Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOU. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOU. Pokaż wszystkie posty

DAMSKIE PERFUMY DLA MĘŻCZYZN?
Świeżość we flakonie, czyli NOU Bergamot

33 komentarze:
Większość z Was pewnie kojarzy podział perfum na damskie i męskie. A Ci, którzy choć w jakimś najmniejszym stopniu zainteresowali się kiedyś tematem trafili pewnie na takie pojęcie jak unisex, które znaczy, ni mniej, ni więcej, dla obu płci. Przyznam szczerze, że ja akurat należę do tej grupy, która uważa, że do żadnego zapachu nie powinniśmy przypinać etykietki femme czy homme. Jeśli kobieta lubi aromatyczne, lawendowo-przyprawowe wonie to przecież nikt nie zabroni jej takich nosić. I w drugą stronę, jeśli mężczyzna lubuje się w słodkich, kwiatowo-owocowych perfumach to jak najbardziej powinien je kupować. Ważne co nam się podoba i w czym czujemy się dobrze, a nie to, czy na opakowaniu napisali damskie czy męskie.
Taki wstęp, bo dzisiaj będzie o zapachu, który z nazwy przeznaczony jest dla kobiet, acz moim zdaniem zdecydowanie bardziej pasuje do facetów. Niemniej, samo próbowanie i opisywanie zapachu było czystą przyjemność, także serdecznie dziękuję portalowi Only You za możliwość przetestowania.


O marce słów kilka
W pięknym języku katalońskim NOU znaczy nowy.
Nowy zapach, nowe emocje, nowa jakość.Zapachy NOU powstają z najwyższej jakości składników naturalnych. Komponują je najlepsi perfumiarze z Francji, dbając o to, by zadowalały gust najbardziej wymagających odbiorców. Proste, czyste i eleganckie.
Zapachy, które urzekną aktywne kobiety i dynamicznych mężczyzn.
Przyznam szczerze, że asortyment marki nie jest jakiś zdumiewający, ale całkiem w porządku. Bardzo podoba mi się to, że oferują zapachy inspirowane jedną nutą (bergamotką, frezją, peonią). 
Zapachy marki NOU dostępne są w drogeriach Rossmann.

Właśnie wkraczasz do ogrodu NOU Bergamot. Spacer rozpoczyna się od zapachów cytryny, bergamoty i kardamonu, ale po chwili wyczujesz również świeżość przed chwilą zerwanych z gałązki zielonych liści. Zamarzy ci się filiżanka orzeźwiającego napoju i wtedy, nieoczekiwanie, pojawią się zapachy jaśminu, zielonej herbaty, irysa i lilii. Dreszcz emocji popchnie cię tajemniczą alejką w głąb ogrodu. W jednym z najpiękniejszych zakamarków zielonego buszu odkryjesz drzewo cedrowe, wokół którego tańczą nuty piżma.
Pojemność: 50 ml
Wersja: EDP (Eau de Parfum), woda perfumowana
Cena: 69 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia


Opakowanie i nuty zapachowe
Perfumy przychodzą do nas zamknięte w czarnym, matowym, jedwabistym w dotyku, kartonowym opakowaniu z błyszczącymi napisami i grafiką nawiązującą do piramidy zapachowej. Całość wygląda bardzo elegancko i znacznie bardziej podobałby mi się sam flakonik, gdyby i on nawiązywał do pudełeczka. Niestety, buteleczka jest mała, przezroczysta, szklana, z grubym dnem. Jedyne, co nawiązuje do opakowania zewnętrznego to nalepka z nazwą i grafiką. Niby wolałabym, żeby wnętrze było utrzymane w tych samych klimatach co kartonik, ale z drugiej to, jak wygląda w rzeczywistości, bardziej odpowiada samemu zapachowi. 
Ogólnie flaszeczka jest prosta, niewymyślna, ale prezentuje się elegancko i z klasą. Plastikowy korek zamyka się na kliknięcie, ale nie trzyma się w miejscu i z łatwością się obraca. Także trzeba uważać, żeby nie chwycić wyłącznie za nakrętkę.
Sam atomizer działa bez zarzutów. Dozuje odpowiednią mgiełkę, nie zacina się i nie przecieka. 
Nuty głowy: cytryna, bergamota, kardamon, zielone liście
Nuty serca: jaśmin, zielona herbata, irys, lilia
Nuty bazy: drzewo cedrowe, piżmo

Ale jak to pachnie?
Początek jest bardzo męski. Przywodzi mi na myśl wody po goleniu SkinO z Biedronki, tylko znacznie intensywniejsze. Przyznam szczerze, że nie czuję tutaj cytryny, która jednak dodałaby choć odrobinę orzeźwiającej słodyczy. To, co wychwytuje mój nos to cała masa bergamotki, ostrej, niemalże gorzkawej i kardamon.
Po jakiejś chwili, kiedy pierwsza ostrość minie, pojawia się odrobina piżma, które delikatnie łagodzi całość i sprawia, że kompozycja zaczyna zmierzać bardziej w stronę unisex. Wyłaniają się zielone liście, powoli zajmując miejsce cytrusów, które z każdą chwilą odchodzą w zapomnienie. Tak, to zapowiedź rozwinięcia.

Kiedy zapach posiedzi na naszej skórze jakiś czas staje się bardziej łagodny i mniej męski. Zielone liście wraz z herbatą o tym samym kolorze tworzą mieszankę, która przypomina mi rumianek. Kardamon wciąż jest w centrum, ale teraz zaczynają mu towarzyszyć nuty zielone i kwiaty, a dokładniej lilia. Ona nadaje wodnego aromatu. W obecnej fazie kompozycja pachnie jak kardamon rozpuszczony w mieszance zielonej herbaty i rumianku. W tle zaczyna też pobrzmiewać drzewo cedrowe. Czyżby zwiastun szybkiego wygaśnięcia? Przecież nie minęła jeszcze godzina? To z pewnością nie jest drzewno-cytrusowa kategoria, której się spodziewałam, to bardziej aromatyczno-przyprawowy zapach.

No i mamy ostatnią fazę, która trwa od ok. 2 godziny noszenia do samego końca. Cała magia dzieje się na samym początku, później zapach już się nie rozwija. Na tym etapie mamy drzewo cedrowe z odrobiną piżma i mnóstwem zielonej herbaty, przyprawione kardamonem. Niby jest świeżo, ale w bardzo aromatycznym tego słowa znaczeniu. Ja jednak wolę cytrusy i nuty drzewne. 


Projekcja i trwałość
Świeże, cytrusowo-zielone zapachy zazwyczaj mają łagodną projekcję i tak też jest w tym przypadku. Choć przyznam, że w tej kategorii te pół metra w zupełności mi wystarcza i mnie zadowala. Takie kompozycje nie mają mieć ogona, mają być bezpieczne i raczej dyskretne. 
Jeśli chodzi o trwałość to jest dobrze. Takie 5-6 godzin zapach z nami zostanie. Później warto po zaaplikować ponownie, bo staje się bardzo delikatny i bliskoskórny.

Czy polubiłam się z tym zapachem?
Powiem tak, ocenię je jako perfumy męskie, bo osobiście nie planuję ich nosić, ale z łatwością mogę sobie wyobrazić, że spodobają się jakiemuś koledze lub tacie. I jeśli oceniamy je w tej kategorii to owszem, polubiłam go. Jest aromatyczny, a zarazem świeży. Szkoda, że cytrusy nie towarzyszą nam przez całą żywotność zapachu, ale mogę mu to wybaczyć. Dzięki kardamonowi (którego na sobie nie lubię, ale na mężczyznach uwielbiam) kompozycja jest głęboka, uwodzicielska, a jednocześnie świeża i czysta. Uważam, że sprawdzą się też na każdą porę roku i okazję. 


Podsumowując...
Osobiście zapachu nie będę nosiła. Może jestem za mało odważna, może nie czuję się dobrze w takich wyrazistych kompozycjach. Mój nos odbiera te perfumy bardziej w kategoriach męskich i na płci przeciwnej z pewnością by mi się spodobał. Dlatego oceniam go dzisiaj właśnie w tej kategorii. Lub, jak wolicie, zupełnie odrębnie od jakiegokolwiek podziału na męskie i damskie. Trwałość i projekcja są w porządku, jak najbardziej akceptowalne, szczególnie biorąc pod uwagę kategorię zapachu (świeża). Raczej nikogo z nóg nie zwalą, ale są przyjemne i poprawne. Jedyny minus to cena, która mogłaby być nieco niższa.
Moja ocena: 4-/5

Znacie markę NOU? Mieliście okazję testować jakiś z ich zapachów? Jak się Wam sprawdziły? A może próbowaliście Bergamot? Podoba Wam się? A jeśli nie, czujecie się zachęceni? Czy może wręcz przeciwnie, stwierdzacie, że to jednak nie są perfumy dla Was?

~ wredna
Czytaj więcej