NAWRÓT PACHNĄCEJ OBSESJI
Czyli cztery nowe zapachy w mojej kolekcji

40 komentarzy:
Wiedziałam, że prędzej czy później się to stanie. O tym, że mam obsesję na punkcie perfum i mgiełek doskonale wiecie. Jednak ostatnio starałam się nie nabywać nowych flakoników ze względu na to, że w swojej kolekcji mam już jakieś 30 zapachów. Niestety, na portalu vinted trafiłam na wodę toaletową, którą chciałam wypróbować od dłuższego czasu, na dodatek na wymianę. I tak od tego zaczęła się lawina :D Znów pół dnia spędzam na perfumomaniactwie :D
I dziś przychodzę z kolejną porcją cudowności dla nosa ;) A mianowicie, zaprezentuję Wam cztery perfumetki ze strony perfumetka33ml.pl.
A teraz jeszcze chciałabym się trochę wyżalić. Dzisiaj w TYM poście losowałam trzeciego zwycięzcę ROZDANIA. Niestety, dwie poprzednie osoby się nie zgłosiły. Owszem, mogłabym napisać do nich maila i wtedy czekać na odpowiedź, jednak chcę, aby nagroda trafiła do osoby, która naprawdę zagląda na bloga... No cóż, mówią, że do trzech razy sztuka, może tym razem historia się nie powtórzy, także jeśli braliście udział w zabawie to koniecznie zajrzyjcie TUTAJ, a nuż to właśnie Ty jesteś tym szczęśliwcem ;)


O marce słów kilka
Nasz sklep internetowy oferuje Państwu  perfumetki o pojemności 33 ml. W przeciągu krótkiego okresu czasu zdobyliśmy grono zadowolonych klientów, które z dnia na dzień się powiększa, za co bardzo dziękujemy. Co Nas wyróżnia ? Doskonała jakość w stosunku do ceny, bardzo ładne  i staranne wykonanie. Zapachy produkowane są na wysokiej jakości francuskich kompozycjach, są bardzo trwałe, a flakony -  poręczne. Perfumy posiadają 15 % zaperfumowania i produkowane są  na alkoholu kosmetycznym. Oferujemy szeroki  wybór wód damskich ( 138 szt.) oraz męskich (76 szt.), a lista zapachów wciąż powiększa się o nowości.
Jak się już pewnie domyśliliście, Perfumetka33ml.pl oferuje szeroki wachlarz perfum inspirowanych droższymi zamiennikami. Wiem, że jest całe mnóstwo osób, które są przeciwne takim poczynaniom, ja jednak uważam, że jeśli nie mamy do czynienia z podróbkami i sprzedawaniem towaru jako oryginalnym, to nie ma się co oburzać. Wiemy, za co płacimy, a jeśli nie popieramy takich przedsiębiorstw, to po prostu sięgamy po oryginalne perfumy i po problemie ;) 
Dlatego też, podoba mi się, że, mimo iż opakowania są mocno wzorowane na pierwowzorach, to wciąż w nazwach mamy pewne zmiany, które uchronią nas przed przekonaniem, że kupujemy oryginał. To też, odróżnia te produkty od podróbek. Mimo iż bardzo mocna, jest to wciąż inspiracja.
Dodatkowo, bardzo pozytywnie zaskoczył mnie wybór zapachów. Zazwyczaj strony tego typu oferują najpopularniejsze perfumy i ograniczają się do ich podstawowych wersji. Perfumetka33ml.pl ma w swoim asortymencie również flankery i zapachy celebryckie. 


Opakowanie
Zacznijmy może od samej oprawy. W tym przypadku nie ma się co skupiać na poszczególnych zapachach i spokojnie można je wrzucić to jednego worka, bo oprócz szaty graficznej, nie różnią się niczym ;) No, prawie niczym :D
Perfumetki zamknięte są w kartonowym opakowaniu ze ściąganym "rękawem", czyli standardowo jak dla tego rodzaju produktów. Całość jest dobrze skrojona i nie musimy obawiać się, że coś się przypadkowo wysunie, tu trzeba użyć troszkę siły ;) Szata graficzna, jak widać na załączonych obrazkach, nawiązuje do tej oryginalnej. Tutaj, to kwestia gustu, ja ani nie jestem pod wrażeniem, ani zniesmaczona. Ale trzeba przyznać, że całkiem ładnie prezentują się na zdjęciach ;) 
Co mnie zaskoczyło, znów pozytywnie, to to, że na spodzie opakowania znajdziemy pełny skład tych zapachów. Nie zdarza się to często, także brawo ;)
Kiedy już ściągniemy rękaw z grafiką, naszym oczom ukazują się proste perfumetki. I kiedy piszę "proste" naprawdę mam to na myśli. Przezroczyste szkło, czarne napisy i zakrętka w jednolitym kolorze. To, co odróżnia poszczególne wersje od siebie to czcionka, którą nadrukowano nazwę zapachu, kolor tzw. soczku, czyli samego płynu, i kolor zakrętki. I tak kolejno - Sekret Bonbshel przezroczysty ze złotym wykończeniem, Rebl Flaur Riana zółtawy ze złotem, Bleck Opiumm Bllanche zółtawy ze srebrem i L.Imperatrica 3 przezroczysty z czarnym korkiem.
Jeżeli chodzi o funkcjonalność to nie mam żadnych zastrzeżeń. Atomizery dozują odpowiednią ilość produktu i nie zacinają się.


Bleck Opiumm Bllanche
Kategoria: orientalno-waniliowa
Nuty głowy: ryż, pieprz Bourbon, anyż
Nuty serca: kwiat pomarańczy, kawa, piwonia, kolendra
Nuty bazy: wanilia, drzewo sandałowe, piżmo, karmel
Pojemność: 33 ml
Oryginalny odpowiednik: Yves Saint Laurent, Black Opium Nuit Blanche

Ale jak to pachnie?
Mam już podstawową wersję tego zapachu, a raczej jego inspirację. Jak się można domyślić, ten pachnie podobnie, ale chyba jednak troszkę bardziej mi się podoba. Z korka pachnie jak standardowy Black Opium, rozbielony mlekiem z przyprawami, słodko, ale nie mdło i z pazurem. 

Na skórze, oczywiście wybrzmiewa trochę inaczej. Pierwsze uderzenie to anyż i sporo przypraw - zdecydowanie wyczuwam ten pieprz i może nawet kolendrę. Jest trochę apteczenie, ale w pozytywnym znaczeniu. Ale co z tą kawą? W końcu to Black Opium. No jest, nie można powiedzieć, że jej nie ma. Jednak to nie jest gorzka, palona, głęboka kawa. To coś trochę tańszego, lekko kwaśnego. Pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że wyczuwam tutaj jakiś cynamon, jednak wydaje mi się, że to zasługa właśnie kawy i piwonii. Ta kwaskowatość i połączeniu z anyżem i przyprawami przywodzi mi na myśl propolis :D Na szczęście, karmel i kwiat pomarańczy delikatnie oswajają te ostre akordy i tworzą dosyć ciężki i charakterny wstęp.
Zapach nie rozwija się jakoś szalenie. Zauważyłam, że z upływem czasu staje się troszkę bardziej delikatny. Miejsce ostrych przypraw zastępuje ryż, choć anyż pozostaje z nami do samego końca. Wciąż nie wyczuwam obiecanego mleka, a przyznam, że na nie liczyłam i wyobrażałam sobie jakąś latte czy inne cappuccino :D No cóż, kawa wciąż jest i z piwonią, wciąż, króluje. Nadal mam nieodparte wrażenie, że w piramidzie zapachowej powinien znaleźć się cynamon :D Słodyczy całości nadal nadaje karmel, ale wciąż ma on problemy, aby przebić się przez anyżową, kawową i piwoniową pierzynę. Dopiero po około trzech godzinach zapach zaczyna iść w kierunku, którego oczekiwałam od samego początku. W końcu pojawia się wanilia <3 i ogrzewa całość, perfumy stają się mięciutkie, niemalże przytulne. Teraz, zdecydowanie króluje słodziutki karmel ;) A bardziej kremowego charakteru nadaje całości mleko. Gdyby nie ta piwonia to byłoby idealnie.
I na koniec wraca do nas kawa z kwaskowatym aromatem (ach, co ta piwonia robi z tym zapachem...) i ponownie uderzają nas ostre nuty przypraw. A już miało być tak pięknie. Karmel i wanilia znów chowają się pod otoczką typowego Black Opium.
Moja ocena: 4-/5


Sekret Bonbshel
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Nuty głowy: tangeryna, grejpfrut, ananas, truskawka, marakuja
Nuty serca: jaśmin, czerwone jagody, konwalia, piwonia, orchidea waniliowa
Nuty bazy: piżmo, nuty drzewne, mech dębowy
Pojemność: 33 ml
Oryginalny odpowiednik: Victoria's Secret Bombshell

Ale jak to pachnie?
Jest to zapach, którego nie wybrałam. Zaproponowano mi wybór trzech i czwarty w formie niespodzianki. Już analizując piramidę zapachową raczej bym się na te perfumy nie skusiła, ale przyznam, że nuty głowy są obiecujące. A jak jest rzeczywiście? No cóż, nie jest to zdecydowanie mój zapach.

Już na samym wstępie uderza mnie ten mech z bazy. Aż ciężko mi doszukać się innych składowych, bo ten aromat nie pozwala mi wwąchiwać się w te perfumy. Bardziej niż owocowo, czego spodziewałam się po nutach głowy, jest zielono - nuty drzewne, mech, konwalia. Delikatnej słodyczy i orzeźwiającej kwaskowości dodaje grejpfrut, ale poza tym w tej fazie nie wyczuwam żadnych innych owoców. Już samo otwarcie bardzo mnie zraża do całego zapachu.
Z czasem jest odrobinę lepiej, bo grejpfrut zaczyna się wybijać, a w tle majaczy nam tangeryna. Ale wciąż nie są one w stanie przebić się przez omszałą powłokę. A później jest tylko gorzej. Po godzinie od aplikacji jedyne co czuję to nuty bazy i odrobina grejpfruta i piwonii. Nic więcej.
Końcówka jest tak naprawdę rozwinięciem, bo po 5 godzinach zapach jest ledwie wyczuwalny na skórze, a kiedy przyłożymy nos do nadgarstka to jedyne co czujemy to mech i grejpfrut, z przewagą tego pierwszego, oczywiście.
Moja ocena: 2/5


Rebl Flaur Riana
Kategoria: szyprowo-owocowa
Nuty głowy: brzoskwinia, śliwka, czerwone jagody
Nuty serca: tuberoza, fiołek, kokos, hibiskus
Nuty bazy: piżmo, paczula, bursztyn, wanilia
Pojemność: 33 ml
Oryginalny odpowiednik: Rihanna Reb'l Fleur

Ale jak to pachnie?
Ten zapach bardzo intrygował mnie ze względu na nuty kokosa (obviously), które według użytkowników Fragrantici są najsilniejszym akordem. 

Pierwsze psiki i... klapa. Zero kokosa. Mocne uderzenie tuberozy i intensywna brzoskwiniowo-śliwkowa woń, która momentami przypomina mi mocz... No, nie jest to dobre skojarzenie. Mdłej słodyczy, niemalże przyprawiającej o wymioty dodaje paczula. Wiecie, że za tym składnikiem nie przepadam, ale w większości kompozycji zwyczajnie ją toleruję, tutaj, w początkowej fazie jest nie do zniesienia. Nie czuję też wanilii, która mogłaby ocieplić całość. Jest ostro, mocno, alkoholowo i męsko. Początkowe kilka minut po aplikacji zapach jest dla mnie okropny. Na szczęście, rozwija się.
I po około pół godziny od aplikacji jest już o niebo lepiej. Cały aromat teraz jest słodko-kwaśny. W końcu intensywność tuberozy i paczuli nieco słabnie, a przez ich powłokę przebijają się owoce i długo wyczekiwany przeze mnie kokos <3 Miejsce wcześniejszego kwiatu, na czele akordów, przejmuje hibiskus. Taka zamiana, jak najbardziej, mi odpowiada. Głębi i lekko dusznego aromatu dodaje wanilia. Ta faza już bardzo mi się podoba i kiedy tylko upłynie te 30 minut to nie mogę przestać wąchać nadgarstka :D Jest mrocznie, kobieco, seksownie i intensywnie, niemalże dusząco, ale w pozytywnym sensie. To nie jest zapach dla młodych dziewcząt. To intensywna propozycja dla zdecydowanych i pewnych siebie kobiet, albo przynajmniej takich, które tak właśnie chcą się poczuć. Mówi się, że zapachy celebryckie mają zadowolić masy, ale przyznam szczerze, że to nie jest kolejna woda toaletowa jak wszystkie inne. Moim zdaniem, niektórym nosom może się nie spodobać. 
A zakończenie to już poezja. Tak mogłyby pachnieć od samego początku. Mamy ten piękny, kremowy kokos, podany na słodko, waniliowo, prawie jak budyń. Jednak przełamaniem, które chroni nas przed mdłymi woniami jest brzoskwinia i piżmo. Brzmi prosto i banalnie, ale tak nie jest. To głębokie i bardzo sensualne zakończenie. Może brzmieć delikatnie, subtelnie i dziewczęco, ale wciąż jest intensywnie, z pazurem i seksownie. Ta ostatnia faza kojarzy mi się z jakimś wykwintnym, drogim i ekskluzywnym drinkiem, który zamożna pani popija nad basenem, gdzieś w ciepłych krajach.
Moja ocena: 4/5


L.Imperatrica 3 Pour Femme
Kategoria: kwiatowo-wodna
Nuty głowy: różowy pieprz, kiwi, rabarbar
Nuty serca: jaśmin, cyklamen, arbuz
Nuty bazy: piżmo, drzewo sandałowe, drzewo cytrynowe
Pojemność: 33 ml
Oryginalny odpowiednik: D&G Anthology L'Imperatrice 3 Dolce&Gabbana

Ale jak to pachnie?
Pierwszy psik i czyżbym słyszała anielskie chóry? Jest bardzo świeżo i rześko. O ile z korka czułam głównie kiwi, tak w kontakcie ze skórą na pierwszy plan wybija się arbuz. Soczysty, orzeźwiający, słodki, ale nie mdły. Wtóruje mu, wcześniej wspomniane, kiwi. To taki wykwintny soczek. Rabarbar dodaje całości wodnistego charakteru, ale za to różowy pieprz wciąż trzyma kompozycję w ryzach i nie pozwala jej wymknąć się zbytnio w stronę dziecięcego, owocowego psikadła. Mimo, że jest lekko to wciąż czuć tutaj klasę. 
Po chwili orzeźwienia, zapach zmienia się w swoją bardziej elegancką wersję. Jaśmin ubrany w owocową suknię przechadza się dumnie i zmierza w stronę cyklamenu. Ach, cóż to za spotkanie. Niezwykle świeże, czyste i letnie. Powoli zaczynają się również przebijać nuty bazy, bo drzewo cytrynowe stara się dojść do głosu, ale coś czuję, że jeszcze trochę musi się na trudzić nim owocowy jaśmin będzie chciał zdjąć koronę. Całość pachnie jak ogród w ciepły, ale nie upalny, letni dzień. Gdzieś nad morzem, gdzie bryza delikatnie orzeźwia siedzących na werandzie, w cieniu jaśminu, gości. Na stole stoją misy z owocami - arbuzem i kiwi, albo może jakaś owocowa sałatka.
Końcówka bardzo przypomina fazę rozwinięcia. Może jest trochę spokojniejsza i mniej owocowa, a bardziej drzewno-kwiatowa. Ale nie zrozumcie mnie źle, arbuz, kiwi i rabarbar wciąż są wyczuwalne. Teraz jednak zapach tak idealnie współgra z ciałem, że ma się wrażenie iż jest to jego naturalna, czysta woń. Przypomina delikatnie orzeźwioną wersję pachnącej, czystej skóry, świeżo spod prysznica. Wiem, że może to brzmieć banalnie i tanio, ale zupełnie tak nie jest. Zakończenie jest proste, ale z klasą.
Moja ocena: 5/5


Czy polubiłam się z tymi zapachami?
W świat, zdecydowanie, poleci inspiracja Bombshell. Jest to, po prostu, nie mój zapach. Ja jednak skłaniam się ku słodkim, owocowo-gourmandowym kompozycjom. Czasami zdarza się, że jakiś zielony twór (z głównymi akordami zielonej herbaty, ogórka, konwalii itd.) trafi w mój gust, ale to niezwykła rzadkość. Myślę, że siostra ucieszy się z takiego prezentu, bo jej nos się z tymi perfumami polubił.
Moim ulubieńcem jest L.Impreatrica 3, w którym się zakochałam. Idealnie sprawdzi się na lato. Doskonale orzeźwi, nie będzie męczący, ale jednocześnie nie będzie pachniał jak mgiełka, a jak prawdziwe perfumy.
Zaraz za nim, i to tylko ze względu na nieudane rozpoczęcie zapachu, jest Rebl Flaur. Cudo, nie perfumy. Kobiece, seksowne, lekko słodkie i tropikalne, ale z pazurem. Na wieczorne wyjścia, szczególnie wiosną i jesienią, będą jak znalazł.
Bleck Opiumm są w porządku. Zachowam je i będę używała, ale zachwytu we mnie nie wzbudziły. Podobnie, z resztą, jak ich podstawowa wersja. 

Projekcja i trwałość
Bleck Opiumm trzymają się blisko skóry. Nie powalicie nimi mijanej osoby, ale kiedy ktoś Was przytuli, z pewnością doceni kawowo-waniliowe akordy. Trwałością również nie szokują, ale tragedii nie ma. Tak do 4 godzin są całkiem intensywne.
Bonbshel są porównywalne z tymi wyżej. Podobna projekcja i trwałość. Tutaj jednak można im to wybaczyć, bo to typowe świeżaki, a z tego typu zapachami już tak jest, zbyt długo na naszej skórze nie zabawią.
Rebl Flaur jest pozytywną niespodzianką. Projekcja jest nieco lepsza, tak na szerokość ramion. Ale za to jaka trwałość! Po sześciu godzinach wciąż są intensywne. Ba, nawet po ośmiu wciąż czuję je na skórze. Co prawda, nie są wtedy już tak mocne, ale nadal wyczuwalne ;)
L.Imperatrica 3 jak na świeży zapach, bardzo mnie zaskoczył. Nie będzie Was czuć z kilometra, ale mijana na ulicy osoba, z pewnością, zachwyci się zapachem. Ponadto trwałość, no wow. Myślałam, że zachowają się jak Bonbshel, ale te pozostają z nami za jakieś 6 godzin.


Cena i dostępność
Perfumetki znajdziecie, oczywiście, na stronie Perfumetka33ml.pl. I za jeden flakonik o pojemności 33 ml musicie zapłacić 14 zł. 

Podsumowując...
Ogólnie jestem bardzo zadowolona. Głównie dlatego, że moja kolekcja zapachów się rozrasta i w końcu mogę przelać swoją miłość na nowe cudeńka :D Ale i same perfumy bardzo trafiają w mój gust. No, może z wyjątkiem Bonbshel, ale nic straconego, one będą cieszyły kogoś innego. 
Trwałością i projekcją może te perfumetki nie zachwycają, ale za tę kwotę nie można się spodziewać rewelacji. Poza tym, właśnie ich niska cena, pozwala nam dopsikiwać ich w ciągu dnia bez wyrzutów sumienia ;)
Średnia ocena: 4-/5

Znacie tę markę? Próbowaliście ich zapachów? Co o nich sądzicie? Robicie zakupy perfumowe w Internecie? Czy wolicie przejść się i powąchać? Korzystacie z usług stron oferujących zapachy inspirowane słynnymi bestsellerami? Czy jednak jesteście zwolennikami oryginałów?

~ wredna
Czytaj więcej

REGENERACJA TWARZY, BRWI, RZĘS I PAZNOKCI
Czyli o tym, jak sprawdziły mi się kosmetyki Regenerum

43 komentarze:
Jakiś czas temu odezwała się do mnie Pani zajmująca się marketingiem marki Regenerum z zapytaniem czy nie chciałabym przetestować kilku kosmetyków z ich oferty. Zaproponowała również możliwość wyboru produktów i głównie z tego względu zgodziłam się na współpracę.
Jak wiecie, mam spore problemy ze stosowaniem nowości, szczególnie tych, które są przeznaczone do pielęgnacji twarzy. Mam bardzo kapryśną cerę i tendencje do reakcji alergicznych. Z tego względu często odrzucam oferty współpracy, w których takowe kosmetyki miałabym wypróbować. Jednak w asortymencie tej marki zainteresowały mnie produkty do stóp, które po zimie były w kiepskim stanie.
Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałam paczuszkę, a w niej dwa produkty, których testować bym nie chciała.
PS Osoba, która wygrała rozdanie, niestety się nie zgłosiła, więc TUTAJ zobaczycie kolejną osobę, która została wylosowana.


O marce słów kilka
Dermokosmetyki marki REGENERUM produkowane są przez firmę farmaceutyczną według najwyższych standardów przy wykorzystaniu doświadczenia, najnowszych technologii i nowoczesnego zaplecza badawczego. Wszystkie produkty Regenerum mają postać serum, co oznacza, że zawierają kompleks silnie skoncentrowanych składników odżywczych z wysokim stężeniem substancji aktywnych, a dzięki intensywnemu działaniu dopasowanemu do potrzeb określonego obszaru ciała, przynoszą szybsze efekty. Specjalistyczne kosmetyki apteczne REGENERUM są nie tylko niezwykle skuteczne, ale również bezpieczne i łagodne dla skóry. Ich dodatkowym atutem są często innowacyjne opakowania, które gwarantują łatwość aplikacji i przyjemność stosowania.To wszystko sprawia, że produkty Regenerum, zgodnie z hasłem PEŁNA REGENERACJA, są w stanie sprostać każdemu wyzwaniu.
Myślę, że większość z Was kojarzy tę markę. Ja, znam ją jedynie ze słyszenia. Pierwszy raz natknęłam się na nią, oczywiście, w reklamie w telewizji, jednak nie przekonała mnie do siebie na tyle, żeby sięgnąć po jakiś kosmetyk. Niemniej, ciekawa byłam, czy rzeczywiście te produkty dają takie dobre rezultaty.


Regeneracyjne serum do paznokci
Regenerum, regeneracyjne serum do paznokci to starannie dobrana kompozycja czterech składników naturalnego pochodzenia: oleju z orzeszków makadamia, oleju ze słodkich migdałów, oleju z pestek winogron oraz oleju cytrynowego, wzbogaconych witaminami A i E. Razem zapewniają intensywną, kompleksową pielęgnację płytki paznokcia oraz otaczającego naskórka.Serum do paznokci wzmacnia, nawilża i regeneruje płytkę paznokcia. Dzięki wysokiej zawartości odżywczych olejków nawet kruche i łamliwe paznokcie odzyskują naturalną elastyczność, stają się mocne, zdrowe i odporne na uszkodzenia. Dodatkowo zastosowane w preparacie witaminy A i E chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a olejek cytrynowy wpływa na rozjaśnienie przebarwień, przywracając paznokciom naturalny i piękny wygląd.
Pojemność: 5 ml
Cena: 20,90 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub do września 2020)

Opakowanie i skład
Na wstępie warto zaznaczyć, że produkt zamknięty jest w kartonowym opakowaniu, a do niego dołączona jest ulotka ze wszystkimi niezbędnymi informacjami i wykazem całej serii kosmetyków.
Sam preparat znajduje się w wyciskanej tubce zakończonej pędzelkiem, który ułatwia jego aplikację na paznokcie. Poza tym, jest to bardzo intuicyjny sposób ;) Osoby, które korzystają z lakierów z pewnością nie będą miały problemów z nałożeniem produktu. Aplikator dozuje odpowiednią ilość kosmetyku, a w razie potrzeby wystarczy delikatnie nacisnąć tubeczkę, aby wydobyć więcej preparatu.
Kosmetyk ma przezroczysty kolor i konsystencją przypomina olejek lub bardziej rozwodniony lakier do paznokci. Zapach jest bardzo przyjemny, ja tam wyczuwam cytrusy ;) Rozprowadza się bez żadnych problemów i szybko wchłania.
SKŁAD: Macadamia Integrifolia Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil/Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Silica, Citrus Limon Peel Extract/Helianthus Annuus Seed Oil, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol/ Glyceryl Caprylate/Ethylhexylglycerin/Parfum.


Działanie
Z wypróbowaniem tego kosmetyku musiałam troszkę poczekać, bo paczuszkę dostałam niedługo po tym, jak nałożyłam nowe hybrydy.
Moje paznokcie nie są w fatalnym stanie, jednak dwa porządnie ucierpiały, kiedy to któregoś razu nieostrożnie ściągałam lakiery. Takiego uszkodzenia żadne serum nie usunie, ale może wzmocnić płytkę i zapobiec powstawaniu kolejnych urazów. Ponadto, moje pazurki są z natury łamliwe i cienkie. 
Tego produktu nie używam jeszcze zbyt długo, ale już zauważyłam delikatną różnicę w kondycji paznokci. Są twardsze i mniej podatne na złamania. Nie jest to odporność stali, ale teraz potrzeba czegoś mocniejszego niż uderzenie w jakiś przedmiot (a w taki właśnie sposób straciłam dwa pazury przed rozpoczęciem stosowania serum).
Żadnego innego działania preparatu nie zaobserwowałam. Może zgodzę się jeszcze z tym, że gwarantuje nawilżenie płytki paznokciowej i skórek, ale nie spodziewałabym się tutaj spektakularnych efektów. Przebarwień żadnych nie miałam, więc co do tej właściwości kosmetyku wypowiedzieć się nie mogę. Ale jestem w stanie uwierzyć w zapewnienia producenta, bo wolny brzeg paznokcia jest odrobinę bielszy. Jednak, podobnie jak w przypadku nawilżenia, efekt ten zauważamy dopiero po dogłębnej analizie, na pierwszy rzut oka różnicy nie dostrzeżecie.
Moja ocena: 4/5


Regeneracyjne serum do brwi i rzęs
Regenerum serum do rzęs składa się z dwóch specjalnie opracowanych formulacji:Serum z eyelinerem do stosowania na linię rzęs zawiera odżywcze lipooligopeptydy, które poprzez stymulację cebulek rzęs, nie tylko przyspieszają ich wzrost, ale także zagęszczają i pogrubiają strukturę włosków. Dodatkowo obecny w składzie ekstrakt ze świetlika działa kojąco i łagodząco na delikatną skórę powiek. (4 ml)Serum ze szczoteczką do stosowania na całej długości rzęs. posiada w swojej formule matrykinę z prowitaminą Bs, dzięki czemu spektakularnie wydłuża rzęsy oraz skutecznie ogranicza ich wypadanie. Serum zostało także wzbogacone żelem z aloesu i witaminą E, które wnikając we włókna włosków nawilżają, uelastyczniają i dogłębnie wzmacniają rzęsy. (7 ml)
Pojemność: 4 ml + 7 ml
Cena: 37,90 zł
Termin ważności: Nie znalazłam informacji na ten temat

Opakowanie i skład
Tutaj również całość zapakowana jest w kartonowe pudełko. A sam produkt z jednej strony zakończony jest tradycyjną spiralką, a z drugiej cieniutkim pędzelkiem. Pierwszy preparat aplikujemy na brwi i na długość rzęs, natomiast drugi u nasady rzęs.
Szczoteczka jest bardzo wygodna i umożliwia równomierne rozprowadzenie preparatu na włoskach. Dodatkowo, opakowanie wyposażone jest w stoper, który ściąga nadmiar produktu z aplikatora.
Siedmiomililitrowa część kosmetyku ma mleczną barwę  i lekko wodnistą konsystencję. Zapach bardzo podobny do serum do paznokci, jednak delikatniejszy.
SKŁAD: Serum nr 1 z eyelinerem: Aqua, Propylene Glycol, Glycerin / Myristoyl Pentapeptide-17, Glycerin / Myristoyl Hexapeptide-16, Phenoxyethanol / Ethylhexylglycerin, Glycerin / Euphrasia Officinalis Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide.
Serum nr 2 ze szczoteczką: Aqua, Propylene Glycol, Glycerin / Panthenol / Biotinoyl Tripeptide-1, Polyacrylamide / Hydrogenated Polydecene / Laureth-7, Aloe Barbadensis Leaf Juice Methylchloroisothiazolinone / Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol /Ethylhexylglycerin, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Tocopherol, Sodium Hydroxide.


Działanie
Od razu powiem, że kosmetyk wypróbowałam jedynie na brwi. W moim przypadku, okolica oczu jest tak wrażliwa, że na taki produkt, najprawdopodobniej, zareagowałaby reakcją alergiczną. Gdybym wiedziała, że marka Regenerum chce wysłać mi do testów właśnie ten produkt to nie zgodziłabym się na współpracę. Nie mam zamiaru ryzykować zdrowia dla wypróbowania kosmetyku, którego efekt będzie widoczny jedynie wtedy, kiedy będzie stosowany. Może kiedyś się odważę, wtedy na pewno dam Wam znać, ale na razie skupimy się tylko na brwiach ;)
Na tym polu serum sprawdza się całkiem dobrze. Moje, z natury rzadkie i jaśniutkie, włoskizagęszczone i delikatnie przyciemnione. Wciąż nie wyglądają tak, abym nie musiała ich wypełniać, ale dla mnie każda poprawa w tej kwestii to ogromny postęp. Zazwyczaj wyglądam jak człowiek bez brwi :D Teraz, kiedy światło nie świeci zbyt mocno, można powiedzieć, że coś tam nad tymi oczami mam ;) Ciekawa jestem jak ta końcówka sprawdziłaby się na długości rzęs, więc może przy okazji dłuższego wolnego przetestuję ją w tym celu, wiecie, tak żeby nie straszyć ludzi, jeśli spuchną mi oczy (a zdarzało się to bardzo często przy reakcjach alergicznych). 
Moja ocena: 3+/5


Regeneracyjne serum do twarzy
Peptydy matrykinowe przyspieszają odnowę komórek skóry i przywracają jej zdolności regeneracyjne. Matrykiny pobudzają produkcję kolagenu, fibronektyny i kwasu hialuronowego, zapewniając zmniejszenie powierzchni i głębokości zmarszczek.Ekstrakt z nasion soi intensywnie odżywia i wygładza skórę oraz działa przeciwstarzeniowo. Posiada silne właściwości nawilżające, przeciwutleniające i przeciwrodnikowe. Ponadto izoflawony sojowe (fitoestrogeny) poprawiają jędrność skóry, a także redukują wydzielanie sebum.
Pojemność: 50 ml
Cena: 28,90 zł
Termin ważności: październik 2019

Opakowanie i skład
No i znów, kosmetyk zapakowany jest w kartonik i, podobnie jak serum do paznokci, zamknięty jest w tubce, jednak tutaj zakończony aplikatorem z pompką. Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że bardzo lubię takie rozwiązania ;) Są poręczne, praktyczne i dozują odpowiednią ilość produktu. Sam kosmetyk jest dosyć gęsty i ma białą barwę. Przy rozsmarowywaniu czuć jego bogatą formułę, jednak produkt wchłania się dosyć szybko. Jeżeli chodzi o zapach to ten odstaje od reszty produktów, które dzisiaj przedstawiłam. I wydaje mi się, że jest najmniej przyjemny, chociaż do kategorii brzydkich też bym go nie zaliczyła. Zazwyczaj nie mam problemu z określeniem składowych woni, jednak tutaj nie mam bladego pojęcia czym to pachnie :D
SKŁAD: Aqua, Synthetic Wax, Coco-Caprylate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylihexyl Triazone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Octocrylene, Homosalate, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Sodium Polyacryloyldimethyl Taurate, Phenoxyethanol, Butylene Glycol, Sorbitan Palmitate, Hydrogenated Polydecene, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Glycine Soja Seed Extract, Sorbitan Oleate, Carbomer, Polysorbate-20, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Alcohol, Onopordum Acanthium Rower/Leaf/ Stem/Extract, Mica, Polymethyl Methacrylate, Trideceth-10, Tocopherol, Xanthan Gum, Ethythexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI 77891.


Działanie
Ten kosmetyk to największa zagadka tego posta :D Większość zapewnień producenta jest spełnionych, jednak sam raczej do ulubieńców nie trafi (choć nigdy nie wiadomo). Ale po kolei. Po aplikacji, serum szybko się wchłania i pozostawia na skórze matowe wykończenie - dzięki temu sprawdzi się również jako baza pod makijaż. Nie zauważyłam jednak, aby wypełniał pory lub przyczyniał się do ich zwężenia, także jeśli chcieliście znaleźć zamiennik Porefessional, to raczej to serum Was nie zadowoli. 
Intensywnego nawilżenia i odbudowy naskórka nie zanotowałam. Cera stała się troszkę delikatniejsza i bardziej miękka, ale to nie była aż tak dogłębna pielęgnacja, jakiej się spodziewałam. Dlatego też bardzo zdziwiłam się, że kosmetyk mnie zapchał... Mam suchą cerę, więc nie zdarza się to zbyt często, zazwyczaj tylko przy tłustych, ciężkich kremach. Dlatego też po tygodniu regularnego stosowania musiałam go odstawić. 
Teraz chcę do niego powrócić, ale aplikować raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. Ale po co w ogóle miałabym dawać mu drugą szansę? Ano, dlatego, że bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie jego działanie napinające skórę. Już po tak krótkim czasie stosowania delikatnie spłycił moje zmarszczki.
Moja ocena: 3-/5 


Podsumowując...
Żałuję, że nie dostałam produktów, które naprawdę chciałam przetestować. Jednak, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Myślę, że wszystkie trzy kosmetyki wykorzystam. Może nawet kiedyś się przemogę i wypróbuję część serum do nasady rzęs. Z preparatu do paznokci i brwi jestem zadowolona, jednak nie wszystkie obietnice producenta zostały spełnione. Kosmetyk do twarzy zaskoczył mnie właściwościami napinającymi skórę, ale z drugiej strony mnie zapchał. Myślę, że to taka trójka na mocną trójkę ;)
Średnia ocena: 3+/5

Znacie markę Regenerum? Jakie produkty z oferty firmy mieliście okazję próbować? Jak się Wam sprawdziły? A może mieliście któreś z tych ser? Co o nich sądzicie? A może jeszcze nie znacie asortymentu marki? Zachęciłam Was do zapoznania się z nim? Czy jednak zostaniecie przy swoich ulubieńcach?

~ wredna
Czytaj więcej

PROSTA I BANALNA STYLIZACJA NA LATO
Czyli uaktywnia mi się tryb "leń modowy" +Wyniki rozdania

65 komentarzy:
Tak... Tak to już ze mną jest, że jak nadchodzi lato to mam dwa tryby, które działają zamiennie. Raz mam ogromną wenę i czuję się zainspirowana do tworzenia ciekawych stylizacji, a raz upał tak daje mi się we znaki, że sięgam po pierwsze lepsze elementy garderoby i przed siebie! :D
Dzisiejsza "stylizacja" zdecydowanie kwalifikuje się do tej drugiej grupy. Ale przyznajcie się, kto z Was latem nie ma choć raz chęci ani czasu na zestawienie czegoś konkretniejszego? 
Dlatego chciałabym, abyście tego posta potraktowali bardziej jako sesję plenerową niż propozycję outfitu. Popodziwiajcie zieleń i umiejętności fotograficzne Oli :D
Mam też dla Was dobrą nowinę. Mamy lampę pierścieniową, więc może w końcu przy odpowiednim oświetleniu będę się mogła pokusić o fotografowanie makijaży ;)
Ale zanim przejdziemy do zdjęć to chciałabym dać Wam znać, że na stronie Zaful 4th Anniversary znajdziecie wiele okazji i promocji, właśnie z okazji czwartej rocznicy istnienia sklepu ;) Ponadto, wpisując kod rabatowy ZFTina uzyskacie nawet do 12USD upustu ;)

sukienka: Zaful  |  buty: noname  |  naszyjnik: Rosegal  |  pasek: noname

Co do wyników rozdania. Zgłosiło się mniej niż 50 osób i wstępnie zastanawiałam się nad anulowaniem całej zabawy. Jednak stwierdziłam, że nie mam co z tą paką kosmetyków zrobić, więc poleci ona do kogoś z Was. Mam jednak nadzieję, że następnym razem będzie większe zainteresowanie ;) Ale do sedna ;) Zwycięzcą zostaje...
Werble proszę...
Karolina Jodko
Niestety poprzednia zwyciężczyni się nie zgłosiła. Dlatego losujemy kolejną osobę ;)
Aniela M
Oj, historia lubi się powtarzać... Do trzech razy sztuka, lecimy dalej ;)
Ayuna
Gratuluję i proszę o maila z danymi do wysyłki (na wrednazwyboru@gmail.com). Jeśli w ciągu trzech dni (do 20.06.18, do południa) ich nie dostanę, wylosuję kolejną osobę.

Co sądzicie o mojej "stylizacji"? Czy Was też czasami dopada taki leń modowy? Co wtedy robicie? Staracie się go przezwyciężyć i stworzyć jakąś spójną całość? Czy może, tak jak ja, poddajecie mu się i stawiacie na coś prostego i banalnego?

~ wredna
Czytaj więcej

ZNALAZŁAM ZAMIENNIK ULUBIONEGO MICELA?
Czyli przegląd kosmetyków do pielęgnacji od Eveline

48 komentarzy:
Marki Eveline chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Ja sama poznałam ją dzięki tuszom do rzęs, które uwielbiam i stale wracam do maskar tej firmy. Zawsze kusiła mnie kolorówka, którą Eveline oferuje, ale nigdy jakoś szczególnie nie interesowałam się kosmetykami do pielęgnacji, które znajdziemy w ofercie. A może to był błąd? Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam kilka produktów pielęgnacyjnych tej właśnie marki. Kto wie, może i Wy zdecydujecie się skusić na któryś z nich i, tak jak ja, bardzo pozytywnie się zaskoczycie ;)
Ten post jest szybkim przeglądem, więc jeśli coś Was szczególnie zaintryguje to dawajcie znać, a pojawi się też szczegółowa recenzja, choć od razu zapowiem, że moja opinia nt. tytułowego micela z pewnością się ukaże (prędzej lub później :D).


O marce słów kilka
Już od 30 lat dostarczamy kosmetyki naszym klientom w Polsce i za granicą. Zaufanie konsumentów zyskaliśmy dzięki polityce wysokiej jakości  oraz innowacyjności.Kluczem do pielęgnacji urody jest  odpowiedni dobór kosmetyków. Tworząc produkty sygnowane marką Eveline Cosmetics pamiętamy o różnorodnych potrzebach naszych konsumentek. Wiemy, ze zasługujecie na wysoką jakość, atrakcyjny design i komfortową cenę. To dla Was i wspólnie z Wami odkrywamy sekrety naturalnego piękna.
Marka Eveline ma w swojej ofercie szeroki wachlarz kosmetyków kolorowych, począwszy od baz pod makijaż, podkładów i pudrów, przez cienie do oczu, kredki i eyelinery, aż po pomadki i mgiełki utrwalające. Dodatkowo, producent posiada ogromny asortyment z działu pielęgnacji oraz manicure.

Facemed+, nawilżający płyn micelarny z wodą termalną
Nawilżający Płyn Micelarny z Wodą Termalną Jeju 3 w 1 przeznaczony jest do:
- oczyszczania każdego rodzaju skóry, również wrażliwej,
- demakijażu twarzy, oczu i ust - usuwa nawet wodoodporny makijaż,
- codziennej pielęgnacji, odświeżenia i nawilżenia skóry już w trakcie demakijażu.
Zaawansowane składniki aktywne gwarantują:
- już od pierwszego zastosowania - dogłębne oczyszczenie, intensywne nawilżenie, odświeżenie i nawilżenie skóry,
- po 3 dniach - ochronę przed przesuszeniami, wygładzenie skóry,
- po 14 dniach - regulację wydzielania sebum, poprawę kolorytu i elastyczności.
Woda termalna Jeju Magma odznacza się niezwykłą czystością i wysoką zawartością minerałów. Wzmacnia skórę i działa antyoksydacyjnie.
Fito NMF - naśladują działanie NMF-u (Naturalnego Czynnika Nawilżającego).
Aqua Rice FERM™ bogata w witaminy i minerały stymuluje regenerację, zmniejsza widoczność porów, opóźnia starzenie, ujędrnia i rozświetla cerę.
Produkt testowany dermatologicznie.
Pojemność: 400 ml + 100 ml
Cena: 18,99 zł
Termin ważności: 07.09.2020
Jak wiecie, zawsze byłam wierna płynowi micelarnemu z Biedronki i żaden jeszcze nie sprawdził mi się równie dobrze. Aż do czasu, kiedy wypróbowałam to cudeńko. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, szczególnie ze względu na jego zapach, obawiałam się, że mnie uczuli. Na szczęście nic takiego się nie stało. Co prawda, ten jest delikatniejszy niż micel z BeBeauty, ale również całkiem dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu. Jednak tym, co sprawiło, że zakochałam się w tym kosmetyku są jego właściwości pielęgnujące. Tak, to jednak możliwe! Zawsze wychodziłam z założenia, że tego typu produktu mają jedynie oczyszczać naszą cerę, ale ten robi znacznie więcej! To zapewne dzięki tej wodzie termalnej. Już po kilku użyciach zauważyłam, że złagodził zaczerwienienia na mojej twarzy. A dodatkowo rzeczywiście delikatnie nawilża, oczywiście nie tak, żeby zrezygnować z aplikacji kremu, ale zawsze to coś ;) Jak już wspomniałam na początku, na blogu z pewnością pojawi się jego recenzja, więc czekajcie ;)
SKŁAD: Aqua, Olive Oil PEG-7 Esters, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Sea Water, Camellia Sinensis Leaf Water, Butylene Glycol, Cetrimonium Bromide, Potassium Olivoyl PCA, Parfum, Glycereth-26, Saccharomyces/Rice Ferment Filtrate, 1,2-Hexanediol, Urea, Glucose, Fructose, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Glucamate, Glycine, Lysine, Malic Acid, Tartaric Acid, Citric Acid, Glycolic Acid, Lactic Acid, Sodium PCA, Hydrogenated Starch Hydrolysate, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Salicylate, Benzyl Alcohol, Potassium Chloride, Sodium Hydroxide, Potassium Hydroxide, Amyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Błyszkawiczny krem-kompres regenerujący do rąk i paznokci
Krem-serum z 15% zawartością UREA łączy w sobie całe bogactwo formuły szwajcarskiej o właściwościach silnie regenerujących, nawilżających i kojących. Działa jak błyskawiczny kompres, który już po pierwszym zastosowaniu przywraca aksamitną miękkość i elastyczność nawet zniszczonej, spierzchniętej skórze. Głęboko regeneruje, uelastycznia naskórek i łagodzi podrażnienia. Doskonale się wchłania, tworząc niewidzialną barierę ochronną przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Ponadto wzmacnia paznokcie i zmiękcza skórki, zapobiegając ich zadzieraniu. Odżywcza formuła kremu doskonale sprawdza się także w pielęgnacji suchej i zrogowaciałej skóry na kolanach i łokciach.15% UREA – zapewnia natychmiastowy efekt głębokiego nawilżenia, regeneracji i odnowy.Ceramidy – uzupełniają niedobór cennych lipidów w naskórku, zabezpieczając go przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.Olej z awokado – zapobiega utracie z naskórka, skutecznie chroniąc przed przesuszeniem. Uelastycznia i zmiękcza skórę dłoni, likwidując szorstkość i łuszczenie.D-panthenol + alantoina – działają łagodząco i przeciwzapalnie. Intensywnie nawilżają naskórek, pobudzając go do odnowy.
Pojemność: 75 ml
Cena: 7,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia (lub 24.04.2020)
Ostatnio żaden krem do rąk nie spełnia moich oczekiwań. Są stale przesuszone i niczym nie mogę ich nawilżyć. Z opisu wynika, że ten kosmetyk będzie idealny do moich dłoni, a jeśli zapewnienia producenta się spełnią to będzie ideał. Na dłuższą metę jeszcze go nie stosowałam, ale mogę co-nieco napisać o moim pierwszym wrażeniu.
Wiecie, że jestem wrażliwa na zapachy. Ten zupełnie mi nie odpowiada, wyczuwam tutaj sztuczną zieloną herbatę, której nienawidzę (samej woni, bo pić uwielbiam :D) i plastikowe maliny, przywodzi mi na myśl jakieś tanie perfumy... No, ale nic, ważniejsze jest działanie.
Już chwilę po aplikacji produkt przynosi ulgę wysuszonym dłoniom. Daje uczucie głębokiego nawilżenia. Formuła rzeczywiście jest nietłusta, ale krem pozostawia lepki, jakby woskowy, klejący film. Mnie akurat to nie przeszkadza, bo i tak nie używałabym go na dzień, a na noc lubię czuć, że mam coś na skórze ;) Kiedy już trochę na skórze posiedzi to staje się matowy i lekko tępy, dokładnie tak, jakby ta jego woskowa formuła zaschła ;) Cóż, zapowiada się ciekawie, zobaczymy jak będzie się sprawdzał przy dłuższym stosowaniu ;)
SKŁAD: Aqua (Water), Urea, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glycine Soja Oil, Mineral Oil, Petrolatum, Cholesterol, Cetyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Cyclopentasiloxane, Dimethicone Crosspolymer, Cyclohexasiloxane, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Carbomber, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Hydrolyzed Soy Protein, Propylene Glycol, Maris Limus Extract, Ostrea Shell Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, Lysine, Allantoin, Diglycerin, Lactic Acid, Sodium PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Cyclomethicone, Glucose, DMDM Hydantoin, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Disodium EDTA, Ceteareth-20, Polysorbate 20, Parfum, Phenoxyethanol, Linalool, Limonene.


Facemed+, aloesowa maseczka błyskawicznie nawilżająca
Aloesowa maseczka błyskawicznie nawilżająca Eveline Cosmetics na bazie innowacyjnej formuły bogatej w ekstrakt z naturalnego aloesu i kolagen ekspresowo nawilża i uelastycznia skórę.Wysoka zawartość d-pantenolu, kwasu hialuronowego, witamin A, E łagodzi zaczerwienienia oraz opóźnia proces starzenia się skóry.Żelowa konsystencja maseczki gwarantuje wyjątkową przyjemność stosowania. Szybko się wchłania, delikatnie chłodzi, przynosząc natychmiastowe ukojenie.Naturalny aloes zawiera skoncentrowany koktajl witamin, minerałów i enzymów. Przyspiesza regenerację naskórka, precyzyjnie wnika w głąb skóry, dzięki czemu błyskawicznie ją nawilża i chroni przed utratą wody.Nature Moisturizing Energy™ to rewolucyjna technologia, która łączy bogactwo składników aktywnych, zapewniając skórze aksamitną gładkość i nawilżenie.Formuła stworzona pod kontrolą dermatologa nadaje się do każdego typu cery, również wrażliwej.0% olejów mineralnych i alergenów.Produkt testowany dermatologicznie.
Pojemność: 50 ml
Cena: 19,99 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub 04.05.2020)
Jak wiecie, boję się używać maseczek na twarz, bo ich głównym zadaniem jest dogłębne działanie, a moja cera jest bardzo wrażliwa i często na niektóre składniki reaguje reakcją alergiczną. Jednak w tym przypadku ciekawi (i trochę uspokaja) mnie ten aloes, bo z tą rośliną moja skóra bardzo się lubi.
Tego kosmetyku jeszcze nie próbowałam, ale to tylko kwestia czasu, jednak czekam na odpowiednią chwilę, tak abym nie musiała wychodzić z domu, w razie gdyby coś się złego zadziało. Jednak mam nadzieję, że polubię się z tym produktem, bo zapewnienia producenta są obiecujące ;) 
SKŁAD: Aqua (Water), Glycerin, Dimethicone, Dicaprylyl Carbonate, Propylene Glycol, Panthenol, Butyrospermum Parkii Butter, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Acacia Seyal Gum Extract, Sodium Polyacrylate, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Glycine Soja Oil, Retinyl Palmitate, Linoleic Acid, Dimethicone Crosspolymer, Caprylic/Capric Triglyceride, Chndrus Crispus Extract, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Dietylhexyl Syringylidenemalonate, Glucose, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Menthyl Lactate, DMDM Hydantoin, PPG-26-Buteth-26, Methylparaben, Ethylparaben, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Butylparaben, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Propylparaben, Sodium Sulfate, CI 19140, CI 42090, CI 19140.


Hyaluron Moisture Pack, hialyronowy zabieg nawilżający 8w1
Eveline Cosmetics przygotował hialuronowy zabieg nawilżający w postaci ultranawilżającej koreańskiej maski na tkaninie.Nasączona 20 ml skoncentrowanego serum, bogatego w kwas hialuronowy, ekstrakty z zielonej herbaty, aloesu, lukrecji, orchidei, ogórka, rumianku oraz alantoinę działa jak ekspresowy zastrzyk nawilżenia.Zaawansowana formuła chroni przed przesuszeniem, skutecznie łagodzi objawy podrażnienia i przywraca skórze uczucie świeżości i komfortu.Rewolucyjna azjatycka receptura Nog-Saeg Dermo Complex na bazie ultraskutecznej receptury hialuronowej, inspirowanej koreańskimi rytuałami piękna, doskonale nawilża, nadaje skórze jedwabistą gładkość i blask.Zabieg pozostawia skórę satynowo miękką, ukojoną i odżywioną.Produkt testowany dermatologicznie.
Ilość sztuk: 1
Cena: 9,99 zł
Termin ważności: 28.01.2021
Jak się możecie domyślić, tej maseczki boję się jeszcze bardziej :D Ale w końcu muszę się przełamać, bo ciekawość bierze górę :D I tutaj zapewnienia producenta są bardzo zachęcające. Zobaczymy, może pojawi się recenzja, a jeśli nie to może trafi do ulubieńców i tam napiszę o tej maseczce troszkę więcej, a na pewno znajdzie się w denku ;) Także z pewnością jeszcze o niej na moim blogu usłyszycie. Na plus zdecydowanie jej forma, czyli płachta ;) 
SKŁAD: Aqua (Water), Glycerin, Butylene Glycol, Glycereth-26, Betaine, Panthenol, Camellia Sinensis Leaf Extract, Xanthan Gum, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Phenoxyethanol, Carbomer, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Polysorbate 80, Phalaenopsis Amabilis Extract, Calanthe Discolor Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Artemisia Princeps Extract, Dipotassium Glycyrrhizate, Disodium EDTA, Pinus Densiflora Extract, Cymbidium Kanran Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Sodium Hyaluronate, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Propanediol, Parfum (Fragrance), Sodium Hydroxide.


Znacie markę Eveline? Co o niej sądzicie? Mieliście któryś z tych produktów? Jak się Wam sprawdziły? A może jeszcze ich nie znacie i zachęciłam Was do ich wypróbowania? Jakie jeszcze kosmetyki do pielęgnacji tej marki polecacie?

~ wredna
Czytaj więcej

KOSMETYKI PIERRE RENE W AKCJI
Czyli makijaż jedną marką

52 komentarze:
Marka Pierre Rene miała już swoje pięć minut na moim blogu. Wtedy pokazywałam Wam ich produkty do ust, a dokładniej pomadki Royal Mat Lipstick. Jeśli ktoś jeszcze tego nie widział, a jest ciekawy to zapraszam tutaj.
Dzisiaj przyszła kolej na produkty do makijażu twarzy i jednego do makijażu oka. Pomyślałam, że fajnie będzie zrobić taki szybki przegląd i mini-recenzję. Tak, żeby wszystko było w jednym miejscu. Gdyby jednak któryś kosmetyk bardziej Was zainteresował i chcielibyście przeczytać moją pełną opinię na jego temat to dawajcie znać, a postaram się go dłużej poużywać ;) Dzisiejszy wpis to trochę takie pierwsze wrażenie ;)


O marce słów kilka
Pierre René jest firmą z wieloletnim doświadczeniem w branży kosmetycznej. Od ponad 20 lat pomagamy kobietom wydobyć ich naturalne piękno. Mając tak bogate doświadczenie i własny know-how, z łatwością zamieniamy trendy i pomysły w najwyższej jakości produkty kosmetyczne.W trosce o wysoką jakość oferowanych produktów nasza firma na stałe współpracuje z najlepszymi za świecie producentami opakowań oraz mas kosmetycznych z Włoch, Niemiec, Francji, Szwecji oraz Hiszpanii.
Jesteśmy jedną z najszybciej rozwijających się firm na polskim rynku kosmetycznym, co zawdzięczamy wnikliwej analizie rynku, doskonałej jakości produktów, wysokim kwalifikacjom pracowników i systematycznej pracy. Takie słowa jak trendy, profesjonalizm, innowacja, jakość, kolor są podstawą kreowania naszego biznesu.Nasze kosmetyki z sukcesem są sprzedawane w ponad 35 krajach świata, a lista zagranicznych Kontrahentów stale rośnie.
W swoim asortymencie Pierre Rene ma całe mnóstwo kosmetyków z kategorii kolorowej. Ponadto, oferuje szeroką ofertę akcesoriów do makijażu, takich jak pędzle, kufry czy niezbędniki paznokciowe. Co więcej, marka wprowadziła również całą serię lakierów hybrydowych. Jak na moje oko, znajdziecie tam wszystko, o czym tylko możecie pomyśleć ;)

Makeup Smoothing Base, wygładzająca baza pod makijaż
Wygładzająca baza pod makijaż chroni i rozjaśnia skórę.Zawiera składniki nawilżające oraz pomagające utrzymać optymalne nawilżenie naskórka.Gwarantuje utrzymanie naturalnej równowagi skóry. Idealnie wygładza i przygotowuje skórę do wykonania pełnego makijażu oraz przedłuża jego trwałość.Hypoalergiczna.
Pojemność: 30 ml
Cena: 29,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
To typowa, silikonowa baza. Przyznam szczerze, że nie do końca się z takimi lubię, bo często po ich użyciu mnie wysypuje. Moja wrażliwa cera źle po prostu reaguje na takie ciężkie konsystencje.
Jest śliska i bardzo gładko sunie po skórze, ale tego można się było spodziewać ;) Odrobinka wystarczy, aby pokryć sporą część twarzy, także będzie bardzo wydajna. Nie jestem jednak przyzwyczajona do takiej konsystencji, wolę kiedy produkt wnika w skórę, tutaj ciągle jest on pod palcami wyczuwalny.
Nie zauważyłam, aby jakoś znacznie poprawiał komfort aplikacji podkładu. Ale ułatwia jego blendowanie, więc uchroni Was przed narobieniem sobie plam. Rzeczywiście wygładza delikatnie cerę i sprawia, że podkład nie podkreśla jej faktury aż tak mocno. Jednak, w moim przypadku, nie wypełnił porów, ani zmarszczek - te są wciąż widoczne. Ale bardzo podoba mi się to, jak dzięki niej fluid wygląda na moim nosie, a wiedzcie, że z tym obszarem mam ogromne problemy.
Z pewnością nie będę sięgała po tę bazę codziennie, ale na jakieś większe wyjścia powinna się sprawdzić. Nie miałam jej jeszcze jak przetestować pod względem utrzymywania makijażu, ale jeśli jesteście tego ciekawie to napiszę jakąś bardziej szczegółową recenzję ;)
INGREDIENTS: Cyclopentasiloxane, Dimethicone Crosspolymer, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Dimethiconol, Isohexadecane, Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Parfum, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Hexyl Cinnamal, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben.


Matte Active Fluid Foundation, matujący podkład do twarzy
Profesjonalny podkład matujący przeznaczony do cery tłustej, mieszanej oraz skłonnej do podrażnień. Innowacyjna formuła Active zapewnia trwały efekt zmatowionej cery, kontrolę niechcianego połysku oraz odpowiednie nawilżenie skóry.Idealnie balansuje pomiędzy zmatowieniem przetłuszczonych części twarzy, a nawilżeniem obszarów suchych i normalnych. Starannie dobrane sferyczne pigmenty odbijają światło nadając skórze naturalny i jedwabisty wygląd oraz korygują niedoskonałości i drobne zmarszczki.Doskonały dla osób prowadzących aktywny styl życia: wodoodporny, długotrwały, nie wymaga poprawek, gwarantuje naturalny i świeży efekt.
Pojemność: 30 ml
Mój odcień: 01 Champagne
Cena: 24,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Zacznę od koloru. Jestem typowym ciepłym, złoto-oliwkowym bladziochem. Mój kolor jest najjaśniejszym w całej gamie, jednak muszę przyznać, że zimą byłby dla mnie za ciemny. Na szczęście teraz mam troszkę opalenizny (o ile u mnie w ogóle o opaleniźnie można mówić :D) i po wyblendowaniu ładnie stopił się z cerą.
Obawiałam się tego, że będzie tworzył papierową maskę na twarzy, jednak muszę przyznać, że wygląda bardzo naturalnie, pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że jest niewidoczny na cerze. Jeżeli macie tłustą skórę i szukacie kosmetyku, który zapewni Wam tępy mat, to z tym fluidem się nie polubicie. Przed zapudrowaniem jest delikatnie satynowy. Mnie się ten efekt bardzo podoba.
Jednak nie wiem ile z tego naturalnego wykończenia to zasługa samej formuły, a ile tego, że ma bardzo delikatne krycie. Wyrównuje lekko koloryt cery, ale nawet moje piegi wciąż mocno przebijają. To również jest kwestia gustu, mnie się podoba, choć na nos musiałabym wcześniej nałożyć zielony korektor, bo sam podkład nie radzi sobie z zakryciem zaczerwienień.
INGREDIENTS: Aqua, Cyclopentasiloxane, Ci 77891, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Butylene Glycol, Polyglyceryl-4 Isostearate, C11-12 Isoparaffin, Octyldodecanol, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Ci 77492, Sorbitan Isostearate, Hydroxyoctacosanyl Hydroxystearate, Magnesium Sulfate, Zinc Oxide (Nano), Phenoxyethanol, Dimethicone, Panthenol, Trimethylsiloxysilicate, Disteardimonium Hectorite, Ethylhexylglycerin, Aluminum Hydroxide, Ci 77499, Ci 77491, Parfum, Talc, Dimethiconol, Echium Plantagineum Seed Oil, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Helianthus Annuus Seed Oil Unsaponifiables, Alcohol Denat., Sodium Hyaluronate, Triethoxycaprylylsilane, Cardiospermum Halicacabum Flower/Leaf/Vine Extract, Tocopherol, Bht.

Beauty Sponge, gąbka do makijażu
Charakterystyczny eliptyczny kształt i brak ostrych krawędzi sprawiają, że BEAUTY SPONGE umożliwia perfekcyjne nałożenie podkładu na całej twarzy. Gąbka do makijażu w połączeniu z podkładem tworzy na skórze idealną warstwę, doskonale się w nią wtapia, nie tworzy zacieków i smug, a widoczność zmarszczek i przebarwień jest znacznie zredukowana. BEAUTY SPONGE daje efekt makijażu wykonywanego metodą airbrush, pozostawiając cerę perfekcyjnie wygładzoną i równomiernie pokrytą podkładem, pudrem czy korektorem.
Cena: 15,99 zł
Jeżeli chodzi o aplikację fluidów to od wielu lat używam wyłącznie gąbeczek. I z tą bardzo się polubiłam. Pod wpływem wody znacznie zwiększa swoją objętość, jest mięciutka, nie uderza nieprzyjemnie o twarz i bezproblemowo rozprowadza podkład. Pozostawia bardzo ładne, naturalne wykończenie. Nie musimy martwić się o plamy, smugi czy nierównomiernie nałożony kosmetyk.
Jedyne do czego mam zastrzeżenia to zapach tego narzędzia. Dosyć mocno wyczuwam tutaj silikon i plastik. Mam nadzieję, że z czasem woń się wypłucze i wywietrzeje ;) Niemniej, z pewnością będę z tego blendera korzystała ;)


Rice Loose Powder, puder ryżowy
Puder sypki zapewnia idealny, naturalny efekt utrzymujący się nienagannie przez wiele godzin. Redukuje świecenie, matuje cerę oraz wyrównuje jej koloryt. Formuła oparta na minerałach gwarantuje komfort stosowania oraz utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia. Pozostawia na skórze uczucie gładkości i zapewnia satynowe wykończenie makijażu. Nie wysusza skóry.
Gramatura: 8 g
Cena: 20,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Przyznam szczerze, że to takie małe zaskoczenie. Tego produktu używałam już wcześniej i z innymi podkładami zupełnie się nie polubił, robił ciasteczko na twarzy i przy tym wyglądał niezwykle sucho, a cera papierowo. A dodatkowo po kilku godzinach twarz strasznie się wyświecała. Już spisałam go na straty, ale stwierdziłam, że dam mu jeszcze jedną szansę z podkładem tej samej marki. Spodziewałam się katastrofy, bo puder matujący, fluid matujący i moja sucha cera to nie może być dobre połączenie.
A jednak! Nie wiem jak to możliwe, ale z podkładem Matte Active tak pięknie się zgrywa i stapia, że nie mogę się nadziwić temu, jak pięknie całość wygląda. Daje ładny, matowy wygląd, ale nie sprawia, że skóra wydaje się tępa, cienka, papierowa i stara (co działo się, kiedy używałam innych podkładów). Co prawda, osobiście jestem zwolenniczką trochę bardziej rozświetlonej cery, ale myślę, że mgiełka fixująca i rozświetlacz załatwią sprawę.
Z pewnością jeszcze będę ten puder testowała, chociaż moją cerę delikatnie przesusza (wbrew zapewnieniom producenta).
INGREDIENTS: Talc, Ethylhexyl Palmitate, Zinc Stearate, Oryza Sativa Starch, Silica, Methylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Phenoxyethanol, Sodium Dehydroacetate, Dehydroacetic Acid, Bht, Parfum, [May Contain (+/-): Ci 77891, Mica, Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499].


Rouge Powder, róż do policzków
Róż na policzki w kamieniu nadający skórze delikatny połysk i świeży wygląd. Zawiera pigmenty rozpraszające światło optycznie redukujące zmarszczki. Barwi skórę lekką mgiełką, znakomicie nadaje się do subtelnego cieniowania policzków, jak i modelowania kształtu twarzy. Można go również stosować jako cień do powiek. Zawiera filtr przeciwsłoneczny. Hypoalergiczny.
Gramatura: 6 g
Moje odcienie: 03 Perfect Peach, 06 Woody Light
Cena: 19,88 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Po róże sięgam rzadko, bo nie lubię przyciągać uwagi do moich zaczerwienień, które wcześniej zakryłam podkładem. Jednak są odcienie, które bardzo u siebie lubię i ostatnio zaczynam się do tego typu kosmetyków przekonywać. Tak szczerze, to między innymi właśnie ten produkt od Pierre Rene się do tego przyczynił ;) Co prawda, odcień nr 06 jest zupełnie nie dla mnie, więc poleci w świat, ale 03 - ideał ;) Rzeczywiście jest to Perfect Peach ;) Cudny, brzoskwiniowy kolorek, ani zbyt pomarańczowy, ani zbyt cukierkowo-różowy. Przy moim odcieniu skóry wygląda niezwykle naturalnie, a rzadko zdarza mi się znaleźć kolor, który będzie pasował do mojej cery ;) Ponadto, puder jest zupełnie matowy, jednak na skórze pozostawia jakby delikatnie satynowe wykończenie. No i jego pigmentacja jest bezpieczna - pozwala się budować do bardzo dużej intensywności, ale róż nakładany lekką ręką daje jedynie chmurkę. Nie znajduję żadnej wady w tym kosmetyku :D Dodatkowo ma piękne, zgrabne opakowanie, które wygląda niezwykle elegancko. Zdecydowanie polecam! ;)
INGREDIENTS: Talc, Lanolin Alcohol, Lanolin Oil, Isopropyl Lanolate, Oleyl Alcohol, Ethylhexyl Palmitate, Nylon-12, Phenoxyethanol, Methylparaben, Sodium Dehydroacetate, Bht, Propylparaben, Dehydroacetic Acid, Butylparaben, [May Contain (+/-): Ci 77891, Mica, Ci 77491 – 77492 – 77499, Ci 77163, Ci 15850 (Red 7 Lake), Ci 19140, Ci 15850 (Red 6 Lake), Ci 42090, Ci 45380, Ci 45410, Ci 73360, Ci 15850 (Red 6), Ci 77007, Ci 77510, Ci 77288, Ci 77289, Ci 75470, Ci 77742].


Performance Mascara, intensywnie pogrubiający tusz do rzęs
Innowacyjny tusz do rzęs zapewniający objętość i mocne podkreślenie rzęs piękną czernią. Kremowa i delikatna tekstura sprawia, że jest komfortowy i łatwy w użyciu, a specjalna szczoteczka gwarantuje perfekcyjną aplikację tuszu od nasady, aż po same końce. Formuła bazująca na naturalnych woskach i witaminach dodatkowo odżywia i wzmacnia rzęsy. Nadaje spojrzeniu zmysłowy i uwodzicielski wyraz.
Efekt spektakularnej objętości w odcieniu intensywnej, głębokiej czerni.
Pojemność: 10 ml
Cena: 25,99 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Do tego kosmetyku byłam bardzo sceptycznie nastawiona, bo nie lubię tradycyjnych szczoteczek w maskarach, wolę te silikonowe. Dodatkowo, ta tutaj jest bardzo duża, a ja mam małe oczy i króciutkie rzęsy, więc ciężko było mi dotrzeć nią do wszystkich włosów. No, a umalowanie dolnej powieki graniczyło z cudem.
Ale przyznam szczerze, że efekt jest całkiem ładny. Zdecydowanie nie pogrubia, o intensywnym efekcie nie można tutaj mówić. Ja bym bardziej tę maskarę zakwalifikowała jako wydłużającą. Ładnie rozczesuje rzęski i nie skleja ich. Daje naturalny efekt, i sprawdzi się na co dzień ;) Ja jednak pozostanę przy swoich ulubionych tuszach od Eveline, które wydobywają z moich lichych włosków znacznie więcej. Ta maskara od Pierre Rene to taki typowy przeciętniaczek ;)
INGREDIENTS: Aqua, Cera Alba (Beeswax), Copernicia Cerifera Cera/ Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Glyceryl Stearate Se, Candelilla Cera/ Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Stearic Acid, Palmitic Acid, Oryza Sativa Starch/ Oryza Sativa (Rice) Starch, Polyvinyl Alcohol, Propylene Glycol, Ricinus Communis Seed Oil/ Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Silica, Triethanolamine, Pvp, Acrylates Copolymer, Sorbitol, Methyl- Propyl- Butylparaben, Sodium Dehydroacetate, Triticum Vulgare Germ Oil/ Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Hydroxyethylcellulose, Lecithin, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Diazolidinyl Urea, Bht [May Contain (+/-):Ci 77491- 77492- 77499, Ci 77007, Ci 77288, Ci 77891, Mica, Ci 77289, Ci 77510, Ci 75470].


Znacie markę Pierre Rene? Mieliście któryś z wymienionych przeze mnie produktów? Jak się Wam sprawdził? Polecacie inne kosmetyki tej firmy? Jakie? Zainteresował Was któryś kosmetyk? Chcielibyście zobaczyć jego pełną recenzję?

~ wredna
Czytaj więcej