Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Focallure. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Focallure. Pokaż wszystkie posty

MOJA KOLEKCJA PALET CIENI - AKTUALIZACJA
Czyli co nowego udało mi się zgromadzić w ciągu roku +Wyniki!

72 komentarze:
Na moim blogu pojawił się już kiedyś wpis dotyczący mojej kolekcji palet. Jednak od tamtego czasu minął już ponad rok, więc wypadałoby pokazać Wam moje aktualne zbiory. Od razu zaznaczę, że nie będzie tego dużo, bo staram się ograniczać w kupowaniu nowych cieni, z racji tego, że i tak nie używam ich na co dzień, a tylko na większe okazje. Szczególnie, że ostatnio na rynku pojawia się cała masa pięknych, ciepłych kompozycji, na które mam chrapkę, ale jednak zdaję sobie sprawę, że większość ich odcieni jestem w stanie zastąpić tymi, które już posiadam ;)
PS Jak tam pogoda u Was? U mnie od wczoraj pochmurno, ale wcześniej było iście letnio. Szykujecie się już na wakacje? Jeśli tak to zajrzyjcie tutaj Rosegal best valentine gift 2018, niby link odnoszący do walentynkowych prezentów, ale jeśli w niego klikniecie to zobaczycie mnóstwo strojów kąpielowych w całkiem fajnych cenach ;)

tło: kardigan
Zacznę od palet, które znalazły się w poprzednim zestawieniu. Są to paletki Iconic z Makeup Revolution i Zoeva Smoky. Jeżeli chcecie o nich przeczytać więcej to zapraszam do poprzedniego posta z moją kolekcją - tutaj.

tło: kardigan  |  breloczek

Focallure, Everchanging
Gwarancja najwyższej jakości czternastu cieni do powiek. Odpowiednia dla wszystkich rodzajów cery. Naturalne kolory o wysokiej trwałości. Łatwe w użyciu, odpowiednie dla profesjonalistów i osób, które zaczynają swoją przygodę z makijażem.
Moja wersja: Everchanging
Gramatura: 14 g
Cena: $16.47 ≈ 55,50 zł
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
O tej palecie pisałam już na blogu, i to nawet nie raz, bo pojawiła się również w ulubieńcach. Kiedy na nią patrzę to na myśl przychodzi mi kontrowersyjna Subculture od ABH. Wiem, że cienie są inne, ale ogólna kompozycja jest utrzymana w podobnej kolorystyce. Znajdziemy tu zarówno ciepłe, jak i te chłodniejsze odcienie. Jeżeli chodzi o wykończenia to mamy tutaj cienie metaliczne i matowe, czyli właśnie takie, jakie lubię najbardziej. Swego czasu korzystałam z niej bardzo często, teraz staram się sięgać również po inne palety ;)
INGREDIENTS: Talc, Mica, Silica, Magnesium Stearate, Dimethicone, Ethylhexyl Palmitate, Caprylic / Capric Triglyceride, CI42090, CI16035, CI19140, CI77742, CI77492, CI77007, CI77491, CI77499, CI77891, Tocopherol, Phenoxyethanol.

tło: kardigan  |  body

SixPlus, Eye
Osiemnaście wysoce napigmentowanych, kwadratowych cieni w jednej palecie. Łatwe w blendowaniu i długotrwałe. Przekrój odcieni od zimnych po ciepłe pozwoli stworzyć idealny makijaż dzienny. W paletę wkomponowane zostały cienie o wykończeniach matowych oraz metalicznych.
Wymiary: 18,1 cm / 10,3 cm.
Gramatura brutto: 180g.
Całkowita gramatura cieni: 30g.
Cena: $9.40 ≈ 31,68 zł
Jak możecie zauważyć jest to paleta inspirowana słynną Hudą Beauty Rose Golden. Przyznam szczerze, że osobiście nie sięgam po nią już tak często, ale siostra bardzo ją lubi, więc u niej wykonuję makijaż zazwyczaj właśnie tą kompozycją. Chyba bardziej zaczęły mi się podobać ciepłe brązy i rudości, i z tych, które są w tej palecie też czasami korzystam. Jak widzicie poniżej pigmentacja jest bardzo dobra, odcienie ciekawe i znajdziemy tutaj zróżnicowane wykończenia, od matu, przez satynę i perłę do metalicznych cieni.
A pełną recenzję tej palety znajdziecie tutaj.
INGREDIENTS: Talc, Illite, Magnesium Stearate, Silica, dimethicone, Hydrogenated Polyisobutene, Mineral Oil, Diisostearyl Malate, Methylparaben, Propylparaben.
May Contain: Iron Oxide Red (Cl 77491), Iron Oxide Black (Cl 77492), Iron Oxide Yellow (Cl 77499), Titanium Oxide Black (Cl 77891).

tło: kardigan  |  body


Paleta własna, GlamShadows i Kobo
Moje odcienie GlamShadows: Miodowy, Paprykarz, Różowe Złoto, Tango, Bingo, Szare Bordo,
Mój odcień Kobo: 104 Pale Peach
Cena Glamshadows: 12 zł
Cena Kobo: 10,39 zł
Paleta: DIY - tutaj
Paletę magnetyczną wykonałam sama. Instrukcję możecie znaleźć pod powyższym linkiem. Recenzję cieni GlamShadows przeczytacie tutaj.
Przyznam Wam się jednak, że rzadko sięgam po te cienie. Są one bardzo dobrze napigmentowane i wyglądają ślicznie, ale jakoś inne palety bardziej mnie inspirują ;)

tło: kardigan  |  body

Anastasia Beverly Hills, Modern Renaissance
Paleta czternastu niezbędnych cieni, która zawiera zarówno neutralne, jak i różowo-czerwone tony. Użyj pierwszej palety marki Anastasia Beverly Hills - Modern Renaissance, która dostępna jest w sprzedaży stałej, do stworzenia niezliczonej liczby makijaży idealnych zarówno na co dzień, jak i na wyjścia.Formuła zapewniająca wysoką pigmentację i łatwość rozcierania cieni.11 matów i 3 cienie metaliczne.Dwustronny, miękki pędzelek.
Gramatura: 14x0,7 g
Cena: $42 ≈ 141,52 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Cudna, piękna no i moja ;) Kultowa paleta, o której w ostatnim czasie było bardzo głośno. Ma przepiękne, ciepłe odcienie, od brązów, przez szare fiolety po róże i złoto. Idealnie pasuje do swojej nazwy, lub odwrotnie - jej nazwa perfekcyjnie ją odzwierciedla. Przy wykonywaniu swatchy do dzisiejszego posta ponownie się w niej zakochałam i odkryłam rewelacyjną pigmentację. Wystarczyło delikatnie dotknąć cienia palcem ;) Ostatnio poszła troszkę w odstawkę, bo chciałam ją zatrzymać na większe okazje, ale chyba nie ma sensu ;) Jak mam ochotę ją wykorzystać to czemu się powstrzymywać? :D Zbliżają się moje urodziny i wiem z pewnością, że to właśnie po tę kompozycję sięgnę do stworzenia urodzinowego makijażu ;)

tło: kardigan  |  body

A na koniec jeszcze wyniki konkursu, w którym do wygrania była wybrana para rzęs marki Perhaeps. Zwycięzcą jest...
Kraina Scarlett
Gratuluję i proszę o kontakt na adres mailowy wrednazwyboru@gmail.com

Co o nich sądzicie? Jakie są Wasze ulubione palety? A może macie którąś z nich? Jak sprawują się u Was? Jaka była Wasza pierwsza paleta? I czy Wasza kolekcja cieni jest bogata, czy raczej ograniczacie się do kilku sztuk?

~ wredna
Czytaj więcej

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY #3
Tylko kilka produktów + czyżbym polecała serial?!

66 komentarzy:
Ulubieńcy pojawiają się na moim blogu jeszcze rzadziej niż denko. Ostatnio postanowiłam, że to zmienię i bardziej będę analizowała moje zadowolenie z danych produktów. Dziś będzie tylko kilka kosmetyków, ale za to takich, które pokochałam. W tym jeden zapach, który męczę niemal dzień w dzień. A wiecie, że to do mnie nie podobne, bo lubię zróżnicowanie w tej kwestii i jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie zaaplikowania tych samych perfum drugi dzień z rzędu.
W ostatnim poście tego typu wspominałam też o filmie. A dzisiaj chciałabym Wam polecić serial ;)

tło: bluzka pędzle

Kallos Milk, maska do włosów z proteinami mleka
Maska do włosów w kremie Kallos Milk z ekstraktem z proteiny mlecznej. Dzięki zawartości pielęgnującej właściwości proteiny mlecznej dogłębnie nawilża i odżywia  całą strukturę włosów. Po zastosowaniu włosy stają się jedwabiste, lśniące i łatwe w obsłudze. 
Pojemność: 1000 ml
Cena: ok. 10 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
To już druga moja wersja maski do włosów od Kallosa. Wcześniej miałam keratynową i obie bardzo dobrze mi się sprawdzają.
Czytałam na blogach, że nie każdy polubił się z jej zapachem, jednak mi się nawet podoba ;) Moim zdaniem pachnie jak budyń waniliowy ;) Jeżeli jednak myślicie, że Wam nie przypadnie do gustu to raczej nie polubicie się to muszę Wam powiedzieć, że utrzymuje się on na włosach.
A jeżeli chodzi o działanie to moje włosy po użyciu tej maski są lejące, sypkie, puszyste, miękkie. Produkt dodaje odrobinę objętości, a z pewnością zapobiega przyklapnięciu.
INGREDIENTS: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolyzed Milk Protein, Cyclopenta Siloxane, Dimethiconol, Parfum, Benzylalcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

tło: bluzka pędzle

Novex My Curls, maska do włosów
Bogata w czysty olej arganowy i witaminę E maska przeznaczona jest dla osób z suchymi, matowymi włosami oraz przesuszonymi i splątanymi końcówkami. Formuła bazująca na oleju arganowym dogłębnie odbudowuję strukturę włosa.
Gramatura: 100 g
Gramatura pełnowymiarowego produktu: 1000 g
Cena pełnowymiarowego produktu: 45 zł
Termin ważności miniaturki: 12 miesięcy od otwarcia
Miniaturka znaleziona w listopadowym ShinyBox. Już przy okazji opisywania tego pudełka napisałam, że jestem bardzo pozytywnie nastawiona do tego kosmetyku. Wspominałam też o jej pięknym zapachu. Jednak to nie za to ją pokochałam, a za to, że pięknie wygładza i dociąża włosy. Nadaje im blasku, sprawia, że są gładkie, lejące i wyglądają na o wiele zdrowsze. Z pewnością dobrze nawilża i po jej użyciu możecie zapomnieć o przesuszonych końcach ;) Uważam, że wszystkie zapewnienia producenta zostały spełnione ;)
INGREDIENTS: Aqua, Cetearyl Alcohol, Petrolatum, Zea Mays Starch, Cetrimonium Chloride, Hydroxyethyl Urea, Parfum, Phenoxyethanol, Butylene Glycol, Butyrospermum Parkii Butter, Lactic Acid, Argania Spinosa Kernel Oil, Elaeis Oleifera Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Rhodiola Rosea Root Extract, Rosa Centifolia Flower Extract, Rosa Gallica Flower Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glycerin, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Tocopheryl Acetate, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Lycium Barbarum Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Vaccinum Myrtillus Fruit Extract, Sodium Benzoate.


Tesori D'Oriente Diore del Dragone, perfumy
Wyżylin (Dragon Flower), również znany jako Królowa Nocy, to roślina o nietuzinkowym pięknie, która rozkwita jedynie nocą. Jej duże, białe kwiaty, dotknięte blaskiem księżyca, emitują intensywny i czarujący zapach z ciepłymi i aksamitnymi orientalnymi nutami.
Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 20 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Nuty głowy: migdał, pitahaya, morela
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, tuberoza, ylang-ylang
Nuty bazy: wanilia, piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe
To moje uzależnienie. Na początku nie byłam do tych perfum przekonana, bo kupiłam go w ciemno po analizie piramidy zapachowej. Za bardzo kojarzyły mi się z męskim dezodorantem. I rzeczywiście, otwarcie przypomina antyperspirant, który kupicie (chyba) w Biedronce. Ale to, jak one się rozwijają <3 Są delikatne, cieplutki, mięciutkie. To taka puchata powłoczka.
Na pierwszy plan wybija się migdał. I teraz stwierdzam, że potrzebuję kolejnych zapachów z tym składnikiem :D To taki słodziutki migdał, podany na budyniu waniliowym ;) Jak pachnie pitahaya nie mam pojęcia, ale gdzieś w tle da się wyczuć tę morelę, jaśmin i kwiat pomarańczy. Pod tą kołderką kryje się odrobina tuberozy, piżma, bursztynu i drzewa sandałowego. Podejrzewam, że ylang-ylang też się gdzieś tam błąka, ale na szczęście nie da się go ewidentnie wyczuć. Na szczęście, bo za tym składnikiem nie przepadam.
Krótko mówiąc - jeśli nie znacie, to polecam powąchać ;) Może też zachęci Was to, że jest ponoć bardzo podobny do kultowego Hypnotic Poison od Diora.
INGREDIENTS: Alcohol Denat, Parfum, Aqua, Hylocereus Undatus Fruit Juice, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool.


Equilibra Tricologica, olejek nabłyszczający do włosów
OLEJEK NABŁYSZCZAJĄCY DO WŁOSÓW zawiera specjalny kompleks roślinny PHYTOSYNERGIA (aloes+ olejek Arganowy + keratyna z protein pszenicznych), który odżywia, nawilża i odbudowuje trzon włosa. Unikalna formuła preparatu z naturalnymi olejkami odżywia i chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Pojemność: 50 ml
Cena: 28,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
O tym produkcie już pisałam, więc jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam do pełnej recenzji tutaj.
INGREDIENTS: Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Dimethiconol, Linum Usitatissimum Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Parfum.


Equilibra Scrub Corpo, złuszczający peeling do ciała
Peeling z unikalną kompozycją składników, doskonale złuszcza, wygładza i odżywia skórę. Zawiera bogactwo naturalnych olejków oraz sól z Morza Martwego, która zapobiega gromadzeniu się wody w organizmie. Dzięki regularnemu stosowaniu skóra odzyskuje jędrność, jest gładka i zrelaksowana.
Pojemność: 600 gr
Cena: ok. 30 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
O tym peelingu też pojawiła się pełna recenzja. Zapraszam tutaj.
INGREDIENTS: Sodium Chloride, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Maris Sal (Sea Salt), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Zea Mays (Corn) Germ Oil, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Centella Asiatica Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Oil, Menthol, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Tocopherol, Citric Acid.

tło: bluzka pędzle

Focallure, paleta cieni
Gwarancja najwyższej jakości czternastu cieni do powiek. Odpowiednia dla wszystkich rodzajów cery. Naturalne kolory o wysokiej trwałości. Łatwe w użyciu, odpowiednie dla profesjonalistów i osób, które zaczynają swoją przygodę z makijażem.
Moja wersja: Everchanging
Gramatura: 14 g
Cena: $12.99 ≈ 43 zł 
Do kupienia: tutaj
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Pisałam o tej palecie w którymś haulu. Nie do końca byłam z niej zadowolona, bo spodziewałam się innej wersji kolorystycznej. Jednak po pierwszym użyciu całkowicie zmieniłam zdanie. O tym, że cienie mają dobrą pigmentację wiedziałam od zrobienia pierwszego swatcha, ale to, jak one się pięknie blendują, wprawiło mnie w nie lada osłupienie. Byłam w szoku, bo czasami trudniej pracuje mi się z paletą Zoevy. No i dodatkowo te masełkowe metaliczne cienie. Co prawda, ich aplikowanie jest trochę problematyczne, bo niemal wszystkie są potłuczone, ale jak już się z nimi uporam to efekt jest zachwycający ;) Jest to chyba najlepsza chińska paleta w mojej kolekcji.
INGREDIENTS: Talc, Mica, Silica, Magnesium Stearate, Dimethicone, Ethylhexyl Palmitate, Caprylic / Capric Triglyceride, CI42090, CI16035, CI19140, CI77742, CI77492, CI77007, CI77491, CI77499, CI77891, Tocopherol, Phenoxyethanol.


The Fosters, serial amerykański
Para lesbijek, Stef i Lena, wychowuje biologicznego syna, adoptowane bliźniaki i tworzy rodzinę zastępczą dla kolejnej dwójki dzieci.
Liczba sezonów: 5
Liczba odcinków: 98
Najbliższy odcinek: 27.02.18
Czas trwania odcinka: ok. 42 minuty
Jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że od dłuższego czasu nie oglądam seriali. Te, z którymi zostałam do samego końca, lub wciąż śledzę, mogę policzyć na palcach u jednej ręki.
The Fosters zaczęłam oglądać dawno temu, jeszcze kiedy miałam obsesję na temat tasiemców. Później jednak skończył się sezon, trzeba było czekać na kolejny. Zupełnie o tym zapomniałam, a po jakimś czasie byłam zbyt zajęta by wciągać się w jakiś serial. Jednak ostatnio brat mi o nim przypomniał. Któregoś wieczoru miałam więcej czasu i stwierdziłam, że nie zaszkodzi odświeżyć sobie Fostersów. No i przepadłam :D Oglądałam go kiedy tylko znalazłam co najmniej 40 minut :D
Teraz czekam na najnowszy odcinek ;)


Znacie coś z moich ulubieńców? Jak u Was sprawdziły się te produkty? Widzieliście The Fosters? Jak Wam się podobał? A co ostatnio Wam przypadło do gustu? Co jeszcze powinno znaleźć się na tej liście? Jakich Waszych ulubieńców możecie mi polecić? Chcielibyście zobaczyć pełną recenzję któregoś z tych produktów?

~ wredna
Czytaj więcej

CZY JA MAM DÉJÀ VU? PRZECIEŻ TO JUŻ BYŁO!
Takie samo zamówienie z Rosegal?

58 komentarzy:
Tak patrzę i patrzę na to zamówienie i nie mogę odeprzeć wrażenia, że to już było, że sytuacja się powtarza... Widząc tytuł posta większość z Was pomyślała pewnie, że zakupiłam te same produkty co wcześniej. Cóż, i tak, i nie :D
Dokładnie tego samego kosmetyku tutaj nie znajdziecie, a jednak... A jednak coś mi mówi, że już ostatnio miałam podobne wpadki. Jeżeli chcecie wiedzieć o czym mówię to zapraszam do posta tutaj. Bo będzie w dzisiejszym wpisie sporo odniesień do tego właśnie haulu.
Ale o tym niżej. A odbiegając trochę od tematu. Jak zapewne zauważyliście, bo przegapić tego się chyba nie da, że Dzień Zakochanych jest już za rogiem ;) Oczywiście Rosegal również o tym pomyślał i zorganizował promocję Rosegal Valentine's Day 2018 Sales. Także, jeśli wciąż szukacie czegoś dla drugiej połówki to zapraszam ;)


Rosalind, hybrydowe lakiery do paznokci
Sześćdziesiąt kolorów do wyboru. Dobry pędzelek jest kluczowym elementem. Idealne włókna z ogromną wytrzymałością i odpowiednią ilością, która umożliwia gładkie i równomierne nałożenie lakieru na paznokcie. Materiały importowane z Niemiec. Certyfikat zgodności CE.
Waga netto: 25 g
Moje kolory: W13 (brokatowy), E24 (delikatny róż z drobinami)
Pojemność: 7 ml
Cena: $9.13 ≈ 32,16 zł (teraz $5.14 ≈ 17,22 zł)
Termin ważności: brak informacji
Do kupienia: tutaj
I tutaj mamy pierwszy element mojego déjà vu. Jednak to było planowane ;) Lakiery chińskie bardzo lubię i dobrze mi się sprawdzają. Tych z Rosalind jeszcze nie próbowałam, ale już się nie mogę doczekać, bo ten kolor z drobinami różowo-niebiesko-białymi bardzo mi się podoba i już mam pewien pomysł na zdobienie z jego wykorzystaniem ;) Drugi jest raczej brokatowym topem, solo potrzebowałby wielu warstw dla pełnego pokrycia. Ale jeśli jesteście zdeterminowani i cierpliwi to - śmiało! ;)
INGREDIENTS: Polyurethane Acrylate Oligomer (50-60%), Anti-Setting Agent (1-5%), Special Acrylate Oligomer (20-30%), Photoinitiator (1-5%), Ethyiene Glycol Methacrylate (10-20%), Pigment / Glitter (8-10%).


Focallure, sypki pigment
Gwarancja wysokiej jakości. Każdy pigment zapakowany w oddzielny słoiczek w małym, poręcznym opakowaniu. Długotrwały. Zawiera wysokiej jakości składniki, które zapewniają blask i połysk. Łatwe w użyciu zarówno dla profesjonalistów, jak i amatorów.
Mój odcień: Rose Gold
Gramatura: 4,5 g
Cena: $6.93 ≈ 23,22 zł (teraz $4.35 ≈ 14,57 zł)
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Do kupienia: tutaj
I kolejny, acz planowany, element mojego déjà vu. Wiecie już o czym mówię? Ten i poprzednie pigmenty zamówiłam mniej-więcej w tym samym czasie, więc nie wiedziałam jeszcze czego po nich oczekiwać. Powiecie pewnie, po co decydować się na aż trzy kolory produktu, kiedy nic o nim nie wiem. Ale te odcienie są tak piękne, że nie mogłam się oprzeć ;) Jak już czytaliście poprzedniego posta to wiecie, że muszę je rozpracować i nauczyć się tych cudeniek używać.
INGREDIENTS: Simethicone, Dimethicone, CI15850, KI4, CI75300, CI77007, CI77015, CI77019, CI77400, CI77480, CI77489, CI77718, CI77742.


Zestaw gąbek do makijażu
Zestaw trzech gąbeczek w różnych kolorach i rozmiarach. Idealnie sprawdzą się w trzech etapach robienia makijażu - nałożeniu podkładu, konturu i korektora. Gwarancja wysokiej jakości, która umożliwi płynną i gładką aplikację kosmetyków. W celu uzyskania delikatnego krycia należy użyć zwilżonych narzędzi.
Ilość sztuk w opakowaniu: 3
Cena: $6.70 ≈ 22,45 zł (teraz $5.26 ≈ 17.62 zł)
Termin ważności: 3 miesiące od otwarcia
Do kupienia: tutaj
Jedyny element tego zamówienia, który nie wzbudza we mnie myśli: Przecież to już było :D Cały zestaw wrzuciłam do koszyka dla tej najmniejszej gąbeczki ;) Brakowało mi takiej w kolekcji ;) Potrzebowałam takiego maleństwa do rozprowadzania korektora pod oczami. Wszystkie są dosyć miękkie i podejrzewam, że dobrze się sprawdzą, ale ta najmniejsza to przeszła samą siebie. Jest tak mięciutka i elastyczna, że nie mogę się doczekać, kiedy jej użyję ;)


Rihao, paleta cieni do powiek
Wyraźne kolory z gładką i jedwabną strukturą. Uwolnij swoją kreatywność i stwórz idealny makijaż na imprezy, wyjścia. Idealna dla profesjonalistów i laików. 
Moja wersja: A Litter Love
Ilość cieni w opakowaniu: 10
Cena: $7.79 ≈ 26 zł
Do kupienia: tutaj
I ta paleta to kropla, która przepełniła czarę. Niby tego kosmetyku wcześniej nie zamawiałam, ale sam fakt, że jest to paleta cieni daje mi poczucie déjà vu. A dodatkowo fakt, że zdecydowałam się na zupełnie inną wersję kolorystyczną już upewnia mnie w fakcie, że historia się powtarza.
Ale do samej palety. Wygląda trochę jak takie kosmetyki dla dzieci :D No i same cienie też dobrze by się jako zabawka nadawały... Zupełnie nie dla mnie, więc albo pójdzie w świat, albo zorganizuję jakieś rozdanie ;) Co Wy na to? ;)
Składu Wam nie podam, bo na palecie niby jest, ale napisany po chińsku... Także na niewiele mi się te krzaczki zdadzą.


Podsumowując...
To już było. Zdecydowanie. Ale nie ma się co użalać nad powtarzającą się historią, tylko przejść do konkretów. Najbardziej cieszą mnie lakiery i z nich też jestem bardzo zadowolona. Dodatkowo mam spore nadzieje co do pigmentu i gąbeczek. Paleta to totalna klapa. Nie dość, że dostałam wersję kolorystyczną inną niż zamawiałam, to jeszcze zupełnie nie trafia ona w mój gust.
Skoro "to już było" to hipokryzją byłoby danie całości innej niż poprzednio oceny ;)
Moja ocena: 3+/5

Co sądzicie o moim zamówieniu? Znacie którąś z rzeczy? Jak się Wam sprawdza? Zdarzyło się Wam, że pomylili wersję jakiegoś produktu? Kłóciliście się o swoje? A może pogodziliście się i wykorzystaliście to, co dostaliście? Zainteresowało Was coś z mojego zamówienia?

~ wredna
Czytaj więcej

BLING BLING, CZYLI WSZYSTKO CO SIĘ ŚWIECI
Paznokciowo-makijażowy haul z Rosegal

43 komentarze:
Jeżeli czytacie mojego bloga to wiecie, że jestem ogromną fanką matu. Cienie i pomadki o takim wykończeniu należą do moich ulubionych. Jednak, o ile błysku na ustach nie toleruję, o tyle w kwestii makijażu oka bardziej przypominam standardową kobietę-srokę i lubię, kiedy jakiś akcent na powiece pięknie łapie światło. Poza tym ostatnio oszalałam na punkcie brokatowych paznokci, więc dzisiaj troszkę tego błysku chciałam przesłać i Wam w postaci haulu kosmetycznego z Rosegal.


Rosalind, hybrydowe lakiery do paznokci
Sześćdziesiąt kolorów do wyboru. Dobry pędzelek jest kluczowym elementem. Idealne włókna z ogromną wytrzymałością i odpowiednią ilością, która umożliwia gładkie i równomierne nałożenie lakieru na paznokcie. Materiały importowane z Niemiec. Certyfikat zgodności CE.
Waga netto: 25 g
Moje kolory: M18 (satynowy róż), 1353 (srebrny brokat)
Pojemność: 7 ml
Cena: $7.45 ≈ 25 zł (teraz $5.29 ≈ 17,56 zł)
Termin ważności: brak informacji
Do kupienia: tutaj
Chińskie lakiery hybrydowe bardzo lubię. Wiem, że zdania na ich temat są podzielone, a temat ich składu jest wręcz kontrowersyjny. Ja jednak od dłuższego czasu takich używam i nic złego z moimi paznokciami się nie dzieje. A jeżeli chodzi o jakość to zauważyłam, że wypadają lepiej niż niektóre z tych, które dostępne są w Polsce. O Rosalind słyszałam sporo pochlebnych opinii, ale te dwa to moje pierwsze sztuki. Jak wypróbuję to dam znać jak się sprawdzają ;) Co do kolorków to bardzo mi się podobają ;)
INGREDIENTS: Polyurethane Acrylate Oligomer (50-60%), Anti-Setting Agent (1-5%), Special Acrylate Oligomer (20-30%), Photoinitiator (1-5%), Ethyiene Glycol Methacrylate (10-20%), Pigment / Glitter (8-10%).


NewArtist, lakier hybrydowy
Pozbawiony toksycznych i szkodliwych składników. Wysoka jakość i mało wyczuwalny zapach. Idealna wytrzymałość. Oferujemy szeroki wachlarz kolorów i profesjonalne lakiery hybrydowe za przystępną cenę. Wysoka trwałość (2-3 tygodnie).
Mój kolor: 055
Pojemność: 7 ml
Cena: $7.13 ≈ 23,70 zł (teraz $4.78 ≈ 15,90 zł)
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Do kupienia: tutaj
Ta marka jest mi zupełnie obca. Będę testowała ;) I to z ogromną chęcią, bo kolor jest przepiękny. Idealny odcień różu. Dokładnie taki, jakiego szukałam od długiego czasu. Krycie porządne, dwie warstwy wystarczą ;)
INGREDIENTS: Polyacrylate-12 (40-48%), Acrylates (16-16,92%), Hema (18%), Hydroxycyclohexyl Phenyl Keteae (2,3-2,8%), Trimethylhexyl Diphenylphoshine Oxide (9%), Colloidal Platinum (0,03%), Silica (5,73-6,13%), Water (0,04%), Titanium Dioxide (0,05%). May contain: CI77891, CI77491, CI77510, CI77289.

Rosalind, matowy top
Sześćdziesiąt kolorów do wyboru. Dobry pędzelek jest kluczowym elementem. Idealne włókna z ogromną wytrzymałością i odpowiednią ilością, która umożliwia gładkie i równomierne nałożenie lakieru na paznokcie. Materiały importowane z Niemiec. Certyfikat zgodności CE.
Waga netto: 25 g
Pojemność: 7 ml
Cena: $6.74 ≈ 22,40 zł (teraz $5.29 ≈ 17,60 zł)
Termin ważności: brak informacji
Do kupienia: tutaj
Na początku napisałam, że będzie o blasku, a tu mat :D No cóż, nie mogłam się powstrzymać ;) Matowe pazurki kocham równie mocno co brokatowe ;) Myślę, że każda lakieromaniaczka powinna mieć taki top w swojej kolekcji.
INGREDIENTS: Polyurethane Acrylate Oligomer (50-60%), Anti-Setting Agent (1-5%), Special Acrylate Oligomer (20-30%), Photoinitiator (1-5%), Ethyiene Glycol Methacrylate (10-20%), Pigment / Glitter (8-10%).


Focallure, sypkie pigmenty
Gwarancja wysokiej jakości. Każdy pigment zapakowany w oddzielny słoiczek w małym, poręcznym opakowaniu. Długotrwały. Zawiera wysokiej jakości składniki, które zapewniają blask i połysk. Łatwe w użyciu zarówno dla profesjonalistów, jak i amatorów.
Moje odcienie: Mauve Pearl, Frost
Gramatura: 4,5 g
Cena: $6.93 ≈ 23 zł (teraz $4.35 ≈ 14,45 zł)
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Do kupienia: tutaj
Gdzieś kiedyś czytałam pozytywne opinie na temat tych pigmentów z Focallure, więc postanowiłam spróbować. Na pierwszy rzut oka wyglądają dobrze. Ale chyba nie umiem ich używać. Są bardzo suche i pylą się niesamowicie. Jeżeli macie dla mnie jakieś rady to chętnie posłucham. Kiedy próbuję je nałożyć to większość ląduje na twarzy, w powietrzu i na włosach… Poza tym kolorki zupełnie nie podobne do tych prezentowanych na stronie, ale do tego już się przyzwyczaiłam ;) Niemniej, bardzo mi się podobają, przynajmniej w słoiczkach.
Na opakowaniu pigmentu Frost jest logo cruelty free.
INGREDIENTS:
Mauve Pearl: Talc, Mica, Silica, Magnesium Stearate, Dimethicone, Ethylhexyl, Palmitate, Caprylic / Capric Triglyceride, CI42090, CI16035, CI19140, CI77742, CI77492, CI77007, CI77491, CI77499, CI77891, Tocopherol, Phenoxyethanol.
Frost: Simethicone, Dimethicone, CI15850, KI4, CI75300, CI77007, CI77015, CI77019, CI77400, CI77480, CI77489, CI77718, CI77742.


Focallure, brokatowy eyeliner
Gwarancja wysokiej jakości. Długotrwały. Zawiera wysokiej jakości składniki, które zapewniają blask i połysk. Łatwe w użyciu zarówno dla profesjonalistów, jak i amatorów.
Mój odcień: Platinum
Gramatura: 8 g
Cena: $5.76 ≈ 19,12 zł (teraz $3.78 ≈ 12,55 zł)
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Do kupienia: tutaj
Rzadko sięgam po takie eyelinery, ale zamówiłam go z myślą o odcinaniu powieki przy cieniowaniu, tzw. cut crease. Kolor zdecydowanie nie przypomina tego zaprezentowanego na stronie i raczej nie określiłabym go jako Platinum. Owszem, w opakowaniu wygląda ciekawie, ale pędzelek nabiera bardzo mało brokatu. Nie wiem czy nie powędruje w świat.
Tutaj również na opakowaniu widnieje logo cruelty free.
INGREDIENTS: Water, Glycerin, Propylene Glycol, Carbomer, Triethanolamine, PVP, Polyvinyl Alcohol, Alcohol, Calcium Sodium Borosilicate, Tin Oxide, Polyethylene Terephthalate, Aluminum, Polysilicone-1, CI77891, CI77520.


NewArtist, pędzelek do zdobień
Umożliwia stworzenie pięknego zdobienia w kilka sekund. Z jego pomocą stworzysz wzorki 3D. Idealny do profesjonalnego użycia, ale sprawdzi się również do użytku domowego.
Długość włosia: 7 mm
Waga netto: 15 g
Cena: $12.06 ≈ 40 zł (teraz $6.54 ≈ 21,70 zł)
Do kupienia: tutaj
Cóż, cena nie mała, ale wiem, że takie pędzelki do tanich nie należą. Ostatnio szukam takich o włosiu idealnym. Jakiś czas temu pokazywałam Wam zestaw z uroczymi rączkami i tamten sprawdza się całkiem w porządku, ale to nadal nie to. Ten wygląda przyzwoicie i mam nadzieję, że dobrze się sprawdzi.
A co do wyglądu, to czyż te koraliczki-kamyczki nie wyglądają przepięknie? :D


Focallure, paleta cieni
Gwarancja najwyższej jakości czternastu cieni do powiek. Odpowiednia dla wszystkich rodzajów cery. Naturalne kolory o wysokiej trwałości. Łatwe w użyciu, odpowiednie dla profesjonalistów i osób, które zaczynają swoją przygodę z makijażem.
Moja wersja: Everchanging
Gramatura: 14 g
Cena: $16.47 ≈ 54,70 zł (teraz $11.20 ≈ 37,20 zł)
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Do kupienia: tutaj
Zacznę od tego, że dostałam nie tę paletę, którą zamówiłam... Miała być ta inspirowana Modern Renaissance od Anastasii Beverly Hills. Chciałam zrobić dla Was porównanie z oryginałem. Otrzymałam kopię (chyba) Subculture tej samej marki. Ale to już pomińmy i przejdźmy do samej palety.
Jak widzicie, kilka cieni przyszło do mnie potłuczonych. Są to te metaliczne i kiedy ich dotykam to doskonale rozumiem, dlaczego nie przetrwały transportu. Są miękkie, niemalże masełkowate. Uginają się pod dotykiem. Ale dzięki temu ich pigmentacja jest oszołamiająca, a blask oślepiający. Naprawdę. Mam tylko problem z tym, że brudzą mi całą paletę… Maty są słabiej napigmentowane, ale dają radę. Nie próbowałam nią jeszcze stworzyć czegoś na oczach, ale zapowiada się ciekawie ;)
Na opakowaniu jest logo cruelty free.
INGREDIENTS: Talc, Mica, Silica, Magnesium Stearate, Dimethicone, Ethylhexyl Palmitate, Caprylic / Capric Triglyceride, CI42090, CI16035, CI19140, CI77742, CI77492, CI77007, CI77491, CI77499, CI77891, Tocopherol, Phenoxyethanol.


Podsumowując…
Zamówienie całkiem udane. Poza wpadką ze złą paletą, nie mam większych zastrzeżeń. Muszę popracować nad techniką nakładania pigmentów i zastanowić się co zrobić z eyelinerem. Bardzo zadowolona jestem z lakierów, zarówno tych Rosalind, jak i tego z NewArtist. Mam też nadzieję, że pędzelek do zdobień się sprawdzi.
Ogólna ocena: 3+/5

Co sądzicie o moim zamówieniu? Znacie którąś z rzeczy? Jak się Wam sprawdza? Zdarzyło się Wam, że pomylili wersję jakiegoś produktu? Kłóciliście się o swoje? A może pogodziliście się i wykorzystaliście to, co dostaliście? Zainteresowało Was coś z mojego zamówienia?

~ wredna

Czytaj więcej

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY #2
Głównie kosmetycznie, ale nie tylko

71 komentarzy:
Ta seria bardzo rzadko pojawia się na moim blogu. Powód? Nie testuję aż tylu nowych produktów, żeby mieć odpowiednią ilość ulubieńców do napisania sensownego posta. Jednak ostatnio w mojej kosmetyczce pojawiło się kilka kosmetyków, których wcześniej nie miałam i tak się złożyło, że niektóre z nich skradły moje serce.
Ale! Z racji tego, że długie jesienne wieczory sprzyjają oglądaniu filmów to dziś chciałabym Wam też napisać kilka słów o jednym, który tak bardzo wpasował się w moje gusta, że jako pierwszy od długiego czasu trafił na moją półkę The Best of The Best!
Mam nadzieję, że Was zainteresowałam, więc nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do moich mini-recenzji dotyczących moich perełek.


Golden Rose, Make-Up Fixing Spray
Mgiełka, o której głośno w internecie. Wiele osób ją poleca. A ja potrzebowałam czegoś, co bardziej niż utrwali, scali cały makijaż. I tutaj spray sprawdza się idealnie! Zdejmuje pudrowość i nadaje świeży blask. Pięknie scala wszystkie warstwy i tworzy spójną i (najprawdopodobniej) trwalszą całość. Napisałam najprawdopodobniej, bo u mnie makijaż twarzy dobrze trzyma się i bez takich produktów.
A do tego przepięknie pachnie! Delikatnie, ale odświeżająco (?) Aż chce się nią pryskać i pryskać ;)


Kobo, Smooth Make-Up Base
Nie wiem, czy jest to nowy produkt, czy może zmieniona formuła starego, ale nie mogłam wiele znaleźć na jego temat w internecie. Kupiłam trochę w ciemno, zachęcona zapewnieniami producenta. Szykuję pełną recenzję tego kosmetyku, więc na razie dużo rozpisywała się nie będę. Powiem tylko, że po tych kilku użyciach jestem w tej bazie zakochana <3


Focallure, Matte Liquid Lipstick
Produkt, który premierę na moim blogu już miał. Jest to jedna z zestawu trzech pomadek. Nie jest to może najtrwalszy kosmetyk, bo po jakichś 4 godzinach znikła z moich ust. A więc dlaczego trafiła do ulubieńców? Za kolor ;) Odcień, który jest dla mnie idealnym nude, takie - moje usta, ale lepsze ;) Co prawda, mam produktów do ust w takim kolorze całkiem sporo, ale ta formuła jakoś bardziej mi odpowiada i ostatnio po tę właśnie pomadkę sięgam najczęściej. Bez poprawek w ciągu dnia się nie obejdzie, ale i tak bardzo się z nią lubię. A dodatkowo nie klei się aż tak mocno :D


Wibo, Fixing Powder
O nim też już chyba kiedyś wspominałam. Ale ostatnio stosuję go namiętnie i nasza miłość ponownie rozkwitła ;) Za każdym razem, kiedy go aplikuję nie mogę nadziwić się jak pięknie wygląda. Wygładza, utrwala, delikatnie dodaje krycia (nie zmieniając przy tym odcienia podkładu/korektora). Matuje, ale nie daje efektu płaskiej twarzy, wręcz przeciwnie. Skóra wygląda przepięknie!
Ostatnio wykonywałam makijaż koleżance i ten puder uratował sytuację ze zbyt matowym podkładem ;) Także, z całego serca polecam ;)

Lovely, Oh Oh Blusher
Ten róż do policzków też już u mnie widziałyście. Jednak ostatnio zaczęłam używać go znacznie częściej. Jakoś tak jesień i zimno na dworze sprawia, że mam ochotę ożywić troszkę moją twarz właśnie takim kosmetykiem ;) Szczególnie, że moja "opalenizna" już znikła i znów jestem bladolica :D
Daje cudny, delikatny, naturalny różo-łososiowy akcent na policzku, a przy tym cudnie rozświetla złotym blaskiem ;) Ale z tego też względu raczej nie spodoba się osobom o chłodnej tonacji. Ale, zawsze można sprawdzić, bo kosztuje grosze ;)

Kobo, Pure Pigment
Tak, mam i ja :D Są one tak osławione w blogosferze i na YouTube, że musiałam spróbować ;) Miałam w planach zakup tego pigmentu już jakiś czas temu, ale nie mogłam się do drogerii wybrać :D Ale... Jakiś czas temu pani, która malowała moją koleżankę na ślub użyła (dokładnie tego samego odcienia) tego kosmetyku - zakochałam się. Jak on się pięknie mienił, jak cudnie odbijał światło, jaki niebanalny efekt dawał! Ostatecznym bodźcem do zakupu była promocja :D I tak kupiłam, użyłam i pokochałam <3 Wstępnie chciałam spróbować odcienia Sea Shell, ale ostatecznie w koszyku wylądował Misty Rose ;)


Eye 6SixPlus, 18 Color Eyeshadow
Tutaj też szykuję pełną recenzję, bo wyraziliście zainteresowanie tą paletą ;) Na razie powiem tylko tyle, że obecnie po tę kompozycję sięgam najczęściej. Nie jest to może górnopółkowa jakość, ale porównywalna z tą od Makeup Revolution, o ile nie lepsza (mam tutaj na myśli paletki z serii Iconic, bo tylko takie posiadam).


BeBeauty, Bali, żel pod prysznic
Ach, co to jest za zapach! Niby napisali coś o awokado, ale przecież to jest soczysta gruszka! Może z domieszką mango ;) Wiem, że większość osób lubi stosuje takie jedynie latem, jednak ja uwielbiam owocowe zapachy przez cały rok ;) Jak widzicie, buteleczka jest prawie pełna, bo mimo tego, że kupiłam go już jakiś czas temu, to użyłam tylko kilka razy. Ale wystarczyło ;)
Jeżeli chodzi o walory inne niż zapachowe, to jest to żel, który myje :D I ja tylko tyle od kosmetyków myjących oczekuję ;) Nie nawilża, ale też nie wysusza. Zawiera drobne drobinki peelingujące, ale są one jeszcze delikatniejsze niż te w peelingach myjących z Joanny.


Cztery Pory Roku, Regenerujący Krem do Rąk i Paznokci
Nadal poszukuję idealnego kremu do rąk. Ten również nie zadowala mnie w 100%, ale do ulubieńców trafił ze względu na przepiękny zapach. Jak dla mnie to truskawka :D Dobrze nawilża, ale na noc oczekuję jeszcze mocniejszego efektu. Dlatego ten sprawdza się u mnie rano, jednak wieczornego ideału nadal szukam.


Film, Kingsman: Tajne Służby
No i teraz pora na wcześniej wspomniany film. Kiedyś ktoś mi go polecił, ale jakoś nie mogłam się zabrać za obejrzenie tej produkcji. Ostatnio można go było zobaczyć w telewizji. Trafiłam na niego przypadkiem i już po kilku minutach skradł moje serce. Jak ja wcześniej mogłam go tak ignorować?!
Gatunek zupełnie nie mój, bo za filmami akcji, a tym bardziej za kryminalnymi, nie przepadam, a tu proszę - taka miłość. Jest niezwykle zabawny, moim zdaniem bardzo dobrze nakręcony. Sceny, które zazwyczaj mnie nudzą w tego typu produkcjach były tak absorbujące, że przez cały seans nie mogłam oderwać wzroku od ekranu. Dawno nie widziałam filmu, który tak bardzo by mnie wciągną. Także, jeżeli jeszcze nie widzieliście, to musicie to nadrobić ;)


Znacie coś z moich ulubieńców? Jak u Was sprawdziły się te produkty? Widzieliście Tajne Służby? Jak Wam się podobał? A co ostatnio Wam przypadło do gustu? Co jeszcze powinno znaleźć się na tej liście? Jakich Waszych ulubieńców możecie mi polecić?

~ wredna
Czytaj więcej