Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomadki. Pokaż wszystkie posty

KARNAWAŁ TRWA W NAJLEPSZE
Przegląd nowej kolekcji Bell Carnival

46 komentarzy:
Wszystkie osoby, które uwielbiają przyjęcia są wniebowzięte, bo od ponad tygodnia trwa (zapewne ich ukochany) karnawał. Okazji do zabawy, ale i strojnego makijażu, nie brakuje. Dlatego nowa seria kosmetyków Bell opatrzona tytułem Carnival jest jak najbardziej na miejscu, szczególnie, że możemy ją znaleźć w Biedronce. Także przy okazji zakupów spożywczych na wykwintną domówkę przy okazji wrzucamy do koszyka pigmenty, szminki i pudry, dzięki którym zabłyśniemy na każdej imprezie. A najlepsze jest to, że za wszystko zapłacimy niewiele, więc z czystym sumieniem możemy przeznaczyć większą kwotę na wyszukane trunki.
Tak, wiem, trochę popłynęłam z powyższym opisem, ale sama kolekcja, jej wygląd i fakt, że samą ideę karnawału bardzo lubię, sprawiły, że trochę za bardzo się wczułam. Ale już schodzę na ziemię i przejdźmy do konkretów.


O marce słów kilka
Od ponad 30 lat jesteśmy liderem wśród polskich producentów kosmetyków. Nasze produkty są z sukcesem sprzedawane na rynkach kilkudziesięciu krajów, zarówno Europy Środkowo – Wschodniej jak i Europy Zachodniej. Jesteśmy obecni między innymi na tak wymagających i konkurencyjnych rynkach jak: Francja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Grecja, Rosja, Ukraina, Litwa, Łotwa, Białoruś, Słowacja, Bułgaria, Rumunia, Islandia, Pakistan, Azerbejdżan, RPA oraz Bliski Wschód. Ostatnio, do grona odbiorców kosmetyków marki Bell dołączyły: Singapur, Hong Kong oraz Estonia, a także Maroko, Iran, Tajwan oraz kraje skandynawskie. W sumie nasze produkty są eksportowane do około 50 krajów.
Warto również zaznaczyć, że Bell jest marką polską. A oczywiście nasz rodzimy rynek kosmetyczny (i nie tylko) trzeba wspierać. Szczególnie, że ma ona sporo do zaoferowania, bo oprócz standardowej linii proponuje nam również serię HypoAllergenic oraz cykl kosmetyków specjalny dla Biedronki.

Show Off, Nail Enamel, lakier do paznokci
Dobrze zrobione paznokcie dopełniają całość stylizacji. Na spotkania świąteczne, imprezy i inne specjalne okazje Bell poleca jeden z trzech limitowanych lakierów do paznokci. Iskrzące blaskiem i kolorem lakiery sprawią, że manicure stanie się wyjatkowy. Można użyć bezpośrednio na płytkę paznokcia lub na wybrany wcześniej lakier do paznokci.
źródło: wizaz.pl
Gramatura: 5,5 g
Moje kolory: Curtain up!, Fire Ring, Confetti Cannon.
Cena: 7,99 zł
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Jak już pewnie wiecie, od długiego czasu nie sięgam już po tradycyjne lakiery. Jestem wierna manicure hybrydowemu. Mam kilka ulubieńców zostawionych w pudełku, tak na wszelki wypadek, ale jeszcze ani razu ich stamtąd nie wyciągnęłam. Z tego też względu, żaden z serii Carnival ze mną nie został. Nie są to do końca moje kolory, bo czerwień noszę rzadko, a takie brokatowe toppery to chyba raz do roku, w sylwestra. Niemniej jednak, z pewnością się nie zmarnują, bo już znalazły kochający dom, a trafiły, jako dodatek do świątecznego prezentu, w ręce mojej koleżanki. I z jej doniesień mogę śmiało powiedzieć, że mają całkiem przyjemne krycie, 2-3 warstwy spokojnie Was usatysfakcjonują.


Vinyl Lips, płynne pomadki
Błyszczyk, który daje wyjątkowo spektakularny efekt. Winylowa formuła nadaje ustom instensywny kolor i lustrzany blask. Produkt nie rozmazuje się i nie wypływa poza ich kontur. Odpowiednio dobrany aplikator zapewnia precyzyjną aplikację produktu. Dostępny w 3 zmysłowych odcieniach.
źródło: wizaz.pl
Moje kolory: 01 Circus Peanuts, 02 Cotton Candy, 03 Candy Apple
Cena: 9,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
I tutaj wszystkie poleciały w świat, a dokładniej do tej samej koleżanki. Kolorki są ładne, choć podejrzewam, że mnie nie pasowałby żaden. Jednak to, co sprawiło, że nie mogłabym się do nich przekonać to fakt, że nie są to matowe pomadki. Zostawiają blask, który pozostaje z nami aż do samego zmycia. Wiem, że z pewnością znajdą się osoby, którym takie wykończenie bardzo się spodoba, u mnie, niestety, nie zdaje egzaminu. Jednak nie mogę im odmówić tego, że mają dobre krycie, co zobaczycie na swatchach poniżej.


Vanilla Sugar, rozświetlający puder do twarzy i ciała
Otula ciało wyjątkowym blaskiem pełnym słodkiego zapachu wanilii. Sypki puder rozświetlający to produkt, którym można oprószyć wszystkie miejsca na ciele, nie tylko twarz, ale też te partie, które mają być wyeksponowane. Wyrafinowany połysk rozświetli twarz, dekolt i ramiona.
źródło: wizaz.pl
Gramatura: 6,5 g
Cena: 13,49 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
No, i w końcu mamy pierwszy kosmetyk, który ze mną zostaje. Raczej nie będę go stosowała do makijażu twarzy, ale ciekawi mnie jak będzie się prezentował na skórze dekoltu. Co prawda, daje on satynowe rozświetlenie, które ładnie wyglądałoby i na podkładzie, ale ja niestety mam problemy z nierównościami cery, których w żadnym wypadku nie chcę podkreślać. Jeśli nie lubicie intensywnych rozświetlaczy na szczytach kości policzkowych to możecie się pokusić o użycie go właśnie w tym celu.
Jeśli chodzi o samo sitko to trzeba się trochę namachać, żeby wydobyć z niego produkt, albo to ja jestem taka nieporadna. Ponadto, jest ono zabezpieczone jedynie naklejką. Jednak wolę, kiedy możemy otworki zakryć.
I powiedzcie mi, czy to tylko ja, czy Wam też szata graficzna kojarzy się z cyrkiem, a opakowanie pudru z namiotem, w którym to wydarzenie się odbywa?


Metal Frosting, Eveshadow, metaliczne pigmenty
To intensywnie błyszczące cienie o unikalnej formule. Nowatorski produkt idealnie aplikuje się palcem, zapewniając wyjątkowy połysk i kolor. Konsystencja pomiędzy cieniem prasowanym a sypkim pozwala uzyskać spektakularny efekt makijażu. Produkt do stosowania bezpośrednio na powiekę lub na wcześniej nałożone cienie.
źródło: wizaz.pl
Moje kolory: 001 Classic Popcorn, 002 Caramel Popcorn, 003 Peanut Butter Popcorn, 004 Cookie Popcorn
Cena: 9,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Tutaj mamy pół na pół. Z ciemniejszymi odcieniami się pożegnałam, a zostawiłam sobie dwa jasne. Jeden z nich miał już swoją premierę na moich powiekach. Aplikowany palcem daje piękny, metaliczny błysk. Szczerze mogę powiedzieć, że są to najbardziej połyskujące cienie w mojej kolekcji. Owszem, mam jeszcze kilka pigmentów, ale te z Bell są teoretycznie cieniami, sypkimi, ale wciąż cieniami. Ich drobinki są drobno zmielone. Oczywiście, jak to przy takiej formule bywa, mocno się osypują (choć muszę zaznaczyć, że nakładałam je na sucho), także jeśli planujecie wykonać makijaż z ich użyciem to polecam zacząć od oczu. Ale jak już je zaaplikujecie to wszystkie Wasze z nimi zmagania odejdą w zapomnienie, bo tak piękny efekt dają. I mówię to ja, fanka matów. To musi o czymś świadczyć.
Jedyne moje zastrzeżenie to fakt, że niestety delikatnie mnie podrażniają. Mam bardzo wrażliwe oczy i z niektórymi kosmetykami do tej okolicy występuje łzawienie i pieczenie. Tak też było i z Metal Frosting.


Shiny Lips, błyszczące pomadki
Kryjąca, formuła zapewnia efekt intensywnego rozświetlenia oraz zapobiega przesuszaniu się ust. Pomadka łatwo się aplikuje, może być stosowana samodzielnie lub z innymi produktami do ust. Dostępna jest w 3 intrygujących odcieniach.
źródło: wizaz.pl
Moje kolory: 01 Strawberry Slushie, 02 Bubblegum Smoothie, 03 Tutti Frutti Soda
Cena: 9,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Tak, jak już pisałam, wolę mat. Zarówno na oczach, jak i na ustach. Jednak ta seria wygląda tak ślicznie, tak zachęcająco, że musiałam sobie zostawić choć jedną z nich. No i padło na najjaśniejszą, która u mnie zupełnie nie zostawia koloru, a jedynie dodaje blasku. To, co mi się w niej podoba to fakt, że nie jest to typowy błyszczyk, za którymi nie przepadam, a bardziej drobinkowe rozświetlenie. Wiem, że nie brzmi to najlepiej, ale na ustach wygląda naprawdę naturalnie. Ogólnie formuła tego kosmetyku nie ma pełnego pigmentu, są to jedynie półprzezroczyste bazy dla brokatu. To, co jest raczej nieodłączną częścią pomadek w sztyfcie to to, że nie są one najtrwalsze. Posiłku czy picia z pewnością nie przetrwają, a i nie wystawione na żadne "zagrożenia" znikną po kilku godzinach. Na plus, jednak, zasługuje fakt, że nie wysuszają ust.


Znacie markę Bell? Co o niej sądzicie? Jaką ich linię lubicie najbardziej? Zaglądacie do jej szaf w Biedronce? Co myślicie o nowej serii Carnival? Skusicie się na jakiś kosmetyk? Czy może nic szczególnie Was nie zainteresowało?

~ wredna
Czytaj więcej