Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty

PRZEGLĄD KULTUROWY STYCZNIA, CZYLI...
Co obejrzałam, co przeczytałam i czego słuchałam

52 komentarze:
Na moim blogu rzadko pojawiają się posty o innej tematyce niż z szeroko pojętej dziedziny urodowej (beauty). Jednak czasami mam potrzebę podzielenia się z Wami moimi innymi odkryciami, innymi aspektami mojego życia i moich pasji. A z racji tego, że pewien film sprawdził, iż rozpoczęła się moja nowa obsesja to musiałam o nim wspomnieć na Wredna z Wyboru. Pomyślałam, że w recenzowaniu ekranizacji nie jestem zbyt dobra to postanowiłam zrobić to w postaci krótkiego przeglądu tego, co w ostatnim czasie u mnie królowało. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę, a może ktoś z Was zainteresuje się jakąś z przedstawianych przeze mnie opinii.
PS nawet pisząc ten artykuł słucham wywiadu z moim nowym ulubionym aktorem.


Imagine Dragons, Natural
Według Dana Reynoldsa, piosenka mówi o tym, aby stać się nieco mniej bezwzględnym i zrogowaciałym z czasem, gdy zdajesz sobie sprawę, że musisz walczyć i powstać dla samego siebie.
źródło: groove.pl
Gatunek: rock alternatywny
Czas trwania: 3:09
Album: Origins
Data wydania: 17 lipca 2018
Postanowiłam zacząć od muzyki, bo tylko jedna piosenka zawładnęła moim początkiem roku 2019. Wiem, że Natural została wydana już jakiś czas temu i wcześniej też ją znałam, ale dopiero w styczniu doceniłam ją w pełni. Samą grupę bardzo lubię i wiele ich utworów przypada mi do gustu, jednak ten miesiąc stał pod znakiem właśnie tej. Ci, którzy zaglądają na bloga już od jakiegoś czasu to wiedzą, że moją muzyczną miłością jest Ed Sheeran, więc fakt, że to nie jego utwór znalazł się w dzisiejszym zestawieniu musi coś znaczyć.
Moja ocena: 5/5
And you're standing on the edge, face up‘Cause you’re a natural

* * *
Ker Dukey, K. Webster, Skradzione Laleczki
Kogo kocha Benny? Swoje małe, słodkie lalki. Póki są posłuszne i nie stają z nim do walki. Dba, by były piękne. Włosy im układa i na ich młode ciałka sukienki zakłada. A gdy noc zapada do zabawy przystępuje.
Tytuł oryginalny: Pretty Stolen Dolls
Gatunek: thriller, sesnacja, kyminał
Data wydania: 30 maja 2018
Liczba stron: 262
W styczniu, do tej pory, udało mi się przeczytać tylko dwie książki, i to niezbyt długie. Pierwsza z nich to właśnie Skradzione laleczki. Przyznam szczerze, że za kryminałami nie przepadam, ale siostra tak bardzo tę pozycję polecała i zachwalała całą serię u siebie na blogu (tutaj), że postanowiłam dać jej szansę. Powiem tak, pomysł był genialny, momentami lektura bardzo mi się podobała, jednak dla mnie zbyt dużo tutaj z erotyka, których nie lubię. Wolałabym, żeby był to bardziej kryminał psychologiczny, bo w tej dziedzinie, moim zdaniem, sprawdziłby się znacznie lepiej. Ma w sobie elementy tego gatunku, jednak dla mnie to za mało. Ogólnie uważam, że nie jest to arcydzieło, ani nic, co wywołałoby u mnie silniejsze emocje, ale z pewnością warto się z tą pozycją zapoznać, szczególnie, jeśli lubicie takie klimaty.
Moja ocena: 3/5
Tatuś mówił, że potwory wyglądają dokładnie tak samo jak my, czy on. I żyją wśród nas.

* * *
Heidi McLaughlin, Forever My Girl
Nigdy nie myślałem, że zostanę gwiazdą rocka. Będąc w college’u, planowałem grać w futbol, następnie dostać się do drużyny ligi zawodowej i poślubić ukochaną z liceum, z którą wiódłbym długie i szczęśliwe życie. Informacją o wyjeździe złamałem serce nie tylko jej, ale i sobie.
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Data wydania: 19 grudnia 2018
Liczba stron: 253
I druga, króciutka pozycja, którą udało mi się przeczytać w tym miesiącu. Przyznam szczerze, że sięgnęłam po nią po obejrzeniu ekranizacji. I jedno i drugie jest warte poznania, ale ani ekranizacja, ani pierwowzór nie zrobiły na mnie większego wrażenia, ot miłe urozmaicenie długiego wieczoru. Jeśli znacie tylko jedno to polecam sięgnąć po drugie, bo jest tak wiele różnic między nimi, że w niektórych aspektach bardziej podobały mi się rozwiązania Heidi McLaughlin, a w niektórych reżysera. To, co łączy obie pozycje to główny wątek, ale cała oprawa sprawia, że można by je traktować jak dwa zupełnie odrębne twory.
Moja ocena: 3/5
Na scenie odnoszę sukcesy, ale w środku nocy doskwiera mi samotność. Przeraża mnie myśl o umieraniu w samotności.

* * *
Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda (2018)
Gellertowi Grindelwaldowi udaje się uciec z więzienia. Tylko Dumbledore z pomocą Newta Scamandera mogą go ponownie pokonać.
Tytuł oryginalny: Fantastic Beasts: The Crimes of Grindelwald
Gatunek: fantasy
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Reżyseria: David Yates
Jako ogromna fanka Harry'ego Pottera musiałam się zapoznać z tą nową serią. Oczywiście wiedziałam, że nie będzie to już taki sukces, ale fakt, że w rolę Newta Scamadra wciela się jeden z moich ulubionych aktorów, czyli Eddie Redmayne, nieco podnosił mnie na duchu. Pierwsza część przygód była w porządku. Przyznam szczerze, że nie zapadła mi jakoś szczególnie w pamięć, ale warto obejrzeć, chociażby dla samych efektów specjalnych i fenomenalnej gry aktorskiej. Zbrodnie Grindelwalda tym bardziej chciałam obejrzeć, bo rolę tytułowego zbrodniarza odgrywa również mój ulubiony aktor, czyli Johnny Depp. Taka mieszanka na jednym ekranie - nie mogłam tego ominąć. Tutaj, podobnie jak w przypadku pierwszej części, jest w porządku, ale bez fajerwerek.
Moja ocena: 3+/5
Jesteś zbyt dobry, Newt. Nie spotkałeś jeszcze potwora, którego nie mógłbyś pokochać.

* * *
Duma i Uprzedzenie (2005)
Ekranizacja powieści Jane Austen. Życie pięciu sióstr w georgiańskiej Anglii odmienia się, gdy do sąsiedztwa sprowadza się dwóch kawalerów.
Tytuł oryginalny: Pride and Prejudice
Gatunek: kostiumowy, melodramat
Produkcja: Francja, USA, Wielka Brytania
Reżyseria: Joe Wright
Tak, wiem, jak ja mogłam wcześniej nie widzieć tej ekranizacji? Zaskoczę Was jeszcze bardziej, nigdy nie czytałam książki. Choć po seansie planuję się z nią zapoznać, ale czaję się na wersję w języku angielskim, a ciężko taką trafić w przyzwoitej cenie. 
Ale wracając do ekranizacji. Oglądałam ją w grudniu, więc troszkę tutaj naginam, ale bardzo chciałam o niej wspomnieć, bo stała się jednym z moich ulubionych filmów. Widziałam również serial z Colinem Firthem, ale jednak fenomenalna gra aktorska Keiry Knightly zauroczyła mnie tak bardzo, że to właśnie pełnometrażowa produkcja trafiła do moich ulubieńców. Uważam, że jest to must watch dla wszystkich romantyków; osób, które lubią filmy kostiumowe; oraz dla tych, których interesuje historia i kultura Wielkiej Brytanii. Myślę, że (pewnie bardziej książkę, ale ekranizacja też daje radę na tym polu) docenią ją również maniacy języka angielskiego, którzy chcą poszerzyć słownictwo.
Moja ocena: 4/5
Co zatem pani zdaniem może pobudzić uczucie?Taniec, nawet jeśli partnerka tylko „ujdzie”.

* * *
Bohemian Rhapsody (2018)
Dzięki oryginalnemu brzmieniu Queen staje się jednym z najpopularniejszych zespołów w historii muzyki.
Gatunek: biograficzny, dramat, muzyczny
Produkcja: Francja, USA, Wielka Brytania
Reżyseria: Bryan Singer
Wiedziałam, że ten film przypadnie mi do gustu. Po pierwsze, bardzo lubię tego typu ekranizacje, w których mamy wybitną jednostkę (w tym przypadku cały zespół, ale jednak na czele z Freddiem Mercurym). Po drugie, chyba każdy kocha Queen, albo przynajmniej zna ich utwory. Jednak nie spodziewałam się, że tak bardzo mnie poruszy i wzbudzi tyle uczuć. Tym bardziej doceniam tę produkcję, że dzięki niej poznałam kolejnego świetnego aktora. Rami Malek wcielający się w postać wokalisty zagrał fenomenalnie. Inaczej określić tego nie mogę. Oczywiście, odwzorowanie pierwowzoru graniczy z cudem, ale aktor wykonał kawał dobrej roboty. Jeśli nie widzieliście to polecam się zapoznać. W internecie krąży wiele opinii dotyczących tego, iż nie powinien on nosić miana filmu biograficznego, jednak ja uważam, że pewne odstępstwa od faktów na rzecz ekspresywności można podarować. Poza tym, jeśli ktoś chce bliżej poznać prawdziwą historię zespołu to można pokusić się o obejrzenie filmów dokumentalnych i wywiadów. 
Moja ocena: 5/5
Będzie dobrze. Potrzebują tylko trochę czasu.A co jeśli ja go nie mam?

* * * 
Mr. Robot, serial (2015-2017)
Grupa hakerów planuje atak na międzynarodową korporację Evil Corp.
Gatunek: dramat, thriller, psychologiczny
Twórca: Sam Esmail
Liczba sezonów: 3
Liczba odcinków: 32
Jeśli ja polecam serial to coś musi być na rzeczy. Bardzo rzadko decyduję się na tasiemce, bo najzwyczajniej nigdy ich nie kończę i porzucam w połowie sezonu. Tym razem, jak się możecie domyślać, zaintrygował mnie aktor. Po obejrzeniu Bohemian Rhapsody czułam niedosyt Ramiego Maleka, a z racji tego, że nie ma zbyt wielu filmów z jego udziałem to postanowiłam dać szansę serialowi. Ta produkcja utwierdziła mnie w fakcie, że ten 37 letni (Uwierzylibyście?! Ja dawałam mu jakieś 25) aktor ma duży potencjał i kreuje wielowymiarowe postaci. Ciekawi mnie niezmiernie to, jak rozwinie się jego dalsza kariera. 
Sam serial jest dobry. Najbardziej, oczywiście, podoba mi się aspekt psychologiczny. Jednak to, co coraz bardziej mnie do niego przekonuje (a obejrzałam dopiero pierwszy sezon) to to, że niektóre rozwiązania są naprawdę zaskakujące i kiedy już myślałam, że rozgryzłam jakąś zagadkę to okazuje się, że byłam od tego daleka. Także ogromny plus za nieprzewidywalność.
Moja ocena: 4/5
Czy zmysły nie są czujnikami dla mózgu? Jasne, polegamy na nich, ufamy, że trafnie odzwierciedlają otaczający nas świat, ale co jeśli tak nie jest? Jeśli to, co postrzegamy, nie jest prawdziwym światem, tylko przypuszczeniem naszego umysłu?

* * *

Znacie którąś z tych pozycji? Słyszeliście piosenkę? Czytaliście książki? Widzieliście filmy? Oglądacie serial? A co Was w ostatnim czasie zachwyciło? Zachęciłam Was do zapoznania się z którąś z moich propozycji? Co najbardziej wpadło Wam w oko?

~ wredna
Czytaj więcej

DŁUGIE JESIENNE WIECZORY NADCHODZĄ II
Czyli moje top 3 książki od Jodi Picoult

40 komentarzy:
Pierwsza część tego posta już pojawiła się na blogu (tutaj - klik). Wtedy polecałam Wam moją złotą piątkę filmów, z które idealnie wypełnią Wam te chłodne, jesienne wieczory. Postanowiłam pójść o krok dalej i stworzyć podobne zestawienie dla miłośników książek. Przyznam szczerze, że ostatnio staram się czytać znacznie więcej, więc pomysł zrodził się w mojej głowie naturalnie.
Wstępnie miało to być Top5 lektur ogólnie, jednak jak zaczęłam wybierać pozycje do tej listy to stwierdziłam, że mam całe mnóstwo ulubieńców z różnych gatunków, które postawione razem jakoś się nie trzymają :D Np, ciężko byłoby mi postawić pozycję Jodi Picoult, która dotyka poważnej tematyki z typową fantastyką typu Intruz :D Dlatego dziś postanowiłam się skupić na wytworach ww. autorki.

Dziewiętnaście Minut
Być sobą i narazić się na wykluczenie ze społeczności? Czy udawać, że jest się kimś innym? Poruszająca opowieść o tym, jak trudno poznać kogoś do końca i jak bolesna bywa utrata niewinności.
Sięgnęłam po nią, kiedy miałam ogromną fascynację tą autorką i czytałam jej utwory jeden za drugim. Oczywiście zaintrygował mnie opis (polecam zapoznać się z całym, tutaj - klik) i to on spowodował, że spośród kilku pozycji wybrałam właśnie tę. 
Rzadko zdarza się, że nie mam absolutnie nic do zarzucenia jakiejś lekturze, ale w tym przypadku po prostu nie mam się do czego przyczepić. Ciekawa, wciągająca historia. Nie mogłam się od niej oderwać, czytałam i czytałam, żeby tylko przekonać się jak to się wszystko skończy. Serdecznie polecam tę książkę i proszę nie przerażać się jej grubością, czyta się błyskawicznie, nawet nie zauważycie, że jest tak długa.
„Można mieć poczucie, że się tonie, nawet jeśli w zasięgu wzroku nie ma skrawka wody.”


* * *
Bez Mojej Zgody
Anna została poczęta, by zostać dawczynią szpiku dla swej siostry, Kate (…)istnieje właściwie wyłącznie jako dopełnienie siostry. Dlatego podejmuje decyzję, która zagrozi jej rodzinie i prawdopodobnie będzie mieć fatalne konsekwencje dla Kate.
Tutaj muszę się przyznać, że najpierw obejrzałam film, ale wtedy nie miałam pojęcia, że jest to ekranizacja. Później przez długi czas nie mogłam przestać o nim myśleć, więc kiedy dowiedziałam się o pierwowzorze to musiałam się z nim zapoznać. Nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, bo wiedziałam już jak potoczą się losy bohaterów (niestety). Niemniej jednak jest to naprawdę godna uwagi pozycja. Niezwykle poruszająca, wciągająca i zaskakująca. Zawsze podziwiałam sposób, w jaki Jodi Picoult opisuje ludzkie uczucia i dramaty.

„Ludzi nie kocha się za to, że są doskonali, tylko pomimo to, że tacy nie są.”




* * *
Drugie Spojrzenie
Comtosook, Vermont, Stany Zjednoczone. Firma deweloperska chce wybudować galerię handlową w miejscu pochówku Indian Abenaki. (…) Mniej więcej w tym samym czasie miasteczko nawiedza seria niewyjaśnionych zdarzeń.
Ta pozycja to już delikatne połączenie z moim ulubionym gatunkiem, czyli fantastyką. Jednak jest to jedynie dodatek, szczypta, odrobinka, choć opis mógłby wskazywać na coś zupełnie przeciwnego. Nie ukrywam, że właśnie ze względu na ten miły akcent to właśnie ta książka utkwiła w mojej głowie najgłębiej i kiedy ktoś mnie pyta o utwory Picoult to dokładnie ten pierwszy przychodzi mi na myśl.

"Nigdy nie wiadomo, co na człowieka spadnie. Zamykasz drzwi, a wiatr i tak wciska się przez okno..."






Co sądzicie o moim zestawieniu? Które z tych książek znacie? Jak się Wam podobały? Jakie jeszcze lektury powinny się na mojej liście znaleźć? Zainteresowałam Was jakimś tytułem? Co planujecie w najbliższym czasie przeczytać?

~ wredna
Czytaj więcej

PERCY JACKSON I BOGOWIE OLIMPIJSCY, TOM PIERWSZY
Czyli o tym, ile wspólnego ma ekranizacja z książką.

54 komentarze:
Tak, wiem. Wiem, że posty związane z literaturą i filmem nie do końca należą do mojej specjalności, ale o książce Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna i jej ekranizacji, czułam potrzebę napisać. Nie będzie to recenzja, bo w tej kwestii czuję się zupełnie niewykwalifikowana. Po prostu przedstawię Wam kilka moich spostrzeżeń, głównie skupiając się na różnicach, między tymi dwoma mediami. A jak wiecie, takich zazwyczaj jest mnóstwo. Oczywiście rozumiem, że przy adaptacji mamy ograniczenie czasowe, także ten czynnik również biorę pod uwagę przy mojej małej ocenie ;) A teraz uwaga - post zawiera SPOILERY.


O książce słów kilka
Czy Percy zdoła odnaleźć piorun, zanim rozpęta się wielka wojna bogów?Co by było, gdyby olimpijscy bogowie żyli w XXI wieku? Co by było, gdyby nadal zakochiwali się w śmiertelnikach i śmiertelniczkach i mieli z nimi dzieci, z których mogliby wyrosnąć wielcy herosi – jak Tezeusz, Jazon czy Herakles?
Jak to jest – być takim dzieckiem?
To właśnie przydarzyło się dwunastoletniemu Percy’emu Jacksonowi, który zaraz po tym, jak dowiedział się prawdy, wyruszył w niezwykle niebezpieczną misję. Z pomocą satyra i córki Ateny Percy odbędzie podróż przez całe Stany Zjednoczone, żeby schwytać złodzieja, który ukradł przedwieczną „broń masowego rażenia” – należący do Zeusa piorun piorunów. Po drodze zmierzy się z zastępami mitologicznych potworów, których zadaniem jest go powstrzymać. A przede wszystkim będzie musiał stawić czoła ojcu, którego nigdy wcześniej nie spotkał, oraz przepowiedni, która ostrzegła go przed…Ale o tym przeczytasz w książce!
Oryginalny tytuł: Percy Jackson and the Olympians: The Lightning Thief
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 360
Premiera: 2005
Liczba rozdziałów: 22
Cena: 36,90 zł


O filmie słów kilka
Amerykańsko-kanadyjski film fantastyczno-komediowy w reżyserii Chrisa Columbusa, będący ekranizacją I części powieści Ricka Riordana o tym samym tytule.Potomek Posejdona, nastolatek Percy Jackson, wraz ze swoimi przyjaciółmi wyrusza w podróż, aby odnaleźć Piorun Zeusa.
źródła: wikipedia.org, filmweb.pl
Oryginalny tytuł: Percy Jackson & the Olympians: The Lightning Thief
Reżyseria: Chris Columbus
Scenariusz: Craig Titley
Wytwórnia filmowa: 20th Century Fox, Dune Entertainment, 1492 Pictures
Premiera: 2010
Czas trwania: 1 godz. 58 min.


Odwzorowanie postaci
Myślę, że od tego warto zacząć. Tutaj rozbieżności nie są aż tak skandaliczne, bo przywykliśmy już do tego, że przemysł filmowy kreuje swoje własne wyobrażenie bohaterów. Oczywiście nie będę opisywała każdej postaci, która pojawia się w książce, bo to mijało by się z celem. Ale uważam, że wskazane jest przyjrzeć się głównym bohaterom.
Zaczniemy od sylwetki najważniejszej, czyli Percy'ego. Riordan opisuje chłopaka w następujący sposób:
Mam dwanaście lat. Jeszcze kilka miesięcy temu byłem uczniem Yancy Academy, prywatnej szkoły z internatem dla dzieci z problemami, znajdującej się na północy stanu Nowy Jork.
Czy ja jestem dzieckiem z problemami ?Taa. Można tak powiedzieć. (...)Psycholog szkolny powiedział mi że to objaw ADHD: mózg błędnie interpretuje pewne rzeczy.
W książkach Percy opisany jest jako przystojny młody człowiek, o czarnych włosach i oczach o kolorze morza (czasem opisywanych jako zielonych).
źróło: wikipedia.org
W tym przypadku większość cech się pokrywa. Jedynie wiek naszych postaci w ekranizacji został zawyżony. Percy i Grover uczęszczają do liceum i wyglądają na zdecydowanie więcej niż 12 lat. Za tym idzie też drobna różnica w charakterze głównej postaci. Jej filmowa wersja jest znacznie bardziej odważna i już na samym wstępie posiada większe umiejętności bitewne. 

Grover był modelową łajzą. Nie dość, że chudy, to jeszcze na dodatek płakał, kiedy coś mu nie wychodziło. Musiał chyba powtarzać parę klas, bo jako jedyny szóstoklasista zaczynał mieć pryszcze i nawet początki delikatnego zarostu na brodzie. A do tego był kaleką. Miał papierek zwalniający go na resztę życia z wuefu, ponieważ coś mu się działo z mięśniami w nogach. Chodził dziwacznie, jakby każdy krok był dla niego bolesny, ale to były tylko pozory. Trzeba było go widzieć, jak biegł, kiedy w stołówce podali tortille.
Tak przedstawia się książkowa wersja satyra. Jednak reżyser postanowił zupełnie (w moim odczuciu) zmienić tę postać. Filmowy półkozioł zdecydowanie nie jest łajzą, powiedziałabym nawet, że jest po trosze flirciarzem i miłośnikiem kobiet, jeśli tak można to ująć :D Na próżno u niego szukać wystających kości, pryszczy czy zarostu. Zgadza się jedynie fakt, że Grover jest kaleką.
Teraz czas na ostatnią bohaterkę naszego głównego trio, a mianowicie Annabeth:
Była mniej więcej moim wieku, może tylko trochę wyższa i zdecydowanie lepiej zbudowana. Z mocną opalenizną i jasnymi lokami wyglądała niemal jak serialowi dziewczyna z Kalifornii, ale oczy burzyły ten obraz. Były zdumiewająco szare, jak chmury burzowe; ładne, ale też nieco przerażające. Jakby ich właścicielka przez cały czas zastanawiała się, jak mnie pokonać w walce.
Tutaj zgadza się budowa i może opalenizna. Zdecydowanie różnią się włosy, które w adaptacji są brązowe, i oczy, w filmie przedstawione jako niebieskie. Inaczej ukazana jest również relacja między Annabeth i Percym - w książce, jak to dwunastoletnie dzieci, często się sprzeczają i na początku nie pałają do siebie miłością. W ekranizacji natomiast podtrzymany jest wątek rozbieżnych interesów obojga rodziców (Ateny i Posejdona), ale sami ich potomkowie wytwarzają bardziej intymną relację, która wygląda na flirt młodych ludzi.



Postacie pominięte w adaptacji
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie sposób zawrzeć wszystkich książkowych bohaterów w dwugodzinnej ekranizacji. Dlatego pisząc ten akapit nie mam tu na myśli pominięcia pobocznych sylwetek typu Nancy Bobofit czy Clarisse, ani nawet zrezygnowania z większości potworów. Mówię tutaj o takich charakterach jak Pan D (a.k.a. Dionizos) czy Wyrocznia. O ile bóg wina nie był tak istotny dla fabuły lektury, o tyle zdziwił mnie brak wątku przepowiedni. Jednak w tym, jak i w tym, który opiszę za chwilę, przypadku filmowcy doskonale poradzili sobie z obejściem konsekwencji związanych z pominięciem co istotniejszych postaci.
Jednak najbardziej zszokowało mnie to, że reżyser i scenarzysta zupełnie rezygnowali z Aresa, Kronosa i całego wątku, który się z nimi wiązał. Moim zdaniem jest to ogromny minus ekranizacji, bo uważam, że był to jeden z ciekawszych motywów w książce. Osoby, które czytały książkę, a nie widziały filmu będą teraz zachodzić w głowę jak oni sklecili całość adaptacji bez zawierania w niej tego istotnego fragmentu fabuły. O tym później ;)


Zupełnie inna fabuła?
Nagłówek tego akapitu może się wydawać kontrowersyjny. Jak to inna fabuła? Przecież ekranizacja powstaje na podstawie dzieła literackiego. A jednak, ja mam wrażenie, że adaptacja została jedynie zainspirowana utworem Riordana.
Największa różnica, o której pokrótce wspomniałam już wyżej, dotyczy pominięcia wątku przepowiedni, a także intrygi Kronosa. Oczywiście rezygnacja z tak ważnych elementów musiała nieść za sobą zmiany w fabule. Ale zacznijmy może od książkowej wersji:
Na zachód idź, ku bogu, który się odwrócił. (...) Odnajdziesz, co skradziono, i należne zwrócisz. (...) Zdrady doświadczysz tego, co cię druhem woła. (...) Tego, co najważniejsze, ocalić nie zdołasz.
W książce to właśnie przepowiednia jest czynnikiem, który wymusza na Percym podróż do Hadesu. Bogiem, który się odwrócił okazuje się jednak nie bóg umarłych, a Ares - bóg wojny. Heros rzeczywiście zwraca Piorun Piorunów Zeusowi i doświadcza zdrady Luka. A tego, czego nie zdołał ocalić to jego matka, którą pozostaje w podziemiach.
Ale skoro w filmie nie było Wyroczni, nie było Aresa, ani Kronosa to na czym opiera się cała przygoda? Otóż na samowolnej wyprawie naszego trio do Hadesu, bez wiedzy Chejrona. Percy postanawia wyrwać matkę z czeluści piekielnych. Grover dołącza do wyprawy ze względu na to, jaką rolę pełni - opiekuna, a Annabeth najzwyczajniej szuka wrażeń. Jednak przed wyruszeniem w drogę, o pomoc proszą Luka, który i tutaj zdradza współobozowiczów.


Jednak i w tym aspekcie możemy zauważyć różnice. Cała rama przygód naszej trójki opiera się na poszukiwaniu Pereł Persefony, które występują także w książce, jednak tam Percy otrzymuje je od nimfy morskiej:
Jestem nereidą, nimfą morską. (...) Dlatego przyjmij te perły, a kiedy będziesz w potrzebie, rozgnieć je stopą.
W adaptacji to Luke przekazuje nastolatkom mapę, która wskazuje miejsca, w których mają je znaleźć. Dlatego też przedstawione zostają jedynie trzy przygody (+jedna w Hadesie i jedna przed wejściem Pery'ego na Olimp) - walka z Meduzą, spotkanie z Hydrą (które, swoją drogą, zupełnie nie występuje w książce) i wątek kasyna Lotus. Pierwsza i ostatnia nie różnią się jakoś znacznie od tych przedstawionych w lekturze. 
Dodatkowo, Percy Annabeth i Grover, dostają od zdrajcy latające buty i tarczę, w której od początku ukryty jest piorun Zeusa. Książka przedstawia to nieco inaczej. Atrybut boga nieba i ziemi pojawia się w plecaku Jacksona dopiero w Hadesie, kiedy to zostaje niemalże wciągnięty w głębiny Tartaru przez Kronosa. 
Ale w takim razie kto chce doprowadzić o wojny bogów, jeśli nie Kronos posługując się Aresem? Po części Hades - czyli zupełnie odwrotnie niż w pierwowzorze, ale głównie Luke. Nie jest on jednak manipulowany ojcem Zeusa, Posejdona i Ateny, a własną żądzą władzy i pretensjami do ojca. Dlatego kiedy Percy'emu jednak udaje się dotrzeć na Olimp ten próbuje go powstrzymać i wywiązuje się między nimi walka. W książce takiej sceny nie ma, a o zdradzie syn boga mórz dowiaduje się dopiero po powrocie do obozu herosów:
- Luke, o co... Nagle zrozumiałem.Zdrady doświadczysz tego, co cię druhem woła.- To ty - powiedziałem. (...)- Kronos - powiedziałem. - Oto, komu służysz. Powietrze pochłodniało. (...)- To Kronos kazał ci ukraść piorun piorunów i hełm mroku. To on przemawiał do ciebie w twoich snach. (...)


Znacznie różni się również pobyt głównych bohaterów w Hadesie. Książka opisuje wejście do podziemi w nowoczesny sposób, a same czeluście jako wydzielone na trzy części:
- Tu jest sąd dla zmarłych?
- Owszem. Trzech sędziów. Zmieniają się co jakiś czas. Król Minos, Thomas Jefferson, Szekspir... różni tacy. Czasem uznają, że czyjeś życie zasługuje na specjalną nagrodę - Pola Elizejskie. Czasem wyznaczają karę. Ale większość ludzi po prostu żyje, jak umie. Nic szczególnego, żadnych wybitnych zasług czy złych czynów. Ci idą na Łąki Asfodelowe. (...)
– Ci naprawdę źli dostają się pod jego osobistą kuratelę zaraz po przybyciu. Ery... Łaskawe postarają się o jakieś wieczne tortury dla niego.
W filmie widzimy jedynie jakby spopielałe miasto w płomieniach, z którego dobywają się, mrożące krew w żyłach, jęki. 
Inaczej przedstawiony jest również sam władca podziemi (jednak o tym może jeszcze kiedyś napiszę). Jednak to, na co chciałabym zwrócić uwagę jest sama akcja, która się w Hadesie rozgrywa. W wersji Ricka Riordana, Percy decyduje się porzucić misję uratowania matki i podaje perły dwójce przyjaciół. Filmowa adaptacja przedstawia całość nieco inaczej - to Grover postanawia pozostać w podziemiach, razem z Persefoną (która w wersji książkowej przybywa z matką), która zdaje się być zainteresowana satyrem w sposób erotyczny... Cóż, dzieci może nie zrozumieją jej zachowania i wypowiedzi. A Percy wraz z Annabeth i swoją matką udają się na Olimp.



Relacja między herosami, a ich nieśmiertelnymi rodzicami
Myślę, że ten aspekt również zasługuje na przeanalizowanie. W książce bogowie nie wydają się być zaangażowani w życie swoich potomków, co wydaje się logiczne ze względu na fakt, iż po ziemi chodzą ich tysiące. Nawet kiedy Percy przynosi Piorun na Olimp, Posejdon nie okazuje mu ciepła i traktuje go raczej z rezerwą:
- Perseuszu - zwrócił się do mnie Posejdon. - Spójrz na mnie. Spojrzałem i nie byłem pewny, co zobaczyłem w jego twarzy. Nie było w niej wyraźnego znaku miłości czy aprobaty. żadnej zachęty. (...)Może to dziwne, ale odpowiadało mi, że zachowywał się z taką rezerwą. (...)
- Opowiedz wszystko Panu Zeusowi, chłopcze - powiedział do mnie Posejdon. - Całą twoją historię. (...)
Relacja ukazana w ekranizacji jest wyidealizowana. Z jednej strony bogowie nie mogą czynnie uczestniczyć w życiu swoich dzieci, ale jednak niektórzy (ci, którzy uważani są na bóstwa dobre) podtrzymują więź ze swoim potomstwem w postaci rozmów z ich podświadomością, przekazywaniem informacji wprost do ich psychiki. Dodatkowo otwarcie wyrażają swoją dumę i uczucia:
Annabeth: Witaj, mamo.Atena: Annabeth. Jestem z ciebie taka dumna. (...)Posejdon: Lecz zawsze czuwałem nad tobą. Tylko dlatego, że mnie nie widziałeś, nie oznacza, że mnie nie było. Jeżeli miałeś zmartwienia, próbowałem ci pomóc. Słyszałem cię. Wiem, że nie jestem ojcem, jakiego sobie życzyłeś. Lecz jeżeli będziesz mnie potrzebował, wtedy będę. W twoich myślach. I w twoich snach. Jestem z tobą, Percy. Zawsze.

Podsumowując...
To, co opisałam to jedynie kropla w morzu. Mam znacznie więcej przemyśleń i znacznie więcej sprzeczności i różnic znalazłam. Jednak nie chcę Was zanudzać niekończącym się postem. Jeśli jesteście zainteresowani tym co jeszcze chciałabym na ten temat napisać to dajcie znać w komentarzach, a pojawi się kolejny wpis. 
Jak możecie zauważyć książka i film znacznie się różnią i nie sposób jest oceniać jednego przez pryzmat drugiego. Ja uważam, że ekranizacja nie została oparta na utworze Riordana, a jedynie nim zainspirowana. Jeżeli miałabym określić to, która wersja podobała mi się bardziej to miałabym nie lada problem, bo kiedy patrzę na obie wersje oddzielnie to obie bardzo mi się podobają. Lektura jest bardziej przystosowana dla dzieci, natomiast film korzysta z wielu sposobów, które sprawiają, że każdy może znaleźć w nim coś dla siebie, bez względu na wiek.
Moja ocena filmu: 4+/5
Moja ocena książki: 4+/5

Znacie tę serię? Widzieliście film? Czytaliście książkę? A może znacie oba? Co o nich sądzicie? Która wersja bardziej przypadła Wam do gustu i dlaczego? Jakie jeszcze różnice zauważyliście? A jeśli jeszcze nie znacie tej historii to zamierzacie po nią sięgnąć?

~ wredna
Czytaj więcej