CO O TYM SĄDZĘ #9
Palety cieni No Name z chińskich stronek

Na początek mały disclaimer :D Będę się tłumaczyć ;) Nie wiem czy ktoś z Was zauważył, ale zniknęłam na jakiś czas z bloga. Nowy post nie pojawił się ani tydzień temu w środę, ani w ubiegłą niedzielę. Bardzo Was za to przepraszam, ale zupełnie pochłonęło mnie wesele koleżanki, na którym byłam świadkową. Jeżeli któraś z Was była dróżką, ta wie, ile zaangażowania to wymaga ;) Cały tydzień przed ślubem miałam "wyjęty z życia" ;) Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. A żeby Wam to wynagrodzić przygotowuję niespodziankę, także gdzieś we wrześniu możecie jej oczekiwać. A o co chodzi, jeszcze na razie nie zdradzę ;) Po prostu stay tuned :D I jeszcze zapraszam tutaj: polka dot swimsuit.
A teraz przechodząc do dzisiejszego posta. Jak po tytule widać, mam dla Was kolejną recenzję. Tym razem postanowiłam przetestować palety 12 cieni No Name z chińskich stronek. Nie będę przedłużała tego, już i tak, za długiego wstępu i przejdę od razu do mojej opinii na ich temat.




Od producenta
Dwanaście kwadratowych, wysoce napigmentowanych cieni do powiek w jednej palecie. Formuła umożliwiająca łatwe blendowanie, długą trwałość oraz intensywne nasycenie koloru. Precyzyjnie dobrane ciepłe oraz chłodne odcienie, o wykończeniach matowych i błyszczących, idealnie sprawdzą się w dziennych makijażach.
Wymiary: 12,8 cm / 10,3 cm / 1,8 cm.
Całkowita gramatura (brutto): 155g.
Moje odcienie: 12NB (rudo-brązowa); 12K (fioletowo-burgundowa).


Opakowanie i skład
Palety przychodzą do nas zapakowane w folię bąbelkową i zamknięte w czarnym kartoniku. Wydawałoby się, że są dobrze zabezpieczone, jednak jeden z cieni w palecie burgudnowej został uszkodzony. Co prawda nie jest to jakieś uciążliwe, spora jego część została nietknięta, a paletę udało się doczyścić, jednak przy każdym otwarciu ukrusza się delikatnie i niemożliwością jest utrzymać paletę w nienagannej czystości. 
Kasetki wykonane są z dosyć solidnego (jak na chińskie kosmetyki) plastiku. Zamykane na zatrzask. Przy odpowiedniej technice nie ma problemu z ich otwieraniem. Same cienie są wklejone, nie wypadają ani nie przesuwają się.
Na opakowaniach nie mamy żadnych napisów, nadruków ani obrazków. Zwykłe, czarne, matowe palety. Niestety widać na nich każdy odcisk palca, każdą odrobinkę podkładu czy pudru. A, żeby je doczyścić trzeba się nieźle namachać ;)
INGREDIENTS: Talc, Mica, Titanium Dioxide, Kaolin, Ethulhexyl Palmitate, Bis-diglyceryl Polyacyladipate-2, Polyisobutene, Magnesium Stearate, BHA, Propylparaben, (może zawierać: Cl 77492, Cl 77491, Cl 77499, Cl 77891, Cl 45410).


Konsystencja i zapach
Przy korzystaniu z palet nie zauważyłam żadnego zapachu. Gdybym miała na siłę coś wywąchać to można powiedzieć, że delikatnie czuć klej i plastik. Ale same cienie są bezwonne.
Konsystencja kosmetyku różni się w poszczególnych odcieniach. Jedne są bardziej satynowe, jedwabiste, inne bardziej pudrowe. Jedne pylą się bardziej, inne mniej. Te, które kruszą się pod pędzlem mają mocniejszą pigmentację. Jeżeli chodzi o osypywanie się cieni na powiekę, to delikatną chmurkę pod okiem zobaczyłam gdy używałam błyszczących cieni z palety 12NB (brązowej). Na szczęście, nie było problemu z ich usunięciem.


Pigmentacja i blendowanie
Tutaj, podobnie jak przy konsystencji, pigmentacja jest różna w różnych odcieniach. Ale z reguły te jaśniejsze (górny rząd) są słabo napigmentowane. Przy pozostałych bywa różnie. Ogólnie, lepiej w tej kwestii oceniam paletę burgundową. Jednak uważam, że obie są całkiem w porządku. 
Chciałabym też wspomnieć o ich wykończeniu. Producent mówi jedynie o matach i błyszczących cieniach, ja jednak śmiało mogę powiedzieć, że mamy tutaj również intensywną perłę oraz delikatną satynę. Także dla każdego coś dobrego ;) Ogromny plus za takie zróżnicowanie.
Jeżeli chodzi o blendowanie to nie ma z nim problemów. Nie trzeba się dużo namęczyć, żeby uzyskać delikatną chmurkę. Cienie ładnie się również ze sobą łączą, nie tworzą plam ani prześwitów. Nie znikają w trakcie rozcierania. Niestety, mają tendencję do zlewania się. Zobaczycie to przy zdjęciach makijaży, jakie nimi zmalowałam. Użyłam, co najmniej, sześciu odcieni, a na powiece wyglądają jak maksymalnie cztery. Co prawda, aparat delikatnie "zjadł" kolory, ale w rzeczywistości różnice w kolorach również delikatnie się zatarły. Możliwe, że jest to kwestia tego, że barwy są do siebie podobne.


Trwałość
Cienie testowałam na bazie - cieniu kremowym z Color Tattoo. Od razu zaznaczę też, że mam problematyczną, tłustą, opadającą powiekę, więc dla cieni jest ona nie lada wyzwaniem. Makijaż stworzony przy użyciu tych palet No Name utrzymał się w nienagannym stanie jakieś 4-5 godzin. Moim zdaniem jest to bardzo dobry wynik, porównywalny z trwałością cieni z palet Iconic od Makeup Revolution. Po tym czasie zaczął zbierać się w załamaniach. 
Na chwilę obecną nie użyłabym ich na jakieś większe wyjścia, typu wesele, ale planuję zakup osławionej bazy Eye Shadow Keeper z Inglota. Wtedy je przetestuję i jeżeli cienie utrzymają się około 8 godzin to śmiało wyczaruję nimi jakiś makijaż na ślub kuzyna ;)


Moje odcienie w palecie 12NB
Tutaj chciałam krótko opisać poszczególne cienie w paletach. Niestety aparat nie zdołał uchwycić wszystkiego, więc mam nadzieję, że po moim opisie zobaczycie wszystko oczyma wyobraźni :D
Zacznę od rudo-brązowej palety. Idąc od góry, od lewej do prawej mamy po kolei:
- matowy, jasno-żółty odcień, który ma słabą pigmentację i na powiece wygląda jak zwykły beż; dobrze sprawdza się do zmatowienia łuku brwiowego, a nałożony warstwowo (potrzebuje około trzech warstw) ładnie rozświetli okolicę pod brwią;
- ciepły, jasny beż; nałożony palcem ma wykończenie satynowe, przy użyciu pędzla zatraca swój delikatny blask i wygląda jak mat;
- intensywnie perłowy, idealny złoty odcień; idealnie sprawdzi się na całą powiekę, a także do rozświetlenia wewnętrznego kącika;
- łososiowy mat/satyna; zachowuje się tak jak drugi cień;
- jasny brąz, wpadający w fiolet; typowy odcień mauve, który niestety jest słabo napigmentowany;
- ciepły, perłowy brąz, z którego przy aplikacji wytrącają się dosyć intensywne różowe tony;
- matowy, ciepły brąz z rudymi tonami; najintensywniej napigmentowany cień w całej palecie;
- ciemny perłowy brąz z różową poświatą; na powiece delikatnie wpada w fiolet;
- matowy, ciepły brąz, delikatnie wpadający w oliwkę;
- matowy oliwkowy odcień; na powiece wypada cieplej niż w palecie;
- matowy, ciemniejszy odcień khaki z delikatnymi zielonymi tonami;
- najciemniejszy w całej palecie ciepły, czekoladowy, matowy brąz.


Moje odcienie w palecie 12K
A teraz burgundowa paleta, która swoimi kolorami skradła moje serce. Niestety muszę stwierdzić, że nie jest ona samowystarczalna. Moim zdaniem, ciężko byłoby stworzyć wyłącznie nią pełny makijaż oka. Brakuje mi tutaj głębszego, ciemniejszego koloru do zaznaczenia zewnętrznego kącika. Jednak dla mnie nie jest to duży problem, bo i tak rzadko korzystam tylko z jednej palety ;)
A co do cieni, kolejno od góry, od lewej do prawej mamy:
- matowy beż; słabo napigmentowany, ale dobrze sprawdza się do matowienia łuku brwiowego; podobnie jak przy pierwszej palecie, jeżeli nałożymy go jakieś trzy warstwy, może posłużyć jako rozświetlenie obszaru pod brwią;
- satynowy, delikatny róż; kiepsko napigmentowany, ale może się sprawdzić jako cień transferowy przy jaśniejszych karnacjach;
- najpiękniejszy kolor w całej mojej kolekcji! W palecie wygląda na zwykłe złoto, jednak na powiece mieni się na różowo-fioletowo! Bardzo unikatowy i nieoczywisty cień;
- łososiowo-brzoskwiniowy mat; idealny w załamanie powieki;
- perłowy śliwkowy fiolet; piękny odcień, który niestety na skórze wygląda bardziej jak satyna;
- perłowy ciepły brąz, delikatnie wpadający w róż;
- perłowy rudo-różowy odcień; na powiece wybijają się jego pomarańczowe tony;
- cudny, intensywnie perłowy różowo-brzoskwiniowy odcień, który opalizuje na złoto; to ten, który się pokruszył w transporcie;
- matowy, zgaszony pomarańcz;
- ciepły, delikatnie oliwkowy matowy brąz;
- brązowo-fioletowy mat, z różowymi i czerwonymi tonami;
- bardzo modny, intensywny burgund, zupełnie matowy; powód, dla którego zdecydowałam się na tę paletkę ;)


Cena i dostępność
Jak już wspomniałam, paletki możecie dorwać na chińskich stronkach, takich jak Rosegal, Zaful czy Aliexpress. Ja swoje zamówiłam tutaj. Stacjonarnie jeszcze nigdy się na nie nie natknęłam. Możliwe, że znajdziecie je również na Allegro, ale tam podejrzewam, że ceny będą wyższe.
A na chińskich stronkach kosztują grosze, bo całe $5.21, czyli 18,60 zł.


Podsumowując, palety, jak na swoją cenę, są zdecydowanie warte wypróbowania. Oprócz kilku felernych, mało napigmentowanych cieni, całość wypada całkiem korzystnie. Pięknie skomponowane i modne kolory zachęcają. Zróżnicowane wykończenia cieni zdecydowanie przewyższają swoją jakością kwotę, jaką za palety trzeba zapłacić. Oczywiście nie brak im wad, takich jak delikatne osypywanie się cieni, łatwo brudzące się opakowanie, czy fakt, że przy blendowaniu mają tendencję do zlewania się. Jednak uważam, że za cenę niespełna 20 zł ciężko znaleźć lepszą jakość. Przy odrobinie pracy można z ich użyciem wyczarować piękne makijaże.
Moja ocena: 4-/5

Zna ktoś z Was te palety? A może macie inne, chińskie nabytki? Jak się sprawdzają? A może boicie się kupować kosmetyki z takich stronek? Czy uważacie, że kolorki wpisują się w obecnie panujące trendy? 

~ wredna

54 komentarze:

  1. Widziałam wiele takich paletek na chińskich stronach, ale nie wiem czy chce je testować 😊 Nie wiadomo co tam w nich jest 😜 ~RINROE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niby na opakowaniu jest skład ;)

      Usuń
    2. Który nie podaje, skad byla brana woda do produkcji kosmetyków... a chińska raczej czysta nie jest.

      Usuń
  2. Myślę że w trendy jak najbardziej trafiłaś, lecz wieczorowego makijażu raczej nie da się zrobić tymi paletami. Mogłyby być również ciemniejsze kolory a nie wszystkie podobne. Ja boję się zamawiać z chińskich stron. Kiedyś zamówiłam ubrania i do tej pory nie dotarły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się czasem zdarza. Ale jest możliwość otworzenia sporu, wtedy dostajesz zwrot pieniędzy lub zamówienie zostaje wysłane ponownie ;)

      Usuń
  3. ładne kolorki , takie delikatne w moim stylu

    https://emilia-skucinska.blogspot.com

    ps. obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Palty ładne ale zawsze obawiam się kosmetyków niewiadomej produkcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jeszcze nic złego nie zrobiły ;) A kilka razy, przez kilka dobrych godzin, już je na oczach nosiłam ;) A mam bardzo wrażliwą i skłonną do reakcji alergicznych okolicę oczu ;)

      Usuń
  5. Bardzo ładne kolorki mają te paletki zwłaszcza ta druga z tymi ciepłymi odcieniami :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolorki bardzo ładne :) Myślę, że mogłabym je polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest jakiś urok w tych ich opakowaniach, podoba mi się ten ultra minimalizm, bardzo estetycznie wyglądają te gładkie czarne etui ;) A kolorki w środku równie ładne :D Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolorki mają naprawdę ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolorystyka cieni mnie się podoba, więc na pewno skuszę się jak tylko będę miała okazje. A jako mieszanka z innymi cieniami mogą dać świetny efekt ☺

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyczarowałaś nimi cudny makijaż oka :) Piękne kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem szczerze, że z wyglądu spoko.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolory jak i makijaż bardzo mi się podobają. Ja jednak bardzo rzadko używam cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie używałam.
    Już gdzieś je widziałam.
    Bardzo lubię dobre palety, ale mam już cieni aż za dużo.
    Pozdrawiam serdecznie :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładne odcienie, podobają mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wyglądają ładnie, podobają mi się te odcienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolory na palecie 12NB podobają mi się bardziej, niż w tej drugiej. Generalnie całkiem fajna jakość i trwałość patrząc na cenę, ale ja nie mam jakoś zaufania do kosmetyków no name z Chin ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ładnie sie prezentują :) Akurat szukam jakiś cieni do oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hehe, rzeczywiście się akurat tak złożyło że miałyśmy przerwę w tym samym czasie ;) Czasem tak bywa :)
    A paletki wyglądają bardzo ładnie, choć nie wiem czy to do końca są moje kolorki, chyba bym się nie umiała w nich znaleźć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej nie zdecydowałabym się na wykonanie nimi pełnego makijażu, szczególnie tą burgundową :D Ale jako akcenty kolorystyczne sprawdzają się idealnie ;)

      Usuń
  19. Zacznę od tego, że kolorki mają cudowne! Nie spodziewałam się, że na żywo będą wyglądały tak ładnie :) Rzeczywiście te górne są mało widoczne - zarówno na zdjęciach jak i na żywo :D Jeżeli chodzi o trwałość, to 5 godzin jak na chińską paletę za grosze, to to i tak sporo, tylko się cieszyć :D Makijaże mi się podobają, szczególnie ten drugi, moje klimaty :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam tę burgundową ;) Dodatkowo zamówiłam też podróbkę ABH i stwierdzam, że nie ma sensu przepłacać o ile są miłośnicy oryginalnej to dla mnie koszt palety jest zbyt wysoki. A żeby przekonać się czy w ogóle takie kolory mi pasują lepiej zapłacić mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Modern Renaissance to moje marzenie <3 Paleta idealna, na którą niestety na razie mnie nie stać :D Ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją zdobyć ;)

      Usuń
  21. Miałam kiedyś taką paletkę z Banggood , miała ładne kolory i była nawet fajnie napigmentowana, ale jednak boję się te cienie nakładać na powieki. Użyłam ich kilka razy, w sumie nic się nie działo, ale wolę nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nic złego się nie dzieje, a okolicę oczu mam skłonną do alergii ;)

      Usuń
  22. Bardzo fajne kolorki :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/08/poprawa-pamieci-podczas-czytania-twoja.html

    OdpowiedzUsuń
  23. super kolory takie idealne na jesień i nie tylko
    cudnie wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajne kolorki :) Ja się zastanawiałam nad takimi paletkami, bo wybór odcieni jest bardzo duży, ale jakoś zawsze bałam się jak będzie z trwałością. U Ciebie na oczach te cienie wyglądają super :) Pozdrawiam, charlizerose.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Ładne odcienie :) Ja niestety nie mam dobrych wrażeń po zamawianiu na takich stronkach i teraz już sobie to darowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale Ci ładnie wyszły te makijaże. Nie powiedziałabym, że użyłaś chińskich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kolory ładne, ale raczej nie sięgnęłabym po takie paletki :)
    paulan-official-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne kolory tej paletki, ale tak jak napisałaś jakość to jakość jednak widzę, że z wszystkiego zawsze potrafisz coś wspaniałego zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ładne mają kolory te paletki. I świetnie te cienie wyglądają na oku. Nie zgadłabym, że kupiłaś je w Chinach.

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo przyjemne kolorki i ładnie prezentują się na oku :) Ja na razie 'inwestuje' w paletki mur, nie są drogie, a bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ładne odcienie. Chyba sama się niedługo skuszę na jakąś paletkę z Chin, bo szczególnie do "zabawy" z makijażem szkoda mi droższych cieni ;) Obserwuję i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Piękne kolory :) Ja mam od jakiegoś czasu swoją pierwszą większą chińską paletę i też jestem zadowolona z niej :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja chyba balabym sie zamowic kosmetyki kolorowe z chinskiej strony. Mam w glowie ich obraz, porownywalny z cieniami i pomadkami dla dzieci do zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam cieni i pomadek ;) Nic złego się nie działo ;)

      Usuń
  34. Używałabym tych naturalnych odcieni :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kolorki bardzo ladne. Polubilabym sie z nimi

    OdpowiedzUsuń
  36. Wyglądają całkiem ok. Ja jednak nie jestem jakoś przekonana do kosmetyków z chińskich stronek.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja zauważyłam własnie Kochana , że Ciebie nie było :( Na zdjeciu i na oku paletki ładnie wyglądają, ale ja kosmetyków z CHin bym nie użyła Kochana. Mimo podanego składu na opakowaniu , skład tak na prawde może być zupełnie inny. Dlaczego? Bo Chiny nie mają obowiązku przechodzić atestów kosmetycznych i mogą wkładać do kosmetyków i pisać o nich co się im żywnie podoba :( Tak samo jest z ubraniami.... powiem Ci, ze czasem boję się ze noszę jakąs toksyczną takninę :( Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  38. Zdarza mi się skusić na coś "chińskiego" :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Wersje kolorystyczne są świetne :)
    Z przyjemnością obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Kolorki są przepiękne ale ja i tak bałabym się ich użyć ;D

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo ładne kolory, choć miałabym obawy co do jej używania

    OdpowiedzUsuń
  42. Wersje kolorystyczne są świetne :)

    Pozdrowiena from Germany
    Johanna

    www.fashionstylebyjohanna.com

    OdpowiedzUsuń
  43. nie miałąm jeszcze paletek z chińskich stron, pewnie za wiele nie różnią się pigmentacją tańszych paletek polskich firm. Ma śliczne kolory :D
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  44. Renkler harika. Çok güzel bir paylaşım olmuş. Teşekkürler.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie komentarze i obserwacje. To bardzo wiele dla mnie znaczy.

Za każdy przemyślany komentarz odwdzięczam się tym samym.
Nie mam nic przeciwko wzajemnej obserwacji, pod warunkiem, że masz zamiar zaglądać na bloga i vice versa.
Jeśli obserwujesz, daj znać w komentarzu.

***

I appreciate all the comments and followers. It means the world to me.

If you leave a well-thought-out comment I am going to comment back.
I don't mind following each other, as long as you are willing to visit my blog and vice versa.
If you join to my followers, please let me know in a comment.