Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Essence. Pokaż wszystkie posty

ZUŻYCIA OSTATNICH MIESIĘCY #6

75 komentarzy:
W mojej torebce na puste opakowania zebrało się całkiem sporo "śmieci", dlatego postanowiłam napisać posta i w końcu się ich pozbyć. Z tego też względu dziś mam dla Was denko.
Tak troszkę na marginesie. Nie wiem czy każdy z Was dobrnął do końca poprzedniego posta. Pisałam tam, że 10 września minął dokładnie rok od opublikowania pierwszego posta na blogu! Jeszcze raz chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście i współtworzycie ze mną Wredną z Wyboru ;) Oczywiście szykuję post podsumowujący z małą niespodzianką dla Was, ale mam mały poślizg... Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;)
A teraz wracając do tematu posta, zapraszam Was do moich mini-recenzji.


Nivea, Volume Care
Szampon, do którego wróciłam z podkulonym ogonem. No, może troszkę przesadzam, ale z pewnością sięgnęłam po niego z radością. W skład zagłębiała się nie będę, ponieważ jest sporo kontrowersji w tym temacie. U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Dobrze doczyszcza włosy, nie zauważyłam, żeby je wysuszał, a dodatkowo nie powoduje oklapnięcia. Kocham go też za jego zapach <3 Najlepszy z tych, które do tej pory testowałam.


Schwarzkopf, Gliss Kur Ultimate Volume
Niesamowicie cieszyłam się, kiedy ten kosmetyk w końcu wykończyłam. Niby po kilku użyciach moje włosy przyzwyczaiły się do tego szamponu, jednak zdecydowanie nie dorównuje on temu opisanemu wyżej. Jedyny plus to bardzo ładny zapach. Poza tym przesuszał włosy. Nie zaliczę go do bubli, bo dobrze mył, ale zdecydowanie do niego nie wrócę.


Nivea, Creme Soft
Jak nazwa wskazuje, kremowy żel pod prysznic. Przyjemny, ładnie pachnący, robiący to, co taki kosmetyk robić powinien. Nie wysuszał skóry, był delikatny, a zarazem skuteczny. Ja duży wymagań co do żeli myjących nie mam, więc polubiliśmy się.


BeBeauty, Hydrate
Nawilżający płyn micelarny 2w1. Co prawda nie nawilża, zdecydowanie. Powiedziałabym, że wręcz delikatnie przesusza, ale i tak aplikacja kremu nawilżającego, w mojej wieczornej, pielęgnacji to obowiązek. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, nie uczula. Póki nie wywołuje u mnie reakcji alergicznych, póty będę się go trzymała ;)


Kallos, Keratin Hair Mask
W końcu ją zdenkowałam. I bynajmniej nie ma to negatywnego wydźwięku. Była niesamowicie wydajna. Można się było tego domyślić, bo pojemność 1l robi wrażenie. Gdyby nie to, że zaczęła jej używać moja siostra to pewnie jeszcze bym ją "męczyła". Jest to najlepsza maska do włosów, jaką stosowałam. Moje włosy pokochały proteiny i dzięki temu kosmetykowi były miękkie, lejące i z delikatnie zwiększoną objętością. Już planuję zakup kolejnego opakowania. Zastanawiałam się nad wypróbowaniem innych masek Kallosa, ale chyba wrócę, po prostu, do tej.


Essence, Kajal Pencil
Taniutka kredka do oczu. Miałam ją przez rok, albo nawet dłużej. Fajna na co dzień. Nie należy do najtrwalszych, ale mnie wystarcza. Ładnie się rozciera i ma całkiem głęboki odcień (w moim przypadku) czerni. Na razie mam w zapasie jedną innej marki, ale do tej na pewno wrócę.

My Secret, Satin Touch Kohl
Kolejny tani kosmetyk. Tej używam na linię wodną. Ma idealny, kremowy kolor. U mnie utrzymuje się całkiem długo, ale wiem, że nie u każdego się sprawdza. Koleżanka narzekała, że po kilkunastu minutach znika. Ja po kilku dobrych godzinach nadal mam ją na oku. Zazwyczaj kupuję ją na promocji, ale i w regularnej cenie kosztuje grosze ;)


Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

Blogmas #4 Zimowy manicure

123 komentarze:

To już czwarty post z serii Blogmas. Jak na fankę (amatorkę) zdobienia paznokci przystało, nie mogłam nie podjąć się wyzwania stworzenia zimowego manicure. Pomysł był genialny (tak mi się przynajmniej wydawało). W mojej wyobraźni zdobienie wyglądało prześlicznie. Rzeczywistość jednak nie jest już taka kolorowa... Nie bądźcie zbyt krytyczni. Muszę zainwestować w dobry, cieniutki pędzel do zdobień, bo całość zmuszona byłam wykonywać sondą...
Nie wyszło tak jak chciałam, ale z racji tego, że paznokcie robiła specjalnie do tego wyzwania to nie mogłam zrezygnować z zamieszczenia tego posta.


Pod lakier jako bazy użyłam odżywki Manhattan Pro Care Nail Repair. Kobaltowy kolorek to Vipera Gel Shine&Hold kolor Jester 560. Nazwa tego lakieru to jakaś pomyłka. Jako białego użyłam Essence Nail Art Stampy Polish 001 Stamp me! White. To był ogromny błąd :D Lakier ten nie sprawdza się w innym celu niż do odbijania wzorów z płytek. Muszę w końcu zainwestować w zwykły biały lakier ;) Baza na palcu środkowym i zdobienie na serdecznym wykonałam Golden Rose Color Expert 58. Do zdobień użyłam najtańszej sondy z ezebra.pl ;) Całość utrwaliłam sprayem Avon Nail Expert Liquid Freeze.






Mam nadzieję, że dużej tragedii nie ma ;) I wierzę, że powiedzenie "trening czyni mistrza" sprawdzi się i u mnie :D



A jak wyglądają Wasze zimowe pazurki? Decydujecie się na tematyczne zdobienia czy zostajecie przy tych bardziej uniwersalnych? I jak Wam idzie wypełnianie wyzwań blogmasowych?

~ wredna
Czytaj więcej

Moja kolekcja szminek i konturówek

111 komentarzy:

Ostatnio często można spotkać na blogach posty pod tytułem "Moje jesienne szminki". Postanowiłam skraść ten pomysł, ale z racji tego, że moje zasoby kolorowych produktów do ust są raczej ubogie, postanowiłam podzielić się z Wami całą moją kolekcją.


Jak widać na załączonym obrazku posiadam jedynie 2 standardowe szminki: Wibo Eliksir i Avon Colour Trend; 2 pomadki w płynie: QiBest (z aliexpress) i Golden Rose; 1 błyszczyk: Wibo; i 6 konturówek: Smart Girls Get More, 2x Essence, Golden Rose, Lovely i Eveline.


Kolejnym spostrzeżeniem jest to, że wszystkie produkty są utrzymane w jednej kolorystyce ;) W takich odcieniach czuję się najlepiej i wszystkie inne zawsze po jakimś czasie wędrowały w świat. Można również zauważyć, że jestem fanką matów. W całym moim zbiorze kolorówki do ust znajdziecie tylko 3 produkty z blaskiem - błyszczyk z Wibo, pomadka Eliksir i Avon. Reszta to czysty mat ;)


Tutaj możecie zobaczyć zestawienie kolorów. Oczywiście na białej kartce nie prezentują się one tak jak na skórze czy na ustach, ale nie miałam nikogo do pomocy przy robieniu zdjęć :D 


Słynna 10 z Golden Rose jest jednym z moich ulubieńców. Kocham jej zapach no i oczywiście kolor. Chociaż ubolewam nad tym, że u mnie wygląda zbyt trupio. Nie mogę nią stworzyć pełnego krycia, bo wyglądam jakbym wstała z grobu :D Kolejnym produktem, z którego zakupu jestem niesamowicie zadowolona jest pomadka QiBest. Dostaniecie ją na Aliexpress ;)


Szczerze powiem Wam, że rzadko sięgam po pomadki, zazwyczaj decyduję się na kupno konturówek. Używam ich na całe usta, tak jak zwykłej szminki. Są dużo tańsze i precyzyjniejsze. Tutaj ciężko mi będzie wybrać ulubione. Najczęściej używam dwóch z Essence. Jedynie sporadycznie na moich ustach lądują te ze Smart Girls Get More i Eveline. Kolorek Lovely jest "lovely" :D Ale jest niebywale mięciutka, więc często trzeba ją temperować. A mój wewnętrzny leń nie zawsze ma na to ochotę ;) Golden Rose też jest przepiękna, ale odcień jest troszkę głębszy i bardziej intensywny, więc na tę decyduję się raczej na większe wyjścia.

Jakie są Wasze ulubione odcienie? Jesteście wierne/ni jednej marce, jeśli chodzi o kolorówkę do ust, czy wolicie zróżnicowanie? Wasza kolekcja jest pokaźna czy ograniczacie się do kilku produktów?

~ wredna
Czytaj więcej