Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty

REVLON COLORSTAY - KULTOWY PODKŁAD
Wart całego zamieszania i rozgłosu?

58 komentarzy:
Tak, dobrze czytacie. Przecież chyba każdy próbował już ten podkład. No, niekoniecznie. Ja poznałam go dopiero w tym roku. Dlaczego zdecydowałam się po niego sięgnąć tak późno? Zawsze zniechęcała mnie jego formuła, nie lubię ciężkich, mocno kryjących i matujących podkładów. Zapytacie zatem, po co w takim razie w ogóle się na niego skusiłaś? Ano, ze względu na jego kolor.
Byłam też niestety zmuszona wybrać wersję niedopasowaną do mojej cery, bo zakupiłam wersję Combination/Oily. Odcień 150 Buff w przypadku Normal/Dry był znacznie bardziej różowy... A ja potrzebuję żółtków!
No dobrze, tyle wstępu, przejdźmy do sedna ;)


Od producenta
Długotrwały podkład nr 1 w Ameryce, teraz z higieniczną pompką i SPF. W 35 odcieniach do każdego odcienia i typu cery. Nieskazitelne, matowe wykończenie i krycie, które trwa do 24 godzin. Wygodna, lekka formuła stworzona z myślą o cerze tłustej i mieszanej, która niweluje wydzielanie sebum i zapobiega świeceniu się skóry. 
Pojemność: 30 ml
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Mój odcień: 150 Buff

Opakowanie i skład
Podkład zamknięty jest w szklanej, poręcznej buteleczce. Nowsza wersja wyposażona została w pompkę ułatwiającą aplikację produktu. Opakowanie jest solidne i eleganckie. Jeżeli chodzi o szatę graficzną to jest prosta, ale przy tym (moim zdaniem) cieszy oko.
INGREDIENTS: Aqua, C Yclomethicone, Trimethylsiloxy Silicate, Butylene Glycol, Boron Nitride, Dimethicone, PEG/PPG-18/18 di methicone, Nylon- 12, Tribehenin, Isododecane, Poly-isobutene, Sodium Chloride, Cetyl PEG/ PPG-10/1 Dimethicone, Bisabolol, Serica, Tocopheryl Acetate, retinyl palmitate, Malva Sylvestris Extract, Lactobacillus/Eriodictyon Californicum Ferment Extract, Cymbidium Grandflorum Flower Extract, Alumina, Polydimethylsil Oxane/Polymethylsilesquioxane Copolymer, Ethylene Brassylate, Methicone, Trisiloxane, Sorbitan Sesquioleate, Tetrasodium Etidronate, Methylparaben, Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492.


Konsystencja i zapach
Kosmetyk jest zbity, gęsty, treściwy i delikatnie toporny pod palcami. Nie ma tu mowy o spływaniu czy rozlewaniu. Ja wolę lżejsze konsystencje w podkładach, ale nie zauważyłam, aby wpływało to negatywnie na komfort aplikacji, dlatego nie zaliczę tego do minusów produktu.
Jeżeli chodzi o zapach to jest dosyć intensywny i wyczuwalny w trakcie aplikacji. Jednak nie utrzymuje się na skórze zbyt długo. A pachnie mydłem ;) Ogólnie nie przepadam za mocnymi zapachami w kosmetykach kolorowych, ale ten zdecydowanie cieszy mój nos ;)

Krycie i kolor
Potwierdzam, zdecydowanie jest to podkład o mocnym kryciu. Więc, jeżeli szukacie czegoś, co przykryje Wam niemal wszystko to z tego kosmetyku będziecie zadowoleni. Jeżeli chodzi o dobór kolorystyczny to myślę, że z tym również nie powinniście mieć problemu. Gama jest całkiem szeroka i można w niej znaleźć piękne żółto-oliwkowe tonacje. Przynajmniej mnie kolorek 150 Buff pasuje idealnie. Na razie pozostało mi jeszcze troszeńkę opalenizny z lata, ale za jakiś miesiąc, będzie idealny ;)
A jak mogę opisać mój odcień? Jest jaśniutki, dla bladziochów w sam raz, ale nie ma żółtych tonów, a wręcz przeciwnie, jest przyjemnie żółto-oliwkowy. Może delikatnie trupi i ziemisty, ale na okres jesienno-zimowy, mojej cerze pasuje.

od lewej: Neauty Minerals, kryjący Golden Ivory; Loreal, True Match 1N; Revlon, Colorstay Combination/Oily 150 Buff.

Aplikacja i właściwości matujące
Ja nie wyobrażam sobie nałożyć go niczym innym jak tylko gąbeczką. Gdyby w ruch poszedł pędzel to miałabym okropną maskę na twarzy. Aplikacja przebiega bezproblemowo. Nie tworzą się żadne plamy, prześwity czy smugi. Jego gęsta konsystencja nie powoduje trudności w nakładaniu. Także tutaj plus.
Jednak moim zdaniem minusem będzie to, jak wygląda na twarzy. Może jest to wina tego, że jest on matujący, a ja wolę rozświetlające wykończenie, ale mieszam go z płynnym rozświetlaczem, a efekt końcowy i tak mnie do końca nie zadowala. Zdecydowanie matuje - jeżeli tego szukacie w podkładach, to polecam ;) Ja jednak muszę się jeszcze zapoznać z wersją Normal/Dry.
Makijaż wygląda niesamowicie pudrowo, nie wyobrażam sobie nie spryskać go na koniec obficie mgiełką. Uwydatnia też każde możliwe załamanie skóry, każdą zmarszczkę. Bez bakingu się nie obędzie. U mnie podkreśla też pory, które na co dzień nie są aż tak widoczne. Nie współpracuje dobrze z korektorem Lasting Perfection, dziwnie się waży i roluje. Zdecydowanie najgorzej prezentuje się jednak na nosie. Jest to strefa, z którą mam ogromne problemy, jeżeli chodzi o podkłady, ale ten jest wybitny (w negatywnym sensie), podkreśla każdą suchą skórkę, mimo że ich tam praktycznie nie ma, waży się i wygląda niesamowicie sucho.


Próbowałam nakładać go również na bazę nawilżająco-wygładzającą z Kobo i przy niej efekt był już znacznie lepszy. Całość wyglądała bardziej naturalnie, ale z bliska wciąż można było dostrzec tzw. maskę.

Trwałość
No i tutaj znów potwierdzam, że zdecydowanie jest to produkt długotrwały. Zastyga na twarzy i w stanie idealnym utrzymuje się ok. 5-6 godzin, przy użyciu bazy jakieś 2-3 godziny dłużej. Po tym czasie zaczyna się świecić, ale pozostaje na skórze do samego zmycia. Po całym dniu (a nawet nocy) jest nietknięty i prezentuje się identycznie jak zaraz po aplikacji. No, może jedynie skóra pod nim jest już delikatnie zmęczona i przesuszona, ale z odległości ok. metra wygląda dobrze.


Cena i dostępność
Z dostępnością nie ma żadnego problemu. Znajdziecie go w każdej szafie Revlon w wielu drogeriach, np. Rossmann. Stacjonarnie trzeba za niego zapłacić troszkę więcej, bo ok. 70 zł, jednak polecam szukać go w drogeriach internetowych (prawie każda ma go w swoim asortymencie, w tym Ladymakeup - patrz: link wyżej), bo tam możecie go dorwać już za niecałe 30 zł.

Podsumowując...
Nie jest to podkład, który trafi do moich ulubieńców. Na plus zasługuje jego kolor, krycie i niesamowita trwałość. Z tych właśnie względów zostanie w mojej kosmetyczce i pójdzie w ruch, kiedy będę potrzebowała czegoś na większe wyjścia. Jednak to, jak matowo i nienaturalnie prezentuje się na mojej cerze, sprawia, że na co dzień będzie pozostawał nietknięty w moim kuferku.
Moja ocena: 3-/5

Znacie ten podkład? Lubicie? Jaką macie wersję? Jak się u Was sprawdza? Podzielacie zachwyty większości? Czy może macie zdanie podobne do mojego? A może ktoś z Was jeszcze go nie próbował? Kusi, czy raczej nie macie zamiaru po niego sięgać?

~ wredna
Czytaj więcej

KUPIŁAM, WYGRAŁAM, DOSTAŁAM #5
Kilka nowości i jeden stały bywalec

76 komentarzy:
Ostatnio w mojej kosmetyczce pojawiło się kilka nowości, więc stwierdziłam, że warto napisać kolejny post z haulem. Dziś będzie jeden stały bywalec, kilka zupełnie dla mnie nowych kosmetyków i kilka, o których dziś jedynie wspomnę, a na blogu będą miały jeszcze swoje pięć minut. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę i może któreś z prezentowanych przeze mnie produktów wpadną Wam w oko, albo podzielicie się ze mną swoją opinią na temat tych, których jeszcze nie miałam okazji wypróbować ;)


Revlon, Colorstay
Kultowy produkt, którego w mojej kosmetyczce jeszcze nie było. Zawsze go omijałam z powodu jego mocnego krycia. Zazwyczaj sięgam po lżejsze podkłady. Jednak teraz, gdy do stosowania na co dzień odkryłam minerały, a zbliżają mi się dwa wesela, postanowiłam go przetestować. Jeszcze nie miał swoich pięciu minut ;) Ale na pewno na blogu pojawi się recenzja. Wybrałam kolor 150 Buff, wersję dla cery tłustej i mieszanej. Trochę się obawiam, że będzie zbyt matujący, ale ten sam odcień dla cery normalnej i suchej ma odcień, który mi nie odpowiada. Najwyżej zmieszam go odrobinę z True Match ;)


Ardell, Lash Grip
Pierwszy w mojej kolekcji klej do rzęs ;) Jak się możecie domyślić, sztucznych jeszcze nigdy nie nosiłam. Ale zamierzam na wspomnianym wcześniej weselu je wypróbować ;) Oczywiście, wcześniej jeszcze kilka razy spróbuję zaaplikować rzęski, bo wiadomo, że trzeba nabrać trochę wprawy ;) Myślę, że i jego recenzja mogłaby się pojawić, jeśli ktoś z Was byłby zainteresowany ;)


Collection 2000, Lasting Perfection
Ten korektor przewijał się na moim blogu już wiele razy ;) Jest to właśnie ten stały bywalec. Ostatnio pojawił się w denku, więc normalnym jest, że występuje również w haulu ;) Jak kończę jedno opakowanie to kolejne już mam w zapasie ;) Jedyny korektor, który zadowala mnie swoim kryciem, a przy tym jest przystępny cenowo ;) Pełnej recenzji na blogu jeszcze nie było, ale jeżeli bylibyście zainteresowani to może się pojawić ;) Używam go już tak długo, że mogę o nim co-nieco powiedzieć / napisać ;)


Revers Cosmetics, Eyeshadow Lavien
Dzisiaj o nich jedynie wspominam, bo planuję posta, w którym zobaczycie te maleństwa w akcji ;) Na razie zdradzić mogę tyle, że byłam pozytywnie nimi zaskoczona ;) Także, jeżeli jesteście ich ciekawi to, jak to się z angielska mówi, stay tuned :D


Revers Cosmetics, Long Vitalash
Produkt, który do złudzenia opakowaniem przypomina mi Long 4 Lashes :D On też jeszcze czeka na swoją kolej. Nie zaczęłam jeszcze testów, bo mam cerę i oczy skłonne do uczuleń na tego typu produkty, więc musi sobie jeszcze poleżeć, bo na razie mam kilka ważnych większych imprez i nie chciałabym nagle obudzić się ze spuchnięta buzią, a już się tak zdarzało ;) O nim też na blogu jeszcze przeczytacie ;) Najprawdopodobniej w oddzielnej recenzji ;)


Revers Cosmetics, Eyebrow Corrector
Według producenta jest to produkt 3w1: henna, maskara i korektor. Oczywiście wszystkie trzy przeznaczone do brwi ;) Na opakowaniu dostajemy również informację o tym, że kosmetyk zawiera keratynę ;)
Mój kolor to 01 Light Brown i stanowi on najjaśniejszy odcień w dostępnej gamie. Do wyboru mamy jeszcze 02 Dark Brown i 03 Black. Pojemność opakowania wynosi 12 ml.
INGREDIENTS: Aqua, Glycerin, Panthenol, Acrylates/Acrylamide Copolymer, Paraffinum Liquidum, Carboner, VP/VA Copolymer, Alcohol denat., Saccharum Officinarum Roots Extract, Panicum Miliaceum Semen Extract, Arginine, Sanicula Europaea Herbal Extract, Proline, Ascorbic Acid, Malic Acid, Alanine, Phenethyl Alcohol, Rosmarinic Acid, Serine, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Hydrolyzed Keratin, Ethylexylglycerin, Disodium EDTA, Polysorbate-85, [+] Cl 77891 (dwutlenek tytanu), Cl 77492 (wodorotlenek żelaza), Cl 77491 (tlenek żelaza), Cl 77288 (tlenek chromu zielony), Talc. 
Kosmetyk będzie odpowiedni dla osób, które szukają delikatnego podkreślenia brwi na co dzień. Polecam raczej dla tych, którzy mają ładne naturalne włoski i chcą je jedynie delikatnie przyciemnić. U mnie korektor ten niestety się nie sprawdzi, bo ja nie wyobrażam sobie uzupełnienia moich luk w brwiach. 
Spiralka jest malutka, więc bez problemów można nią precyzyjnie zaaplikować kosmetyk. Ładnie też radzi dobie z rozczesaniem i rozdzieleniem włosków. Moim zdaniem, jednak, nabiera troszkę za dużo produktu, radziłabym pozbyć się jego nadmiaru przed użyciem ;) Ma dosyć wodnistą konsystencję, dzięki której płynnie się go nakłada. Wysycha na mat i utrzymuje się cały dzień.
Jeżeli chodzi o dostępność to znalazłam go jedynie na perfumerianiebieska.pl w cenie 7,50 zł.


Revers Cosmetics, Vivat Mat Liquid Lipstick
Pomadka w, bardzo modnej ostatnio, płynnej formie. Na opakowaniu nie mamy informacji dotyczącej składu kosmetyku, nie znalazłam jej też na stronie Revers Cosmetics. Producent pisze o niej tak:
VIVAT MAT Liquid Lipstick, Pomadka w płynie pozwalająca uzyskać spektakularny efekt wyraziście matowych ust. Dzięki kremowej konsystencji pomadkę nakłada się gładko jak błyszczyk, zapewniając ultramatowy, kryjący efekt. VIVAT MAT delikatnie spulchnia usta dzięki czemu stają się one pełniejsze, a ich matowy kolor pozostaje na długi czas intensywny i nasycony. Matowe, pełne usta. Efekt wysokiego poziomu krycia.
Mój kolor to 07, a pojemność pomadki wynosi 5 ml.
Odcień całkiem ładny, określiłabym go jako typowy mauve/nude. Idealnie zgrywa się z konturówką Essence Satin Mauve.
Bardzo eleganckie opakowanie skrywa aplikator typowy dla błyszczyków i pomadek w płynie. Kosmetyk ma kremową formułę, która rzeczywiście gładko się nakłada. Jednak mam pewne zastrzeżenia jeżeli chodzi o równomierność nakładania produktu. Trzeba troszkę nad nim popracować, aby uzyskać jednolity efekt.
Pomadka długo wysycha, ponad 5 minut, i moim zdaniem nie jest to ultramatowy efekt. Określiłabym go raczej jako satynę. Znam bardziej matowe pomadki.
Jeżeli chodzi o jej trwałość to ze mną pozostała przez jakieś 3 godziny (nie nakładałam pod nią konturówki). Do najtrwalszych nie należy, ale bardzo ładnie schodzi. Nie wiem czemu, ale spodziewałam się, że będzie zostawiała nieestetycznie zabarwione suche skórki, ale nic z tych rzeczy. Mam wrażenie, że delikatnie barwi usta, dzięki czemu granica między miejscami, w których pomadka jeszcze jest, i tymi, w których już się "zjadła", jest mniej widoczna.
Kupicie ją na frocus.pl za 6,99 zł.


Dorzucam jeszcze swatche korektora do brwi i pomadki (już zaschniętej).


Macie któreś z tych produktów? Lubicie? A może u Was się nie sprawdziły? Czy tylko ja tak długo zwlekałam z przetestowaniem kultowego Colorstay? A może chcielibyście zobaczyć szczegółową recenzję którejś z przedstawionych przeze mnie rzeczy?

~ wredna
Czytaj więcej