DZWONI, ALE NIE WIADOMO, W KTÓRYM KOŚCIELE?
Testuję zapach Je t'aime Eau Supreme dzięki TrustedCosmetics

Jeśli śledzicie mojego bloga przynajmniej od roku to mogliście zauważyć, że moje perfumomaniactwo wzmaga się w okresie jesienno-zimowym. Głównie ze względu na to, że jest to czas, w którym królują moje ulubione, ciężkie, słodkie, mocne zapachy. Wtedy mam też chęć poznawać nowe wonie.
Ostatnio szczęście uśmiechnęło się i do mnie i udało mi się wygrać do testów wodę perfumowaną marki EvaFlor, a wszystko za pośrednictwem TrustedCosmetics.
Przyznam, że sama firma była mi zupełnie obca, więc nie do końca wiedziałam na co się nastawiać. Jak tylko dostałam paczuszkę, zaczęły się testy. A jaki jest ich wynik? Zapraszam do posta ;)


O marce słów kilka
Evaflorparis powstała w 1983 roku. Jej twórcą jest Albert Bonan . Założyciel ogarnięty pasją stworzenia nowoczesnej  i eleganckiej linii kosmetycznej dla kobiet i mężczyzn . Jesteśmy w ciągłym rozwoju. Pragniemy, aby nasi klienci odkrywali i zaprzyjaźnili się ze światem  urody i zapachów. Zadania stawiane sobie przez firmę Evaflorparis to zapewnienie swoim klientom dobrego produktu we właściwym czasie. Używając całego naszego doświadczenia, troszczymy się, aby nasi konsumenci na całym świecie byli w posiadaniu wyrobów zgodnych z najnowszymi rynkowymi trendami. Uważamy,  iż piękno to coś więcej niż prosta przyjemność jego odczuwania. Piękno jest prawdziwym stanem duszy i towarzyszy każdemu z nas. Z dnia na dzień wnosi swoje kolory i zapachy do naszej codzienności. Takie właśnie spostrzeganie piękna łączy cała ekipę Evaflorparis.
Zazwyczaj staram się napisać też kilka słów od siebie, ale w tym przypadku mam wrażenie, że wszystko, co powinniście wiedzieć znajdziecie na stronie producenta. Zachęcam do zapoznania się z tymi informacjami, szczególnie, że EvaFlor stworzyła przyjemny i ciekawy sposób uporządkowania wszystkich ważnych aspektów.

Od producenta
Perfumy, które podkreślą Twój osobisty, naturalny urok. Harmoniczny dobór słodkich i owocowych zapachów. Pozwól im by Cię uwiodły.
Pojemność: 100 ml
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Kategoria: kwiatowo-owocowa


Opakowanie i nuty zapachowe
Perfumy przychodzą do nas w porządnym kartoniku, który chroni flakonik przed uszkodzeniami. Jest to standardowe pudełeczko, nic nadzwyczajnego, ale spełnia swoją rolę. Sama szata graficzna jest przyjemna dla oka, utrzymana w delikatnych, pastelowych barwach różu i srebra. Opakowania posiada również tłoczenia w kształcie serduszek. Jednak to, co przyciąga moją uwagę to napisy 'kocham Cię' w różnych językach :D Ale co dziwne, brakuje mi tam wersji angielskiej :D No i polskiej, ale tej się tam nie spodziewałam :D
A teraz do tego, co nas najbardziej interesuje. Wysoki, smukły flakonik z grubego, przezroczystego szkła. Prosty, zdobiony jedynie logo marki i nazwą zapachu. To, co kradnie całe przedstawienie (nie wiem czy w języku polskim funkcjonuje taki odpowiednik wyrażenia 'steal the show', ale tylko tu mi tutaj pasuje :D) to nakrętka. Wygląda przepięknie. To kwadratowy, pudrowo-różowy prezencik ze ślicznie przewiązaną srebrną wstążką. Oj, przyciąga wzrok. Wykonany jest z plastiku nie najwyższych lotów, ale póki go nie dotykamy to robi wrażenie. Z pewnością go sobie zostawię, nawet po zdenkowaniu zapachu, pięknie będzie się prezentował na zdjęciach ;) Jednak co ważne, spełnia swoją rolę i zdejmuje się bez większych problemów, ale jednocześnie nie spada sam z siebie. Możemy śmiało chwycić za nakrętkę bez obawy, że cała reszta znajdzie się nagle na podłodze.
Srebrny atomizer działa bez zarzutów, dozuje odpowiednią dawkę mgiełki, nie zacina się i nie przecieka.
Nuty głowy: mandarynka, pomarańcza, bergamotka
Nuty serca: jaśmin, pomarańcza Blossom, ylang-ylang, róża, tuberoza
Nuty bazy: nuty drzewne, wanilia, piżmo


Ale jak to pachnie?
Kiedy czytam nuty i wącham zapach prosto z buteleczki to od razu na myśl Coco Mademoiselle od Chanel. Czy na skórze również roztacza podobną aurę?

Pierwsze psiknięcie i już wiem, jak bardzo byłam w błędzie. Owszem, wyczuwam tutaj znajome nuty, ale z pewnością nie jest to panienka Coco. Początek to wykwintny pomarańczowo-bergamotkowy drink, z jednej strony osłodzony ylang-ylang, ale z drugiej z wytrawnym wykończeniem jaśminu i nut drzewnych. Całość jest bardzo dobrze zblendowana i chociaż potrafię wyodrębnić poszczególne akordy to razem tworzą kobiecą, elegancką kompozycję, acz z odrobiną dziewczęcej spontaniczności. W pierwszych minutach po aplikacji delikatnie drażni mnie duszny jaśmin. Niby nie jest tutaj killerem, ale ja za tym kwiatem nie przepadam, więc mój nos jest na niego wyczulony. Na szczęście, owocowo-drzewna całość dominuje.

Po chwili zapach zyskuje owocowy, nieco orzeźwiający, ale wciąż elegancki wydźwięk. Teraz już zupełnie przypominają mi J'adore Diora. Ale taką bardzo ładną wersję. Poza mniejszą ilością kwiecia (jaśminu, bo tuberozy przez całą żywotność perfum nie wyczułam) niewiele się zmienia. I przyznam, że zupełnie mi to nie przeszkadza, bo taka forma bardzo mi odpowiada. I tak trwa zapach do samego końca. Może nie mamy tutaj spektakularnego rozwinięcia, ale sama woń jest bardzo przyjemna, zwiewna, kobieca i idealna na co dzień, do pracy, na spotkania biznesowe, piątek, świątek i niedzielę, a także na lato, jesień, zimę czy wiosnę. 

Na koniec, kiedy zapach jest już bardzo delikatny i muszę, dosłownie, wcisnąć nos w nadgarstek, czuję nuty przypominające Coco Mademoiselle (a więc moje pierwsze skojarzenia nie były aż tak mylne). Dominują tutaj nuty drzewne z odrobiną wanilii i resztkami cytrusów.



Projekcja i trwałość
Och, jak żałuję, że tutaj nie mogę perfum pochwalić. Zazwyczaj bliskoskórność nie przeszkadza mi tak bardzo jak tutaj. Mam wrażenie, że są zbyt delikatne. Możliwe, że po prostu przywykłam do cięższych zapachów i te lepiej sprawdzą mi się w cieplejszej pogodzie. Niestety, trwałością również mnie zawiodły. Po trzech godzinach są ledwo wyczuwalne i już czuję potrzebę dopryskania. A ubolewam nad tym faktem tym bardziej, że sam zapach bardzo mi się podoba i chciałabym czuć je znacznie dłużej i intensywniej.

Czy polubiłam się z tym zapachem?
Z samym zapachem, na pewno! Jest piękny, kobiecy, elegancki, wykwintny, wyrafinowany, ale nie nazbyt surowy. Ma w sobie coś z dziewczęcej beztroski. Połączenie cytrusów i nut drzewnych bardzo mojemu zmysłowi powonienia pasuje i chyba muszę częściej dawać szansę takim kompozycjom.


Cena i dostępność
Stacjonarnie markę znajdziecie w punkcie sprzedaży w Lublinie, który podejrzewam, że jest siedzibą EvaFlor. Poza tym ich perfumy są dostępne w kilku drogeriach i perfumeriach internetowych oraz na profilu Allegro marki - klik, i tam ceny flakoników wahają się między 15 zł a 80 zł (Je T’aime Eau Supreme nie znalazłam, więc chyba jest aktualnie niedostępna).

Podsumowując...
Gdybym miała oceniać sam zapach to bez wahania przyznałabym tej kompozycji od EvaFlor 5, ale z racji tego, że muszę wziąć pod uwagę również inne aspekty to nota będzie nieco niższa. Niestety rozczarowały mnie swoją nikłą projekcją i kiepską trwałością. Butelka 100 ml pozwoli mi na bezkarne dopryskiwanie, ale wciąż mały niesmak pozostaje.
Moja ocena: 4-/5

Znacie markę EvaFlor? Mieliście jakieś perfumy od tego producenta? Jak się Wam sprawdziły? Zainteresowałam Was zapachem? Skusicie się na zakup czegoś z asortymentu firmy? A może uważacie, że nie znajdziecie tam niczego dla siebie?

~ wredna

53 komentarze:

  1. Ale śliczny flakon,zachęca do nich ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, z pewnością będzie zdobił każdą toaletkę ;)

      Usuń
  2. Cudny flakonik, nuty głowy bardzo mi się podobają :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam inny wariant. Flakon jest prześliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podobnie - faza na szukanie nowych zapachów włącza mi się w okresie jesienno-zimowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja bankrutuję w tym okresie :D

      Usuń
  5. Gdybym miała wybierać po nutach, to bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w szoku, że można w tak magiczny sposób opisać zapach perfumy! Czułam się tak jakbym czytała jakaś dobrą książkę z długimi, aczkolwiek przyjemnymi, opisami. Na prawdę zaszokowałaś mnie pozytywnie!
    Co do samego zapachu to chyba za dobrze się na tym nie znam. Sama używam mocnych zapachów, dominujących i nie na każdy nos, a przynajmniej takie mam wrażenie. Szczególnie, tak jak napisałaś, w czasie jesienno-zimowym takie zapachy grają u mnie pierwsze skrzypce!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Ja uwielbiam opisywać zapachy ;D Nie jest to najłatwiejsze zadanie, ale przynosi mi wiele radości ;)
      Ja również lubię mocne zapachy, jednak moje zazwyczaj idą w stronę orientalną, typu gourmand ;)

      Usuń
  7. Opakowanie bardzo mi się podoba, szkoda, że ma słabą trwałość. ;( Zapachu jestem bardzo ciekawa!

    imdollka.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Prześliczny flakonik <3
    https://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Amazing photos. I don't know this parfem, but I like your photos. Thank you for nice post :*
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  10. po 1 piękne zdjęcia po 2 flakonik ma faktycznie fajną zatyczkę :D szkoda ze trwałość jest tak marna :( 3 godziny to niewiele :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że nie czytałam innych recenzji tych perfum, więc nie wiem czy jest to kwestia mojej skóry czy rzeczywiście nie należy do najtrwalszych.

      Usuń
  11. Zapachy owocowe, kwiatowe to są moje ulubieńcy! Kocham takie zapachy. Szkoda że trzeba dużo pryskać, trzy godziny to jednak zdecydowanie za mało.. :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Kartonik piękny☺
    Szkoda że trwałość tak slaba...
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mnie to smuci, bo zapach jest przepiękny i chciałabym go wokół siebie roztaczać jak najdłużej ;)

      Usuń
  13. Chyba by mi się spodobał :)
    Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  14. Opakowanie boskie a nuty zachęcające ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Same nuty zapachowe brzmią bardzo kusząco!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. świetnie opisane ! :)
    aż mam ochotę zakupic!
    http://stylishfashionbylu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam tej marki. Pięknie wygląda ten flakonik.
    Myślę, że polubiłabym się z tym zapachem ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie znam owej firmy z zapachów. I raczej muszę się powstrzymać przed kolejnymi perfumidłami:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że nie polubiłabym się z nim ze względu na wanilię;) Nie przepadam za nią w perfumach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że zupełnie jej tutaj nie wyczuwam. Może przy samej końcówce, ale to bardziej kremowy aromat niż sama autentyczna woń.

      Usuń
  20. Nie kojarzę marki a ten zapach raczej nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Zarówno kolory opakowania jak i buteleczki bardzo mi się podobają, ale samego zapachu nie miałam okazji wąchać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wygląda mega słosko i pewnie tak pachnie *.* Nigdy go nie miałam :O:(
    Blog <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, pachnie słodko, bo jest to jednak kompozycja owocowa, ale królują cytrusy, a te, mam wrażenie, są troszkę bardziej "wytrawne". Z pewnością nie jest to słodycz infantylna.

      Usuń
  23. Szkoda, że tak mało trwały :( Bo wygląda bardzo zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie kojarzę tej firmy, ale flakonik bardzo ładny :) Szkoda, że trwałość słaba.

    OdpowiedzUsuń
  25. J'adore to jest mój ukochany zapach ♥ ciekawi mnie ten produkt ale skoro mało trwały to wolę te oszczędności przeznaczyć na Dior.
    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja ;) Ja jakoś ogromną miłością do J'adore nie pałam, więc nie kusi mnie oryginał ;) Ale jak ktoś lubi to myślę, że jednak warto odłożyć i kupić pierwowzór ;) Chociaż oryginału nie znam na tyle dobrze, żeby wykazać podobieństwa i różnice między tymi dwoma ;) Takie miałam po prostu skojarzenie z zapachem Diora ;)

      Usuń
  26. Marki nie znam, ale zainteresowałaś mnie opisem. Szczególnie tą "dziewczęcą beztroską". Aż mam chęć kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana, tak opisujesz te wszystkie perfumy że aż człowiek już czuje ich zapach, przez monitor :D Bardzo bym chciała je wypróbować, cena zachęca uważam, że jest nawet niska jak na tak piękne perfumy :) Chętnie bym je zakupiła, pomimo drobnej wady jaką jest trwałość, reszta zapewne to zrekompensuje :D
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę ;) Ja osobiście nie boję się dopryskiwać perfum w ciągu dnia, bo i tak mam tyle flakoników, że zużycie jednego zajmie mi wieki :D
      Staram się opisywać zapachy jak najdokładniej, ale nie jest to łatwe zadanie, więc bardzo mnie cieszy, że wiele osób mówi, że potrafi sobie woń wyobrazić ;)

      Usuń
    2. Naprawdę, jak czytam twoje opisy to w głowie mam zarys tego jaki ten zapach mógłby być przez co- podświadomie go czuję :) To tak jakby długo myśleć np. o hamburgerze. Po jakimś czasie czujemy na języku jego smak :)

      Usuń
  28. Mam nadzieję, że producent popracuje nad trwałością i projekcją perfum, bo sama kompozycja zapachowa zapowiada się bardzo fajnie. Ciekawe czemu zapach nie jest aktualnie dostępny w ich sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że na razie jeszcze nie jest dostępny ;) Wydaje mi się, że marka Evaflor w Polsce pojawiła się całkiem niedawno ;)

      Usuń
  29. Nie znam tej marki, dlatego dziekuję za jej przyblizenie :-) Co do perfum jednak jestem wierna od lat 3 zapachom, które zmieniam w zalezności od pory roku, nastroju etc :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pierwszy raz o niej słyszę . Opakowanie maja nietuzinkowe . Szkoda ze mało trwałe .

    OdpowiedzUsuń
  31. hmm w ogóle nie kojarzę marki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie kojarzyłam ;) Wydaje mi się, że w Polsce pojawiła się stosunkowo niedawno ;)

      Usuń
  32. jak wy mnie kusicie tymi perfumami, chyba się uzaleznię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to przygotuj się, bo w najbliższym czasie zamierzam kusić jeszcze kilkoma zapachami :D

      Usuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze i obserwacje. To bardzo wiele dla mnie znaczy.

Za każdy przemyślany komentarz odwdzięczam się tym samym.
Nie mam nic przeciwko wzajemnej obserwacji, pod warunkiem, że masz zamiar zaglądać na bloga i vice versa.
Jeśli obserwujesz, daj znać w komentarzu.

***

I appreciate all the comments and followers. It means the world to me.

If you leave a well-thought-out comment I will comment back.
I don't mind following each other, as long as you are willing to visit my blog and vice versa.
If you join to my followers, please let me know in a comment.