Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

TONIK NA WAGĘ... SREBRA?
Moje pierwsze spotkanie ze srebrem koloidalnym

6 komentarzy:
Dziś znów kosmetycznie i znów pielęgnacyjnie. Kiedyś stawiałam na kolorówkę i nie lubiłam wydawać pieniędzy na kremy, toniki itp. Dlatego rzadko testowałam produkty w tej kategorii. Sporo zmieniło się, kiedy miałam możliwość współpracować z grupą ShinyBox i próbować wielu różnych kosmetyków. Wtedy właśnie poznałam ich moc.
Od tamtego czasu znacznie większą uwagę zwracam na pielęgnację, głównie mojej twarzy.
Ostatnio testowałam kwas hialuronowy, teraz przyszedł czas na srebro koloidalne.


Srebro koloidalne - co warto wiedzieć?
Zacznijmy od tego, czym ten kosmetyk w ogóle jest. Srebro kojarzy każdy, ale koloidalne, i to tonik, o którym piszę w tytule?
Są to cząsteczki wyżej wspomnianego metalu szlachetnego, zatopione w wodzie destylowanej. Jak się więc możecie domyślić, cały fenomen tego kosmetyku polega właśnie na właściwościach tychże drobinek. A one są następujące:
Srebro posiada właściwości antybakteryjne oraz powstrzymuje działanie grzybów, dlatego w XIX i na początku XX wieku było powszechnie spożywane w celu leczenia chorób wywołanych patogenami chorobotwórczymi. Stosowano je również do opatrywania ran, na owrzodzenia, odleżyny i oparzenia...
źródło: witalny.pl
Myślę, że warto wspomnieć również o sposobie wytwarzania tegoż produktu. Niejonowe - co to oznacza?
Srebro niejonowe oznacza produkt wytwarzany tzw. metodą fizyczną, która pozwala na powstanie koloidów niezawierających typowych dla produktu wytwarzanego chemiczne (jonowego) zanieczyszczeń chemicznych.
źródło: witalny.pl

Zastosowanie srebra koloidalnego
Jak już możecie się domyślić, kosmetyk ten wykorzystać można na wiele sposobów, skoro wykazuje właściwości antybakteryjne, przeciwwirusowe i grzybobójcze. Ale jak to działa?
Cząsteczki srebra otaczają komórkę patogenu i wchodzą z nią w reakcję, blokując możliwość tworzenia nowych struktur w trakcie podziału komórkowego. Prowadzi to bezpośrednio do uszkodzenia ściany komórkowej, a następnie do śmierci komórki. Srebro, ze względu na małe cząsteczki, wnika również do wnętrza komórki i dzięki akumulacji nanocząsteczek zaburza proces wytwarzania energii komórkowej i uszkadza strukturę białek.
źródło: witalny.pl
To, co pierwsze nasuwa się na myśl to oczywiście punktowa walka, np. w przypadku łuszczycy, grzybicy czy trądziku. Okazuje się, że bardzo dobrze radzi sobie również z atopowym zapaleniem skóry (AZS), a także koi skaleczenia, rany i otarcia, a również ukąszenia owadów. 
Ja, jednak, w tytule wspominam o toniku. I owszem, srebro koloidalne świetnie sprawdza się w tej roli, jako preparat oczyszczający i regenerujący dla każdego rodzaju cery. 
Z jego dobroci skorzystają również panowie (ale i kobiety, tyle że w innych strefach ciała), którzy docenią jego właściwości łagodzące podrażnienia po goleniu. 
Ostatnie zastosowanie, o którym chciałabym dzisiaj wspomnieć jest aktualnie bardzo na czasie. I mam tutaj na myśli dezynfekcję. Można się oczywiście domyślić, że właściwości srebra sprawiają, że ten kosmetyk nadaje się do tego wręcz idealnie.


O marce słów kilka
MyVita®, firma powstała z fascynacji naturalną medycyną i kulturą zdrowego trybu życia. Głównym przesłaniem od momentu założenia w 2010 roku jest poprawa komfortu życia, poprzez wspomaganie organizmu naturalną żywnością. Firma ciągle poszukuje nowych produktów i składników na wszystkich kontynentach czerpiąc inspiracje z tradycyjnej medycyny wielu kultur. Dążenie do doskonałej jakości jest rozwijane nie tylko pod kątem składników, ale i również poprzez unowocześnianie własnych technologii i zakup najnowszych urządzeń do produkcji i konfekcjonowania. MyVita® może pochwalić się przeszło 160 unikalnymi produktami z kategorii zdrowej żywności, suplementów diety i kosmetyków naturalnych.
źródło: myvita.pl

Srebro koloidalne, płaskocząsteczkowe, niejonowe MyVita
Innowacyjny, niejonowy nanokoloidalny roztwór srebra, o wysokim stężeniu 50ppm. Bezkonkurencyjna płaska cząsteczka gwarantuje maksymalną skuteczność poprzez zwiększoną powierzchnię przylegania, w stosunku do cząsteczek o budowie zaokrąglonej.
[...] Preparat do stosowania na skórę. Działa oczyszczająco i przeciwzapalnie, tonizuje oraz regeneruje naskórek.
Pojemność: 100 ml
Cena: 31,99 zł (teraz 28,99 zł)
Termin ważności: 28 stycznia 2022


Opakowanie i skład
Kosmetyk zamknięty jest w przezroczystej buteleczce, wykonanej z solidnego i dosyć ciężkiego szkła. Dzięki zastosowaniu tego tworzywa produkt wydaje się znaczniej bardziej luksusowy. Jeżeli chodzi o aplikację to flaszeczka została wykończona atomizerem, który umożliwia rozpylenie drobnej mgiełki, czy to bezpośrednio na skórę, czy na wacik. Ja wybieram raczej tę drugą formę, ze względów czysto praktycznych - mam lepszą kontrolę nad umiejscowieniem i rozprowadzeniem produktu. Ta część opakowania wykonana jest z plastiku, ale jej funkcjonalność jest bardzo dobra, nie zacina się, nie przecieka. 
Jeśli chodzi o aspekty wizualne, a więc szatę graficzną, to jest ona minimalistyczna i bardzo w moim guście. Etykieta jest srebrna, odbijająca światło - mieniąca się delikatnie pod kątem. Brak tutaj zbędnych ozdobników, ale za to znajdziemy tutaj wszystkie niezbędne informacje, wraz z zastosowaniem, sposobem użycia, terminem ważności i składem kosmetyku.
SKŁAD: Aqua, Colloidal Silver.

Konsystencja i zapach
Jak już wiemy, kosmetyk ten to drobinki srebra zatopione w wodzie destylowanej i właśnie taką konsystencję (wody) ma produkt. Bardzo dobrze się aplikuje i rozprowadza, zupełnie jak woda termalna czy każdy inny tonik. Dzięki temu szybko się wchłania i nie pozostawia żadnej warstwy, a jedynie delikatnie błyszczącą skórę - jest to zapewne zasługa nanocząsteczek.
Co do zapachu - tak jak się domyślacie, kosmetyk jest bezwonny.
Mam wrażenie, że to najkrótszy fragment recenzji w kategorii "Konsystencja i zapach", jaki do tej pory napisałam, ale tutaj zwyczajnie nie ma się nad czym rozwodzić.

Działanie
Bardzo zachęciła mnie mnogość zastosowań tego kosmetyku. Tym bardziej, że ostatnio zmagałam się z różnymi podrażnieniami i zapaleniami skóry. Stwierdziłam, że będzie to idealny moment, aby przetestować srebro koloidalne.
Ja produkt ten stosuję jako tonik na twarz oraz przemywam miejsca ze zmianami. Od razu po aplikacji czuć, że skóra jest ukojona. Po regularnym stosowaniu mogę stwierdzić, że działa łagodząco, zarówno na całą cerę, jak i na miejsca podrażnione czy zaczerwienione. Oczywiście, kosmetyk sam w sobie nie wyleczy nam większych problemów, ale z pewnością pomoże w ich złagodzeniu. 
Od kiedy stosuję ten produkt zauważyłam mniejszą tendencję do wyprysków, a ostatnio miałam z tym mały kłopot. Także i działanie oczyszczające sprawdziłam i potwierdzam - posiada tę właściwość.
Może od tego powinnam zacząć, ale tym akcentem zakończę - produkt mnie nie uczula, ani nie powoduje żadnych skutków ubocznych czy niepożądanych, a musicie wiedzieć, że mam wrażliwą i kapryśną skórę.


Podsumowując
Srebro koloidalne może nie dało mi tak spektakularnych efektów i nie zaszokowało mnie tak, jak kwas hialuronowy, ale z pewnością zagości w mojej codziennej pielęgnacji. Działa po cichu, ale efektywnie. Delikatnie poprawia kondycję skóry i zapobiega jej pogorszeniu. Koi, łagodzi i oczyszcza. Ja jestem bardzo zadowolona.
Moja ocena: 5/5

Korzystacie ze srebra koloidalnego? Jak się u Was sprawdza? A może dopiero teraz dowiedzieliście się, jakie płyną korzyści z jego używania? Jeśli jeszcze nie mieliście okazji spróbować to skusilibyście się na ten z MyVita?

~ wredna
Czytaj więcej

ELIKSIR MŁODOŚCI ZAMKNIĘTY W BUTELECZCE
Czyli kilka (lub więcej) słów o kwasie hialuronowym

12 komentarzy:
Zachęceni tytułem wpisu? Mam nadzieję, że tak, i że nie wyjdziecie stąd rozczarowani. Jeśli macie poniżej 20 roku życia to może aż tak ciekawi treści nie jesteście, ale jeśli wasz licznik (w szczególności tyczy się to płci żeńskiej; nie chcę brzmieć szowinistycznie, ale często to jednak my, kobiety, bardziej zwracamy uwagę na wiek) przekroczył te 25 to myślę, że czujecie się co najmniej zaintrygowani.
No i ja niedawno właśnie przekroczyłam tę granicę (w znaczeniu kolejny rok po ćwierćwieczu). Nie czuję się jakoś stara, szczególnie, że akurat w tej kwestii matka natura jest dla mnie łaskawa i zazwyczaj wszyscy pytają mnie kiedy 18. Co nie zmienia faktu, że o siebie zadbać warto w każdym wieku. W końcu, lepiej zapobiegać, niż leczyć.
Dlatego dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć troszkę fenomen kwasu hialuronowego i napisać, czy i u mnie działa cuda.


Kwas hialuronowy - co to takiego?
Zacznijmy od faktów, od teorii. Jako, że ekspertem w tej dziedzinie nie jest to pozwolę wykazać się na tym polu osobom bardziej kompetentnym (przynajmniej mam nadzieję, że takowa cytowany przeze mnie artykuł pisała):
Kwas hialuronowy to związek, który wiąże wodę w skórze właściwej. W skórze ludzkiej jest składnikiem macierzy międzykomórkowej skóry właściwej. W młodej skórze kwasu hialuronowego jest pod dostatkiem, co gwarantuje jej sprężystość i brak zmarszczek. Z wiekiem ilość kwasu maleje. W późniejszym czasie skóra człowieka się starzeje, traci zdolność wiązania wody i powstają zmarszczki. Jedna cząsteczka kwasu hialuronowego jest w stanie związać ok. 250 cząsteczek wody.
źródło: wikipedia.org
Skoro jest to substancja, która naturalnie występuje w naszej skórze, z wiekiem w coraz mniejszej ilości, to czemu nie mielibyśmy sobie pomagać używając jej właśnie wtedy, kiedy poczujemy, że jej poziom może powoli nam nie wystarczać? Oczywistym jest, że aplikowanie z zewnątrz jest mniej skuteczne, niż działanie od wewnątrz, ale jeśli ma wpłynąć na poprawę kondycji skóry chociaż w najmniejszym stopniu, to warto spróbować.
Moja buteleczka jest marki MyVita. Dlatego też dzisiaj opisuję ten konkretny produkt, przyznam szczerze, że nie wiem czy marka ma tutaj znaczenie, ale chciałam to zaznaczyć, żeby nie było niedomówień.


Zastosowanie kwasu hialuronowego
Zacznę od troszkę bardziej inwazyjnego zastosowania tego produktu, a mianowicie tego w medycynie estetycznej. W wielu gabinetach możemy zafundować sobie zabieg anti-aging, który polega na wypełnianiu zmarszczek poprzez podskórne wstrzykiwanie ww. kosmetyku.
W bardziej pielęgnacyjnej kosmetyce używany jest jako baza lub dodatkowy składnik wszelkiego rodzaju kremów i balsamów, głównie nawilżających, a także produktach do włosów czy żeli pod prysznic. Można również sięgnąć po niego, jeśli wiemy już co-nieco i chcemy sami robić swoje własne kosmetyki do pielęgnacji z półproduktów.
Jeśli jednak niewiele wiemy o tworzeniu tego typu produktów, a chcielibyśmy skorzystać z zalet tej substancji to nie stoi nic na przeszkodzie, bo można jej używać solo, bezpośrednio na skórę.
Z dobroci tegoż kwasu korzystać mogą również osoby, które zmagają się z bliznami i rankami, ponieważ jego właściwości pomagają w leczeniu tych drugich i zmniejszaniu tych pierwszych. 

Zdecydowanie to właśnie w kosmetyce kwas hialuronowy zdobył największą popularność. W zakresie pielęgnacji skóry poprawia jej funkcjonowanie i wygląd poprzez:
• nawilżanie skóry,
• poprawę elastyczności skóry,
• redukcję zmarszczek,
• naprawę i wzmacnianie skóry.
źródło: doz.pl

O marce słów kilka
MyVita®, firma powstała z fascynacji naturalną medycyną i kulturą zdrowego trybu życia. Głównym przesłaniem od momentu założenia w 2010 roku jest poprawa komfortu życia, poprzez wspomaganie organizmu naturalną żywnością. Firma ciągle poszukuje nowych produktów i składników na wszystkich kontynentach czerpiąc inspiracje z tradycyjnej medycyny wielu kultur. Dążenie do doskonałej jakości jest rozwijane nie tylko pod kątem składników, ale i również poprzez unowocześnianie własnych technologii i zakup najnowszych urządzeń do produkcji i konfekcjonowania. MyVita® może pochwalić się przeszło 160 unikalnymi produktami z kategorii zdrowej żywności, suplementów diety i kosmetyków naturalnych.
źródło: myvita.pl

Kwas hialuronowy 3% trójcząsteczkowy Myvita
Serum aktywnie pielęgnujące skórę z potrójną siłą. Jego wszechstronne działanie opiera się na różnej budowie poszczególnych cząsteczek. W preparacie występują 3 rodzaje kwasu o różnej masie cząsteczkowej. Dzięki temu działa na powierzchni skóry, w jej głębszych warstwach, a dodatkowo zwiększa wchłanianie innych substancji aktywnych w głąb skóry. Regularne stosowanie zapewni sprężystą i nawilżoną skórę.
Produkt zwiększa przenikalność substancji aktywnych.
źródło: myvita.pl
Pojemność: 30 ml
Cena: 39,99 zł (teraz 32,99 zł)
Termin ważności: 17 września 2021


Opakowanie i skład
Nasz produkt zamknięty jest w szklanej buteleczce z pipetą. Jest to bardzo wygodny sposób aplikacji, i z tego co się orientuję to dosyć popularny w tego typu kosmetykach. Tworzywa, z których wykonano poszczególne elementy opakowania są dobrej jakości i nie mam żadnych zastrzeżeń do ich funkcjonalności. Tutaj nie ma się za bardzo nad czym rozwodzić. Prosta, poręczna i bardzo przyjemna dla oka.
Etykieta, która zdobi flaszeczkę zawiera wszystkie niezbędny informacje, razem z opisem składu, sposobu użycia, a także przechowywania. 
SKŁAD: Aqua, Sodium Hyaluronate, Benzyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Raspberry Ketone.

Konsystencja i zapach
Kwas hialuronowy od MyVita ma dosyć gęstą, nieco żelową formułę i jest zupełnie przezroczysty. Dzięki swojej konsystencji rozprowadza się bezproblemowo i szybko. Tych samych przymiotników można użyć do opisania sposobu, w jaki kosmetyk się wchłania. Jeśli chodzi o wygląd zaraz po aplikacji to zauważyłam, że różni się ona w zależności od tego, w jakiej kolejności nakładałam pielęgnację. Jeśli kwas powędrował jako baza pod krem to nadawał półsatynowy-matowy efekt, a dodatkowo tworzył lepki film na skórze. Ale kiedy odwróciłam sekwencję kosmetyków to twarz była bardziej rozświetlona i nie zauważyłam kleistej warstwy. Formuła kosmetyku sprawia, że wystarczy go odrobinka, a co za tym idzie, będzie on niezwykle wydajny.
Jeśli chodzi o zapach to jest on bardzo chemiczny i niekoniecznie przyjemny (przynajmniej dla mojego) nosa. Na szczęście, jest on wyczuwalny jedynie wtedy, kiedy wąchamy kwas z buteleczki, i to z niewielkiej odległości. Podczas aplikacji, jak i bezpośrednio po niej, można uznać go za bezwonny.



Działanie
A teraz to, co najważniejsze, czyli jak kosmetyk sprawdził się u mnie.
Od razu po aplikacji można wyczuć, że skóra jest bardziej miękka i gładka. Również wizualnie wygląda odrobinę lepiej, ale nie wiem ile w tym zasługi właściwości kwasu, a ile to kwestia odbijania światła.
Już po kilku pierwszych dniach zauważyłam, że moje zmarszczki na czole i między brwiami stały się troszkę mniej widoczne. Co prawda, jest to bardzo subtelna różnica, raczej niezauważalna dla otoczenia, ale jednak taka świadomość potrafi podnieść odrobinę pewność siebie. Możliwe, że po dłuższym stosowaniu efekty będą bardziej spektakularne.
Ja, niestety, muszę ograniczyć stosowanie kosmetyku. Do tej pory aplikowałam go codziennie, jednak zauważyłam, że moja skóra czuje się tym przeciążona, bo ostatnio pojawiło się na niej kilka niemiłych niespodzianek.
Niemniej jednak, nie zrezygnuję całkowicie z używania kosmetyku, bo bardzo podoba mi się jego działanie wygładzające. Poza tym, kiedy sięgam po niego rzadziej, działa jak marzenie.
Kwas hialuronowy jest również stosowany w celu lepszego przenikania substancji aktywnych z innych kosmetyków. I tutaj jestem bardzo zadowolona. Mam cerę normalną z tendencjami do przesuszeń, ale od kiedy zaczęłam stosować to cudeńko to nawet najbardziej problematyczne miejsca są idealnie nawilżone, a suchych skórek ani śladu. 



Podsumowując
Bardzo polubiłam się z kwasem hialuronowym. Nie czuję, że jest to kosmetyk niezbędny w mojej kosmetyczce, ale czuję, że zostanie stałym bywalcem. Najważniejsze dla mnie to to, że umożliwia tak dobre nawilżenie mojej cery, jakiego do tej pory osiągnąć nie mogłam. Moja wrażliwa skóra nie polubiła się z częstym aplikowaniem kosmetyku, ale sięganie po niego 3 razy w tygodniu rozwiązuje problem (przeciążenia kosmetykiem i wiele innych).
Moja ocena: 5/5

Korzystaliście kiedyś z kwasu hialuronowego? Jak się u Was sprawdził? A może dopiero teraz dowiedzieliście się, jakie płyną korzyści z jego używania? Jeśli jeszcze nie mieliście okazji spróbować to skusilibyście się na ten z MyVita?

~ wredna
Czytaj więcej

NATURALNE MYDŁO PEELINGUJĄCO-NAWILŻAJĄCE
Czyżby ideał? Czy to w ogóle możliwe? Ravina

27 komentarzy:
Już w poprzednim poście mieliście okazję zapoznać się z marką Ravina. Wtedy testowałam olejek ze słodkich migdałów, który okazał się raczej przeciętniaczkiem. Dzisiaj przyszła kolej na drugi kosmetyk od tego producenta, a mianowicie naturalne mydło. Przyznam szczerze, że jest to pierwsze moje spotkanie z takim produktem i chociaż nigdy jakoś nie szalałam za takowymi to byłam bardzo podekscytowana, żebym to wypróbować.
Zdecydowałam się na wersję peelingująco-nawilżającą - kawową. Byłam bardzo ciekawa czy pokocham ten składnik ;) Kawowe peelingi są niezwykle popularne, więc miałam spore nadzieje.


O marce słów kilka
Kosmetyki ekologiczne Ravina produkowane są wyłącznie z substancji naturalnych lub ich pochodnych. Produkty roślinne to najczęściej używana grupa składników   kosmetyce naturalnej. Nasze produkty nie są testowane na zwierzętach, zostały przebadane mikrobiologicznie i dermatologiczne.Do najważniejszych zalet kosmetyków naturalnych naszej marki możemy zaliczyć: Podczas produkcji używamy wyłącznie receptur stosowanych od pokoleń; Starannie dobieramy kombinację ziół, tak aby nasze kosmetyki naturalne miały szczególne zastosowanie pielęgnacyjno-nawilżające;  Stosowane w naszych kosmetykach naturalnych składniki takie jak: zioła, korzenie, owoce nie szkodzą skórze.Na asortyment dostępny w naszej firmie składają się następujące linie produktów: kosmetyki naturalne, kosmetyki organiczne, kosmetyki bez parabenów, kosmetyki o naturalnym pH. Oferujemy szeroką gamę produktów o wszechstronnym zastosowaniu począwszy od naturalnej pielęgnacji twarzy, przez różnego rodzaju musy i masła naturalne, na ekologicznych olejkach i mydłach kończąc.
W swojej ofercie Ravina posiada kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów oraz naturalne mydła i produkty do kąpieli. Marka szczyci się naturalnym i ekologicznym składem swoich wyrobów, dzięki któremu mają się one idealnie sprawdzać osobom ze skórą wrażliwą - to przetestujemy, bo jak wiecie ja jestem posiadaczką właśnie tego typu.

Od producenta
Naturalne, ręcznie wytwarzane mydło kawowe o działaniu peelingująco - nawilżającym. Dzięki zawartym drobinkom kawy złuszcza martwy naskórek, pobudzając tym samym krążenie. Produkt zawiera nierafinowane masło kakaowe oraz masło shea, olejek ze słodkich migdałów, oliwę z oliwek, olej rycynow. Połączenie to dodatkowo gwarantuje nam działanie pielęgnujące, zapobiegając tym samy przesuszeniu się skóry. 
Gramatura: 85 g
Termin ważności: nie znalazłam informacji
Data produkcji: 12 sierpnia 2018


Opakowanie i skład
Mydełko zabezpieczone jest przezroczystą folią z białą nalepką z logo marki i wszystkimi niezbędnymi informacjami. Myślę, że niczego innego raczej nikt z nas się nie spodziewał ;) Sama kostka posiada wytłoczoną nazwę producenta. To chyba najkrótszy opis opakowania, jaki kiedykolwiek napisałam :D W takim razie przejdźmy do składu ;) Sprawdźmy, czy mydło rzeczywiście jest naturalne ;)
SKŁAD: Sodium Palmate, Sodium Cocoate, Sodium Olivate, Sodium Sunflowerseedate, Glycerin, Sodium Ricinoleate, Elaeis Guineensis Oil, Cocos Nucifera Oil, Olea Europaea Husk Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Coffea Arabica, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Aqua, Menthol, Limonene*
Zmydlony Olej Palmowy, Zmydlony Olej Kokosowy, Zmydlona Oliwa Z Oliwek Extra Virgin, Zmydlony Olej Słonecznikowy, Gliceryna, Zmydlony Olej Rycynowy Tłoczony Na Zimno, Olej Palmowy. Olej Kokosowy, Oliwa Z Oliwek Extra Virgin Hiszpańska, Olej Słonecznikowy. Masło Shea, Kawa Arabbica, Naturalny Olejek Eukaliptusowy, Woda, Wyciąg Z Mięty, Limonene*.
*Substancje są składnikami naturalnych olejków użytych w produkcie


Konsystencja i zapach
Jeżeli chodzi o formułę to jest ona standardowa dla mydeł. Gładko się rozprowadza, płynnie sunie po skórze i ładnie się pieni. Chociaż słowo "pieni" nie do końca oddaje to zjawisko. Nie spodziewajcie się piany niczym w kąpieli po zastosowaniu odpowiedniego płynu. Jest to raczej biała maź, taka, która powstaje przy kontakcie mokrej skóry z olejkami myjącymi. A to oznacza, że te wszystkie olejki, o których czytamy w składzie rzeczywiście są w sporej ilości zawarte w mydle. Brawo za to. Czyli musi ono dobrze nawilżać, prawda? O tym za chwilę.
A co z tymi drobinkami kawy i właściwościami peelingującymi? Jeśli aplikujemy mydełko bezpośrednio na skórę to czujemy jego nierówną strukturę ze zmielonymi ziarnami. Część z nich również transferuje na ciało, dzięki czemu przy wykonywaniu masażu możemy poczuć namiastkę peelingu kawowego. A o tym jak złuszcza też przeczytacie poniżej.
A zapach? Pewnie Was nie zdziwi, że spodziewałam się świeżo mielonej kawy, albo chociaż naparu z jej ziaren. Jakież było moje zdziwienie, kiedy przystawiłam kostkę do nosa i poczułam... lawendę? Nie jest to czysta woń tego kwiatu, ale najbardziej zbliżona. Cóż, jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że to jeden z tych znienawidzonych przeze mnie zapachów. Na szczęście nie pozostaje on na skórze. 


Właściwości myjące
Postanowiłam zacząć właśnie od tych, bo wydaje mi się, że to one są najważniejsze. W końcu oczyszczanie to główne zadanie mydła ;) Tutaj nie mam zastrzeżeń. Taka ilość olejków musi dobrze radzić sobie z zabrudzeniami. Także skóra po myciu jest czyściutka. I znów jedna z moich najkrótszych recenzji, ale tutaj już nie ma co dodawać. Dobrze myje. Koniec, kropka :D

Właściwości pielęgnujące
Działanie peelingujące i nawilżające postanowiłam wrzucić do jednego worka, bo znowu nie mam zbyt wielu spostrzeżeń, żeby je rozdzielać. Dzisiejszy wpis będzie (względnie) krótki, zwięzły i na temat :D W końcu to tylko mydło :D
Zacznę od wartości neutralnej, jaką jest nawilżenie. Mam suchą skórę, więc naturalnie jestem przyciągana przez wszystko co na swojej etykiecie ma napis "nawilżający". No i tym razem ten aspekt również mnie skusił. Jednak biorąc pod uwagę fakt, iż jest to mydło to raczej nie nastawiałam się na efekt niczym po zastosowaniu kremu. I miałam rację. Kostka może nie wysusza tak jak inne specyfiki myjące tego typu (co już jest jakimś sukcesem), ale z pewnością nie dodaje skórze dodatkowej dawki nawodnienia.
Co do właściwości peelingujących miałam już większe wymagania. No, w końcu to mydło kawowe. Posiadaczom wrażliwej skóry (czyli m.in. mi) producent zaleca aplikowanie kosmetyku za pośrednictwem gąbki. Ja przy pierwszym teście zaryzykowałam i nałożyłam je bezpośrednio. I muszę przyznać, że jest całkiem delikatne i w żadnym stopniu nie podrażniło mojego ciała. Nie zauważyłam też żadnej niepożądane reakcji czy uczulenia. 
Jak już napomknęłam wcześniej - przy nakładaniu mydła i masażu czuć delikatne drobinki kawy. I czy one peelingują? Zdecydowanie. Nie jest to efekt, który uzyskalibyście tradycyjnym kosmetykiem złuszczającym, ale nie zapominajmy, że jest to mydło ;) Powiedzmy, że tej kosteczki musicie użyć 3-4 dni z rzędu, żeby uzyskać taki sam rezultat jak po jednorazowym użyciu standardowego peelingu. Moim zdaniem jest to niezły wynik. 


Cena i dostępność
Za taką przyjemność trzeba troszkę zapłacić, szczególnie jeśli porównamy tę kosteczkę z wartością mydeł, które z łatwością dostaniecie w supermarketach. Na stronie producenta (bo kawowe mydełko możecie kupić wyłącznie tam) zapłacicie za nie 19,39 zł, oczywiście plus koszt wysyłki. Czy warto? To już pozostawiam Waszej ocenie ;)

Podsumowując...
Całkiem fajny kosmetyk. Może nie nawilża, ale z pewnością nie przesusza jak standardowe mydła. A to już jest coś, szczególnie jeśli zmagacie się z suchą skórą (a zimą to już w ogóle). Ale za to całkiem dobrze złuszcza zrogowaciały naskórek. Wydaje mi się, że nie jest to coś, bez czego nie możecie się obyć i musicie wypróbować, ale jeśli lubicie testować tego typu produkty to jak najbardziej polecam ;) Może nie zwali Was z nóg, ale ja się z tym mydełkiem polubiłam ;)
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Ravina? Mieliście okazję próbować ich kosmetyki? Jak się Wam sprawdziły? Używacie mydeł naturalnych czy wolicie standardowe, tańsze odpowiedniki? Skusilibyście się na wersję kawową czy może jakaś inna wpadła Wam w oko? 

~ wredna
Czytaj więcej

ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA WE WRZEŚNIU?
Olejek ze słodkich migdałów, Ravina

35 komentarzy:
Czy ja jeszcze pamiętam jak to się robi? Dwa tygodnie - tyle nie było mnie w blogosferze. A czuję się jakbym miała co najmniej półroczne zaległości... Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko nadrobić, i że ktoś z Was jeszcze tu zagląda.
Ale nie o tym dzisiaj, a o olejku, który swoim zapachem przenosi mnie w czasy dzieciństwa z okresu Świąt Bożego Narodzenia. To pierwsze moje spotkanie z tego typu kosmetykiem. Na początku nie do końca wiedziałam jak to ugryźć, ale z pomocą przyszły mi informacje od producenta.


O marce słów kilka
Kosmetyki ekologiczne Ravina produkowane są wyłącznie z substancji naturalnych lub ich pochodnych. Produkty roślinne to najczęściej używana grupa składników   kosmetyce naturalnej. Nasze produkty nie są testowane na zwierzętach, zostały przebadane mikrobiologicznie i dermatologiczne.Do najważniejszych zalet kosmetyków naturalnych naszej marki możemy zaliczyć: Podczas produkcji używamy wyłącznie receptur stosowanych od pokoleń; Starannie dobieramy kombinację ziół, tak aby nasze kosmetyki naturalne miały szczególne zastosowanie pielęgnacyjno-nawilżające;  Stosowane w naszych kosmetykach naturalnych składniki takie jak: zioła, korzenie, owoce nie szkodzą skórze.Na asortyment dostępny w naszej firmie składają się następujące linie produktów: kosmetyki naturalne, kosmetyki organiczne, kosmetyki bez parabenów, kosmetyki o naturalnym pH. Oferujemy szeroką gamę produktów o wszechstronnym zastosowaniu począwszy od naturalnej pielęgnacji twarzy, przez różnego rodzaju musy i masła naturalne, na ekologicznych olejkach i mydłach kończąc. 
W swojej ofercie Ravina posiada kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów oraz naturalne mydła i produkty do kąpieli. Marka szczyci się naturalnym i ekologicznym składem swoich wyrobów, dzięki któremu ma się on idealnie sprawdzać osobom ze skórą wrażliwą - to przetestujemy, bo jak wiecie ja jestem posiadaczką właśnie tego typu.

Od producenta
Olejek ze słodkich migdałów wzbogacony o naturalny olejek cytrynowy, mandarynkowy oraz pomarańczowy. Łagodny i bezpieczny dla każdego rodzaju skóry.Produkt może być stosowany przez osoby posiadające skórę alergiczną i wrażliwą.DLACZEGO WARTO WYBRAĆ NASZ NATURALNY OLEJEK MIGDAŁOWY?* został przebadany mikrobiologicznie i dermatologicznie* jest to kosmetyk wegański - posiadający wyłącznie składniki roślinne* nie był testowany na zwierzętach* jest to produkt nierafinowany, tłoczony na zimno
Pojemność: 30 ml
Termin ważności: nie znalazłam informacji
Data produkcji: 19 lipca 2018


Opakowanie i skład
Olejek zamknięty jest w małej, zgrabnej i poręcznej, szklanej buteleczce. Szata graficzna bez zbędnych ozdobników, czyli tak, jak lubię najbardziej. Podoba mi się dobór kolorystyczny - połączenie mięty i złota zawsze mnie zachwyca :D Producent postanowił opatrzyć opakowanie atomizerem co na początku bardzo mnie ucieszyło, jednak biorąc pod uwagę fakt, iż jest to olejek to chyba trochę mija się z celem. Niby bezproblemowo dozuje produkt, jednak mam wrażenie, że część ścieka i sprawia, że ostatecznie cała buteleczka jest wytłuszczona. Ale jesteśmy przy tym aplikatorze to muszę napisać, że działa bez zarzutów. Ja jednak wolałabym tutaj zwyczajny, odkręcany koreczek.
Za to plus za szklane opakowanie ;) Ja wiem, że część z Was woli kiedy buteleczki są plastikowe, bo to zawsze praktyczniejsze rozwiązanie, ale ja uwielbiam, kiedy moje kosmetyki wyglądają bardziej luksusowo, co wykorzystanie szkła zapewnia.
A co do składu, wiecie, że ja w tej kwestii najlepszym ekspertem nie jestem, ale wiem, że czasami im krócej tym lepiej. Nie analizowałam go dogłębnie, ale na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo dobry.
SKŁAD: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil),Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Nobilis Peel Oil, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Limonene*, Lianlool*, Citral*, Geraniol*
* Składniki występują w naturalnych olejach eterycznych.


Konsystencja i zapach
W pierwszym aspekcie nie było zaskoczenia. Formuła tego kosmetyku jest standardowa dla olejków. Z łatwością rozprowadza się po skórze, ale potrzebuje dłuższej chwili, żeby się wchłonąć, więc jeśli stosujecie go jako emolient do ciała to radziłabym sięgać po niego raczej na noc. 
Jednak dużym zaskoczeniem (pozytywnym) okazał się zapach kosmetyku. Spodziewałam się czegoś słodkiego, migdałowego, lub przynajmniej orzechowego. A tu taka niespodzianka. Na początku posta wspomniałam, że przenosi mnie w czasy dzieciństwa z okresu Świąt Bożego Narodzenia. Ktoś domyśla się już jak to pachnie? Mandarynki. Najprawdziwsza i najlepiej oddana woń tego owocu. Bardzo to lubię! Kiedy byłam mała "Mikołaj" zawsze przynosił nam torebki pełne słodyczy i właśnie tych cytrusów. Do tej pory kojarzą mi się one z grudniowymi świętami ;) 

Pielęgnacja ciała
Olejek ten trafił w moje ręce, bo chciałam wypróbować go do nawilżenia ciała. Mam wrażliwą i suchą skórę, która jesienią i zimą jest wręcz nie do nawodnienia. Pomyślałam, że taki emolient będzie moim zbawieniem. 
Ostatnio miałam mocno przesuszone dłonie, więc stwierdziłam, że będzie to idealny moment, żeby wypróbować tego gagatka. 
No i z bólem muszę stwierdzić, że sobie nie poradził. Natłuszcza fenomenalnie, ale rano wciąż miałam uczucie suchej skóry. Przyznam szczerze, że byłam rozczarowana i zawiedziona, bo miałam co do niego duże nadzieje. Postanowiłam jednak dać mu kolejną szansę i wypróbować go jako bazę pod krem nawilżający. Taka mieszanka sprawdziła się już lepiej, jednak dłonie wciąż nie były w takim stanie, jakiego bym chciała. Co prawda, kiedy zaniedbam trochę skórę to potrzebuje ona kilkudniowej kuracji, więc podejrzewam, że na dłuższą metę olejek je wyratuje, ale nie sprawdzi się zimą, kiedy codziennie potrzebuję bardzo silnej dawki nawilżenia. 
Uważam jednak, że będzie świetną bazą pod inny krem. Z pewnością nie zaszkodzi, a wręcz wyciągnie z niego to co najlepsze. Także nie ma co spisywać go na straty.
Jednak trzeba mu przyznać to, że sprawdzi się przy skórze wrażliwej, bo mnie nie uczulił. Nie zauważyłam żadnych niepożądanych efektów.


Pielęgnacja włosów
Producent zaleca wykorzystanie tego kosmetyku do olejowania włosów. Przyznam szczerze, że od dłuższego czasu tego nie robiłam, ale fakt, że ten produkt się u mnie znalazł był pretekstem by znów tego spróbować. 
W tej roli sprawdza się dobrze. Jednak moje włosy chyba lubią się z każdym olejem, bo żaden mnie nie rozczarował, ale żaden też nie zachwycił i wszystkie dają takie same efekty. 
Nie miałam problemu ze zmyciem kosmetyku, ale włosy na długości zawsze traktuję odżywką lub maską. Po całym zabiegu kosmyki były gładkie, lśniące, dociążone i z łatwością się rozczesywały. Niestety muszę przyznać, że nie jest to jakiś wyczyn, bo moje kłaczki są takie z natury i zazwyczaj nie mam z nimi większych problemów.

Kąpiel i masaż
Olejek może być również wykorzystany do kąpieli. Moim zdaniem bardziej jako eteryczny niż pielęgnacyjny. Może delikatnie nawilża, dzięki czemu skóra jest mniej przesuszona niż zazwyczaj, ale, jak sam producent zaleca, po myciu trzeba zaaplikować krem lub balsam. Bez tego się nie obędzie. 
Te 5 ml wlewałam na oko, więc możliwe, że dodałam za mało. Zapach nie jest oczywiście tak intensywny, ale tego można się było spodziewać. Ważne, że kąpiel jest uprzyjemniona. Mimo tego, raczej w tym celu olejku wykorzystywała nie będę. Po pierwsze, ma zbyt małą pojemność i szkoda mi tych mililitrów, a poza tym znacznie częściej decyduję się na prysznic ;) Ale kto wie, jesienią lubię czasami poleżeć w wannie, może od czasu do czasu urządzę sobie takie małe, pachnące spa ;)
Według producenta, olejek można także zastosować do masażu. Tej opcji jeszcze nie sprawdziłam, bo nie miałam na kim :D Ale myślę, że się sprawdzi, no bo to w końcu olejek ;) Konsystencję ma do tego idealną, a biorąc pod uwagę dodatkowo fakt, że rewelacyjnie pachnie to śmiem twierdzić, że takie jego wykorzystanie może być niezwykle przyjemne ;)


Cena i dostępność
Kosmetyki marki Ravina, w tym olejek ze słodkich migdałów, kupicie na stronie producenta. Nie wydaje mi się, żebyście mogli je dorwać w jakiejś drogerii stacjonarnej, miejmy nadzieję, że na razie ;) A za 30 ml olejku musicie zapłacić 18,99 zł plus koszty wysyłki.

Podsumowując...
Olejek ani mnie nie zachwycił, ani szczególnie nie rozczarował. Pachnie nieziemsko, więc z pewnością go wykorzystam do ostatniej kropelki, ale raczej nie sięgnę po niego kolejny raz. Troszkę mnie zawiodło jego nawilżenie, ale jako baza pod krem sprawdzi się idealnie. Podejrzewam, że wypróbuję go też do masażu i może sporadycznie kapnę odrobinkę do kąpieli. 
Moja ocena: 3+/5

Znacie markę Ravina? Mieliście okazję próbować ich kosmetyki? Jak się Wam sprawdziły? A może testowaliście ten olejek? Co o nim sądzicie? A jeśli nie znacie, skusilibyście się, czy może wręcz przeciwnie? Jakieś sugestie dotyczące jego wykorzystania, o którym nie pisałam?

~ wredna
Czytaj więcej