Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annabelle Minerals. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annabelle Minerals. Pokaż wszystkie posty

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY #4
Tym razem wyłącznie kosmetycznie

51 komentarzy:
Dzisiaj mija dokładnie miesiąc od kiedy opublikowałam ostatniego posta z ulubieńcami. Narzekałam wtedy, że rzadko się one na blogu pojawiają. A tu proszę :D Obiecałam wtedy, że będę bardziej analizowała kosmetyki, których używam. I tak, cztery tygodnie, a ja zdążyłam uzbierać kilka perełek, które pokochałam.
Dzisiaj nie będzie ani filmu, ani muzyki, ani serialu. Jakoś w ostatnim czasie nic z tych kategorii nie zrobiło na mnie ogromnego wrażenia. W dzisiejszym wpisie będą tylko kosmetyki. Większość z nich (chyba wszystkie oprócz jednego) pojawiła się już wcześniej na blogu, dlatego, jeżeli pisałam jakąś obszerniejszą recenzję na temat danego produktu to będziecie mieli wszystko podlinkowane ;)


Boucheron Paris Jaipur Cracelet, perfumy
Jaipur Bracelet marki Boucheron to kwiatowe perfumy dla kobiet. Jaipur Bracelet został wydany w 2012 roku. Nutami głowy są bazylia, werbena cytrynowa, liść fiołka, gorzka pomarańcza i petitgrain; nutami serca są hiacynt, konwalia i goździk (roślina); nutami bazy są irys, cyprys i drewno kaszmirowe.
Pojemność: 50 ml
Cena: ok. 110 zł
Termin ważności: brak informacji
Nuty głowy: bazylia, werbena cytrynowa, liść fiołka, gorzka pomarańcza, petitgrain
Nuty serca: hiacynt, konwalia, goździk
Nuty bazy: irys, cyprys, drzewo kaszmirowe
Kiedy analizuję piramidę zapachową to wciąż nie mogę się nadziwić, że te perfumy mi się spodobały. O ile jeszcze nuta serca i bazy jakoś do mnie przemawiają, tak nuta głowy zupełnie do mnie nie pasuje. Jednak cała kompozycja jest bardzo (dla mnie) atrakcyjna. Są to kwiatowe, delikatne perfumy, powiedziałabym wręcz, że kremowe. Idealne na oficjalne wydarzenia. Kiedy je wącham to ciężko mi wyodrębnić którykolwiek ze składników. Gdybym miała opisać ich zapach to powiedziałabym, że są to kwiaty (możliwe, że nawet fiołek, hiacynt, konwalia i goździk) oblane kremem (tak, takim chociażby Nivea). Wydaje mi się, że młodszym osobom się nie spodobają, ale ja już jestem w takim wieku, że od czasu do czasu trzeba na siebie wylać coś bardziej stonowanego ;)
Ale dlaczego piszę o tym kosmetyku w ulubieńcach? Ano dlatego, że ostatnio nie mogę się od nich odczepić. Na zmianę używam tych i Fiore del Dragone, o których pisałam w poprzednim poście z tej serii.
INGREDIENTS: Alcohol Denat. (SD Alcohol 39-C), Parfum (Fragrance), Aqua (Water), Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Hexyl Cinnamal, Ethylhexyl Salicylate, Alpha-Isomethylionone, BHT, Benzyl Cinnamate, Citronellol, Citral, Geraniol, Isoeugenol, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Coumarin, Eugenol, Benzyl Benzonate, CI17200 (Red 33), CI42090 (Blue 1).


Delia Dairy Fun, kule do kąpieli
Kule do kąpieli, które zanurzone w wodzie musują, nadają piękny kolor wody oraz relaksują zmysły. W zależności od nastroju, możesz wybrać zapach: kojące mleko i miód, aromatyczne karmelowe jabłko lub energetyzującą brzoskwinię z mango.
Gramatura: 3x100 g
Cena: 15,60 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia (lub do grudnia 2020)
Znalezione w grudniowym ShinyBoxie. Na początku troszkę się ich obawiałam, bo takie produkty potrafią wywołać u mnie reakcję alergiczną. Dlatego też rzadko po takie kąpielo-umilacze sięgam. Jednak te pachniały tak obłędnie, że postanowiłam je przetestować. Na razie wykorzystałam tylko jedną kulę. Wiem, że większość osób nie jest z tego kosmetyku zadowolona. Możliwe, że ja mam inne odczucia, bo tych wystrzałowych jeszcze nie próbowałam i nie mam porównania. Jednak bardzo podoba mi się to, że zapach utrzymuje się na ciele.
Nie wiem czy kupię to opakowanie ponownie, bo chcę wypróbować też inne kule do kąpieli, ale zdecydowanie zagłębię się w temat ;)
No i oczywiście niezmiernie cieszy mnie fakt, że nie dostałam po nich uczulenia ;)
INGREDIENTS: /Milk & Honey/: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Sodium Sulfate, Parfum, Vitis Vinifera Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Hexyl Cinnamal, Limonene, Citronellol, CI 19140, CI 16255./Peach & Mango/: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Sodium Sulfate, Parfum, Vitis Vinifera Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Hexyl Cinnamal, Limonene, CI 16255, CI 19140./Caramel & Apple/: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Sodium Sulfate, Parfum, Vitis Vinifera Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Hexyl Cinnamal, Coumarin, CI 14720, CI 19140, CI 42090.


GlissKur Supreme Length, odżywka do włosów
Formuły Gliss Kur z Keratynowym Serum odbudowują powstałe zniszczenia i wzmacniają strukturę komórkowa, aby zapobiegać przyszłym uszkodzeniom, Aby odpowiadać na potrzeby włosów długich, skłonnych do zniszczeń i rozdwajających się końcówek. Odżywka Supreme Lenght z Regeneracyjnymi Mikro-Lipidami i Ekstraktem z Piwonii odbudowuje zniszczenia na całej długości włosów, zapewnia natychmiastowe rozczesywanie i sypkość włosów.
Pojemność: 200 ml
Cena: 11,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Znaleziona w dodatkowym pudełku ShinyBox z lutego. Do kosmetyków z serii GlissKur byłam uprzedzona, bo miałam kiedyś szampon, który u mnie okazał się bublem. Na szczęście ta odżywka zaciera wszystkie złe wspomnienia.
Kosmetyk bardzo ładny zpach. Dla mnie to już ogromny plus, uwielbiam, kiedy moje kosmyki przyjemnie pachną ;) Produkt przeznaczony jest do włosów długich, skłonnych do zniszczeń i z rozdwojonymi końcówkami - po prostu stworzony dla mnie ;)
Kłaczki po użyciu tej odżywki są mięciutkie i gładziutkie - bardzo miłe w dotyku. A dodatkowo sypkie i nie pozbawione objętości, ale też nie puszą się. Może kosmetyk nie dodaje im blasku, ale sprawia, że wyglądają znacznie zdrowiej. Rozdwojone końcówki mniej rzucają się w oczy, a połamane, odstające kosmyki są ujarzmione.
INGREDIENTS: Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-87, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dimethicone, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Isopropyl Myristate, Paeonia Lactiflora Root Extract, Amodimethicone/Morpholinomethyl Silsesquioxane Copolymer, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Hydrolyzed Keratin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Citric Acid, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Glycerin, Sodium Methylparaben, Parfum, Dimethiconol, Polyquaternium-37, Dicaprylyl Carbonate, Linalool, Benzyl Salicylate, Trideceth-5, Limonene.


Annabelle Minerals, kryjący podkład
Podkład kryjący Annabelle Minerals jest uniwersalnym produktem dla wszystkich typów cery. Szczególnie docenia go kobiety, które przy pomocy makijażu chcą zatuszować rożne niedoskonałości takie jak przebarwienia, popękane naczynka czy wypryski. Dzięki dużej zawartości dwutlenku tytanu, produkt zapewnia krycie na najwyższym poziomie oraz ochronę przed promieniowaniem słonecznym na poziomie 15 SPF, pozwalając jednocześnie skórze oddychać. Produkt nie zawiera parabenów, silikonów oraz sztucznych barwników, a wszystkie minerały użyte do jego produkcji są naturalne i mogą być stosowane nawet przez panie o wrażliwej cerze. Ponadto podkład długo utrzymuje się na twarzy i z powodzeniem może być stosowany na wielkie wyjścia.
Mój odcień: Golden Fairest
Gramatura: 4 g
Cena: 34,90 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Pełna recenzja pojawiła się na blogu. A dokładniej tutaj.
INGREDIENTS: Titanium Dioxide CI77891, Mica CI77019, Iron Oxides CI77491, CI77492, CI77499, Zinc Oxide CI77947.


Victoria Vynn Pure, top
Top PURE stworzony specjalnie dla systemu PURE CREAMY HYBRID. Utwardzany w LED – 30 sek. Nadaje stylizacji efekt GLASS NAILS i intensywny połysk aż do usunięcia stylizacji. Przedłuża trwałość stylizacji do 4 tygodni i jest samopoziomujący. Pędzelek płaski, włosie i jego długość stworzone dla formuły PURE.
Pojemność: 8 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 28 zł
Pełną recenzję znajdziecie tutaj.
INGREDIENTS: Acrylates Copolymer, Hema, Isobornyl Acrylate, Ethyl (2,4,6- Trimethylbenzoyl) Phenylphosphinate, Hydroxycyclohexyl Phenyl Ketone, Dimethicone, Ci 60725.


I Want, zestaw Simple do cery normalnej i mieszanej
Nie zawiera parabenów, sztucznych zapachów i barwników. Zestaw zawiera: 1 x tonik nawilżający 5 ml, 1 x emulsja nawilżająca 5ml.
Wersja miniaturowa - travel size.
Pojemność miniaturki: 2 x 5 ml
Cena zestawu: 0,95 zł
Termin ważności zestawu: 12 miesięcy od otwarcia
Ten zestaw pojawił się już w poście z serii Tanie i dobre, dlatego jak chcecie poczytać o nim trochę więcej to zapraszam tutaj.


Znacie coś z moich ulubieńców? Jak u Was sprawdziły się te produkty? A co ostatnio Wam przypadło do gustu? Co jeszcze powinno znaleźć się na tej liście? Jakich Waszych ulubieńców możecie mi polecić? Chcielibyście zobaczyć pełną recenzję któregoś z tych produktów?

~ wredna
Czytaj więcej

ANNABELLE? CZY TO BĘDZIE HORROR?
Kolejne spotkanie z kosmetykami mineralnymi

48 komentarzy:
Domyśliliście się jaką markę dziś weźmiemy na tapet? ;) Szczerze powiem, że aż wstyd, że dopiero teraz sięgam po produkty Annabelle Minerals, bo są to w końcu jedne z najpopularniejszych kosmetyków mineralnych na rynku. Moja przygoda zaczęła się od Neauty Minerals, później było Earthnicity i w końcu przyszedł czas na Annabelle. Przyznam, że byłam bardzo podekscytowana możliwością przetestowania podkładu i pudru tej marki, bo wiele dobrego na ich temat słyszałam/czytałam.
Także już nie przedłużam i przechodzę do sedna ;)


O marce słów kilka
Annabelle Minerals - polski producent naturalnych kosmetyków mineralnych odpowiednich do każdego typu cery oraz akcesoriów do makijażu.
Produkty marki są w 100% naturalne, oparte na czterech składnikach mineralnych: bez parabenów, silikonów, konserwantów, substancji zapachowych oraz pochodnych ropy naftowej. Annabelle Minerals to najwyższej jakości, hipoalergiczne kosmetyki odpowiadające potrzebom każdego typu skóry: od normalnej, przez przetłuszczającą się, problemową, trądzikową, suchą, po nadwrażliwą i atopową. Produkty nie są testowane na zwierzętach oraz odpowiadają potrzebom wegan oraz wegetarian. Marka posiada w swojej ofercie naturalne: podkłady, róże, korektory, cienie do powiek, pudry wykończeniowe oraz akcesoria do makijażu, takie jak pędzle, gąbki oraz kosmetyczki. Annabelle Minerals – polski producent naturalnych kosmetyków mineralnych oraz akcesoriów do makijażu odpowiednich dla każdego typu cery.



Kryjący podkład mineralny
Podkład kryjący Annabelle Minerals jest uniwersalnym produktem dla wszystkich typów cery. Szczególnie docenia go kobiety, które przy pomocy makijażu chcą zatuszować rożne niedoskonałości takie jak przebarwienia, popękane naczynka czy wypryski. Dzięki dużej zawartości dwutlenku tytanu, produkt zapewnia krycie na najwyższym poziomie oraz ochronę przed promieniowaniem słonecznym na poziomie 15 SPF, pozwalając jednocześnie skórze oddychać. Produkt nie zawiera parabenów, silikonów oraz sztucznych barwników, a wszystkie minerały użyte do jego produkcji są naturalne i mogą być stosowane nawet przez panie o wrażliwej cerze. Ponadto podkład długo utrzymuje się na twarzy i z powodzeniem może być stosowany na wielkie wyjścia.
Mój odcień: Golden Fairest
Liczba dostępnych kolorów: 24 (po 6 kolorów w każdej z linii: beige, natural, golden, sunny)
Dostępne wykończenia: rozświetlające, matujące, kryjące
Moja gramatura: 4 g
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia


Opakowanie i skład
Minerały zamknięte są w plastikowych, solidnych słoiczkach z elegancką, matową, czarną zakrętką opatrzoną srebrnym, lustrzanym napisem Annabelle Minerals. Nie ma żadnych problemów z otwieraniem czy zamykaniem opakowania. Producent zadbał również o komfort używania kosmetyku i zaopatrzył pojemniczek w sitko. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że nie jest to po prostu kilka niczym niezabezpieczonych dziurek. W celu wydobycia produktu należy przekręcić górną część. Zdecydowanie na plus, pomoże to nam w utrzymaniu całości w czystości. Jeżeli miałabym przyrównać to opakowanie do innych, które posiadam, to stwierdzam, że to z Annabelle Minerals podoba mi się najbardziej. Jest równie funkcjonalne jak to z Neauty Minerals, ale sama szata graficzna zdecydowanie bardziej trafia w mój gust.
Krótko mówiąc: solidnie, praktycznie i elegancko ;)
INGREDIENTS: Titanium Dioxide CI77891, Mica CI77019, Iron Oxides CI77491, CI77492, CI77499, Zinc Oxide CI77947.


Konsystencja i zapach
Jak można by się było spodziewać oba kosmetyki mają formę sypkiego pudru. Nie są zbyt drobno zmielone, ale gładko i bez problemu się rozprowadzają. Konsystencja podkładu jest delikatnie bardziej aksamitna, satynowa pod palcami. Puder matujący natomiast jest troszkę bardziej kredowy. Jednak nie przestraszcie się i nie pomyślcie, że daje uczucie nakładania talku, bo tak nie jest ;) Chciałam tylko wykazać drobną różnicę w strukturze obu produktów ;)
Rozcierają się i wtapiają w skórę bez najmniejszego problemu. Myślę, że trudno byłoby Wam nabawić się plam czy smug. Przy prawidłowej aplikacji podkładu powinniście uzyskać jednolite krycie.
Jeżeli chodzi o zapach to nie wyczuwam go w ogóle. Chyba pierwszy raz spotykam się z kosmetykiem kolorowym, w którym nie mogę wyczuć żadnej nuty. Moim zdaniem to plus ;) Oznacza to, że nie mamy żadnych dodatkowych, i zbędnych zarazem, składników perfumujących. A co za tym idzie, zmniejsza się ryzyko podrażnień i uczuleń.


Mój odcień
Wybór odcienia Golden Fairest okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę. Przynajmniej na okres jesienno-zimowy, kiedy jestem strasznie blada. Sam producent opisuje kolory z linii Golden w następujący sposób:
Odcienie Golden stworzone zostały dla kobiet o ciepłym typie urody, w których karnacji widoczne są żółte tony z wyraźną oliwkową nutą. Typ ten opala się na złoto, a ciepłe tony zauważyć można również w refleksach włosów od miodowych blondów, do czekoladowych brązów.
Ja osobiście nie jestem do końca pewna czy mam ciepły typ urody, ale w kolorycie mojej skóry zdecydowanie przeważają żółte i oliwkowe tony. Wstępnie rozważałam też zamówienie któregoś koloru z serii Sunny, jednak stwierdziłam, że jestem bardziej oliwkowa niż żółta ;)
Niżej będziecie mogli zobaczyć jak podkład Golden Fairest wygląda w porównaniu z innymi, jakie mam w swojej kolekcji. Odcieniem najbliżej mu do słynnego Colorstay 150 Buff dla cery tłustej i mieszanej. Jednak ten z Annabelle ma ogromną przewagą nad tym drugim, ponieważ, jak to z fluidami często bywa, kosmetyk od Revlon ciemnieje i robi się bardziej szaro-różowy.
Na swatchach różnica nie jest mocno widoczna, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że Golden Fairest jest również bardziej żółty.


Pigmentacja i blendowanie
Przyzwyczaiłam się do tego, że mimo iż podkład mineralny jest z nazwy kryjący, wcale nie oznacza, że ma on mocną pigmentację. Zazwyczaj potrzebuję kilku warstw, aby uzyskać zadowalający efekt. Annabelle Minerals również nie ma pełnego krycia, ale wydaje mi się, że od minerałów tego wymagać nie możemy. Z pewnością, natomiast, na tym polu radzi sobie najlepiej w porównaniu do innych, które posiadam. Przyznam, że nawet byłam zaskoczona tym, jak pięknie wyrównał moją cerę. Wystarczy jedna, cienka warstwa kosmetyku, aby skóra twarzy była ujednolicona. Ponadto, nie ma żadnych problemów z blendowaniem produktu. Szczerze powiedziawszy, nie trzeba się dużo namachać pędzlem, żeby mieć piękną buzię. Nie ma mowy o smugach, plamach, prześwitach czy nierównej pigmentacji. Bardzo dobrze się z tym pudrem pracuje. I znów pozwolę sobie porównać ten podkład do innych minerałów, jakie posiadam - tego używa mi się najłatwiej i najszybciej ;)


Wykończenie i trwałość
Kolejny aspekt, który moim zdaniem wyróżnia podkład Annabelle Minerals na tle tych, które posiadam to wykończenie. Jest matowe, ale nie pergaminowe. Buzia się nie świeci, ale nie wygląda też jak papier. Powiedziałabym, że cera jest satynowa, ale tak zdrowo satynowa, jakby rozświetlona od wewnątrz. Za to właśnie lubię podkłady mineralne - wyglądają bardzo naturalnie. Trzeba jednak pamiętać o dobrej pielęgnacji i mocnym nawilżeniu cery, bo jak to puder, może delikatnie podkreślać suche skórki. Ale nie ma się co tego nazbyt obawiać. Mam suchą skórę, a jedyne miejsce, z którym mam problemy z minerałami to nos, ale z tym staram się walczyć od długiego czasu i każdy kosmetyk kolorowy zaaplikowany w tej okolicy wydobywa tę suchość. Także nie zakwalifikuję tego jako mankament podkładu z Annabelle.
Jeżeli chodzi o trwałość to jestem jak najbardziej zadowolona. Nawet po całym dniu noszenia cera jest nadal ujednolicona. Nie zauważyłam też, by kosmetyk się ścierał czy zbierał w zmarszczkach i załamaniach. Odpowiednio przypudrowany powinien zostać z w miejscu przez wiele godzin.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to tylko do tego, że dosyć szybko zaczyna się świecić. Dla mnie osobiście nie jest to jakiś ogromny problem, bo lubię rozświetloną cerę ;)
Najdłużej nosiłam go przez 13 godzin i do samego zmycia wyglądał dobrze, pomijając drobne świecenie i konieczność ponownego przypudrowania.
Moja ocena: 5-/5


Puder matujący
Puder mineralny Annabelle Minerals pozwoli wykończyć makijaż zgodnie z potrzebami. Wersja Pretty Matte doskonale matowi cerę i zapobiega jej świeceniu się podczas dnia, natomiast wersja Pretty Glow pozwoli nadać twarzy delikatnego blasku. Produkty te sprawdzą się również jako baza pod makijaż. Aby dodatkowo odżywić cerę warto sięgnąć po mineralny primer. Wysoka zawartość glinek zbawiennie wpływa na kondycję cery, pozwala jej oddychać i sprawia, że makeup utrzyma się na skórze jeszcze dłużej. Produkt posłużyć może również do wykończenia makijażu, ponieważ działa jak puder transparentny, czyli nie zmienia koloru podkładu – tak samo jak wersje Pretty Matt i Pretty Glow.
Dostępne wykończenia: matowy, rozświetlający
Gramatura: 4 g
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia


Opakowanie i skład
Słoiczek, w którym otrzymujemy puder i podkład są takie same, więc pozwolę sobie zacytować:
Minerały zamknięte są w plastikowych, solidnych słoiczkach z elegancką, matową, czarną zakrętką opatrzoną srebrnym, lustrzanym napisem Annabelle Minerals. Nie ma żadnych problemów z otwieraniem czy zamykaniem opakowania. Producent zadbał również o komfort używania kosmetyku i zaopatrzył pojemniczek w sitko. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że nie jest to po prostu kilka niczym niezabezpieczonych dziurek. W celu wydobycia produktu należy przekręcić górną część. Zdecydowanie na plus, pomoże to nam w utrzymaniu całości w czystości. Jeżeli miałabym przyrównać to opakowanie do innych, które posiadam, to stwierdzam, że to z Annabelle Minerals podoba mi się najbardziej. Jest równie funkcjonalne jak to z Neauty Minerals, ale sama szata graficzna zdecydowanie bardziej trafia w mój gust.
Krótko mówiąc: solidnie, praktycznie i elegancko ;)
Jedyne co różni oba opakowania to nadruk pod spodem, na którym znajdziemy informacje dotyczące tego, jaki kosmetyk kryje się w słoiczku, skład, termin ważności, gramaturę, nr partii, kod kreskowy oraz dane marki.
INGREDIENTS: Mica, Bambusa Arundinacea Stem Powder, Silk, +/- CI77491, CI77492.


Konsystencja, zapach i kolor
Tutaj również jest podobna sytuacja jak w przypadku opakowania, więc tylko przytoczę:
Jak można by się było spodziewać oba kosmetyki mają formę sypkiego pudru. Nie są zbyt drobno zmielone, ale gładko i bez problemu się rozprowadzają. Konsystencja podkładu jest delikatnie bardziej aksamitna, satynowa pod palcami. Puder matujący natomiast jest troszkę bardziej kredowy. Jednak nie przestraszcie się i nie pomyślcie, że daje uczucie nakładania talku, bo tak nie jest ;) Chciałam tylko wykazać drobną różnicę w strukturze obu produktów ;)
Rozcierają się i wtapiają w skórę bez najmniejszego problemu. Myślę, że trudno byłoby Wam nabawić się plam czy smug. Przy prawidłowej aplikacji podkładu powinniście uzyskać jednolite krycie.
Jeżeli chodzi o zapach to nie wyczuwam go w ogóle. Chyba pierwszy raz spotykam się z kosmetykiem kolorowym, w którym nie mogę wyczuć żadnej nuty. Moim zdaniem to plus ;) Oznacza to, że nie mamy żadnych dodatkowych, i zbędnych zarazem, składników perfumujących. A co za tym idzie, zmniejsza się ryzyko podrażnień i uczuleń.
Jak wspomniałam już wcześniej, przy pudrze nie mamy opcji wyboru koloru. Z tego też względu z góry założyłam, że będzie on transparentny. Niestety tak nie jest. Kosmetyk daje delikatne krycie. Jednak jego kolor jest dosyć ciemny, przynajmniej dla takiego bladziocha jak ja ;) Niestety będzie musiał poczekać na lato.


Właściwości matujące i utrwalenie makijażu

Przyznam szczerze, że po ten puder sięgnęłam głównie z myślą o mojej siostrze. Ja osobiście nie potrzebuję mocnego matu, ale jej mieszana cera, owszem. Muszę przyznać, że wykończenie jakie ten produkt daje bardzo przypada mi do gustu. Niweluje świecenie i nadaje efekt wygładzenia cery, ale przy tym nie stwarza pergaminowego złudzenia. Twarz nadal wygląda zdrowo i trójwymiarowo. Z pewnością nie jest to płaski mat. Mnie takie działanie odpowiada i wręcz odetchnęłam, kiedy zobaczyłam, że nie wygląda papierowo. Jednak u mnie nie utrzymuje tego efektu zbyt długo i po około 3 godzinach cera zaczyna się świecić. 
Co do tego jak utrwala makijaż nie mam zastrzeżeń. W moim przypadku większość pudrów radzi dobie z tym zadaniem ;) I ten ani jest od nich lepszy, ani gorszy.
Moja ocena: 3/5


Cena i dostępność
Produkty Annabelle Minerals są do znalezienia stacjonarnie w drogeriach ze stoiskiem marki. Przyznam szczerze, że nie wiem czy sieciówki (Rossmann, Natura, Hebe itp.) oferują szafy Annabelle. Z pewnością nie w moim mieście. Jednak warto szukać w mniejszych sklepikach z naturalnymi kosmetykami. Jednak jeśli macie problem ze znalezieniem tych minerałów u siebie to spokojnie możecie wejść na stronę producenta i złożyć zamówienie. A za podkład i puder zapłacicie tam, kolejno: 34,90 zł/4 g lub 59,90 zł/10 g i 49,90 zł/4 g.

Podsumowując...
Kolejne spotkanie z kosmetykami mineralnymi tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że są dla mnie najlepszą opcją. Coraz rzadziej sięgam po tradycyjne podkłady we fluidzie i wybieram opcję sypką. Z pewnością też przyczynia się do tego ogromny wybór odcieni. Golden Fairest okazał się strzałem w dziesiątkę i już pokochałam się z tym produktem. Moja cera jest ujednolicona, zdrowo rozświetlona, a jednocześnie satynowo-matowa. To dokładnie taki efekt, jakiego pożądam. Z pudem nie polubiłam się aż tak bardzo. Jego właściwości jak najbardziej zasługują na uwagę i pochwałę, jednak fakt, że jestem okropnym bladziochem, niestety go u mnie skreśla. Może, gdyby producent zapewnił możliwość wyboru koloru to ponownie bym go wypróbowała. Na razie jednak pozostaje mi poczekać na lato i wypróbować go, kiedy moja skóra złapie nieco koloru.
Średnia ocena: 4-/5

Znacie markę Annabelle Minerals? Próbowaliście kosmetyków mineralnych od tego producenta? Jak się Wam sprawdziły? A może nie lubicie minerałów? Wolicie tradycyjne fluidy? Czy tak jak ja zakochaliście się w gamie kolorystycznej podkładów mineralnych? Jakie jeszcze marki produkujące kosmetyki mineralne polecacie mi sprawdzić?

~ wredna
Czytaj więcej