Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tapeta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tapeta. Pokaż wszystkie posty

A może by tak trochę muzycznie? Czyli męczę Eda...

62 komentarze:
W dzisiejszym poście miała być recenzja, bo wiem, że je lubicie, ale niestety stwierdziłam, że chcę produkt potestować jeszcze trochę, więc recenzja w przyszłym tygodniu.
A dzisiaj będzie troszkę muzycznie. Wstępnie chciałam się z Wami podzielić moją aktualną playlistą, ale zdałam sobie sprawę, że obecnie składa się ona wyłącznie z nowych piosenek Eda Sheerana. Dlatego możemy ten wpis potraktować jako mini-recenzję jego nowego albumu ;)

Zacznę od singli, których możemy słuchać już od dwóch miesięcy. Mowa tutaj oczywiście o Castle On The Hill i Shape Of You. Fragment tej ostatniej można było również usłyszeć dzień przed premierą korzystając z odpowiedniego filtru na snapchacie. Ależ pomysłowe! No nie powiecie mi, że Ed nie zna się na marketingu :D Uwielbiam też to, jak sam autor wypowiadał się na temat tych utworów w jednym z wywiadów, mówiąc, że wszystko zostało przemyślane, tak aby Shape Of You zdobyło pierwsze miejsce w listach przebojów, stwierdził, że jest to kawałek, który wpada w ucho, więc inaczej być nie może :D
Ale później oczekiwana była zamiana miejsc i to Castle On The Hill miało wskoczyć na szczyty. Jak mówi muzyk, po pewnym czasie słuchacze docenią przesłanie tego właśnie utworu. Oczywiście, ze mną nie mogło być inaczej :D Jak oba single zostały wypuszczone to zakochałam się w Shape Of You. Męczyłam godzinami ;) Ale po jakimś czasie zaczęłam bardziej przysłuchiwać się tej drugiej i doceniać jej tekst, a nawet utożsamiać się z nim ;) I w ten oto sposób, Castle On The Hill zdetronizowała Shape of You.
Teraz troszkę o utworze, który nie należy do moich ulubionych, ale wciąż uważam, że jest genialny ;) Mam tutaj na myśli Eraser, która jest wzorowana na rap. Napisałam wzorowana, bo jak sam Ed Sheeran śpiewa (w innym utworze): "I'm not a rapper; I'm a singer with a flow" :D Refreny uwielbiam, ale ponieważ styl zwrotek nie do końca do mnie przemawia, znacznie rzadziej decyduję się na jej odtworzenie.
Myślę, że pisanie o każdej piosence z albumu mija się z celem :D Napisałam o dwóch pierwszych, które można było posłuchać jeszcze przed premierą płyty, napisałam o tej, której słucham najrzadziej, więc teraz wypadałoby napisać o tych, które spodobały mi się najbardziej. Szczerze powiem, że to ciężkie zadanie, bo każda jedna ma w sobie coś, co uwielbiam, ale tylko kilka jest dla mnie idealnych ;) A więc bez zbędnego gadania: Dive - ideał. Ten rytm, ten tekst, ten głos Eda <3 To nie mogło się inaczej skończyć ;) Mój zdecydowany nr jeden z tego albumu. Ale numer 2 depcze jej po piętach ;)
Perfect. Moim zdaniem następca Thinking Out Loud. Tekst potrafi złapać za serce, a co wrażliwsze osoby mogą nawet uronić łezkę ;) Idealna na piosenkę ślubną i wydaje mi się, że sporo par będzie chciało ją w tym celu wykorzystać ;) Podesłałam ją mojej koleżance, która wychodzi za mąż w sierpniu i stwierdziła, że nadałaby się idealnie na pierwszy taniec.
A dla tych, którzy chcieliby posłuchać jak Ed śpiewa w innym języku niż angielski to polecam Bibia Be Ye Ye (obvoiusly... :D) i Barcelona ;)

A teraz jeszcze dwa bonusiki ;) Czy ktoś z Was lubi oglądać reakcje youtuberów na piosenki/filmy itp? Ja nie bardzo, ale jak zobaczyłam tego chłopaka to się uzależniłam :D

I drugi bonus dla fanów Eda, zwykła tapeta, ale może komuś się spodoba ;)

Kto z Was zna Eda? Kto słucha? Kto uwielbia? Kto nie lubi? :D Jakie piosenki Wam najbardziej przypadły do gustu? Czy ktoś jeszcze uważa, że to najlepszy album Eda? ;)

~ wredna
Czytaj więcej

Blogmas #1 Christmas DIY

97 komentarzy:

Ho! Ho! Ho! Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc postanowiłam zacząć serię Blogmasową. Pierwszy post miał się pojawić dopiero w przyszłym tygodniu, ale nie mogłam się już doczekać ;)


Przychodzę do Was z projektem DIY. Wydaje mi się, jednak, że nie będzie to takie zwykłe Do It Yourself, bo niestety nie zostałam obdarzona przez matkę naturę talentami manualnymi. Nigdy nie potrafiłam wykonywać prac plastycznych/technicznych. Świąteczne stroiki, kartki, czy własnoręcznie robione dekoracje nigdy mi nie wychodziły. Mieszkanie wolałam przyozdobić gotowymi, kupnymi dekoracjami. Ale komputer zawsze lubiłam udekorować sama. I tak dzisiaj przychodzę do Was z mini-tutorialem na bożonarodzeniową tapetę ;)
Przechodzę od razu do instrukcji, bo post i tak będzie długi.


!!! Kliknij, aby zobaczyć treść instrukcji !!!

Jeśli ktoś z Was postanowi wykonać lub zainspirować się powyższą instrukcją niech podzieli się rezultatem.


A gdyby komuś tapeta się spodobała, ale miałby problem z jej wykonaniem to tutaj dwa przykłady mojego wykonania ;) Pobierajcie śmiało (tylko byłabym wdzięczna za informację w komentarzu) i czujcie magię Świąt korzystając z komputera!


Lubicie świąteczne DIY czy wolicie kupne ozdoby? Wypełniacie to wyzwanie Blogmasowe? I czy w ogóle przystosowujecie swój pulpit komputera do Świąt?

~ wredna
Czytaj więcej