Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perfumy. Pokaż wszystkie posty

SŁODYCZ Z SEKSOWNYM PAZUREM
Kolejny flakonik perfum od Saphir

12 komentarzy:
Już jakiś czas temu pisałam Wam o jednym flakoniku perfum Saphir. Wtedy były to Vida, inspirowane La Vie Est Belle, które wygrałam do testów w konkursie na TrustedCosmetics. Tym razem przychodzę do Was z recenzją zapachu Cool de Saphir, który dostałam do wypróbowania w tej samej akcji, z tym że od portalu Ambasadorka-Kosmetyczna.


O marce słów kilka
SAPHIR PARFUMS jest firmą szczycącą się ponad 50 letnim doświadczeniem w branży perfumeryjnej, która opracowuje i produkuje perfumy.
Laboratoria Saphir współdziałają synergistycznie w całym procesie produkcyjnym, rozpoczynając od opracowania zapachów po mieszanie, mielenie, rozgniatanie, odpowiednie napełnianie i dystrybucię perfum.
Łączymy najnowocześniejszą technologię z doświadczeniem i odpowiednio wykwalifikowanym personelem. Stosujemy najbardziej zaawansowane systemy do produkcji perfum w celu zaspokojenia najwyższych oczekiwań klientów.
Produkty marki Saphir możecie zakupić na stronie producenta, a także w sklepie online i stacjonarnej drogerii Vica.


Cool de Saphir
To zapach który z pewnością najbardziej definiuje każdą kobiecą naturę, niezależnie od wieku. Zmysłowy i wyrazisty, a do tego słodkawy i intrygujący, niezależny i elegancki oraz niezwykle trwały i poruszający zmysły wszystkich wokół. Po prostu „must have” każdej kobiety.
Pojemność: 25 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 24,99 zł
Zapach podobny do: Carolina Herrera, Good Girl
Kategoria zapachowa: orientalno-kwiatowa


Opakowanie i nuty zapachowe
Perfumy zamknięte są w małym, poręcznym, szklanym flakoniku z wklęsłymi żłobieniami. Całość utrzymana jest w biało-złotej kolorystyce i jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że takie połączenie uwielbiam i uważam, że nadaje niezwykłej klasy. Szata graficzna jest prosta, bez zbędnych ozdobników. Plastikowy korek dobrze się trzyma i sprawia, że atomizer jest odpowiednio zabezpieczony. Sam aplikator również działa bez zarzutów, dozuje odpowiednią mgiełkę, a przy tym nie przecieka i nie zacina się. Kompaktowe rozmiary buteleczki umożliwią nam zabranie perfum ze sobą, i nawet osoby takie jak ja, które lubią małe torebki, znajdą w niej miejsce dla tego maleństwa.
Nuty głowy: tuberoza, jaśmin
Nuty serca: kawa, migdał
Nuty bazy: fasola tonka


Ale jak to pachnie?
Początek jest dosyć świeży. Mam wrażenie, że w piramidzie powinna pojawić się bergamotka, bo tylko ona w połączeniu z jaśminem i migdałem potrafi dać tak orzeźwiające, chłodne wykończenie. W tle od pierwszych chwil towarzyszy nam kawa, tuberoza i fasola tonka, ale stanowią one jedynie bazę i uzupełnienie dla tych lżejszych aromatów. Jednak szybko zaczynają przejmować kontrolę.

Po chwili całość staje się bardziej słodka, to coś w stylu gourmand, ale z głębokim, kawowo-kakaowym akordem. To właśnie te niemalże cielesne nuty sprawiają, że zapach ten pokochałam. Wyróżnia się on na tle mojej kolekcji, bo niczego podobnego jeszcze nie mam.Niby słodycz, niby gourmand, ale podane w kobiecej, eleganckiej odsłonie. 




Projekcja i trwałość
Perfumy są bardzo intensywne, ale raczej nie należą do tych najbardziej ogoniastych. Projekcję mają przeciętną i pachną na długość ramion. Nie uznałabym tego jednak za wadę, bo w przypadku tak mocnych perfum mniej znaczy więcej ;) Gdyby były wyczuwalne z odległości kilku metrów to zamęczyłybyśmy ich słodyczą ludzi w autobusie ;) Czyli krótko mówiąc, ich dalekosiężność jest adekwatna do ich siły rażenia.  Jednak trzeba pamiętać, żeby z nimi nie przesadzić, bo wtedy będziemy dusić najbliższe towarzystwo.
Największą intensywność perfumy utrzymują przez ok 7h, po tym czasie stają się bardziej bliskoskórne, a pozostają wyczuwalne do samego zmycia. Oczywiście, na ubraniach i włosach możecie cieszyć się zapachem znacznie dłużej.




Podsumowując...

Moja nowa obsesja. Kolejny dowód na to, że mój nos uwielbiam migdał, kawę i tuberozę. Teraz wiem też, że do tej gromadki dochodzi fasola tonka.
W moim odczuciu to kobiecość zamknięta w buteleczceZ jednej strony zmysłowe, słodkie, acz nie przesłodzone; a z drugiej z pazurem i głębią.
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Saphir? Mieliście okazję testować ich perfumy? A może kojarzycie konkretnie ten zapach? Czy również uważacie, że przypomina Good Girl od Caroliny Herrery? Jakie inne wypusty tej marki mi polecacie? I w ogóle jakie perfumy powinnam przetestować wiosną i latem?

~ wredna

Czytaj więcej

KULTOWY ZAPACH W NIŻSZEJ CENIE
Woda pefumowana Vida od Saphir

30 komentarzy:
Ciągle mi mało. Ale wychodzę z założenia, że dobrego nigdy za wiele. Kolejny flakonik w mojej kolekcji i z pewnością nie ostatni. Już czekam na kolejne, także znów możecie się spodziewać perfumowych postów. Tym razem wpis powstaje we współpracy z portalem TrustedCosmetics, na którym to udało mi się zakwalifikować do testowania poniższego cudeńka. Troszkę sobie na nie poczekałam. Czy było warto?


O marce słów kilka
SAPHIR PARFUMS jest firmą szczycącą się ponad 50 letnim doświadczeniem w branży perfumeryjnej, która opracowuje i produkuje perfumy.
Laboratoria Saphir współdziałają synergistycznie w całym procesie produkcyjnym, rozpoczynając od opracowania zapachów po mieszanie, mielenie, rozgniatanie, odpowiednie napełnianie i dystrybucię perfum.
Łączymy najnowocześniejszą technologię z doświadczeniem i odpowiednio wykwalifikowanym personelem. Stosujemy najbardziej zaawansowane systemy do produkcji perfum w celu zaspokojenia najwyższych oczekiwań klientów.
Produkty marki Saphir możecie zakupić na stronie producenta, a także w sklepie online i stacjonarnej drogerii Vica.


Saphir, Vida
Vida Saphir to kwiatowo-owocowy zapach, który otula skórę przyjemnym aromatem. Soczysta gruszka z czarną porzeczką spotykają się w nim z aromatycznym jaśminem oraz zmysłowym kwiatem pomarańczy. Ich wzajemnie przenikające się aromaty zostały dosłodzone praliną oraz wzmocnione wanilią, fasolą tonka i paczulą. Zmysłowa, ociekająca słodyczą kompozycja zapachowa uwodzi zmysły i wzbudza zainteresowanie. Ubiera kobietę w przyjemny zapach, dodając jej energii oraz powodów do uśmiechu.
źródło: trustedcosmetics.pl
Pojemność: 25 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 24,99 zł
Zapach podobny do: Lancome, La Vie Est Belle
Kategoria zapachowa: kwiatowo-owocowa

Opakowanie i nuty zapachowe
Perfumy zamknięte są w małym, poręcznym, szklanym flakoniku z wklęsłymi żłobieniami. Całość utrzymana jest w biało-złotej kolorystyce i jeśli czytacie mojego bloga to wiecie, że takie połączenie uwielbiam i uważam, że nadaje niezwykłej klasy. Szata graficzna jest prosta, bez zbędnych ozdobników. Plastikowy korek dobrze się trzyma i sprawia, że atomizer jest odpowiednio zabezpieczony. Sam aplikator również działa bez zarzutów, dozuje odpowiednią mgiełkę, a przy tym nie przecieka i nie zacina się. Kompaktowe rozmiary buteleczki umożliwią nam zabranie perfum ze sobą, i nawet osoby takie jak ja, które lubią małe torebki, znajdą w niej miejsce dla tego maleństwa.
Nuty głowy: gruszka, czarna porzeczka, gruszka.
Nuty serca: tonka, kwiat pomarańczy, jaśmin
Nuty bazy: wanilia, paczula, pralina.

Ale jak to pachnie?
Pierwsze psiknięcie i od razu uderza nas wanilia i pralina. Może nawet bardziej ta pierwsza. W otwarciu nie czuję owoców, których się spodziewałam (w końcu są w nutach głowy). Jednak nie przeszkadza mi to, wręcz przeciwnie. Początek jest intensywny i słodki, ale blisko przy skórze wyczuć można też chłodniejsze (jakby miętowe) nuty, podejrzewam, że to zasługa jaśminu. Przez moment elementy kwiatowe próbują górować nad gourmandem, na szczęście (dla mnie) szybko się poddają i pozwalają rozwijać się słodyczy.

Po jakiejś godzinie kompozycja staje się bardziej jednostajna i jeszcze bardziej otulająca. Uwielbiam pływać w tym zapachu. Pojawia się czarna porzeczka i wraz z wanilią, praliną i skrytą paczulą, tworzy głęboki, ciasteczkowo-czekoladowy charakter. Mam wrażenie, że pachnę wykwintnym deserem.

Końcówka jest spokojna (o ile tak można w ogóle te perfumy określić), ciepła i jednolita, ale nadal ciężka, niemalże kremowa. Na tym etapie pozostaje z nami jedynie pralina i wanilia, a głębi dodaje nowa, gęsta nuta fasolki tonka. Nie pozostało już nic z kwiatów, nic z tego chłodnego, miętowego akcentu, nic z owoców, i żadnego śladu paczuli. 

Projekcja i trwałość
Perfumy są bardzo intensywne, ale raczej nie należą do tych najbardziej ogoniastych. Projekcję mają przeciętną i pachną na długość ramion. Nie uznałabym tego jednak za wadę, bo w przypadku tak mocnych perfum mniej znaczy więcej ;) Gdyby były wyczuwalne z odległości kilku metrów to zamęczyłybyśmy ich słodyczą ludzi w autobusie ;) Czyli krótko mówiąc, ich dalekosiężność jest adekwatna do ich siły rażenia.  Jednak trzeba pamiętać, żeby z nimi nie przesadzić, bo wtedy będziemy dusić najbliższe towarzystwo.
Największą intensywność perfumy utrzymują przez ok 7h, po tym czasie stają się bardziej bliskoskórne, a pozostają wyczuwalne do samego zmycia. Oczywiście, na ubraniach i włosach możecie cieszyć się zapachem znacznie dłużej.

Podsumowując...
Zapach bardzo lubię. Najlepiej nosi mi się go chłodną wiosną, jesienią i zimą. Moja miłość do typowych słodziaków powoli przemija, ale myślę, że jeszcze nie raz po tę kompozycję sięgnę. Jakościowo jest to górna półka i jak na cenę to nie mam im nic do zarzucenia. Z pewnością wrócę do nich w chłodniejsze dni, ale aktualnie jestem w trakcie poszukiwania lżejszych, zwiewniejszych woni, więc te pozostaną w pudełku aż do kolejnego sezonu grzewczego.
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Saphir? Mieliście okazję testować ich perfumy? A może kojarzycie konkretnie ten zapach? Czy również uważacie, że przypomina La Vie Est Belle od Lancome? Jakie inne wypusty tej marki mi polecacie? I w ogóle jakie perfumy powinnam przetestować wiosną i latem?

~ wredna
Czytaj więcej

"ZAPACH TO NIC INNEGO JAK DOTYK..."
Arashe - nowa marka perfum wypróbowana!

35 komentarzy:
Tak, jestem Wam winna wyjaśnienia. Ale żadnego odkrycia tutaj nie będzie. Opuściłam blogosferę na calutki miesiąc. Przepraszam Was za to bardzo, ale to były niezwykle szalone dni i najzwyczajniej zabrakło mi czasu na Wredną z Wyboru i Wasze wpisy. Ale wracam. Nie obiecuję, że od razu z kopyta, ale zrobię wszystko co w mojej mocy.
Mam nadzieję, że przynajmniej spodoba Wam się to, co dzisiaj dla Was przygotowałam. Mnie osobiście wpis pisało się cudownie, ale sporą zasługę ma tutaj tematyka. Chciałabym przedstawić Wam nową markę perfum, a mianowicie Arashe.


O marce słów kilka
Z racji tego, że Arashe jest nową marką, nie znalazłam o niej jeszcze żadnych informacji. Jest to jednak twór MAYbe Cosmetics.
MAYbe Cosmetics to prężnie działająca firma kosmetyczna z ponad 20-letnim doświadczeniem. Nasza fabryka znajduje się pod Szczecinem. Wyposażona jest w najnowszej generacji park maszynowy i laboratorium kontroli jakości.
Produkcja odbywa się zgodnie z zasadami GMP i GHP a jakość kontrolowana jest na każdym etapie- zaczynając od projektu poprzez produkcję a kończąc na magazynowaniu. Nasz kluczowy asortyment to perfumy, wody toaletowe i perfumowane. Ponadto ostatnio wprowadziliśmy serię owocowych balsamów do ust w kolorowych opakowaniach typu soft touch.
Istotą naszych produktów są starannie dobrane, najwyższej jakości komponenty pochodzące od sprawdzonych dostawców z Polski, Niemiec czy Francji. MAYbe Cosmetics to firma z dużymi możliwościami a dzięki zaangażowaniu kadry kierowniczej i pracowników jesteśmy w stanie poradzić sobie ze skomplikowanymi projektami i zaspokoić potrzeby najbardziej wymagających klientów.

Opakowanie
Wszystkie perfumy utrzymane są w tej samej stylistyce. Przychodzą do nas zamknięte w białych, kartonowych opakowaniach, które zdobi jedynie złote logo marki i nazwa zapachu. Jak już wiecie, ja takie rozwiązania uwielbiam, im mniej i prościej tym bardziej elegancko. 
Muszę przyznać, że wnętrze tychże kartoników troszkę mnie rozczarowało. Ogólny zamysł półokrągłych, przezroczystych flakoników i metalowej wstawki z logo i nazwą, bardzo mi się podoba, jednak nie do końca leży mi ten ogromny, asymetryczny korek. Owszem, jest ty tylko kwestia gustu, ale nie jestem zadowolona z tego, jak prezentuje się to na mojej toaletce. Ponadto, właśnie przez tę zatyczkę zrezygnowałam z zabrania jednego z nich na wesele, bo zajmowała ona zdecydowanie za dużo miejsca, a szkoda, bo jeden z zapachów skradł moje serce.
Na plus zasługuje jednak atomizer, który dozuje odpowiednią mgiełkę, nie przecieka i nie zacina się. Aspekt wizualny oceniłabym na takie 4, praktyczny na 4+.


Arashe, Alhena
Wyjątkowa aromatyczno - owocowa kompozycja, która skrywa w sobie luksus, nowoczesność oraz elegancję. Kombinacja świeżej mandarynki, jaśminu i pikantnego, wyrazistego imbiru. Sercem kompozycji jest aromat słodkiej wanilii oraz soli. Zapach zamykają rozgrzewające tony drzewa sandałowego i kaszmirowego, które doskonale współgrają z ambrą. Kompozycja zapachów, które wydobywają głębie słodyczy, zmysłowości i kobiecości.
Nuty głowy: mandarynka, jaśmin, imbir
Nuty serca: sól, wanilia
Nuty bazy: kaszmir, drzewo sandałowe
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Paco Rabanne, Olympea
Kategoria zapachowa: orientalno-kwiatowa
Początek jest waniliowo-słony. Może nawet bardziej słony niż waniliowy. Blisko przy skórze nuta soli jest wręcz mdląca. Gdy zaraz po aplikacji wącham nadgarstek mam wrażeniem jakbym popsikała się roztworem wody z dolą 1:1. Niekoniecznie to przyjemne i w pierwszych chwilach bardzo się na tym zapachu zawiodłam.
Na szczęście z odległości pachnie inaczej. Bardziej wyczuwam wanilię, co niesamowicie mnie cieszy. Kiedy już chwilę na skórze posiedzi w tle pojawia nam się delikatny jaśmin i sprawia, że całość jest już trochę lżejsza.
Jednak najbardziej podoba mi się końcówka, która rzeczywiście pachnie jak maślany popcorn, czyli coś, czego spodziewałam się od samego początku. Jednak nie jest to otulająca wanilia z domieszką soli, a bardziej jej chłodne wydanie. Uważam, że zapach zyskuje na szlachetności. Robi się bardziej kwiatowo-owocowy, i mimo tego, że zielona mandarynka w piramidzie zapachowej znajduje się w nutach głowy, to ja czuję ją dopiero na końcu.
Moja ocena: 3/5


Arashe, Elnath
Wyważona kombinacja piękna, siły, magii oraz wrażliwości. To zapach dla kobiet nowoczesnych, wyzwolonych, z pasją, lubiących zabawę, pewnych siebie i swojej kobiecości. Po otwarciu flakonu poczujemy nieco intrygującą nutę różowego pieprzu oraz kwiatu pomarańczy. Wyczuwalna później nuta serca, to niecodzienne połączenie dającej zastrzyk adrenaliny kawy z subtelnym, romantycznym jaśminem. Podstawę i tło zapachu tworzy słodka, zmysłowa i rozgrzewająca wanilia oraz cedr, a także odprężająca paczula. Połączenie unikalnych nut zapachowych zapewnia wyjątkowy efekt i stwarza aurę tajemniczości. Zapach jest przy tym wyjątkowo trwały.
Nuty głowy: pieprz różowy, kwiat pomarańczy
Nuty serca: kawa, jaśmin, lukrecja
Nuty bazy: wanilia, paczula, cedr, kaszmir
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Yves Saint Laurent, Black Opium
Kategoria zapachowa: orientalno-waniliowa
Ach, jest miłość! Od pierwszego powąchania! Psik, psik i... cudowna, słodziutka wanilia wzmocniona i pogłębiona przez kawę. Przecież to pachnie jak waniliowe Cafe Latte! Jaki gourmando-maniak oparłby się takiej woni? Z pewnością nie ja. To uzależnia! Ale, żebyście nie pomyśleli, że jak się tym spryskacie to nagle staniecie się słodkim napojem z kofeiną. O nie, nie. Kwiat pomarańczy i jaśmin (lub mieszanka frezji i różowego pieprzu) dodają całości elegancji i kobiecego akcentu. Widzę piękną, dostojną Panią ubraną w czarną sukienkę i wysokie szpilki. Z jednej strony jest jak wyrwana z z książki i odnoszącej sukcesy businesswoman, a z drugiej nie kryje swojej wesołej osobowości i pozytywnego nastawienia do świata. Z czernią jej ubrań kontrastuje blond włosów i promienny uśmiech na twarzy. Jest elegancka i kobieca, ale jednocześnie nie nazbyt wyrachowana czy nieprzystępna. 
Moja ocena: 4+/5



Arashe, Hadar
Kompozycja jest szalenie kobieca. To eliksir, dzięki któremu poczujesz się jak prawdziwa bogini. Połączenie migdałów, kawy, tuberozy, jaśminu, fasoli tonka, drzewa sandałowego i wanilii daje niezwykle wyrazistą i intrygującą kompozycję, dzięki której z pewnością nie pozostaniesz niezauważona. Otulona zapachem Hadar, możesz śmiało ruszać na podbój świata – dzięki niemu poczujesz się silniejsza, piękniejsza, a tym samym pewniejsza siebie.
Nuty głowy: migdał, kawa
Nuty serca: tuberoza, jaśmin
Nuty bazy: fasolka tonka, kakao, drzewo sandałowe, wanilia 
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Carolina Herrera, Good Girl
Kategoria zapachowa: orientalno-kwiatowa
Moja nowa obsesja. Kolejny dowód na to, że mój nos uwielbiam migdał, kawę i tuberozę. Teraz wiem też, że do tej gromadki dochodzi fasola tonka.
W moim odczuciu to kobiecość zamknięta w buteleczce. Z jednej strony zmysłowe, słodkie, acz nie przesłodzone; a z drugiej z pazurem i głębią. 
Początek jest dosyć świeży. Mam wrażenie, że w piramidzie powinna pojawić się bergamotka, bo tylko ona w połączeniu z jaśminem i migdałem potrafi dać tak orzeźwiające, chłodne wykończenie. W tle od pierwszych chwil towarzyszy nam kawa, tuberoza i fasola tonka, ale stanowią one jedynie bazę i uzupełnienie dla tych lżejszych aromatów. Jednak szybko zaczynają przejmować kontrolę.
Po chwili całość staje się bardziej słodka, to coś w stylu gourmand, ale z głębokim, kawowo-kakaowym akordem. To właśnie te niemalże cielesne nuty sprawiają, że zapach ten pokochałam. Wyróżnia się on na tle mojej kolekcji, bo niczego podobnego jeszcze nie mam.Niby słodycz, niby gourmand, ale podane w kobiecej, eleganckiej odsłonie. 
Moja ocena: 5+/5



Arashe, Misam
Zapach dla silnej i niezależnej kobiety, która umie łapać chwilę i potrafi zatrzymać się w pędzie życia i cieszyć małymi przyjemnościami. Nuta głowy z akordem kaktusa nadaje zapachowi orzeźwiającą, zieloną świeżość i stanowi niespotykany, nowoczesny element jego kompozycji. W sercu rozkwita bukiet kwiatów: łagodna, różowa frezja i aksamitne płatki jaśminu jednoczą się z subtelnymi pączkami róży, nadając kompozycji naturalną, kwiatową aurę. Intensywne ciepło delikatnych zapachów drzewnych i cedru stanowi bazową nutę kompozycji.
Nuty głowy: kwiat kaktusa
Nuty serca: jaśmin, kwiat róży, frezja
Nuty bazy: nuty drzewne, cedr  
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: ???
Kiedy spojrzałam na nuty zapachowe to bardzo się ucieszyłam. Pomyślałam, że może to być coś bardzo w moim stylu. W końcu lubię kwiat kaktusa, tak samo jak i frezję. Obawiałam się róży, ale myślałam, że może nie będzie się wybijała na pierwszy plan.
W pierwszej chwili mam wrażenie, że czuję aromaty cytrusowe, a dokładniej mandarynkę i właśnie cytrynę. Jestem jednak w stanie uwierzyć, że jest to kwiat kaktusa. Rozpoczęcie przywodzi mi na myśl sok z kaktusa, taki pitny. W tle pobrzmiewają jakieś zielone nuty, może to wciąż iglasta roślina, może zaczątek róży, a może nuty drzewne? Ciężko mi stwierdzić. Niełatwo też określić mi, czy polubiłam się z tym zapachem. Coś mnie w nim drażni, coś kręci w nosie. Może to jaśmin? 
Dzięki swojemu musującemu, koktajlowemu wydźwiękowi sprawdziłyby się idealnie latem. Z jednej strony są dosyć słodkie, ale nie na tyle, by oblepiać nasze ciało. A kwiaty i drewno nadają orzeźwiającego aromatu.
Mam wrażenie, że zapach się nie rozwija i do końca trwa w tej samej fazie. Na chwilę obecną nie mogę jasno określić czy je lubię. Muszę je wypróbować w wysokiej temperaturze, wtedy się określę.
Moja ocena: 3+/5


Arashe, Shaula
Zapach dla kobieta silnej, a zarazem romantycznej. Intensywny, nienachalny i elegancki. Wyjątkowość wybranych do tej kompozycji esencji gwarantuje piękny, rozwijający się w czasie bukiet. To zapach, który pozwala czuć się sobą w każdej sytuacji. Ciepło i wanilia, które skrywa w sobie zapach, emanują miłością. Kobiety ubrane w kompozycję frezji i róży są pogodne oraz czują się lekko i zwiewnie.
Nuty głowy: liść czarnej porzeczki
Nuty serca: róża, frezja
Nuty bazy: wanilia, paczula, nuty drzewne 
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Cena: 49,99 zł
Zapach podobny do: Giorgio Armani, Si (?)
Kategoria zapachowa: szyprowo-owocowa
Ten zapach kojarzę, więc z pewnością wąchałam kiedyś jakąś podobną inspirację. Muszę przyznać, że jak na to, iż są to perfumy różane to nie są najgorsze. U mnie nie zagrzeją miejsca na długo, ale fani tej królowej kwiatów będą zachwyceni, bo to właśnie ona gra pierwsze skrzypce. Towarzyszy jej blisko liść czarnej porzeczki dodając jednocześnie delikatnie zielonego aromatu i musująco-owocowego akordu. Wyrafinowania dodają nuty drzewne i odrobina paczuli. Wydaje mi się, że nie jest to propozycja dla nastolatki, osobiście sama czuję się niewystarczająco dojrzała do tej kompozycji.
Po pewnym czasie całość uzupełnia wanilia, jednak jest ona jedynie tłem i w żadnym razie nie wybija się przed szereg. Zdecydowanie brakuje mi tutaj frezji, bo przez całą żywotność perfum jej nie wyczułam, a jest to jeden z moich ulubionych kwiatów. No, może kiedy przystawię nos do nadgarstka i bardzo się skupię to wyczuję delikatny aromat. Dla mnie to jednak za mało.
Powiem tak, doceniam tę kompozycję i mogę stwierdzić, że jest ładna i z pewnością może się podobać. Jednak mnie zupełnie nie przekonuje ta róża. Także z tym flakonikiem rozstanę się bez żalu.
Moja ocena: 3/5


Projekcja i trwałość
W tej kwestii perfumy Arashe zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Zarówno ich trwałość, jak i projekcja są bardzo zadowalające. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę ich półkę cenową. Przez pierwsze 4 godziny wyczuwalne są na odległość metra, później stają się bardziej bliskoskórne, ale mijana przez nas osoba lub ta siedząca obok, będą mogły się cieszyć roztaczanym przez nas zapachem przez dobre 6-8 godzin.

Podsumowując...
Jeśli chodzi o jakość to perfumy Arashe kwalifikuję powyżej średniej półki. Zostawiają za sobą delikatny ogon, a na dodatek utrzymują się całkiem przyzwoicie. Biorąc pod uwagę ich niską cenę, uważam, że to bardzo dobry wynik. Co do samych kompozycji to kwestia indywidualna. Moje serce skradły Hadar i już wiem, że stały się nowym ulubieńcem. Shaula i Alhena to nie do końca moje gusta, po Elnath z chęcią będę sięgała, a nad Misam jeszcze się zastanowię.
Średnia ocena: 4-/5

Kojarzycie markę MAYbe Cosmetics? Zaciekawiłam Was perfumami Arashe? Które z nich chcielibyście wypróbować? A może zupełnie nie znaleźliście nic dla siebie? Jeśli jesteście blogerami to mieliście okazję je przetestować? Jak się Wam sprawdził?

~ wredna
Czytaj więcej

ZNANE ZAPACHY W PRZYSTĘPNEJ CENIE?
Perfumy od Exscenti + Rozdanie

30 komentarzy:
Wiecie, że nie przepuszczę żadnej okazji, żeby wypróbować jakieś nowe zapachy. Tym bardziej, jeśli dana marka była mi wcześniej nieznana. Tak też było w przypadku Exscenti. Moje flakoniki wybierałam opierając się jedynie piramidami zapachowymi, nie chciałam posiłkować się recenzjami innych, żeby w żaden sposób nie dać wpłynąć na swoją opinię. Myślałam, że będzie to dla mnie coś nowego, na to przynajmniej wskazywały nuty. Okazało się jednak, że marka oferuje zapachy inspirowane droższymi odpowiednikami. No i jak na złość wybrałam akurat te, które w swojej kolekcji już posiadam. Ale nie narzekam. Dlaczego? O tym niżej.
A dla co wytrwalszych, na końcu posta miła (mam nadzieję) niespodzianka.


O marce słów kilka
Perfumy tworzone są w rodzinnej manufakturze. Cenimy sobie jakość, zmysł i dostępność. Także dostępność cenową, dlatego też ceny naszych perfum nie są wygórowane. Są takie, by móc często cieszyć się nowymi zapachami. Zachęcamy do różnorodności sięgania po nowe zapachy i flirtowania z nimi.
Cenimy sobie jakość, zmysł i dostępność.Także dostępność cenową, dlatego też ceny naszych perfum nie są wygórowane. Są takie, by móc często cieszyć się nowymi zapachami. Ponieważ zachęcamy do różnorodności sięgania po nowe zapachy i flirtowania z nimi, używania kilku różnych perfum.Stworzenia własnej garderoby zapachowej, która wyraża zmienność nastroju, pozwala opowiedzieć własną historie zapachem, jest dopełnieniem różnych stylizacji.
W asortymencie marki znajdziecie 6 zapachów dla kobiet i 3 dla mężczyzn. Oczywiście, nie ma się co sugerować takim podziałem i jeśli mamy odmienny gust to potraktować je, po prostu, jako 9 perfum. Na stronie producenta nie znalazłam takiej informacji, ale dam sobie rękę uciąć, że ich kompozycje są inspirowane znanymi wypustami olfaktorycznymi.

Opakowanie
Perfumy mają jednakowe kartoniki, które różnią się jedynie wielkością, w zależności od pojemności flakonika. Szata graficzna jest prosta i skromna, ale ładna i elegancka. Białe, matowe pudełeczka zdobi jedynie błyszczący, złoty napis i logo marki. Z tyłu dostajemy wszystkie niezbędne informacje, wraz z dokładnym składem, danymi producenta i datą ważności.
W środku kryją się drogo wyglądające flakoniki z przezroczystego szkła. One również utrzymane są w tym samym stylu. Różnią się tylko kształtem buteleczki i korkiem, również w zależności od pojemności. Wszystkie łączy jednak biała nalepka ze złotym logo marki i nazwą (a raczej numerem) perfum. 
Żadnych zastrzeżeń nie mam do samych aplikatorów, bo dozują one odpowiednią mgiełkę, nie zacinają się i nie przeciekają. Jeśli jednak chodzi o same korki to problem mam jedynie z No2. Nie wiem czy trafiła mi się felerna sztuka, ale nie da się go do końca zamknąć, w wyniku czego nietrudno i upadek. 


Exscenti 6
Rozkoszuj się słodyczą codzienności, zasmakuj EXSCENTI N° 6
Charakter zapachu: rozkosznie słodki
Nuty głowy: kwiat pomarańczy, słodki kwiat jabłoni, bergamotka
Nuty serca: jaśmin wielkolistny, pudrowy irys, orzech włoski, róża, akcent frezji
Nuty bazy: dymna paczula, kremowa wanilia, bob tonka
Pojemność: 100 ml
Termin ważności: 4 lutego 2024
Cena: 49,99 zł (teraz 34,99 zł)
Zapach podobny do: Lancome, La Vie Est Belle
Kategoria zapachowa: owocowo-kwiatowa (też: kwiatowo-gourmand)
Początek jest dosyć rześki. Dokładnie wyczuwam wszystkie nuty głowy. Słodkie kwiaty owocowe i cierpka bergamotka. Jednak ten początkowy wybuch wiosennych woni szybko zaczynają tłumić kwiaty, a głównie jaśmin. To, co bardzo mnie zaskoczyło to fakt, że rzeczywiście wyczuwam tutaj orzech włoski. Nie taki świeży, dopiero co wyłuskany, ale suszony, delikatnie gorzki za sprawą swojej skórki. 

O ile rozpoczęcie nie naprowadziło mnie od razu na podobieństwo do wypustu od Lancome, tak po kilkunastu minutach jestem pewna, że Exscenti 6 były nimi inspirowane. Powoli na prowadzenie zaczyna wychodzić wanilia i dominować całość. Wraz z bobem tonką nadają całości słodkiego, gourmandowego wydźwięku. Na tym etapie jest niezwykle podobny do swojego pierwowzoru, jednak nie identyczny. Wciąż pozostaje cierpko-kwaśny. Może to paczula, może bergamotka, może jaśmin, a może mieszanka wszystkich powyższych. 

Końcówka jest spokojna (o ile tak można w ogóle te perfumy określić), ciepła i jednolita, ale nadal ciężka, niemalże kremowa. Na tym etapie pozostaje z nami jedynie wanilia, a głębi dodaje nowa, gęsta nuta fasolki tonka. Gdzieś w głębi wciąż błąka się nam ta zagadkowa ostra nuta, ale teraz daje się już przykryć puchatej pierzynce kremowej słodkości, pełnej cukru, ale wciąż podanej z klasą.


Exscenti 2
Wyraź swoją zmysłowość, szyk i grację, otul się prowokującym zapachem EXSCENTI N° 2
Charakter zapachu: zmysłowo prowokujący
Nuty głowy: bergamotka, soczysty arbuz, owoce leśne z akordem zielonych liści
Nuty serca: jaśmin, róża, konwalia, delikatny akcent lilii wodnej
Nuty bazy: ziemista paczula, drzewo sandałowe, piżmo, bob tonka
Pojemność: 50 ml
Termin ważności: 4 lutego 2024
Cena: 34,99 zł (teraz 24,99 zł)
Zapach podobny do: ???
Kategoria zapachowa: owocowo-kwiatowa
Początek to cała masa cierpkiej bergamotki ze sporą dozą zielonych liści (bo samych owoców nie czuję zupełnie). Na tym etapie mój nos nie wyczuwa żadnej słodyczy, a jedynie kwaśno-gorzki aromat uzupełniony całą masą zieleniny. Ach, gdzież ten mój arbuz, na którego tak bardzo liczyłam? Nie ma go, zupełnie. 

Po jakimś czasie w kompozycji zaczyna się pojawiać coś nowego. Coś, co przełamuję tę cierpką całość i nadaje owocowej słodyczy. Mogą to być te owoce leśne, jednak mój nos wyczuwa tutaj granat. Na tym etapie niezwykle przypominają mi Euphorię od Calvina Kleina. Gdzieś w tle może błąkać się nam mieszanka róży i jaśminu, jednak wolą one pozostać w cieniu i zupełnie nie dominować kompozycji, a jedynie wspomóc tę odrobinę słodyczy w zmianie wydźwięku zapachu. Teraz, całość podoba mi się znacznie bardziej. 

I na koniec wracamy do początku. Znów dominuje bergamotka, tym razem z drobnym akcentem nie tylko zielonych liści, ale także tych leśnych owoców. Jednak ich słodycz osłabła i teraz zupełnie pozwala zdominować się zielono-cierpkim aromatom. W tej ostatniej fazie dopada nas jeszcze prawdziwie ziemista paczula, która sprawia, że mój nos przekonać się do tej kompozycji nie może. Teraz przypomina mi wypust od Vabun, który kiedyś miała moja siostra, a dokładniej No1.


Exscenti 3
Przywołaj orzeźwiające wspomnienie lata i poczuj wolność z EXSCENTI N° 3
Charakter zapachu: promiennie świeży
Nuty głowy: nuty drzewne, świeże jabłko, wodne akordy
Nuty serca: konwalia, słodki jaśmin, soczyste owocowe leśne
Nuty bazy: przytulne piżmo, mleczne drzewo sandałowe, ambra
Pojemność: 15 ml
Termin ważności: 4 lutego 2024
Cena: gratis przy zakupie 2 zapachów
Zapach podobny do: Dolce&Gabbana, Light Blue
Kategoria zapachowa: kwiatowo-owocowa
Otwarcie jest cytrynowe, bardzo cytrynowe. Zupełnie jakbyście polali się sokiem z tego owocu. Na szczęście nie jest to zapach syntetyczny, a bardzo zbliżony do naturalnego. Po chwili zaczynam też wyczuwać zielone, świeże, chrupiące jabłuszko. Ach, cóż to jest za duet. Świeży, kwaśno-słodki i niezwykle orzeźwiający. A głębi całej kompozycji dodaje cedr. Tak, to będzie zapach idealny na letnie upały. Już nie mogę się doczekać kiedy użyję go tą porą roku. Ta kompozycja zdecydowanie nie jest zwykła czy oklepana. 

Po jakimś czasie cytrusom zaczyna towarzyszyć słodycz. Błąka się gdzieś w tle, to zapewne ambra i piżmo, z małą pomocą jaśminu. Całość coraz bardziej zaczyna mi się podobać. Niezwykły zapach. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie wąchałam. Po kilku godzinach dołącza do nas delikatnie pudrowy aspekt, który zawdzięczamy białej róży. Ale nie obawiajcie się, nie przyćmiewa ona świeżych owoców, a dodaje jedynie szyku i elegancji.

Wcześniejsze fazy bardzo pasują mojemu nosowi, ale to, jak ten zapach się kończy... Niebo. Jest delikatnie, miękko, wręcz pudrowo. Nie umiem stwierdzić, który ze składników nadaje tak unikatowy efekt. Może to mieszanka piżma i bursztynu? Jedyne określenie, które przychodzi mi na myśl to słodki puder - piękny i absolutnie nie duszący, ze skrytą w tle cytryną. Przywodzi mi na myśl letnie wieczory ;) W tej postaci mogłabym go nosić nawet jesienią ;)


Projekcja i trwałość
Najlepiej, na obu polach, wykazuje się No6. Pachną intensywnie i długo. Przez pierwsze kilka godzin roztaczają się na około metr, po jakimś czasie trzymają się bliżej skóry, ale wciąż można je wyczuć dalej niż na szerokość ramion. Na ubraniach i włosach potrafią utrzymać się dobre 12 godzin. 
Troszkę gorzej, pewnie ze względu na świeżą kompozycję, zachowują się No3. Jednak wciąż nie mogę napisać, że są słabe, albo nawet, że są delikatne. Na początku są dosyć intensywne i projektują na szerokości ramion. Po jakimś czasie stają się bliskoskórne. Co do trwałości to nie mam zastrzeżeń. Jak na swoją kategorię to utrzymują się przyzwoicie. Takie 5-6 godzin możemy nimi cieszyć otoczenie. Podobnie wypadają No2. 

Rozdanie
A teraz coś dla Was. Wraz z marką Exscenti przygotowaliśmy rozdanie, w którym do wygrania będzie nowiusieński, zafoliowany 50 ml flakonik perfum No2, a dodatkowo zestaw próbek wszystkich dostępnych zapachów.
A co należy zrobić, aby wziąć udział w rozdaniu? Jedynymi warunkami są: obserwowanie bloga Wredna z Wyboru oraz przeczytanie i zaakceptowanie regulaminu, pozostałe punkty są nieobowiązkowe, ale zwiększają Waszą szansę w wygraniu (każda czynność = dodatkowy głos w losowaniu). 
Obowiązkowe:
- obserwacja bloga Wredna z Wyboru;
- zamieszczenie komentarz z kompletnym wzorem zgłoszenia.
Dodatkowe losy:
- udostępnienie, podlinkowanego do tego posta, bannera konkursowego (Instagram, Facebook, sidebar bloga - za każde udostępnienie dodatkowe punkty);
- obserwacja na Instagramie (anna.sheira);
- polubienie profilu Lingwi na facebooku;
- obserwacja na Instagranie profilu Lingwi;
- obserwowanie profilu Instagram Exscenti;
- polubienie profilu Exscenti na facebooku.
W losowaniu dodatkowe punkty otrzymają również top komentatorzy z dnia 03.04.2019, jeśli zdecydują się wziąć udział w zabawie. Są to: Kathy Leonia, Window of Fashion, Ayuna i Dookoła Świata.


Regulamin
1.Rozdanie zostaje przedłużone do 03.05.19 godz. 23.59.
2. Organizatorem rozdania jest autorka bloga Wredna z Wyboru, a sponsorem nagrody Exscenti.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy mieć ukończone 18 lat lub posiadać pisemną zgodę rodzica bądź opiekuna prawnego.
4. W rozdaniu wygrywa jedna osoba. 
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony i poinformowany o wygranej, w ciągu 7 dni od zakończenia rozdania.
6. Na odpowiedź ze strony osoby wylosowanej czekam 3 dni, po tym czasie wybrany zostanie kolejny uczestnik.
7. Nagrodę wysyłam jedynie na terenie Polski za pośrednictwem Poczty Polskiej.
8. Aby rozdanie odbyło się musi wziąć w nim udział minimum 50 osób.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29. lipa 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm).

Wzór zgłoszenia
Zapoznałem/łam się i akceptuję regulamin.
1. Obserwuję bloga Wredna z Wyboru jako:
2. Mój adres e-mail:
* * *
3. Udostępniam banner:
- Instagram: Nie/Tak, (link)
- Facebook: Nie/Tak, (link)
- sidebar bloga: Nie/Tak, (link)
4. Obserwuję na Instagramie: Nie/Tak, jako:
5. Lubię profil Lingwi na facebooku: Nie/Tak, jako:

6. Obserwuję Lingwi na Instagramie: Nie/Tak, jako:
7. Obserwuję Instagram Exscenti: Nie/Tak, jako:
8. Polubiłam/łem profil facebook Exscenti: Nie/Tak, jako:



Podsumowując...
Perfumy same w sobie są dobre. Ich kompozycje utrzymane są na wysokim poziomie, nie pachną tak tanie mgiełki z kiosku. Nie rozczarowują również swoimi parametrami, bo zarówno ich projekcja, jak i trwałość są dobre. Pięknie prezentują się na toaletce i są przyjazne dla portfela. Ubolewam jedynie nad faktem, że dwa z trzech mam już w swojej kolekcji, a No2 nie przypadły mi do gustu. No3 zachowam, bo go uwielbiam, ale No6 już poleciał do siostry. Ale cóż, to już moja wina, i nie wpływa to na ostateczną ocenę kosmetyków.
Moja ocena: 4/5

Znacie markę Exscenti? Próbowaliście ich perfum? Jak się u Was sprawdziły? Jakie zapachy posiadacie? A może nie słyszeliście wcześniej o firmie? Zachęciłam Was do zapoznania się z jej ofertą? Jakie kompozycje najbardziej Was intrygują?

~ wredna
Czytaj więcej

KOKOS TO CZY YLANG-YLANG NA DREWNIE?
Al Haramain Forever, czyli jak oszukać zmysł powonienia

41 komentarzy:
O perfumach w olejkach pisałam już kilka razy. Jest to dla mnie stosunkowo nowa dziedzina, jednak stale ją zgłębiam. Jeśli chcecie przeczytać o nich kilka słów, czym są, czym się wyróżniają i czy warte są ceny to zapraszam tutaj. Tam też, opisywałam swoje pierwsze spotkanie z tego typu zapachem. Później, na mojej toaletce stanął jeszcze jeden "flakonik", a teraz wracamy do korzeni i znów wypróbujemy wypust od Al Haramain. Tym razem będzie to Forever (lub For Ever, w zależności od źródła), które dostać możecie w sklepie SekretPiękna.


O stronie słów kilka
Życie jest sztuką wyboru, więc i ja wybrałam swoją drogę. Fascynuje mnie orient, jego kultura, piękno i natura. Nigdy nie zapomnę pierwszych wizyt w Dubaju, Turcji, Egipcie czy Maroko. Każdy z tych krajów ma inną energię, i każdy przyciąga czym innym. Jednak jedno było wspólne – poznane tam kobiety upewniły mnie w potrzebie przeniesienia tego skrawka „kosmetycznego” nieba do nas. To właśnie tam poznawałam rytuały oraz receptury dbania o swoją urodę i teraz dzielę się tym każdego dnia. Wierzę, że każda z nas powinna otrzymywać to co najlepsze i dlatego osobiście testuję sprowadzone kosmetyki. Jakość naturalnych arabskich kosmetyków jest dla mnie najważniejsza. Mimo, że czasami zamknięte są one w niepozornie wyglądających buteleczkach, zapewniam Cię, że w środku kryje się prawdziwy skarb. W ofercie sklepu znajdziesz: olej arganowy i inne olejki do ciała, glinki z Morza Martwego, czarne mydła oraz mydła z Aleppo, perfumy arabskie prosto z Dubaju, naturalne kosmetyki do rytuału Hammam oraz arabskie kosmetyki do włosów.
W asortymencie sklepu znajdziecie nie tylko perfumy, ale także wiele kosmetyków, które wykorzystywane są w rytuałach pielęgnacyjnych w krajach arabskich. Ponadto, dla ciekawskich, stworzony został blog, na którym opublikowano wiele przydatnych artykułów dotyczących tematyki urodowej.


Al Haramain Forever to orientalne perfumy dla kobiet i mężczyzn, zamknięte są w eleganckim, poręcznym flakonie. Wyraziste nuty owocowe perfum Forever, kwiatowy bukiet i delikatna wanilia sprawiają, że są idealne do stosowania przez cały dzień. Perfumy nie zawierają alkoholu.
Pojemność: 15 ml
Cena: 29,99 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia

Opakowanie i nuty zapachowe
Wszystkie perfumy od Al Haramain utrzymane są w tym samym stylu, jeśli chodzi o opakowanie i ogólny wygląd, dlatego pozwólcie, że przytoczę swoją wcześniejszą wypowiedź na ich temat.
Pierwszy aspekt, który mnie zaskoczył to kartonik, w którym przychodzą do nas perfumy. […] całość inspirowana jest paczką papierosów. A przynajmniej na tej samej zasadzie się otwierają. Ciekawe rozwiązanie, które moim zdaniem pasuje do samego zapachu, który to pudełeczko skrywa.
Sam flakonik jest bardzo orientalny i arabski. No, bardziej z tą kulturą kojarzyć by mi się nie mógł. Srebrny, spory korek swoim kształtem przywodzi mi na myśl kopułę jakiejś arabskiej budowli. [...]
Sama flaszeczka jest bardzo prosta - malutki, szklany prostokącik z grubym dnem. Czy się to komuś podoba czy nie to kwestia gustu, ja spokojnie mogę się nią pochwalić na toaletce. Moje oko cieszy. Najważniejsze jednak, że jest poręczna i solidnie wykonana.Co do aplikatora również nie mam zastrzeżeń. Nie zacina się, wydobywa odpowiednią ilość kosmetyku i nie cieknie.
Tutaj dodam jeszcze, że opakowanie jest szczelniejsze niż to poprzednie, bo tym razem nic się w transporcie nie wysączyło. Delikatnie różni się również sama konsystencja soczku, bo ten w Forever jest znacznie rzadszy i przypomina odrobinę zagęszczoną wodę. Z pewnością nie jest to typowo olejkowa formuła.
Nuty głowy: ylang-ylang, bergamotka, czarna porzeczka
Nuty serca: orchidea, nuty owocowe, drewno lotosu
Nuty bazy: paczula, kadzidło, drzewo sandałowe

Ale jak to pachnie?
Od razu zaznaczę, że dzisiaj mniej odniosę się do oficjalnej piramidy zapachowej, a bardziej do tej, która krąży po internecie. Tytuł posta nie jest przypadkowy i wynika właśnie z tej nieścisłości. Część źródeł podaje, że nutami, które w Forever występują są: kokos, wanilia, nuty pudrowe, figa, nuty kwiatowe, brzoskwinia.

Początek jest alkoholowy, ale w znaczeniu drinka. Przywodzi na myśl wysokoprocentowy koktajl kokosowy. Zdecydowanie wyczuwam tutaj mleczko właśnie tego orzecha, jednak jeśli mam się odnieść do oficjalnej piramidy to jest to zapewne mieszanka wszystkich elementów nuty głowy. Jest słodko, ale z delikatnie aptecznym pazurem, za co odpowiedzialna byłaby figa, lub z oficjalnych nut - bergamotka. Ten etap jest dosyć chłodny, brak w nim jakiegokolwiek elementu, który go ociepli. Z czasem łagodnieje i nabiera bardziej owocowej słodyczy, a trzy pierwsze nuty zaczyna dominować czarna porzeczka, co zapowiada rychłe rozwinięcie.

Po chwili całość traci alkoholowy wydźwięk i staje się milsza, słodsza i pudrowa. Ja wskazałabym tutaj wanilię i nuty pudrowe, ale są to zapewne nuty owocowe i drewno lotosu. Kiedy na początku, w zapachu, nie było ani krzty ciepła, tak teraz ma on przytulny, puchaty aromat. Gdzieś w tle wciąż pobrzmiewa ta chłodna, alkoholowo-apteczna nuta, jednak teraz jest prawie w całości zdominowana wanilią (tak, ja ją czuję i ciężko mi uwierzyć, że nie ma jej w oficjalnej piramidzie). Rozwinięcie podoba mi się znacznie bardziej niż początek. Gdybym miała podsumować ten etap żywotności perfum to powiedziałabym, że to słodki, mleczno-kokosowy deser, ze sporą ilością waniliowego olejku. Kiedy je wącham to mam wręcz wrażenie, że czuję w ustach smak ciasta Rafaello. 

Zakończenie jest głębokie, delikatnie mroczne, słodko-drzewne i z odrobiną kadzidła. Takie aromaty trzeba lubić, ale jeśli jesteście zwolennikami orientalnych, unisexownych woni to z pewnością docenicie Forever. Ja wciąż dałabym sobie rękę uciąć, że czuję kokosa, jego mleczko i wanilię. Głębi całości dodaje paczula, ale nie taka piwniczna i specyficzna, ale odrobinę mroczna; drzewo sandałowe i odrobina kadzidła. To nadal ciasto Rafaello, ale teraz podane na świeżo wykonanym, wciąż delikatnie wilgotnym, drewnianym talerzu (lub jak ktoś woli, przy podobnej ławie). Aromat wysokoprocentowego koktajlu gdzieś uleciał i pozwolił rozwinąć się otulającej ciepłem, i płaszczem tajemnicy, chmurce.


Projekcja o trwałość
I tutaj, podobnie jak przy poprzednich perfumach tej samej marki, nie mam Forever nic do zarzucenia. Także pozwólcie, że znów zacytuję.
Jak już zaznaczyłam na wstępie, perfumy arabskie są bardzo intensywne. Dlatego nikogo z Was nie powinno zdziwić to, że w obu tych kategoriach sprawdzają się bardzo dobrze. Już teraz mogę powiedzieć, że są to jedne z moich najintensywniejszych flakoników. Wyczuwalne są z kilku metrów, więc kiedy będziecie stać na przystanku to większość innych osób czekających na autobus zachwyci się pięknym, orientalnym zapachem. Myślę, że zaaplikowane globalnie będą mogły aspirować do wypełnienia całego pomieszczenia, ale jeszcze tego nie testowałam, więc pewności nie mam.
Nie ma też co narzekać na ich trwałość. Spokojnie 10 godzin, a w chłodniejsze dni (...) może nawet przetrwają do 12. I tu znów znajdą się w mojej czołówce żywotności. Z pewnością na plus działa tutaj forma olejku, bo jak wiadomo, zapachy lepiej utrzymują się na nawilżonej skórze, a tutaj jest to zagwarantowane przez konsystencję kosmetyku.

Czy polubiłam się z tym zapachem?
Z pewnością. Co prawda, trzeba mieć na względzie fakt, że potencjalnie mogą je nosić również mężczyźni, więc nie jest to kwintesencja kobiecości. Jednak mnie taki rodzaj słodyczy odpowiada. intensywne, głębokie, niebanalne i bogate. Mimo tego, myślę, że są bezpieczniejsze niż Makkah. Wydaje mi się, że nie spodobają się każdemu, bo nie są łatwe, lekkie i ułożone. Poleciłaby je osobom, które lubią słodkie, acz nieoczywiste wonie; lub tym, którzy chętnie eksperymentują. Mnie kupiły i z chęcią będę ich używała. W chłodne dni sprawdzają się bardzo dobrze, ciekawa jestem czy będę w stanie nosić je latem.

Podsumowując...
Jestem na tak. Tym razem nie mam żadnych wątpliwości. Zapach mi się podoba, a ogromna projekcja i wyśmienita trwałość sprawiają, że nie można o tych perfumach powiedzieć nic innego jak - najwyższa półka i pierwszorzędna jakość. I tyle w tym temacie wystarczy, wszelkie inne wywody będą zbędne, więc pozwolę sobie od razu przejść do noty.
Moja ocena: 5/5

Znacie perfumy orientalne? Interesujecie się kulturą arabską? Próbowaliście kiedyś zapachów w olejkach? Co o nich sądzicie? A może ten zakamarek perfumeryjnego świata nie jest Wam jeszcze znany? Zachęciłam Was po zapoznania się z nim? Czy może jednak wolicie zostać przy tradycyjnych perfumach?

~ wredna
Czytaj więcej