Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zaful. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zaful. Pokaż wszystkie posty

PROSTA I BANALNA STYLIZACJA NA LATO
Czyli uaktywnia mi się tryb "leń modowy" +Wyniki rozdania

69 komentarzy:
Tak... Tak to już ze mną jest, że jak nadchodzi lato to mam dwa tryby, które działają zamiennie. Raz mam ogromną wenę i czuję się zainspirowana do tworzenia ciekawych stylizacji, a raz upał tak daje mi się we znaki, że sięgam po pierwsze lepsze elementy garderoby i przed siebie! :D
Dzisiejsza "stylizacja" zdecydowanie kwalifikuje się do tej drugiej grupy. Ale przyznajcie się, kto z Was latem nie ma choć raz chęci ani czasu na zestawienie czegoś konkretniejszego? 
Dlatego chciałabym, abyście tego posta potraktowali bardziej jako sesję plenerową niż propozycję outfitu. Popodziwiajcie zieleń i umiejętności fotograficzne Oli :D
Mam też dla Was dobrą nowinę. Mamy lampę pierścieniową, więc może w końcu przy odpowiednim oświetleniu będę się mogła pokusić o fotografowanie makijaży ;)
Ale zanim przejdziemy do zdjęć to chciałabym dać Wam znać, że na stronie Zaful 4th Anniversary znajdziecie wiele okazji i promocji, właśnie z okazji czwartej rocznicy istnienia sklepu ;) Ponadto, wpisując kod rabatowy ZFTina uzyskacie nawet do 12USD upustu ;)

sukienka: Zaful  |  buty: noname  |  naszyjnik: Rosegal  |  pasek: noname

Co do wyników rozdania. Zgłosiło się mniej niż 50 osób i wstępnie zastanawiałam się nad anulowaniem całej zabawy. Jednak stwierdziłam, że nie mam co z tą paką kosmetyków zrobić, więc poleci ona do kogoś z Was. Mam jednak nadzieję, że następnym razem będzie większe zainteresowanie ;) Ale do sedna ;) Zwycięzcą zostaje...
Werble proszę...
Karolina Jodko
Niestety poprzednia zwyciężczyni się nie zgłosiła. Dlatego losujemy kolejną osobę ;)
Aniela M
Oj, historia lubi się powtarzać... Do trzech razy sztuka, lecimy dalej ;)
Ayuna
Gratuluję i proszę o maila z danymi do wysyłki (na wrednazwyboru@gmail.com). Jeśli w ciągu trzech dni (do 20.06.18, do południa) ich nie dostanę, wylosuję kolejną osobę.

Co sądzicie o mojej "stylizacji"? Czy Was też czasami dopada taki leń modowy? Co wtedy robicie? Staracie się go przezwyciężyć i stworzyć jakąś spójną całość? Czy może, tak jak ja, poddajecie mu się i stawiacie na coś prostego i banalnego?

~ wredna
Czytaj więcej

BIEL, KWIATY I PUDROWY RÓŻ
Czyli letnia stylizacja w dziewczęcym wydaniu

45 komentarzy:
Pogoda dopisuje, rtęć w termometrze sięga górnych kresek, słoneczko świeci, nic tylko robić zdjęcia w plenerze ;)
Oczywiście wykorzystałam ciepełko i wybrałam się na sesję ;) Dzisiaj będzie stylizacja, która jest niezwykle bliska mojemu stylowi. Będzie dziewczęco, uroczo i myślę, że idealnie na lato. Całość utrzymana w jasnych kolorach ;) Czyli dokładnie tak, jak zobaczycie mnie przez 90% czasu w upały. No, może na co dzień wybrałabym inne buty, ale od czasu do czasu, na wolniutki spacerek można się też pokusić o coś wyższego (women bandage sandals), szczególnie, gdy ma się te niecałe 160 cm ;) W takim wydaniu czuję się bardzo dobrze i myślę, że nieraz wybiorę właśnie takie zestawienie na wyjście ze znajomymi (ale koniecznie takie, w którym nie będę musiała chodzić lub stać godzinami :D).

top: Zaful  |  spódnica: no-name  |  buty: Tosave  

Co sądzicie o mojej stylizacji? Lubicie jasne kolory letnią porą? Założylibyście takie buty? Czy może jednak cenicie sobie wygodę i wybieracie te płaskie? Macie dość dekoltów hiszpańskich? Czy, tak jak ja, wciąż je uwielbiacie?

~ wredna
Czytaj więcej

PEREŁKI ZA GROSZE? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK!
Czyli tanie i dobre, jak zaoszczędzić na cenie, ale nie jakości

54 komentarze:
Na blogu, do tej pory, pojawił się jeden wpis z tej serii (plus instrukcja na magnetyczną paletę DIY). Wtedy opisałam Wam jedynie produkty do twarzy, od tamtego czasu i w tej kategorii pojawiło się u mnie kilka kosmetyków, które zdecydowanie powinny znaleźć się w tym zestawieniu.
Dzisiaj jednak nie skupimy się na jednym obszarze (np. na oczach lub ustach), ale spojrzymy na tanich ulubieńców w szerszej perspektywie. Przyznam szczerze, że do napisania tego posta skłoniły mnie perfumy, nad których cudowną jakością, zapachem i niską ceną rozpływam się od momentu zakupu. Pojawiły się one już w ulubieńcach, bo będzie to chyba najszybciej zużyta przeze mnie woda toaletowa :D To już obsesja ;)
W zanadrzu mam jeszcze kilka takich tanich perełek, więc pewnie niedługo pojawią się kolejne wpisy o tej tematyce. A tym czasem zapraszam do zapoznania się z dzisiejszym zestawieniem ;)

tło: sukienka  |  szalik

Smart Girls Get More, podwójny bronzer
Produkt brązująco - rozświetlający o dwóch funkcjach. Matowa część nadaje cerze efekt natychmiastowej opalenizny, jednocześnie matując skórę, a część perłowa nadaje blask, odpowiedni na wieczór i specjalne okazje. Do stosowania celem podkreślenia wybranych partii twarzy oraz do całego ciała. Dostępny w dwóch wariantach kolorystycznych .
Mój kolor: 01 Warm Bronze
Gramatura: 17 g
Cena: 15,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Zacznę od tego, że może cena nie wydaje się bardzo niska, ale biorąc pod uwagę gramaturę produktu to śmiało można stwierdzić, że płacimy grosze. Ten kosmetyk znalazłam w lutowym ShinyBoxie. Przyznam, że do tej marki byłam uprzedzona. Jednak dzięki temu bronzerowi zaczęłam się do niej powoli przekonywać. Rozświetlającej strony jeszcze nie próbowałam, ale wydaje mi się, że będzie idealna do ciała na lato ;) A matowy odcień? Jest rewelacyjny. Do mojej bladej cery z ciepłymi tonami pasuje idealnie. Jest to typowy kolor do ocieplania. Co bardzo mi się w nim podoba to to, że nie ma pomarańczowych, a bardziej oliwkowe tony. Dodatkowo nie jest zbyt ciemny i nadaje skórze naturalny, muśnięty słońcem wygląd. Blenduje się jak marzenie, nie zostawia plam czy prześwitów. Ostatnio bardzo często po niego sięgam, a teraz, kiedy zbliżają się cieplejsze dni, to chyba nie będę korzystała z żadnego innego ;)
Jeżeli jesteście ciekawi swatchy tego bronzera to zapraszam tutaj.
INGREDIENTS: Matt: Talc, Mica, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride Magnesium Stearate , Aluminum Starch Octenylsuccinate, Kaolin, Phenoxyethanol , Ethylhexylglycerin, Alumina, Magnesium Oxide, Bambusa Arundinacea Stem Powder, Nylon 12, [+/-], Ci 77491, Ci 77492, Ci 774 , Cl 77007, Ci 77499, Cl7707.
Pearl : Talc, Mica, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride Magnesium Stearate , Aluminum Starch Octenylsuccinate, Polyethylene , Phenoxyethanol, Synthetic Wax, Polytetrafluoroethylene, Tin Oxide, Ethylhexylglycerin, [+/-] 12 Ci 77491 Ci 77492 Ci 77499.

tło: sukienka  |  szalik

Tesori d'Oriente Fiore del Dragone, perfumy
Wyżylin (Dragon Flower), również znany jako Królowa Nocy, to roślina o nietuzinkowym pięknie, która rozkwita jedynie nocą. Jej duże, białe kwiaty, dotknięte blaskiem księżyca, emitują intensywny i czarujący zapach z ciepłymi i aksamitnymi orientalnymi nutami.
Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 20 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Nuty głowy: migdał, pitahaya, morela
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, tuberoza, ylang-ylang
Nuty bazy: wanilia, piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe
Czy Wy widzicie tę cenę? Toż to zwykły steal :D Choć nie narzekam, bo dzięki temu mogę je zużyć w ciągu tygodnia i kupić nową sztukę ;D A uwierzcie mi, gdyby nie fakt, że mam ogromną kolekcję zapachów i choćby z czystego poszanowania tego zbioru staram się używać każdego, to ta ogromna pojemność zniknęłaby w oka mgnieniu. Chyba jeszcze nigdy nie miałam takiej obsesji na punkcie perfum. Zdecydowanie muszę wypróbować innych zapachów tej marki, a szczególnie tych z migdałem w piramidzie, bo w tej nucie się zakochałam <3 Pasuje idealnie do mojego charakteru ;) Naprawdę, jeszcze nigdy nie czułam się tak uzupełniona przez wodę toaletową ;)
Jednak trzeba z nimi uważać, bo nie każdemu się podobają :) Warto też wiedzieć, że jest to ponoć inspiracja kultowym Hypnotic Poison od Diora.
Troszkę więcej poczytacie o nim w poprzednich ulubieńcach - tutaj.
INGREDIENTS: Alcohol Denat, Parfum, Aqua, Hylocereus Undatus Fruit Juice, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool.

tło: sukienka  |  szalik

Cien Care, nawilżający krem do rąk
Ochronna formuła kremu została wzbogacona naturalnym ekstraktem z rumianku, który koi skórę dłoni oraz wspiera proces naturalnej regeneracji. Bogata zawartość pielęgnacyjnych składników aktywnych: pantenolu, allantoiny i biasabololu zapewnia skórze dłoni długotrwałe nawilżenie i uczucie gładkości.
Pojemność: 125 ml
Cena: 3,29 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
To nie jest mój ideał, wciąż szukam czegoś treściwszego, ale na co dzień sprawdza się idealnie. Swoimi właściwościami zwyciężył nawet kremy do rąk z Biedronki, które kupowałam namiętnie. Dobrze nawilża i pozostawia skórę miękką i gładką. Podejrzewam, że duża w tym zasługa gliceryny, która jest wysoko w składzie. Wiem, że ma ona wielu przeciwników, ale mnie nie przeszkadza. Szybko się wchłania, ale pozostawia delikatny, acz nie tłusty, film. Ładnie pachnie, na początku nie byłam przekonana do tego rumiankowego aromatu, ale teraz bardzo się z nim polubiłam. 
Nadal będę szukała swojego idealnego kremu do rąk, ale ten z pewnością kupię ponownie ;)
INGREDIENTS: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Isopropyl Palmitate, Dicaprylyl Ether, Panthenol, Allantoin, Bisabolol, Propylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Parfum, Linalool, Sodium Cetearyl Sulfate, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Coumarin, Citric Acid, Sodium Hydroxide.

tło: sukienka  |  szalik

I Want, nawilżający tonik do cery normalnej i mieszanej
Nie zawiera parabenów, sztucznych zapachów i barwników. Zestaw zawiera: 1 x tonik nawilżający 5 ml, 1 x emulsja nawilżająca 5ml.
Wersja miniaturowa - travel size.
Pojemność miniaturki: 2 x 5 ml
Cena zestawu: 0,95 zł
Termin ważności zestawu: 12 miesięcy od otwarcia
Na zdjęciu zobaczycie tylko tonik, bo wstępnie tylko on miał się tutaj pojawić. Jednak wczoraj po raz pierwszy wypróbowałam również emulsji z zestawu i stwierdzam, że ona również zasługuje na pozycjonowanie na mojej liście.
Zestawik to miniaturka i ubolewam nad faktem, że nie znalazłam informacji, gdzie mogę go ponownie zakupić. Ten znalazłam w lutowym pudełku ShinyBox. Jeśli macie jakieś informacje na ten temat to będę bardzo wdzięczna za podzielenie się nimi ;)
Zacznę od tego, że mam cerę normalną z tendencją do przesuszania. Ostatnio nie mogłam niczym jej wystarczająco nawilżyć. Do czasu aż wypróbowałam tę dwójeczkę. Na początku sięgnęłam jedynie po tonik, który pięknie wygładził skórę i genialnie sprawdził się jako baza pod makijaż, bo zostawił delikatny, lepki film. Po zastosowaniu tego kosmetyku podkłady rozprowadzają się jak masełko, a dodatkowo wyglądają naturalniej i nie podkreślają rozszerzonych porów. 
Emulsję zastosowałam jako bazę pod krem na noc. I było to bardzo dobre posunięcie z mojej strony ;) Rano obudziłam się z nawilżoną, gładką i miękką cerą ;)

tło: sukienka  |  szalik

Wibo Fixing Powder, puder fiksujący
Półtransparentny utrwalacz makijażu w sypkim pudrze. Matuje i utrwala zarówno podkład i korektor. Zapewnia idealną bazę wyjściową do aplikacji różu i rozświetlacza. Jego drobnozmielona konsystencja ułatwia dopasowanie do każdego rodzaju podkładu. Zawarty w nim kolagen działa nawilżająco i regenerująco.
Gramatura: 5,5 g
Cena: 12,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Ten produkt mógł się już na moim blogu pojawić ;) Najprawdopodobniej w ulubieńcach, bo używam go już od bardzo długiego czasu. Nie jest to kosmetyk matujący, bo pozostawia satynowe wykończenie, ale w moim przypadku idealnie sprawdza się do utrwalenia korektora pod oczami. Wygładza skórę i sprawia, że wygląda zdrowo i naturalnie. Cudnie pachnie ;) I bardzo dobrze utrwala. Także, jeśli nie potrzebujecie mocnego matu, a chcecie zagruntować podkład bądź korektor i cenicie sobie naturalny, satynowy efekt to będziecie z niego zadowolone ;)
INGREDIENTS: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Mica, Magnesium Stearate, Silica, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Hydrolyzed Collagen, Parfum, Benzyl Alcohol Linalool, Benzyl Salicylate, CI 77499, CI 77491, CI 77492.

tło: sukienka  |  szalik

Kobo Professional Pure Pigment
Intensywne i trwałe perły sypkie, znakomicie przylegają do skóry. Bardzo wydajne w użyciu. Do właściwej aplikacji niezbędne jest użycie bazy EYESHADOW BASE.
Mój odcień: Misty Rose
Pojemność: 6 ml
Cena: 10,39 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Tego produktu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać ;) Na razie mam tylko jeden odcień, ale planuję poszerzyć swoją kolekcję, szczególnie, że Kobo wyszło ostatnio z nową ofertą pigmentów ;) Taka drobna pojemność wystarczy na wieki, bo odrobinka pyłku wystarczy, żeby uzyskać intensywny efekt. Uwielbiam używać go w wewnętrznym kąciku - dodaje cudownego, opalizującego na różowo blasku ;) Ten odcień sprawdzi się idealnie w makijażach ślubnych. Teraz jeszcze poluję na kolor Sea Shell, który ciągle jest wykupiony :D
INGREDIENTS: Mica, Triethoxycaprylylsilane, CI 77891, CI 77491, CI 77499.

tło: sukienka  |  szalik

Co sądzicie o mojej liście? Znacie któreś z tych produktów? Jak Wam się one sprawdziły? Również uważacie, że nie trzeba wydawać majątku, aby mieć dobre produkty w swojej kosmetyczce? A może zaciekawił Was któryś z produktów i chcielibyście zobaczyć jego pełną recenzję na blogu?

~ wredna
Czytaj więcej

PRZYWOŁUJĘ WIOSNĘ - CIĄG DALSZY
Tym razem zmieniam stylizację zimową w wiosenną

63 komentarze:
Czujecie już wiosnę? W moim mieście, wczoraj była pogoda typowa dla tej pory roku. Niesamowicie mnie to cieszy, ale coś czuję, że zima jeszcze do nas wróci... Początek marca to troszkę za wcześnie, to by było zbyt piękne ;) Choć oczywiście bym nie miała nic przeciwko.
Ja powoli zaczynam uzupełniać szafę w lżejsze ubrania. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała wykorzystać zimowych ubrań wiosną. W końcu niemożliwością jest wymiana całej garderoby każdego sezonu. Ostatnio myślałam jakich nowych elementów koniecznie potrzebuję, a ile mogę wykorzystać tych, które nosiłam, kiedy były mrozy. Stwierdziłam, że może ktoś z Was również skorzysta na moich przemyśleniach ;) Dlatego dziś mam dla Was dwie stylizacje (a tak naprawdę jedną z niewielką modyfikacją), jedną zimową i jedną wiosenną. A najlepsze jest to, że wymieniłam jedynie dla elementy! Także bez zbędnych wstępów, zapraszam ;)
A przy uzupełnianiu szafy na wiosnę mogą się Wam przydać promocje. Zaful zorganizował jedną z okazji walentynek. Święto Zakochanych, co prawda, za nami, ale z przecen warto skorzystać ;) Dlatego zapraszam Zaful valentines day 2018 Special Promotion.


Niezmienna baza
Moją bazą dla obu stylizacji jest biały sweterek typu crop top. Oczywiście na zimę znacznie lepiej sprawdziłby się ten standardowej długości, ale pod ten zawsze można włożyć podkoszulkę. Wiosną bym tego nie radziła, bo sam materiał bluzki sprawia, że jest ona niesamowicie ciepła ;) Do tego postawiłam na zwykłe, proste, standardowe czarne spodnie z wysokim stanem - must have w mojej szafie ;) Nie wyobrażam sobie nie posiadać choćby jednej pary takiej klasyki. Pasują do wszystkiego i można je wykorzystać zarówno w stylizacji codziennej, jak i eleganckiej. A, żeby wykończyć całość i dodać odrobinę koloru (wciąż neutralnego, ale zawsze jest to coś, co przełamie całość), wybrałam brązowe kozaki na słupku.

Wersja zimowa
No i zaczynamy zabawę! Zima oczywiście jest równoznaczna z mrozami, szczególnie te kilka ostatnich tygodni... Dlatego nie obyło się bez ciepłego szalika, lub jak w tym przypadku komina. Postawiłam właśnie na ten drugi ze względu na jego kolor, który idealnie zgrywa się z odcieniem kozaków. Czerwony płaszcz będzie dosyć odważnym akcentem kolorystycznym, ale uważam, że wciąż dobrze współgra z neutralną całością i ożywia całą stylizację. A takie zabiegi, w te pochmurne, zimne i ciemne dni, są jak najbardziej potrzebne! Ot, i cała kreacja. Można się oczywiście pokusić o czapkę i rękawiczki, jednak przyznam się Wam, że żadne z tych, które posiadam nie pasowały do reszty.

|  sweterek  |

Wersja wiosenna
Jedyne co się tutaj zmienia to kurtka. Oczywiście wiosną nie będziemy chodzić w zimowym płaszczu (chyba, że chłodniejszymi wieczorami). Zamiast tego wybrałam zamszową krótką kurteczkę z frędzlami w kolorze camel (jest jakiś polski odpowiednik tego słowa?), który idealnie pasuje do butów. Nie wiem do końca co myśleć o tych frędzlach, ale chyba nie wygląda to najgorzej, co? ;) Wbrew pozorom, kurtka jest dosyć ciepła i przy robieniu zdjęć nieźle się zgrzałam. Przy tej stylizacji zrezygnowałam z komina, bo stwierdziłam, że z nim dzieje się za dużo, ale jeśli czujecie potrzebę ochronienia szyi i gardła przed wiatrem to oczywiście możecie wciąż po niego sięgnąć.
Jak tak patrzę na zdjęcia to kolorystycznie całość wypada może trochę bardziej jesiennie niż wiosennie, ale to też kwestia gustu. Osobiście staram się uzupełniać moją szafę o jasne, pastelowe odcienie, ale starych nawyków nie da się tak łatwo i szybko wyplenić :D
PS Przepraszam za tę metkę przy kurtce... Kompletnie zapomniałam ją oderwać :D

|  sweterek  |  kurtka  |

Co sądzicie o moich stylizacjach? Szykujecie już swoją garderobę na wiosnę? Jeśli tak to opanował Was szał zakupowy? Czy może tak jak ja, próbujecie wykorzystać jak najwięcej elementów, które nosiliście zimą? Jak zmienia się kolorystyka Waszej szafy wraz ze zmianą pór roku?

~ wredna
Czytaj więcej

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY #3
Tylko kilka produktów + czyżbym polecała serial?!

66 komentarzy:
Ulubieńcy pojawiają się na moim blogu jeszcze rzadziej niż denko. Ostatnio postanowiłam, że to zmienię i bardziej będę analizowała moje zadowolenie z danych produktów. Dziś będzie tylko kilka kosmetyków, ale za to takich, które pokochałam. W tym jeden zapach, który męczę niemal dzień w dzień. A wiecie, że to do mnie nie podobne, bo lubię zróżnicowanie w tej kwestii i jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie zaaplikowania tych samych perfum drugi dzień z rzędu.
W ostatnim poście tego typu wspominałam też o filmie. A dzisiaj chciałabym Wam polecić serial ;)

tło: bluzka  |  pędzle

Kallos Milk, maska do włosów z proteinami mleka
Maska do włosów w kremie Kallos Milk z ekstraktem z proteiny mlecznej. Dzięki zawartości pielęgnującej właściwości proteiny mlecznej dogłębnie nawilża i odżywia  całą strukturę włosów. Po zastosowaniu włosy stają się jedwabiste, lśniące i łatwe w obsłudze. 
Pojemność: 1000 ml
Cena: ok. 10 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
To już druga moja wersja maski do włosów od Kallosa. Wcześniej miałam keratynową i obie bardzo dobrze mi się sprawdzają.
Czytałam na blogach, że nie każdy polubił się z jej zapachem, jednak mi się nawet podoba ;) Moim zdaniem pachnie jak budyń waniliowy ;) Jeżeli jednak myślicie, że Wam nie przypadnie do gustu to raczej nie polubicie się to muszę Wam powiedzieć, że utrzymuje się on na włosach.
A jeżeli chodzi o działanie to moje włosy po użyciu tej maski są lejące, sypkie, puszyste, miękkie. Produkt dodaje odrobinę objętości, a z pewnością zapobiega przyklapnięciu.
INGREDIENTS: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolyzed Milk Protein, Cyclopenta Siloxane, Dimethiconol, Parfum, Benzylalcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

tło: bluzka  |  pędzle

Novex My Curls, maska do włosów
Bogata w czysty olej arganowy i witaminę E maska przeznaczona jest dla osób z suchymi, matowymi włosami oraz przesuszonymi i splątanymi końcówkami. Formuła bazująca na oleju arganowym dogłębnie odbudowuję strukturę włosa.
Gramatura: 100 g
Gramatura pełnowymiarowego produktu: 1000 g
Cena pełnowymiarowego produktu: 45 zł
Termin ważności miniaturki: 12 miesięcy od otwarcia
Miniaturka znaleziona w listopadowym ShinyBox. Już przy okazji opisywania tego pudełka napisałam, że jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego kosmetyku. Wspominałam też o jej pięknym zapachu. Jednak to nie za to ją pokochałam, a za to, że pięknie wygładza i dociąża włosy. Nadaje im blasku, sprawia, że są gładkie, lejące i wyglądają na o wiele zdrowsze. Z pewnością dobrze nawilża i po jej użyciu możecie zapomnieć o przesuszonych końcach ;) Uważam, że wszystkie zapewnienia producenta zostały spełnione ;)
INGREDIENTS: Aqua, Cetearyl Alcohol, Petrolatum, Zea Mays Starch, Cetrimonium Chloride, Hydroxyethyl Urea, Parfum, Phenoxyethanol, Butylene Glycol, Butyrospermum Parkii Butter, Lactic Acid, Argania Spinosa Kernel Oil, Elaeis Oleifera Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Rhodiola Rosea Root Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Rosa Gallica Flower Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glycerin, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Tocopheryl Acetate, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Lycium Barbarum Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Vaccinum Myrtillus Fruit Extract, Sodium Benzoate.


Tesori D'Oriente Diore del Dragone, perfumy
Wyżylin (Dragon Flower), również znany jako Królowa Nocy, to roślina o nietuzinkowym pięknie, która rozkwita jedynie nocą. Jej duże, białe kwiaty, dotknięte blaskiem księżyca, emitują intensywny i czarujący zapach z ciepłymi i aksamitnymi orientalnymi nutami.
Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 20 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Nuty głowy: migdał, pitahaya, morela
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, tuberoza, ylang-ylang
Nuty bazy: wanilia, piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe
To moje uzależnienie. Na początku nie byłam do tych perfum przekonana, bo kupiłam go w ciemno po analizie piramidy zapachowej. Za bardzo kojarzyły mi się z męskim dezodorantem. I rzeczywiście, otwarcie przypomina antyperspirant, który kupicie (chyba) w Biedronce. Ale to, jak one się rozwijają <3 Są delikatne, cieplutki, mięciutkie. To taka puchata powłoczka.
Na pierwszy plan wybija się migdał. I teraz stwierdzam, że potrzebuję kolejnych zapachów z tym składnikiem :D To taki słodziutki migdał, podany na budyniu waniliowym ;) Jak pachnie pitahaya nie mam pojęcia, ale gdzieś w tle da się wyczuć tę morelę, jaśmin i kwiat pomarańczy. Pod tą kołderką kryje się odrobina tuberozy, piżma, bursztynu i drzewa sandałowego. Podejrzewam, że ylang-ylang też się gdzieś tam błąka, ale na szczęście nie da się go ewidentnie wyczuć. Na szczęście, bo za tym składnikiem nie przepadam.
Krótko mówiąc - jeśli nie znacie, to polecam powąchać ;) Może też zachęci Was to, że jest ponoć bardzo podobny do kultowego Hypnotic Poison od Diora.
INGREDIENTS: Alcohol Denat, Parfum, Aqua, Hylocereus Undatus Fruit Juice, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool.


Equilibra Tricologica, olejek nabłyszczający do włosów
OLEJEK NABŁYSZCZAJĄCY DO WŁOSÓW zawiera specjalny kompleks roślinny PHYTOSYNERGIA (aloes+ olejek Arganowy + keratyna z protein pszenicznych), który odżywia, nawilża i odbudowuje trzon włosa. Unikalna formuła preparatu z naturalnymi olejkami odżywia i chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Pojemność: 50 ml
Cena: 28,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
O tym produkcie już pisałam, więc jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam do pełnej recenzji tutaj.
INGREDIENTS: Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Dimethiconol, Linum Usitatissimum Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Parfum.


Equilibra Scrub Corpo, złuszczający peeling do ciała
Peeling z unikalną kompozycją składników, doskonale złuszcza, wygładza i odżywia skórę. Zawiera bogactwo naturalnych olejków oraz sól z Morza Martwego, która zapobiega gromadzeniu się wody w organizmie. Dzięki regularnemu stosowaniu skóra odzyskuje jędrność, jest gładka i zrelaksowana.
Pojemność: 600 gr
Cena: ok. 30 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
O tym peelingu też pojawiła się pełna recenzja. Zapraszam tutaj.
INGREDIENTS: Sodium Chloride, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Maris Sal (Sea Salt), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Zea Mays (Corn) Germ Oil, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Centella Asiatica Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Oil, Menthol, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Tocopherol, Citric Acid.

tło: bluzka  |  pędzle

Focallure, paleta cieni
Gwarancja najwyższej jakości czternastu cieni do powiek. Odpowiednia dla wszystkich rodzajów cery. Naturalne kolory o wysokiej trwałości. Łatwe w użyciu, odpowiednie dla profesjonalistów i osób, które zaczynają swoją przygodę z makijażem.
Moja wersja: Everchanging
Gramatura: 14 g
Cena: $12.99 ≈ 43 zł 
Do kupienia: tutaj
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Pisałam o tej palecie w którymś haulu. Nie do końca byłam z niej zadowolona, bo spodziewałam się innej wersji kolorystycznej. Jednak po pierwszym użyciu całkowicie zmieniłam zdanie. O tym, że cienie mają dobrą pigmentację wiedziałam od zrobienia pierwszego swatcha, ale to, jak one się pięknie blendują, wprawiło mnie w nie lada osłupienie. Byłam w szoku, bo czasami trudniej pracuje mi się z paletą Zoevy. No i dodatkowo te masełkowe metaliczne cienie. Co prawda, ich aplikowanie jest trochę problematyczne, bo niemal wszystkie są potłuczone, ale jak już się z nimi uporam to efekt jest zachwycający ;) Jest to chyba najlepsza chińska paleta w mojej kolekcji.
INGREDIENTS: Talc, Mica, Silica, Magnesium Stearate, Dimethicone, Ethylhexyl Palmitate, Caprylic / Capric Triglyceride, CI42090, CI16035, CI19140, CI77742, CI77492, CI77007, CI77491, CI77499, CI77891, Tocopherol, Phenoxyethanol.


The Fosters, serial amerykański
Para lesbijek, Stef i Lena, wychowuje biologicznego syna, adoptowane bliźniaki i tworzy rodzinę zastępczą dla kolejnej dwójki dzieci.
Liczba sezonów: 5
Liczba odcinków: 98
Najbliższy odcinek: 27.02.18
Czas trwania odcinka: ok. 42 minuty
Jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że od dłuższego czasu nie oglądam seriali. Te, z którymi zostałam do samego końca, lub wciąż śledzę, mogę policzyć na palcach u jednej ręki.
The Fosters zaczęłam oglądać dawno temu, jeszcze kiedy miałam obsesję na temat tasiemców. Później jednak skończył się sezon, trzeba było czekać na kolejny. Zupełnie o tym zapomniałam, a po jakimś czasie byłam zbyt zajęta by wciągać się w jakiś serial. Jednak ostatnio brat mi o nim przypomniał. Któregoś wieczoru miałam więcej czasu i stwierdziłam, że nie zaszkodzi odświeżyć sobie Fostersów. No i przepadłam :D Oglądałam go kiedy tylko znalazłam co najmniej 40 minut :D
Teraz czekam na najnowszy odcinek ;)


Znacie coś z moich ulubieńców? Jak u Was sprawdziły się te produkty? Widzieliście The Fosters? Jak Wam się podobał? A co ostatnio Wam przypadło do gustu? Co jeszcze powinno znaleźć się na tej liście? Jakich Waszych ulubieńców możecie mi polecić? Chcielibyście zobaczyć pełną recenzję któregoś z tych produktów?

~ wredna
Czytaj więcej

SZTUCZNE RZĘSY - JAKIE WYBRAĆ? JAK PRZYKLEJAĆ?
Czyli mini-poradnik i moja kolekcja

61 komentarzy:
Czy są tutaj maniaczki sztucznych rzęs? Jedna jest na pewno - ja :D Jeszcze zanim zaczęłam przygodę z ich przyklejaniem byłam nimi zafascynowana. Uwielbiałam patrzeć jak zmieniają cały makijaż i jaki ogromny efekt robią. A, że moje naturalne mam liche to zapragnęłam nauczyć się je aplikować. Przyznam szczerze, że zanim zdecydowałam się na zakup swoich pierwszych rzęs to trochę minęło. Głównie dlatego, że nie miałam zbyt wielu okazji, żeby je nosić, a przyklejanie ich na co dzień nie miało dla mnie sensu. Ale też dlatego, że bałam się jak moje oczy zareagują na klej.
Na szczęście spróbowałam i obyło się bez uczulenia ;) I od tamtego czasu zaczęła się moja przygoda. Początki nie były łatwe, ale praktyka czyni mistrza.
Chciałabym Was też poinformować, że na stronie Zaful panują aktualnie różne zimowe, noworoczne promocje i wyprzedaże, więc zapraszam na 2017 About Zaful Best Winter Outfit Special Promotion.

tło: bielizna

YEGZ Eyelashes
Pięć par sztucznych rzęs, które zapewniają naturalny i atrakcyjny wygląd. W całości wykonane ręcznie. Proste w użyciu i wygodne do noszenia. Przy odpowiednim użytkowaniu i odpowiedniej pielęgnacji mogą zostać wykorzystane wielokrotnie. Wykonane z włosia syntetycznego.
Liczba par w opakowaniu: 5
Mój model: HW-08
Włosie: syntetyczne
Typ: cały pasek rzęs
Do kupienia: tutaj
Cena: $1.99 ≈ 1,60 zł (teraz $1.19 ≈ 3,95 zł)
Do tego zestawu mam sentyment, bo jest to pierwsze opakowanie, jakie kupiłam. Jednak przyznam szczerze, że nie polecałabym ich dla początkujących. Niestety pasek, mimo, że przezroczysty i niezbyt gruby, to jest dosyć sztywny i lubi odklejać się w wewnętrznym kąciku. Dlatego też tych konkretnych używam jako połówek. W opakowaniu możecie zobaczyć jak to, ile ich odcinam. Dla tych, którzy nie bardzo wiedzą o co chodzi to już tłumaczę: zazwyczaj bywa tak, że rzęsy są dla nas za długie (mam na myśli ich pasek, nie długość samych włosków), jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby ktoś miał  aż tak duże oczy, żeby mu/jej pasowały. Dlatego też trzeba je przyciąć do swoich potrzeb. I zawsze powinniśmy to robić od końca, czyli od najdłuższych rzęsek.
Taki model, w którym włoski są dłuższe w zewnętrznym kąciku, stworzy nam efekt kociego oka i wyciągnie je. Dlatego polecam osobom, które mają okrągłe oczy i chcą uzyskać bardziej zalotne spojrzenie.
Dodatkowo, nierówno zakończone i przeplatające się rzęski dają wrażenie bardziej naturalnych. Niemniej, na moich małych oczach dają dość dramatyczny efekt.

tło: bielizna

Lafite Ravi
Marka oferuje szeroki wybór rzęs na każdą okazję. Rzęsy są wykonywane ręcznie z wysokiej jakości włosia syntetycznego i przy odpowiedniej pielęgnacji i przechowywaniu mogą być używane wielokrotnie. Noś nasze rzęsy z pewnością i pozwól rozbrzmiewać twojemu wewnętrznemu pięknu.
Liczba par w opakowaniu: 1
Mój model: 101374
Włosie: syntetyczne
Typ: cały pasek rzęs
Do kupienia: tutaj
Cena: $2.03 ≈ 6,75 zł
Tutaj również mamy przezroczystą żyłkę zamiast paska. Jednak ta jest delikatniejsza niż ta w poprzednim zestawie. Rzęski zebrane są w kępki, jednak ich długość jest równa, z pewnością zagęszcza to nasze naturalne rzęsy, jednak nie wygląda zbyt naturalnie. W tym przypadku ewidentnie widać już, że mamy sztuczne. Dodatkowo, są najdłuższe na środku. Z zasady powinno to sprawić, że oczy będą się wydawały większe, okrąglejsze i bardziej otwarte. Taki model poleca się osobom z opadającą powieką. Jednak mam wrażenie, że przy średnich i mniejszych oczach będę zbyt długie. Sama bym ich nie wybrała, ale zamawiałam je na powyższej stronie i po prostu dostałam inny model.
Do opakowania mamy również dołączony klej, jednak na jego temat się nie wypowiem, bo zwyczajnie boję się go wypróbować :D

tło: pędzle  |  bielizna

Glam, Volume, Sexy
Zestaw zawierający trzy pary naturalnie wyglądających sztucznych rzęs. Odpowiednie na każdą okazję, a także do noszenia na co dzień. Mogą być ściągane przy pomocy płynu do demakijażu.
Liczba par w opakowaniu: 3
Mój model: 240012
Włosie: syntetyczne
Typ: cały pasek rzęs
Do kupienia: aktualnie niedostępne
Przyznam szczerze, że są to najbardziej naturalnie wyglądające rzęsy, jakie mam w swojej kolekcji. Nie na oku, mam na myśli same rzęski. Są cieniuteńkie i zwężają się na końcówkach. Kiedy pierwszy raz je zobaczyłam to byłam w szoku. Ich pasek jest już czarny i dosyć gruby, ale bardzo elastyczny. Myślę, że nie będziecie mieli problemu z jego dopasowaniem do oka. Zachowuje się bardziej jak sznureczek.
Jeżeli o sam kształt chodzi to jest analogicznie do tych, które opisałam wyżej - najdłuższe na środku, otwierają oko. A dzięki temu, że jest ich mnóstwo to pięknie zagęszczą nam naturalne rzęsy i nie będą wyglądały aż tak sztucznie jak poprzednie.

tło: sweterek  |  pędzle

Glam, Volume, Sexy
Zestaw zawierający trzy pary naturalnie wyglądających sztucznych rzęs. Odpowiednie na każdą okazję, a także do noszenia na co dzień. Łatwe w użyciu i komfortowe. Mogą być ściągane przy pomocy płynu do demakijażu.
Liczba sztuk w opakowaniu: 3
Mój model: SD-10
Typ: cały pasek rzęs
Włosie: syntetyczne
Do kupienia: tutaj
Cena: $3.81 ≈ 12,65 zł
Mój najnowszy nabytek. Znów ta sama marka i muszę stwierdzić, że bardzo się z nią polubiłam. Tutaj również włoski wyglądają bardzo naturalnie, są mięciutkie, cieniutkie i zwężają się ku końcom. Pasek czarny, całkiem gruby, ale podobnie jak wyżej, bardzo elastyczny.
W tym modelu, oprócz naturalnie wyglądających rzęsek, mamy też bardzo przyjemny kształt - ku zewnętrznemu kącikowi włoski są coraz dłuższe, coraz gęstsze i coraz bardziej podkręcone. Ten model pięknie podkreśli oko, wydłuży je i nada kształt kociego oka, a przy tym będzie wyglądał naturalnie i nienachalnie. Jeżeli miałabym wybrać to powiedziałabym, że jest to mój ulubiony zestaw ze wszystkich, które posiadam (tak, wliczając tę jedną parę z Lafite Ravi, która zestawem nie jest).

tło: pędzle

Ardell LashGrip, klej do rzęs
Szybkoschnący, transparentny klej do rzęs. Nie barwi skóry i jest łatwy w użyciu.
Sposób użycia: Nałóż cienką warstwę kleju na całej długości paska do rzęs. Odczekaj 30 sekund. Przyklej rzęsy tuż przy linii naturalnych rzęs.
Cena: ok. 12 zł
Mój kolor: transparentny
Ten post byłby niekompletny, gdybym nie wspomniała w nim czym te rzęsy kleję. W końcu jest to jeden z istotniejszych aspektów noszenia sztucznych rzęs ;)
Kiedy zaczynałam swoją przygodę zastanawiałam się nad popularnym klejem Duo, jednak skorzystałam z jakiejś promocji w Hebe i zakupiłam ten z Ardell. Nie żałuję. Bardzo dobrze mi się sprawdza. Dobrze trzyma rzęsy i nie ma większych problemów z jego używaniem.
Ale jak to robię? Wyciskam niewielką ilość kleju na kostkę na dłoni i maczam cały pasek rzęs. Jednak pamiętajcie, że nie możecie przesadzać z jego ilością. Później czekam kilkanaście sekund aż klej delikatnie przeschnie (idealnie byłoby zaczekać pół minuty, tak jak zaleca producent) i przyklejam. Ot, cała mecyja. No dobrze, może nie jest to takie proste jak opisanie samego procesu, ale nie zniechęcajcie się ;) Praktyka czyni mistrza ;)

tło: bielizna  |  pędzle

Lubicie sztuczne rzęsy? Nosicie? A może uważacie, że to już przesada? Kto z Was uwielbia je kolekcjonować? Jak sobie radzicie z niesfornymi paskami? Preferujecie rzęsy całościowe czy kępki? Co dodalibyście do mojego mini-poradnika? Jak prezentuje się Wasza kolekcja sztucznych rzęs?

~ wredna
Czytaj więcej