Myślę, że większość kosmetykomaniaków zrozumie mój stan - mam tyle produktów, że ciężko mi je upychać, a wykończenie ich zajmie mi wieki, ale wciąż mam ochotę testować nowe smaczki. Najbardziej ujawnia się moja obsesja w przypadku perfum (co już wiecie) i palet cieni. No i tak się składa, że obie te kategorie zostały uzupełnione nowościami. A wszystko było możliwe dzięki paczuszce od eZebra.pl Jednak w dzisiejszym haulu znajdzie się również coś, co chciałam przetestować od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie zebrałam się w sobie, żeby ten kosmetyk zakupić.
Sklep internetowy eZebra.pl poznałam kilka lat temu. Urzekł mnie bogatym asortymentem i kosmetykami w przystępnych cenach. Pamiętam, że byłam wniebowzięta, kiedy dowiedziałam się, że siedziba drogerii znajduje się w Lublinie i to jakieś 15 minut spacerkiem od miejsca, w którym wtedy mieszkałam. Jak możecie się domyślić, byłam wtedy częstym gościem na Wojciechowskiej (wtedy tam właśnie znajdował się punkt odbioru osobistego).
Gramatura: 18x1,22 g (21,96 g)
Cena: 39,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Paletka, na którą miałam ochotę od pierwszego dnia, kiedy zobaczyłam ją w internecie. Lubię neutralne odcienie w makijażu, a szczególnie te idące w ciepłą, pomarańczową stronę, lub te z różowo-fioletową tonacją. W tej ujęły mnie właśnie te drugie. Użyłam jej na razie tylko kilka razy, ale już mogę powiedzieć, że zakochałam się w głębokim fiolecie, czyli Au Naturel. Poza tym cała kompozycja bardzo mi się podoba i już widzę, że można z niej stworzyć niezliczoną liczbę makijaży. Jedyne co mi przeszkadza to zapach. Niby jest trochę słodki, pralinowy, ale ma w sobie jakieś sztuczne, plastikowe nuty. Na szczęście, nie przeszkadza to w użytkowaniu.
No i oczywiście warto wspomnieć o samej oprawie - paleta cudnie prezentuje się na toaletce.
Cena: 18,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Paletek z tej serii nie miałam jeszcze okazji próbować, dlatego właśnie się na nią zdecydowałam. Myślałam też nad Iconic Division (imitującą ABH Subculture), ale obawiałam się, że tamte odcienie będą na mojej ciepłej karnacji wyglądały zbyt szaro. Tak więc postawiłam na pewniaka, po którego bez wątpliwości będę sięgała. Velvet Rose to inspiracja słynną paletą ABH Soft Glam, w której się zakochałam, ale nigdy nie zdecydowałam się na kupno, bo jednak sporo cieni powtarza się z, już przeze mnie posiadanej Modern Renaissance. Jednak za każdym razem gdy widziałam ją w akcji żałowałam, że nie mam tych odcieni. Na szczęście, z pomocą przychodzi Makeup Revolution i Re-Loaded Velvet Rose ;) Na razie użyłam jej tylko raz, na siostrze, także nie mogę wiele o niej napisać. Ciekawa jestem czy rzeczywiście odbiega jakością od czekoladek. Zobaczymy ;)
Gramatura: 3 g
Cena: 29 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Neve Cosmetics to marka zupełnie dla mnie nowa. Na cień zdecydowałam się ze względu na jego piękne wykończenie i kolor. Bardzo lubię fioletowe, opalizujące akcenty na powiece. Jeszcze go nie testowałam, ale zapowiada się ciekawie. Jednak pierwsze, co rzuca się w oczy to fakt, że jest ogromny! Dwa razy większy od standardowego wkładu do palety marki Kobo.
I od razu zaznaczę, że zdjęcia zupełnie nie oddają jego piękna. Przepraszam, robiłam wszystko co w mojej mocy, ale nic z tego nie wyszło. W rzeczywistości jest to liliowo-niebieski cień opalizujący na srebro, róż i błękit. No, cud, miód i orzeszki ;)
Cena: 41,99 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Mój nowy, perfumowy nabytek. Uparcie szukam idealnego, kokosowego zapachu. Ten to wciąż nie do końca to, ale już blisko :D Pierwszy test odbył się w poniedziałek. Początek jest mocny, owszem kokosowy, ale bardziej w stylu koktajlu. Pachnie jak piña colada, dosłownie. Wolałabym, żeby jednak były trochę bardziej pudrowe (bo tak określają je osoby, których recenzje czytałam). Po chwili bardzo przypominają mi woń olejku do ciała Inecto, który kiedyś recenzowałam (tutaj). Na początku myślałam, że najprawdopodobniej je komuś podaruję, ale wtedy stało się coś niesamowitego. Pierwszy raz zdarzyło mi się, aby ktoś obcy skomplementował moje perfumy <3 Tak miło mi się z tego powodu zrobiło, że z pewnością dam im drugą, trzecią i kolejną szansę ;)
Pojemność: 100 ml
Cena: 7,99 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
To jest właśnie ten kosmetyk, o którym pisałam na początku (ten, który chciałam przetestować, ale nigdy nie było mi po drodze go kupić). Od długiego czasu szukam idealnego kremu do rąk. Wciąż bez powodzenia. A z racji tego, że pielęgnacja dłoni jest niezmiernie ważna, szczególnie zimą to zdecydowałam się w końcu przetestować produkt od Evree, o którym czytałam same dobre opinie, i który wielokrotnie polecała mi koleżanka. Mam nadzieję, że będzie to kres moich poszukiwań. Zobaczymy, na razie czeka na swoją kolej, bo najpierw muszę zdenkować już otwarty.
Znacie drogerię internetową eZebra? Co o niej myślicie? Jak podobają Wam się produkty, które wybrałam? Jaką recenzję chcecie zobaczyć w pierwszej kolejności? A może sami je posiadacie? Jak się Wam sprawdzają? Planujecie jakieś kosmetyczne zakupy w najbliższym czasie?
~ wredna
Czytaj więcej
O sklepie słów kilka
Wielkie marki w najniższych cenach w kraju. Bogata oferta kosmetyków do makijażu i pielęgnacji takich marek jak: Loreal, Maybelline, Sally Hansen, Astor, Nailtek, Max Factor, Bourjois.
Palety z serii I Love Chocolate to niezwykłej jakości mocno napigmentowane i niesamowicie trwałe cienie zamknięte w oryginalnym opakowaniu nawiązującym do tabliczki czekolady.
W palecie znajdują się cienie o zróżnicowanym wykończeniu - matowe, satynowe i z drobinkami. Dzięki ich gładkiej i aksamitnej konsystencji, ich aplikacja to sama przyjemność. Różnorodność kolorów i odcieni sprawia, że paleta może być wykorzystywana zarówno do makijażu dziennego, jak i wieczorowego.
Cena: 39,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Paletka, na którą miałam ochotę od pierwszego dnia, kiedy zobaczyłam ją w internecie. Lubię neutralne odcienie w makijażu, a szczególnie te idące w ciepłą, pomarańczową stronę, lub te z różowo-fioletową tonacją. W tej ujęły mnie właśnie te drugie. Użyłam jej na razie tylko kilka razy, ale już mogę powiedzieć, że zakochałam się w głębokim fiolecie, czyli Au Naturel. Poza tym cała kompozycja bardzo mi się podoba i już widzę, że można z niej stworzyć niezliczoną liczbę makijaży. Jedyne co mi przeszkadza to zapach. Niby jest trochę słodki, pralinowy, ale ma w sobie jakieś sztuczne, plastikowe nuty. Na szczęście, nie przeszkadza to w użytkowaniu.
No i oczywiście warto wspomnieć o samej oprawie - paleta cudnie prezentuje się na toaletce.
SKŁAD: Mica, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Talc, Magnesium Stearate, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Palmitate, Polybutene, Silica, Polyethylene, Calcium Sodium Borosilicate, Dimethicone, Tin Oxide, Methylparaben, Propylparaben, [+,-: CI77891, CI77491, CI77492, CI77007, CI15850, CI16035].
Zestaw 15 profesjonalnych, mocno napigmentowanych cieni do powiek. Paleta zawiera idealnie dobrane do siebie odcienie, które pozwalają na stworzenie różnorodnych stylizacji. Delikatna konsystencja łatwo się rozprowadza i doskonale przylega do skóry. Przeznaczone są zarówno do użytku codziennego, jak również do tworzenia makijażu na specjalne okazje. Wysoka jakość sprawia, że kolory utrzymują się cały dzień.Gramatura: 15x1,1 g (16,5 g)
Cena: 18,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Paletek z tej serii nie miałam jeszcze okazji próbować, dlatego właśnie się na nią zdecydowałam. Myślałam też nad Iconic Division (imitującą ABH Subculture), ale obawiałam się, że tamte odcienie będą na mojej ciepłej karnacji wyglądały zbyt szaro. Tak więc postawiłam na pewniaka, po którego bez wątpliwości będę sięgała. Velvet Rose to inspiracja słynną paletą ABH Soft Glam, w której się zakochałam, ale nigdy nie zdecydowałam się na kupno, bo jednak sporo cieni powtarza się z, już przeze mnie posiadanej Modern Renaissance. Jednak za każdym razem gdy widziałam ją w akcji żałowałam, że nie mam tych odcieni. Na szczęście, z pomocą przychodzi Makeup Revolution i Re-Loaded Velvet Rose ;) Na razie użyłam jej tylko raz, na siostrze, także nie mogę wiele o niej napisać. Ciekawa jestem czy rzeczywiście odbiega jakością od czekoladek. Zobaczymy ;)
SKŁAD: przeczytacie tutaj, był zbyt długi, żeby tutaj go wklejać.
Cień mineralny prasowany, wkład do palety magnetycznej.
Pigment w najczystszej postaci i formuła łącząca wzbogacone zostały witaminami dzięki czemu gwarantują maksymalną łatwość aplikacji, wytrzymałość i komfort.
Cena: 29 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Neve Cosmetics to marka zupełnie dla mnie nowa. Na cień zdecydowałam się ze względu na jego piękne wykończenie i kolor. Bardzo lubię fioletowe, opalizujące akcenty na powiece. Jeszcze go nie testowałam, ale zapowiada się ciekawie. Jednak pierwsze, co rzuca się w oczy to fakt, że jest ogromny! Dwa razy większy od standardowego wkładu do palety marki Kobo.
I od razu zaznaczę, że zdjęcia zupełnie nie oddają jego piękna. Przepraszam, robiłam wszystko co w mojej mocy, ale nic z tego nie wyszło. W rzeczywistości jest to liliowo-niebieski cień opalizujący na srebro, róż i błękit. No, cud, miód i orzeszki ;)
SKŁAD: Talc, Mica, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Magnesium Stearate, Cetearyl Ethylhexanoate, Caprylyl Glycol, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate. May Contain (+/-): Ci 77891 (Titanium Dioxide), Ci 15850 (Red 7 Lake), Ci 77007 (Ultramarines).
Beyonce Heat Wild Orchid to woda perfumowana dla kobiet, które kochają kwiatowe nuty. Świadczą o tym również starannie dobrane tropikalne składniki budzące skojarzenia z dalekimi krajami. Pozwól, by otuliła Cię orchidea, jeżyna lub kokos. Obudź w sobie prawdziwą zmysłowość.Pojemność: 50 ml
Cena: 41,99 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Mój nowy, perfumowy nabytek. Uparcie szukam idealnego, kokosowego zapachu. Ten to wciąż nie do końca to, ale już blisko :D Pierwszy test odbył się w poniedziałek. Początek jest mocny, owszem kokosowy, ale bardziej w stylu koktajlu. Pachnie jak piña colada, dosłownie. Wolałabym, żeby jednak były trochę bardziej pudrowe (bo tak określają je osoby, których recenzje czytałam). Po chwili bardzo przypominają mi woń olejku do ciała Inecto, który kiedyś recenzowałam (tutaj). Na początku myślałam, że najprawdopodobniej je komuś podaruję, ale wtedy stało się coś niesamowitego. Pierwszy raz zdarzyło mi się, aby ktoś obcy skomplementował moje perfumy <3 Tak miło mi się z tego powodu zrobiło, że z pewnością dam im drugą, trzecią i kolejną szansę ;)
Nuty głowy: owoc granatu, kokos, jeżyny
Nuty serca: magnolia, orchidea, wiciokrzew
Nuty podstawy: piżmo, bursztyn
Krem do rąk Max Repair stworzony na bazie naturalnych składników aktywnych specjalnie dobranych do potrzeb wymagającej skóry dłoni. Bogata, przyjemna, ale nietłusta formuła o lekkim pudrowym zapachu długotrwale zregeneruje Twoje dłonie, dogłębnie je nawilży i pozostawi je aksamitnie gładkie w dotyku.
Szybko się wchłania. Sprawdza się w każdej sytuacji.
Cena: 7,99 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
To jest właśnie ten kosmetyk, o którym pisałam na początku (ten, który chciałam przetestować, ale nigdy nie było mi po drodze go kupić). Od długiego czasu szukam idealnego kremu do rąk. Wciąż bez powodzenia. A z racji tego, że pielęgnacja dłoni jest niezmiernie ważna, szczególnie zimą to zdecydowałam się w końcu przetestować produkt od Evree, o którym czytałam same dobre opinie, i który wielokrotnie polecała mi koleżanka. Mam nadzieję, że będzie to kres moich poszukiwań. Zobaczymy, na razie czeka na swoją kolej, bo najpierw muszę zdenkować już otwarty.
SKŁAD: Aqua, Caprylic/Capric Tri-Glyceride, Urea, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth20, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glyceryl Stearate, Aluminum Starch Octenylsucci-Nate, Cera Alba, Butyrospermum Parkii Butter, Persea Gratissima Oil, Glycine Soja Oil Unsaponifiables, Glycine Soja Sterol, Hexyl Laurate, Sodium Acrylate / Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Argania Spinosa Kernel Extract, Panthenol, Allatoin, Dimethicone, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid(Vitamin C), Citric Acid, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Linalool, Parfum (Fragrance).
Znacie drogerię internetową eZebra? Co o niej myślicie? Jak podobają Wam się produkty, które wybrałam? Jaką recenzję chcecie zobaczyć w pierwszej kolejności? A może sami je posiadacie? Jak się Wam sprawdzają? Planujecie jakieś kosmetyczne zakupy w najbliższym czasie?
~ wredna