Tak, dobrze czytacie. Przecież chyba każdy próbował już ten podkład. No, niekoniecznie. Ja poznałam go dopiero w tym roku. Dlaczego zdecydowałam się po niego sięgnąć tak późno? Zawsze zniechęcała mnie jego formuła, nie lubię ciężkich, mocno kryjących i matujących podkładów. Zapytacie zatem, po co w takim razie w ogóle się na niego skusiłaś? Ano, ze względu na jego kolor.
Byłam też niestety zmuszona wybrać wersję niedopasowaną do mojej cery, bo zakupiłam wersję Combination/Oily. Odcień 150 Buff w przypadku Normal/Dry był znacznie bardziej różowy... A ja potrzebuję żółtków!
No dobrze, tyle wstępu, przejdźmy do sedna ;)
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Mój odcień: 150 Buff
Jeżeli chodzi o zapach to jest dosyć intensywny i wyczuwalny w trakcie aplikacji. Jednak nie utrzymuje się na skórze zbyt długo. A pachnie mydłem ;) Ogólnie nie przepadam za mocnymi zapachami w kosmetykach kolorowych, ale ten zdecydowanie cieszy mój nos ;)
A jak mogę opisać mój odcień? Jest jaśniutki, dla bladziochów w sam raz, ale nie ma żółtych tonów, a wręcz przeciwnie, jest przyjemnie żółto-oliwkowy. Może delikatnie trupi i ziemisty, ale na okres jesienno-zimowy, mojej cerze pasuje.
Jednak moim zdaniem minusem będzie to, jak wygląda na twarzy. Może jest to wina tego, że jest on matujący, a ja wolę rozświetlające wykończenie, ale mieszam go z płynnym rozświetlaczem, a efekt końcowy i tak mnie do końca nie zadowala. Zdecydowanie matuje - jeżeli tego szukacie w podkładach, to polecam ;) Ja jednak muszę się jeszcze zapoznać z wersją Normal/Dry.
Makijaż wygląda niesamowicie pudrowo, nie wyobrażam sobie nie spryskać go na koniec obficie mgiełką. Uwydatnia też każde możliwe załamanie skóry, każdą zmarszczkę. Bez bakingu się nie obędzie. U mnie podkreśla też pory, które na co dzień nie są aż tak widoczne. Nie współpracuje dobrze z korektorem Lasting Perfection, dziwnie się waży i roluje. Zdecydowanie najgorzej prezentuje się jednak na nosie. Jest to strefa, z którą mam ogromne problemy, jeżeli chodzi o podkłady, ale ten jest wybitny (w negatywnym sensie), podkreśla każdą suchą skórkę, mimo że ich tam praktycznie nie ma, waży się i wygląda niesamowicie sucho.
Próbowałam nakładać go również na bazę nawilżająco-wygładzającą z Kobo i przy niej efekt był już znacznie lepszy. Całość wyglądała bardziej naturalnie, ale z bliska wciąż można było dostrzec tzw. maskę.
Moja ocena: 3-/5
Znacie ten podkład? Lubicie? Jaką macie wersję? Jak się u Was sprawdza? Podzielacie zachwyty większości? Czy może macie zdanie podobne do mojego? A może ktoś z Was jeszcze go nie próbował? Kusi, czy raczej nie macie zamiaru po niego sięgać?
~ wredna
Czytaj więcej
Byłam też niestety zmuszona wybrać wersję niedopasowaną do mojej cery, bo zakupiłam wersję Combination/Oily. Odcień 150 Buff w przypadku Normal/Dry był znacznie bardziej różowy... A ja potrzebuję żółtków!
No dobrze, tyle wstępu, przejdźmy do sedna ;)
Od producenta
Długotrwały podkład nr 1 w Ameryce, teraz z higieniczną pompką i SPF. W 35 odcieniach do każdego odcienia i typu cery. Nieskazitelne, matowe wykończenie i krycie, które trwa do 24 godzin. Wygodna, lekka formuła stworzona z myślą o cerze tłustej i mieszanej, która niweluje wydzielanie sebum i zapobiega świeceniu się skóry.Pojemność: 30 ml
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Mój odcień: 150 Buff
Opakowanie i skład
Podkład zamknięty jest w szklanej, poręcznej buteleczce. Nowsza wersja wyposażona została w pompkę ułatwiającą aplikację produktu. Opakowanie jest solidne i eleganckie. Jeżeli chodzi o szatę graficzną to jest prosta, ale przy tym (moim zdaniem) cieszy oko.INGREDIENTS: Aqua, C Yclomethicone, Trimethylsiloxy Silicate, Butylene Glycol, Boron Nitride, Dimethicone, PEG/PPG-18/18 di methicone, Nylon- 12, Tribehenin, Isododecane, Poly-isobutene, Sodium Chloride, Cetyl PEG/ PPG-10/1 Dimethicone, Bisabolol, Serica, Tocopheryl Acetate, retinyl palmitate, Malva Sylvestris Extract, Lactobacillus/Eriodictyon Californicum Ferment Extract, Cymbidium Grandflorum Flower Extract, Alumina, Polydimethylsil Oxane/Polymethylsilesquioxane Copolymer, Ethylene Brassylate, Methicone, Trisiloxane, Sorbitan Sesquioleate, Tetrasodium Etidronate, Methylparaben, Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492.
Konsystencja i zapach
Kosmetyk jest zbity, gęsty, treściwy i delikatnie toporny pod palcami. Nie ma tu mowy o spływaniu czy rozlewaniu. Ja wolę lżejsze konsystencje w podkładach, ale nie zauważyłam, aby wpływało to negatywnie na komfort aplikacji, dlatego nie zaliczę tego do minusów produktu.Jeżeli chodzi o zapach to jest dosyć intensywny i wyczuwalny w trakcie aplikacji. Jednak nie utrzymuje się na skórze zbyt długo. A pachnie mydłem ;) Ogólnie nie przepadam za mocnymi zapachami w kosmetykach kolorowych, ale ten zdecydowanie cieszy mój nos ;)
Krycie i kolor
Potwierdzam, zdecydowanie jest to podkład o mocnym kryciu. Więc, jeżeli szukacie czegoś, co przykryje Wam niemal wszystko to z tego kosmetyku będziecie zadowoleni. Jeżeli chodzi o dobór kolorystyczny to myślę, że z tym również nie powinniście mieć problemu. Gama jest całkiem szeroka i można w niej znaleźć piękne żółto-oliwkowe tonacje. Przynajmniej mnie kolorek 150 Buff pasuje idealnie. Na razie pozostało mi jeszcze troszeńkę opalenizny z lata, ale za jakiś miesiąc, będzie idealny ;)A jak mogę opisać mój odcień? Jest jaśniutki, dla bladziochów w sam raz, ale nie ma żółtych tonów, a wręcz przeciwnie, jest przyjemnie żółto-oliwkowy. Może delikatnie trupi i ziemisty, ale na okres jesienno-zimowy, mojej cerze pasuje.
od lewej: Neauty Minerals, kryjący Golden Ivory; Loreal, True Match 1N; Revlon, Colorstay Combination/Oily 150 Buff.
Aplikacja i właściwości matujące
Ja nie wyobrażam sobie nałożyć go niczym innym jak tylko gąbeczką. Gdyby w ruch poszedł pędzel to miałabym okropną maskę na twarzy. Aplikacja przebiega bezproblemowo. Nie tworzą się żadne plamy, prześwity czy smugi. Jego gęsta konsystencja nie powoduje trudności w nakładaniu. Także tutaj plus.Jednak moim zdaniem minusem będzie to, jak wygląda na twarzy. Może jest to wina tego, że jest on matujący, a ja wolę rozświetlające wykończenie, ale mieszam go z płynnym rozświetlaczem, a efekt końcowy i tak mnie do końca nie zadowala. Zdecydowanie matuje - jeżeli tego szukacie w podkładach, to polecam ;) Ja jednak muszę się jeszcze zapoznać z wersją Normal/Dry.
Makijaż wygląda niesamowicie pudrowo, nie wyobrażam sobie nie spryskać go na koniec obficie mgiełką. Uwydatnia też każde możliwe załamanie skóry, każdą zmarszczkę. Bez bakingu się nie obędzie. U mnie podkreśla też pory, które na co dzień nie są aż tak widoczne. Nie współpracuje dobrze z korektorem Lasting Perfection, dziwnie się waży i roluje. Zdecydowanie najgorzej prezentuje się jednak na nosie. Jest to strefa, z którą mam ogromne problemy, jeżeli chodzi o podkłady, ale ten jest wybitny (w negatywnym sensie), podkreśla każdą suchą skórkę, mimo że ich tam praktycznie nie ma, waży się i wygląda niesamowicie sucho.
Próbowałam nakładać go również na bazę nawilżająco-wygładzającą z Kobo i przy niej efekt był już znacznie lepszy. Całość wyglądała bardziej naturalnie, ale z bliska wciąż można było dostrzec tzw. maskę.
Trwałość
No i tutaj znów potwierdzam, że zdecydowanie jest to produkt długotrwały. Zastyga na twarzy i w stanie idealnym utrzymuje się ok. 5-6 godzin, przy użyciu bazy jakieś 2-3 godziny dłużej. Po tym czasie zaczyna się świecić, ale pozostaje na skórze do samego zmycia. Po całym dniu (a nawet nocy) jest nietknięty i prezentuje się identycznie jak zaraz po aplikacji. No, może jedynie skóra pod nim jest już delikatnie zmęczona i przesuszona, ale z odległości ok. metra wygląda dobrze.
Cena i dostępność
Z dostępnością nie ma żadnego problemu. Znajdziecie go w każdej szafie Revlon w wielu drogeriach, np. Rossmann. Stacjonarnie trzeba za niego zapłacić troszkę więcej, bo ok. 70 zł, jednak polecam szukać go w drogeriach internetowych (prawie każda ma go w swoim asortymencie, w tym Ladymakeup - patrz: link wyżej), bo tam możecie go dorwać już za niecałe 30 zł.
Podsumowując...
Nie jest to podkład, który trafi do moich ulubieńców. Na plus zasługuje jego kolor, krycie i niesamowita trwałość. Z tych właśnie względów zostanie w mojej kosmetyczce i pójdzie w ruch, kiedy będę potrzebowała czegoś na większe wyjścia. Jednak to, jak matowo i nienaturalnie prezentuje się na mojej cerze, sprawia, że na co dzień będzie pozostawał nietknięty w moim kuferku.Moja ocena: 3-/5
Znacie ten podkład? Lubicie? Jaką macie wersję? Jak się u Was sprawdza? Podzielacie zachwyty większości? Czy może macie zdanie podobne do mojego? A może ktoś z Was jeszcze go nie próbował? Kusi, czy raczej nie macie zamiaru po niego sięgać?
~ wredna