć je bardzo intensywnie już z kilku metrów i wypełniły cały pokój, w którym je pryskałam. Także na tym polu jestem bardziej niż zadowolona. Tym samym, jest to flaszeczka z największym polem rażenia w mojej kolekcji. Chyba nawet arabskie perfumy w olejku (o których pisałam tutaj - klik) nie są aż tak mocarne. Oczywiście mam tutaj jedynie dalekosiężność zapachu, bo jeżeli chodzi o ciężkość to BonBon są zdecydowanie lżejsze, acz wciąż głębokie i bogate.
Jeżeli chodzi o trwałość to najintensywniejsze perfumy pozostają przez około 4 godziny. Po tym czasie stają się bardziej bliskoskórne, ale wciąż wyczuwalne. Dopiero po upływie 7 trzeba wsadzić nos w nadgarstek, żeby upoić się resztkami. Jak to z wodami zapachowymi bywa, znacznie dłużej pozostają z nami na ubraniach, i tutaj mogę się cieszyć piękną słodyczą przez dobre 24 godziny.

Czy polubiłam się z tym zapachem?
Przyznam szczerze, że kiedy czytałam nuty piramidy zapachowej to podejrzewałam, że mi się spodoba, ale wyobrażałam go sobie zupełnie inaczej. Spodziewałam się intensywniejszej głowy, bardziej owocowego początku. Kiedy zobaczyłam mandarynkę, pomarańczę i kwiat tej drugiej, to myślałam, że w pierwszych psikach uderzy mnie kwaśnawo-słodka woń cytrusów podana na słodkiej karmelowej bazie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dostałam słodką krówkę. Miękką, kremową, delikatną, kobiecą i nieulepną. Przyznam, że byłam przyzwyczajona do karmelu podanego w trochę inny sposób, taki jaki znam z Gold Couture od Juicy Couture (ten też pojawił się na blogu - klik). Ale nie powiem, ta nowa wersja bardzo przypadła mi do gustu i zdecydowanie się z nią polubiłam i będę sięgała często! No, w końcu jak taki maniak gourmand jak ja mógłby pogardzić taką upojną słodyczą? ;)


Cena i dostępność
Standardową wersję perfum znajdziecie w każdej stacjonarnej i internetowej perfumerii, a także w niektórych drogeriach, tam ceny oscylują w okolicy 420 zł (za 90 ml). Jeśli jednak interesuje Was tester to na stronie ParfumStore dorwiecie 90 ml tego cudnego płynu za 108,99 zł

Podsumowując...
Nowe cudeńko w mojej kolekcji, które pokochałam. Czasami myślę, że nie można mieć aż tylu ulubieńców, a jednak ;) Każdy flakonik wiele dla mnie znaczy. Samym zapachem i projekcją jestem zachwycona. Trwałość jest przeciętna, ani mnie nie zaszokowała, ani nie rozczarowała. Co prawda, gdybym miała zapłacić standardową cenę to pewnie spodziewałabym się, że przetrwają nawet prysznic :D Ale tych niecałych 110 zł są zdecydowanie warte! 
Moja ocena: 5/5

Co sądzicie o testerach? Próbowaliście perfum w takiej formie? Jak się Wam sprawdziły? A może zawsze kupujecie te standardowe wersje? Znacie zapach BonBon? Polubiliście się z nim? A jeśli jeszcze go nie testowaliście to zachęciłam Was do zakupu flaszeczki?

~ wredna
Czytaj więcej

DZWONI, ALE NIE WIADOMO, W KTÓRYM KOŚCIELE?
Testuję zapach Je t'aime Eau Supreme dzięki TrustedCosmetics

54 komentarze:
Jeśli śledzicie mojego bloga przynajmniej od roku to mogliście zauważyć, że moje perfumomaniactwo wzmaga się w okresie jesienno-zimowym. Głównie ze względu na to, że jest to czas, w którym królują moje ulubione, ciężkie, słodkie, mocne zapachy. Wtedy mam też chęć poznawać nowe wonie.
Ostatnio szczęście uśmiechnęło się i do mnie i udało mi się wygrać do testów wodę perfumowaną marki EvaFlor, a wszystko za pośrednictwem TrustedCosmetics.
Przyznam, że sama firma była mi zupełnie obca, więc nie do końca wiedziałam na co się nastawiać. Jak tylko dostałam paczuszkę, zaczęły się testy. A jaki jest ich wynik? Zapraszam do posta ;)


O marce słów kilka
Evaflorparis powstała w 1983 roku. Jej twórcą jest Albert Bonan . Założyciel ogarnięty pasją stworzenia nowoczesnej  i eleganckiej linii kosmetycznej dla kobiet i mężczyzn . Jesteśmy w ciągłym rozwoju. Pragniemy, aby nasi klienci odkrywali i zaprzyjaźnili się ze światem  urody i zapachów. Zadania stawiane sobie przez firmę Evaflorparis to zapewnienie swoim klientom dobrego produktu we właściwym czasie. Używając całego naszego doświadczenia, troszczymy się, aby nasi konsumenci na całym świecie byli w posiadaniu wyrobów zgodnych z najnowszymi rynkowymi trendami. Uważamy,  iż piękno to coś więcej niż prosta przyjemność jego odczuwania. Piękno jest prawdziwym stanem duszy i towarzyszy każdemu z nas. Z dnia na dzień wnosi swoje kolory i zapachy do naszej codzienności. Takie właśnie spostrzeganie piękna łączy cała ekipę Evaflorparis.
Zazwyczaj staram się napisać też kilka słów od siebie, ale w tym przypadku mam wrażenie, że wszystko, co powinniście wiedzieć znajdziecie na stronie producenta. Zachęcam do zapoznania się z tymi informacjami, szczególnie, że EvaFlor stworzyła przyjemny i ciekawy sposób uporządkowania wszystkich ważnych aspektów.

Od producenta
Perfumy, które podkreślą Twój osobisty, naturalny urok. Harmoniczny dobór słodkich i owocowych zapachów. Pozwól im by Cię uwiodły.
Pojemność: 100 ml
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Kategoria: kwiatowo-owocowa


Opakowanie i nuty zapachowe
Perfumy przychodzą do nas w porządnym kartoniku, który chroni flakonik przed uszkodzeniami. Jest to standardowe pudełeczko, nic nadzwyczajnego, ale spełnia swoją rolę. Sama szata graficzna jest przyjemna dla oka, utrzymana w delikatnych, pastelowych barwach różu i srebra. Opakowania posiada również tłoczenia w kształcie serduszek. Jednak to, co przyciąga moją uwagę to napisy 'kocham Cię' w różnych językach :D Ale co dziwne, brakuje mi tam wersji angielskiej :D No i polskiej, ale tej się tam nie spodziewałam :D
A teraz do tego, co nas najbardziej interesuje. Wysoki, smukły flakonik z grubego, przezroczystego szkła. Prosty, zdobiony jedynie logo marki i nazwą zapachu. To, co kradnie całe przedstawienie (nie wiem czy w języku polskim funkcjonuje taki odpowiednik wyrażenia 'steal the show', ale tylko tu mi tutaj pasuje :D) to nakrętka. Wygląda przepięknie. To kwadratowy, pudrowo-różowy prezencik ze ślicznie przewiązaną srebrną wstążką. Oj, przyciąga wzrok. Wykonany jest z plastiku nie najwyższych lotów, ale póki go nie dotykamy to robi wrażenie. Z pewnością go sobie zostawię, nawet po zdenkowaniu zapachu, pięknie będzie się prezentował na zdjęciach ;) Jednak co ważne, spełnia swoją rolę i zdejmuje się bez większych problemów, ale jednocześnie nie spada sam z siebie. Możemy śmiało chwycić za nakrętkę bez obawy, że cała reszta znajdzie się nagle na podłodze.
Srebrny atomizer działa bez zarzutów, dozuje odpowiednią dawkę mgiełki, nie zacina się i nie przecieka.
Nuty głowy: mandarynka, pomarańcza, bergamotka
Nuty serca: jaśmin, pomarańcza Blossom, ylang-ylang, róża, tuberoza
Nuty bazy: nuty drzewne, wanilia, piżmo


Ale jak to pachnie?
Kiedy czytam nuty i wącham zapach prosto z buteleczki to od razu na myśl Coco Mademoiselle od Chanel. Czy na skórze również roztacza podobną aurę?

Pierwsze psiknięcie i już wiem, jak bardzo byłam w błędzie. Owszem, wyczuwam tutaj znajome nuty, ale z pewnością nie jest to panienka Coco. Początek to wykwintny pomarańczowo-bergamotkowy drink, z jednej strony osłodzony ylang-ylang, ale z drugiej z wytrawnym wykończeniem jaśminu i nut drzewnych. Całość jest bardzo dobrze zblendowana i chociaż potrafię wyodrębnić poszczególne akordy to razem tworzą kobiecą, elegancką kompozycję, acz z odrobiną dziewczęcej spontaniczności. W pierwszych minutach po aplikacji delikatnie drażni mnie duszny jaśmin. Niby nie jest tutaj killerem, ale ja za tym kwiatem nie przepadam, więc mój nos jest na niego wyczulony. Na szczęście, owocowo-drzewna całość dominuje.

Po chwili zapach zyskuje owocowy, nieco orzeźwiający, ale wciąż elegancki wydźwięk. Teraz już zupełnie przypominają mi J'adore Diora. Ale taką bardzo ładną wersję. Poza mniejszą ilością kwiecia (jaśminu, bo tuberozy przez całą żywotność perfum nie wyczułam) niewiele się zmienia. I przyznam, że zupełnie mi to nie przeszkadza, bo taka forma bardzo mi odpowiada. I tak trwa zapach do samego końca. Może nie mamy tutaj spektakularnego rozwinięcia, ale sama woń jest bardzo przyjemna, zwiewna, kobieca i idealna na co dzień, do pracy, na spotkania biznesowe, piątek, świątek i niedzielę, a także na lato, jesień, zimę czy wiosnę. 

Na koniec, kiedy zapach jest już bardzo delikatny i muszę, dosłownie, wcisnąć nos w nadgarstek, czuję nuty przypominające Coco Mademoiselle (a więc moje pierwsze skojarzenia nie były aż tak mylne). Dominują tutaj nuty drzewne z odrobiną wanilii i resztkami cytrusów.



Projekcja i trwałość
Och, jak żałuję, że tutaj nie mogę perfum pochwalić. Zazwyczaj bliskoskórność nie przeszkadza mi tak bardzo jak tutaj. Mam wrażenie, że są zbyt delikatne. Możliwe, że po prostu przywykłam do cięższych zapachów i te lepiej sprawdzą mi się w cieplejszej pogodzie. Niestety, trwałością również mnie zawiodły. Po trzech godzinach są ledwo wyczuwalne i już czuję potrzebę dopryskania. A ubolewam nad tym faktem tym bardziej, że sam zapach bardzo mi się podoba i chciałabym czuć je znacznie dłużej i intensywniej.

Czy polubiłam się z tym zapachem?
Z samym zapachem, na pewno! Jest piękny, kobiecy, elegancki, wykwintny, wyrafinowany, ale nie nazbyt surowy. Ma w sobie coś z dziewczęcej beztroski. Połączenie cytrusów i nut drzewnych bardzo mojemu zmysłowi powonienia pasuje i chyba muszę częściej dawać szansę takim kompozycjom.


Cena i dostępność
Stacjonarnie markę znajdziecie w punkcie sprzedaży w Lublinie, który podejrzewam, że jest siedzibą EvaFlor. Poza tym ich perfumy są dostępne w kilku drogeriach i perfumeriach internetowych oraz na profilu Allegro marki - klik, i tam ceny flakoników wahają się między 15 zł a 80 zł (Je T’aime Eau Supreme nie znalazłam, więc chyba jest aktualnie niedostępna).

Podsumowując...
Gdybym miała oceniać sam zapach to bez wahania przyznałabym tej kompozycji od EvaFlor 5, ale z racji tego, że muszę wziąć pod uwagę również inne aspekty to nota będzie nieco niższa. Niestety rozczarowały mnie swoją nikłą projekcją i kiepską trwałością. Butelka 100 ml pozwoli mi na bezkarne dopryskiwanie, ale wciąż mały niesmak pozostaje.
Moja ocena: 4-/5

Znacie markę EvaFlor? Mieliście jakieś perfumy od tego producenta? Jak się Wam sprawdziły? Zainteresowałam Was zapachem? Skusicie się na zakup czegoś z asortymentu firmy? A może uważacie, że nie znajdziecie tam niczego dla siebie?

~ wredna
Czytaj więcej

CO NOWEGO W KOSMETYCZCE PISZCZY?
Same kosmetyczne smaczki w paczce od eZebra

48 komentarzy:
Myślę, że większość kosmetykomaniaków zrozumie mój stan - mam tyle produktów, że ciężko mi je upychać, a wykończenie ich zajmie mi wieki, ale wciąż mam ochotę testować nowe smaczki. Najbardziej ujawnia się moja obsesja w przypadku perfum (co już wiecie) i palet cieni. No i tak się składa, że obie te kategorie zostały uzupełnione nowościami. A wszystko było możliwe dzięki paczuszce od eZebra.pl Jednak w dzisiejszym haulu znajdzie się również coś, co chciałam przetestować od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie zebrałam się w sobie, żeby ten kosmetyk zakupić.


O sklepie słów kilka
Wielkie marki w najniższych cenach w kraju. Bogata oferta kosmetyków do makijażu i pielęgnacji takich marek jak: Loreal, Maybelline, Sally Hansen, Astor, Nailtek, Max Factor, Bourjois.
Sklep internetowy eZebra.pl poznałam kilka lat temu. Urzekł mnie bogatym asortymentem i kosmetykami w przystępnych cenach. Pamiętam, że byłam wniebowzięta, kiedy dowiedziałam się, że siedziba drogerii znajduje się w Lublinie i to jakieś 15 minut spacerkiem od miejsca, w którym wtedy mieszkałam. Jak możecie się domyślić, byłam wtedy częstym gościem na Wojciechowskiej (wtedy tam właśnie znajdował się punkt odbioru osobistego).

Palety z serii I Love Chocolate to niezwykłej jakości mocno napigmentowane i niesamowicie trwałe cienie zamknięte w oryginalnym opakowaniu nawiązującym do tabliczki czekolady.
W palecie znajdują się cienie o zróżnicowanym wykończeniu - matowe, satynowe i z drobinkami. Dzięki ich gładkiej i aksamitnej konsystencji, ich aplikacja to sama przyjemność. Różnorodność kolorów i odcieni sprawia, że paleta może być wykorzystywana zarówno do makijażu dziennego, jak i wieczorowego.
Gramatura: 18x1,22 g (21,96 g)
Cena: 39,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Paletka, na którą miałam ochotę od pierwszego dnia, kiedy zobaczyłam ją w internecie. Lubię neutralne odcienie w makijażu, a szczególnie te idące w ciepłą, pomarańczową stronę, lub te z różowo-fioletową tonacją. W tej ujęły mnie właśnie te drugie. Użyłam jej na razie tylko kilka razy, ale już mogę powiedzieć, że zakochałam się w głębokim fiolecie, czyli Au Naturel. Poza tym cała kompozycja bardzo mi się podoba i już widzę, że można z niej stworzyć niezliczoną liczbę makijaży. Jedyne co mi przeszkadza to zapach. Niby jest trochę słodki, pralinowy, ale ma w sobie jakieś sztuczne, plastikowe nuty. Na szczęście, nie przeszkadza to w użytkowaniu.
No i oczywiście warto wspomnieć o samej oprawie - paleta cudnie prezentuje się na toaletce.
SKŁAD: Mica, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Talc, Magnesium Stearate, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Palmitate, Polybutene, Silica, Polyethylene, Calcium Sodium Borosilicate, Dimethicone, Tin Oxide, Methylparaben, Propylparaben, [+,-: CI77891, CI77491, CI77492, CI77007, CI15850, CI16035].

Zestaw 15 profesjonalnych, mocno napigmentowanych cieni do powiek. Paleta zawiera idealnie dobrane do siebie odcienie, które pozwalają na stworzenie różnorodnych stylizacji. Delikatna konsystencja łatwo się rozprowadza i doskonale przylega do skóry. Przeznaczone są zarówno do użytku codziennego, jak również do tworzenia makijażu na specjalne okazje. Wysoka jakość sprawia, że kolory utrzymują się cały dzień.
Gramatura: 15x1,1 g (16,5 g)
Cena: 18,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Paletek z tej serii nie miałam jeszcze okazji próbować, dlatego właśnie się na nią zdecydowałam. Myślałam też nad Iconic Division (imitującą ABH Subculture), ale obawiałam się, że tamte odcienie będą na mojej ciepłej karnacji wyglądały zbyt szaro. Tak więc postawiłam na pewniaka, po którego bez wątpliwości będę sięgała. Velvet Rose to inspiracja słynną paletą ABH Soft Glam, w której się zakochałam, ale nigdy nie zdecydowałam się na kupno, bo jednak sporo cieni powtarza się z, już przeze mnie posiadanej Modern Renaissance. Jednak za każdym razem gdy widziałam ją w akcji żałowałam, że nie mam tych odcieni. Na szczęście, z pomocą przychodzi Makeup Revolution i Re-Loaded Velvet Rose ;) Na razie użyłam jej tylko raz, na siostrze, także nie mogę wiele o niej napisać. Ciekawa jestem czy rzeczywiście odbiega jakością od czekoladek. Zobaczymy ;)
SKŁAD: przeczytacie tutaj, był zbyt długi, żeby tutaj go wklejać.

Cień mineralny prasowany, wkład do palety magnetycznej.
Pigment w najczystszej postaci i formuła łącząca wzbogacone zostały witaminami dzięki czemu gwarantują maksymalną łatwość aplikacji, wytrzymałość i komfort. 
Gramatura: 3 g
Cena: 29 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Neve Cosmetics to marka zupełnie dla mnie nowa. Na cień zdecydowałam się ze względu na jego piękne wykończenie i kolor. Bardzo lubię fioletowe, opalizujące akcenty na powiece. Jeszcze go nie testowałam, ale zapowiada się ciekawie. Jednak pierwsze, co rzuca się w oczy to fakt, że jest ogromny! Dwa razy większy od standardowego wkładu do palety marki Kobo.
I od razu zaznaczę, że zdjęcia zupełnie nie oddają jego piękna. Przepraszam, robiłam wszystko co w mojej mocy, ale nic z tego nie wyszło. W rzeczywistości jest to liliowo-niebieski cień opalizujący na srebro, róż i błękit. No, cud, miód i orzeszki ;)
SKŁAD: Talc, Mica, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Magnesium Stearate, Cetearyl Ethylhexanoate, Caprylyl Glycol, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate. May Contain (+/-): Ci 77891 (Titanium Dioxide), Ci 15850 (Red 7 Lake), Ci 77007 (Ultramarines).


Beyonce Heat Wild Orchid to woda perfumowana dla kobiet, które kochają kwiatowe nuty. Świadczą o tym również starannie dobrane tropikalne składniki budzące skojarzenia z dalekimi krajami. Pozwól, by otuliła Cię orchidea, jeżyna lub kokos. Obudź w sobie prawdziwą zmysłowość.
Pojemność: 50 ml
Cena: 41,99 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Mój nowy, perfumowy nabytek. Uparcie szukam idealnego, kokosowego zapachu. Ten to wciąż nie do końca to, ale już blisko :D Pierwszy test odbył się w poniedziałek. Początek jest mocny, owszem kokosowy, ale bardziej w stylu koktajlu. Pachnie jak piña colada, dosłownie. Wolałabym, żeby jednak były trochę bardziej pudrowe (bo tak określają je osoby, których recenzje czytałam). Po chwili bardzo przypominają mi woń olejku do ciała Inecto, który kiedyś recenzowałam (tutaj). Na początku myślałam, że najprawdopodobniej je komuś podaruję, ale wtedy stało się coś niesamowitego. Pierwszy raz zdarzyło mi się, aby ktoś obcy skomplementował moje perfumy <3 Tak miło mi się z tego powodu zrobiło, że z pewnością dam im drugą, trzecią i kolejną szansę ;)
Nuty głowy: owoc granatu, kokos, jeżyny
Nuty serca: magnolia, orchidea, wiciokrzew
Nuty podstawy: piżmo, bursztyn

Krem do rąk Max Repair stworzony na bazie naturalnych składników aktywnych specjalnie dobranych do potrzeb wymagającej skóry dłoni. Bogata, przyjemna, ale nietłusta formuła o lekkim pudrowym zapachu długotrwale zregeneruje Twoje dłonie, dogłębnie je nawilży i pozostawi je aksamitnie gładkie w dotyku.
Szybko się wchłania. Sprawdza się w każdej sytuacji.
Pojemność: 100 ml
Cena: 7,99 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
To jest właśnie ten kosmetyk, o którym pisałam na początku (ten, który chciałam przetestować, ale nigdy nie było mi po drodze go kupić). Od długiego czasu szukam idealnego kremu do rąk. Wciąż bez powodzenia. A z racji tego, że pielęgnacja dłoni jest niezmiernie ważna, szczególnie zimą to zdecydowałam się w końcu przetestować produkt od Evree, o którym czytałam same dobre opinie, i który wielokrotnie polecała mi koleżanka. Mam nadzieję, że będzie to kres moich poszukiwań. Zobaczymy, na razie czeka na swoją kolej, bo najpierw muszę zdenkować już otwarty.
SKŁAD: Aqua, Caprylic/Capric Tri-Glyceride, Urea, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth20, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glyceryl Stearate, Aluminum Starch Octenylsucci-Nate, Cera Alba, Butyrospermum Parkii Butter, Persea Gratissima Oil, Glycine Soja Oil Unsaponifiables, Glycine Soja Sterol, Hexyl Laurate, Sodium Acrylate / Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Argania Spinosa Kernel Extract, Panthenol, Allatoin, Dimethicone, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid(Vitamin C), Citric Acid, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Parfum (Fragrance).

Znacie drogerię internetową eZebra? Co o niej myślicie? Jak podobają Wam się produkty, które wybrałam? Jaką recenzję chcecie zobaczyć w pierwszej kolejności? A może sami je posiadacie? Jak się Wam sprawdzają? Planujecie jakieś kosmetyczne zakupy w najbliższym czasie?

~ wredna
Czytaj więcej

TANIE I DOBRE PERFUMY? CZY TO MOŻLIWE?
Nowa, numerologiczna linia wód perfumowanych Bi-Es

52 komentarze:
O tym, że mam bzika na punkcie zapachów to już zapewne wiecie. A jeśli nie to zapraszam Was do moich licznych postów perfumowych (tutaj). Pisałam Wam też, że lubię tańsze flakoniki, i że półka cenowa nie ma dla mnie większego znaczenia, najważniejsze, żeby sama zawartość mi się spodobała. Jednak w żadnym moim wpisie nie znaleźliście wypustów od Bi-Es. Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam fanką marki i jakoś mijałam ich wody szerokim łukiem. Moje uprzedzenie zaczęło się dawno temu, miałam jakiś zapach i był okropny. Później nie dałam już firmie szansy. Aż do ostatniego czasu. Na którymś z blogów, które śledzę zobaczyłam, że stworzyli nową linię numeryczną. Sam projekt flakoników wydał mi się bardziej jakościowy niż te, które pamiętam. Tak więc, postanowiłam spróbować jeszcze raz. I jakie są moje wrażenia?


O marce słów kilka
Zapachy marki Bi·es są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych marek w swoim segmencie. Portfolio marki Bi·es jest nieustannie wzbogacane o kolejne produkty, wprowadzane w oparciu o analizę potrzeb konsumentów oraz najnowszych trendów rynkowych w branży perfumeryjnej. Marka Bi·es to kosmetyki zapachowe damskie oraz męskie: perfumy, wody perfumowane, wody toaletowe, dezodoranty w sprayu, dezodoranty perfumowane w szkle, płyny po goleniu. W portfolio marki dostępne są także zapachy i kosmetyki pielęgnacyjne dla dzieci powyżej 3 roku życia, na licencji firmy Mattel, z Monster High, Barbie oraz Hot Wheels. Marka Bi·es istnieje na rynku polskim od 1996 roku.
źródło: wizaz.pl
Warto zaznaczyć, że Bi-Es jest naszą rodzimą, polską marką. Ponadto, oferuje ona szeroki wachlarz zapachów inspirowanych droższymi kompozycjami od projektantów, a wszystko w bardzo przystępnych cenach.

Opakowanie
Wszystkie wersje perfum z tej kolekcji (również te męskie) mają identyczne flakoniki i kartonowe opakowania. Jedyne czym się różnią to kolorystyka i odcień tzw. soczku.
Linia damska utrzymana jest w jasnych, pastelowych i bardzo kobiecych barwach. Mamy tutaj połączenie beżu, pudrowego różu i złota (zarówno w kartonikach, jak i samych buteleczkach). Bardzo podoba mi się to, że pudełeczka są matowe (i przyjemne, jakby delikatnie welurowe w dotyku). Jedyny błysk dodaje tutaj logo marki i metaliczny paseczek. Całość wygląda elegancko i zdecydowanie trafia w mój gust.
Na plus zasługuje również fakt, że na opakowaniu znajdziemy pełny skład perfum.
Perfumy zamknięte są w okrągłych flakonikach z płaskim dnem, wykonanych z porządnego i ciężkiego szkła. Są poręczne i dobrze leżą w dłoni, nie trzeba ich wykręcać pod każdym kątem, żeby zaaplikować mgiełkę. Górę zdobi i zabezpiecza złoty, plastikowy korek w kształcie kuli. Tego samego koloru jest aplikator, który działa bez zarzutów i dozuje odpowiednią ilość produktu. Niektóre moje flaszeczki mają jednak źle wyprofilowane wnętrze zatyczki i trzeba uważać, żeby nie chwycić jedynie za złotą kulkę, bo może się to skończyć niemiłym upadkiem.
Całość cieszy moje oko i uważam, że ładnie będzie się prezentowała na mojej toaletce wśród innych moich maleństw. Jedyne co troszkę mnie denerwuje to to, że ciężko je rozróżnić bez wąchania :D Trzeba zapamiętać który numerek jak pachnie. Dla mnie jednak nie jest to większy problem.


No2 dla kobiet
Zapach No2 z numerologicznej kolekcji Numbers - odpowiedni dla osób skromnych i wrażliwych, ceniących sobie przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa; dla estetów kochających wszystko co piękne. Zapach ten otula frezją i delikatną aksamitką, pewności siebie dodaje pobudzający jamajski pieprz. Energetyczny i nieskrępowany.
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia

Ale jak to pachnie?
Nuty głowy: pieprz jamajski, wanilia, paczula
Nuty serca: hibiskus, frezja, aksamitka
Nuty podstawy: drzewo sandałowe, cedr, gruszka
Na początku uderzają mnie drzewne nuty. Zdecydowanie grają tutaj pierwsze skrzypce. Wyczuwam drzewo sandałowe i cedr. Ogólnie lubię leśne akordy, ale preferuję, gdy są ujarzmione przez cytrusy. Tutaj, dla złagodzenia szorstkości drewna dorzucono gruszkę i bukiet kwiatów. Obecność tej pierwszej mogę potwierdzić (ale jeszcze nie na tym etapie, może odrobinkę). Co do bukietu to mój nos identyfikuje jedynie akcenty hibiskusa. Jednak nawet on prezentuje się bardziej zielono i świeżo, jakby zalany był zieloną herbatą. W początkowych sekundach po zaaplikowaniu jedynej, lekko piwnicznej słodyczy dodaje paczula.
Jednak kiedy zapach zmiesza się już z moją skórą to zaczyna powoli łagodnieć. Pojawia się frezja, a wraz z nią zaserwowana zostaje dodatkowa porcja gruszki i wanilii. Te dwie ostatnie nuty tak pięknie się ze sobą łączą, że mój nos odbiera je wręcz jako jeden akord, dla mnie one bardziej przypominają soczystą, słodziutką morelę. 
I tak zapach trwa do samego końca. Nie zauważyłam, aby rozwijał się w trakcie noszenia. Dostajemy po prostu morelowy budyń, podany na drewnianym talerzu, gdzieś w środku nowo zbudowanego, drewnianego domku.
Moja ocena: 4-/5


No3 dla kobiet
Zapach No3 z numerologicznej kolekcji Numbers – doskonały dla osób pozytywnie nastawionych do życia, towarzyskich i kreatywnych. Zapach energetyczny dzięki nutom piżma i lotosu, z tajemniczą aurą czarnej orchidei i pikanteryjnym zakończeniem z owocem granatu i mahoniem. To zapach szczęścia, ucieleśniający ducha ciepłej i zmysłowej kobiety.
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia

Ale jak to pachnie?
Nuty głowy: owoc granatu, nektarynka, gruszka
Nuty serca: czarna orchidea, lotos, fiołek
Nuty podstawy: wanilia, piżmo, mahoń
No i mamy landryneczkę. Pierwszy psik i czuję słodko-kwaśnego, owocowego cukierka. Na pierwszy plan wybija się owoc granatu, a wtóruje mu nektarynka. To energetyzujący koktajl. Jedynej głębi dodaje całości odrobinka wanilii, jednak nawet ona nie jest w stanie przebić się przez tę owocową imprezę. Zdecydowanie czuję tutaj nawiązanie do Euphorii Calvina Kleina, jednak tę kompozycję opisałabym raczej jako jej nastoletnią córkę (bardziej w wieku 11-12 niż 16 w górę). Jest bardziej słodko, landrynkowo i infantylnie. Przyznam szczerze, że nie wiem za bardzo co o tym zapachu napisać. Za samą Euforią nie przepadam, także nie zdziwi Was pewnie, że i ta kompozycja nie skradła mojego serca.
Owszem, jest ładna, przyjemna, wręcz musująca, ale mam wrażenie, że lepiej sprawdzi się u młodszego grona odbiorców. Mnie brakuje tutaj pazura, czegoś co by mnie zaskoczyło lub jakiegoś elementu do analizowania. Niemniej jednak, nie wykluczam, że zostawię sobie ten zapach do testów wiosną, może w cieplejsze dni bardziej przypadnie mi do gustu. Choć przyznam szczerze, że trochę niepokoi mnie fakt, że kiedy orenżadkowe nuty już wybrzmieją to na mojej skórze pozostaje dziwny aromat palonego mahonia, który w ogóle mi się nie podoba.
Moja ocena: 3/5


No9 dla kobiet
Zapach No9 z numerologicznej kolekcji Numbers – odpowiedni dla kobiet uczuciowych i pełnych pasji. Intensywny dzięki nutom wanilii i paczuli, a zarazem delikatny bo z dodatkiem jaśminu i różowego pieprzu. To wyjątkowo pociągająca kompozycja, której zwieńczeniem są nuty owocowe.
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia

Ale jak to pachnie?
Nuty głowy: mandarynka, różowy pieprz, pieprz jamajski
Nuty serca: jabłko, kwiat pomarańczy, frezja
Nuty podstawy: wanilia, kawa, paczula
Zanim przejdę do opisywania zapachu - w opisie producent zapewnia nas i dodatku jaśminu, jednak w piramidzie kwiatu tego już nie znajdziemy :D Taka sytuacja ;)
Ach, jest miłość! Od pierwszego powąchania! Psik, psik i... cudowna, słodziutka wanilia wzmocniona i pogłębiona przez kawę. Przecież to pachnie jak waniliowe Cafe Latte! Jaki gourmando-maniak oparłby się takiej woni? Z pewnością nie ja. To uzależnia! Ale, żebyście nie pomyśleli, że jak się tym spryskacie to nagle staniecie się słodkim napojem z kofeiną. O nie, nie. Kwiat pomarańczy i jaśmin (lub mieszanka frezji i różowego pieprzu) dodają całości elegancji i kobiecego akcentu. Widzę piękną, dostojną Panią ubraną w czarną sukienkę i wysokie szpilki. Z jednak strony jest jak wyrwana z z książki i odnoszącej sukcesy businesswoman, a z drugiej nie kryje swojej wesołej osobowości i pozytywnego nastawienia do świata. Z czernią jej ubrań kontrastuje blond włosów i promienny uśmiech na twarzy. Jest elegancka i kobieca, ale jednocześnie nie nazbyt wyrachowana czy nieprzystępna. 
Początek (pewnie ze względu na tę kawę) przypomina mi Black Opium od Yves Saint Laurent, jednak po pewnym czasie staje się bardziej puszysty i maślany, tak że teraz przychodzi mi na myśl Olympea od Paco Rabanne bez ogromu soli. Także powiedziałabym, że jest to coś pomiędzy, coś co z obu zapachów bierze to co najlepsze i zabiera to, co najbardziej drażniące.
Moja ocena: 4+/5


No33 dla kobiet
Zapach No33 z numerologicznej kolekcji Numbers – doskonały dla kobiet zrównoważonych, wyrozumiałych i empatycznych. Głównymi nutami kompozycji są róża i wanilia. Ostrości i trwałości nadają mu piżmo, a wyjątkowości - nektar z czarnej porzeczki.
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia

Ale jak to pachnie?
Nuty głowy: czarna porzeczka, róża, frezja
Nuty serca: wanilia, drzewo sandałowe, paczula
Nuty podstawy: nuty pudrowe, białe piżmo
Ta propozycja jest znacznie bardziej kwiatowa niż trzy pozostałe. Króluje tutaj róża, a jak wiecie, ani za samym kwiatem, ani za jego zapachem nie przepadam i raczej rzadko podobają mi się kompozycje, w których ją znajdziemy. Dlatego tym bardziej jestem w szoku, że No33 od Bi-Es mi się podoba! Być może jest to zasługa tego, jak dobrze czerwona królowa współgra tutaj z czarną porzeczką i frezją, bo te trzy nuty są wiodące. To taka słodka, delikatna różano-porzeczkowa konfitura. Do tego owocu w perfumach również nie pałam miłością. Także nie wiem jak to możliwe, ale całość naprawdę mi się podoba. 
Są niesamowicie subtelne, kobiece, delikatne i niemal cielesne. To taki kaszmirowy, cieniutki, miły w dotyku sweterek (z pewnością w jasnych, beżowo-różowych odcieniach). Można powiedzieć, że jest to czysty, wręcz mydełkowy zapach, ale surprisingly bardzo mojemu nosowi pasuje. Czuję tutaj nawiązanie do Chloe by Chloe, ale nie znam tej kompozycji na tyle dobrze, żeby bardziej szczegółowo je porównać.
Nie jest to coś, po co sięgnęłabym na wieczorne wyjście, ale idealnie sprawdzi się za dnia i w bardziej biznesowych okolicznościach. Myślę, że dla osób, które lubię słodkie, ale nie jadalne zapachy, ten sprawdzi się idealnie.
Moja ocena: 4+/5


Projekcja i trwałość
Skoro zapachy wcale nie są tak tanie, na jakie wskazuje ich półka cenowa, to z pewnością z parametrami będzie gorzej. Przyznam szczerze, że nie nastawiałam się na intensywne wonie czy ich długotrwałość. No i się nie zaskoczyłam. Zapachy utrzymują się średnio 5 godzin, co i tak jest całkiem dobrym wynikiem. Na włosach i ubraniach możemy się nimi cieszyć trochę dłużej, jakieś 7-8 godzin. Najsłabiej w tej dziedzinie wypadły No2, bo po trzech godzinach czułam już potrzebę ich odświeżenia. Co mnie smuci to fakt, że najlepsze okazały się te, które najmniej mi się spodobały - No3 czułam na skórze przez dobre 6 godzin.
Co do projekcji to mogę zapachy podzielić na dwie grupy - bliskoskórne i te wyczuwane na szerokość ramion. W pierwszej kategorii znajdą się No2 i No3, natomiast, nieco lepiej projektują No9 i No33.

Cena i dostępność
Wszystkie zapachy marki Bi-Es, nie tylko te z najnowszej, numerologicznej linii, znajdziecie na stronie producenta. Tam musicie za jeden flakonik zapłacić 35 zł. Stacjonarnie ich perfumy są do dorwania w osiedlowych sklepikach i drogerii Natura, jednak nie wiem czy dostępne są już te z nowej serii.


Podsumowując...
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Jakość najnowszych wypustów Bi-Es jest znacznie lepsza od tego, co pamiętam sprzed kilkunastu lat. Możliwe, że zapoznam się z innymi, co nowszymi kompozycjami. Co prawda, projekcja i trwałość są raczej przeciętne, ale uważam, że za taką cenę możemy sobie pozwolić na dopsikiwanie do woli. Moje serce skradł No9 i stał się nowym zapachowym ulubieńcem, coś czuję, że będzie przeze mnie w najbliższym czasie męczony. Największym zaskoczeniem okazał się No33, który nie mógł mi się spodobać, a jednak bardzo przypadł mi do gustu. Jedyny, który, być może, poleci w świat to No3, który wydaje mi się być troszkę zbyt infantylny i landrynkowy jak na mój gust. Natomiast No2, choć wypada słabiutko w kwestii projekcji i trwałości, to jednak ma w sobie coś co mnie intryguje ;)
Średnia ocena: 3+/5

Znacie markę B-Es? Próbowaliście ich perfum? Jak się u Was sprawdziły? Jakie zapachy posiadacie? A może nie słyszeliście wcześniej o firmie? Zachęciłam Was do zapoznania się z jej ofertą? Jakie kompozycje najbardziej Was ciekawią?

~ wredna
Czytaj więcej