KULTOWY ZAPACH W NIŻSZEJ CENIE
Woda pefumowana Vida od Saphir

30 komentarzy:
Ciągle mi mało. Ale wychodzę z założenia, że dobrego nigdy za wiele. Kolejny flakonik w mojej kolekcji i z pewnością nie ostatni. Już czekam na kolejne, także znów możecie się spodziewać perfumowych postów. Tym razem wpis powstaje we współpracy z portalem TrustedCosmetics, na którym to udało mi się zakwalifikować do testowania poniższego cudeńka. Troszkę sobie na nie poczekałam. Czy było warto?


O marce słów kilka
SAPHIR PARFUMS jest firmą szczycącą się ponad 50 letnim doświadczeniem w branży perfumeryjnej, która opracowuje i produkuje perfumy.
Laboratoria Saphir współdziałają synergistycznie w całym procesie produkcyjnym, rozpoczynając od opracowania zapachów po mieszanie, mielenie, rozgniatanie, odpowiednie napełnianie i dystrybucię perfum.
Łączymy najnowocześniejszą technologię z doświadczeniem i odpowiednio wykwalifikowanym personelem. Stosujemy najbardziej zaawansowane systemy do produkcji perfum w celu zaspokojenia najwyższych oczekiwań klientów.
Produkty marki Saphir możecie zakupić na stronie producenta, a także w sklepie online i stacjonarnej drogerii Vica.


Saphir, Vida
Vida Saphir to kwiatowo-owocowy zapach, który otula skórę przyjemnym aromatem. Soczysta gruszka z czarną porzeczką spotykają się w nim z aromatycznym jaśminem oraz zmysłowym kwiatem pomarańczy. Ich wzajemnie przenikające się aromaty zostały dosłodzone praliną oraz wzmocnione wanilią, fasolą tonka i paczulą. Zmysłowa, ociekająca słodyczą kompozycja zapachowa uwodzi zmysły i wzbudza zainteresowanie. Ubiera kobietę w przyjemny zapach, dodając jej energii oraz powodów do uśmiechu.
źródło: trustedcosmetics.pl
Pojemność: 25 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 24,99 zł
Zapach podobny do: Lancome, La Vie Est Belle
Kategoria zapachowa: kwiatowo-owocowa

Opakowanie i nuty zapachowe
Perfumy zamknięte są w małym, poręcznym, szklanym flakoniku z wklęsłymi żłobieniami. Całość utrzymana jest w biało-złotej kolorystyce i jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że takie połączenie uwielbiam i uważam, że nadaje niezwykłej klasy. Szata graficzna jest prosta, bez zbędnych ozdobników. Plastikowy korek dobrze się trzyma i sprawia, że atomizer jest odpowiednio zabezpieczony. Sam aplikator również działa bez zarzutów, dozuje odpowiednią mgiełkę, a przy tym nie przecieka i nie zacina się. Kompaktowe rozmiary buteleczki umożliwią nam zabranie perfum ze sobą, i nawet osoby takie jak ja, które lubią małe torebki, znajdą w niej miejsce dla tego maleństwa.
Nuty głowy: gruszka, czarna porzeczka, gruszka.
Nuty serca: tonka, kwiat pomarańczy, jaśmin
Nuty bazy: wanilia, paczula, pralina.

Ale jak to pachnie?
Pierwsze psiknięcie i od razu uderza nas wanilia i pralina. Może nawet bardziej ta pierwsza. W otwarciu nie czuję owoców, których się spodziewałam (w końcu są w nutach głowy). Jednak nie przeszkadza mi to, wręcz przeciwnie. Początek jest intensywny i słodki, ale blisko przy skórze wyczuć można też chłodniejsze (jakby miętowe) nuty, podejrzewam, że to zasługa jaśminu. Przez moment elementy kwiatowe próbują górować nad gourmandem, na szczęście (dla mnie) szybko się poddają i pozwalają rozwijać się słodyczy.

Po jakiejś godzinie kompozycja staje się bardziej jednostajna i jeszcze bardziej otulająca. Uwielbiam pływać w tym zapachu. Pojawia się czarna porzeczka i wraz z wanilią, praliną i skrytą paczulą, tworzy głęboki, ciasteczkowo-czekoladowy charakter. Mam wrażenie, że pachnę wykwintnym deserem.

Końcówka jest spokojna (o ile tak można w ogóle te perfumy określić), ciepła i jednolita, ale nadal ciężka, niemalże kremowa. Na tym etapie pozostaje z nami jedynie pralina i wanilia, a głębi dodaje nowa, gęsta nuta fasolki tonka. Nie pozostało już nic z kwiatów, nic z tego chłodnego, miętowego akcentu, nic z owoców, i żadnego śladu paczuli. 

Projekcja i trwałość
Perfumy są bardzo intensywne, ale raczej nie należą do tych najbardziej ogoniastych. Projekcję mają przeciętną i pachną na długość ramion. Nie uznałabym tego jednak za wadę, bo w przypadku tak mocnych perfum mniej znaczy więcej ;) Gdyby były wyczuwalne z odległości kilku metrów to zamęczyłybyśmy ich słodyczą ludzi w autobusie ;) Czyli krótko mówiąc, ich dalekosiężność jest adekwatna do ich siły rażenia.  Jednak trzeba pamiętać, żeby z nimi nie przesadzić, bo wtedy będziemy dusić najbliższe towarzystwo.
Największą intensywność perfumy utrzymują przez ok 7h, po tym czasie stają się bardziej bliskoskórne, a pozostają wyczuwalne do samego zmycia. Oczywiście, na ubraniach i włosach możecie cieszyć się zapachem znacznie dłużej.

Podsumowując...
Zapach bardzo lubię. Najlepiej nosi mi się go chłodną wiosną, jesienią i zimą. Moja miłość do typowych słodziaków powoli przemija, ale myślę, że jeszcze nie raz po tę kompozycję sięgnę. Jakościowo jest to górna półka i jak na cenę to nie mam im nic do zarzucenia. Z pewnością wrócę do nich w chłodniejsze dni, ale aktualnie jestem w trakcie poszukiwania lżejszych, zwiewniejszych woni, więc te pozostaną w pudełku aż do kolejnego sezonu grzewczego.
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Saphir? Mieliście okazję testować ich perfumy? A może kojarzycie konkretnie ten zapach? Czy również uważacie, że przypomina La Vie Est Belle od Lancome? Jakie inne wypusty tej marki mi polecacie? I w ogóle jakie perfumy powinnam przetestować wiosną i latem?

~ wredna
Czytaj więcej

SHINYBOX SPRING KISS
Kwietniowa edycja pudełka

24 komentarze:
W tym miesiącu przegląd pudełka ShinyBox pojawia się późno z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że przez tą przerwę od bloga ciężko mi znowu wbić się w stary rytm, a drugim fakt, iż same pudełka przyszły nam z dość sporym opóźnieniem. Niedługo powinno się u mnie pojawić kolejne, już majowe, a ja dopiero zabieram się za ocenę kwietniowego. Niemniej jednak, już teraz mogę Wam powiedzieć, że warto było czekać i z zawartości jestem zadowolona. Ale o tym, szczegółowo, niżej.
A tegomiesięczne również zapowiada się ciekawie, więc jestem zaintrygowana i podekscytowana.
Kwietniowe pudełko jest już wyprzedane, ale gdyby ktoś z Was chciał zamówić majowe to można to zrobić tutaj: klik.


O kwietniowym pudełku
Spring Kiss to najnowsza propozycja ShinyBox. Powitaj nową siebie wraz z wiosennym pudełkiem i udaj się w energetyczną, pełną kosmetycznych niespodzianek przygodę.
W tym miesiącu w pudełku nie znajdziemy ulotki z rozpiską. Tym razem jest ona dostępna na stronie ShinyBox w pliku pdf. W kwietniu nie uraczymy również żadnych próbek, ale za to, standardowo, dostajemy kod zniżkowy, tym razem -10% na zakupy na allepaznokcie.pl; a także upominek w postaci dekoracji do paznocki marki Allepaznokcie z serii Molly Lac.

Carlo Bossi, Spring Kiss, perfumy
Kompozycja kwiatowo-owocowa o zmysłowym i świeżym aromacie. Zielone owoce i kwiaty róży, frezji i konwalii otulone piżmem i drzewem sandałowym, tworzą kompozycję pełną naturalności, optymizmu i kobiecości.
Miniaturka.
Pojemność miniaturki: 10 ml
Pojemność pełnowymiarowego produktu: 20 ml / 100 ml
Cena miniaturki: 15 zł
Cena pełnowymiarowego produktu: 17 zł / 59,99 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Typ: kwiatowo-owocowo-zielono-piżmowy
Jak się zapewne możecie domyślić, z tego produktu jestem bardzo zadowolona. U mnie perfum nigdy za wiele i bardzo lubię nowe testować. Także takie maleństwo niezwykle mnie ucieszyło. Co prawda, jest to kompozycja zapachowa, którą już posiadam, bo Spring Kiss stanowi odpowiednik popularnych J'adore od Diora, a flakoników z ich inspiracją mam już dwa. Na szczęście, bardzo ten zapach lubię, więc taka miniaturka mi nie zawadzi. To, co nie do końca mi się tutaj podoba to sama flaszeczka, bo nie ma atomizera. Nie jest to jakiś ogromny problem, ale jednak preferuję inny sposób aplikacji. 
Nuty głowy: bergamotka, zielone jabłko, gruszka
Nuty serca: róża, frezja, konwalia
Nuty bazy: piżmo,  drzewo sandałowe, mech

Allepaznokcie, Moly Lac, lakier hybrydowy
Nowość w ShinyBox! Nieuczulająca formuła, wysoka pigmentacja, gęsta konsystencja, wyjątkowy pędzelek i wyszukane kolory - poznaj wyjątkową moc lakierów hybrydowych Molly Lac. Dzięki nim, każdy szary dzień zamienisz w kolorową chwilę. Mix kolorów.
Miniaturka.
Pojemność miniaturki: 5 ml
Pojemność pełnowymiarowego produktu: 10 ml
Cena miniaturki: 14,99 zł
Cena pełnowymiarowego produktu: 24,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Hybryd też nigdy za wiele. Mały zestawik lakierów tej marki już mam i cieszę się, że moja gromadka się powiększyła. Może nie jest to jakość salonowa, ale jak na tę kwotę to bardzo dobrze się sprawuję. Dodatkowo, trafił mi się śliczny kolorek. To taka lilia, czyli coś, co bardzo lubię. Także drugi kosmetyk w pudełku i drugi, który mnie cieszy i przypada do gustu. Jak na razie jest świetnie, miejmy nadzieję, że pójdzie tak dalej. Już się nie mogę doczekać, kiedy wyląduje na moich pazurkach.


Revers, Lumi Strobing, rozświetlacz w płynie
Rozświetlacz w płynie, który nadaje skórze intensywny efektowny blask. Idealnie sprawdzi się do konturowania metodą strobingu lub punktowego rozświetlania twarzy. Nałóż odrobinę rozświetlacza na miejsca, którym chcesz dodać blasku – kości policzkowe, łuki brwiowe, czoło, łuk kupidyna.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 15 ml
Cena: 14,99 zł
Liczba dostępnych odcieni: 6
Mój odcień: 03 Romantic Kiss
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia 
W pierwszym momencie pomyślałam, że to Makeup Revolution. Markę Revers znam, ale miałam okazję wypróbować tylko kilka ich pierwszych wypustów, kiedy firma jeszcze raczkowała, ale niestety żaden z nich ze mną nie pozostał. Co do rozświetlacza jestem pełna nadziei. Uwielbiam ten typ kosmetyku, szczególnie do mieszania z matowymi podkładami. Zobaczymy jak się sprawdzi. Co prawda, wolałabym, aby trafił mi się któryś z jaśniejszych, bardziej szampańskich odcieni, ale wydaje mi się, że tragedii nie będzie ;) Bardzo podoba mi się pipetka. Ale o tym już kiedyś pisałam. Sam kosmetyk daje piękny, delikatny, złoty blask. Odrobinę drobinkowy, ale przykryty podkładem powinien wyglądać bardziej naturalnie. No, jestem ciekawa.
SKŁAD: Isododecane, Cyclopentasiloxane, Hydrogenated Styrene/Isoprene Copolymer, Polybutene, VP/Hexadecene Copolymer, Silica, Phenoxyethanol, Methylparaben, Pentaerythrityl Tetra-di-t-butyl Hydroxyhydrocinnamate, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, [+/-] Mica, Synthetic Fluorphlogopite, CI77891, CI77861, CI77491, CI19140, CI5880.

Himalaya Herbals, delikatny tonik do cery wrażliwej
Ziołowy łagodny tonik o działaniu kojącym przeznaczony jest do cery suchej i wrażliwej. Delikatnie usuwa zanieczyszczenia i zamyka pory, bez efektu przesuszenia skóry. Zawiera w składzie starannie wyselekcjonowane zioła z himalajskich wzgórz.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 200 ml
Cena: 19 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Nie zwalniamy tempa. Kolejny bardzo ciekawy kosmetyk. Kiedyś toników nie używałam, a teraz tak bardzo polubiłam, że z chęcią testuję nowości. Ten interesuje mnie tym bardziej, że przeznaczony jest do cery wrażliwej, a więc takiej, jaką mam ja. Co prawda, mam jeszcze kilka na wykończeniu, ale z pewnością przetestuję i ten od Himalaya Herbals. Zapowiada się całkiem dobrze i mam nadzieję, że będzie się tak samo sprawował. Kolejny produkt na plus i jak na razie żadnego na minus.
SKŁAD: Aqua, Glycerin, Polysorbate 20, Cucumis Sativus Extract, Phenoxyethanol & Methylisothiazolinone, Parfum, Potassium Alum, Sodium Citrate, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Benzoic Acid, Ocimum Tenuiflorum Extract, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Limonene, Hydroxycitronellal, Citronellol.

One Ingredient, Snail your Skin, krem intensywnie odnawiający ze śluzem ślimaka
Unikalne połączenie niezwykłej delikatności i skuteczności. Naturalna, hipoalergiczna oraz skoncentrowana formuła doskonale dba o piękno i zdrowie skóry.Pozytywne efekty obserwowane są przy każdym typie cery i niezależnie od wieku. Dobrze tolerowany nawet przez osoby o bardzo wrażliwej skórze.
Produkt pełnowymiarowy.
Pojemność: 2 ml
Cena: 9,99 zł
Termin ważności: 19 maja 2019
No i pierwszy niewypał. Nie tylko ze względu na bardzo krótką przydatność, ale też ze względu na formę. Jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że ja takich saszetek zupełnie nie zużywam. Podaruję ją mamie, albo koleżance. Zmarnować się nie zmarnuje, ale za tę cenę mogliby wrzucić coś innego. Niemniej jednak, nie będę narzekała, bo jest to tylko mały drobiażdżek, który i tak nie zaniża mojej oceny pudełka.
SKŁAD: Snail Secretion Filtrate, Rosa Damascena Flower Water, Rosa Rubiginosa (Rose Hip) Seed Oil, Cetyl Alcohol, Gluconolactone, Coco Glycerides, Cetearyl Olivate & Sorbitan Olivate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Xanthan Gum, Decyl Glucoside, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Dermaglin, maseczka do twarzy z zieloną glinką kambryjską
Skoncentrowana formuła dokładnie oczyszcza, nawilża, zwęża pory, łagodzi i koi podrażnienia. Bazuje na harmonijnym połączeniu zielonej glinki kambryjskiej i wyciągów roślinnych. Sprawia, że skóra staje się aksamitnie gładka i przyjemna w dotyku. Mix rodzajów.
Produkt pełnowymiarowy.
Gramatura: 20 g
Cena: 6,99 zł
Termin ważności: czerwiec 2020
No i kolejny produkt do odstrzału. Najprawdopodobniej znajdzie zastosowanie u mojej siostry. Ja się już nawet nie łudzę, że będę z tych maseczek korzystała. Po prostu, nie jest to mój typ kosmetyku, więc wszystkie takie saszetki rozdaję po ludziach. Ponownie nie będzie to raczej wpływało zbytnio na moją ogólną ocenę pudełka, bo jest to drobiazg o niskiej cenie. Poza tym, fani maseczek z pewnością byliby zadowoleni.
SKŁAD: Kaolin Clay, Aqua, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Sodium Hyaluronate, Dehydroacetic Acid.

Bispol, Lady Charlene, podgrzewacze zapachowe
Owocowo - kwiatowy zapach przeniesie Cię w nastrój błogiego odpoczynku, odprężenia i relaksu. Idealny środek poprawiający nastrój, usuwający zmęczenie i stres, który wypełni Twój dom przytulną, lekko odświeżającą wonią.
Produkt pełnowymiarowy.
Liczba podgrzewczy: 6
Cena: 2 zł
Szacowany czas palenia: 4 h
Podgrzewcze i świece marki Bispol znam. Są niedrogie i naprawdę przyzwoite. Te są mocno perfumowane i kojarzą mi się z zapachem, który kiedyś miałam, jednak nie jest to coś do końca w moim guście. Wypalić je wypalę, ale jednak wolę inne kompozycje. Mam nadzieję, że przynajmniej innym, którzy będą przebywali w pomieszczeniu się spodobają. To zupełnie neutralny punkt pudełka, ani na plus, ani na minus. Ot, do zużycia.


K.A. Figaro, Prosty układ
Ekscytująca, pełna namiętności historia niedoświadczonej dziewczyny i zabójczo przystojnego, bogatego mężczyzny!
Prosty układ to skrząca dzikim erotyzmem opowieść o dwojgu ludzi z zupełnie innych światów – Łucji Zarzyckiej, która kończy trzeci rok studiów i wchodzi w dorosłe życie, oraz Dymitra Andrzejewskiego – bogatego snobistycznego lalusia, który pracuje w firmie ojca, a kobiety traktuje wyłącznie przedmiotowo. Bohaterowie poznają się przypadkiem w obskurnym barze. Dziewczyna nie jest w ogóle zainteresowana znajomością z przystojnym Dymitrem. Mimo że mężczyzna nie odpuszcza, Łucja jest odporna na jego urok. Wszystko zmienia się, kiedy Dymitr ratuje ją przed gwałtem. Jednak dopiero wspólny wyjazd do Kołobrzegu sprawia, że zbliżają się do siebie. W trakcie pobytu nad morzem Dymitr proponuje młodej studentce niezobowiązujący układ. Łucja najpierw go odrzuca, jednak później, za namową przyjaciółki, przystaje na tę propozycję. Czy Łucji i Dymitrowi będzie dane być razem? Czy może życie szykuje im inny los? W przygotowaniu drugi tom powieści Zranione uczucia.
Produkt pełnowymiarowy.
Liczba stron: 348
Cena: ok. 22 zł
Książkę w pudełku dostały jedynie ambasadorki. Wydaje mi się, że jest to test, który ma sprawdzić, czy chciałybyśmy otrzymywać literaturę. Osobiście nie mam nic przeciwko, wręcz cieszy mnie, kiedy ShinyBox wychodzi poza standardowe ramy wyłącznie kosmetyków. Jednak w tym miesiącu nie trafili. Nie znoszę erotyków, a ta pozycja ewidentnie nim jest. Polska twórczość też nie do końca do mnie przemawia, ale o ile jeszcze wypusty od rodzimych autorów zniosę, tak pikantnych romansów nie toleruję. Oddam albo siostrze, albo jakiejś koleżance. Na mojej półce na pewno nie zostanie.


Podsumowując...
Mimo tego, iż największy (gabarytowo) produkt w pudełku (czyt. książka) nie przypadł mi do gustu, to z ogólnej zawartości jestem bardzo zadowolona. Jedynie maseczka do twarzy i saszetka kremu oddam innym. Poza tym, perfumy, rozświetlacz, tonik i lakier niezmiernie mnie cieszą i ciekawią. Może brakuje tutaj jakiegoś jednego elementu, który robiłby efekt wow, ale ja nie zamierzam narzekać. Większość kosmetyków zużyję z chęcią.
Moja ocena: 4+/5

Znacie te pudełka? Lubicie taką zabawę? A może macie to konkretne? Co o nim sądzicie? Próbowałyście któregoś z ww. produktów? Jak się u Was sprawdziły? Byłybyście zadowolone z takiej zawartości? I co myślicie o produktach, które są dla Was nowościami? Skusicie się?

~ wredna
Czytaj więcej

"ZAPACH TO NIC INNEGO JAK DOTYK..."
Arashe - nowa marka perfum wypróbowana!

34 komentarze:
Tak, jestem Wam winna wyjaśnienia. Ale żadnego odkrycia tutaj nie będzie. Opuściłam blogosferę na calutki miesiąc. Przepraszam Was za to bardzo, ale to były niezwykle szalone dni i najzwyczajniej zabrakło mi czasu na Wredną z Wyboru i Wasze wpisy. Ale wracam. Nie obiecuję, że od razu z kopyta, ale zrobię wszystko co w mojej mocy.
Mam nadzieję, że przynajmniej spodoba Wam się to, co dzisiaj dla Was przygotowałam. Mnie osobiście wpis pisało się cudownie, ale sporą zasługę ma tutaj tematyka. Chciałabym przedstawić Wam nową markę perfum, a mianowicie Arashe.


O marce słów kilka
Z racji tego, że Arashe jest nową marką, nie znalazłam o niej jeszcze żadnych informacji. Jest to jednak twór MAYbe Cosmetics.
MAYbe Cosmetics to prężnie działająca firma kosmetyczna z ponad 20-letnim doświadczeniem. Nasza fabryka znajduje się pod Szczecinem. Wyposażona jest w najnowszej generacji park maszynowy i laboratorium kontroli jakości.
Produkcja odbywa się zgodnie z zasadami GMP i GHP a jakość kontrolowana jest na każdym etapie- zaczynając od projektu poprzez produkcję a kończąc na magazynowaniu. Nasz kluczowy asortyment to perfumy, wody toaletowe i perfumowane. Ponadto ostatnio wprowadziliśmy serię owocowych balsamów do ust w kolorowych opakowaniach typu soft touch.
Istotą naszych produktów są starannie dobrane, najwyższej jakości komponenty pochodzące od sprawdzonych dostawców z Polski, Niemiec czy Francji. MAYbe Cosmetics to firma z dużymi możliwościami a dzięki zaangażowaniu kadry kierowniczej i pracowników jesteśmy w stanie poradzić sobie ze skomplikowanymi projektami i zaspokoić potrzeby najbardziej wymagających klientów.

Opakowanie
Wszystkie perfumy utrzymane są w tej samej stylistyce. Przychodzą do nas zamknięte w białych, kartonowych opakowaniach, które zdobi jedynie złote logo marki i nazwa zapachu. Jak już wiecie, ja takie rozwiązania uwielbiam, im mniej i prościej tym bardziej elegancko. 
Muszę przyznać, że wnętrze tychże kartoników troszkę mnie rozczarowało. Ogólny zamysł półokrągłych, przezroczystych flakoników i metalowej wstawki z logo i nazwą, bardzo mi się podoba, jednak nie do końca leży mi ten ogromny, asymetryczny korek. Owszem, jest ty tylko kwestia gustu, ale nie jestem zadowolona z tego, jak prezentuje się to na mojej toaletce. Ponadto, właśnie przez tę zatyczkę zrezygnowałam z zabrania jednego z nich na wesele, bo zajmowała ona zdecydowanie za dużo miejsca, a szkoda, bo jeden z zapachów skradł moje serce.
Na plus zasługuje jednak atomizer, który dozuje odpowiednią mgiełkę, nie przecieka i nie zacina się. Aspekt wizualny oceniłabym na takie 4, praktyczny na 4+.


Arashe, Alhena
Wyjątkowa aromatyczno - owocowa kompozycja, która skrywa w sobie luksus, nowoczesność oraz elegancję. Kombinacja świeżej mandarynki, jaśminu i pikantnego, wyrazistego imbiru. Sercem kompozycji jest aromat słodkiej wanilii oraz soli. Zapach zamykają rozgrzewające tony drzewa sandałowego i kaszmirowego, które doskonale współgrają z ambrą. Kompozycja zapachów, które wydobywają głębie słodyczy, zmysłowości i kobiecości.
Nuty głowy: mandarynka, jaśmin, imbir
Nuty serca: sól, wanilia
Nuty bazy: kaszmir, drzewo sandałowe
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Paco Rabanne, Olympea
Kategoria zapachowa: orientalno-kwiatowa
Początek jest waniliowo-słony. Może nawet bardziej słony niż waniliowy. Blisko przy skórze nuta soli jest wręcz mdląca. Gdy zaraz po aplikacji wącham nadgarstek mam wrażeniem jakbym popsikała się roztworem wody z dolą 1:1. Niekoniecznie to przyjemne i w pierwszych chwilach bardzo się na tym zapachu zawiodłam.
Na szczęście z odległości pachnie inaczej. Bardziej wyczuwam wanilię, co niesamowicie mnie cieszy. Kiedy już chwilę na skórze posiedzi w tle pojawia nam się delikatny jaśmin i sprawia, że całość jest już trochę lżejsza.
Jednak najbardziej podoba mi się końcówka, która rzeczywiście pachnie jak maślany popcorn, czyli coś, czego spodziewałam się od samego początku. Jednak nie jest to otulająca wanilia z domieszką soli, a bardziej jej chłodne wydanie. Uważam, że zapach zyskuje na szlachetności. Robi się bardziej kwiatowo-owocowy, i mimo tego, że zielona mandarynka w piramidzie zapachowej znajduje się w nutach głowy, to ja czuję ją dopiero na końcu.
Moja ocena: 3/5


Arashe, Elnath
Wyważona kombinacja piękna, siły, magii oraz wrażliwości. To zapach dla kobiet nowoczesnych, wyzwolonych, z pasją, lubiących zabawę, pewnych siebie i swojej kobiecości. Po otwarciu flakonu poczujemy nieco intrygującą nutę różowego pieprzu oraz kwiatu pomarańczy. Wyczuwalna później nuta serca, to niecodzienne połączenie dającej zastrzyk adrenaliny kawy z subtelnym, romantycznym jaśminem. Podstawę i tło zapachu tworzy słodka, zmysłowa i rozgrzewająca wanilia oraz cedr, a także odprężająca paczula. Połączenie unikalnych nut zapachowych zapewnia wyjątkowy efekt i stwarza aurę tajemniczości. Zapach jest przy tym wyjątkowo trwały.
Nuty głowy: pieprz różowy, kwiat pomarańczy
Nuty serca: kawa, jaśmin, lukrecja
Nuty bazy: wanilia, paczula, cedr, kaszmir
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Yves Saint Laurent, Black Opium
Kategoria zapachowa: orientalno-waniliowa
Ach, jest miłość! Od pierwszego powąchania! Psik, psik i... cudowna, słodziutka wanilia wzmocniona i pogłębiona przez kawę. Przecież to pachnie jak waniliowe Cafe Latte! Jaki gourmando-maniak oparłby się takiej woni? Z pewnością nie ja. To uzależnia! Ale, żebyście nie pomyśleli, że jak się tym spryskacie to nagle staniecie się słodkim napojem z kofeiną. O nie, nie. Kwiat pomarańczy i jaśmin (lub mieszanka frezji i różowego pieprzu) dodają całości elegancji i kobiecego akcentu. Widzę piękną, dostojną Panią ubraną w czarną sukienkę i wysokie szpilki. Z jednej strony jest jak wyrwana z z książki i odnoszącej sukcesy businesswoman, a z drugiej nie kryje swojej wesołej osobowości i pozytywnego nastawienia do świata. Z czernią jej ubrań kontrastuje blond włosów i promienny uśmiech na twarzy. Jest elegancka i kobieca, ale jednocześnie nie nazbyt wyrachowana czy nieprzystępna. 
Moja ocena: 4+/5



Arashe, Hadar
Kompozycja jest szalenie kobieca. To eliksir, dzięki któremu poczujesz się jak prawdziwa bogini. Połączenie migdałów, kawy, tuberozy, jaśminu, fasoli tonka, drzewa sandałowego i wanilii daje niezwykle wyrazistą i intrygującą kompozycję, dzięki której z pewnością nie pozostaniesz niezauważona. Otulona zapachem Hadar, możesz śmiało ruszać na podbój świata – dzięki niemu poczujesz się silniejsza, piękniejsza, a tym samym pewniejsza siebie.
Nuty głowy: migdał, kawa
Nuty serca: tuberoza, jaśmin
Nuty bazy: fasolka tonka, kakao, drzewo sandałowe, wanilia 
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Carolina Herrera, Good Girl
Kategoria zapachowa: orientalno-kwiatowa
Moja nowa obsesja. Kolejny dowód na to, że mój nos uwielbiam migdał, kawę i tuberozę. Teraz wiem też, że do tej gromadki dochodzi fasola tonka.
W moim odczuciu to kobiecość zamknięta w buteleczce. Z jednej strony zmysłowe, słodkie, acz nie przesłodzone; a z drugiej z pazurem i głębią. 
Początek jest dosyć świeży. Mam wrażenie, że w piramidzie powinna pojawić się bergamotka, bo tylko ona w połączeniu z jaśminem i migdałem potrafi dać tak orzeźwiające, chłodne wykończenie. W tle od pierwszych chwil towarzyszy nam kawa, tuberoza i fasola tonka, ale stanowią one jedynie bazę i uzupełnienie dla tych lżejszych aromatów. Jednak szybko zaczynają przejmować kontrolę.
Po chwili całość staje się bardziej słodka, to coś w stylu gourmand, ale z głębokim, kawowo-kakaowym akordem. To właśnie te niemalże cielesne nuty sprawiają, że zapach ten pokochałam. Wyróżnia się on na tle mojej kolekcji, bo niczego podobnego jeszcze nie mam.Niby słodycz, niby gourmand, ale podane w kobiecej, eleganckiej odsłonie. 
Moja ocena: 5+/5



Arashe, Misam
Zapach dla silnej i niezależnej kobiety, która umie łapać chwilę i potrafi zatrzymać się w pędzie życia i cieszyć małymi przyjemnościami. Nuta głowy z akordem kaktusa nadaje zapachowi orzeźwiającą, zieloną świeżość i stanowi niespotykany, nowoczesny element jego kompozycji. W sercu rozkwita bukiet kwiatów: łagodna, różowa frezja i aksamitne płatki jaśminu jednoczą się z subtelnymi pączkami róży, nadając kompozycji naturalną, kwiatową aurę. Intensywne ciepło delikatnych zapachów drzewnych i cedru stanowi bazową nutę kompozycji.
Nuty głowy: kwiat kaktusa
Nuty serca: jaśmin, kwiat róży, frezja
Nuty bazy: nuty drzewne, cedr  
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: ???
Kiedy spojrzałam na nuty zapachowe to bardzo się ucieszyłam. Pomyślałam, że może to być coś bardzo w moim stylu. W końcu lubię kwiat kaktusa, tak samo jak i frezję. Obawiałam się róży, ale myślałam, że może nie będzie się wybijała na pierwszy plan.
W pierwszej chwili mam wrażenie, że czuję aromaty cytrusowe, a dokładniej mandarynkę i właśnie cytrynę. Jestem jednak w stanie uwierzyć, że jest to kwiat kaktusa. Rozpoczęcie przywodzi mi na myśl sok z kaktusa, taki pitny. W tle pobrzmiewają jakieś zielone nuty, może to wciąż iglasta roślina, może zaczątek róży, a może nuty drzewne? Ciężko mi stwierdzić. Niełatwo też określić mi, czy polubiłam się z tym zapachem. Coś mnie w nim drażni, coś kręci w nosie. Może to jaśmin? 
Dzięki swojemu musującemu, koktajlowemu wydźwiękowi sprawdziłyby się idealnie latem. Z jednej strony są dosyć słodkie, ale nie na tyle, by oblepiać nasze ciało. A kwiaty i drewno nadają orzeźwiającego aromatu.
Mam wrażenie, że zapach się nie rozwija i do końca trwa w tej samej fazie. Na chwilę obecną nie mogę jasno określić czy je lubię. Muszę je wypróbować w wysokiej temperaturze, wtedy się określę.
Moja ocena: 3+/5


Arashe, Shaula
Zapach dla kobieta silnej, a zarazem romantycznej. Intensywny, nienachalny i elegancki. Wyjątkowość wybranych do tej kompozycji esencji gwarantuje piękny, rozwijający się w czasie bukiet. To zapach, który pozwala czuć się sobą w każdej sytuacji. Ciepło i wanilia, które skrywa w sobie zapach, emanują miłością. Kobiety ubrane w kompozycję frezji i róży są pogodne oraz czują się lekko i zwiewnie.
Nuty głowy: liść czarnej porzeczki
Nuty serca: róża, frezja
Nuty bazy: wanilia, paczula, nuty drzewne 
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Giorgio Armani, Si (?)
Kategoria zapachowa: szyprowo-owocowa
Ten zapach kojarzę, więc z pewnością wąchałam kiedyś jakąś podobną inspirację. Muszę przyznać, że jak na to, iż są to perfumy różane to nie są najgorsze. U mnie nie zagrzeją miejsca na długo, ale fani tej królowej kwiatów będą zachwyceni, bo to właśnie ona gra pierwsze skrzypce. Towarzyszy jej blisko liść czarnej porzeczki dodając jednocześnie delikatnie zielonego aromatu i musująco-owocowego akordu. Wyrafinowania dodają nuty drzewne i odrobina paczuli. Wydaje mi się, że nie jest to propozycja dla nastolatki, osobiście sama czuję się niewystarczająco dojrzała do tej kompozycji.
Po pewnym czasie całość uzupełnia wanilia, jednak jest ona jedynie tłem i w żadnym razie nie wybija się przed szereg. Zdecydowanie brakuje mi tutaj frezji, bo przez całą żywotność perfum jej nie wyczułam, a jest to jeden z moich ulubionych kwiatów. No, może kiedy przystawię nos do nadgarstka i bardzo się skupię to wyczuję delikatny aromat. Dla mnie to jednak za mało.
Powiem tak, doceniam tę kompozycję i mogę stwierdzić, że jest ładna i z pewnością może się podobać. Jednak mnie zupełnie nie przekonuje ta róża. Także z tym flakonikiem rozstanę się bez żalu.
Moja ocena: 3/5


Projekcja i trwałość
W tej kwestii perfumy Arashe zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Zarówno ich trwałość, jak i projekcja są bardzo zadowalające. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę ich półkę cenową. Przez pierwsze 4 godziny wyczuwalne są na odległość metra, później stają się bardziej bliskoskórne, ale mijana przez nas osoba lub ta siedząca obok, będą mogły się cieszyć roztaczanym przez nas zapachem przez dobre 6-8 godzin.

Podsumowując...
Jeśli chodzi o jakość to perfumy Arashe kwalifikuję powyżej średniej półki. Zostawiają za sobą delikatny ogon, a na dodatek utrzymują się całkiem przyzwoicie. Biorąc pod uwagę ich niską cenę, uważam, że to bardzo dobry wynik. Co do samych kompozycji to kwestia indywidualna. Moje serce skradły Hadar i już wiem, że stały się nowym ulubieńcem. Shaula i Alhena to nie do końca moje gusta, po Elnath z chęcią będę sięgała, a nad Misam jeszcze się zastanowię.
Średnia ocena: 4-/5

Kojarzycie markę MAYbe Cosmetics? Zaciekawiłam Was perfumami Arashe? Które z nich chcielibyście wypróbować? A może zupełnie nie znaleźliście nic dla siebie? Jeśli jesteście blogerami to mieliście okazję je przetestować? Jak się Wam sprawdził?

~ wredna
Czytaj więcej