Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty

PORA WYRZUCIĆ ŚMIECI #16
Czyli co sięgnęło dna w ciągu ostatnich miesięcy

50 komentarzy:
No i znów minęło półtora miesiąca zanim zebrałam konkretną liczbę pustych opakowań. I kolejny raz większość z nich pojawiła się już w poprzednich postach na tym blogu. Ale tak już mam, że jak coś mi się sprawdza to tego się trzymam. Zwłaszcza, jeśli mówimy o kremach do twarzy i szamponach, z czego oba pojawią się dzisiaj. Jednak, żebyście nie zamknęli karty z Wredną z Wyboru zanim jeszcze dobrze ją otworzyliście, to wspomnę, że opiszę dwa kosmetyki, których wcześniej u mnie nie widzieliście (no, prawie). Także bez zbędnego przedłużania, zapraszam do mini-recenzji.


Nivea, Diamond Volume Care, szampon do włosów
Piękne i zdrowe włosy dzięki formule z Nutri-Esencją zawierającą drogocenny olejek makadamia oraz Eucerit. Szampon NIVEA Diamond Volume Care z diamentowym pyłem - nadaje diamentowy blask i objętość włosom: pielęgnuje nie obciążając włosów, wzmacnia włosy i nadaje zauważalną objętość, chroni olśniewający blask włosów.
Pojemność: 400 ml
Cena: ok. 15 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Ten szampon już chyba dobrze znacie, bo na moim blogu pojawił się kilka razy. Pisałam, że wolę standardową wersję Volume, ale ten jest dostępny w Biedronce, więc ostatecznie to właśnie po Diamond Care sięgam znacznie częściej. Ostatnio wróciłam do niego z podkulonym ogonem, bo przy testach szamponu z Aussie nabawiłam się nieprzyjemnej kondycji skóry, z którą wciąż walczę. Ten wypust od Nivea nie jest ideałem, ale na razie trzymam się go, bo wiem, że jest sprawdzony i nie pogorszy sytuacji.
SKŁAD: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Lanolin Alcohol (Eucerit®), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Diamond Powder, Polyquaternium-10, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Citric Acid, Sodium Benzoate, Linalool, Limonene, Parfum.

Nivea, Fresh Revive 3in1, suchy szampon
Ciesz się w pełni każdym dniem dzięki nowemu suchemu szamponowi dla szatynek NIVEA® FRESH REVIVE! Ekspresowo odśwież swoje brązowe włosy i zachowaj ich naturalny kolor dzięki innowacyjnej formule 3w1 zapewniającej:
1. całodniową świeżość z przyjemnym zapachem
2. pełną objętość
3. delikatne oczyszczanie bez podrażniania skóry głowy.
Pojemność: 200 ml
Cena: 14,99 zł
Termin ważności: nie znalazłam informacji
Zacznę pozytywnie, czyli od kilku aspektów, które w tym suchym szamponie mi się spodobały. Z pewnością spełnia swoją główną rolę, czyli odświeża włosy. Co prawda, nie jest to długotrwały efekt i po około 5 godzinach kosmyki nie wyglądają już zbyt dobrze. Kolejna właściwość, która działa na korzyść kosmetyku to fakt, że z łatwością wyczesuje się jego biały nalot. Przy pierwszym użyciu miałam z tym mały problem, ale przy kolejnych nie zauważyłam już mącznych placków. Niestety jest też kilka cech, które nie przypadły mi do gustu. Zapach. Tutaj mam mętlik. Z odległości pachnie ładnie, ale kiedy aplikuję szampon to wręcz mnie odrzuca. Nie wiem co jest winne takiemu zjawisku. I przyznam szczerze, że ja zupełnie nie wyczuwam tutaj rozpoznawalnej dla marki woni, a szkoda, bo bardzo ją lubię. Zasmuciło mnie też to, że po użyciu tego produktu zupełnie nie zauważyłam efektu objętości, który obiecuje producent. Szampony innych firm znacznie lepiej sprawdzają mi się na tym polu. Nivea niweluje jedynie widoczność nadmiaru sebum, ale nic poza tym. Właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam. Ogólnie nie jest źle, ale mogłoby być znacznie lepiej. Raczej do niego nie wrócę.
SKŁAD: Isobutane, Propane, Oryza Sativa Starch, Alcohol Denat., Quaternium-26, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Limonene.

Nivea, Soft, krem intensywnie nawilżający
Krem intensywnie nawilżający NIVEA Soft zawiera teraz ulepszoną formułę, która zapewnia jeszcze intensywniejsze nawilżanie i pielęgnację. Krem ten ma niezwykle lekką konsystencję, dzięki czemu błyskawicznie się wchłania, pozostawiając wyjątkowe uczucie gładkości, miękkości i ożywienia. W jego skład wchodzi olejek jojoba, który intensywnie nawilża skórę, a także witamina E chroniąca jej naturalną strukturę. Idealnie nadaje się do codziennej pielęgnacji – jest odpowiedni do wszystkich rodzajów skóry. Ma delikatny i przyjemny zapach i sprawia, że twarz zyskuje zdrowy, zadbany wygląd a skóra jest odpowiednio nawilżona i chroniona. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie.
Pojemność: 300 ml
Cena: ok. 20 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Jeżeli śledzicie bloga to wiecie, że kupuję go regularnie. Jest to jeden z niewielu kremów do twarzy, które mnie nie uczulają. Ideałem nie jest, ale bardzo dobrze się sprawdza. Ładnie nawilża, pozostawia delikatnie lepką warstwę, dlatego aplikuję go jedynie na noc. Swego czasu uważałam, że zapach jest jego minusem, jednak teraz muszę powiedzieć, że się z nim polubiłam. Kiedyś sięgałam po mniejszą wersję, jednak teraz, kiedy korzysta z niego również moja siostra, zdecydowanie bardziej opłaca nam się zaopatrzyć w większą pojemność. Obecnie testuję coś innego, bo w zapasach czeka mnóstwo mazideł do twarzy, ale z pewnością do Nivea wrócę, bo jak na razie nie znalazłam dla niego godnego odpowiednika.
SKŁAD: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, myristylalcohol, Butylene Glycol, Stearic Acid, Myristyl Myristate, Cera Microcristallina, Glyceryl Stearate, Hydrogenated Coco - Glycerides, Dimethicone, simmondsia chinensis, Tocopheryl Acetate, Lanolin Alcohol(Eucerit) Polyglyceryl-2 Caprate, Sodium -Carbomer, Phenoxyethanol, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Benzyl Salicylate, Benzylalcohol, Parfum.

StarLack, aceton kosmetyczny
Profesjonalny Aceton kosmetyczny wzbogacony lanoliną został stworzony specjalnie do usuwania starego manicure hybrydowego lub akrylowego. Wysokiej jakości Aceton z lanoliną Starlack ma przyjemny zapach, nie wysusza skórek wokół paznokci, może być stosowany do bezpiecznego i bezinwazyjnego usuwania manicure hybrydowego wszystkich marek.
Pojemność: 100 ml
Cena: 4,99 zł
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Kupiłam go w zestawie startowym, kiedy zaczynałam przygodę z hybrydami. Taka malutka pojemność wystarczyła mi na długo, bo w pewnym momencie zorientowałam się, że zwykłe zmywacze z acetonem również radzą sobie z moimi pazurami. O tym kosmetyku nie ma co wiele pisać. Aceton, jak aceton. Za tę cenę z pewnością bym się nie skusiła, bo sam rozpuszczalnik jest dostępny w większych pojemnościach za mniejsze pieniądze. Ale z racji tego, że był w zestawie to go zużyłam. Z pewnością nie kupię ponownie.
SKŁAD: Acetone, Parfum/Fragrance, Lanolin.

Beaute Marrakech, Rose Water, woda różana
Woda różana to ceniony, 100% naturalny hydrolat. Doskonale odżywia i pielęgnuje. Wykazuje właściwości tonizujące, łagodzące, regenerujące. Koi podrażnienia i zaczerwienienia. Wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, zwiększa elastyczność skóry.
Pojemność: 50 ml
Cena: 7,20 zł
Termin ważności: grudzień 2020
Woda różana jest polecana przez wiele osób. Ponoć idealnie sprawdza się do tonizacji skóry. Tylu pochlebnych opinii się naczytałam, że postawiłam spróbować, mimo iż zapachu róż (i tych kwiatów w ogóle) nie lubię. Jakoś się przemogłam i jak widzicie, zużyłam. Powiem tak, całkiem przyjemny kosmetyk. Łagodził delikatnie cerę i pozbawiał ją suchości, także mogę stwierdzić, że dobrze przygotowywał ją pod krem. Jakichś spektakularnych efektów nie zauważyłam. Nawet gdyby zapach mnie zachwycił, to nie sięgnęłabym po kolejne opakowanie.
SKŁAD: Rosa Damascena Flower Water.

BeBeauty, Soft Touch, bawełniane płatki kosmetyczne
Precyzyjny demakijaż i pielęgnacja Twojej skóry. Płatki kosmetyczne BeBeauty o wyjątkowo gładkiej powierzchni, zapewniają dokładne i komfortowe oczyszczenie skóry, twarzy, szyi i dekoltu. Miękkie i delikatne płatki, idealne do codziennej pielęgnacji i kosmetyki. Wzmocnione obszycie zapobiega rozwarstwianiu się płatka. Nie rozwarstwiają się, nie pozostawiają włókien.
Liczba sztuk: 120
Cena: 2,99 zł
Termin ważności: 5 lat od daty produkcji (tj. lipiec 2023)
Dobra, te płatki pojawiają się w dosłownie każdym denku, więc nie ma sensu się powtarzać. Myślę, że wszyscy je już znają i pewnie mają dość czytania o nich w kółko, także jeśli macie ochotę o nich przeczytać to zapraszam do poprzednich wpisów z tej serii (tutaj - klik).
SKŁAD: 100% bawełna.

Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

PORA WYRZUCIĆ ŚMIECI #13
Czyli co sięgnęło dna w ciągu ostatnich miesięcy

46 komentarzy:
Tym razem potrzebowałam aż dwóch miesięcy, żeby zebrać przyzwoitą porcję opakowań do napisania posta z serii denko. Wciąż, ich liczba nie jest jakaś imponująca, szczególnie jak na tak długi okres, ale wiecie, że nie należę do tych osób, które szybko denkują kosmetyki. Jestem raczej z tych, którzy oszczędzają :D Chociaż przyznam, że powinnam zacząć hojniej je dozować, bo mam całe mnóstwo zapasów, które pasowałoby przetestować :D Ale nie o tym dzisiaj. Kilka produktów z tego posta to stali bywalcy, ale jest też kilka nowości ;)


BeBeauty, Bali Awokado, peelingujący żel pod prysznic

Poczuj niezwykłą przyjemność domowego SPA i korzystaj z dobrodziejstw wyjątkowych składników zawartych w naszym żelu pod prysznic. Ekstrakt z awokado doskonale regeneruje skórę, a nasiona moreli mają właściwości peelingujące. Poczuj jak minerały z wód termalnych oraz ekstrakt
z owoców egzotycznych odżywiają i nawilżają Twoją skórę każdego dnia, pozostawiając ją w doskonałej kondycji. Produkt przebadany dermatologicznie. PH przyjazne dla skóry.
Pojemność: 300 ml
Cena: 4,99 zł
Termin ważności: 4 stycznia 2019
Pojawił się kiedyś w ulubieńcach. Wtedy dopiero zaczynałam go używać. Idealnie sprawdzał się latem, bo pachniał przepięknie. Tak gruszkowo, orzeźwiająco ;) Dobrze mył, całkiem fajnie się pienił, delikatnie peelingował skórę. Także myślę, że jest to naprawdę dobry kosmetyk, szczególnie, kiedy weźmiemy pod uwagę jego niską cenę. Jedyny minus to to, że delikatnie przesuszał skórę, ale u mnie dzieje się to przy prawie każdym produkcie myjącym do ciała. To akurat mi nie przeszkadzało, bo i tak po każdej kąpieli aplikuję jakieś masło, olejek albo balsam ;)
SKŁAD: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Laureth-3, Styrene/Acrylates Copolymer, Butylene Glycol, Phenoxyethanol, Actinida Chinesis Friut Extract, Magnifera Indica Fruit Extract, Cocos Nuicifera Fruit Extract, Propylene Glycol, Persea Gratissima Fruit Extract, Sodium Benzoate, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Prunus Armeniaca Seed Powder, Acrylates/C-10-30 Magnesium Nitrate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Sodium Chloride, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, CI 19140, CI 14720.

Batiste, Pretty Opulent & Oriental, suchy szampon

Najczęściej nagradzany w Polsce produkt Batiste.Batiste Oriental zabiera nas w daleką podróż na egzotyczny Wschód. Otwarcie zaskakuje owocową świeżością soczystego jabłka, owoców leśnych, winogron i cytrusów, do których dołącza kwiatowa symfonia jaśminu, lilii oraz irysów, by po chwili otulić nas zmysłowymi nutami sandałowca, cedru i piżma przełamanymi apetycznym kokosem.
Pojemność: 200 ml
Cena: 14,99 zł
Termin ważności: 7 marca 2019 
O tym, że suche szampony od Batiste uwielbiam i zawsze muszę mieć jeden na półce łazienkowej, to już doskonale wiecie. Najczęściej sięgam po tropikalny, bo pachnie moim ukochanym kokosem, jednak tym razem postanowiła spróbować innej wersji. W moim Rossmannie nie było zbyt dużego wyboru, więc ostatecznie sięgnęłam po orientalny. Jest w porządku, ale jednak moje serce nadal należy do tropikalnego.

SKŁAD: Butane, Isobutane, Propane, Oryza Sativa (Rice) Starch, Alcohol Denat., Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Limonene, Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool, Distearyldimonium Chloride, Cetrimonium Chloride.
Nie zawiera: Parabenów, Silikonów, SLS.

Nivea, Long Care & Repair, odżywka do włosów
Odżywka NIVEA Long Care & Repair z olejkiem babassu zapobiega rozdwajaniu się końcówek i odbudowuje długie, łamliwe i suche włosy, przywracając im blask i miękkość.
Pojemność: 200 ml
Cena: 11,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
To była jedna z pierwszych moich odżywek do włosów. A przynajmniej z takich, do których wracałam i stosowałam regularnie. Teraz mam całe mnóstwo innych, które czekają na swoją kolej, więc na razie do niej nie powrócę, ale jak tylko wykończę część z tego czego teraz używam, to z pewnością znów ją kupię. Mało jaka maska tak dobrze wpływa na moje włosy. Sprawia, że są lejące, gładkie, miękkie i błyszczące. No i dodatkowo pochodzi z marki, którą bardzo lubię i cenię ;)
SKŁAD: Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dimethicone, Hydrolyzed Keratin, Orbignya Oleifera Seed Oil, Oryzanol, Silicone Quaternium-18, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Trideceth-6, Trideceth-12, C12-15 Pareth-3, Coco-Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Lactic Acid, Citric Acid, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Benzyl Alcohol, Parfum.

Bispol, Blue Sky, świeca zapachowa
Stwórz w swoim domu unikalną atmosferę, która dopełniona delikatnym aromatem i migoczącymi płomieniami wprowadzi Cię w błogi nastrój. Spędź długie jesienne wieczory w towarzystwie magicznych aromatów, które pozostaną na długo w Twojej pamięci.
Gramatua: 357 g
Cena: 5,54 zł
Czas palenia: ~ 30h
Świeczuszka, którą znalazłam w swoim pierwszym pudełku ShinyBox – rok temu :D I dopiero niedawno ją wypaliłam. Przyznam szczerze, że nie zwróciłam uwagi na to, czy rzeczywiście paliła się tak długo, jak zapewnia nas o tym producent. Markę Bispol bardzo lubię i uważam, że świeczki w szkle, jak na swoją cenę, pachną całkiem intensywnie. Ta miała typowo wakacyjną woń, myślę nazwa Blue Sky idealnie ją opisuje. Czuję tutaj cytrusy, bryzę morską i trochę trawy cytrynowej ;) Idealne orzeźwienie w upalny dzień ;) Choć przyznam, że świece palę zazwyczaj jesienią ;)


Garnier, Action Control, antyperspirant
Maksymalna efektywność i komfortowe poczucie suchości przez 48h.
Chroni podczas upału, uprawiania sportu i w czasie stresu. Ma pielęgnacyjny i długotrwały zapach, pozwala skórze oddychać dzięki zawartości aktywnego minerału.
Pojemność: 50 ml
Cena: 6,79 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
I kolejne opakowanie antyperspirantu z Garnier. Chyba w każdym denku pojawia się jakaś wersja tego antyperspirantu. Tym razem mamy turkusową, czyli tę, którą lubię najbardziej i po którą sięgam najczęściej. Oczywiście kolejne opakowanie jest już w użyciu. Jak na razie są to najlepsze antyperspiranty, jakich używałam. A przewinęło się ich całkiem sporo, różne marki i różne formy - od tych w sprayu, aż po te w sztyfcie, a nawet różne blokery. Jednak kulki nie zastąpi u mnie nic ;)
SKŁAD: Aqua/Water, Aluminum Chlorohydrate, PPG-15 Stearyl Ether, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-33, Parfum/Fragrance, Iodopropynyl Butylcarbamate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Dimethicone, Limonene, Zinc PCA, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal (F.I.L. C29319/3).

Eveline, błyskawiczny krem-kompres regenerujący do rąk i paznokci
Krem-serum z 15% zawartością UREA łączy w sobie całe bogactwo formuły szwajcarskiej o właściwościach silnie regenerujących, nawilżających i kojących. Działa jak błyskawiczny kompres, który już po pierwszym zastosowaniu przywraca aksamitną miękkość i elastyczność nawet zniszczonej, spierzchniętej skórze. Głęboko regeneruje, uelastycznia naskórek i łagodzi podrażnienia. Doskonale się wchłania, tworząc niewidzialną barierę ochronną przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Ponadto wzmacnia paznokcie i zmiękcza skórki, zapobiegając ich zadzieraniu. Odżywcza formuła kremu doskonale sprawdza się także w pielęgnacji suchej i zrogowaciałej skóry na kolanach i łokciach.15% UREA – zapewnia natychmiastowy efekt głębokiego nawilżenia, regeneracji i odnowy.Ceramidy – uzupełniają niedobór cennych lipidów w naskórku, zabezpieczając go przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.Olej z awokado – zapobiega utracie z naskórka, skutecznie chroniąc przed przesuszeniem. Uelastycznia i zmiękcza skórę dłoni, likwidując szorstkość i łuszczenie.D-panthenol + alantoina – działają łagodząco i przeciwzapalnie. Intensywnie nawilżają naskórek, pobudzając go do odnowy.
Pojemność: 75 ml
Cena: 7,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia (lub 24.04.2020)
Wiecie, że jestem wrażliwa na zapachy. Ten zupełnie mi nie odpowiada, wyczuwam tutaj sztuczną zieloną herbatę, której nienawidzę (samej woni, bo pić uwielbiam :D) i plastikowe maliny, przywodzi mi na myśl jakieś tanie perfumy... No, ale nic, ważniejsze jest działanie.
Już chwilę po aplikacji produkt przynosi ulgę wysuszonym dłoniom. Daje uczucie głębokiego nawilżenia. Formuła rzeczywiście jest nietłusta, ale krem pozostawia lepki, jakby woskowy, klejący film. Mnie akurat to nie przeszkadza, bo i tak nie używałabym go na dzień, a na noc lubię czuć, że mam coś na skórze ;) Kiedy już trochę na skórze posiedzi to staje się matowy i lekko tępy, dokładnie tak, jakby ta jego woskowa formuła zaschła ;)
Produkt sam w sobie nie najgorszy, ale nie jest na tyle dobry, żebym mogła przeboleć ten zapach ;) Także nadal szukam ideału ;)
SKŁAD: Aqua (Water), Urea, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glycine Soja Oil, Mineral Oil, Petrolatum, Cholesterol, Cetyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Cyclopentasiloxane, Dimethicone Crosspolymer, Cyclohexasiloxane, Sodium Hyaluronate, Butylene Glycol, Carbomber, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Hydrolyzed Soy Protein, Propylene Glycol, Maris Limus Extract, Ostrea Shell Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, Lysine, Allantoin, Diglycerin, Lactic Acid, Sodium PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Cyclomethicone, Glucose, DMDM Hydantoin, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Disodium EDTA, Ceteareth-20, Polysorbate 20, Parfum, Phenoxyethanol, Linalool, Limonene.

Foods By Ann, Ananas & Jarmuż & Spirulina, pudding
Pożywny pudding w proszku do szybkiego przygotowania. Wystarczy zalać gorącym mlekiem lub napojem roślinnym i dokładnie wymieszać. To sycąca przekąska dla osób prowadzących zdrowy i aktywny tryb życia. W 100% naturalna, bez żadnych sztucznych substancji. Pudding to propozycja, która świetnie sprawdzi się jako lekki posiłek w ciągu dnia. Mix smaków.
Gramatura: 20 g
Cena: 4,29 zł
Termin ważności: 6 lipca 2019
Przyznam szczerze, że byłam bardzo ciekawa tego produktu. Myślałam, że będzie to fajna, zdrowa przekąska. Co prawda, trochę obawiałam się połączenia ananasa z jarmużem, ale stwierdziłam, że nie może być tak źle, skoro oba smaki (oddzielnie) lubię.  Ale nie, nie, i jeszcze raz, nie! Zrobiłam, już sama konsystencja, zapach i kolor były niepokojące, a wiedzcie, że różnego rodzaju papki uwielbiam. Spróbowałam jedną łyżeczkę i… reszta została podana toalecie. Czegoś tak okropnego nie jadłam nigdy. Jest to na pewno kwestia gustu, ale… ble, fuj.
SKŁAD: płatki owsiane bezglutenowe (32,1%), suszone jabłko, sok jabłkowy w proszku, skrobia, suszony ananas (2,5%), sok limetkowy w proszku (2,5%), jarmuż suszony (1,5%), sok ananasowy w proszku (1,5%), ekstrakt mięty pieprzowej w proszku, spirulina w proszku (0,3%).

BeBeauty, Soft Touch, płatki kosmetyczne
Precyzyjny demakijaż i pielęgnacja Twojej skóry. Płatki kosmetyczne BeBeauty o wyjątkowo gładkiej powierzchni, zapewniają dokładne i komfortowe oczyszczenie skóry, twarzy, szyi i dekoltu. Miękkie i delikatne płatki, idealne do codziennej pielęgnacji i kosmetyki. Wzmocnione obszycie zapobiega rozwarstwianiu się płatka. Nie rozwarstwiają się, nie pozostawiają włókien.
Liczba sztuk: 120
Cena: 2,99 zł
Te paczuszki pojawiają się chyba w każdym denku :D Nie używam innych, zawsze przy okazji spożywczych zakupów w Biedronce dorzucam te waciki. Ne ma się nad czym rozwodzić. Spełniają swoje zadanie, są tanie i nie rozwarstwiają się. Poza tym widzieliście je na moim blogu już chyba milion razy :D
SKŁAD: 100% bawełna.

Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

PORA WYRZUCIĆ ŚMIECI #12
Czyli co sięgnęło dna w ciągu ostatnich miesięcy

60 komentarzy:
Muszę przyznać, że ten denkowy post pojawia się dosyć szybko. Zazwyczaj potrzebuję kilku miesięcy, żeby wykończyć jakąś rozsądną liczbę produktów, która byłaby warta redagowania wpisu. A tym razem nie minął nawet pełny jeden ;o Jakoś tak się złożyło, że akurat kończyłam kilka kosmetyków w tym samym czasie. Nie ma tego dużo, ale wystarczy :D Denkowa torebka i tak zrobiła się już ciężka za sprawą jednego, szklanego opakowania, o którym za chwilę :D


Miraculum, Rose, woda perfumowana
Woda perfumowana Miraculum Women Collection ROSE stanowi esencję kobiecego wdzięku. Zawiera nutkę dyskretnej zmysłowości, a jednocześnie urzeka subtelnością i prostotą. W zapachu odnaleźć można wyjątkowe akordy kwiatów: magnolii, frezji i jaśminu, oplecione orzeźwiającymi nutami owocowymi. Całość kompozycji wieńczy ambra oraz białe piżmo. Idealny na każdą okazję jako dodatek do ulubionych strojów. Sprawi, że poczujesz się gwiazdą codziennego życia.
Pojemność: 100 ml
Cena: 29,99 zł
Kategoria: kwiatowo-owocowa
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Pewnie część z Was zastanawia się, dlaczego ten flakonik nie znalazł się w poście z zestawieniem wszystkich moich oryginalnych perfum (tutaj). Odpowiedź jest prosta - zapach nie przypadł mi do gustu. Na początku wydawał mi się ładny, kobiecy, lekki i idealny na lato, ale nie mogłam go nosić. Zdecydowanie zbyt mocno czuć w nim nuty trawy, które nie do końca mi leżą. Zużyłam go jako odświeżacza powietrza i w tej roli sprawdził się idealnie :D Choć jakoś mocno trwały nie był. Niby 100 ml, ale wypsikałam tę pojemność całkiem szybko.
Nuty głowy: frezja, liczi
Nuty serca: magnolia, jaśmin, trawa, imbir
Nuty bazy: bursztyn, białe piżmo


Nivea Soft, krem intensywnie nawilżający
Krem intensywnie nawilżający NIVEA Soft zawiera teraz ulepszoną formułę, która zapewnia jeszcze intensywniejsze nawilżanie i pielęgnację. Krem ten ma niezwykle lekką konsystencję, dzięki czemu błyskawicznie się wchłania, pozostawiając wyjątkowe uczucie gładkości, miękkości i ożywienia. W jego skład wchodzi olejek jojoba, który intensywnie nawilża skórę, a także witamina E chroniąca jej naturalną strukturę. Idealnie nadaje się do codziennej pielęgnacji – jest odpowiedni do wszystkich rodzajów skóry. Ma delikatny i przyjemny zapach i sprawia, że twarz zyskuje zdrowy, zadbany wygląd a skóra jest odpowiednio nawilżona i chroniona. Tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie.
Pojemność: 300 ml
Cena: 14,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Jeżeli śledzicie bloga to wiecie, że kupuję go regularnie. Jest to jedyny krem do twarzy, który mnie nie uczula (a przynajmniej jedyny z tych, które testowałam). Ideałem nie jest, ale bardzo dobrze się sprawdza. Ładnie nawilża, pozostawia delikatnie lepką warstwę, dlatego aplikuję go jedynie na noc. Nie przepadam za zapachem, ale cóż, nie przeszkadza mi on aż tak, żebym usilnie szukała zamiennika. Kiedyś sięgałam po mniejszą wersję, jednak teraz, kiedy korzysta z niego również moja siostra, zdecydowanie bardziej opłaca nam się zaopatrzyć w większą pojemność.
SKŁAD: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum, myristylalcohol, Butylene Glycol, Stearic Acid, Myristyl Myristate, Cera Microcristallina, Glyceryl Stearate, Hydrogenated Coco - Glycerides, Dimethicone, simmondsia chinensis, Tocopheryl Acetate, Lanolin Alcohol(Eucerit) Polyglyceryl-2 Caprate, Sodium -Carbomer, Phenoxyethanol, Linalool, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Benzyl Salicylate, Benzylalcohol, Parfum.


Wibo, Fixing Powder, puder sypki
Półtransparentny utrwalacz makijażu w sypkim pudrze. Matuje i utrwala zarówno podkład i korektor. Zapewnia idealną bazę wyjściową do aplikacji różu i rozświetlacza. Jego drobno zmielona konsystencja ułatwia dopasowanie do każdego rodzaju podkładu. Zawarty w nim kolagen działa nawilżająco i regenerująco.
Gramatura: 5,5 g
Cena: 10,49 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Używam go już od bardzo długiego czasu. Nie jest to kosmetyk matujący, bo pozostawia satynowe wykończenie, ale w moim przypadku idealnie sprawdza się do zagruntowania korektora pod oczami. Wygładza skórę i sprawia, że wygląda zdrowo i naturalnie. Cudnie pachnie ;) I bardzo dobrze utrwala. Także, jeśli nie potrzebujecie mocnego matu, a chcecie zagruntować podkład bądź korektor i cenicie sobie naturalny, satynowy efekt to będziecie z niego zadowolone ;)
SKŁAD: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Mica, Magnesium Stearate, Silica, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Hydrolyzed Collagen, Parfum, Benzyl Alcohol Linalool, Benzyl Salicylate, CI 77499, CI 77491, CI 77492.


Bell, Look Now! Puder HD
Świetnie sprawdzi się w trakcie sesji fotograficznych. Możesz go stosować samodzielnie, nadając cerze świeży wygląd lub jako wykończenie makijażu nakładając na podkład. Perfekcyjnie wygładza, maskuje zmarszczki i delikatne niedoskonałości.
Gramatura: 9 g
Cena: 12,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Pojawił się w poprzednim poście dotyczącym tanich perełek (tutaj). Bardzo dobrze matuje skórę i efekt ten utrzymuje się przez długie godziny. Ogólnie jestem fanką wykończenia satynowego, jednak w strefie T potrzebuję pełnego matu i takowy ten puder z Bell mi daje. Ponadto, nie wygląda sztucznie, sucho i papierowo. Jest transparentny i nie bieli cery. Troszkę podobny do Stay Matte z Maybelline, ale mam wrażenie, że ten jest mocniejszy i bardziej trwały.
No, może opakowanie nie jest najlepszej jakości, bo wieczko zupełnie mi odpadło i jego użytkowanie od tego czasu stało się trochę uciążliwe, ale jakoś da się z tym radzić :D Poza tym, za tę cenę nie spodziewałabym się czegoś super wytrzymałego ;) Dla mnie znacznie ważniejsze jest działanie samego pudru.
SKŁAD: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Isocetyl Stearoyl Stearate, Octyldodecyl Stearate, Sodium Potassium, Aluminium Silicate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Peg-8,citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, Silica, Cl 77891.


Collection 2000, Lasting Perfection, korektor
Collection 2000 Lasting Perfection Ultimate Wear Concealer to korektor, który w doskonały sposób ukrywa niedoskonałości, krostki czy przebarwienia. Jest on idealny do maskowania worków i cieni pod oczami - a co ważne - nie obciąża skóry wokół oczu i pod oczami, która jak wiadomo jest bardzo delikatna
Korektor kultowy na polskim rynku, wyróżnia się niecodzienną trwałością, jest on także wodoodporny. Jego właściwości sprawiają, że utrzymuje się do 16 godzin. Korektor Collection 2000 Lasting Perfection to produkt, który zdobył wiele nagród a opinie zadowolonych Klientek plasują go na pozycji lidera wśród korektorów.
źródło: urodomania.com
Pojemność: 10 ml
Cena: ok. 20 zł
Mój odcień: 1 Fair
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Ten produkt pojawiał się na blogu wielokrotnie. Przez bardzo długi czas byłam mu wierna, bo był jedynym, który potrafił przykryć moje cienie pod oczami w zadowalającym mnie stopniu. Jego jedyną wadą była kiepska dostępność... Teraz widzę, że można go dorwać w niektórych drogeriach internetowych, ale wcześniej musiałam go szukać na portalach aukcyjnych i innych olxach :D Mogę Wam też powiedzieć, że został zdetronizowany przez nowość z Lovely, o której pisałam tutaj - klik. Może kiedyś wrócę do tego z Collection, ale to tylko, jeśli będzie łatwo dostępny, w przyzwoitej cenie ;)
SKŁAD: Aqua, Talc, Cyclopentasiloxane, Isododecane, Hydrogenated Polycyclopentadiene, Cyclohexasiloxane, Cetyl PEG/PPG 10/1 Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Hexyl Laurate, Acrylates/Polytrimethyl Siloxymethacrylate Copolymer, Silica, Butylene Glycol, Hydrogenated Castor Oil, Hydrogenated Microcrystalline Wax, Triethoxycaprylylsilane, Trimethoxycaprylylsilane, Phenoxyethanol, Sodium Chloride, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Alumina, Disodium EDTA, [+/- CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499].


BeBeauty, AloeVera, płatki do demakijażu
Płatki kosmetyczne BeBeauty Aloe Vera z ekstraktem z aloesu, są przeznaczone do codziennej pielęgnacji i kosmetyki. Dzięki zastosowaniu technologii 3L (3 layers - 3 warstwy) płatki nie rozwarstwiają się, nie pylą i nie pozostawiają włókien. Zewnętrzne warstwy płatków składają się ze 100% bawełny, co sprawia, że są wyjątkowo delikatne dla skóry. Skutecznie oczyszczają, usuwają resztki makijażu i kosmetyków.
Liczba sztuk: 120
Cena: 2,99 zł
Te paczuszki pojawiają się chyba w każdym denku :D Nie używam innych, zawsze przy okazji spożywczych zakupów w Biedronce dorzucam te waciki. Ne ma się nad czym rozwodzić. Spełniają swoje zadanie, są tanie i nie rozwarstwiają się. Poza tym widzieliście je na moim blogu już chyba milion razy :D
SKŁAD: 100% bawełna.


Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

PORA WYRZUCIĆ ŚMIECI #8
Projekt Denko, czyli zużycia ostatnich miesięcy

57 komentarzy:
Minęły dwa miesiące od poprzedniego postu ze zużyciami, więc czas najwyższy znów przyjrzeć się temu, co pojawiło się w mojej torebeczce z pustymi opakowaniami.
Dziś będzie trochę stałych bywalców, ale zobaczycie też produkty, które udało mi się zdenkować po raz pierwszy. Jednak mam wrażenie, że w ostatnich miesiącach nie zużyłam zbyt dużo kosmetyków, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że wykończenie tych opakowań zajęło mi dwa miesiące. Miałam się jeszcze wstrzymać z napisaniem tego posta, bo kilka produktów, których aktualnie używam już sięga dna, ale torebka, w której trzymam wykończone produkty, zaczęła robić się pełna i ciężka.


Nivea, Volume Diamond Care
Ten szampon już chyba dobrze znacie, bo na moim blogu pojawił się już kilka razy. Pisałam, że wolę standardową wersję Volume tego produktu, ale ostatnio moje włosy bardzo polubiły się właśnie z tą linią. Moje kłaczki nie lubią zmiany kosmetyków do oczyszczania, więc jeżeli coś nie powoduje u mnie łupieżu, a przy tym dobrze oczyszcza i nie obciąża, ani nie przesusza skóry głowy, to się tego trzymam ;)


BeBeauty, Hydrate Nawilżający Krem do Rąk
Ten kosmetyk też już się u mnie przewijał. Pokazywałam go Wam w różnych wersjach. Teraz rzadko po niego sięgam, ale z racji tego, że w domu jest zawsze to w awaryjnych sytuacjach po niego sięgam. Taki średniaczek. Całkiem przyjemny, tani i nie pozostawia lepkiej warstwy. Tak jak pisałam, nic co wywoła efekt wow, ale kiedy szybko potrzebujecie dawki nawilżenia, a nic innego nie macie pod ręką to śmiało chwytajcie za BeBeauty ;)


Joanna, Naturia Żel do Higieny Intymnej
Mam nadzieję, że nikt z Was się nie oburzy, że pokazuję tu takie produkty. Ale jak to się mówi - "[...] nic co ludzkie nie jest mi obce" ;)
Całkiem przyjemny produkt. Spełniał swoje zadanie i całkiem przyjemnie pachniał. Oczywiście adekwatnie do swojego przeznaczenia ;) Szczerze Wam powiem, że niewiele mam do powiedzenia na temat tego produktu ;) Tani, łatwo dostępny, przyjemny.


Batiste, Tropical Suchy Szampon
Znów Batiste i znów wersja tropikalna (czyt. kokosowa :D). Nie wyobrażam sobie nie mieć go na półce w łazience. Co do wariantów zapachowych to czasami sięgam po inne, ale kiedy nie wiem na którą się zdecydować to wybór zawsze pada na właśnie tę.
Ten kosmetyk chyba nie potrzebuje przedstawiania. Fajnie odświeża włosy i nadaje im piękny zapach. Na moich jasnych włosach sprawdzają się wszystkie wersje, ale spokojnie, Batiste ma też w swojej ofercie opcję dla ciemnowłosych. A jeżeli chodzi o cenę to warto polować na promocje, bo wtedy można go ustrzelić za nieduże pieniądze.


GorVita, Żel Aloesowy
Żel aloesowy to nieodłączny element mojej pielęgnacji. Po prostu nie wyobrażam już sobie funkcjonowania bez tego kosmetyku. I Wy też o tym wiecie, bo nie raz o tym pisałam. Nie wiem czy ta konkretna wersja żelu aloesowego się u mnie pojawiła, bo po tę sięgam rzadziej. Dlaczego? Jest zwyczajnie nieco droższa. A ja nie lubię przepłacać :D
A dla tych, którzy jeszcze nie zaznali dobroci tego cudeńka to tylko napomknę pokrótce, że jest to kosmetyk wielozadaniowy, sprawdzi się jako serum pod krem na noc, bazę pod makijaż, wcierka lub maska do włosów, czy baza pod krem do rąk lub stóp. Może też okazać się ratunkiem na poparzenia i podrażnienia ;)


Eveline, Mega Size Lashes
Jestem wierna tuszom do rzęs tej marki. Kiedyś zrobiłam wyjątek, bardzo tego pożałowałam i z podkulonym ogonem wróciłam do mojego ukochanego Eveline. Jeżeli chodzi o wersje to wybieram różne, ale zazwyczaj zaopatrzam się w zapasy na promocjach, więc biorę to co zostanie po nalocie innych pań :D Mega Size Lashes miałam po raz drugi i znów bardzo się z nim polubiłam ;) Ładnie rozczesuje, wydłuża i delikatnie pogrubia rzęsy. A dodatkowo ma intensywnie czarny kolor. Lubię też w nich to, że nie zasychają zbyt szybko, jak to jest w przypadku (również lubianej przeze mnie) żółtej maskary z Lovely.


Alterra, Rumiankowa Pomadka Ochronna
Kiedyś sięgałam jedynie po masełka z Nivea, ale zaczęła przeszkadzać mi ich forma. Stwierdziłam, że czas wrócić do tradycyjnych pomadek nawilżających w sztyfcie. I tak wybór padł na taniutki kosmetyk od Alterra. Czytałam jakieś dobre opinie na jej temat i stwierdziłam, że wezmę od razu dwie. I jak dobrze się stało! Skończyła mi się jedna i teraz mogę spokojnie otworzyć drugą zamiast lecieć do Rossmanna po to cudeńko ;) Bardzo dobrze nawilża, nie uczula, no i kosztuje grosze ;) Jak na razie mój nr 1 w kategorii pielęgnacji ust ;)


Bispol, Świeca Zapachowa w Szkle
Jej, powiem Wam, że właśnie doznałam szoku. Nie miałam zielonego pojęcia, że ta świeczuszka została wyprodukowana przez Bispol :D Kupiłam ją kiedyś w Biedronce za grosze, ale rzadko paliłam, więc stała u mnie bardzo długo. Zapach na początku mi się podobał, ale później zaczął robić się męczący. Na szczęście nie był bardzo intensywny i szybko się ulatniał. Mam wrażenie, że te nowsze produkty tej marki są znacznie lepsze jakościowo.
Na plus zasługuje samo szkło, bo wygląda elegancko i z pewnością do czegoś je wykorzystam ;)


Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

BIAŁO-NIEBIESKIE DENKO #7
Czyli pora wyrzucić śmieci. Zużycia ostatnich miesięcy

59 komentarzy:
Tak jakoś dziwnie się składa, że posty ze zużyciami pojawiają się na moim blogu mniej-więcej co dwa miesiące :D Nie jestem raczej z tych, którzy szybko wykańczają kosmetyki ;) Najczęściej z mgnieniu oka schodzą mi produkty, z których korzystam nie tylko ja ;)
W tym miesiącu puste opakowania ładnie komponują się kolorystycznie :D Głównie zobaczycie biel i odcienie niebieskości ;) Stąd też pomysł na tytuł posta :D Jak tak przeglądałam zdjęcia to nasunęło mi się na myśl ;) Dużo tego nie ma, ale sporo miejsca zajmowało to wszystko w mojej torebce na "śmieci", więc czas najwyższy się w końcu za to wziąć ;) Jakie to cudowne uczucie móc wyrzucić ten cały plastik i odetchnąć :D


BeBeauty, patyczki higieniczne
Te rozchodzą się u nas w mgnieniu oka ;) Dlatego nie widzę sensu w wydawaniu na nie większych pieniędzy. Ma być tanio i ekonomicznie ;) Te biedronkowe są całkiem w porządku, nie rozwarstwiają się, wata nie odchodzi od patyczka zbyt często (ale czasami się zdarza...). Chyba nie ma się nad czym rozwodzić ;) Z tego, co się orientuję to są różne wersje kolorystyczne, ale szczerze nie wiem czym się od siebie różnią, i zawsze biorę pierwsze-lepsze :D


Nivea Soft, Face | Body | Hands, krem intensywnie nawilżający
Jeżeli śledzicie bloga to wiecie, że kupuję go regularnie. Jest to jedyny krem do twarzy, który mnie nie uczula (a przynajmniej jedyny z tych, które testowałam). Ideałem nie jest, ale bardzo dobrze się sprawdza. Ładnie nawilża, pozostawia delikatnie lepszą warstwę, dlatego aplikuję go jedynie na noc. Nie przepadam za zapachem, ale cóż, nie przeszkadza mi on aż tak, żebym usilnie szukała zamiennika. Kiedyś sięgałam po mniejszą wersję, jednak teraz, kiedy korzysta z niego również moja siostra, zdecydowanie bardziej opłaca nam się zaopatrzyć w większą pojemność.


BeBeauty Hydrate, nawilżający płyn micelarny
Używam regularnie, zawsze co najmniej jeden mam w zapasie. Pisałam o nim na blogu już setki razy i chyba w każdym denku :D Cóż mogę powiedzieć - jest tani, zmywa makijaż, nie uczula - czyli robi wszystko to, czego od takiego produktu oczekuję ;)


Nivea, Diamond Volume Care
Szampony z Nivea bardzo lubię i kupuję regularnie. Zazwyczaj sięgam po standardową wersję Volume, ale ta była w promocji, więc ta trafiła do koszyka. Dobrze oczyszcza włosy, nie obciąża, całkiem przyjemnie pachnie, choć pod tym względem wolę wersję Volume. Jednak trzeba z nim uważać, bo kiedy nałożymy zbyt dużo, albo niedokładnie spłuczemy, to może powodować sklejanie włosów.


C-Thru, Glamorous
Próbeczkę tego zapachu dostałam w kinie, kiedy kupowałam bilet na Piratów z Karaibów ;D Od C-Thru nie miałam zbyt wiele perfum. Te całkiem przypadły mi do gustu, ale raczej nie sięgnę po pełnowymiarowy produkt. Podobało mi się jednak to, że mimo tego, iż jest to jedynie próbka, posiadała atomizer ;)


Garnier Mineral, Action Control 48h
Wydaje mi się, że o tym kosmetyku również już pisałam. Antyperspiranty z Garnier jak na razie sprawdzają mi się najlepiej. Kusi mnie jeszcze, żeby wypróbować ten z Vichy, ale na razie muszę troszkę pooszczędzać ;) Najczęściej sięgam właśnie po tę wersję, ale nie zawsze. Jednak uważam, że ta niebieska jest najlepsza ;)


BeBeauty Soft Touch, bawełniane płatki kosmetyczne
Te też kupuję regularnie i też już pisałam o nich wiele razy :D Mam wrażenie, że w tym poście nie ma nic nowego :D Same sprawdzone produkty, do których wracam ;) I tutaj ponownie na mam się nad czym rozwodzić. Spełniają swoje zadanie, są tanie i nie rozwarstwiają się. Tego produktu również mamy kilka wersji i w tym przypadku również sięgam po te, które pierwsze wpadną mi w dłonie i nie zauważyłam żadnej różnicy w ich działaniu ;)


Dove, Advanced Hair Series Dry Oil Conditioner
I to też nie jest nowy produkt ;) Dostałam całkiem sporo tych próbek od koleżanki. W zestawie był szampon i odżywkę, ale ja korzystałam jedynie z tej drugiej. Całkiem przyjemny kosmetyk, polubiłam go, ale nie na tyle, żeby zakupić pełnowymiarowy produkt. Całkiem ładnie nawilża włosy i przepięknie pachnie. Moje kłaczki jednak wolą proteiny, ale jeżeli szukacie czegoś "olejkowego" to polecam ;)


Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej

ZUŻYCIA OSTATNICH MIESIĘCY #6

75 komentarzy:
W mojej torebce na puste opakowania zebrało się całkiem sporo "śmieci", dlatego postanowiłam napisać posta i w końcu się ich pozbyć. Z tego też względu dziś mam dla Was denko.
Tak troszkę na marginesie. Nie wiem czy każdy z Was dobrnął do końca poprzedniego posta. Pisałam tam, że 10 września minął dokładnie rok od opublikowania pierwszego posta na blogu! Jeszcze raz chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście i współtworzycie ze mną Wredną z Wyboru ;) Oczywiście szykuję post podsumowujący z małą niespodzianką dla Was, ale mam mały poślizg... Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;)
A teraz wracając do tematu posta, zapraszam Was do moich mini-recenzji.


Nivea, Volume Care
Szampon, do którego wróciłam z podkulonym ogonem. No, może troszkę przesadzam, ale z pewnością sięgnęłam po niego z radością. W skład zagłębiała się nie będę, ponieważ jest sporo kontrowersji w tym temacie. U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Dobrze doczyszcza włosy, nie zauważyłam, żeby je wysuszał, a dodatkowo nie powoduje oklapnięcia. Kocham go też za jego zapach <3 Najlepszy z tych, które do tej pory testowałam.


Schwarzkopf, Gliss Kur Ultimate Volume
Niesamowicie cieszyłam się, kiedy ten kosmetyk w końcu wykończyłam. Niby po kilku użyciach moje włosy przyzwyczaiły się do tego szamponu, jednak zdecydowanie nie dorównuje on temu opisanemu wyżej. Jedyny plus to bardzo ładny zapach. Poza tym przesuszał włosy. Nie zaliczę go do bubli, bo dobrze mył, ale zdecydowanie do niego nie wrócę.


Nivea, Creme Soft
Jak nazwa wskazuje, kremowy żel pod prysznic. Przyjemny, ładnie pachnący, robiący to, co taki kosmetyk robić powinien. Nie wysuszał skóry, był delikatny, a zarazem skuteczny. Ja duży wymagań co do żeli myjących nie mam, więc polubiliśmy się.


BeBeauty, Hydrate
Nawilżający płyn micelarny 2w1. Co prawda nie nawilża, zdecydowanie. Powiedziałabym, że wręcz delikatnie przesusza, ale i tak aplikacja kremu nawilżającego, w mojej wieczornej, pielęgnacji to obowiązek. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia, nie uczula. Póki nie wywołuje u mnie reakcji alergicznych, póty będę się go trzymała ;)


Kallos, Keratin Hair Mask
W końcu ją zdenkowałam. I bynajmniej nie ma to negatywnego wydźwięku. Była niesamowicie wydajna. Można się było tego domyślić, bo pojemność 1l robi wrażenie. Gdyby nie to, że zaczęła jej używać moja siostra to pewnie jeszcze bym ją "męczyła". Jest to najlepsza maska do włosów, jaką stosowałam. Moje włosy pokochały proteiny i dzięki temu kosmetykowi były miękkie, lejące i z delikatnie zwiększoną objętością. Już planuję zakup kolejnego opakowania. Zastanawiałam się nad wypróbowaniem innych masek Kallosa, ale chyba wrócę, po prostu, do tej.


Essence, Kajal Pencil
Taniutka kredka do oczu. Miałam ją przez rok, albo nawet dłużej. Fajna na co dzień. Nie należy do najtrwalszych, ale mnie wystarcza. Ładnie się rozciera i ma całkiem głęboki odcień (w moim przypadku) czerni. Na razie mam w zapasie jedną innej marki, ale do tej na pewno wrócę.

My Secret, Satin Touch Kohl
Kolejny tani kosmetyk. Tej używam na linię wodną. Ma idealny, kremowy kolor. U mnie utrzymuje się całkiem długo, ale wiem, że nie u każdego się sprawdza. Koleżanka narzekała, że po kilkunastu minutach znika. Ja po kilku dobrych godzinach nadal mam ją na oku. Zazwyczaj kupuję ją na promocji, ale i w regularnej cenie kosztuje grosze ;)


Co Wam udało się zużyć w ostatnich miesiącach? Trafiliście na więcej ulubieńców czy bubli? Mieliście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Co o nich sądzicie? Jakieś rozczarowania? A może któryś ze zużytych przez Was produktów okazał się strzałem w dziesiątkę i Waszym ulubieńcem?

~ wredna
Czytaj więcej