Jeśli ktoś z Was zajrzał w zakładkę O mnie to zapewne wie, że z wykształcenia (i pasji) jestem językowcem. Dlatego pojawienie się takiego posta było tylko kwestią czasu.
Jak uczyć (się) języków obcych? Pewnie niejednego, tudzież niejedną, z Was nurtuje to pytanie. Także dzisiaj spieszę z odpowiedzią.
Przymierzałam się do niego od dawna, bo chciałam dobrze wszystko przygotować, zaplanować i przemyśleć. Wstępnie miał to być jeden wpis, jednak po dokładniejszym przeanalizowaniu treści, które chcę zawrzeć, postanowiłam podzielić go na dwie części. I tak, dzisiaj zaczniemy od przyjemniejszej, lżejszej i łatwiejszej metody. Najlepiej sprawdza się ona u najmłodszych, ale nie tylko.
A jeśli chcecie więcej to cierpliwie czekajcie na kolejny wpis o nauce języków obcych, a tymczasem zapraszam Was też na mój niedawno utworzony profil na fb dotyczący właśnie tego tematu - Lingwi.
Dlatego niezwykle ważne jest jego stymulowanie. Wybieranie takich metod, które zaangażują mózg, ale w sposób dla niego ciekawy. Moim zdaniem, w tym celu, najlepiej sprawdzają się gry i zabawy. W internecie znajdziecie mnóstwo blogów, które w całości poświęcone tej tematyce, więc tak naprawdę nie trzeba być nawet kreatywnym, wystarczy wykorzystać skarbnicę Google.
Jednak gry sprawdzą się nie tylko do utrwalenia wiadomości, ale także do nauki i przećwiczenia nowych zagadnień. Wystarczy, że w internecie poszukać gotowych kart, pytań czy zadań, które będziecie mogli wykorzystać.
Zawartość pudełka wersji familijnej: plansza, klepsydra, pionki (6), łapki (6), karty pytań (165), kolorowa kostka losująca, podkładka
Liczba graczy wersji familijnej: 3-6
Zawartość pudełka wersji mini: plansza, klepsydra, pionki (3), łapki (3), karty pytań (55), podkładka
Liczba graczy wersji mini: 3
Wiek graczy: 8+
Cena: 57 zł
Producent: Alexander
Oryginalnie, gra polega na znajdowaniu skojarzeń. Rzucamy kostką, czytamy pytanie z karty oznaczone odpowiednim kolorem i zaczyna się zabawa. Klepsydra wskazuje czas, jaki mamy na podanie jak największej liczby odpowiedzi. Przy każdej poprawnej, nasza łapka ląduje na szczycie stosu. Kiedy piasek w klepsydrze przesypie się zupełnie, runda się kończy, a ten, kto zdołał przykryć swoim narzędziem pozostałych przeciwników wygrywa i przesuwa swój pionek jedno pole w stronę mety.
Jeśli chcemy grę wykorzystać do nauki języka to nie musimy nic modyfikować, wystarczy, że nasze odpowiedzi będą padały w języku docelowym (np. angielskim, niemieckim, hiszpańskim, francuskim itd.) Wspomaga to i ćwiczy zarówno pamięć, jak i umiejętność myślenia w języku obcym. Poza tym może motywować do nauki nowego słownictwa, szczególnie, jeśli nie zrozumiemy naszego przeciwnika.
Jeśli chodzi o sugerowany wiek to myślę, że przy drobnych modyfikacjach możemy go zaniżyć nawet do 5-6 lat. Podobnie rzecz tyczy się liczby graczy, ogranicza nas wyłącznie liczba pionków i łapek, ale myślę, że w dwie osoby spokojnie można w nią zagrać (już to testowałam, śmiechu było co niemiara).
Liczba graczy: 2-8
Wiek: 8+
Cena: 56,50 zł
Producent: Alexander
Ta gra funkcjonuje na podobnych zasadach, jak ta wyższa. Gracze kolejno wybierają po jednym pytaniu z karty, na które, korzystając ze skojarzenie, odpowiadają wszyscy uczestnicy. Przez cały czas podają sobie gorącego ziemniaka. Kiedy zakręcony na początku rundy bączek przestanie się kręcić, osoba trzymająca gorącego ziemniaka przesuwa swój pionek w stronę grilla. Gra kończy się, kiedy tylko jeden gracz pozostanie na planszy poza polem z napisem Spalony.
I tutaj podobnie, możecie wykorzystać grę bez żadnych modyfikacji. Czytać pytanie po polsku (lub, dla bardziej zaawansowanych, tłumaczyć je na język wyjściowy) i udzielać odpowiedni po niemiecku, angielsku, hiszpańsku itp.
Tym razem, jeśli chodzi o liczbę graczy, to ogranicza nas wyłącznie liczba pionków, więc jeśli znajdziecie ich w domu więcej, lub wykorzystacie inne przedmioty, które mogą spełniać ich rolę, to równie dobrze możecie zaangażować większą grupę.
To samo tyczy się ograniczenia wiekowego - z pewnymi modyfikacjami poradzą sobie z nią nawet 5-6 latki.
Cena: ok. 31 zł
Przyznam szczerze, że memory to chyba najmniej uniwersalna gra, jednak można ją wykorzystać. Najczęściej pojawia się w pracy z najmłodszymi, ale da się ją zaadaptować i dla starszych. Najlepszą opcją jest stworzenie takich kart samemu, np. z formą czasownika w jednym czasie i tego samego w innym (lub podobne). Ale i takie obrazkowe można wykorzystać ze starszymi.
Przy bardziej zaawansowanym poziomie języka, np. podajemy przysłowie, wyrażenie, lub po prostu zdanie z danym obrazkiem.
Ja zaprezentuję jedną, bo chyba tylko ją mam. Jednak zręcznościówki mają to do siebie, że są uniwersalne. Ich ogromną zaletą jest to, że aktywują również mięśnie. A połączenie ruchu z przyswajaniem informacji bardzo korzystnie wpływa na ich zapamiętywanie.
Jeśli chodzi o małpki to zasady są bardzo proste - należy wyrzucić zwierzątko za pomocą wyrzutni tak, aby zaczepiło się o drzewko. Nie jest to łatwe, ale gwarantuje mnóstwo śmiechu.
A jak wykorzystać to przy nauce języka? Stosując rywalizację. Robimy zadanie (czy to z karty, czy z książki, czy wymyślone na poczekaniu) i za poprawną odpowiedź uzyskujemy jedną próbę wyrzutu małpki. Gracze robią to kolejno i wygrywa osoba, której kolor w większej części zdobi drzewko.
Na tej zasadzie możecie wykorzystać każdą grę zręcznościową.
Najprostszym sposobem jest adaptacja kart z pytaniami, zagadnieniami i zadaniami do naszych potrzeb. Można pokusić się o ich przetłumaczenie, ale można równie dobrze zupełnie je zmienić, w zależności od tego, co aktualnie chcemy przećwiczyć. Mogą to być obrazki, które trzeba nazwać (np. dla dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z językiem), lub opisać (dla starszych). Mogą być zdania do tłumaczenia, zadania z lukami, rozsypanki wyrazowe, pytania do ćwiczenia mówienia itd. Jedną możliwością jest stworzenie takich kart (w Wordzie lub jakimś programie graficznym) lub znalezienie darmowych w internecie (wierzcie mi, jest ich tam całe mnóstwo). Jeśli nie macie czasu na wcześniejsze przygotowanie kart to wystarczy zwykła kserówka, podręcznik czy ćwiczenia. Wybieramy zadanie, które będziemy rozwiązywać i na zmianę wykonujemy po jednym przykładzie.
Kolorowa kostka z gry Moje na Górze może być wykorzystana do powtórki rodzajników z języka niemieckiego (niebieski - der, zielony - das, czerwony - die). I tu znów jest mnóstwo możliwości - odmiana przymiotnika, podawanie rzeczowników w odpowiednim rodzaju, odmiana rodzajnika itd. Na podobnej zasadzie możemy stworzyć legendę do kolorów. Np. zielony - warzywa, czerwony - owoce, niebieski - drzewa; i po wyrzuceniu danego oczka należy wymienić jak najwięcej wyrazów z tej kategorii.
Łapki też z pewnością zawitają na moich zajęciach. Sprawdzą się w zabawie, która polega na uderzeniu odpowiedniego słówka/zdania/wyrażenia (itd.), zanim zrobi to Twój przeciwnik. Plusem tej gry jest to, że nie potrzebujecie wcześniejszego przygotowania.
Ach, klepsydra. Tutaj chyba nie muszę nic więcej pisać. Jakiego smaczku dodaje świadomość, że piasek nieubłaganie się przesypuje. Niby można skorzystać ze stopera czy minutnika, ale wiem, że takie manualne odwracanie klepsydry sprawia wielką radochę.
Z gry gorący ziemniak, z pewnością, przyda się bączek (na tej samej zasadzie co klepsydra) i samo grillowane warzywo. Tutaj znowu moglibyśmy wykorzystać każdy inny przedmiot, ale im coś jest dziwniejsze i zabawniejsze tym lepiej.
Plansze - je też można wykorzystać solo i stworzyć zupełnie nowe zasady. Wystarczy na każde pole położyć kółeczko o odpowiednim kolorze, do którego stworzymy legendę (np. zielone - pokaż, niebieskie - powiedz, czerwone - narysuj, żółte - popraw itd.) Znów, możliwości jest mnóstwo. Ogranicza nas jedynie nasza własna wyobraźnia, choć i to można przeskoczyć, bo, znów się powtórzę), w internecie znajdziecie mnóstwo inspiracji.
Co sądzicie o tym poradniku? Uważacie, że moje rady są przydatne? Wykorzystujecie gry w nauce języków? Jakie jeszcze wskazówki powinny się tutaj znaleźć? Chcecie przeczytać drugą część posta? Jakich języków się uczycie?
~ wredna
Czytaj więcej
Jak uczyć (się) języków obcych? Pewnie niejednego, tudzież niejedną, z Was nurtuje to pytanie. Także dzisiaj spieszę z odpowiedzią.
Przymierzałam się do niego od dawna, bo chciałam dobrze wszystko przygotować, zaplanować i przemyśleć. Wstępnie miał to być jeden wpis, jednak po dokładniejszym przeanalizowaniu treści, które chcę zawrzeć, postanowiłam podzielić go na dwie części. I tak, dzisiaj zaczniemy od przyjemniejszej, lżejszej i łatwiejszej metody. Najlepiej sprawdza się ona u najmłodszych, ale nie tylko.
A jeśli chcecie więcej to cierpliwie czekajcie na kolejny wpis o nauce języków obcych, a tymczasem zapraszam Was też na mój niedawno utworzony profil na fb dotyczący właśnie tego tematu - Lingwi.
Dlaczego warto uczyć (się) przez zabawę?
Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś jak uczy się nasz mózg? Dlaczego wkuwanie słówek i zapamiętywanie teorii jest męczące i mało efektywne? Otóż, ten centralny organ łaknie nowej wiedzy, chce tworzyć nowe połączeni i przyswajać informacje. Dlaczego więc proces nauki jest tak trudny? Nasz umysł uwielbia zagadki, tajemnice, wszystko co aktywuje go do działania. Przy monotonnych czynnościach zupełnie nie jest zaabsorbowany i nie kwalifikuje treści jako istotne, a tym samym zapisuje tylko w pamięci krótkotrwałej.Człowiek uczy się, bo jest ciekawy świata. Ciekawość jest jedną z funkcji mózgu, warunkiem uczenia się i motywacji, a przejawia się na wiele sposobów. Dzieci lubią bawić się, doświadczać, eksperymentować, zadawać pytania. W zabawie i przez zabawę uczą się zachowań społecznych i zdobywają nową wiedzę.
Ewa Borgosz
Uniwersalne planszówki
Każdy z Was, z pewnością, ma w swoim domu jakąś grę planszową. Czemu by jej więc nie wykorzystać do nauki języka? Pomyślicie pewnie, że jak, skoro są one w języku polskim. Otóż, udowodnię Wam, że to żadna przeszkoda. Ja opierać się będę na dwóch przeze mnie posiadanych, ale podobne zasady i zmiany w rozgrywce możecie zaadaptować do każdej innej gry. Kolejną zaletą planszówek jest to, że często możemy je wykorzystać do wielu różnych obszarów językowych, zarówno słownictwa, gramatyki, jak i praktycznego użycia języka (np. do ćwiczenia mówienia). Także wystarczy jedna gra, aby powtórzyć niemal wszystko.Jednak gry sprawdzą się nie tylko do utrwalenia wiadomości, ale także do nauki i przećwiczenia nowych zagadnień. Wystarczy, że w internecie poszukać gotowych kart, pytań czy zadań, które będziecie mogli wykorzystać.
Co ma wielkie oczy? Strach? Wieloryb? Kot ze Shreka?
Rozwiązań jest milion, wszystko zależy od twojej wiedzy, pomysłowości i … refleksu! Dlaczego?
Odpowiadając, kładziesz swoją łapkę na stosie innych. Każda dobra odpowiedź, jakiej udzielisz, przesuwa Cię na górę stosu.
Każda odpowiedź rywala – spycha Cię w dół. Kto będzie na górze w tym huraganie pomysłów?
Sprawdź to na własnej… ŁAPCE!
Liczba graczy wersji familijnej: 3-6
Zawartość pudełka wersji mini: plansza, klepsydra, pionki (3), łapki (3), karty pytań (55), podkładka
Liczba graczy wersji mini: 3
Wiek graczy: 8+
Cena: 57 zł
Producent: Alexander
Oryginalnie, gra polega na znajdowaniu skojarzeń. Rzucamy kostką, czytamy pytanie z karty oznaczone odpowiednim kolorem i zaczyna się zabawa. Klepsydra wskazuje czas, jaki mamy na podanie jak największej liczby odpowiedzi. Przy każdej poprawnej, nasza łapka ląduje na szczycie stosu. Kiedy piasek w klepsydrze przesypie się zupełnie, runda się kończy, a ten, kto zdołał przykryć swoim narzędziem pozostałych przeciwników wygrywa i przesuwa swój pionek jedno pole w stronę mety.
Jeśli chcemy grę wykorzystać do nauki języka to nie musimy nic modyfikować, wystarczy, że nasze odpowiedzi będą padały w języku docelowym (np. angielskim, niemieckim, hiszpańskim, francuskim itd.) Wspomaga to i ćwiczy zarówno pamięć, jak i umiejętność myślenia w języku obcym. Poza tym może motywować do nauki nowego słownictwa, szczególnie, jeśli nie zrozumiemy naszego przeciwnika.
Jeśli chodzi o sugerowany wiek to myślę, że przy drobnych modyfikacjach możemy go zaniżyć nawet do 5-6 lat. Podobnie rzecz tyczy się liczby graczy, ogranicza nas wyłącznie liczba pionków i łapek, ale myślę, że w dwie osoby spokojnie można w nią zagrać (już to testowałam, śmiechu było co niemiara).
Przezabawna gra rodzinna, sprawdzająca refleks, która podbiła serca setek tysięcy graczy.Myśl, kojarz, rzucaj i pozbądź się Gorącego Ziemniaka zanim się sparzysz!Zacięta rywalizacja, kilkaset nietypowych pytań, uciekający czas i „Ziemniak” którego musisz się pozbyć nim upłynie czas.Pozornie proste pytania na które odpowiedzi nie muszą być oczywiste. Salwy śmiechu i moc dobrej zabawy gwarantowana.Jedyna tak emocjonująca gra planszowa dla całej rodziny.Zawartość pudełka: plansza, gorący ziemniak, karty pytań (165), pionki (8), bączek
Liczba graczy: 2-8
Wiek: 8+
Cena: 56,50 zł
Producent: Alexander
Ta gra funkcjonuje na podobnych zasadach, jak ta wyższa. Gracze kolejno wybierają po jednym pytaniu z karty, na które, korzystając ze skojarzenie, odpowiadają wszyscy uczestnicy. Przez cały czas podają sobie gorącego ziemniaka. Kiedy zakręcony na początku rundy bączek przestanie się kręcić, osoba trzymająca gorącego ziemniaka przesuwa swój pionek w stronę grilla. Gra kończy się, kiedy tylko jeden gracz pozostanie na planszy poza polem z napisem Spalony.
I tutaj podobnie, możecie wykorzystać grę bez żadnych modyfikacji. Czytać pytanie po polsku (lub, dla bardziej zaawansowanych, tłumaczyć je na język wyjściowy) i udzielać odpowiedni po niemiecku, angielsku, hiszpańsku itp.
Tym razem, jeśli chodzi o liczbę graczy, to ogranicza nas wyłącznie liczba pionków, więc jeśli znajdziecie ich w domu więcej, lub wykorzystacie inne przedmioty, które mogą spełniać ich rolę, to równie dobrze możecie zaangażować większą grupę.
To samo tyczy się ograniczenia wiekowego - z pewnymi modyfikacjami poradzą sobie z nią nawet 5-6 latki.
Interesująca gra dla najmłodszych polegająca na dopasowywaniu. Kolorowa grafika przyciąga uwagę dzieci. Wysokiej jakości, metalowe opakowanie ułatwia transportowanie i przechowywanie gry. Ćwicz koordynację połączenia oko-ręka, zręczność, poszerzaj wiedzę.Zawartość pudełka: 32 karty
Cena: ok. 31 zł
Przyznam szczerze, że memory to chyba najmniej uniwersalna gra, jednak można ją wykorzystać. Najczęściej pojawia się w pracy z najmłodszymi, ale da się ją zaadaptować i dla starszych. Najlepszą opcją jest stworzenie takich kart samemu, np. z formą czasownika w jednym czasie i tego samego w innym (lub podobne). Ale i takie obrazkowe można wykorzystać ze starszymi.
Przy bardziej zaawansowanym poziomie języka, np. podajemy przysłowie, wyrażenie, lub po prostu zdanie z danym obrazkiem.
Ja zaprezentuję jedną, bo chyba tylko ją mam. Jednak zręcznościówki mają to do siebie, że są uniwersalne. Ich ogromną zaletą jest to, że aktywują również mięśnie. A połączenie ruchu z przyswajaniem informacji bardzo korzystnie wpływa na ich zapamiętywanie.
Jeśli chodzi o małpki to zasady są bardzo proste - należy wyrzucić zwierzątko za pomocą wyrzutni tak, aby zaczepiło się o drzewko. Nie jest to łatwe, ale gwarantuje mnóstwo śmiechu.
A jak wykorzystać to przy nauce języka? Stosując rywalizację. Robimy zadanie (czy to z karty, czy z książki, czy wymyślone na poczekaniu) i za poprawną odpowiedź uzyskujemy jedną próbę wyrzutu małpki. Gracze robią to kolejno i wygrywa osoba, której kolor w większej części zdobi drzewko.
Na tej zasadzie możecie wykorzystać każdą grę zręcznościową.
Jak modyfikować gry?
Jest całe mnóstwo sposobów i nie chciałabym Was w nich ograniczać. Mogę jedynie wskazać kierunek, w którym warto iść, ale wszystko co się u Was sprawdza jest dobrą zmianą.Najprostszym sposobem jest adaptacja kart z pytaniami, zagadnieniami i zadaniami do naszych potrzeb. Można pokusić się o ich przetłumaczenie, ale można równie dobrze zupełnie je zmienić, w zależności od tego, co aktualnie chcemy przećwiczyć. Mogą to być obrazki, które trzeba nazwać (np. dla dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z językiem), lub opisać (dla starszych). Mogą być zdania do tłumaczenia, zadania z lukami, rozsypanki wyrazowe, pytania do ćwiczenia mówienia itd. Jedną możliwością jest stworzenie takich kart (w Wordzie lub jakimś programie graficznym) lub znalezienie darmowych w internecie (wierzcie mi, jest ich tam całe mnóstwo). Jeśli nie macie czasu na wcześniejsze przygotowanie kart to wystarczy zwykła kserówka, podręcznik czy ćwiczenia. Wybieramy zadanie, które będziemy rozwiązywać i na zmianę wykonujemy po jednym przykładzie.
Jak wykorzystywać elementy gier
Chociaż zaadaptowanie całej gry wydaje się dobrym pomysłem, to z doświadczenia wiem, że zazwyczaj znacznie lepiej sprawdza się wykorzystanie jedynie kilku elementów. Pozwala nam to w znacznie bardziej swobodny sposób dopasować ją do naszych potrzeb.Kolorowa kostka z gry Moje na Górze może być wykorzystana do powtórki rodzajników z języka niemieckiego (niebieski - der, zielony - das, czerwony - die). I tu znów jest mnóstwo możliwości - odmiana przymiotnika, podawanie rzeczowników w odpowiednim rodzaju, odmiana rodzajnika itd. Na podobnej zasadzie możemy stworzyć legendę do kolorów. Np. zielony - warzywa, czerwony - owoce, niebieski - drzewa; i po wyrzuceniu danego oczka należy wymienić jak najwięcej wyrazów z tej kategorii.
Łapki też z pewnością zawitają na moich zajęciach. Sprawdzą się w zabawie, która polega na uderzeniu odpowiedniego słówka/zdania/wyrażenia (itd.), zanim zrobi to Twój przeciwnik. Plusem tej gry jest to, że nie potrzebujecie wcześniejszego przygotowania.
Ach, klepsydra. Tutaj chyba nie muszę nic więcej pisać. Jakiego smaczku dodaje świadomość, że piasek nieubłaganie się przesypuje. Niby można skorzystać ze stopera czy minutnika, ale wiem, że takie manualne odwracanie klepsydry sprawia wielką radochę.
Z gry gorący ziemniak, z pewnością, przyda się bączek (na tej samej zasadzie co klepsydra) i samo grillowane warzywo. Tutaj znowu moglibyśmy wykorzystać każdy inny przedmiot, ale im coś jest dziwniejsze i zabawniejsze tym lepiej.
Plansze - je też można wykorzystać solo i stworzyć zupełnie nowe zasady. Wystarczy na każde pole położyć kółeczko o odpowiednim kolorze, do którego stworzymy legendę (np. zielone - pokaż, niebieskie - powiedz, czerwone - narysuj, żółte - popraw itd.) Znów, możliwości jest mnóstwo. Ogranicza nas jedynie nasza własna wyobraźnia, choć i to można przeskoczyć, bo, znów się powtórzę), w internecie znajdziecie mnóstwo inspiracji.
Co sądzicie o tym poradniku? Uważacie, że moje rady są przydatne? Wykorzystujecie gry w nauce języków? Jakie jeszcze wskazówki powinny się tutaj znaleźć? Chcecie przeczytać drugą część posta? Jakich języków się uczycie?
~ wredna










