UPOJNE BIAŁE KWIATY Z MIGDAŁOWĄ SŁODYCZĄ
Czyli coś nowego w mojej kolekcji - perfumy Livioon

46 komentarzy:
Tak, dobrze widzicie. Kolejny flakonik w mojej kolekcji. Już nawet nie próbuję się kryć z moją perfumeryjną obsesją. Wszyscy wiedzą, że mam na tym punkcie hopla. Jednak teraz, kiedy flaszeczek mam już naprawdę mnóstwo, zaczynam szukać co raz to nowszych kategorii zapachowych, czegoś, czego do tej pory nie wąchałam lub nie nosiłam. Tradycyjne słodziaki już mnie tak nie zachwycają. Owszem, bardzo lubię je na siebie aplikować, ale teraz jestem złakniona czegoś ciekawszego.
Ostatnio przeżywam miłość do białych kwiatów, w szczególności do gardenii, zmieszanych ze słodkimi (acz nie lepkimi) akordami kokosa lub migdała. Dzisiejszy zapach został specjalnie dla mnie wybrany przez panią Monikę, z którą korespondowałam. I tak, to był strzał w dziesiątkę!


O marce słów kilka
LIVIOON to nazwa, która kojarzy się z życiem. Szukamy go w najpiękniejszych miejscach Europy, dlatego źródłem inspiracji do tworzenia naszych niepowtarzalnych produktów są podróże. Chcemy zamknąć w krainie dotyku i zapachu niepowtarzalny aromat łąk Prowansji, magię weneckiego karnawału czy gorące rytmy andaluzyjskiego flamenco. Chcesz wybrać się z nami w świat naturalnego piękna i niezapomnianych wrażeń? LIVIOON pomoże Ci odkryć nowe fascynacje i poznać luksusowe produkty kosmetyczne w gronie wypróbowanych przyjaciół.
W starożytnym Egipcie wykorzystywano perfumy jako kanał komunikacji pomiędzy ludźmi a bogami. Sztuka wytwarzania perfum była w pełni zarezerwowana dla kapłanów. Tylko rodziny królewskie oraz wyższe klasy społeczne miały dostęp do perfum. Francuska produkcja perfum jest najbardziej reklamowaną produkcją perfum na świecie. Zaczęła wieść prym w roku 1830, opierając się na dwóch biegunach: jeden z nich to Grasse, „miasto zapachów“, na południu Francji, drugi zaś to Paryż, stolica luksusu.
W swojej ofercie Livioon oprócz perfum ma również szeroki wybór kosmetyków do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, a także suplementów diety, a nawet chemii gospodarczej.


Od producenta
Elegancki, uwodzicielski zapach dla kobiet o nietuzinkowym charakterze. Perfumy są unikalną kompozycją delikatnego i orzeźwiającego aromatu gardenii połączonej z mrocznym, zagadkowym jaśminem i migdałami. Otulona w ten zapach kobieta jest pewna siebie, niezależna i uwodzicielska.
Pojemność: 50 ml
Cena: 56,90 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Kategoria zapachowa: drzewna
Zapach podobny do: Bvlgari, Jasmin Noir

Opakowanie i nuty zapachowe
Ah, przygotujcie się na zachwyty ;) Kartonik, który skrywa flakonik jest niezwykle elegancki. Czarny, prosty, z tłoczonym wzorem i złotymi detalami. Moje oko cieszy, jak najbardziej. Jest również bardzo solidny i dobrze chroni zawartość. Jednak to co jest bardziej istotne to to, co kryje się w środku :)
No i tu się zaczyna. No, przecież tego nie da się nie docenić. Grube, dosyć ciężkie, przezroczyste szkło, do tego lustrzana, srebrna blaszka z nazwą marki, i piękny (co prawda plastikowy, ale jakże uroczy) korek, który swoim wyglądem przypomina ekskluzywną szkatułkę na biżuterię. Całość bardzo elegancka, z pewnością idealnie ozdobi moją toaletkę.
Od pani Moniki dostałam informację, że projekt flakoników niedawno uległ zmianie. Tutaj - klik, możecie zobaczyć jak wyglądały wcześniej. Moim zdaniem taka zmiana zdecydowanie na plus ;)
Mimo, że flaszeczka jest dosyć duża to wciąż wygląda zgrabnie i jest poręczna.  Jedyny minusik to to, że blaszka z napisem Livioon zbiera wszystkie odciski :D Muszę ją co chwilę przecierać (ale to już moje skrzywienie).
Praktyczna strona samego opakowania bez zastrzeżeń. Atomizer działa tak jak powinien - nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość produktu i nie przecieka. 
Nuty głowy: gardenia
Nuty serca: jaśmin, migdał
Nuty bazy: piżmo


Ale jak to pachnie?
Wąchane z flakonika już pachną intensywnie, ciężko, pudrowo i trochę dusząco. Zwiastuje to mocny, tajemniczy, uwodzicielski zapach. Oj, zapowiada się ciekawie!

Pierwszy psik i to co czuję zupełnie różni się od tego, co zwiastowała woń z flakonika. Jaśmin, jaśmin, jaśmin. Nie słodki, ale wręcz świdrujący. Wyczuwam też jakieś zielone nuty. Duża góra białych kwiatów (z panem J... na czele), ale nie takich upojnych, rozkwitniętych, a takich zupełnie zielonych. Początek jest bardzo wytrawny i wręcz gorzki. Nie do końca jest to moja kategoria zapachowa, ale doświadczenie nauczyło mnie, że nie ma co perfum przekreślać po kilku minutach od aplikacji.
Po chwili pierwotna zieloność ustępuje miejsca delikatnej słodyczy migdałów. Jednak nie chce się jeszcze poddać do końca. Te dwa akordy toczą ze sobą walkę i na razie wciąż wygrywa ten pierwszy. Miejmy nadzieję, że szybko opadnie z sił i pozwoli orzechom zrobić swoją robotę. Rozwinięcie zaczyna przypominać upojną woń z flakonika. Coraz więcej tutaj głębi i mniej zielonej świeżości. Nieśmiało zaczyna wybrzmiewać również gardenia, jednak nie daje rady przebić się przez intensywny jaśmin. Niemniej, wszystko zmierza w dobrą stronę. Z każdą minutą migdały przebijają się przez ścianę zielonych nut i nadają całości mleczno-słodkiego, pudrowego i tajemniczego aromatu. Całość jest puchata, ciepła i otulająca, ale nie w znaczeniu ciepłego szalika czy grubego koca, a bardziej satynowej, drogiej pościeli. Za to właśnie uwielbiam te orzechy!
No i końcówka jest najładniejsza. Znacznie mniej tutaj zieloności, a jaśmin nie jest już aż tak męczący. Gardenia i migdały pięknie splatają całość. Na ten etap będę czekała przy każdej aplikacji. Jest pudrowo, jest słodkawo, mięciutko, kremowo i tajemniczo. 


Projekcja i trwałość
Zapachowi nie można odmówić tego, że jest mocny. Jednak jest to przymiotnik, który opisuje samą jego woń. Jeżeli chodzi o to czy ma tzw. ogon to (nie)stety nie. Mnie to akurat cieszy, bo nie chciałabym się z nimi obnosić. Mam wrażenie, że są bardzo cielesne, uwodzicielskie i wręcz erotyczne :D Dlatego wręcz nie wypada im być wyczuwalnym dalej niż na szerokość ramion. Co mnie pozytywnie zaskoczyło to to, że z pewnej odległości pachną mniej zielono, a bardziej słodko, czyli dokładnie tak, jak tego chciałam.
Co do trwałości to na mojej skórze czułam je przez 5 godzin. Po tym czasie były bardzo bliskoskórne i trzeba było, dosłownie, włożyć nos w nadgarstek, żeby coś poczuć. Także jeśli chcielibyście raczyć nim otoczenie to wypadałoby ich dopsikać ;)

Czy polubiłam się z tym zapachem?
Polubiłam się z jego końcówką. Z ostatnim etapem, który, na moje szczęście, zaczyna się dosyć wcześnie. Podejrzewam, że będę je aplikowała jakieś pół godziny przed wyjściem, tak aby zdążyły się rozwinąć. Początkowa gorzka ostrość jaśminu i zieloność białych kwiatów jakoś mi przeszkadzają i męczą. Jednak końcowa pudrowość i słodycz migdałów i gardenii wszystko wynagradzają. Nie mogę powiedzieć, że była to miłość od pierwszego powąchania, ale takie często kończą się głębokim, pozytywnym uczuciem :D Zazwyczaj doceniam moich ulubieńców dopiero po pewnym czasie. Myślę, że i z tym flakonikiem może tak być. Jest to niezwykle kobiecy, dojrzały zapach. Może jeszcze do niego nie dorosłam :D


Oprócz perfum w paczuszce dostałam również całą garść próbeczek. Fiolki z białą kokardką to zapachy męskie, z różową natomiast - damskie. Będę miała również okazję wypróbować kilka kosmetyków do pielęgnacji, bo te cudne słoiczki skrywają kilka ciekawych produktów.


Podsumowując...
Markę Livioon polubiłam i czuję, że nie jest to ostatnie moje z nią spotkanie. Zapach... hmm... Na razie to dla mnie zagadka. Zakochałam się w jego zakończeniu, w tej upojnej słodyczy i pudrowości migdałów i czystości gardenii i piżma, ale początkowe akordy zielone i ostry jaśmin nie pozwalają mi w pełni pokochać tego flakonika. Niemniej jednak, kompozycja ma w sobie coś co mnie intryguje i pociąga. Pewną tajemnicę, głębię, pewną intymną, erotyczną aurę, a to wszystko bardzo cenię w perfumach. Muszę go wypróbować na różne okazje, humory i przy różnej pogodzie ;) Ale oczywiście sam zapach to kwestia indywidualna, a przy ocenie najważniejsze są fakty :D Trwałość i projekcja jak dla mnie zadowalające. Nie nazwałabym tej flaszeczki killerem, ale nie tego oczekiwałam.
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Livioon? Mieliście okazję próbować jakiś z ich zapachów lub inne kosmetyki? Jak się Wam sprawdziły? Co sądzicie o moim flakoniku? Myślicie, że byłby to zapach dla Was? Zachęciłam Was do zapoznania się z ofertą marki?

~ wredna
Czytaj więcej

PORA WYRZUCIĆ ŚMIECI #12
Czyli co sięgnęło dna w ciągu ostatnich miesięcy

60 komentarzy:
Muszę przyznać, że ten denkowy post pojawia się dosyć szybko. Zazwyczaj potrzebuję kilku miesięcy, żeby wykończyć jakąś rozsądną liczbę produktów, która byłaby warta redagowania wpisu. A tym razem nie minął nawet pełny jeden ;o Jakoś tak się złożyło, że akurat kończyłam kilka kosmetyków w tym samym czasie. Nie ma tego dużo, ale wystarczy :D Denkowa torebka i tak zrobiła się już ciężka za sprawą jednego, szklanego opakowania, o którym za chwilę :D


Miraculum, Rose, woda perfumowana
Woda perfumowana Miraculum Women Collection ROSE stanowi esencję kobiecego wdzięku. Zawiera nutkę dyskretnej zmysłowości, a jednocześnie urzeka subtelnością i prostotą. W zapachu odnaleźć można wyjątkowe akordy kwiatów: magnolii, frezji i jaśminu, oplecione orzeźwiającymi nutami owocowymi. Całość kompozycji wieńczy ambra oraz białe piżmo. Idealny na każdą okazję jako dodatek do ulubionych strojów. Sprawi, że poczujesz się gwiazdą codziennego życia.
Pojemność: 100 ml
Cena: 29,99 zł
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Pewnie część z Was zastanawia się, dlaczego ten flakonik nie znalazł się w poście z zestawieniem wszystkich moich oryginalnych perfum (tutaj). Odpowiedź jest prosta - zapach nie przypadł mi do gustu. Na początku wydawał mi się ładny, kobiecy, lekki i idealny na lato, ale nie mogłam go nosić. Zdecydowanie zbyt mocno czuć w nim nuty trawy, które nie do końca mi leżą. Zużyłam go jako odświeżacza powietrza i w tej roli sprawdził się idealnie :D Choć jakoś mocno trwały nie był. Niby 100 ml, ale wypsikałam tę pojemność całkiem szybko.
Nuty głowy: frezja, liczi
Nuty serca: magnolia, jaśmin, trawa, imbir
Nuty bazy: bursztyn, białe piżmo


Nivea Soft, krem intensywnie nawilżający
Krem intensywnie nawilżający NIVEA Soft zawiera teraz ulepszoną formułę, która zapewnia jeszcze intensywniejsze nawilżanie i pielęgnację. Krem ten ma niezwykle lekką konsystencję, dzięki czemu błyskawicznie się wchłania, pozostawiając wyjątkowe uczucie gładkości, miękkości i ożywienia. W jego skład wchodzi olejek jojoba, który intensywnie nawilża skórę, a także witamina E chroniąca jej naturalną strukturę. Idealnie nadaje się do codziennej pielęgnacji – jest odpowiedni do wszystkich rodzajów skóry. Ma delikatny i przyjemny zapach i sprawia, że twarz zyskuje zdrowy, zadbany wygląd a skóra jest odpowiednio nawilżona i chroniona. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie.
Pojemność: 300 ml
Cena: 14,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Jeżeli śledzicie bloga to wiecie, że kupuję go regularnie. Jest to jedyny krem do twarzy, który mnie nie uczula (a przynajmniej jedyny z tych, które testowałam). Ideałem nie jest, ale bardzo dobrze się sprawdza. Ładnie nawilża, pozostawia delikatnie lepką warstwę, dlatego aplikuję go jedynie na noc. Nie przepadam za zapachem, ale cóż, nie przeszkadza mi on aż tak, żebym usilnie szukała zamiennika. Kiedyś sięgałam po mniejszą wersję, jednak teraz, kiedy korzysta z niego również moja siostra, zdecydowanie bardziej opłaca nam się zaopatrzyć w większą pojemność.
SKŁAD: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, myristylalcohol, Butylene Glycol, Stearic Acid, Myristyl Myristate, Cera Microcristallina, Glyceryl Stearate, Hydrogenated Coco - Glycerides, Dimethicone, simmondsia chinensis, Tocopheryl Acetate, Lanolin Alcohol(Eucerit) Polyglyceryl-2 Caprate, Sodium -Carbomer, Phenoxyethanol, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Benzyl Salicylate, Benzylalcohol, Parfum.


Wibo, Fixing Powder, puder sypki
Półtransparentny utrwalacz makijażu w sypkim pudrze. Matuje i utrwala zarówno podkład i korektor. Zapewnia idealną bazę wyjściową do aplikacji różu i rozświetlacza. Jego drobno zmielona konsystencja ułatwia dopasowanie do każdego rodzaju podkładu. Zawarty w nim kolagen działa nawilżająco i regenerująco.
Gramatura: 5,5 g
Cena: 10,49 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Używam go już od bardzo długiego czasu. Nie jest to kosmetyk matujący, bo pozostawia satynowe wykończenie, ale w moim przypadku idealnie sprawdza się do zagruntowania korektora pod oczami. Wygładza skórę i sprawia, że wygląda zdrowo i naturalnie. Cudnie pachnie ;) I bardzo dobrze utrwala. Także, jeśli nie potrzebujecie mocnego matu, a chcecie zagruntować podkład bądź korektor i cenicie sobie naturalny, satynowy efekt to będziecie z niego zadowolone ;)
SKŁAD: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Mica, Magnesium Stearate, Silica, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Hydrolyzed Collagen, Parfum, Benzyl Alcohol Linalool, Benzyl Salicylate, CI 77499, CI 77491, CI 77492.


Bell, Look Now! Puder HD
Świetnie sprawdzi się w trakcie sesji fotograficznych. Możesz go stosować samodzielnie, nadając cerze świeży wygląd lub jako wykończenie makijażu nakładając na podkład. Perfekcyjnie wygładza, maskuje zmarszczki i delikatne niedoskonałości.
Gramatura: 9 g
Cena: 12,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Pojawił się w poprzednim poście dotyczącym tanich perełek (tutaj). Bardzo dobrze matuje skórę i efekt ten utrzymuje się przez długie godziny. Ogólnie jestem fanką wykończenia satynowego, jednak w strefie T potrzebuję pełnego matu i takowy ten puder z Bell mi daje. Ponadto, nie wygląda sztucznie, sucho i papierowo. Jest transparentny i nie bieli cery. Troszkę podobny do Stay Matte z Maybelline, ale mam wrażenie, że ten jest mocniejszy i bardziej trwały.
No, może opakowanie nie jest najlepszej jakości, bo wieczko zupełnie mi odpadło i jego użytkowanie od tego czasu stało się trochę uciążliwe, ale jakoś da się z tym radzić :D Poza tym, za tę cenę nie spodziewałabym się czegoś super wytrzymałego ;) Dla mnie znacznie ważniejsze jest działanie samego pudru.
SKŁAD: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Isocetyl Stearoyl Stearate, Octyldodecyl Stearate, Sodium Potassium, Aluminium Silicate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Peg-8,citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, Silica, Cl 77891.


Collection 2000, Lasting Perfection, korektor
Collection 2000 Lasting Perfection Ultimate Wear Concealer to korektor, który w doskonały sposób ukrywa niedoskonałości, krostki czy przebarwienia. Jest on idealny do maskowania worków i cieni pod oczami - a co ważne - nie obciąża skóry wokół oczu i pod oczami, która jak wiadomo jest bardzo delikatna
Korektor kultowy na polskim rynku, wyróżnia się niecodzienną trwałością, jest on także wodoodporny. Jego właściwości sprawiają, że utrzymuje się do 16 godzin. Korektor Collection 2000 Lasting Perfection to produkt, który zdobył wiele nagród a opinie zadowolonych Klientek plasują go na pozycji lidera wśród korektorów.
źródło: urodomania.com
Pojemność: 10 ml
Cena: ok. 20 zł
Mój odcień: 1 Fair
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Ten produkt pojawiał się na blogu wielokrotnie. Przez bardzo długi czas byłam mu wierna, bo był jedynym, który potrafił przykryć moje cienie pod oczami w zadowalającym mnie stopniu. Jego jedyną wadą była kiepska dostępność... Teraz widzę, że można go dorwać w niektórych drogeriach internetowych, ale wcześniej musiałam go szukać na portalach aukcyjnych i innych olxach :D Mogę Wam też powiedzieć, że został zdetronizowany przez nowość z Lovely, o której pisałam tutaj - klik. Może kiedyś wrócę do tego z Collection, ale to tylko, jeśli będzie łatwo dostępny, w przyzwoitej cenie ;)
SKŁAD: Aqua, Talc, Cyclopentasiloxane, Isododecane, Hydrogenated Polycyclopentadiene, Cyclohexasiloxane, Cetyl PEG/PPG 10/1 Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Acrylates/Polytrimethyl Siloxymethacrylate Copolymer, Silica, Butylene Glycol, Hydrogenated Castor Oil, Hydrogenated Microcrystalline Wax, Triethoxycaprylylsilane, Trimethoxycaprylylsilane, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Alumina, Disodium EDTA, [+/- CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499].


BeBeauty, AloeVera, płatki do demakijażu
Płatki kosmetyczne BeBeauty Aloe Vera z ekstraktem z aloesu, są przeznaczone do codziennej pielęgnacji i kosmetyki. Dzięki zastosowaniu technologii 3L (3 layers - 3 warstwy) płatki nie rozwarstwiają się, nie pylą i nie pozostawiają włókien. Zewnętrzne warstwy płatków składają się ze 100% bawełny, co sprawia, że są wyjątkowo delikatne dla skóry. Skutecznie oczyszczają, usuwają resztki makijażu i kosmetyków.
Liczba sztuk: 120
Cena: 2,99 zł
Te paczuszki pojawiają się chyba w każdym denku :D Nie używam innych, zawsze przy okazji spożywczych zakupów w Biedronce dorzucam te waciki. Ne ma się nad czym rozwodzić. Spełniają swoje zadanie, są tanie i nie rozwarstwiają się. Poza tym widzieliście je na moim blogu już chyba milion razy :D
SKŁAD: 100% bawełna.


Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

PEREŁKI ZA GROSZE? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! #3
Czyli tanie i dobre, jak zaoszczędzić na cenie, ale nie jakości

61 komentarzy:
Do napisania dzisiejszego posta zainspirowała mnie Ayuna ;) Także dziękuję, kochana ;) W komentarzu pod poprzednim postem, dotyczącym korektora z Lovely, napisała, że są tanie i dobre produkty ;) Wtedy przypomniałam sobie, że przecież zaczęłam kiedyś na blogu taką serię :D Zupełnie o niej zapomniałam :D Także dzisiaj, podzielę się z Wami kilkoma moimi perełkami, które możenie dorwać za niewygórowaną cenę. Najdroższy kosmetyk z dzisiejszego zestawienia to kwestia niecałych 40 zł ;)


Bioelixire, Argan Oil, olejek do włosów
Serum Argan Oil jest produktem regeneracyjnym, nawilżającym, chroniącym włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Nadaje połysk, likwiduje matowość.Działa przeciwstarzeniowo, powstrzymuje wolne rodniki, nawilża i napina skórę. Zapobiega rozdwajaniu się włosów i nadaje im miękkość. Wzbogacony o olejek jojoba i słonecznikowy.
Pojemność: 20 ml
Cena: 8,99 zł (ale często znajdziecie je na promocji za 3-5 zł)
Ja te maleństwa kupuję znacznie taniej w Biedronce. Jak trafi się na promocję to można je dorwać za niecałe 5 zł. Używam ich już bardzo długo i jedno opakowanie zastępuję kolejnym. Olejek ten pojawił się już na moim blogu - w ulubieńcach. Ten arganowy gości na mojej półce chyba najczęściej. Cudownie pachnie, ma bardzo przyjemną, dosyć gęstą konsystencję, która gładko rozprowadza się po włosach. Dobrze chroni końcówki i ładnie je nawilża, a przy tym zupełnie kosmyków nie obciąża. Mój ideał. I mimo swojej małej pojemności wystarcza mi na długi czas. Co prawda, ja aplikuję go jedynie na końcówki ;)
SKŁAD: Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum (Fragrance), Linalool, Limonene, Argania Spinosa Kernel Oil, Benzophenone 3, Simmondsia Chinensis Oil (Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil), C.I. 26100 (D&C Red n°17), C.I. 47000 (D&C Yellow n°11), Butylene Glycol, Heliantus Annuus Seed Extract (Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Extract), C.I. 61565 (D&C GREEN 6).


Bell, Look Now! Puder HD
Świetnie sprawdzi się w trakcie sesji fotograficznych. Możesz go stosować samodzielnie, nadając cerze świeży wygląd lub jako wykończenie makijażu nakładając na podkład. Perfekcyjnie wygładza, maskuje zmarszczki i delikatne niedoskonałości.
Gramatura: 9 g
Cena: 12,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Ten produkt wcześniej nie pojawił się w żadnych ulubieńcach, a to ze względu na to, że przed jego wypróbowaniem trafiałam na same dobre pudry i ten jakoś nie wywarł na mnie większego wrażenia. Dopiero kiedy wykończyłam pierwszą sztukę i zaczęłam testować inne doceniłam jego właściwości. Bardzo dobrze matuje skórę i efekt ten utrzymuje się przez długie godziny. Ogólnie jestem fanką wykończenia satynowego, jednak w strefie T potrzebuję pełnego matu i takowy ten puder z Bell mi daje. Ponadto, nie wygląda sztucznie, sucho i papierowo. Jest transparentny i nie bieli cery. Troszkę podobny do Stay Matte z Maybelline, ale mam wrażenie, że ten jest mocniejszy i bardziej trwały. Jedyny minus, tej konkretnej sztuki - była zapowietrzona i na środku zaczyna mi pękać i kruszyć się. Pewnie skończy się na tym, że go pokruszę i będę używała jak sypkiego :D Choć przyznam, że wolę jego wyjściową - prasowaną formę.
SKŁAD: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Isocetyl Stearoyl Stearate, Octyldodecyl Stearate, Sodium Potassium, Aluminium Silicate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Peg-8,citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, Silica, Cl 77891.


Alterra, nawilżająca pomadka do ust z rumiankiem
Pomadka ochronna do ust Alterra dba o Twoje usta dzięki zawartości uspokajającego ekstraktu z rumianku bio, nawilża je i starannie pielęgnuje. Produkt godny zaufania.Nie zawiera: syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących.Nie zawiera również silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych.Tolerancja skóry potwierdzona dermatologicznie.
Gramatura: 4,8 g
Cena: 4,99 zł
Ostatnio kupuję tylko ją ;) Mam spore zapasy (w tym jedną sztukę Alterry) pomadek ochronnych, ale chyba żadne inne, nie licząc tych od Nivea, nie sprawdziły mi się tak dobrze. Wiem, że sporo osób wykorzystuje ją na rzęsy i brwi, i przyznam, że i ja za pierwszym razem zakupiłam ją właśnie w takim celu, jednak ostatecznie wylądowała na moich ustach i tak już przy niej zostałam.
Jest niedroga, ma dobry skład i bardzo dobrze nawilża moje usta ;) W zupełności im wystarcza, więc nie widzę sensu w szukaniu droższych odpowiedników ;) Ponadto, bardzo doceniłam ją w ostatnim czasie, kiedy po testowaniu czegoś z pudełka ShinyBox do niej wróciłam i dopiero zaczęłam dostrzegać, że moje usta są naprawdę zadbane i nawilżone ;)
SKŁAD: Ricinus Communis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Candellila Cera, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europaea Fruit Oil*, Tocopheryl Acetate, Aroma, Helliantus Annuus Seed Oil, Chammomilla Recutita Oil*, Daucus Carota Satvia Root Extract, Beta-Carotene, Tocopherol.
*z rolnictwa ekologicznego.


Lovely, Liquid Camouflage, korektor
Intensywnie kryjący korektor z formula easy to blend. Formuła long-lasting, która zastyga na skórze. Pokrywa wszelkie zmiany, przebarwienia i cienie pod oczami. Idealny do konturowania twarzy. Dostępny w  3 odcieniach.
Pojemność: 8 ml
Cena: 13,49 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Mój odcień: 01
Pełną recenzję tego kosmetyku przeczytacie tutaj: klik
SKŁAD: Aqua, Cyclopentasiloxane, Talc, Isododecane, Propylene Glycol, Magnesium Stearate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Synthetic Fluorphlogopite, Zinc PCA, Magnesium Sulfate, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Phenoxyethanol, Parfum, Alumina, Ethylhexylglycerin, Isostearyl Alcohol, Triethoxycaprylylsilane, [+/-]: CI 77891, CI 77492, CI 77163, CI 77491, CI 77499.


Eveline, tusze do rzęs
Szczoteczka o wyjątkowym kształcie to prawdziwe zaskoczenie!Wystarczy raz spróbować żeby się w niej zakochać.Na początek rzęsy stają się niebotycznie długie i perfekcyjnie rozdzielone. Wystarczy użyć wypukłej strony aby dodać do tego efekt ekstremalnej objętości.
Pojemność: 10 ml
Cena: 16,39 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Wyżej opisałam wersję Volumix Fiberlast Ultra False Lash Effect, ale wszystkie maskary z Eveline, które do tej pory próbowałam, bardzo dobrze mi się sprawdziły, a w szczególności te z serii Fiberlast. Obecnie używam tej w kolorze różowego złota, ale srebrna już czeka w kolejce. W ostatnim denku, natomiast, pojawiła się wersja złota. Poza tym, pod tagiem Eveline na blogu znajdziecie jeszcze kilka innych sztuk ;) Co tylko potwierdza, że jestem tym tuszom wierna i żadne, które testowałam w tzw. międzyczasie, nie przypadły mi do gustu. Zawsze wracam do swoich ulubieńców tej marki ;)
SKŁAD: Aqua, Synthetic Beeswax, Paraffin, Acacia Senegal Gum, Stearic Acid, Triethanolamine, Palmitic Acid, Butylene Glycol, Copernicia Cerifera Cera, Glyceryl Stearate, Polybutene, VP/Eicosene Copolymer, Oryza Sativa Cera, Hydroxyethylcellulose, Myristic Acid, Arachidic Acid, Behenic Acid, Oleic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, CI 77499.


Golden Rose, Matte Lipstick Crayon
Matowa pomadka do ust Matte Crayon tworzy na ustach aksamitne wykończenie.
Wysoka zawartość pigmentów oraz długotrwała formuła sprawia, że pomadka długo utrzymuje się na ustach.
Idealnie się rozprowadza, a dzięki zawartości składników nawilżających oraz wit. E dodatkowo odżywia i nawilża usta.
Bogata paleta kolorów zawiera odcienie od klasycznej czerwieni po różne odcienie nude.
Gramatura: 3,5 g
Cena: 11,90 zł
Termin ważności: 18 miesięcy od otwarcia
Moje odcienie: nr 15, nr 18
Już kiedyś się jedna z nich na moim blogu pojawiła. Byłam z niej wtedy bardzo zadowolona, ale ze względu na jej kolor, który, jak dla mnie, nie na dawał się do używania na co dzień, nie sięgałam po nią zbyt często. Do czasu, aż w moje łapki wpadł odcień nr 15. Zakochałam się ;) Co prawda, ten konkretny numerek ma trochę gorszą formułę i potrafi się na ustach zważyć i podkreślić ich fakturę. Jednak da się z nim pracować ;) Z pierwszą sztuką nie miałam takich problemów. Obie są mięciutkie, więc gładko suną po ustach i mają bardzo dobry pigment. Jednak warstwa spokojnie wystarczy, aby uzyskać pełne krycie. Są matowe, ale nie tępe i nie wysuszają ust. A na dodatek, Golden Rose oferuje naprawdę bogatą gamę kolorystyczną, także jest w czym wybierać ;)
SKŁAD: Ppg-3 Hydrogenated Castor Oil, Isononyl Isononanoate, Ethylhexyl Palmitate, Ozokerite, Synthetic Wax, Hdi/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Hydrogenated Coco-Glycerides, Nylon-12, Euphorbia Cerifera Cera, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Hydroxystearate, Octyldodecanol, Phytosteryl/Octyldodecyl Lauroyl Glutamate, Copernicia Cerifera Cera, Aroma, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Silica, Octadecyl Di-T-Butyl-4-Hydroxyhydrocinnamate, Mica, Ci 77891, Ci 77491, Ci 17200, Ci 45 410, Ci 16035, Ci 15850, Ci 77499, Ci 77492, Ci15985, Ci 19140, Ci 42090, Ci 45380, Ci 12085, Ci 73360, Ci 77742, Ci 47005, Tin Oxide.


Aquolina, Pink Sugar, woda toaletowa
Wykreowany w 2004 pierwszy zapach firmy Aquolina jest stylowy, energiczny, pogodny, niesłychanie wyrazisty i żywiołowy. Zabierze cię w podróż do krainy szczęśliwego dzieciństwa, dzięki wesołemu połączeniu wanilii i karmelu. Styl: wesoły, figlarny, romantyczny.
Kategoria: kwiatowo-owocowo-gourmand
Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 50 zł (ale za mniejsze pojemności zapłacicie już od ok. 30 zł)
Ten flakonik długo znajdował się na mojej whisliście i długo nie mogłam się na niego zdecydować. Bałam się, że będzie zbyt słodki, zbyt dziecinny i zupełnie wstydziła się będę go nosić. Ostatecznie znalazła się u mnie duża flaszka i nie żałuję. Powiedziałabym, że to moja guilty pleasure, ale niezupełnie, bo uwielbiam je nosić ;) Nawet latem, ale raczej w chłodniejsze wieczory. Na dzień nie do końca mi pasuje. Jest w nim coś sensualnego, tajemniczego. Owszem, jest to słodka bomba, typowo deserowa, ale to właśnie w perfumach uwielbiam ;) Myślę, że jest to jedna z moich ulubionych kompozycji ;)
A co najbardziej czuć? Wanilię, lukrecję, karmel i watę cukrową ;) Chociaż ta ostatnia nie jest dla mnie aż tak oczywista ;) Całość pachnie trochę jak pączki :D Albo jakiś podobny deser ;) Niektórzy twierdzą, że jest to po prostu palony cukier (a.k.a. wata cukrowa), ale ja zupełnie tak go nie odbieram, to zdecydowanie nie jest zapach tego odpustowego rarytasu ;)
Nuty głowy: pomarańcza, malina, liść figi, bergamotka
Nuty serca: czerwone jagody, konwalia, lukrecja, wata cukrowa, truskawka
Nuty bazy: piżmo, wanilia, karmel, fasola tonka, drzewo sandałowe


MUR I <3 Makeup London Chocolate Orange, paleta cieni
Orange Chocolate to niezwykłej jakości paleta 16 cieni do powiek w bardzo oryginalnym opakowaniu nawiązującym do tabliczki czekolady.Cienie są mocno napigmentowane i niezwykle trwałe a ich aplikacja jest bardzo przyjemna.Cienie są niezwykle gładkiej i aksamitnej konsystencji a ich aplikacja to sama przyjemność. Są trwałe, nie rolują się i nie osypują.Spakowane w przepiękną kasetkę w kształcie czekolady z dużym lusterkiem w środku i aplikatorem do nakładania cieni.
Gramatura: 14x1,22 g + 2x2,44 g (21,96 g netto)
Cena: 39,98 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Pierwsza w mojej kolekcji czekoladka od Makeup Revolution <3 Dostałam ją od siostry na urodziny i pokochałam od pierwszego wejrzenia. Nie dość, że przepięknie pachnie to jeszcze wygląda cudnie i skrywa śliczne cienie. Prawdopodobnie nie każdemu przypadnie do gustu jej pomarańczowo-ruda kolorystyka, ale ja się w niej zakochałam. Uważam, że jest alternatywą dla Caramel Melange od Zoevy, do której kiedyś wzdychałam. Powiem szczerze, że ciężko mi słowami wyrazić radość, jaką mi to maleństwo sprawiło ;) Aż mam ochotę codziennie wykonywać pełny makijaż oka, tylko po to, żeby sięgnąć po tę czekoladkę ;) A praca z nią to czysta przyjemność ;) Coś czuję, że powiększę swoją rodzinkę paletek o kilka nowych z serii Chocolate ;)
SKŁAD: Mica, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Talc, Magnesium Stearate, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Palmitate, Polybutene, Kaolin, Silica, Polyethylene, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Dimethicone, Methylparaben, Propylparaben, Parfum May Contain (+/-) CI 77891, CI 77491, CI77492, CI 77499, CI 77007, CI 15850, CI 15985.


Co sądzicie o mojej liście? Znacie któreś z tych produktów? Jak Wam się one sprawdziły? Również uważacie, że nie trzeba wydawać majątku, aby mieć dobre produkty w swojej kosmetyczce? A może zaciekawił Was któryś z produktów i chcielibyście zobaczyć jego pełną recenzję na blogu?

~ wredna
Czytaj więcej

PEŁNE KRYCIE ZA KILKANAŚCIE ZŁOTYCH?
Lovely, Liquid Camouflage - drogeryjny 'full coverage'?

55 komentarzy:
Wiem, że cały internet aż huczy o tym korektorze i jego recenzję można znaleźć chyba na każdym blogu urodowym. Ja trochę zwlekałam z napisaniem kilku słów na jego temat, ale wszystko przez to, że nie mogłam go nigdzie w swoim mieście dorwać... Ale lepiej późno niż wcale :D
Dowiedziałam się o nim, oczywiście, z YouTube'a. Od razu stwierdziłam, że muszę go mieć ;) Z moim cieniami pod oczami, do tej pory, radził sobie jedynie Lasting Perfection z Collection, ale ten jest niestety niedostępny stacjonarnie i za przesyłkę musiałam płacić drugą równowartość samego korektora, trochę się nie opłacało. No i kiedy usłyszałam o Lovely Liquid Camouflage pomyślałam, że jest dla mnie nadzieja :D


Od producenta
Intensywnie kryjący korektor z formula easy to blend. Formuła long-lasting, która zastyga na skórze. Pokrywa wszelkie zmiany, przebarwienia i cienie pod oczami. Idealny do konturowania twarzy. Dostępny w  3 odcieniach.
Pojemność: 8 ml
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Mój odcień: 01

Opakowanie i skład
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej, nieprzezroczystej tubie. Oprawa graficzna trochę odpustowa i bardzo dziewczęca, nastolatkom się spodoba, mnie nie do końca przypadła do gustu. Widziałam gorsze, ale ostatnio zaczynam doceniać prostotę, której tutaj na darmo szukać. Myślę, że wygląd jest jedynym aspektem, który zdradza półkę cenową tego korektora.
Znakiem rozpoznawczym tego kamuflażu jest duży aplikator, zwany jumbo. Ostatnio pełno takich na rynku. Dla mnie ani nie jest to plus, ani minus. Ani mi nie utrudnia pracy, ani nie ułatwia. Jest to typowa "błyszczykowa" pałeczka z gąbeczką na końcu. Nabiera bardzo dużą ilość produktu, co akurat nie do końca mi odpowiada, bo muszę się jej pozbywać o kant opakowania. Zdecydowanie nie potrzebuję aż tyle korektora, aby przykryć cienie pod oczami. Niby nie ma o co robić afery, w końcu nic się nie marnuje, ale nie lubię, kiedy moje kosmetyki są uwalone :D Lubię trzymać je w czystości, a w tym przypadku nie jest to możliwe.
SKŁAD: Aqua, Cyclopentasiloxane, Talc, Isododecane, Propylene Glycol, Magnesium Stearate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Synthetic Fluorphlogopite, Zinc PCA, Magnesium Sulfate, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Phenoxyethanol, Parfum, Alumina, Ethylhexylglycerin, Isostearyl Alcohol, Triethoxycaprylylsilane, [+/-]: CI 77891, CI 77492, CI 77163, CI 77491, CI 77499.


Konsystencja i zapach
Korektor ma bardzo treściwą, dosyć gęstą konsystencję, ale jednocześnie jest masełkowaty i bez problemów się rozprowadza. Przyznam szczerze, że dla mnie jest to fenomen, bo przy kryciu jakie daje jest tak lekki, delikatny, kremowy i niemalże wodnisty pod palcami, że kiedy pierwszy raz go używałam to byłam w szoku. Kosmetyk zastyga na skórze, więc można go używać solo, bez pudru. Ja jednak, mam tak bogate zmarszczki mimiczne wokół oczu, że wolałam nie ryzykować ;) Aczkolwiek, na dłoni przy swatchach trzyma się rewelacyjnie i zostaje w miejscu nawet przy mocnym pocieraniu. Dlatego trzeba z nim pracować dosyć szybko, bo jak już Wam pod okiem zastygnie to go nie ruszycie :D
Kosmetyk ma też intensywny zapach. Ja wyczuwam tutaj jakieś kwiaty i kwaśne owoce. Coś jakby jaśmin, gardenia i może jakieś pomarańcze? Choć co do tych ostatnich nie jestem pewna. Może bardziej troszkę mango? :D Nie wiem, w każdym razie mnie bardzo się podoba i umila całą aplikację. Na początku trochę się obawiałam, że może uczulać, albo podrażniać, ale na szczęście nic takiego się nie stało ;) A moja skóra ma skłonności do reakcji alergicznych, więc jest bezpieczny ;)


Kolor i krycie
Mój numerek 01 jest jaśniutki i ma ładny beżowo-żółty odcień. Co prawda, na dłoni, dosyć mocno ciemnieje i to w stronę różowo-pomarańczową. Jednak nie zauważyłam, aby coś takiego działo się pod okiem. Możliwe, że po wklepaniu w skórę różnica nie jest aż tak widoczna. Dzięki swojemu kolorowi ładnie neutralizuje zasinienia. Teraz, na lato - kiedy mam trochę koloru, jest za jasny (choć czego nie rozwiąże bronzer :D), ale w zimie będzie idealny.
Ach, no i krycie. Czy rzeczywiście jest to taki full cover? Nie powiedziałabym, że przykrywa wszystko w stu procentach, ale jest mocniejszy niż Lasting Perfection, którego do tej pory próbowałam. Także wiecie, to już ciężka artyleria. Aplikuję jedną cieniusieńką (dosłownie 3-4 kropki) warstwę pod każdym okiem i niebieskie przebarwienia wciąż delikatnie przebijają. Jednak jest to na tyle subtelne, że na co dzień to mi w zupełności wystarcza. Przy mocniejszych makijażach dokładam jeszcze cieńszą drugą warstwę ;) Także krycie da się budować.
Jednak nie zrozumcie mnie źle. On naprawdę kryje fenomenalnie. Nigdy nie miałam aż tak treściwego korektora w swojej kolekcji. No, może jest on porównywalny do tego z Catrice w słoiczku, ale tamten jest znacznie cięższy i zdecydowanie nie nadaje się pod oczy.

Dwa pierwsze swatche - Lovely Liquid Camouflage - świeżo nałożony i po kilku minutach

Aplikacja i wygląd
Jak już wcześniej wspomniałam, nakładanie tego korektora to przyjemność ;) Gładko sunie po skórze, wystarczy kilka ruchów i kosmetyk zaaplikowany. Genialnie stapia się z cerą i bardzo naturalnie wygląda. Przyzwyczaiłam się do dosyć suchego wykończenia Lasting Perfection i po tym spodziewałam się czegoś podobnego. Szczególnie, że krycie ma lepsze, a na dodatek zastyga. A tutaj taka niespodzianka. Trzeba się bardzo dobrze przyjrzeć, najlepiej z lusterkiem przy samym nosie, żeby zobaczyć, że jest tam jakiś kosmetyk. I to już po przypudrowaniu! No byłam w szoku ;) Jeżeli chodzi o to, jak wygląda pod oczami to porównałabym go do Affinitone od Maybelline ;) Tamten bardzo lubiłam, ale miał zdecydowanie za małe krycie. Wygląda na to, że Lovely jest moim ideałem ;) Trzeba jednak uważać przy nakładaniu go na inne obszary twarzy, bo może podkreślić pory i nierówności skóry, ponieważ po zastygnięciu staje się bardzo matowy.

Trwałość
Dzięki temu, że kosmetyk zastyga, można się domyślić, że jest długotrwały. Tak w sumie to nie ma tu co pisać. Korektor dobrze trzyma się skóry i zostaje na swoim miejscu wiele godzin. I aż do samego zmycia wygląda dobrze. Testowałam go też przy obecnych upałach i nawet one nie wpływają na jego trwałość. Chapeau bas, tyle mogę napisać ;)


Cena i dostępność
Teoretycznie korektor możecie znaleźć stacjonarnie w drogeriach, w których znajduje się szafa Lovely, więc np. w Rossmannie. Jednak w praktyce nie jest to wcale takie łatwe, przynajmniej nie było w moim mieście. Trzeba polować, bo często jest wykupiony ;) Jednak jak już traficie, to zgarniecie go za 13,49 zł. Bez większych problemów możecie go zakupić w internecie, jednak trzeba się liczyć z tym, że poza kosztem wysyłki zapłacicie też za niego ok. 18 zł.

Podsumowując...
Mój zdecydowany ulubieniec. Najlepszy korektor, jaki do tej pory miałam. A dodatkowo dostępny stacjonarnie (no, powiedzmy :D) za grosze! Naprawdę nie mam się do czego przyczepić ;) Oprócz tego, że ciężko go dorwać w moim mieście i tego, że opakowanie się niesamowicie brudzi, to nie widzę w nim minusów. Krycie może nie jest stuprocentowe, ale daje się budować. A pod okiem wygląda tak rewelacyjnie, że mogę mu to wybaczyć.
Moja ocena: 5/5

Znacie ten korektor? Testowaliście go? Jak się Wam sprawdził? A może jeszcze się na niego czaicie? Zachęciłam Was do wypróbowania? Znacie inne dobre kamuflaże pod oczy w rozsądnej cenie? Jacy są Wasi ulubieńcy w tej kategorii?

~ wredna
Czytaj więcej

A KIEDYŚ ZBIERAŁO SIĘ ZNACZKI POCZTOWE...
Czyli moja kolekcja perfum oryginalnych (część 1)

49 komentarzy:
Wiecie, że mam obsesję na punkcie perfum. Na blogu pojawiło się już tak wiele recenzji zapachów, że na pewno to zauważyliście. Kiedyś wspominałam, że planuję napisać posta z całą moją kolekcją flakoników. Niestety okazało się, że wpis byłby horrendalnie długi, a przescrollowanie całości wręcz wysiłkiem fizycznym :D Dlatego postanowiłam podzielić moje dzieciątka na dwie części - perfumy oryginalne i odpowiedniki (tudzież, zamienniki). I tak, dzisiaj, pierwsza odsłona pachnących flaszeczek. Mam nadzieję, że się nie zanudzicie, a może nawet znajdziecie coś dla siebie i okaże się, że i Wasza kolekcja się powiększy ;)


Avon, Little Black Dress
Czy znasz już naszą Małą Czarną? Sięgnij po nią zawsze wtedy, gdy chcesz poczuć się pięknie i elegancko.Masz w swojej szafie klasyczną, czarną sukienkę, w której zawsze czujesz się doskonale? Mała czarna to podstawa kobiecej garderoby. Stałą się również inspiracją do stworzenia damskiego zapachu, odpowiednego na każdą okazję. Little Black Dress pozwoli Ci czuć się elegancko zawsze wtedy, gdy masz na to ochotę.
Kategoria: orientalno-kwiatowa
Pojemność: 50 ml
Jeden z pierwszych zapachów w mojej kolekcji. Swoją perfumową przygodę zaczynałam właśnie Avonem ;) Zawsze czaiłam się na jakieś promocje i kupowałam flaszeczki za grosze. Często można było upolować zapachy w starszych flakonikach bez atomizerów, takie wylewane. Były one tańsze od nowszych wersji, i jak zobaczycie później, często się na takie decydowałam ;)
Przyznam szczerze, że kiedyś sięgałam po ten zapach znacznie częściej. Teraz, kiedy wypróbowałam już wiele kategorii zapachowych i zupełnie innych klimatów perfumeryjnych to wiem, że po tę konkretną flaszkę już nie sięgnę (oczywiście mam na myśli to, że kiedy ją zdenkuję to nie kupię kolejnej ;D)
Mój nos najmocniej wyczuwa tutaj morelę, trochę śliwki, ale nie takiej świeżej i chrupiącej, ale takiej bardzo dojrzałej i delikatnie mdłej. Moja kochana gardenia gdzieś tam jest, gdzieś majaczy, ale razem z ylang-ylang tworzy bardziej mydlano-słodki aromat, nie do końca taka jaką lubię.
Nuty głowy: cyklamen, morela, wiciokrzew
Nuty serca: peonia, gardenia, ylang-ylang
Nuty bazy: piżmo, śliwka, nuty drzewne


Avon, Perceive
Odkryj zapach, który oczaruje Twoje kobiece zmysły. Zainspirowała nas lekkość i zachwycająca uczuciowość kobiecej natury. Chcieliśmy stworzyć kompozycję, która wyrazi piękno czystej kobiecości. Szukaliśmy połączenia, które uchwyci te wspaniałe, żeńskie cechy w bardzo naturalny sposób. Rozwiązanie przyniosły delikatne kwiaty i soczyste owoce. Tak powstał zapach Perceive dla Niej.
Kategoria: kwiatowo-orientalna
Pojemność: 30 ml
Kolejne perfumy w opakowaniu bez atomizera. Pamiętam, że te kupowałam w ciemno, tylko ze względu na korzystną cenę, i na początku nie mogłam się do tego zapachu przekonać ;) Teraz bardzo go lubię. Dobrze sprawdza się każdą porą roku, choć w obecne upały bym go nie polecała, bo chociaż piramida zapachowa nie wygląda to są one bardzo intensywne i głębokie. Najczęściej wybieram je na bardziej "biurowe" sytuacje. Co, w przypadku mojego zajęcia pozablogowego, zdarza się często. To taki czysty, bezpieczny, acz intensywny wybór. 
Jeżeli chodzi o to, jakie nuty mój nos wyłapuje najmocniej to z pewnością będzie frezja i gruszka - taki ostry, słodko-mydlany aromat. Tutaj gardenia jest już znacznie bardziej w moim stylu, ale niestety trochę ginie pod dwoma wyżej wspomnianymi. W tej kompozycji nietrudno również wyróżnić piżmo, a nawet drzewo sandałowe. W Perceive zupełnie nie wyczuwam natomiast śliwki i goździka, ale to akurat na plus ;) Smaczku całości dodaje biały pieprz. 
Nuty głowy: biały pieprz, biała frezja, gruszka
Nuty serca: śliwka, gardenia, goździk
Nuty bazy: wanilia, orchidea, piżmo, drzewo sandałowe


Avon, Femme
Woda perfumowana Avon `Femme` sprawi, że poczujesz się jak gwiazda każdego dnia. Gdziekolwiek jesteś, oczy wszystkich skierowane są na ciebie dzięki Avon Femme, która zachwyca musującą świeżością gruszki z wytworną magnolią i ciepłym drewnem bursztynowym.
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Pojemność: 30 ml
Jak widzicie, ten flakonik jest już na wykończeniu. To moja druga, albo nawet trzecia sztuka. Swego czasu bardzo się z tym zapachem lubiłam i można powiedzieć, że był to mój signature scent, bo nosiłam go najczęściej. Ileż zebrałam za niego komplementów. Zarówno od kobiet, jak i mężczyzn. Żadne inne perfumy nie były tak szeroko zauważane przez innych. Dlatego lubię je mieć w swojej kolekcji, choć mnie osobiście się trochę znudziły i wybieram je bardzo rzadko. Nie wiem czy skuszę się na kolejne opakowanie. Z jednej strony coś mnie do nich przyciąga, z drugiej czasami wydają mi się mdlące. Zobaczymy, jak zatęsknię to kupię, bo kosztują niewiele ;)
Kiedy patrzę na piramidę zapachową to zastanawiam się czy z moim nosem jest wszystko w porządku. Ciężko wyłapać mi jakąkolwiek z podanych przez producenta nut. Grejpfrut u mnie nie istnieje, w ogóle. A szkoda, bo może nadałby całości trochę soczystości. Gdybym miała opierać się na rozpisce to powiedziałabym, że to mieszanka słodkiej, ale nie soczystej, brzoskwini i magnolii. Może znalazłaby się też ta śliwka, ale taka jak w przypadku Little Black Dress. Zupełnie nie ma tu dla mnie fiołka, a tym bardziej nut drzewnych. 
Nuty głowy: różowy grejpfrut, śliwka, fiołek
Nuty serca: płatki jaśminu, dzika orchidea, magnolia
Nuty bazy: bursztyn, brzoskwiniowa skórka, nuty leśne, piżmo


Avon, Eve Confidence
Zamień dzień pełen wyzwań w pasmo sukcesów!Do skomponowania Eve Confidence zainspirował nas moment osiągnięcia sukcesu. Ta chwila, w której rozpiera Cię duma i czujesz, że wszystko jest możliwe. Wyraziliśmy to za pomocą optymistycznych i zdecydowanych nut, z drzemiącą we wnętrzu soczystością czerwonych owoców.
Kategoria: orientalno-waniliowo-drzewna
Pojemność: 50 ml
Jeden z moich nowych nabytków. Ale zdecydowanie nie opisałabym go jako waniliowo-drzewny. Dla mnie to bardziej owocowo-kwiatowa kompozycja. Słodkość typu gourmand tam jest, ale bardziej z bitej śmietany niż wanilii. Są ładne i dosyć ciekawe, ale jak dla mnie troszkę za kwaśne i zbyt owocowe. O ile lubię słodkie zapachy, o tyle zazwyczaj decyduję się na te deserowe, nie owocowe. Ale niewątpliwie są przyjemne i z chęcią je zużyję. Bardzo przypominają, znacznie droższe, Viva La Juicy Gold Couture, z tym wyjątkiem, że tamte są mocno karmelowe. 
Najmocniej wyczuwam tutaj czerwone owoce. To, moim zdaniem, podstawa - słodko kwaśna. A to wszystko podane na słodkiej, waniliowej, bitej śmietanie ;)
Nuty głowy: kwiat Frangipani, gruszka, krem Chantilly
Nuty serca: eliksir z czerwonych owoców, czarna porzeczka, jaśmin indyjski
Nuty bazy: wanilia, drewno dębu, piżmo


Avon, Tahitian Holiday
Musujący świeżością, kwiatowy zapach otwierający się nutami imbiru, cyklamenu i hipnotyzującej gardenii z Tahiti. Jaśmin, płatki lotosu i kokos w sercu zapachu otacza ciepły i zmysłowy akord białego piżma.
Kategoria: kokosowo-kwiatowa
Pojemność: 50 ml
Z tego co się orientuję to zapach ten jest już wycofany. Mnie udało się znaleźć go na olx. Jak się możecie domyślić, sięgnęłam po niego ze względu na kokosa ;) Sam zapach trochę mnie rozczarował, bo (moim zdaniem) za mało w nim tegoż orzecha :D Ale trzeba mu przyznać, że jest ładny i świetnie się sprawdza latem, bo ma tropikalny aromat (ale tropikalno-wodny, nie słodki). Moja sztuka jest trochę zdezelowana i w połowie zużyta, ale w takim stanie już ją dostałam ;) Nie przeszkadza mi to jednak ;) Mniejsza pojemność również nie jest problemem, bo przy takiej liczbie flakoników, wykończenie choćby 20 ml graniczy z cudem :D
Ja, najmocniej wyczuwam tutaj gardenię tahitańską, za którą nie przepadam, i niestety imbir, który też do moich ulubionych nie należy. Dopiero potem uderza mnie piękny kokos. Dwie pierwsze nuty, moim zdaniem zbędne i jedynie psują całą kompozycję, ale co poradzić ;) Wypsikam, ale ponownie nie będę szukała ;)
EDIT: Użyłam go wczoraj w tym upale i pięknie się na mnie ułożył ;) Bardzo kokosowo, a jednocześnie świeżo i trochę wakacyjnie. Chyba jednak się z nim przeproszę ;)
Nuty głowy: cyklamen, imbir
Nuty serca: gardenia tahitańska, jaśmin, kokos
Nuty bazy: piżmo


Betty Barclay, Woman No 1
Woman No.1 marki Betty Barclay to kwiatowo - owocowe perfumy dla kobiet. Woman No.1 został wydany w 2008 roku. Nutami głowy są pomarańcza, tangeryna, czerwone jagody i neroli; nutami serca są jaśmin, piwonia i morela; nutami bazy są piżmo, bursztyn i wanilia.
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Pojemność: 15 ml
Kiedyś używała ich moja koleżanka. Bardzo mi się spodobały i zapytałam co to. Okazało się, że jej mama kupuje je w Niemczech. No i stwierdziłam, że też chcę je mieć, więc zrobiłam małe "zamówienie" :D Na mnie, niestety, nie układają się już tak ładnie jak na koleżance. Są ładne i czuję się w nich kobieco i pewna siebie, ale jak zużyję ten flakonik to raczej po kolejny nie sięgnę. Głównie ze względu na słabe parametry - są one bardzo bliskoskórne, myślę, że czuć je tylko przy przytulaniu, i dodatkowo nie są trwałe, zupełnie. Po około dwóch godzinach czuję je jedynie we włosach. No, a do tych zupełnie najtańszych nie należą. Za 15 ml musiałam zapłacić 30 zł ;)
Początek jest bardzo cytrusowo-owocowy, na pierwszy plan wysuwa się pomarańcza i tangeryna, a zaraz za nimi wleką się jagody. Później zapach robi się bardziej kwiatowy, jednak pomarańczowy aromat zostaje, i tak już do końca wyczuwam jaśmin i piwonię, ale nie jako oddzielne kwiaty, ale jako mieszankę; piżmo; wanilię; cytrusy i morelę.
Nuty głowy: pomarańcza, tangeryna, czerwone jagody, neroli
Nuty serca: jaśmin, piwonia, morela
Nuty bazy: piżmo, bursztyn, wanilia


Tesori d'Oriente, Byzantium
Nowy luksusowy i rozmarzony zapach marki Tesori d'Oriente, który przywołuje na myśl starożytne miasto Bizancjum. Ten przepiękny i urokliwy zapach czarnej róży, tajemniczo otuli Twoje ciało poprzez ciepłe nuty starożytnej żywicy.
Kategoria: orientalno-kwiatowe
Pojemność: 100 ml
Jeden z moich najnowszych nabytków, który jeszcze nie był testowany. Zapach z flakonika wydaje się ciekawy, jednak z pewnością nie na upały, więc troszkę sobie jeszcze na swoją premierę na mojej skórze poczeka ;) Ogólnie jestem pozytywnie nastawiona, bo z marką bardzo się polubiłam. Ponadto, piramida zapachowa zapowiada coś wartego uwagi ;) Szczególnie ten migdał <3 W tej nucie się zakochałam ;) Za różanymi aromatami nie przepadam, ale ponoć nie jest on mocno wyczuwalny ;)
Nuty głowy: cynamon, migdał, mimoza
Nuty serca: czarna róża, heliotrop, miód, labdanum
Nuty bazy: wanilia, piżmo, agar (oud), balsam peruwiański, ziarna kakowca


Tesori d'Oriente, Fiore del Dragone
Smoczy kwiat jest niezwykle piękną rośliną występującą w Chinach oraz południowo-wschodniej Azji. Rozkwita w środku nocy w księżycowym blasku, co dodaje mu tajemniczości. Jego biały, ogromny kwiat uwalnia intensywną, zniewalającą, ciepłą woń. Zapach, który przywołują na myśl piękno i harmonię azjatyckich ogrodów.
Kategoria: orientalno-kwiatowa
Pojemność: 100 ml
Kocham ten zapach. To był zakup w ciemno i na początku miałam wrażenie, że są zbyt męskie, bo bardzo przypominały mi antyperspirant brata :D Na szczęście, po jakimś czasie bardzo się z nimi polubiłam. Wydaje mi się, że pojawiły się nawet w którychś ulubieńcach ;) Na upały się nie sprawdzają, ale jesienią znów do nich wrócę. Są ponoć dobrym zamiennikiem Hypnotic Poison od Diora, nie wiem, nie wąchałam, ale tak piszą ;)
Na pierwszy plan wybija się migdał, taki słodziutki, podany na budyniu waniliowym ;) Gdzieś w tle da się wyczuć tę morelę, jaśmin i kwiat pomarańczy. Pod tą kołderką kryje się odrobina tuberozy, piżma, bursztynu i drzewa sandałowego. 
Nuty głowy: migdał, pitahaya, morela
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, ylang-ylang, tuberoza
Nuty bazy: wanilia, bursztyn, piżmo, drzewo sandałowe


Al Haramain, Makkah
Po otwarciu czuć od razu wyraźny i intensywny kadzidlany zapach. Po nałożeniu na skórę i poczekaniu trochę zaczynają się wydobywać słodkie nuty wanilii oraz jaśminu. Zapach typowo orientalny, oryginalny w porównaniu do wielu wód toaletowych czy perfumowanych. Dla dojrzałego faceta lubiącego ryzyko i nieszablonowość będzie idealny. Al Haramain Makkah to orientalne perfumy w olejku dla kobiet i mężczyzn, zamknięte w eleganckim, poręcznym flakonie. Makkah to balsamiczny, owocowo – pudrowy zapach, który charakteryzuje się wysoką jakością i trwałością. Perfumy nie zawierają alkoholu.
Kategoria: balsamiczno-owocowa
Pojemność: 15 ml
Pełna recenzja tego zapachu pojawiła się już na blogu, dokładniej tutaj - klik. Tak więc nic więcej pisała nie będę ;) Jeśli zainteresowały Was te perfumy to zapraszam do lektury ;)
Nuty głowy: zielone nuty, cytrusy
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, truskawka
Nuty bazy: ambra, żywica, piżmo, nuty pudrowe i wanilia


Oriflame, Miss O
Piękna, przebojowa, ma świetny gust - oto dziewczyna, która ukrywa się pod pseudonimem Miss O. Jej ulubiony zapach intryguje połączeniem rześkiego grejpfruta i bergamotki z kobiecą słodyczą kwiatów i zmysłowym drewnem sandałowym.
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Pojemność: 50 ml
Kolejny "zakup" w ciemno. W zasadzie to wymiana ;) Zachęciła mnie piramida zapachowa, jednak okazało się, że zapach nie do końca mi odpowiada. Jest słodki, wręcz mdląco słodki. Ale tyle dobrego, z całej tej sytuacji, że dowiedziałam się, iż aromaty ananasowe nie są dla mnie. Tutaj też mamy flakonik bez atomizera. Rzadko po nie sięgam, ale czasami jak muszę skoczyć do sklepu to lubię na siebie troszkę tej ulepności wylać. Najgorsze może nie są, ale to nic specjalnego.
Najintensywniejszy jest, wcześniej wspomniany, ananas. Tak szczerze, to nie czuję nic innego :D A szkoda, bo ta bergamotka, kiwi i grejpfrut mogłyby całość uratować i nadać jej trochę kwaskowatej świeżości. A tak - jeden wielki ulep. Podobnie z nutami drzewnymi i piżmem - zero! Projekcja i trwałość kiepskie - bliskoskórne i po godzinie znikają ;)
Nuty głowy: grejpfrut, bergamotka, kiwi, ananas, czarna porzeczka
Nuty serca: heliotrop, brzoskwinia, lilia, kokos
Nuty bazy: cedr, drzewo sandałowe, bursztyn, piżmo


Boucheron, Jaipur Bracelet
Jaipur Bracelet marki Boucheron to kwiatowe perfumy dla kobiet. Jaipur Bracelet został wydany w 2012 roku. Nutami głowy są bazylia, werbena cytrynowa, liść fiołka, gorzka pomarańcza i petitgrain; nutami serca są hiacynt, konwalia i goździk (roślina); nutami bazy są irys, cyprys i drewno kaszmirowe.
Kategoria: kwiatowa
Pojemność: 100 ml
To jedno wielkie zaskoczenie dla mnie ;) Kiedy analizuję piramidę zapachową to zastanawiam się jak to możliwe, że tak bardzo polubiłam ten aromat ;) Po ten flakonik sięgam w sytuacjach oficjalnych, biznesowych. O samym zapachu niewiele Wam napiszę, bo chyba pierwszy raz zdarza mi się, że nie umiem go opisać :D Szczególnie w oparciu o autentyczne nuty :D Ta flaszeczka również na blogu już się pojawiła, w ulubieńcach ;) 
Nuty głowy: bazylia, werbena cytrynowa, liść fiołka, gorzka pomarańcza, petitgrain
Nuty serca: hiacynt, konwalia, goździk
Nuty bazy: irys, cyprys, drewno kaszmirowe


Britney Spears, Midnight Fantasy
'Fantasy Midnight' to nowy zapach od Britney Spears. Ekstrakt soczystych owoców zaprasza do tajemniczego królestwa pokus. Uwodzicielski bukiet kwiatowy miesza się w nim ze zmysłowym piżmem i ciemną ambrą tworząc niezapomnianą wieczorną fantazję.
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Pojemność: 50 ml
Wiem, że nie każdy lubi zapachy celebryckie, ale ja akurat nie mam nic przeciwko ;) Ten flakonik również pojawił się u mnie przypadkiem i w ciemno. Mam go z wymiany. Wszyscy piszą o nim jako o typowo wieczorowym. Ja zupełnie nie odbieram go w ten sposób. Może jest delikatnie duszny, ale to dla mnie jedynie wskazówka, aby nie nosić go w upalne dni, ale żeby w ogóle skreślać go przed godziną 18? Nie :D Toż to owocowy kompocik, no może bardziej intensywny przecier :D 
Za samą artystką nie przepadam, ale zapach idealnie do niej pasuje :D Jest troszkę infantylny ;) Ale za to flakonik - cudo ;) Ogólnie tę kompozycję lubię, ale o kolejną flaszeczkę się nie pokuszę ;)
A co tutaj króluje? Zdecydowanie czereśnia wraz z, tym razem chrupiącą i kwaśniutką, śliwką. Tego dusznego klimatu dodaje wanilia, irys i piżmo.
Nuty głowy: śliwka, czereśnia
Nuty serca: irys, orchidea, frezja
Nuty bazy: bursztyn, piżmo, wanilia


Britney Spears, Fantasy
Fantasy marki Britney Spears to kwiatowo - owocowo - gourmand perfumy dla kobiet. Fantasy został wydany w 2005 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest James Krivda. Nutami głowy są kiwi, czerwone liczi i pigwa; nutami serca są biała czekolada, jaśmin, orchidea i muffinka; nutami bazy są piżmo, korzeń irysa i nuty drzewne.
Kategoria: kwiatowo-owocowo-gourmand
Pojemność: 30 ml
Tym razem wersja podstawowa flankera, o którym pisałam wyżej. Pełna recenzja jest na blogu, także zapraszam tutaj - klik.
Nuty głowy: kiwi, czerwone liczi, pigwa
Nuty serca: biała czekolada, jaśmin, orchidea, muffinka
Nuty bazy: piżmo, korzeń irysa, nuty drzewne


Karl Lagerfeld, Sun Moon Stars
Sun Moon Stars marki Karl Lagerfeld to orientalno - kwiatowe perfumy dla kobiet. Sun Moon Stars został wydany w 1994 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Sophia Grojsman. Nutami głowy są ananas, frezja, brzoskwinia, lilia wodna, bergamotka i róża; nutami serca są goździk (roślina), kwiat pomarańczy, orchidea, korzeń irysa, jaśmin, heliotrop, konwalia i narcyz; nutami bazy są drzewo sandałowe, Żywica bursztynowa, piżmo, wanilia i cedr.
Kategoria: orientalno-kwiatowa
Pojemność: 50 ml
Kolejny nowy nabytek, który jeszcze nie był testowany. Wydaje mi się, że będzie to bardziej kobieca, dojrzała kompozycja, dlatego chcę z nią poczekać, bo obecnie zakochałam się w lekkich, słodkich zapachach. A nie chciałabym, żeby moje aktualne zachcianki wpłynęły na odbiór tego cudeńka. No bo przyznajcie, flakonik to mistrzostwo. Wygląda rewelacyjnie ;) Choć mam wrażenie, że zawartość zupełnie do niego nie pasuje ;) Po nim spodziewałabym się czegoś mocno piżmowego, kwiatowego - z gardenią i frezją ;) A tutaj króluje goździk (kwiat). Nie powiem, żebym była jego ogromną fanką, ale mam nadzieję, że pozostałe komponenty jakoś zagrają razem i kompozycja mi się spodoba ;)
Nuty głowy: ananas, frezja, brzoskwinia, lilia wodna, bergamotka, róża
Nuty serca: goździk (roślina), orchidea, kwiat pomarańczy, korzeń irysa, jaśmin, heliotrop, konwalia, narcyz
Nuty bazy: drzewo sandałowe, bursztyn, piżmo, wanilia, cedr


Pani Walewska, Sweet Romance
Pachnąca historia miłości, pełnej uniesień i namiętności, opowiedziana zmysłowym połączeniem subtelnych nut kwiatowych z akcentami owocowej świeżości. SWEET ROMANCE to eteryczna kompozycja delikatnych, białych kwiatów orchidei i jaśminu spleciona z soczystymi cytrusami i apetycznym gruszkowym sorbetem. Całość zapachu skąpana w aromacie rozgrzanych słońcem migdałów i ciepłej wanilii. Idealny na długie, gorące letnie dni.
Kategoria: kwiatowo – owocowa
Pojemność: 30 ml
Kolejna tanioszka w mojej kolekcji ;) Pewnie większość z Was kojarzy jej siostrę (bądź matkę, jakby patrzeć na kompozycję zapachu) w niebieskim szkle. Pamiętam, że używała ich moja mama i na niej zawsze mi się podobały, ale sama nie mogłabym tak oldschoolowego aromatu nosić. Na szczęście, ten nie ma z nim nic wspólnego. Skusiłam się na niego, bo ponoć trochę przypomina Amor Amor od Cacharela. Nie wiem czy tak jest, bo oryginału nie wąchałam :D
Ale to różowiutkie cudeńko lubię i był okres, kiedy sięgałam po nie niemal codziennie ;) To bardzo lekka, słodka i dziewczęca kompozycja. Kiedy patrzę na piramidę zapachową to potrafię w tych perfumach odnaleźć każdą z nut. To taka słodka landrynka, która niestety nie utrzymuje się jakoś fenomenalnie długo, tak do pięciu godzin, przy czym ma przeciętną projekcję - na szerokość ramion. A szkoda, bo mogłabym w tej cukierkowej słodyczy pływać w nieskończoność ;) Ale na obecne upały raczej niewskazana :D
Nuty głowy: pomarańcza, mandarynka, grejpfrut, gruszka
Nuty serca: orchidea, jaśmin, brzoskwinia
Nuty bazy: drzewo sandałowe, fasola tonka, wanilia, migdał


Playboy, #generation for Her
Radosna i zmysłowa interpretacja zabawnej kobiecości z przepyszną wisienką w sercu... Na początku doświadczysz musującego połączenia soczystej mandarynki, ekscytującego różowego pieprzu z impertynencko pysznymi czerwonymi wiśniami. Następnie poczujesz się otoczona przez świetliste i kobiece płatki jaśminu, puszyste kwiaty fiołka kontrastującego z zaskakującą maliną. Daj się uwieść ciepłym akordom kremowego drzewa sandałowego i jedwabistego piżma na tle subtelnego, lecz kuszącego cedrowego finiszu.
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Pojemność: 30 ml
Kiedyś byłam bardzo ciekawa zapachów marki Playboy. Jednak teraz, kiedy troszkę lat już na karku mam to sama raczej bym się na te kompozycje nie zdecydowała. Dostałam ją jednak w paczce i tak ze mną została. To taka owocowa bomba ;) Bez głębi i tego czegoś. Podoba się młodszym, bo moja osiemnastoletnia siostra zawsze je chwali (ale ona jest fanką maliny, więc wszystko jasne :D), ale ja sama rzadko po nie sięgam, zazwyczaj kiedy nie mam ochoty pachnieć jakoś specjalnie ;) Piramida zapachowa jest prosta i taki też jest ten zapach. Króluje malina i wiśnia ;) Czuć odrobinę dusznego fiołka, ale zupełnie nie przysłania on owoców. I tyle. Może wyczuwam odrobinę różowego pieprzu, ale tutaj on mi wręcz przeszkadza. A nie zdarza się to często, bo nutę tę w perfumach uwielbiam ;)
Nuty głowy: mandarynka, różowy pieprz, wiśnia
Nuty serca: jaśmin, malina
Nuty bazy: drzewo sandałowe, piżmo, cedr


Juicy Couture, Viva La Juicy Gold Couture
Viva la Juicy Gold Couture marki Juicy Couture to kwiatowo - owocowo - gourmand perfumy dla kobiet. Viva la Juicy Gold Couture został wydany w 2014 roku. Twórcą kompozycji zapachowej jest Honorine Blanc. Nutę głowy stanowi dzikie jagody; nutami serca są jaśmin wielkolistny i wiciokrzew; nutami bazy są drzewo sandałowe, bursztyn, karmel i wanilia.
Kategoria: kwiatowo-owocowo-gourmand
Pojemność: 50 ml
Czyli coś co długo było moim marzeniem, które myślałam, że nigdy się nie ziści ;) A jednak ;) A to wszystko dzięki Wam <3 Pełna recenzja tutaj - klik.
Nuty głowy: dzikie jagody
Nuty serca: jaśmin wielkolistny, wiciokrzew
Nuty bazy: drzewo sandałowe, bursztyn, karmel, wanilia


Aquolina, Pink Sugar
Wykreowany w 2004 pierwszy zapach firmy Aquolina jest stylowy, energiczny, pogodny, niesłychanie wyrazisty i żywiołowy. Zabierze cię w podróż do krainy szczęśliwego dzieciństwa, dzięki wesołemu połączeniu wanilii i karmelu. Styl: wesoły, figlarny, romantyczny.
Kategoria: kwiatowo-owocowo-gourmand
Pojemność: 100 ml
Ten flakonik długo znajdował się na mojej whisliście i długo nie mogłam się na niego zdecydować. Bałam się, że będzie zbyt słodki, zbyt dziecciny i zupełnie wstydziła się będę go nosić. Ostatecznie znalazła się u mnie duża flaszka i nie żałuję. Powiedziałabym, że to moja guilty pleasure, ale niezupełnie, bo uwielbiam je nosić ;) Nawet latem, ale raczej w chłodniejsze wieczory. Na dzień nie do końca mi pasuje. Jest w nim coś sensualnego, tajemniczego. Owszem, jest to słodka bomba, typowo deserowa, ale to właśnie w perfumach uwielbiam ;) Myślę, że jest to jedna z moich ulubionych kompozycji ;)
A co najbardziej czuć? Wanilię, lukrecję, karmel i watę cukrową ;) Chociaż ta ostatnia nie jest dla mnie aż tak oczywista ;) Całość pachnie trochę jak pączki :D Albo jakiś podobny deser ;) Niektórzy twierdzą, że jest to po prostu palony cukier (a.k.a. wata cukrowa), ale ja zupełnie tak go nie odbieram, to zdecydowanie nie jest zapach tego odpustowego rarytasu ;)
Nuty głowy: pomarańcza, malina, liść figi, bergamotka
Nuty serca: czerwone jagody, konwalia, lukrecja, wata cukrowa, truskawka
Nuty bazy: piżmo, wanilia, karmel, fasola tonka, drzewo sandałowe


Co sądzicie o pierwszej części mojej kolekcji? Chcecie zobaczyć drugą? Też uwielbiacie kolekcjonować zapachy? A może jesteście wierni swojemu jednemu ulubieńcowi? Chcielibyście przeczytać pełną recenzję któregoś z flakoników? Jakie flaszeczki chcielibyście mi jeszcze polecić?

~ wredna
Czytaj więcej