Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja ciała. Pokaż wszystkie posty

TONIK NA WAGĘ... SREBRA?
Moje pierwsze spotkanie ze srebrem koloidalnym

6 komentarzy:
Dziś znów kosmetycznie i znów pielęgnacyjnie. Kiedyś stawiałam na kolorówkę i nie lubiłam wydawać pieniędzy na kremy, toniki itp. Dlatego rzadko testowałam produkty w tej kategorii. Sporo zmieniło się, kiedy miałam możliwość współpracować z grupą ShinyBox i próbować wielu różnych kosmetyków. Wtedy właśnie poznałam ich moc.
Od tamtego czasu znacznie większą uwagę zwracam na pielęgnację, głównie mojej twarzy.
Ostatnio testowałam kwas hialuronowy, teraz przyszedł czas na srebro koloidalne.


Srebro koloidalne - co warto wiedzieć?
Zacznijmy od tego, czym ten kosmetyk w ogóle jest. Srebro kojarzy każdy, ale koloidalne, i to tonik, o którym piszę w tytule?
Są to cząsteczki wyżej wspomnianego metalu szlachetnego, zatopione w wodzie destylowanej. Jak się więc możecie domyślić, cały fenomen tego kosmetyku polega właśnie na właściwościach tychże drobinek. A one są następujące:
Srebro posiada właściwości antybakteryjne oraz powstrzymuje działanie grzybów, dlatego w XIX i na początku XX wieku było powszechnie spożywane w celu leczenia chorób wywołanych patogenami chorobotwórczymi. Stosowano je również do opatrywania ran, na owrzodzenia, odleżyny i oparzenia...
źródło: witalny.pl
Myślę, że warto wspomnieć również o sposobie wytwarzania tegoż produktu. Niejonowe - co to oznacza?
Srebro niejonowe oznacza produkt wytwarzany tzw. metodą fizyczną, która pozwala na powstanie koloidów niezawierających typowych dla produktu wytwarzanego chemiczne (jonowego) zanieczyszczeń chemicznych.
źródło: witalny.pl

Zastosowanie srebra koloidalnego
Jak już możecie się domyślić, kosmetyk ten wykorzystać można na wiele sposobów, skoro wykazuje właściwości antybakteryjne, przeciwwirusowe i grzybobójcze. Ale jak to działa?
Cząsteczki srebra otaczają komórkę patogenu i wchodzą z nią w reakcję, blokując możliwość tworzenia nowych struktur w trakcie podziału komórkowego. Prowadzi to bezpośrednio do uszkodzenia ściany komórkowej, a następnie do śmierci komórki. Srebro, ze względu na małe cząsteczki, wnika również do wnętrza komórki i dzięki akumulacji nanocząsteczek zaburza proces wytwarzania energii komórkowej i uszkadza strukturę białek.
źródło: witalny.pl
To, co pierwsze nasuwa się na myśl to oczywiście punktowa walka, np. w przypadku łuszczycy, grzybicy czy trądziku. Okazuje się, że bardzo dobrze radzi sobie również z atopowym zapaleniem skóry (AZS), a także koi skaleczenia, rany i otarcia, a również ukąszenia owadów. 
Ja, jednak, w tytule wspominam o toniku. I owszem, srebro koloidalne świetnie sprawdza się w tej roli, jako preparat oczyszczający i regenerujący dla każdego rodzaju cery. 
Z jego dobroci skorzystają również panowie (ale i kobiety, tyle że w innych strefach ciała), którzy docenią jego właściwości łagodzące podrażnienia po goleniu. 
Ostatnie zastosowanie, o którym chciałabym dzisiaj wspomnieć jest aktualnie bardzo na czasie. I mam tutaj na myśli dezynfekcję. Można się oczywiście domyślić, że właściwości srebra sprawiają, że ten kosmetyk nadaje się do tego wręcz idealnie.


O marce słów kilka
MyVita®, firma powstała z fascynacji naturalną medycyną i kulturą zdrowego trybu życia. Głównym przesłaniem od momentu założenia w 2010 roku jest poprawa komfortu życia, poprzez wspomaganie organizmu naturalną żywnością. Firma ciągle poszukuje nowych produktów i składników na wszystkich kontynentach czerpiąc inspiracje z tradycyjnej medycyny wielu kultur. Dążenie do doskonałej jakości jest rozwijane nie tylko pod kątem składników, ale i również poprzez unowocześnianie własnych technologii i zakup najnowszych urządzeń do produkcji i konfekcjonowania. MyVita® może pochwalić się przeszło 160 unikalnymi produktami z kategorii zdrowej żywności, suplementów diety i kosmetyków naturalnych.
źródło: myvita.pl

Srebro koloidalne, płaskocząsteczkowe, niejonowe MyVita
Innowacyjny, niejonowy nanokoloidalny roztwór srebra, o wysokim stężeniu 50ppm. Bezkonkurencyjna płaska cząsteczka gwarantuje maksymalną skuteczność poprzez zwiększoną powierzchnię przylegania, w stosunku do cząsteczek o budowie zaokrąglonej.
[...] Preparat do stosowania na skórę. Działa oczyszczająco i przeciwzapalnie, tonizuje oraz regeneruje naskórek.
Pojemność: 100 ml
Cena: 31,99 zł (teraz 28,99 zł)
Termin ważności: 28 stycznia 2022


Opakowanie i skład
Kosmetyk zamknięty jest w przezroczystej buteleczce, wykonanej z solidnego i dosyć ciężkiego szkła. Dzięki zastosowaniu tego tworzywa produkt wydaje się znaczniej bardziej luksusowy. Jeżeli chodzi o aplikację to flaszeczka została wykończona atomizerem, który umożliwia rozpylenie drobnej mgiełki, czy to bezpośrednio na skórę, czy na wacik. Ja wybieram raczej tę drugą formę, ze względów czysto praktycznych - mam lepszą kontrolę nad umiejscowieniem i rozprowadzeniem produktu. Ta część opakowania wykonana jest z plastiku, ale jej funkcjonalność jest bardzo dobra, nie zacina się, nie przecieka. 
Jeśli chodzi o aspekty wizualne, a więc szatę graficzną, to jest ona minimalistyczna i bardzo w moim guście. Etykieta jest srebrna, odbijająca światło - mieniąca się delikatnie pod kątem. Brak tutaj zbędnych ozdobników, ale za to znajdziemy tutaj wszystkie niezbędne informacje, wraz z zastosowaniem, sposobem użycia, terminem ważności i składem kosmetyku.
SKŁAD: Aqua, Colloidal Silver.

Konsystencja i zapach
Jak już wiemy, kosmetyk ten to drobinki srebra zatopione w wodzie destylowanej i właśnie taką konsystencję (wody) ma produkt. Bardzo dobrze się aplikuje i rozprowadza, zupełnie jak woda termalna czy każdy inny tonik. Dzięki temu szybko się wchłania i nie pozostawia żadnej warstwy, a jedynie delikatnie błyszczącą skórę - jest to zapewne zasługa nanocząsteczek.
Co do zapachu - tak jak się domyślacie, kosmetyk jest bezwonny.
Mam wrażenie, że to najkrótszy fragment recenzji w kategorii "Konsystencja i zapach", jaki do tej pory napisałam, ale tutaj zwyczajnie nie ma się nad czym rozwodzić.

Działanie
Bardzo zachęciła mnie mnogość zastosowań tego kosmetyku. Tym bardziej, że ostatnio zmagałam się z różnymi podrażnieniami i zapaleniami skóry. Stwierdziłam, że będzie to idealny moment, aby przetestować srebro koloidalne.
Ja produkt ten stosuję jako tonik na twarz oraz przemywam miejsca ze zmianami. Od razu po aplikacji czuć, że skóra jest ukojona. Po regularnym stosowaniu mogę stwierdzić, że działa łagodząco, zarówno na całą cerę, jak i na miejsca podrażnione czy zaczerwienione. Oczywiście, kosmetyk sam w sobie nie wyleczy nam większych problemów, ale z pewnością pomoże w ich złagodzeniu. 
Od kiedy stosuję ten produkt zauważyłam mniejszą tendencję do wyprysków, a ostatnio miałam z tym mały kłopot. Także i działanie oczyszczające sprawdziłam i potwierdzam - posiada tę właściwość.
Może od tego powinnam zacząć, ale tym akcentem zakończę - produkt mnie nie uczula, ani nie powoduje żadnych skutków ubocznych czy niepożądanych, a musicie wiedzieć, że mam wrażliwą i kapryśną skórę.


Podsumowując
Srebro koloidalne może nie dało mi tak spektakularnych efektów i nie zaszokowało mnie tak, jak kwas hialuronowy, ale z pewnością zagości w mojej codziennej pielęgnacji. Działa po cichu, ale efektywnie. Delikatnie poprawia kondycję skóry i zapobiega jej pogorszeniu. Koi, łagodzi i oczyszcza. Ja jestem bardzo zadowolona.
Moja ocena: 5/5

Korzystacie ze srebra koloidalnego? Jak się u Was sprawdza? A może dopiero teraz dowiedzieliście się, jakie płyną korzyści z jego używania? Jeśli jeszcze nie mieliście okazji spróbować to skusilibyście się na ten z MyVita?

~ wredna
Czytaj więcej

WYBAWIENIE DLA WRAŻLIWCÓW I ALERGIKÓW
Czyli jak sprawdziły mi się kosmetyki od Allerco

13 komentarzy:
Jeśli śledzicie mojego bloga to wiecie, że zawsze byłam ostrożna w kwestii testowania kosmetyków do pielęgnacji. Spowodowane jest to głównie moją wrażliwą i skłonną do uczuleń skórą. Zazwyczaj, kiedy znajdę swojego ulubieńca, który nie robi mi krzywdy to się go trzymam. Ostatnio, jednak, dostałam propozycję wypróbowania kosmetyków marki Allerco. Zgodziłam się. A dlaczego porwałam się na testowanie czegoś, czego zazwyczaj się obawiam? Ano dlatego, że marka słynie z produktów idealnie dostosowanych do mojej alergicznej skóry.


O marce słów kilka
Skóra skłonna do podrażnień i alergii wymaga szczególnej uwagi. Z myślą o delikatnej skórze dzieci i niemowląt oraz o problemach, jakie towarzyszą skórze suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii, opracowaliśmy innowacyjną linię preparatów allerco®. allerco® to nowoczesne, chronione prawem patentowym preparaty emolientowe, zawierające najwyższej jakości składniki, które zapewniają skórze suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii kompleksową i skuteczną pielęgnację. Jako jedyne na rynku posiadają w swym składzie molekułę Regen7, substancję fizjologiczną, pochodzenia witaminowego, o wysokim potencjale bezpieczeństwa. Preparaty allerco® rekomendowane są do pielęgnacji skóry dzieci i niemowląt oraz osób dorosłych. allerco® to produkty hipoalergiczne, nie zawierają żadnych substancji zapachowych i barwników. allerco® zapewnia skórze długotrwałe nawilżenie i natłuszczenie. Zmniejsza szorstkość i suchość skóry, przywraca skórze równowagę, odbudowując jej płaszcz hydrolipidowy. Skuteczność produktów z linii allerco® została potwierdzona badaniami dermatologicznymi. Preparaty allerco® polecane są do stosowania u dzieci i niemowląt oraz u osób dorosłych.

Krem emolientowy nawilżający allerco® zapewnia efektywną pielęgnację skóry suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych. Krem stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstawaniem podrażnień. Dodatek witaminy E, gliceryny i alantoiny podwyższa zdolność do utrzymywania prawidłowej wilgotności skóry, poprawia jej miękkość i gładkość. Zastosowane emolienty działają ochronnie na naturalną warstwę lipidową naskórka, ograniczając transepidermalną utratę wody (TEWL). Chroni skórę przed nadmiernym odparowaniem wody z głębszych jej warstw, a także przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. Krem zapewnia długotrwałe i głębokie nawilżenie. Zmniejsza szorstkość i suchość skóry. Działa łagodząco, przywracając skórze utracony komfort.
Pojemność: 75 ml
Cena: 21,80 zł
Termin ważności: grudzień 2020

Opakowanie i skład
Krem przychodzi do nas zapakowany w kartonowe pudełeczko, które utrzymane jest w niebiesko-pomarańczowej kolorystyce charakterystycznej dla Allerco. To co ważne to fakt, że znajdziemy na nim mnóstwo informacji. Dodatkowo, producent zadbał, aby w środku znalazła się również ulotka dotycząca wszystkich produktów marki. 
Kiedy otworzymy kartonik, naszym oczom ukazuje się zgrabna, niewielka tubka z kosmetykiem. I tutaj szata graficzna utrzymana jest w tym samym stylu. Na samym kremie również znajdziemy wiele informacji, więc nie musicie się martwić, że jeśli wyrzucicie, lub gdzieś zapodzieje się Wam, pudełeczko to nie będziecie mieli dostępu, chociażby, do składu specyfiku.
SKŁAD: Aqua, Propylheptyl Caprylate, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Isopropyl Palmitate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, 1,2-Hexanediol, Dimethicone, Glyceryl Stearates, Cera Alba, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Sorbitan Oleate, Tocopheryl Acetate, Methyl Niacinamide Chloride, Allantoin, Xanthan Gum, Disodium Edta, BHA, Tocopherol, Glycine Soja Oil.

Konsystencja i zapach
Zacznijmy od tego drugiego. Kosmetyki Allerco z zasady nie powinny mieć zapachu, a dokładniej, nie mają one żadnych składników perfumujących. Dla alergików i osób z wrażliwą skórą, a także dzieci, to bardzo dobra wiadomość. Ale czy tak jest naprawdę? Owszem. Ja osobiście nie mam problemu z zapachowymi produktami i wręcz je wolę, ale nie będę skreślała tych produktów. 
Konsystencja kremu jest dosyć zbita, ale nie aż tak, jak się tego spodziewałam. Mam wrażenie, że formuła balsamu, o którym napiszę za chwilę jest nieco treściwsza. Jednak dzięki temu bezproblemowo się rozprowadza i dosyć szybko wchłania. 

Działanie
Po pierwszym użyciu byłam bardzo pod wrażeniem tego kosmetyku. Od razu po aplikacji skóra jest niezwykle gładka i miękka. Wydaje się nawilżona i odżywiona. Powiedziałabym, że wręcz wizualnie wygląda znacznie lepiej - młodziej. Efekt ten utrzymuje się przez jakiś czas, jednak nie aż tak długo, jak bym tego oczekiwała. Po kilku godzinach od aplikacji trzeba ją ponowić. Troszkę mnie to rozczarowało, bo spodziewałam się dłuższego działania. Jednak przy regularnym stosowaniu widać poprawę kondycji skóry, więc mogę temu kremowi wybaczyć to, że nie do końca spełnił moje oczekiwania co do trwałości nawilżenia. 
Oczywiście, nie jest to zły produkt, w żadnym wypadku. Jego działanie określiłabym bardziej jako doraźnie, niemniej jednak bardzo podoba mi się to, jak szybko i intensywnie nawilża. Dlatego z pewnością będę po niego sięgała. Często i chętnie. Dodatkowo, nie wywołał żadnej reakcji alergicznej.
Moja ocena: 4/5


Balsam allerco® zapewnia właściwą i skuteczną pielęgnację ciała i skóry suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych. Balsam allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstaniem podrażnień. Emolienty nawilżają, zmiękczają i wygładzają skórę. Działają ochronnie na naturalna warstwę lipidową naskórka. Dodatek witaminy E i gliceryny i witaminy E podwyższa zdolność do utrzymywania prawidłowej wilgotności skóry oraz poprawia jej elastyczność. Balsam allerco® działa kojąco i łagodząco. Wyraźnie i długotrwale nawilża i natłuszcza skórę oraz zapobiega nadmiernemu jej wysuszeniu. Zmniejsza suchość i szorstkość skóry, normalizując fizjologiczny proces złuszczania się naskórka. Przywraca skórze utracony komfort i czyni ją odporniejsza na działanie niekorzystnych czynników środowiskowych, odbudowując płaszcz hydrolipidowy naskórka. Jego zastosowanie bezpośrednio po umyciu zdecydowanie wycisza objawy podrażnień (tj. zaczerwienienie, pieczenie, swędzenie, napięcie skóry) powstałe podczas mycia czy oczyszczania skóry.
Pojemność: 250 ml
Cena: 32,70 zł
Termin ważności: czerwiec 2020

Opakowanie i skład
Wygląd kartonika i szata graficzna samego balsamu są utrzymane w tym samym stylu, charakterystycznym dla marki. Tutaj również mamy ulotkę informacyjną. Sam kosmetyk zamknięty jest w plastikowej, nieprzezroczystej butelce z aplikatorem standardowym dla szamponów - zamykany na zatrzask. Muszę przyznać, że opakowanie jest trochę niekomfortowe ze względu na swoją wielkość, ale z większością produktów o tej pojemności mam podobny problem. Może to bardziej kwestia mojej nieporadności, ale myślę, że warto o tym wspomnieć.
SKŁAD: Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Peg-30 Dipolyhydroxystearate, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Dicocoyl Pentaerythrityl Distearyl Citrate, Sorbitan Sesquioleate, Magnesium Stearate, Copernicia Cerifera Cera, Hydroxyacetophenone, Cera Alba, Methyl Niacinamide Chloride, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Aluminium Stearates, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate.

Konsystencja i zapach
Tę drugą kwestię już ustaliliśmy, więc przejdźmy od razu do konsystencji. Jak już wspomniałam, jest ona dosyć gęsta jak na balsam i rozprowadza się toporniej niż krem. Nie wchłania się również tak szybko i pozostawia na skórze tłustawy film. 

Działanie
Balsam, podobnie jak krem daje przyjemne uczucie nawilżenia i natłuszczenia zaraz po aplikacji. Skóra jest miękka i gładka. Jednak w przeciwieństwie do poprzedniego kosmetyku tutaj mamy wyraźną warstewkę, którą czuć pod palcami. Mam wrażenie, że bardziej natłuszcza niż nawilża. Oczywiście, takie działanie również jest pożądane i przydatne, jednak moja sucha skóra woli jednak dogłębne nawilżenie, a ten balsam mi go nie daje. Po kilku godzinach skóra powraca do pierwotnego stanu. Z pewnością dobrze sprawdzi się po kąpieli, opalaniu, peelingu czy innych zabiegach, które przesuszają naskórek, i tak będę go stosowała i ja. Na pochwałę zasługuje fakt, że kosmetyk rzeczywiście mnie nie uczulił.
Moja ocena: 3/5


Emulsja do kąpieli allerco® zapewnia delikatną i skuteczną pielęgnację i higienę skóry suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień i alergii. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym, nie zawiera substancji zapachowych. Emulsja do kąpieli allerco® stanowi unikalne połączenie molekuły Regen7 ze specjalnie dobranymi emolientami i składnikami pielęgnacyjno-ochronnymi. Molekuła Regen7 pozytywnie wpływa na stan i wygląd skóry oraz chroni ją przed powstawaniem podrażnień. Emulsja delikatnie myje skórę i doskonale ją pielęgnuje. Zastosowane emolienty działają ochronnie na naturalną warstwę lipidową naskórka, chroniąc przed utratą wilgoci. Olej macadamia, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), zmiękcza i natłuszcza skórę. Dodatek witaminy E i gliceryny podwyższa zdolność do utrzymywania prawidłowej wilgotności skóry. Dodana do kąpieli emulsja allerco® daje uczucie ukojenia skóry, wyraźnie ją nawilża i zapobiega szorstkości i suchości. Pozostawia skórę miękką, przyjemną w dotyku.
Pojemność: 400 ml
Cena: 31,50 zł
Termin ważności: listopad 2020


Opakowanie i skład
Tutaj, w odróżnieniu od pozostałych kosmetyków, szata graficzna jest nieco inna. Całość utrzymana jest w tej samej konwencji, jednak kolor przewodni się różni. Nie mamy już pomarańczowego, a niebieski. Jeśli chodzi o moje subiektywne preferencje to moje oko lubi się bardziej z wersją z emulsji, niźli dwóch pozostałych. W kartoniku ponownie znajdziemy ulotkę informacyjną. 
Sam produkt zamknięty jest w białej, plastikowej buteleczce z odkręcanym korkiem. Ta, dzięki swojemu nieco kanciastemu kształtowi jest znacznie bardziej poręczna niż ta z balsamem. Myślę, że to ogromny plus, bo z założeniu powinniśmy być w stanie złapać ją mokrą dłonią. 
SKŁAD: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Cocamidopropyl Betaine, 1,2-Hexanediol, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Methyl Niacinamide Chloride, Inulin Lauryl Carbamate, Sodium Chloride, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Edta, Peg-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid.
Konsystencja i zapach
Kosmetyk, podobnie jak reszta, nie jest perfumowany. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale słowo "emulsja" w nazwie kosmetyku przywodziła mi na myśl piankową konsystencję, okazało się jednak, że jest to gęstsze mleczko. Bardzo łatwo się je rozprowadza. Produkt się nie pieni i bezproblemowo się spłukuje. Pod dłońmi daje wrażenie lekko olejkowatego, delikatnie śliskiego. Nie pozostawia na skórze żadnej warstwy czy nieprzyjemnego filmu.



Działanie
Spełnia swoje najważniejsze zadanie, czyli myje. Nie są to jakieś wybitne właściwości czyszczące, ale nie tego od takich emulsji oczekujemy. Na co dzień z pewnością się sprawdzi. Bardziej intrygowały mnie zapewnienia producenta dotyczące natłuszczenia, nawilżenia i przeciwdziałania utracie wilgoci. Mam raczej suchą skórę, i niestety muszę stwierdzić, że żadnego działania pielęgnującego (oprócz mycia) nie zauważyłam. Fakt, emulsja nie przesusza dodatkowo skóry, ale tańsze produkty również mi tego nie robią. Jestem z tych osób, które za żele myjące przepłacać nie lubią, więc raczej nie sięgnę po ten kosmetyk po raz kolejny, ale co wrażliwsze osoby powinny być zadowolone, bo ten produkt również mnie nie uczulił.
Moja ocena: 3/5

Znacie markę Allerco? Jakie kosmetyki testowaliście? Mieliście któryś z produktów, o których piszę? Jak się Wam sprawdziły? A może Was zaciekawiłam? Planujecie zainteresować się czymś z asortymentu marki? 

~ wredna
Czytaj więcej

NATURALNE MYDŁO PEELINGUJĄCO-NAWILŻAJĄCE
Czyżby ideał? Czy to w ogóle możliwe? Ravina

27 komentarzy:
Już w poprzednim poście mieliście okazję zapoznać się z marką Ravina. Wtedy testowałam olejek ze słodkich migdałów, który okazał się raczej przeciętniaczkiem. Dzisiaj przyszła kolej na drugi kosmetyk od tego producenta, a mianowicie naturalne mydło. Przyznam szczerze, że jest to pierwsze moje spotkanie z takim produktem i chociaż nigdy jakoś nie szalałam za takowymi to byłam bardzo podekscytowana, żebym to wypróbować.
Zdecydowałam się na wersję peelingująco-nawilżającą - kawową. Byłam bardzo ciekawa czy pokocham ten składnik ;) Kawowe peelingi są niezwykle popularne, więc miałam spore nadzieje.


O marce słów kilka
Kosmetyki ekologiczne Ravina produkowane są wyłącznie z substancji naturalnych lub ich pochodnych. Produkty roślinne to najczęściej używana grupa składników   kosmetyce naturalnej. Nasze produkty nie są testowane na zwierzętach, zostały przebadane mikrobiologicznie i dermatologiczne.Do najważniejszych zalet kosmetyków naturalnych naszej marki możemy zaliczyć: Podczas produkcji używamy wyłącznie receptur stosowanych od pokoleń; Starannie dobieramy kombinację ziół, tak aby nasze kosmetyki naturalne miały szczególne zastosowanie pielęgnacyjno-nawilżające;  Stosowane w naszych kosmetykach naturalnych składniki takie jak: zioła, korzenie, owoce nie szkodzą skórze.Na asortyment dostępny w naszej firmie składają się następujące linie produktów: kosmetyki naturalne, kosmetyki organiczne, kosmetyki bez parabenów, kosmetyki o naturalnym pH. Oferujemy szeroką gamę produktów o wszechstronnym zastosowaniu począwszy od naturalnej pielęgnacji twarzy, przez różnego rodzaju musy i masła naturalne, na ekologicznych olejkach i mydłach kończąc.
W swojej ofercie Ravina posiada kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów oraz naturalne mydła i produkty do kąpieli. Marka szczyci się naturalnym i ekologicznym składem swoich wyrobów, dzięki któremu mają się one idealnie sprawdzać osobom ze skórą wrażliwą - to przetestujemy, bo jak wiecie ja jestem posiadaczką właśnie tego typu.

Od producenta
Naturalne, ręcznie wytwarzane mydło kawowe o działaniu peelingująco - nawilżającym. Dzięki zawartym drobinkom kawy złuszcza martwy naskórek, pobudzając tym samym krążenie. Produkt zawiera nierafinowane masło kakaowe oraz masło shea, olejek ze słodkich migdałów, oliwę z oliwek, olej rycynow. Połączenie to dodatkowo gwarantuje nam działanie pielęgnujące, zapobiegając tym samy przesuszeniu się skóry. 
Gramatura: 85 g
Termin ważności: nie znalazłam informacji
Data produkcji: 12 sierpnia 2018


Opakowanie i skład
Mydełko zabezpieczone jest przezroczystą folią z białą nalepką z logo marki i wszystkimi niezbędnymi informacjami. Myślę, że niczego innego raczej nikt z nas się nie spodziewał ;) Sama kostka posiada wytłoczoną nazwę producenta. To chyba najkrótszy opis opakowania, jaki kiedykolwiek napisałam :D W takim razie przejdźmy do składu ;) Sprawdźmy, czy mydło rzeczywiście jest naturalne ;)
SKŁAD: Sodium Palmate, Sodium Cocoate, Sodium Olivate, Sodium Sunflowerseedate, Glycerin, Sodium Ricinoleate, Elaeis Guineensis Oil, Cocos Nucifera Oil, Olea Europaea Husk Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Coffea Arabica, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Aqua, Menthol, Limonene*
Zmydlony Olej Palmowy, Zmydlony Olej Kokosowy, Zmydlona Oliwa Z Oliwek Extra Virgin, Zmydlony Olej Słonecznikowy, Gliceryna, Zmydlony Olej Rycynowy Tłoczony Na Zimno, Olej Palmowy. Olej Kokosowy, Oliwa Z Oliwek Extra Virgin Hiszpańska, Olej Słonecznikowy. Masło Shea, Kawa Arabbica, Naturalny Olejek Eukaliptusowy, Woda, Wyciąg Z Mięty, Limonene*.
*Substancje są składnikami naturalnych olejków użytych w produkcie


Konsystencja i zapach
Jeżeli chodzi o formułę to jest ona standardowa dla mydeł. Gładko się rozprowadza, płynnie sunie po skórze i ładnie się pieni. Chociaż słowo "pieni" nie do końca oddaje to zjawisko. Nie spodziewajcie się piany niczym w kąpieli po zastosowaniu odpowiedniego płynu. Jest to raczej biała maź, taka, która powstaje przy kontakcie mokrej skóry z olejkami myjącymi. A to oznacza, że te wszystkie olejki, o których czytamy w składzie rzeczywiście są w sporej ilości zawarte w mydle. Brawo za to. Czyli musi ono dobrze nawilżać, prawda? O tym za chwilę.
A co z tymi drobinkami kawy i właściwościami peelingującymi? Jeśli aplikujemy mydełko bezpośrednio na skórę to czujemy jego nierówną strukturę ze zmielonymi ziarnami. Część z nich również transferuje na ciało, dzięki czemu przy wykonywaniu masażu możemy poczuć namiastkę peelingu kawowego. A o tym jak złuszcza też przeczytacie poniżej.
A zapach? Pewnie Was nie zdziwi, że spodziewałam się świeżo mielonej kawy, albo chociaż naparu z jej ziaren. Jakież było moje zdziwienie, kiedy przystawiłam kostkę do nosa i poczułam... lawendę? Nie jest to czysta woń tego kwiatu, ale najbardziej zbliżona. Cóż, jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że to jeden z tych znienawidzonych przeze mnie zapachów. Na szczęście nie pozostaje on na skórze. 


Właściwości myjące
Postanowiłam zacząć właśnie od tych, bo wydaje mi się, że to one są najważniejsze. W końcu oczyszczanie to główne zadanie mydła ;) Tutaj nie mam zastrzeżeń. Taka ilość olejków musi dobrze radzić sobie z zabrudzeniami. Także skóra po myciu jest czyściutka. I znów jedna z moich najkrótszych recenzji, ale tutaj już nie ma co dodawać. Dobrze myje. Koniec, kropka :D

Właściwości pielęgnujące
Działanie peelingujące i nawilżające postanowiłam wrzucić do jednego worka, bo znowu nie mam zbyt wielu spostrzeżeń, żeby je rozdzielać. Dzisiejszy wpis będzie (względnie) krótki, zwięzły i na temat :D W końcu to tylko mydło :D
Zacznę od wartości neutralnej, jaką jest nawilżenie. Mam suchą skórę, więc naturalnie jestem przyciągana przez wszystko co na swojej etykiecie ma napis "nawilżający". No i tym razem ten aspekt również mnie skusił. Jednak biorąc pod uwagę fakt, iż jest to mydło to raczej nie nastawiałam się na efekt niczym po zastosowaniu kremu. I miałam rację. Kostka może nie wysusza tak jak inne specyfiki myjące tego typu (co już jest jakimś sukcesem), ale z pewnością nie dodaje skórze dodatkowej dawki nawodnienia.
Co do właściwości peelingujących miałam już większe wymagania. No, w końcu to mydło kawowe. Posiadaczom wrażliwej skóry (czyli m.in. mi) producent zaleca aplikowanie kosmetyku za pośrednictwem gąbki. Ja przy pierwszym teście zaryzykowałam i nałożyłam je bezpośrednio. I muszę przyznać, że jest całkiem delikatne i w żadnym stopniu nie podrażniło mojego ciała. Nie zauważyłam też żadnej niepożądane reakcji czy uczulenia. 
Jak już napomknęłam wcześniej - przy nakładaniu mydła i masażu czuć delikatne drobinki kawy. I czy one peelingują? Zdecydowanie. Nie jest to efekt, który uzyskalibyście tradycyjnym kosmetykiem złuszczającym, ale nie zapominajmy, że jest to mydło ;) Powiedzmy, że tej kosteczki musicie użyć 3-4 dni z rzędu, żeby uzyskać taki sam rezultat jak po jednorazowym użyciu standardowego peelingu. Moim zdaniem jest to niezły wynik. 


Cena i dostępność
Za taką przyjemność trzeba troszkę zapłacić, szczególnie jeśli porównamy tę kosteczkę z wartością mydeł, które z łatwością dostaniecie w supermarketach. Na stronie producenta (bo kawowe mydełko możecie kupić wyłącznie tam) zapłacicie za nie 19,39 zł, oczywiście plus koszt wysyłki. Czy warto? To już pozostawiam Waszej ocenie ;)

Podsumowując...
Całkiem fajny kosmetyk. Może nie nawilża, ale z pewnością nie przesusza jak standardowe mydła. A to już jest coś, szczególnie jeśli zmagacie się z suchą skórą (a zimą to już w ogóle). Ale za to całkiem dobrze złuszcza zrogowaciały naskórek. Wydaje mi się, że nie jest to coś, bez czego nie możecie się obyć i musicie wypróbować, ale jeśli lubicie testować tego typu produkty to jak najbardziej polecam ;) Może nie zwali Was z nóg, ale ja się z tym mydełkiem polubiłam ;)
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Ravina? Mieliście okazję próbować ich kosmetyki? Jak się Wam sprawdziły? Używacie mydeł naturalnych czy wolicie standardowe, tańsze odpowiedniki? Skusilibyście się na wersję kawową czy może jakaś inna wpadła Wam w oko? 

~ wredna
Czytaj więcej

ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA WE WRZEŚNIU?
Olejek ze słodkich migdałów, Ravina

35 komentarzy:
Czy ja jeszcze pamiętam jak to się robi? Dwa tygodnie - tyle nie było mnie w blogosferze. A czuję się jakbym miała co najmniej półroczne zaległości... Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko nadrobić, i że ktoś z Was jeszcze tu zagląda.
Ale nie o tym dzisiaj, a o olejku, który swoim zapachem przenosi mnie w czasy dzieciństwa z okresu Świąt Bożego Narodzenia. To pierwsze moje spotkanie z tego typu kosmetykiem. Na początku nie do końca wiedziałam jak to ugryźć, ale z pomocą przyszły mi informacje od producenta.


O marce słów kilka
Kosmetyki ekologiczne Ravina produkowane są wyłącznie z substancji naturalnych lub ich pochodnych. Produkty roślinne to najczęściej używana grupa składników   kosmetyce naturalnej. Nasze produkty nie są testowane na zwierzętach, zostały przebadane mikrobiologicznie i dermatologiczne.Do najważniejszych zalet kosmetyków naturalnych naszej marki możemy zaliczyć: Podczas produkcji używamy wyłącznie receptur stosowanych od pokoleń; Starannie dobieramy kombinację ziół, tak aby nasze kosmetyki naturalne miały szczególne zastosowanie pielęgnacyjno-nawilżające;  Stosowane w naszych kosmetykach naturalnych składniki takie jak: zioła, korzenie, owoce nie szkodzą skórze.Na asortyment dostępny w naszej firmie składają się następujące linie produktów: kosmetyki naturalne, kosmetyki organiczne, kosmetyki bez parabenów, kosmetyki o naturalnym pH. Oferujemy szeroką gamę produktów o wszechstronnym zastosowaniu począwszy od naturalnej pielęgnacji twarzy, przez różnego rodzaju musy i masła naturalne, na ekologicznych olejkach i mydłach kończąc. 
W swojej ofercie Ravina posiada kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów oraz naturalne mydła i produkty do kąpieli. Marka szczyci się naturalnym i ekologicznym składem swoich wyrobów, dzięki któremu ma się on idealnie sprawdzać osobom ze skórą wrażliwą - to przetestujemy, bo jak wiecie ja jestem posiadaczką właśnie tego typu.

Od producenta
Olejek ze słodkich migdałów wzbogacony o naturalny olejek cytrynowy, mandarynkowy oraz pomarańczowy. Łagodny i bezpieczny dla każdego rodzaju skóry.Produkt może być stosowany przez osoby posiadające skórę alergiczną i wrażliwą.DLACZEGO WARTO WYBRAĆ NASZ NATURALNY OLEJEK MIGDAŁOWY?* został przebadany mikrobiologicznie i dermatologicznie* jest to kosmetyk wegański - posiadający wyłącznie składniki roślinne* nie był testowany na zwierzętach* jest to produkt nierafinowany, tłoczony na zimno
Pojemność: 30 ml
Termin ważności: nie znalazłam informacji
Data produkcji: 19 lipca 2018


Opakowanie i skład
Olejek zamknięty jest w małej, zgrabnej i poręcznej, szklanej buteleczce. Szata graficzna bez zbędnych ozdobników, czyli tak, jak lubię najbardziej. Podoba mi się dobór kolorystyczny - połączenie mięty i złota zawsze mnie zachwyca :D Producent postanowił opatrzyć opakowanie atomizerem co na początku bardzo mnie ucieszyło, jednak biorąc pod uwagę fakt, iż jest to olejek to chyba trochę mija się z celem. Niby bezproblemowo dozuje produkt, jednak mam wrażenie, że część ścieka i sprawia, że ostatecznie cała buteleczka jest wytłuszczona. Ale jesteśmy przy tym aplikatorze to muszę napisać, że działa bez zarzutów. Ja jednak wolałabym tutaj zwyczajny, odkręcany koreczek.
Za to plus za szklane opakowanie ;) Ja wiem, że część z Was woli kiedy buteleczki są plastikowe, bo to zawsze praktyczniejsze rozwiązanie, ale ja uwielbiam, kiedy moje kosmetyki wyglądają bardziej luksusowo, co wykorzystanie szkła zapewnia.
A co do składu, wiecie, że ja w tej kwestii najlepszym ekspertem nie jestem, ale wiem, że czasami im krócej tym lepiej. Nie analizowałam go dogłębnie, ale na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo dobry.
SKŁAD: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil),Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Nobilis Peel Oil, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Limonene*, Lianlool*, Citral*, Geraniol*
* Składniki występują w naturalnych olejach eterycznych.


Konsystencja i zapach
W pierwszym aspekcie nie było zaskoczenia. Formuła tego kosmetyku jest standardowa dla olejków. Z łatwością rozprowadza się po skórze, ale potrzebuje dłuższej chwili, żeby się wchłonąć, więc jeśli stosujecie go jako emolient do ciała to radziłabym sięgać po niego raczej na noc. 
Jednak dużym zaskoczeniem (pozytywnym) okazał się zapach kosmetyku. Spodziewałam się czegoś słodkiego, migdałowego, lub przynajmniej orzechowego. A tu taka niespodzianka. Na początku posta wspomniałam, że przenosi mnie w czasy dzieciństwa z okresu Świąt Bożego Narodzenia. Ktoś domyśla się już jak to pachnie? Mandarynki. Najprawdziwsza i najlepiej oddana woń tego owocu. Bardzo to lubię! Kiedy byłam mała "Mikołaj" zawsze przynosił nam torebki pełne słodyczy i właśnie tych cytrusów. Do tej pory kojarzą mi się one z grudniowymi świętami ;) 

Pielęgnacja ciała
Olejek ten trafił w moje ręce, bo chciałam wypróbować go do nawilżenia ciała. Mam wrażliwą i suchą skórę, która jesienią i zimą jest wręcz nie do nawodnienia. Pomyślałam, że taki emolient będzie moim zbawieniem. 
Ostatnio miałam mocno przesuszone dłonie, więc stwierdziłam, że będzie to idealny moment, żeby wypróbować tego gagatka. 
No i z bólem muszę stwierdzić, że sobie nie poradził. Natłuszcza fenomenalnie, ale rano wciąż miałam uczucie suchej skóry. Przyznam szczerze, że byłam rozczarowana i zawiedziona, bo miałam co do niego duże nadzieje. Postanowiłam jednak dać mu kolejną szansę i wypróbować go jako bazę pod krem nawilżający. Taka mieszanka sprawdziła się już lepiej, jednak dłonie wciąż nie były w takim stanie, jakiego bym chciała. Co prawda, kiedy zaniedbam trochę skórę to potrzebuje ona kilkudniowej kuracji, więc podejrzewam, że na dłuższą metę olejek je wyratuje, ale nie sprawdzi się zimą, kiedy codziennie potrzebuję bardzo silnej dawki nawilżenia. 
Uważam jednak, że będzie świetną bazą pod inny krem. Z pewnością nie zaszkodzi, a wręcz wyciągnie z niego to co najlepsze. Także nie ma co spisywać go na straty.
Jednak trzeba mu przyznać to, że sprawdzi się przy skórze wrażliwej, bo mnie nie uczulił. Nie zauważyłam żadnych niepożądanych efektów.


Pielęgnacja włosów
Producent zaleca wykorzystanie tego kosmetyku do olejowania włosów. Przyznam szczerze, że od dłuższego czasu tego nie robiłam, ale fakt, że ten produkt się u mnie znalazł był pretekstem by znów tego spróbować. 
W tej roli sprawdza się dobrze. Jednak moje włosy chyba lubią się z każdym olejem, bo żaden mnie nie rozczarował, ale żaden też nie zachwycił i wszystkie dają takie same efekty. 
Nie miałam problemu ze zmyciem kosmetyku, ale włosy na długości zawsze traktuję odżywką lub maską. Po całym zabiegu kosmyki były gładkie, lśniące, dociążone i z łatwością się rozczesywały. Niestety muszę przyznać, że nie jest to jakiś wyczyn, bo moje kłaczki są takie z natury i zazwyczaj nie mam z nimi większych problemów.

Kąpiel i masaż
Olejek może być również wykorzystany do kąpieli. Moim zdaniem bardziej jako eteryczny niż pielęgnacyjny. Może delikatnie nawilża, dzięki czemu skóra jest mniej przesuszona niż zazwyczaj, ale, jak sam producent zaleca, po myciu trzeba zaaplikować krem lub balsam. Bez tego się nie obędzie. 
Te 5 ml wlewałam na oko, więc możliwe, że dodałam za mało. Zapach nie jest oczywiście tak intensywny, ale tego można się było spodziewać. Ważne, że kąpiel jest uprzyjemniona. Mimo tego, raczej w tym celu olejku wykorzystywała nie będę. Po pierwsze, ma zbyt małą pojemność i szkoda mi tych mililitrów, a poza tym znacznie częściej decyduję się na prysznic ;) Ale kto wie, jesienią lubię czasami poleżeć w wannie, może od czasu do czasu urządzę sobie takie małe, pachnące spa ;)
Według producenta, olejek można także zastosować do masażu. Tej opcji jeszcze nie sprawdziłam, bo nie miałam na kim :D Ale myślę, że się sprawdzi, no bo to w końcu olejek ;) Konsystencję ma do tego idealną, a biorąc pod uwagę dodatkowo fakt, że rewelacyjnie pachnie to śmiem twierdzić, że takie jego wykorzystanie może być niezwykle przyjemne ;)


Cena i dostępność
Kosmetyki marki Ravina, w tym olejek ze słodkich migdałów, kupicie na stronie producenta. Nie wydaje mi się, żebyście mogli je dorwać w jakiejś drogerii stacjonarnej, miejmy nadzieję, że na razie ;) A za 30 ml olejku musicie zapłacić 18,99 zł plus koszty wysyłki.

Podsumowując...
Olejek ani mnie nie zachwycił, ani szczególnie nie rozczarował. Pachnie nieziemsko, więc z pewnością go wykorzystam do ostatniej kropelki, ale raczej nie sięgnę po niego kolejny raz. Troszkę mnie zawiodło jego nawilżenie, ale jako baza pod krem sprawdzi się idealnie. Podejrzewam, że wypróbuję go też do masażu i może sporadycznie kapnę odrobinkę do kąpieli. 
Moja ocena: 3+/5

Znacie markę Ravina? Mieliście okazję próbować ich kosmetyki? Jak się Wam sprawdziły? A może testowaliście ten olejek? Co o nim sądzicie? A jeśli nie znacie, skusilibyście się, czy może wręcz przeciwnie? Jakieś sugestie dotyczące jego wykorzystania, o którym nie pisałam?

~ wredna
Czytaj więcej

REGENERACJA TWARZY, BRWI, RZĘS I PAZNOKCI
Czyli o tym, jak sprawdziły mi się kosmetyki Regenerum

44 komentarze:
Jakiś czas temu odezwała się do mnie Pani zajmująca się marketingiem marki Regenerum z zapytaniem czy nie chciałabym przetestować kilku kosmetyków z ich oferty. Zaproponowała również możliwość wyboru produktów i głównie z tego względu zgodziłam się na współpracę.
Jak wiecie, mam spore problemy ze stosowaniem nowości, szczególnie tych, które są przeznaczone do pielęgnacji twarzy. Mam bardzo kapryśną cerę i tendencje do reakcji alergicznych. Z tego względu często odrzucam oferty współpracy, w których takowe kosmetyki miałabym wypróbować. Jednak w asortymencie tej marki zainteresowały mnie produkty do stóp, które po zimie były w kiepskim stanie.
Jakież było moje zdziwienie, gdy otrzymałam paczuszkę, a w niej dwa produkty, których testować bym nie chciała.
PS Osoba, która wygrała rozdanie, niestety się nie zgłosiła, więc TUTAJ zobaczycie kolejną osobę, która została wylosowana.


O marce słów kilka
Dermokosmetyki marki REGENERUM produkowane są przez firmę farmaceutyczną według najwyższych standardów przy wykorzystaniu doświadczenia, najnowszych technologii i nowoczesnego zaplecza badawczego. Wszystkie produkty Regenerum mają postać serum, co oznacza, że zawierają kompleks silnie skoncentrowanych składników odżywczych z wysokim stężeniem substancji aktywnych, a dzięki intensywnemu działaniu dopasowanemu do potrzeb określonego obszaru ciała, przynoszą szybsze efekty. Specjalistyczne kosmetyki apteczne REGENERUM są nie tylko niezwykle skuteczne, ale również bezpieczne i łagodne dla skóry. Ich dodatkowym atutem są często innowacyjne opakowania, które gwarantują łatwość aplikacji i przyjemność stosowania.To wszystko sprawia, że produkty Regenerum, zgodnie z hasłem PEŁNA REGENERACJA, są w stanie sprostać każdemu wyzwaniu.
Myślę, że większość z Was kojarzy tę markę. Ja, znam ją jedynie ze słyszenia. Pierwszy raz natknęłam się na nią, oczywiście, w reklamie w telewizji, jednak nie przekonała mnie do siebie na tyle, żeby sięgnąć po jakiś kosmetyk. Niemniej, ciekawa byłam, czy rzeczywiście te produkty dają takie dobre rezultaty.


Regeneracyjne serum do paznokci
Regenerum, regeneracyjne serum do paznokci to starannie dobrana kompozycja czterech składników naturalnego pochodzenia: oleju z orzeszków makadamia, oleju ze słodkich migdałów, oleju z pestek winogron oraz oleju cytrynowego, wzbogaconych witaminami A i E. Razem zapewniają intensywną, kompleksową pielęgnację płytki paznokcia oraz otaczającego naskórka.Serum do paznokci wzmacnia, nawilża i regeneruje płytkę paznokcia. Dzięki wysokiej zawartości odżywczych olejków nawet kruche i łamliwe paznokcie odzyskują naturalną elastyczność, stają się mocne, zdrowe i odporne na uszkodzenia. Dodatkowo zastosowane w preparacie witaminy A i E chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a olejek cytrynowy wpływa na rozjaśnienie przebarwień, przywracając paznokciom naturalny i piękny wygląd.
Pojemność: 5 ml
Cena: 20,90 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub do września 2020)

Opakowanie i skład
Na wstępie warto zaznaczyć, że produkt zamknięty jest w kartonowym opakowaniu, a do niego dołączona jest ulotka ze wszystkimi niezbędnymi informacjami i wykazem całej serii kosmetyków.
Sam preparat znajduje się w wyciskanej tubce zakończonej pędzelkiem, który ułatwia jego aplikację na paznokcie. Poza tym, jest to bardzo intuicyjny sposób ;) Osoby, które korzystają z lakierów z pewnością nie będą miały problemów z nałożeniem produktu. Aplikator dozuje odpowiednią ilość kosmetyku, a w razie potrzeby wystarczy delikatnie nacisnąć tubeczkę, aby wydobyć więcej preparatu.
Kosmetyk ma przezroczysty kolor i konsystencją przypomina olejek lub bardziej rozwodniony lakier do paznokci. Zapach jest bardzo przyjemny, ja tam wyczuwam cytrusy ;) Rozprowadza się bez żadnych problemów i szybko wchłania.
SKŁAD: Macadamia Integrifolia Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil/Tocopherol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Silica, Citrus Limon Peel Extract/Helianthus Annuus Seed Oil, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Caprylyl Glycol/ Glyceryl Caprylate/Ethylhexylglycerin/Parfum.


Działanie
Z wypróbowaniem tego kosmetyku musiałam troszkę poczekać, bo paczuszkę dostałam niedługo po tym, jak nałożyłam nowe hybrydy.
Moje paznokcie nie są w fatalnym stanie, jednak dwa porządnie ucierpiały, kiedy to któregoś razu nieostrożnie ściągałam lakiery. Takiego uszkodzenia żadne serum nie usunie, ale może wzmocnić płytkę i zapobiec powstawaniu kolejnych urazów. Ponadto, moje pazurki są z natury łamliwe i cienkie. 
Tego produktu nie używam jeszcze zbyt długo, ale już zauważyłam delikatną różnicę w kondycji paznokci. Są twardsze i mniej podatne na złamania. Nie jest to odporność stali, ale teraz potrzeba czegoś mocniejszego niż uderzenie w jakiś przedmiot (a w taki właśnie sposób straciłam dwa pazury przed rozpoczęciem stosowania serum).
Żadnego innego działania preparatu nie zaobserwowałam. Może zgodzę się jeszcze z tym, że gwarantuje nawilżenie płytki paznokciowej i skórek, ale nie spodziewałabym się tutaj spektakularnych efektów. Przebarwień żadnych nie miałam, więc co do tej właściwości kosmetyku wypowiedzieć się nie mogę. Ale jestem w stanie uwierzyć w zapewnienia producenta, bo wolny brzeg paznokcia jest odrobinę bielszy. Jednak, podobnie jak w przypadku nawilżenia, efekt ten zauważamy dopiero po dogłębnej analizie, na pierwszy rzut oka różnicy nie dostrzeżecie.
Moja ocena: 4/5


Regeneracyjne serum do brwi i rzęs
Regenerum serum do rzęs składa się z dwóch specjalnie opracowanych formulacji:Serum z eyelinerem do stosowania na linię rzęs zawiera odżywcze lipooligopeptydy, które poprzez stymulację cebulek rzęs, nie tylko przyspieszają ich wzrost, ale także zagęszczają i pogrubiają strukturę włosków. Dodatkowo obecny w składzie ekstrakt ze świetlika działa kojąco i łagodząco na delikatną skórę powiek. (4 ml)Serum ze szczoteczką do stosowania na całej długości rzęs. posiada w swojej formule matrykinę z prowitaminą Bs, dzięki czemu spektakularnie wydłuża rzęsy oraz skutecznie ogranicza ich wypadanie. Serum zostało także wzbogacone żelem z aloesu i witaminą E, które wnikając we włókna włosków nawilżają, uelastyczniają i dogłębnie wzmacniają rzęsy. (7 ml)
Pojemność: 4 ml + 7 ml
Cena: 37,90 zł
Termin ważności: Nie znalazłam informacji na ten temat

Opakowanie i skład
Tutaj również całość zapakowana jest w kartonowe pudełko. A sam produkt z jednej strony zakończony jest tradycyjną spiralką, a z drugiej cieniutkim pędzelkiem. Pierwszy preparat aplikujemy na brwi i na długość rzęs, natomiast drugi u nasady rzęs.
Szczoteczka jest bardzo wygodna i umożliwia równomierne rozprowadzenie preparatu na włoskach. Dodatkowo, opakowanie wyposażone jest w stoper, który ściąga nadmiar produktu z aplikatora.
Siedmiomililitrowa część kosmetyku ma mleczną barwę  i lekko wodnistą konsystencję. Zapach bardzo podobny do serum do paznokci, jednak delikatniejszy.
SKŁAD: Serum nr 1 z eyelinerem: Aqua, Propylene Glycol, Glycerin / Myristoyl Pentapeptide-17, Glycerin / Myristoyl Hexapeptide-16, Phenoxyethanol / Ethylhexylglycerin, Glycerin / Euphrasia Officinalis Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide.
Serum nr 2 ze szczoteczką: Aqua, Propylene Glycol, Glycerin / Panthenol / Biotinoyl Tripeptide-1, Polyacrylamide / Hydrogenated Polydecene / Laureth-7, Aloe Barbadensis Leaf Juice Methylchloroisothiazolinone / Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol /Ethylhexylglycerin, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Tocopherol, Sodium Hydroxide.


Działanie
Od razu powiem, że kosmetyk wypróbowałam jedynie na brwi. W moim przypadku, okolica oczu jest tak wrażliwa, że na taki produkt, najprawdopodobniej, zareagowałaby reakcją alergiczną. Gdybym wiedziała, że marka Regenerum chce wysłać mi do testów właśnie ten produkt to nie zgodziłabym się na współpracę. Nie mam zamiaru ryzykować zdrowia dla wypróbowania kosmetyku, którego efekt będzie widoczny jedynie wtedy, kiedy będzie stosowany. Może kiedyś się odważę, wtedy na pewno dam Wam znać, ale na razie skupimy się tylko na brwiach ;)
Na tym polu serum sprawdza się całkiem dobrze. Moje, z natury rzadkie i jaśniutkie, włoskizagęszczone i delikatnie przyciemnione. Wciąż nie wyglądają tak, abym nie musiała ich wypełniać, ale dla mnie każda poprawa w tej kwestii to ogromny postęp. Zazwyczaj wyglądam jak człowiek bez brwi :D Teraz, kiedy światło nie świeci zbyt mocno, można powiedzieć, że coś tam nad tymi oczami mam ;) Ciekawa jestem jak ta końcówka sprawdziłaby się na długości rzęs, więc może przy okazji dłuższego wolnego przetestuję ją w tym celu, wiecie, tak żeby nie straszyć ludzi, jeśli spuchną mi oczy (a zdarzało się to bardzo często przy reakcjach alergicznych). 
Moja ocena: 3+/5


Regeneracyjne serum do twarzy
Peptydy matrykinowe przyspieszają odnowę komórek skóry i przywracają jej zdolności regeneracyjne. Matrykiny pobudzają produkcję kolagenu, fibronektyny i kwasu hialuronowego, zapewniając zmniejszenie powierzchni i głębokości zmarszczek.Ekstrakt z nasion soi intensywnie odżywia i wygładza skórę oraz działa przeciwstarzeniowo. Posiada silne właściwości nawilżające, przeciwutleniające i przeciwrodnikowe. Ponadto izoflawony sojowe (fitoestrogeny) poprawiają jędrność skóry, a także redukują wydzielanie sebum.
Pojemność: 50 ml
Cena: 28,90 zł
Termin ważności: październik 2019

Opakowanie i skład
No i znów, kosmetyk zapakowany jest w kartonik i, podobnie jak serum do paznokci, zamknięty jest w tubce, jednak tutaj zakończony aplikatorem z pompką. Jeśli czytacie mojego bloga, to wiecie, że bardzo lubię takie rozwiązania ;) Są poręczne, praktyczne i dozują odpowiednią ilość produktu. Sam kosmetyk jest dosyć gęsty i ma białą barwę. Przy rozsmarowywaniu czuć jego bogatą formułę, jednak produkt wchłania się dosyć szybko. Jeżeli chodzi o zapach to ten odstaje od reszty produktów, które dzisiaj przedstawiłam. I wydaje mi się, że jest najmniej przyjemny, chociaż do kategorii brzydkich też bym go nie zaliczyła. Zazwyczaj nie mam problemu z określeniem składowych woni, jednak tutaj nie mam bladego pojęcia czym to pachnie :D
SKŁAD: Aqua, Synthetic Wax, Coco-Caprylate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylihexyl Triazone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Octocrylene, Homosalate, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Sodium Polyacryloyldimethyl Taurate, Phenoxyethanol, Butylene Glycol, Sorbitan Palmitate, Hydrogenated Polydecene, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Glycine Soja Seed Extract, Sorbitan Oleate, Carbomer, Polysorbate-20, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Alcohol, Onopordum Acanthium Rower/Leaf/ Stem/Extract, Mica, Polymethyl Methacrylate, Trideceth-10, Tocopherol, Xanthan Gum, Ethythexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI 77891.


Działanie
Ten kosmetyk to największa zagadka tego posta :D Większość zapewnień producenta jest spełnionych, jednak sam raczej do ulubieńców nie trafi (choć nigdy nie wiadomo). Ale po kolei. Po aplikacji, serum szybko się wchłania i pozostawia na skórze matowe wykończenie - dzięki temu sprawdzi się również jako baza pod makijaż. Nie zauważyłam jednak, aby wypełniał pory lub przyczyniał się do ich zwężenia, także jeśli chcieliście znaleźć zamiennik Porefessional, to raczej to serum Was nie zadowoli. 
Intensywnego nawilżenia i odbudowy naskórka nie zanotowałam. Cera stała się troszkę delikatniejsza i bardziej miękka, ale to nie była aż tak dogłębna pielęgnacja, jakiej się spodziewałam. Dlatego też bardzo zdziwiłam się, że kosmetyk mnie zapchał... Mam suchą cerę, więc nie zdarza się to zbyt często, zazwyczaj tylko przy tłustych, ciężkich kremach. Dlatego też po tygodniu regularnego stosowania musiałam go odstawić. 
Teraz chcę do niego powrócić, ale aplikować raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu. Ale po co w ogóle miałabym dawać mu drugą szansę? Ano, dlatego, że bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie jego działanie napinające skórę. Już po tak krótkim czasie stosowania delikatnie spłycił moje zmarszczki.
Moja ocena: 3-/5 


Podsumowując...
Żałuję, że nie dostałam produktów, które naprawdę chciałam przetestować. Jednak, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Myślę, że wszystkie trzy kosmetyki wykorzystam. Może nawet kiedyś się przemogę i wypróbuję część serum do nasady rzęs. Z preparatu do paznokci i brwi jestem zadowolona, jednak nie wszystkie obietnice producenta zostały spełnione. Kosmetyk do twarzy zaskoczył mnie właściwościami napinającymi skórę, ale z drugiej strony mnie zapchał. Myślę, że to taka trójka na mocną trójkę ;)
Średnia ocena: 3+/5

Znacie markę Regenerum? Jakie produkty z oferty firmy mieliście okazję próbować? Jak się Wam sprawdziły? A może mieliście któreś z tych ser? Co o nich sądzicie? A może jeszcze nie znacie asortymentu marki? Zachęciłam Was do zapoznania się z nim? Czy jednak zostaniecie przy swoich ulubieńcach?

~ wredna
Czytaj więcej

ZNALAZŁAM ZAMIENNIK ULUBIONEGO MICELA?
Czyli przegląd kosmetyków do pielęgnacji od Eveline

49 komentarzy:
Marki Eveline chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Ja sama poznałam ją dzięki tuszom do rzęs, które uwielbiam i stale wracam do maskar tej firmy. Zawsze kusiła mnie kolorówka, którą Eveline oferuje, ale nigdy jakoś szczególnie nie interesowałam się kosmetykami do pielęgnacji, które znajdziemy w ofercie. A może to był błąd? Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam kilka produktów pielęgnacyjnych tej właśnie marki. Kto wie, może i Wy zdecydujecie się skusić na któryś z nich i, tak jak ja, bardzo pozytywnie się zaskoczycie ;)
Ten post jest szybkim przeglądem, więc jeśli coś Was szczególnie zaintryguje to dawajcie znać, a pojawi się też szczegółowa recenzja, choć od razu zapowiem, że moja opinia nt. tytułowego micela z pewnością się ukaże (prędzej lub później :D).


O marce słów kilka
Już od 30 lat dostarczamy kosmetyki naszym klientom w Polsce i za granicą. Zaufanie konsumentów zyskaliśmy dzięki polityce wysokiej jakości  oraz innowacyjności.Kluczem do pielęgnacji urody jest  odpowiedni dobór kosmetyków. Tworząc produkty sygnowane marką Eveline Cosmetics pamiętamy o różnorodnych potrzebach naszych konsumentek. Wiemy, ze zasługujecie na wysoką jakość, atrakcyjny design i komfortową cenę. To dla Was i wspólnie z Wami odkrywamy sekrety naturalnego piękna.
Marka Eveline ma w swojej ofercie szeroki wachlarz kosmetyków kolorowych, począwszy od baz pod makijaż, podkładów i pudrów, przez cienie do oczu, kredki i eyelinery, aż po pomadki i mgiełki utrwalające. Dodatkowo, producent posiada ogromny asortyment z działu pielęgnacji oraz manicure.

Facemed+, nawilżający płyn micelarny z wodą termalną
Nawilżający Płyn Micelarny z Wodą Termalną Jeju 3 w 1 przeznaczony jest do:
- oczyszczania każdego rodzaju skóry, również wrażliwej,
- demakijażu twarzy, oczu i ust - usuwa nawet wodoodporny makijaż,
- codziennej pielęgnacji, odświeżenia i nawilżenia skóry już w trakcie demakijażu.
Zaawansowane składniki aktywne gwarantują:
- już od pierwszego zastosowania - dogłębne oczyszczenie, intensywne nawilżenie, odświeżenie i nawilżenie skóry,
- po 3 dniach - ochronę przed przesuszeniami, wygładzenie skóry,
- po 14 dniach - regulację wydzielania sebum, poprawę kolorytu i elastyczności.
Woda termalna Jeju Magma odznacza się niezwykłą czystością i wysoką zawartością minerałów. Wzmacnia skórę i działa antyoksydacyjnie.
Fito NMF - naśladują działanie NMF-u (Naturalnego Czynnika Nawilżającego).
Aqua Rice FERM™ bogata w witaminy i minerały stymuluje regenerację, zmniejsza widoczność porów, opóźnia starzenie, ujędrnia i rozświetla cerę.
Produkt testowany dermatologicznie.
Pojemność: 400 ml + 100 ml
Cena: 18,99 zł
Termin ważności: 07.09.2020
Jak wiecie, zawsze byłam wierna płynowi micelarnemu z Biedronki i żaden jeszcze nie sprawdził mi się równie dobrze. Aż do czasu, kiedy wypróbowałam to cudeńko. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, szczególnie ze względu na jego zapach, obawiałam się, że mnie uczuli. Na szczęście nic takiego się nie stało. Co prawda, ten jest delikatniejszy niż micel z BeBeauty, ale również całkiem dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu. Jednak tym, co sprawiło, że zakochałam się w tym kosmetyku są jego właściwości pielęgnujące. Tak, to jednak możliwe! Zawsze wychodziłam z założenia, że tego typu produktu mają jedynie oczyszczać naszą cerę, ale ten robi znacznie więcej! To zapewne dzięki tej wodzie termalnej. Już po kilku użyciach zauważyłam, że złagodził zaczerwienienia na mojej twarzy. A dodatkowo rzeczywiście delikatnie nawilża, oczywiście nie tak, żeby zrezygnować z aplikacji kremu, ale zawsze to coś ;) Jak już wspomniałam na początku, na blogu z pewnością pojawi się jego recenzja, więc czekajcie ;)
SKŁAD: Aqua, Olive Oil PEG-7 Esters, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Sea Water, Camellia Sinensis Leaf Water, Butylene Glycol, Cetrimonium Bromide, Potassium Olivoyl PCA, Parfum, Glycereth-26, Saccharomyces/Rice Ferment Filtrate, 1,2-Hexanediol, Urea, Glucose, Fructose, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Glucamate, Glycine, Lysine, Malic Acid, Tartaric Acid, Citric Acid, Glycolic Acid, Lactic Acid, Sodium PCA, Hydrogenated Starch Hydrolysate, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Salicylate, Benzyl Alcohol, Potassium Chloride, Sodium Hydroxide, Potassium Hydroxide, Amyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Błyszkawiczny krem-kompres regenerujący do rąk i paznokci
Krem-serum z 15% zawartością UREA łączy w sobie całe bogactwo formuły szwajcarskiej o właściwościach silnie regenerujących, nawilżających i kojących. Działa jak błyskawiczny kompres, który już po pierwszym zastosowaniu przywraca aksamitną miękkość i elastyczność nawet zniszczonej, spierzchniętej skórze. Głęboko regeneruje, uelastycznia naskórek i łagodzi podrażnienia. Doskonale się wchłania, tworząc niewidzialną barierę ochronną przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Ponadto wzmacnia paznokcie i zmiękcza skórki, zapobiegając ich zadzieraniu. Odżywcza formuła kremu doskonale sprawdza się także w pielęgnacji suchej i zrogowaciałej skóry na kolanach i łokciach.15% UREA – zapewnia natychmiastowy efekt głębokiego nawilżenia, regeneracji i odnowy.Ceramidy – uzupełniają niedobór cennych lipidów w naskórku, zabezpieczając go przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.Olej z awokado – zapobiega utracie z naskórka, skutecznie chroniąc przed przesuszeniem. Uelastycznia i zmiękcza skórę dłoni, likwidując szorstkość i łuszczenie.D-panthenol + alantoina – działają łagodząco i przeciwzapalnie. Intensywnie nawilżają naskórek, pobudzając go do odnowy.
Pojemność: 75 ml
Cena: 7,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia (lub 24.04.2020)
Ostatnio żaden krem do rąk nie spełnia moich oczekiwań. Są stale przesuszone i niczym nie mogę ich nawilżyć. Z opisu wynika, że ten kosmetyk będzie idealny do moich dłoni, a jeśli zapewnienia producenta się spełnią to będzie ideał. Na dłuższą metę jeszcze go nie stosowałam, ale mogę co-nieco napisać o moim pierwszym wrażeniu.
Wiecie, że jestem wrażliwa na zapachy. Ten zupełnie mi nie odpowiada, wyczuwam tutaj sztuczną zieloną herbatę, której nienawidzę (samej woni, bo pić uwielbiam :D) i plastikowe maliny, przywodzi mi na myśl jakieś tanie perfumy... No, ale nic, ważniejsze jest działanie.
Już chwilę po aplikacji produkt przynosi ulgę wysuszonym dłoniom. Daje uczucie głębokiego nawilżenia. Formuła rzeczywiście jest nietłusta, ale krem pozostawia lepki, jakby woskowy, klejący film. Mnie akurat to nie przeszkadza, bo i tak nie używałabym go na dzień, a na noc lubię czuć, że mam coś na skórze ;) Kiedy już trochę na skórze posiedzi to staje się matowy i lekko tępy, dokładnie tak, jakby ta jego woskowa formuła zaschła ;) Cóż, zapowiada się ciekawie, zobaczymy jak będzie się sprawdzał przy dłuższym stosowaniu ;)
SKŁAD: Aqua (Water), Urea, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glycine Soja Oil, Mineral Oil, Petrolatum, Cholesterol, Cetyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Cyclopentasiloxane, Dimethicone Crosspolymer, Cyclohexasiloxane, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Carbomber, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Hydrolyzed Soy Protein, Propylene Glycol, Maris Limus Extract, Ostrea Shell Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, Lysine, Allantoin, Diglycerin, Lactic Acid, Sodium PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Cyclomethicone, Glucose, DMDM Hydantoin, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Disodium EDTA, Ceteareth-20, Polysorbate 20, Parfum, Phenoxyethanol, Linalool, Limonene.


Facemed+, aloesowa maseczka błyskawicznie nawilżająca
Aloesowa maseczka błyskawicznie nawilżająca Eveline Cosmetics na bazie innowacyjnej formuły bogatej w ekstrakt z naturalnego aloesu i kolagen ekspresowo nawilża i uelastycznia skórę.Wysoka zawartość d-pantenolu, kwasu hialuronowego, witamin A, E łagodzi zaczerwienienia oraz opóźnia proces starzenia się skóry.Żelowa konsystencja maseczki gwarantuje wyjątkową przyjemność stosowania. Szybko się wchłania, delikatnie chłodzi, przynosząc natychmiastowe ukojenie.Naturalny aloes zawiera skoncentrowany koktajl witamin, minerałów i enzymów. Przyspiesza regenerację naskórka, precyzyjnie wnika w głąb skóry, dzięki czemu błyskawicznie ją nawilża i chroni przed utratą wody.Nature Moisturizing Energy™ to rewolucyjna technologia, która łączy bogactwo składników aktywnych, zapewniając skórze aksamitną gładkość i nawilżenie.Formuła stworzona pod kontrolą dermatologa nadaje się do każdego typu cery, również wrażliwej.0% olejów mineralnych i alergenów.Produkt testowany dermatologicznie.
Pojemność: 50 ml
Cena: 19,99 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub 04.05.2020)
Jak wiecie, boję się używać maseczek na twarz, bo ich głównym zadaniem jest dogłębne działanie, a moja cera jest bardzo wrażliwa i często na niektóre składniki reaguje reakcją alergiczną. Jednak w tym przypadku ciekawi (i trochę uspokaja) mnie ten aloes, bo z tą rośliną moja skóra bardzo się lubi.
Tego kosmetyku jeszcze nie próbowałam, ale to tylko kwestia czasu, jednak czekam na odpowiednią chwilę, tak abym nie musiała wychodzić z domu, w razie gdyby coś się złego zadziało. Jednak mam nadzieję, że polubię się z tym produktem, bo zapewnienia producenta są obiecujące ;) 
SKŁAD: Aqua (Water), Glycerin, Dimethicone, Dicaprylyl Carbonate, Propylene Glycol, Panthenol, Butyrospermum Parkii Butter, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Acacia Seyal Gum Extract, Sodium Polyacrylate, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Glycine Soja Oil, Retinyl Palmitate, Linoleic Acid, Dimethicone Crosspolymer, Caprylic/Capric Triglyceride, Chndrus Crispus Extract, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Dietylhexyl Syringylidenemalonate, Glucose, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Menthyl Lactate, DMDM Hydantoin, PPG-26-Buteth-26, Methylparaben, Ethylparaben, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Butylparaben, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Propylparaben, Sodium Sulfate, CI 19140, CI 42090, CI 19140.


Hyaluron Moisture Pack, hialyronowy zabieg nawilżający 8w1
Eveline Cosmetics przygotował hialuronowy zabieg nawilżający w postaci ultranawilżającej koreańskiej maski na tkaninie.Nasączona 20 ml skoncentrowanego serum, bogatego w kwas hialuronowy, ekstrakty z zielonej herbaty, aloesu, lukrecji, orchidei, ogórka, rumianku oraz alantoinę działa jak ekspresowy zastrzyk nawilżenia.Zaawansowana formuła chroni przed przesuszeniem, skutecznie łagodzi objawy podrażnienia i przywraca skórze uczucie świeżości i komfortu.Rewolucyjna azjatycka receptura Nog-Saeg Dermo Complex na bazie ultraskutecznej receptury hialuronowej, inspirowanej koreańskimi rytuałami piękna, doskonale nawilża, nadaje skórze jedwabistą gładkość i blask.Zabieg pozostawia skórę satynowo miękką, ukojoną i odżywioną.Produkt testowany dermatologicznie.
Ilość sztuk: 1
Cena: 9,99 zł
Termin ważności: 28.01.2021
Jak się możecie domyślić, tej maseczki boję się jeszcze bardziej :D Ale w końcu muszę się przełamać, bo ciekawość bierze górę :D I tutaj zapewnienia producenta są bardzo zachęcające. Zobaczymy, może pojawi się recenzja, a jeśli nie to może trafi do ulubieńców i tam napiszę o tej maseczce troszkę więcej, a na pewno znajdzie się w denku ;) Także z pewnością jeszcze o niej na moim blogu usłyszycie. Na plus zdecydowanie jej forma, czyli płachta ;) 
SKŁAD: Aqua (Water), Glycerin, Butylene Glycol, Glycereth-26, Betaine, Panthenol, Camellia Sinensis Leaf Extract, Xanthan Gum, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Phenoxyethanol, Carbomer, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Polysorbate 80, Phalaenopsis Amabilis Extract, Calanthe Discolor Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Artemisia Princeps Extract, Dipotassium Glycyrrhizate, Disodium EDTA, Pinus Densiflora Extract, Cymbidium Kanran Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Sodium Hyaluronate, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Propanediol, Parfum (Fragrance), Sodium Hydroxide.


Znacie markę Eveline? Co o niej sądzicie? Mieliście któryś z tych produktów? Jak się Wam sprawdziły? A może jeszcze ich nie znacie i zachęciłam Was do ich wypróbowania? Jakie jeszcze kosmetyki do pielęgnacji tej marki polecacie?

~ wredna
Czytaj więcej