O tym, że mam obsesję na punkcie perfum to już doskonale wiecie. Jednak kiedy ma się hopla na jakimś punkcie to stale wynajduje się nowe ciekawostki i odkrywa nowe zakamarki swojego "hobby". Tak też jest i w tym przypadku. Jeszcze jakiś czas temu niewiele wiedziałam o arabskiej sztuce perfumeryjnej, a i zapachy prawdziwie orientalne były mi obce.
Teraz zaczęłam zgłębiać swoją wiedzę na ten temat. A jaki jest lepszy sposób na dokonanie tego jak nie wypróbowanie perfum arabskich na własnej skórze? Wiecie, takie łączenie przyjemnego z pożytecznym :D No więc, przetestowałam, dowiedziałam się co i jak, i dziś chciałabym się z Wami tym podzielić. A wszystko było możliwe dzięki sklepowi ottomania, który koniecznie musicie znać, jeśli jesteście fanami orientalnych rzeczy, nie tylko perfum ;)
Wspomnę jeszcze, że w niedzielę rano wyjeżdżam na wakacje i wracam w piątek wieczorem, więc kolejny post pojawi się dopiero w przyszłą niedzielę. Mam nadzieję, że mnie za to nie zjecie :D
Pojemność: 15 ml
Cena: 54,99 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Sam flakonik jest bardzo orientalny i arabski. No, bardziej z tą kulturą kojarzyć by mi się nie mógł. Srebrny, spory korek swoim kształtem przywodzi mi na myśl kopułę jakiejś arabskiej budowli. Jeśli kiedyś skusicie się na taki zapach to polecałabym trzymać go pionowo, bo zakrętka, niestety, może przepuszczać troszkę zawartości i moja sztuka, w transporcie, delikatnie się wysączyła pokrywając całą buteleczkę i wnętrze kartonika.
Sama flaszeczka jest bardzo prosta - malutki, szklany prostokącik z grubym dnem. Czy się to komuś podoba czy nie to kwestia gustu, ja spokojnie mogę się nią pochwalić na toaletce ;) Moje oko cieszy ;) Najważniejsze jednak, że jest poręczna i solidnie wykonana.
Co do aplikatora również nie mam zastrzeżeń. Nie zacina się, wydobywa odpowiednią ilość kosmetyku i nie cieknie.
Początek na skórze jest bardziej cytrusowy niż słodki. Ja osobiście nie wyłapuję tutaj żadnych zielonych nut, co niezwykle mnie cieszy, bo za nimi nie przepadam. Jednak nie dajcie się zwieźć pozorom, nie jest to w żadnym wypadku orzeźwiający początek. Jest troszkę kwaśno, ale bardzo miękko, ciepło, kremowo. Zapewne jest to zasługa żywicy, która wybija się na pierwszy plan. Już po kilku chwilach cytrusy chowają się pod jej obfitą powłoką. Delikatnie zaczynam wyczuwać truskawkę i kwiaty, ale wydaje mi się, że jest to tylko zapowiedź rozwinięcia. Po kilku minutach wydobywa się aromat gumy kulki ;) Podejrzewam, że to bursztyn z domieszką czerwonego owocu.
Kolejna faza jest niemalże identyczna jak zapach z flakonika. Bardzo intensywna truskawka, żywica i bursztyn dają wrażenie mięciutkiej, słodkiej gumy balonowej. Wyczuwam też nuty pudrowe i delikatne kwiaty - jaśmin i neroli przykryte balsamiczną ciągutką. Pewnej ostrości i głębi dodaje wanilia, jednak nie dominuje ona całego aromatu, a jedynie wzbogaca całość. Na próżno już tu szukać cytrusów czy intensywnej, wyszukanej kompozycji kwiatowej. To raczej nieco infantylny, sładkawo-balsamiczny aromat.
Po tym etapie zapach nie rozwija się już jakoś szalenie. Końcówka jest słodka. Truskawkowo-żywicznie-balsamicznie-bursztynowo-waniliowa. Tak, właśnie w ten sposób opisałam wszystkie nuty, które na wygaśnięciu czuję. Teraz to już nawet jest mniej balsamicznej głębi, a więcej gumy balonowej. Niemniej, nadal jest to bardzo ładny aromat.
Zapach stanowi dla mnie zagadkę, ale taką w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przy obecnej pogodzie nie odważę się go nosić, ale niech tylko zrobi się chłodniej - aj, zaczną się prawdziwe testy! Jak na razie jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego olejku.
Moja ocena: 5-/5
Znacie perfumy orientalne? Interesujecie się kulturą arabską? Próbowaliście kiedyś zapachów w olejkach? Co o nich sądzicie? A może ten zakamarek perfumeryjnego świata nie jest Wam jeszcze znany? Zachęciłam Was po zapoznania się z nim? Czy może jednak wolicie zostać przy tradycyjnych perfumach?
~ wredna
Czytaj więcej
Teraz zaczęłam zgłębiać swoją wiedzę na ten temat. A jaki jest lepszy sposób na dokonanie tego jak nie wypróbowanie perfum arabskich na własnej skórze? Wiecie, takie łączenie przyjemnego z pożytecznym :D No więc, przetestowałam, dowiedziałam się co i jak, i dziś chciałabym się z Wami tym podzielić. A wszystko było możliwe dzięki sklepowi ottomania, który koniecznie musicie znać, jeśli jesteście fanami orientalnych rzeczy, nie tylko perfum ;)
Wspomnę jeszcze, że w niedzielę rano wyjeżdżam na wakacje i wracam w piątek wieczorem, więc kolejny post pojawi się dopiero w przyszłą niedzielę. Mam nadzieję, że mnie za to nie zjecie :D
O stronie słów kilka
Jesteśmy sklepem internetowym zajmującym się sprzedażą orientalnych przedmiotów prosto z Turcji. Każdy kto oglądał choć jeden odcinek Wspaniałego Stulecia nawiązującego do czasów Imperium Osmańskiego wie o czym mowa. Tylko u nas znajdą Państwo oryginalną, wspaniałą srebrną biżuterię oraz tekstylia wyprodukowane w Turcji…
Egzotyczne, pudrowe, perfumy arabskieWitaj w kolorowym świecie magnetyzujących orientalnych perfum! Tylko u nas znajdziesz najpiękniejsze zapachy najznamienitszych arabskich marek. Odnajdziesz tutaj aromatyczne wonności od Al-Haramain i Al-Rehab, które cechuje wyjątkowa jakość czy Nabeel tworzącego niezwykłe kompozycje zapachowe. Zamknięte w maleńkich, poręcznych flakonikach na długo pozostawiają delikatną zapachową aurę na skórze. Sprawdź też nasze wyjątkowe arabskie perfumy w olejkach.
Czym są perfumy orientalne?
No tak, ale czym te arabskie flakoniki różnią się od tych tradycyjnych? Pierwszą, główną różnicą jest ich baza. W przeciwności do powszechnie znanych wód zapachowych, perfumy orientalne bazują na olejkach. Dlatego też najczęściej występują w małych pojemnościach i opakowaniach typu roll-on. Dzięki swojemu składowi są znacznie bardziej trwałe i intensywne. Jeśli ktoś choć raz w życiu miał okazję wąchać perfumy arabskie to później rozpozna je wszędzie. Na tle zapachów, które bazują na alkoholu, propozycje orientalne wyróżniają się również swoim specyficznym, głębokim, balsamiczno-tytoniowym aromatem. Ich zapachu również nie da się pomylić z żadnym innym. Co prawda, zdarza się, że marki starają się zdobyć nowego, młodszego klienta i sięgają po lżejsze, modniejsze nuty, jednak typowy orient jest po prostu ciężki.
Al Haramain, Makkah
Po otwarciu czuć od razu wyraźny i intensywny kadzidlany zapach. Po nałożeniu na skórę i poczekaniu trochę zaczynają się wydobywać słodkie nuty wanilii oraz jaśminu. Zapach typowo orientalny, oryginalny w porównaniu do wielu wód toaletowych czy perfumowanych. Dla dojrzałego faceta lubiącego ryzyko i nieszablonowość będzie idealny.Al Haramain Makkah to orientalne perfumy w olejku dla kobiet i mężczyzn, zamknięte w eleganckim, poręcznym flakonie. Makkah to balsamiczny, owocowo – pudrowy zapach, który charakteryzuje się wysoką jakością i trwałością. Perfumy nie zawierają alkoholu.
Cena: 54,99 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Opakowanie i nuty zapachowe
Pierwszy aspekt, który mnie zaskoczył to kartonik, w którym przychodzą do nas perfumy. Pomijając szatę graficzną, która kojarzy mi się z intensywnymi, męskimi zapachami, całość inspirowana jest na paczkę papierosów. A przynajmniej na tej samej zasadzie się otwierają. Ciekawe rozwiązanie, które moim zdaniem pasuje do samego zapachu, który to pudełeczko skrywa.Sam flakonik jest bardzo orientalny i arabski. No, bardziej z tą kulturą kojarzyć by mi się nie mógł. Srebrny, spory korek swoim kształtem przywodzi mi na myśl kopułę jakiejś arabskiej budowli. Jeśli kiedyś skusicie się na taki zapach to polecałabym trzymać go pionowo, bo zakrętka, niestety, może przepuszczać troszkę zawartości i moja sztuka, w transporcie, delikatnie się wysączyła pokrywając całą buteleczkę i wnętrze kartonika.
Sama flaszeczka jest bardzo prosta - malutki, szklany prostokącik z grubym dnem. Czy się to komuś podoba czy nie to kwestia gustu, ja spokojnie mogę się nią pochwalić na toaletce ;) Moje oko cieszy ;) Najważniejsze jednak, że jest poręczna i solidnie wykonana.
Co do aplikatora również nie mam zastrzeżeń. Nie zacina się, wydobywa odpowiednią ilość kosmetyku i nie cieknie.
Nuty głowy: zielone nuty, cytrusy
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, truskawka
Nuty bazy: ambra, żywica, piżmo, nuty pudrowe i wanilia
Ale jak to pachnie?
We falkoniku pachnie jak guma balonowa :D Dosłownie ;) Te takie gumy kulki za 10 gr sztuka :D Pamiętacie? To dokładnie ten zapach ;)Początek na skórze jest bardziej cytrusowy niż słodki. Ja osobiście nie wyłapuję tutaj żadnych zielonych nut, co niezwykle mnie cieszy, bo za nimi nie przepadam. Jednak nie dajcie się zwieźć pozorom, nie jest to w żadnym wypadku orzeźwiający początek. Jest troszkę kwaśno, ale bardzo miękko, ciepło, kremowo. Zapewne jest to zasługa żywicy, która wybija się na pierwszy plan. Już po kilku chwilach cytrusy chowają się pod jej obfitą powłoką. Delikatnie zaczynam wyczuwać truskawkę i kwiaty, ale wydaje mi się, że jest to tylko zapowiedź rozwinięcia. Po kilku minutach wydobywa się aromat gumy kulki ;) Podejrzewam, że to bursztyn z domieszką czerwonego owocu.
Kolejna faza jest niemalże identyczna jak zapach z flakonika. Bardzo intensywna truskawka, żywica i bursztyn dają wrażenie mięciutkiej, słodkiej gumy balonowej. Wyczuwam też nuty pudrowe i delikatne kwiaty - jaśmin i neroli przykryte balsamiczną ciągutką. Pewnej ostrości i głębi dodaje wanilia, jednak nie dominuje ona całego aromatu, a jedynie wzbogaca całość. Na próżno już tu szukać cytrusów czy intensywnej, wyszukanej kompozycji kwiatowej. To raczej nieco infantylny, sładkawo-balsamiczny aromat.
Po tym etapie zapach nie rozwija się już jakoś szalenie. Końcówka jest słodka. Truskawkowo-żywicznie-balsamicznie-bursztynowo-waniliowa. Tak, właśnie w ten sposób opisałam wszystkie nuty, które na wygaśnięciu czuję. Teraz to już nawet jest mniej balsamicznej głębi, a więcej gumy balonowej. Niemniej, nadal jest to bardzo ładny aromat.
Projekcja i trwałość
Jak już zaznaczyłam na wstępie, perfumy arabskie są bardzo intensywne. Dlatego nikogo z Was nie powinno zdziwić to, że w obu tych kategoriach sprawdzają się bardzo dobrze. Już teraz mogę powiedzieć, że są to jedne z moich najintensywniejszych flakoników. Wyczuwalne są z kilku metrów, więc kiedy będziecie stać
na przystanku to większość innych osób czekających na autobus zachwyci się
pięknym, orientalnym zapachem. Myślę, że zaaplikowane globalnie będą mogły
aspirować do wypełnienia całego pomieszczenia, ale jeszcze tego nie testowałam,
więc pewności nie mam ;)
Nie ma też co narzekać na ich trwałość.
Spokojnie 10 godzin, a w chłodniejsze dni (czyli właśnie takie, w jakie planuję
te perfumy nosić) może nawet przetrwają do 12. I tu znów znajdą się w mojej
czołówce żywotności. Z pewnością na plus działa tutaj forma olejku, bo jak
wiadomo, zapachy lepiej utrzymują się na nawilżonej skórze, a tutaj jest to
zagwarantowane przez konsystencję kosmetyku ;)
Czy polubiłam się z tym zapachem?
No cóż, nie mogę ukryć, że zapach jest bardzo specyficzny i zdecydowanie orientalny. Ale tego się właśnie spodziewałam. Chciałam wypróbować czegoś innego, mniej konwencjonalnego i nawet odrobinę wyjść ze swojej strefy komfortu. Zdecydowanie nie polubię się z nim w ciepłe dni, ale wydaje mi się, że nie został on stworzony z myślą o takiej pogodzie. Zimą może się okazać troszkę zbyt dymny, ale bardzo ciekawa jestem jak będę się w nim czuła jesienią i chłodnymi, wiosennymi wieczorami. Ma w sobie coś co intryguje i nie pozwala przejść obojętnie. Na chwilę obecną nie jestem w stanie jasno określić czy się z tym zapachem polubiłam. Uwielbiam go wąchać, jednak nie wiem, czy odważę się go nosić. Myślę, że testy na przełomie września i października będą decydujące.
Podsumowując...
Tak, spodziewałam się ogromnej projekcji i zabójczej trwałości, ale to, czego doświadczyłam zupełnie mnie zszokowało. Oczywiście pozytywnie, bo moc tego zapachu przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Jakościowo to górna półka (choć cena na to nie wskazuje). Malutka pojemność mogłaby wydawać się minusem, jednak z perfumami orientalnymi trzeba uważać. Tutaj mniej znaczy więcej.Zapach stanowi dla mnie zagadkę, ale taką w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przy obecnej pogodzie nie odważę się go nosić, ale niech tylko zrobi się chłodniej - aj, zaczną się prawdziwe testy! Jak na razie jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego olejku.
Moja ocena: 5-/5
Znacie perfumy orientalne? Interesujecie się kulturą arabską? Próbowaliście kiedyś zapachów w olejkach? Co o nich sądzicie? A może ten zakamarek perfumeryjnego świata nie jest Wam jeszcze znany? Zachęciłam Was po zapoznania się z nim? Czy może jednak wolicie zostać przy tradycyjnych perfumach?
~ wredna