Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty

SHINYBOX SPRING TIME WITH NATURA
Zawitała wiosna. Czy pudełko Shinybox rozkwitło?

62 komentarze:
Kolejna edycja pudełka ShinyBox i kolejny raz, kiedy zachwycam się oprawą graficzną. Już kiedy zobaczyłam ją na stronie wiedziałam, że się zakocham ;) I tak było ;) Całość przywodzi mi na myśl moje stare prace w photoshopie ;) Także, nie dość, że zrobiło się wiosennie, to jeszcze przywołało miłe wspomnienia ;) Oprawa utrzymana jest w pastelowych kolorach, które od zawsze kojarzone są z tą właśnie porą roku, dodatkowo oczywiście element kwiatowy ;) Super!
Jednak kiedy odbierałam paczkę od kuriera pomyślałam: "Oho, znów leciutkie jak piórko", i raczej nie napawało mnie to entuzjazmem. Ale może nie ma co dramatyzować. Zajrzyjmy po prostu do środka ;)


O kwietniowym pudełku
Obudź się na wiosnę z ShinyBox & Drogeria Natura. Odkryj moc wyjątkowych kosmetyków i udaj się do świata piękna i urody wraz z kwietniowym pudełkiem Spring Time.
Standardowo w pudełku znajdziemy również ulotkę z rozpiską zawartości, ulotkę od 7th Heaven i Marokosklep. 
Opis, który znajdziemy na stronie nie jest zbyt obszerny. Przyznam szczerze, że zaintrygował mnie fakt, że zawartość została skompletowana we współpracy z drogerią Natura. 

Naobay, szampon Vitality & Shine
Organiczny i wegański szampon o pięknym, orzeźwiającym zapachu. Zawiera między innymi odżywcze białko ryżowe i aloes. Wolny od siarczanów i silikonów, zawiera w 99% składniki pochodzenia naturalnego. Produkt opatrzony certifikatem ECOCERT.Produkt otrzymywany w co najmniej drugim pudełku tej samej subskrypcji.
Wersja miniaturowa - travel size.
Moja pojemność: 100 ml
Pełnowymiarowa pojemność: 200 ml
Cena miniaturki: 50 zł
Cena pełnowymiarowego produktu: nie znalazłam informacji na ten temat
Termin ważności miniaturki: 12 miesięcy od otwarcia
Pierwszy produkt i już pierwszy, który raczej u mnie nie zostanie. Z jednej strony ciekawi mnie ze względu na skład, jednak szamponów mam już zapas. A poza tym staram się trzymać tych sprawdzonych, bo zazwyczaj eksperymenty kończą się u mnie łupieżem. Pewnie większość z Was będzie chciała go przetestować, jednak ja nie mam aż takiego parcia na naturalne kosmetyki, szczególnie jeśli chodzi o szampony ;) Poza tym jego wysoka cena sprawia, że nawet gdybym wykorzystała tę miniaturkę to nie sięgnęłabym po pełnowymiarowy produkt.
INGREDIENTS: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Sodium Cocoamphoacetate, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Citric Acid, Glycerin, Hydrolyzed Rice Protein, Propanediol, Sorbitan Sequicaprylate, SalviaSclarea Extract*, Mentha Piperita Leaf Extract*, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Limonene, Linalool.
* składniki z uprawy organicznej.


7th Heaven, maska do twarzy w płachcie
To co najlepsze od Matki Natury, marka 7th Heaven zamieniła w serum i nasączyła nim tkaninę maski. Bez bałaganu, bez zamierzania - istny 5-minutowy cud! Tkanina ściśle przylega do skóry, optymalizując dostarczenie kluczowych składników, pozostawiając uczucie odświeżenia i odżywienia. 
Produkt pełnowymiarowy, mix rodzajów.
Moja wersja: Brazilian Mud Sheet Masque
Ilość sztuk w opakowaniu: 1
Cena: 11 zł
Termin ważności: nie znalazłam informacji na ten temat
Maski 7th Heaven cieszą się bardzo dobrą opinią w internecie. Ja jeszcze żadnej nie próbowałam. Jeśli czytacie mojego bloga już od jakiegoś czasu to pewnie wiecie, że trochę obawiam się testowania nowych kosmetyków do pielęgnacji twarzy, bo moja cera lubi na nowości zareagować alergią. Co nie zmienia faktu, że zawsze bardzo mnie ciekawią :D Szczególnie maski w płachcie ;) Dlatego ten produkt u mnie zostaje ;) Choć nie wiem czy kupię ją ponownie, bo cena troszkę odstrasza. No, chyba, że będzie dawała rewelacyjne efekty ;) Wtedy raz na jakiś czas będę mogła sobie na nią pozwolić ;)
INGREDIENTS: Aqua, Kaolin, Argila, Parfum, Glucose, Montmorilonite, Xanthan Gum, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Mica, Maris Sal, Glycerin, Butylphenyl Extract, Propylene Glycol, Lominene, Persea Gratissima Oil, Euterpe Oleracea Fruit Extract, Potassium Iodide, Sodium Chloride, Potassium Thocyanate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Lactoperoxidase, Glucose Oxidase.


Beaute Marrakech, naturalna woda różana w spray'u
Woda różana to ceniony, 100% naturalny hydrolat. Doskonale odżywia i pielęgnuje. Wykazuje właściwości tonizujące, łagodzące, regenerujące. Koi podrażnienia i zaczerwienienia. Wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, zwiększa elastyczność skóry.
Wersja miniaturowa - travel size
Moja pojemność: 50 ml
Pełnowymiarowa pojemność: 125 ml
Cena miniaturki: 7,20 zł
Cena pełnowymiarowego produktu: 20,45 zł
Termin ważności miniaturki: grudzień 2020
Ten kosmetyk ani mnie jakoś specjalnie nie ucieszył, ani nie rozczarował. Zakupy wody różanej nigdy nie rozważałam, mimo, że jest ona polecana do używania jako tonik. Jednak zawsze powstrzymywał mnie zapach. Pewnie wiecie, że róż nie lubię, zarówno kwiatów (z małymi wyjątkami pewnych wersji kolorystycznych), jak i zapachu. Jednak skoro już mam taki hydrolat to z chęcią go wypróbuję. Czy kupię pełnowymiarowy produkt? To zależy od tego, jak zareaguje na niego moja cera ;)
INGREDIENTS: Rosa Damascena Flower Water.


Kobo, Fashion Color Shine & Care Lipstick
Pomadka łącząca zalety błyszczyka i pomadki. Nadaje ustom piękny kolor, subtelny połysk i pielęgnuje je dzięki zawartości masła Shea i witaminy E. Wygodna w aplikacji.
Produkt pełnowymiarowy, mix kolorów.
Mój kolor: 202 Natural
Ilość dostępnych kolorów: 5
Gramatura: 3 g
Cena: 13,49 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
W pierwszym momencie niesamowicie ucieszyłam się, kiedy znalazłam tę pomadkę w pudełku. Markę Kobo bardzo lubię, sama forma kredki mi jak najbardziej odpowiada i dodatkowo kolor jest śliczny. Niestety, kiedy doczytałam, że jest to zwykła, nawilżająca szminka to mina mi zrzedła. Na ustach preferuję albo mat, albo zupełnie nic ;) Błyszczących wykończeń nie miałam na swoich wargach już wieki i raczej prędko się to nie zmieni ;) Dlatego ten kosmetyk powędruje do kogoś z Was ;)
INGREDIENTS: Ricinnus Communis Castor Seed Oil, Candellila Cera, Cera Alba, Polybutene, Butyrospermum Parkii Butter, Copernicia Cerifera Cera, Hydrogenateg Cocoglycerides, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Squalane, Hydrogenated Vegetable Oil, Lanolin, Hydrogenated Palm Kernel Glycerides(and)Hydrogenated Palm Glycerides, Mica, Talc, Parfum, Isopropyl Myristate, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, BHT, [+/- CI 77499, CI 77492, CI 77491, CI 77891, CI 15850].


Silcare, lakier hybrydowy Color IT
Zwiększona ilość pigmentu daje efekt doskonałego krycia płytki paznokcia wybranym kolorem. Nakłada się łatwo i szybko. Nie osłabia płytki. W 100% ściąga się z  paznokcia acetonem lub płynem do hybryd. Hybryda Color IT Premium  doskonale utrzymuje się paznokciach, a jej kolor jest intensywny, wciąż świeży, nie matowieje.
Produkt pełnowymiarowy, mix kolorów.
Mój kolor: 1240
Ilość dostępnych kolorów: 254
Gramatura: 6 g
Cena: 11,99 zł
Termin ważności: marzec 2019
Seria: Premium
O tak! Z tego produktu od razu byłam zadowolona ;) Moja kolekcja lakierów hybrydowych rośnie i żadnym nowym kolorem nie pogardzę ;) Samej marki nie znam i przyznam szczerze, że raczej nie słyszałam na jej temat żadnych opinii, ale mam nadzieję, że sprawdzi się dobrze ;) Kolorek ma bardzo ładny, idealny na wiosnę. Powiedziałabym, że to takie rozbielone toffi, coś jak lody o tym właśnie smaku ;) Aż mam ochotę takie zjeść ;) Już się nie mogę doczekać, kiedy będę miała okazję wypróbować go na pazurkach ;) I mimo, że odcieni lakierów mam już całkiem sporo to takiego jeszcze nie miałam ;)
INGREDIENTS: Urethane Acrylate Oligomer, Di-HEMA Trimethylhexyl Dicarbamate, HEMA, Isobornyl Methacrylate, Hexamethylene Diacrylate, [+/- Synthetic Fluorphlogopite, Tin Oxide, CI74260, CI74160, CI12490, CI15850, CI73360, CI60725, CI15980, CI15985, CI77266, CI42735], Acrylate Amine Synergist, CI77891, Hydroxy-cyclohexyl Phenyl Ketone, Phenyldimethoxyacetophenone, 2-Methyl-4-Methylhio-2-Morpholinopropiophenone, Benzoyl Ispopropanol, Benzophenone, Ethyl Trimethylbenzoyl Phenylphosphinate, Nitrocellulose, Silica.


Bloc, ochronna pomadka do ust Lip Sun Protection SPF15
Lip Sun Protection SPF15 bazuje na naturalnych, odżywczych składnikach, zapewniających silne nawilżenie i ochronę ust przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym UVB.
Produkt pełnowymiarowy, jeden z dwóch wariantów: Bloc, ochronna pomadka do ust Lip Sun Protection SPF15; So Chic! Tusz do rzęs.
Gramatura: 3,8 g
Cena: 24 zł
Termin ważności: czerwiec 2018
Pierwsze co nie podoba mi się w tym produkcie to jego termin ważności... Tak na dobrą sprawę to mam miesiąc na jej zużycie. Zapewne odstawię moją obecną, ukochaną Alterrę i potestuję troszkę ten kosmetyk. A później, cóż, poleci do kosza. Podoba mi się to, że ma SPF, ochrony przed promieniowaniem słonecznym nigdy za wiele ;) Szczerze powiem Wam, że jednak wolałabym w pudełku znaleźć maskarę. Co prawda, pomadka się przyda, ale jednak kolorówka jakoś bardziej do mnie przemawia ;)
INGREDIENTS: Butyrospermum Parkii, Cera Alba, Argania Spinosa Seed Oil, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Titanum Dioxide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylene Glycol.


SmartFood, baton z żurawiną i malinami, w polewie jogurtowej
Baton wysokobiałkowy: 35% białek. Idealny jako niskokaloryczna przekąska w diecie, w ciągu dnia lub po treningu. Baton o niskiej zawartości węglowodanów: 28% oraz niskiej zawartości tłuszczu: 11%.
Produkt pełnowymiarowy.
Gramatura: 55 g
Cena: 5,99 zł
Termin ważności: 22 czerwca 2018
Ten produkt również nie ma zbyt długiego terminu przydatności, ale w tym przypadku nie jest to problem, bo przecież zjedzenie takiego batonika to chwila ;) Z pewnością się nie zmarnuje ;) Idealnie nada mi się jako przekąska między zajęciami na studiach ;) Wersja smakowa również bardzo w moim guście, bo uwielbiam zarówno żurawinę, jak i maliny, a także polewę jogurtową ;) Ogólnie nie należę do tych osób, które przywiązują ogromną wagę do składu takich słodyczy, ale mam wrażenie, że teraz wszystko co ma w nazwie Bio, albo coś z proteinami jest niezwykle modne ;) Ja potraktuję ten batonik jako zwykłe coś na ząb ;) Ale gdyby ktoś był zainteresowany to podaję też skład ;)
INGREDIENTS: Chrupki sojowe (białko sojowe, skrobia z tapioki, sól), środek zagęszczający (polidekstroza), polewa jogurtowa 12,7% (cukier, masło kakaowe, odtłuszczony jogurt w proszku (zawiera mleko), laktoza, emulgator (lecytyna sojowa), aromaty, regulator kwasowości: kwas cytrynowy), środek utrzymujący wilgoć (glicerol), chrupki z białka serwatki (białka serwatki (zawiera mleko), mąka ryżowa, emulgator (lecytyna sojowa)), hydrolizat żelatyny, białka mleka, cukier, olej palmowy, słodzone żurawiny 2,3% (żurawiny, cukier, olej słonecznikowy), mleko w proszku, odtłuszczony jogurt w proszku (zawiera mleko), masło kakaowe, maliny 0,6%, aromaty, emulgator (lecytyna sojowa), odtłuszczone mleko w proszku, wanilia.


Biały Jeleń, aksamitna kuracja do pielęgnacji dłoni
Aksamitna kuracja w formie skoncentrowanego kremu zawiera ekstrakt z aksamitki bogaty w luteinę. Składnik ten chroni skórę przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi, zapewniając jej odporność, elastyczność i nawodnienie. Kuracja polecana szczególnie dla skóry wrażliwej, wysuszonej i podrażnionej.
Próbka
Pojemność próbki: 2 ml
Pojemność pełnowymiarowego produktu: 60 ml
Cena pełnowymiarowego produktu: 15,89 zł
Termin ważności próbki: czerwiec 2019
Z próbek korzystam bardzo rzadko, więc i ta powędruje do Was ;) Markę Biały Jeleń znam, ale jedynie z nazwy. Nigdy żadnego kosmetyku tej firmy nie miałam. Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia co napisać Wam jeszcze o tym kosmetyku. Jakoś mnie specjalnie nie ciekawi, więc nawet nie szukałam informacji na jego temat :D
INGREDIENTS: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Methylglucose Dostearate, Isononyl Isononanoate, Coco-Caprylate, Sorbitan Stearate, Hydroxyethyl Urea, Urea, Ammonium Lactate, Hydrogenated Polydecene, Panthenol, Sodium Acrylate/Sodium Acyloyldimethyl Taurate Copolymer, Polyisobutene, Caprylyl/Capryl Glucoside, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Tagetes Erecta Flower Extract, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Parfum, Triethanolamine.


Podsumowując...
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zawartość pudełka to nie byłam zadowolona. Jednak w trakcie analizowania stwierdziłam, że nie jest tak źle. Do kogoś z Was poleci szampon, pomadka z Kobo i próbka Biały Jeleń, a reszta zostanie u mnie. Może nie są to kosmetyki, które wywołują efekt wow, ale z pewnością się przydadzą. Najbardziej ciekawi mnie maska do twarzy i lakier hybrydowy. Wodę różaną również chętnie wypróbuję i zobaczę o co tyle szumu ;) Batonika zjem, i pomadkę chwilę, do czerwca, potestuję ;) Także, nie ma rewelacji, ale mogło być gorzej ;)
Jeżeli zawartość przypadła Wam do gustu i chcielibyście takie pudełeczko mieć u siebie to możecie je zakupić tutaj.
Moja ocena: 4-/5

Znacie te pudełka? Lubicie taką zabawę? A może macie to konkretne? Co o nim sądzicie? Próbowałyście któregoś z ww. produktów? Jak się u Was sprawdziły? Byłybyście zadowolone z takiej zawartości? I co myślicie o produktach, które są dla Was nowościami? Skusicie się?

~ wredna
Czytaj więcej

PEREŁKI ZA GROSZE? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK!
Czyli tanie i dobre, jak zaoszczędzić na cenie, ale nie jakości

54 komentarze:
Na blogu, do tej pory, pojawił się jeden wpis z tej serii (plus instrukcja na magnetyczną paletę DIY). Wtedy opisałam Wam jedynie produkty do twarzy, od tamtego czasu i w tej kategorii pojawiło się u mnie kilka kosmetyków, które zdecydowanie powinny znaleźć się w tym zestawieniu.
Dzisiaj jednak nie skupimy się na jednym obszarze (np. na oczach lub ustach), ale spojrzymy na tanich ulubieńców w szerszej perspektywie. Przyznam szczerze, że do napisania tego posta skłoniły mnie perfumy, nad których cudowną jakością, zapachem i niską ceną rozpływam się od momentu zakupu. Pojawiły się one już w ulubieńcach, bo będzie to chyba najszybciej zużyta przeze mnie woda toaletowa :D To już obsesja ;)
W zanadrzu mam jeszcze kilka takich tanich perełek, więc pewnie niedługo pojawią się kolejne wpisy o tej tematyce. A tym czasem zapraszam do zapoznania się z dzisiejszym zestawieniem ;)

tło: sukienka  |  szalik

Smart Girls Get More, podwójny bronzer
Produkt brązująco - rozświetlający o dwóch funkcjach. Matowa część nadaje cerze efekt natychmiastowej opalenizny, jednocześnie matując skórę, a część perłowa nadaje blask, odpowiedni na wieczór i specjalne okazje. Do stosowania celem podkreślenia wybranych partii twarzy oraz do całego ciała. Dostępny w dwóch wariantach kolorystycznych .
Mój kolor: 01 Warm Bronze
Gramatura: 17 g
Cena: 15,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Zacznę od tego, że może cena nie wydaje się bardzo niska, ale biorąc pod uwagę gramaturę produktu to śmiało można stwierdzić, że płacimy grosze. Ten kosmetyk znalazłam w lutowym ShinyBoxie. Przyznam, że do tej marki byłam uprzedzona. Jednak dzięki temu bronzerowi zaczęłam się do niej powoli przekonywać. Rozświetlającej strony jeszcze nie próbowałam, ale wydaje mi się, że będzie idealna do ciała na lato ;) A matowy odcień? Jest rewelacyjny. Do mojej bladej cery z ciepłymi tonami pasuje idealnie. Jest to typowy kolor do ocieplania. Co bardzo mi się w nim podoba to to, że nie ma pomarańczowych, a bardziej oliwkowe tony. Dodatkowo nie jest zbyt ciemny i nadaje skórze naturalny, muśnięty słońcem wygląd. Blenduje się jak marzenie, nie zostawia plam czy prześwitów. Ostatnio bardzo często po niego sięgam, a teraz, kiedy zbliżają się cieplejsze dni, to chyba nie będę korzystała z żadnego innego ;)
Jeżeli jesteście ciekawi swatchy tego bronzera to zapraszam tutaj.
INGREDIENTS: Matt: Talc, Mica, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride Magnesium Stearate , Aluminum Starch Octenylsuccinate, Kaolin, Phenoxyethanol , Ethylhexylglycerin, Alumina, Magnesium Oxide, Bambusa Arundinacea Stem Powder, Nylon 12, [+/-], Ci 77491, Ci 77492, Ci 774 , Cl 77007, Ci 77499, Cl7707.
Pearl : Talc, Mica, Titanium Dioxide, Caprylic/Capric Triglyceride Magnesium Stearate , Aluminum Starch Octenylsuccinate, Polyethylene , Phenoxyethanol, Synthetic Wax, Polytetrafluoroethylene, Tin Oxide, Ethylhexylglycerin, [+/-] 12 Ci 77491 Ci 77492 Ci 77499.

tło: sukienka  |  szalik

Tesori d'Oriente Fiore del Dragone, perfumy
Wyżylin (Dragon Flower), również znany jako Królowa Nocy, to roślina o nietuzinkowym pięknie, która rozkwita jedynie nocą. Jej duże, białe kwiaty, dotknięte blaskiem księżyca, emitują intensywny i czarujący zapach z ciepłymi i aksamitnymi orientalnymi nutami.
Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 20 zł
Termin ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Nuty głowy: migdał, pitahaya, morela
Nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, tuberoza, ylang-ylang
Nuty bazy: wanilia, piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe
Czy Wy widzicie tę cenę? Toż to zwykły steal :D Choć nie narzekam, bo dzięki temu mogę je zużyć w ciągu tygodnia i kupić nową sztukę ;D A uwierzcie mi, gdyby nie fakt, że mam ogromną kolekcję zapachów i choćby z czystego poszanowania tego zbioru staram się używać każdego, to ta ogromna pojemność zniknęłaby w oka mgnieniu. Chyba jeszcze nigdy nie miałam takiej obsesji na punkcie perfum. Zdecydowanie muszę wypróbować innych zapachów tej marki, a szczególnie tych z migdałem w piramidzie, bo w tej nucie się zakochałam <3 Pasuje idealnie do mojego charakteru ;) Naprawdę, jeszcze nigdy nie czułam się tak uzupełniona przez wodę toaletową ;)
Jednak trzeba z nimi uważać, bo nie każdemu się podobają :) Warto też wiedzieć, że jest to ponoć inspiracja kultowym Hypnotic Poison od Diora.
Troszkę więcej poczytacie o nim w poprzednich ulubieńcach - tutaj.
INGREDIENTS: Alcohol Denat, Parfum, Aqua, Hylocereus Undatus Fruit Juice, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Benzyl Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Linalool.

tło: sukienka  |  szalik

Cien Care, nawilżający krem do rąk
Ochronna formuła kremu została wzbogacona naturalnym ekstraktem z rumianku, który koi skórę dłoni oraz wspiera proces naturalnej regeneracji. Bogata zawartość pielęgnacyjnych składników aktywnych: pantenolu, allantoiny i biasabololu zapewnia skórze dłoni długotrwałe nawilżenie i uczucie gładkości.
Pojemność: 125 ml
Cena: 3,29 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
To nie jest mój ideał, wciąż szukam czegoś treściwszego, ale na co dzień sprawdza się idealnie. Swoimi właściwościami zwyciężył nawet kremy do rąk z Biedronki, które kupowałam namiętnie. Dobrze nawilża i pozostawia skórę miękką i gładką. Podejrzewam, że duża w tym zasługa gliceryny, która jest wysoko w składzie. Wiem, że ma ona wielu przeciwników, ale mnie nie przeszkadza. Szybko się wchłania, ale pozostawia delikatny, acz nie tłusty, film. Ładnie pachnie, na początku nie byłam przekonana do tego rumiankowego aromatu, ale teraz bardzo się z nim polubiłam. 
Nadal będę szukała swojego idealnego kremu do rąk, ale ten z pewnością kupię ponownie ;)
INGREDIENTS: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Isopropyl Palmitate, Dicaprylyl Ether, Panthenol, Allantoin, Bisabolol, Propylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Parfum, Linalool, Sodium Cetearyl Sulfate, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Coumarin, Citric Acid, Sodium Hydroxide.

tło: sukienka szalik

I Want, nawilżający tonik do cery normalnej i mieszanej
Nie zawiera parabenów, sztucznych zapachów i barwników. Zestaw zawiera: 1 x tonik nawilżający 5 ml, 1 x emulsja nawilżająca 5ml.
Wersja miniaturowa - travel size.
Pojemność miniaturki: 2 x 5 ml
Cena zestawu: 0,95 zł
Termin ważności zestawu: 12 miesięcy od otwarcia
Na zdjęciu zobaczycie tylko tonik, bo wstępnie tylko on miał się tutaj pojawić. Jednak wczoraj po raz pierwszy wypróbowałam również emulsji z zestawu i stwierdzam, że ona również zasługuje na pozycjonowanie na mojej liście.
Zestawik to miniaturka i ubolewam nad faktem, że nie znalazłam informacji, gdzie mogę go ponownie zakupić. Ten znalazłam w lutowym pudełku ShinyBox. Jeśli macie jakieś informacje na ten temat to będę bardzo wdzięczna za podzielenie się nimi ;)
Zacznę od tego, że mam cerę normalną z tendencją do przesuszania. Ostatnio nie mogłam niczym jej wystarczająco nawilżyć. Do czasu aż wypróbowałam tę dwójeczkę. Na początku sięgnęłam jedynie po tonik, który pięknie wygładził skórę i genialnie sprawdził się jako baza pod makijaż, bo zostawił delikatny, lepki film. Po zastosowaniu tego kosmetyku podkłady rozprowadzają się jak masełko, a dodatkowo wyglądają naturalniej i nie podkreślają rozszerzonych porów. 
Emulsję zastosowałam jako bazę pod krem na noc. I było to bardzo dobre posunięcie z mojej strony ;) Rano obudziłam się z nawilżoną, gładką i miękką cerą ;)

tło: sukienka  |  szalik

Wibo Fixing Powder, puder fiksujący
Półtransparentny utrwalacz makijażu w sypkim pudrze. Matuje i utrwala zarówno podkład i korektor. Zapewnia idealną bazę wyjściową do aplikacji różu i rozświetlacza. Jego drobnozmielona konsystencja ułatwia dopasowanie do każdego rodzaju podkładu. Zawarty w nim kolagen działa nawilżająco i regenerująco.
Gramatura: 5,5 g
Cena: 12,99 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Ten produkt mógł się już na moim blogu pojawić ;) Najprawdopodobniej w ulubieńcach, bo używam go już od bardzo długiego czasu. Nie jest to kosmetyk matujący, bo pozostawia satynowe wykończenie, ale w moim przypadku idealnie sprawdza się do utrwalenia korektora pod oczami. Wygładza skórę i sprawia, że wygląda zdrowo i naturalnie. Cudnie pachnie ;) I bardzo dobrze utrwala. Także, jeśli nie potrzebujecie mocnego matu, a chcecie zagruntować podkład bądź korektor i cenicie sobie naturalny, satynowy efekt to będziecie z niego zadowolone ;)
INGREDIENTS: Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Mica, Magnesium Stearate, Silica, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol, Hydrolyzed Collagen, Parfum, Benzyl Alcohol Linalool, Benzyl Salicylate, CI 77499, CI 77491, CI 77492.

tło: sukienka  |  szalik

Kobo Professional Pure Pigment
Intensywne i trwałe perły sypkie, znakomicie przylegają do skóry. Bardzo wydajne w użyciu. Do właściwej aplikacji niezbędne jest użycie bazy EYESHADOW BASE.
Mój odcień: Misty Rose
Pojemność: 6 ml
Cena: 10,39 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Tego produktu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać ;) Na razie mam tylko jeden odcień, ale planuję poszerzyć swoją kolekcję, szczególnie, że Kobo wyszło ostatnio z nową ofertą pigmentów ;) Taka drobna pojemność wystarczy na wieki, bo odrobinka pyłku wystarczy, żeby uzyskać intensywny efekt. Uwielbiam używać go w wewnętrznym kąciku - dodaje cudownego, opalizującego na różowo blasku ;) Ten odcień sprawdzi się idealnie w makijażach ślubnych. Teraz jeszcze poluję na kolor Sea Shell, który ciągle jest wykupiony :D
INGREDIENTS: Mica, Triethoxycaprylylsilane, CI 77891, CI 77491, CI 77499.

tło: sukienka  |  szalik

Co sądzicie o mojej liście? Znacie któreś z tych produktów? Jak Wam się one sprawdziły? Również uważacie, że nie trzeba wydawać majątku, aby mieć dobre produkty w swojej kosmetyczce? A może zaciekawił Was któryś z produktów i chcielibyście zobaczyć jego pełną recenzję na blogu?

~ wredna
Czytaj więcej

SMOOTH MAKEUP BASE OD KOBO
Wygładzenie? Nawilżenie? Hydromanil?

60 komentarzy:
No nie powiecie mi, że nie zaintrygowała Was nazwa "Hydromanil". Co to znaczy? Co to jest? Coś z "Hydro" w nazwie, więc pewnie mocno nawilża. Takie były moje początkowe myśli. I jak można się domyślić, postanowiłam ten twór wypróbować na własnej skórze.
Bazy pod makijaż szukałam już od jakiegoś czasu. Potrzebowałam czegoś, co będzie stanowiło barierę między moją cerą a podkładem i przygotuje ją do przyjęcia fluidu. Z racji tego, że nie mam nadmiernych problemów ze świeceniem, a wręcz przeciwnie, makijaż potrafi na mojej twarzy wyglądać sucho, postanowiłam zainteresować się czymś nawilżającym, wygładzającym.
W Internecie nie znalazłam wiele informacji na temat tego kosmetyku, więc mam nadzieję, że moja recenzja będzie dla Was pomocna ;)

O marce słów kilka
Już na wstępie zaznaczę, iż Kobo Proffessional jest marką polską ;) Także pamiętajcie - wspieramy polski rynek kosmetyczny ;)
Marka KOBO Professional powstała z pasji do makijażu. Jej twórcom przyświecała idea, aby profesjonalny kosmetyk był dostępny dla każdej kobiety, zarówno cenowo, jak i terytorialnie.
O jakości kosmetyków KOBO zdecydowały doskonałe kompozycje składników, bardzo dobre napigmentowanie oraz wysokie walory aplikacyjne. Te cechy,  zarezerwowane dotąd tylko dla kosztownych kosmetyków, czynią tę markę wyjątkową na powszechnie dostępnym rynku drogeryjnym. Kosmetyki KOBO są pierwszą taką ofertą skierowaną nie tylko do makijażystów, ale także do wszystkich wymagających kobiet. To odpowiedź na poszukiwanie produktów, które pozwolą wyczarować trwały i piękny makijaż - zarówno dzienny i wieczorowy, jak również fashion – zgodny z trendami kreowanymi przez europejskie stolice mody.

Od producenta
Baza pod podkład.
Doskonale wygładza i nawilża skórę, ułatwia rozprowadzanie podkładu oraz przedłuża jego trwałość.
Składniki aktywne
- Hydromanil (kompleks naturalnych cząsteczek z rośliny Tara) aktywnie nawilża skórę przez 24 h.
Olejek makadamia wyraźnie zmiękcza i uelastycznia naskórek oraz łagodzi podrażnienia i wygładza wysuszoną skórę.
- Alantoina, regeneruje naskórek i  przyśpiesza odbudowę komórek skóry.
- Kompleks witamin E,C i F tworzy naturalny film ochronny na skórze.
Pojemność: 30 ml.
Termin ważności: wrzesień 2019.


Opakowanie i skład
Bazę dostajemy w schludnym, plastikowym opakowaniu z pompką. Prosta szata graficzna sprawia, że całość prezentuje się elegancko i profesjonalnie. Nie jest to może najdrożej wyglądający kosmetyk, ale za tę cenę nie ma co wymagać cudów ;) Poza tym, dla mnie, ważniejsza jest zawartość i praktyczność ;) Pompeczka nie zacina się i dozuję odpowiednią, niewielką ilość produktu.
INGREDIENTS: Aqua,Octyldodecanol, Caprylic Capric Triglyceride, Ceteareth-20, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cyclohexasiloxane(and)Cyclopentasiloxane, Propylene Glycol(and)Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum(and)Caesalpinia Spinosa Gum, Cetyl Alcohol, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Phenoxyethanol(and)Methylparaben(and)Ethylparaben(and)Butylparaben(and)Propylparaben(and)Isobutylparaben, Carthamus Tinctorius(Safflower)Seed Oil(and)Prunus Amygdalus Dulcis(Sweet Almond)Oil(and) Tocopheryl Acetate(and)Ascorbyl Palmitate(and)Linoleic Acid, Allantoin, Hydroxyethylacrylate(and)Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Parfum, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, a-Isomethyl ionone.

Konsystencja i zapach
Zacznę od zapachu, bo jest bardzo przyjemny. Powiedziałabym, że typowo kremowy. Tak pachną kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Jest on wyczuwalny przy aplikacji, ale nie zauważyłam, żeby utrzymywał się na cerze. Aczkolwiek, nie miałabym nic przeciwko, bo jest naprawdę ładny i delikatny.
Kosmetyk ma mleczny kolor. Konsystencja nie jest zbita, ale również nie można jej zaliczyć do lejących. To coś pomiędzy. Baza rozprowadza się gładko, z poślizgiem. Przy aplikacji ma się wrażenie nakładania dobrze nawilżającego kremu do twarzy ;) Momentalnie się wchłania i pozostawia bardzo delikatnie klejącą powłoczkę. To ona najprawdopodobniej ma nam utrzymać makijaż w ryzach. Skóra z bazą jest gładka i miękka.


Właściwości nawilżające i wygładzające
Po tę bazę sięgnęłam ze względu na to, że ma za zadanie wygładzać, ale przy tym nie jest typowo silikonowa. Niestety moja cera ich nie lubi i choćby ich najmniejsza ilość w kosmetykach powoduje u mnie okropny wysyp. A ten produkt mogę stosować nawet codziennie. Ale czy ona rzeczywiście nawilża i wygładza?
Nawilża, zdecydowanie. I to na bardzo dobrym poziomie. Jak już wspomniałam wcześniej, ma się wrażenie, że nałożyliśmy dobry krem do twarzy. Ten produkt uratował moją cerę przed wysuszeniem przez podkład Revlon Colorstay. Co więcej, sprawiła, że nie wyglądał on aż tak sucho. 
Co do wygładzenia to nie ma tak kolorowo. Owszem, fluid bardzo dobrze i przyjemnie się na niej rozprowadza. Owszem, baza delikatnie niweluje widoczność porów. Ale, jeśli szukacie czegoś, co zapewni Wam rozmycie (ang. blur), efekt photoshopa, albo spłycenie zmarszczek, to nie będziecie z niej zadowolenie.
Mnie jednak satysfakcjonuje to, jak nawilża i wygładza.


Właściwości przedłużające trwałość
Tutaj również będę bazę chwalić. Wydawać by się mogło, że produkt nawilżający niewiele wpłynie na trwałość makijażu. A jednak. Zdecydowanie przedłuża trwałość makijażu i do 6 godzin utrzymuje go w idealnym stanie. Zapobiega zbieraniu się podkładu w zmarszczkach i załamaniach. A wiedzcie, że mam z tym ogromny problem. To właśnie dzięki temu kosmetykowi mogłam sobie pozwolić na zaaplikowanienie Colorstay na wesele brata. Bez bazy makijaż nie nadawałby się do pokazania ludziom zanim jeszcze dotarłabym na ślub :D A tak trzymał się całą noc w zadowalającym stanie ;)
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie jest to produkt nie do zdarcia, ale nie takie jest jego zadanie ;)


Cena i dostępność
Z dostępnością nie ma żadnych problemów. Stacjonarnie znajdziecie ją w każdej drogerii, w której stoi szafa Kobo (np. w Naturze). Z łatwością znajdziecie ją również w sklepach internetowych. Co do ceny to producent podaje 20,69 zł. Ja skusiłam się na nią na jakiejś promocji i zapłaciłam 14 zł ;)

Podsumowując...
Bardzo się z tą bazą polubiłam. Ładnie nawilża, delikatnie wygładza i zdecydowanie przedłuża trwałość makijażu. Dodatkowo będzie niesamowicie wydajna, bo do pokrycia całej twarzy wystarczy odrobinka. Pięknie pachnie i nie zawiera sylikonów, a co za tym idzie, nie wywiera negatywnego wpływu na stan naszej cery ;) Moim zdaniem, za kwotę 15 zł (na promocji) dostajemy naprawdę dobry jakościowo kosmetyk.
Moja ocena: 4+/5

Znacie tę bazę? Próbowaliście jej? Co o niej sądzicie? Zachęciłam Was do jej wypróbowania? A może macie już swojego ulubieńca w tej dziedzinie? Jakiego? 

~ wredna
Czytaj więcej

CO NOWEGO W KOSMETYCZCE?
Czyli promocyjne zakupy w Rossmann, ale nie tylko!

48 komentarzy:
Zanim przejdę do dzisiejszego posta chciałabym Was przeprosić, i trochę się wytłumaczyć, za to, że w niedzielę nie pojawił się wpis. Ostatnio jestem tak zabiegana, że ciężko mi znaleźć chwilę, żeby usiąść i spokojnie poczytać książkę... Dodatkowo w sobotę miałam wesele u brata ciotecznego :D Także mam nadzieję, że zrozumiecie i wybaczycie mi to zaniedbanie ;)
A dziś mam dla Was coś, czym bardzo chcę się podzielić ;) Może będzie to wyglądało jak chwalenie się, ale co tam :D
No dobrze, muszę trochę się uspokoić i przejść do sedna, bo zaczynam się rozwodzić na nie te tematy, co trzeba ;) A więc, jak już wiecie z tytułu, dzisiaj przychodzę z porcją nowości kosmetycznych w moim zbiorach. Pojawiło się tego całkiem sporo (jak na mnie), a szykuje się jeszcze kilka nowinek. Ale wszystko w swoim czasie ;) A teraz będzie mini-haul z promocji -55% w Rossmannie, ale większość będzie spoza tej kategorii ;) I jedna moja perełeczka <3


No to zacznę może od tego co jeszcze niedawno było najbardziej na czasie, czyli od promocji w sieci Rossmann. W drogerii byłam dwa razy, ale dzięki temu udało mi się kupić wszystko to, co sobie zaplanowałam. Od razu powiem, że nie zamierzałam szaleć, a dlaczego dowiecie się na końcu posta ;)

Maybelline, Lash Sensational Intense Black
Pomyślałam, że taka duża obniżka cen jest świetną okazją do testowania nowości, szczególnie tych, których w regularnej cenie bym nie kupiła. I tak właśnie skusiłam się na tę maskarę. Czytałam sporo dobrych opinii na jej temat, a że moje naturalne rzęski są bardzo liche to wciąż szukam ideału. Czy ten kosmetyk spełnił moje oczekiwania? Absolutnie nie. Zupełnie nie nadaje się do moich króciutkich, jaśniutkich, prostych i rzadkich rzęs. Jedyne co robi to nadaje intensywny czarny kolor. A ja jednak potrzebuję wydłużenie, podkręcenia i pogrubienia... I stąd też moja druga wizyta w Rossmannie - musiałam kupić inny, tym razem już sprawdzony tusz :D

Eveline, Volumix Fiberlast Mascara
Uwielbiam tusze do rzęs tej marki. Są tanie, mają genialne szczoteczki i świetnie się u mnie sprawdzają. Ten i podobny, w srebrnym opakowaniu, to moi ulubieńcy. Choć przyznam, że przetestowałam ich sporo i żaden nie zawiódł moich oczekiwań, a przynajmniej nie tak, jak pan powyżej.


Eveline, Art Scenic Concealer
Kiedyś go używałam. Ma średnie krycie i ładnie rozświetla okolicę pod oczami. Niestety, ze względu na moje ogromne sińce pod oczami (z którymi nawet Lasting Perfection z Collection 2000 nie radzi sobie do końca) musiałam z niego zrezygnować i poszukać czegoś mocniejszego. Ale bardzo przypadł do gustu mojej siostrze. Dlatego też wrzuciłam go do koszyka. Akurat kończy jej się obecna sztuka ;)

Bell Hypoallergenic, Mat Liquid Lipstick
Kolejny produkt dla siostry. Chciałam tę pomadkę zakupić przy pierwszej wizycie w Rossmannie, ale niestety kolorek nr 1 był wykupiony. Na szczęście przy drugiej, szafy były już znacznie lepiej zaopatrzone. Kosmetyk sprawdza jej się bardzo dobrze. Kolor idealnie pasuje do jej urody, ładnie wygląda i bardzo długo się utrzymuje ;)


I to by było na tyle, jeśli chodzi o promocję w Rossmannie. Jak mówiłam, nie ma tego dużo ;) (Nie)stety nie mogłam sobie pozwolić na szaleństwa, bo kilka dni przed rozpoczęciem tych przecen szarpnęłam się na coś kosztownego ;) Ale o tym później :D

Kobo, Brightener Matt Powder
Szukałam jakiegoś pudru bananowego, niestety żaden, który mnie interesował nie był dostępny. Kiedy tak przeglądałam asortyment Kobo zobaczyłam ten puder i przypomniało mi się, że słyszałam dobre opinie na jego temat ;) Tak więc trafił do koszyka. Jeszcze go dobrze nie wypróbowałam, więc nie powiem zbyt wiele ;)

Kobo, Mono Matte Eyeshadow
O tych cieniach też sporo dobrego słyszałam. A, że potrzebowałam (czytaj miałam ochotę na coś nowego) czegoś, co sprawdzi się w załamaniu powieki, to się skusiłam. Kolorek (Pale Peach) jest przepiękny, bardzo dobrze się z tym kosmetykiem pracuje - ładnie się rozciera, nie traci przy tym na intensywności, bez problemu można osiągnąć nim zamierzony efekt. Troszeczkę gorzej jest z trwałością, ale na co dzień (i krótsze wyjścia) sprawdzi się idealnie.


Golden Rose, Matte Lipstick Crayon
Produkt jest już tak kultowy, tak osławiony w blogosferze i na YT, że aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz po niego sięgnęłam. Wybrałam kolor 18, który miał być delikatnie ciemniejszym nudziakiem (przynajmniej przy mojej bladej cerze). U mnie, jednak, wybijają się delikatne czerwone tony. Zupełnie mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, bardzo dobrze czuję się w tym kolorze ;) Rozumiem też zachwyty nad tym kosmetykiem. Ta konsystencja, ten komfort noszenia, to wykończenie, no i ta trwałość <3 Z pewnością skuszę się na inne odcienie.

Stila, Stay All Day Liquid Lipstick
Miniaturka. Dostałam ją w gratisie, kiedy kupowałam perfumy (o tym niżej). Kolor zupełnie nie mój, więc komuś ją po prostu podaruję ;)


FM by Federico Mahora, nr 317
Zamiennik Gucci Guilty. Szukałam czegoś, co będzie podobne do City Rush z Avonu, które zostały wycofane. Na pewnym forum doczytałam się, że te od Gucci trochę je przypominają. Ale z racji tego, że nie jest to moja półka cenowa, postanowiłam wypróbować zamiennik. I padło na ten od FM Group. Zapach rzeczywiście przypadł mi do gustu, choć na początku nie byłam do niego przekonana. Ich trwałość jest raczej średnia, ale za tę cenę nie ma co oczekiwać cudów ;)


Inglot, Eye Shadow Keeper
Zakupiłam z myślą o weselu brata. Miała bardzo dobrze sprawdzić się na tłustych powiekach. Moje są bardzo problematyczne. Czy się sprawdziła? Nie jestem do końca pewna. Muszę ją jeszcze spróbować, bo po 7 godzinach ww. cień z Kobo zebrał mi się w załamaniach. Ale może to być po prostu wina samego cienia, bo pozostała część makijażu oka wykonana kosmetykami Glam Shadows i Zoevą była nietknięta do samego końca (aż do zmycia).


I na koniec zostawiłam sobie wisienkę na torcie! Ale, żeby troszkę przetrzymać Was jeszcze w niepewności to pozwolę sobie wtrącić dwa słowa :D Jeżeli zainteresował Was któryś z kosmetyków i chcielibyście zobaczyć jego pełną recenzję to, śmiało, piszcie w komentarza, a chętnie ją dla Was nakreślę ;) A tymczasem.... werble poproszę...

Anastasia Beverly Hills, Modern Renaissance
Tak! Jest moja <3 Długo zastanawiałam się nad jej zakupem, bo mało to ona nie kosztuje... Ale te kolory, te opinie na jej temat <3 No, nie wybaczyłabym sobie, gdybym jej nie miała :D Jest jeszcze nowa, świeżutka niedotykana. Jej recenzja na pewno pojawi się na blogu, ale pewnie będziecie musieli troszkę na nią poczekać, bo chcę ją dobrze przetestować ;) A teraz podziwiajmy razem <3


Co myślicie o moich zakupach? Znacie te produkty? Jak się Wam sprawdzają? A może polecicie mi jakiś tusz, który sprawdzi się na moich lichych rzęsach? Wam co udało się upolować na promocjach w Rossmannie? Macie paletkę ABH? Co i niej sądzicie?

~ wredna
Czytaj więcej

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY #2
Głównie kosmetycznie, ale nie tylko

71 komentarzy:
Ta seria bardzo rzadko pojawia się na moim blogu. Powód? Nie testuję aż tylu nowych produktów, żeby mieć odpowiednią ilość ulubieńców do napisania sensownego posta. Jednak ostatnio w mojej kosmetyczce pojawiło się kilka kosmetyków, których wcześniej nie miałam i tak się złożyło, że niektóre z nich skradły moje serce.
Ale! Z racji tego, że długie jesienne wieczory sprzyjają oglądaniu filmów to dziś chciałabym Wam też napisać kilka słów o jednym, który tak bardzo wpasował się w moje gusta, że jako pierwszy od długiego czasu trafił na moją półkę The Best of The Best!
Mam nadzieję, że Was zainteresowałam, więc nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do moich mini-recenzji dotyczących moich perełek.


Golden Rose, Make-Up Fixing Spray
Mgiełka, o której głośno w internecie. Wiele osób ją poleca. A ja potrzebowałam czegoś, co bardziej niż utrwali, scali cały makijaż. I tutaj spray sprawdza się idealnie! Zdejmuje pudrowość i nadaje świeży blask. Pięknie scala wszystkie warstwy i tworzy spójną i (najprawdopodobniej) trwalszą całość. Napisałam najprawdopodobniej, bo u mnie makijaż twarzy dobrze trzyma się i bez takich produktów.
A do tego przepięknie pachnie! Delikatnie, ale odświeżająco (?) Aż chce się nią pryskać i pryskać ;)


Kobo, Smooth Make-Up Base
Nie wiem, czy jest to nowy produkt, czy może zmieniona formuła starego, ale nie mogłam wiele znaleźć na jego temat w internecie. Kupiłam trochę w ciemno, zachęcona zapewnieniami producenta. Szykuję pełną recenzję tego kosmetyku, więc na razie dużo rozpisywała się nie będę. Powiem tylko, że po tych kilku użyciach jestem w tej bazie zakochana <3


Focallure, Matte Liquid Lipstick
Produkt, który premierę na moim blogu już miał. Jest to jedna z zestawu trzech pomadek. Nie jest to może najtrwalszy kosmetyk, bo po jakichś 4 godzinach znikła z moich ust. A więc dlaczego trafiła do ulubieńców? Za kolor ;) Odcień, który jest dla mnie idealnym nude, takie - moje usta, ale lepsze ;) Co prawda, mam produktów do ust w takim kolorze całkiem sporo, ale ta formuła jakoś bardziej mi odpowiada i ostatnio po tę właśnie pomadkę sięgam najczęściej. Bez poprawek w ciągu dnia się nie obejdzie, ale i tak bardzo się z nią lubię. A dodatkowo nie klei się aż tak mocno :D


Wibo, Fixing Powder
O nim też już chyba kiedyś wspominałam. Ale ostatnio stosuję go namiętnie i nasza miłość ponownie rozkwitła ;) Za każdym razem, kiedy go aplikuję nie mogę nadziwić się jak pięknie wygląda. Wygładza, utrwala, delikatnie dodaje krycia (nie zmieniając przy tym odcienia podkładu/korektora). Matuje, ale nie daje efektu płaskiej twarzy, wręcz przeciwnie. Skóra wygląda przepięknie!
Ostatnio wykonywałam makijaż koleżance i ten puder uratował sytuację ze zbyt matowym podkładem ;) Także, z całego serca polecam ;)

Lovely, Oh Oh Blusher
Ten róż do policzków też już u mnie widziałyście. Jednak ostatnio zaczęłam używać go znacznie częściej. Jakoś tak jesień i zimno na dworze sprawia, że mam ochotę ożywić troszkę moją twarz właśnie takim kosmetykiem ;) Szczególnie, że moja "opalenizna" już znikła i znów jestem bladolica :D
Daje cudny, delikatny, naturalny różo-łososiowy akcent na policzku, a przy tym cudnie rozświetla złotym blaskiem ;) Ale z tego też względu raczej nie spodoba się osobom o chłodnej tonacji. Ale, zawsze można sprawdzić, bo kosztuje grosze ;)

Kobo, Pure Pigment
Tak, mam i ja :D Są one tak osławione w blogosferze i na YouTube, że musiałam spróbować ;) Miałam w planach zakup tego pigmentu już jakiś czas temu, ale nie mogłam się do drogerii wybrać :D Ale... Jakiś czas temu pani, która malowała moją koleżankę na ślub użyła (dokładnie tego samego odcienia) tego kosmetyku - zakochałam się. Jak on się pięknie mienił, jak cudnie odbijał światło, jaki niebanalny efekt dawał! Ostatecznym bodźcem do zakupu była promocja :D I tak kupiłam, użyłam i pokochałam <3 Wstępnie chciałam spróbować odcienia Sea Shell, ale ostatecznie w koszyku wylądował Misty Rose ;)


Eye 6SixPlus, 18 Color Eyeshadow
Tutaj też szykuję pełną recenzję, bo wyraziliście zainteresowanie tą paletą ;) Na razie powiem tylko tyle, że obecnie po tę kompozycję sięgam najczęściej. Nie jest to może górnopółkowa jakość, ale porównywalna z tą od Makeup Revolution, o ile nie lepsza (mam tutaj na myśli paletki z serii Iconic, bo tylko takie posiadam).


BeBeauty, Bali, żel pod prysznic
Ach, co to jest za zapach! Niby napisali coś o awokado, ale przecież to jest soczysta gruszka! Może z domieszką mango ;) Wiem, że większość osób lubi stosuje takie jedynie latem, jednak ja uwielbiam owocowe zapachy przez cały rok ;) Jak widzicie, buteleczka jest prawie pełna, bo mimo tego, że kupiłam go już jakiś czas temu, to użyłam tylko kilka razy. Ale wystarczyło ;)
Jeżeli chodzi o walory inne niż zapachowe, to jest to żel, który myje :D I ja tylko tyle od kosmetyków myjących oczekuję ;) Nie nawilża, ale też nie wysusza. Zawiera drobne drobinki peelingujące, ale są one jeszcze delikatniejsze niż te w peelingach myjących z Joanny.


Cztery Pory Roku, Regenerujący Krem do Rąk i Paznokci
Nadal poszukuję idealnego kremu do rąk. Ten również nie zadowala mnie w 100%, ale do ulubieńców trafił ze względu na przepiękny zapach. Jak dla mnie to truskawka :D Dobrze nawilża, ale na noc oczekuję jeszcze mocniejszego efektu. Dlatego ten sprawdza się u mnie rano, jednak wieczornego ideału nadal szukam.


Film, Kingsman: Tajne Służby
No i teraz pora na wcześniej wspomniany film. Kiedyś ktoś mi go polecił, ale jakoś nie mogłam się zabrać za obejrzenie tej produkcji. Ostatnio można go było zobaczyć w telewizji. Trafiłam na niego przypadkiem i już po kilku minutach skradł moje serce. Jak ja wcześniej mogłam go tak ignorować?!
Gatunek zupełnie nie mój, bo za filmami akcji, a tym bardziej za kryminalnymi, nie przepadam, a tu proszę - taka miłość. Jest niezwykle zabawny, moim zdaniem bardzo dobrze nakręcony. Sceny, które zazwyczaj mnie nudzą w tego typu produkcjach były tak absorbujące, że przez cały seans nie mogłam oderwać wzroku od ekranu. Dawno nie widziałam filmu, który tak bardzo by mnie wciągną. Także, jeżeli jeszcze nie widzieliście, to musicie to nadrobić ;)


Znacie coś z moich ulubieńców? Jak u Was sprawdziły się te produkty? Widzieliście Tajne Służby? Jak Wam się podobał? A co ostatnio Wam przypadło do gustu? Co jeszcze powinno znaleźć się na tej liście? Jakich Waszych ulubieńców możecie mi polecić?

~ wredna
Czytaj więcej

TANIE I DOBRE #1 Kosmetyki do makijażu twarzy

92 komentarze:
Ta seria to nic nowego ani odkrywczego. Posty i filmiki, w których osoby przedstawiają niedrogie perełki, są bardzo popularne. Ja uwielbiam dowiadywać się o tanich a dobrych produktach. Szczególnie jeżeli chodzi o kosmetyki i makijaż. Później oczywiście robię nalot na drogerie, ale nie ma w tym nic złego, bo fortuny nie wydam! I to jest właśnie najlepsze ;) Dziś i ja postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. Najczęściej sięgam po te niedrogie kosmetyki. Mój portfel na razie nie pozwala mi szaleć w tej kwestii. I sporo takiej tanioszki przeszło przez moje ręce. Jedne produkty polubiłam, niektóre pokochałam, a inne okazały się bublami. W tej serii skupiamy się jednak na pozytywach, i w ten oto sposób przygotowałam dla Was osiem produktów do makijażu twarzy. Jeżeli seria się przyjmie to za jakiś czas przyjdę do Was z inną kategorią. Możecie dawać znać co chcielibyście zobaczyć następnym razem. A teraz zapraszam do moich mini-recenzji.


Na pierwszy ogień idą produkty do konturowania. W tej kategorii pojawią się aż cztery produkty, w tym dwa bronzery, róż i rozświetlacz. Każdy innej firmy i wszystkie do dostania w drogeriach (może z wyjątkiem Golden Rose, ale tutaj chyba nie ma dużego problemu z dostępnością). Chciałabym jeszcze zaznaczyć, że mam cerę normalną w kierunku suchej, przy wysiłku bądź upałach przetłuszczającą się w strefie T. Nie wiem jak przedstawiane przeze mnie produkty sprawdzą się na innych typach cer.


1. Lovely, Oh Oh Blusher
Najnowszy nabytek w mojej kolekcji produktów do konturowania. Wcześniej bardzo rzadko sięgałam po róże. Ale na początek kilka słów od producenta:
Kultowy odcień różu do policzków o kremowej konsystencji. Nadaje policzkom wyjątkowy brzoskwiniowo-różowy kolor, dzięki mieniącej się holograficznej, złotej perle.
Na stronie Rossmanna kosztuje 9.69 zł, więc grosze ;) A na promocji -49% (tak jak zakupiłam go ja) to już w ogóle żal nie wziąć ;) Do jego dorwania zachęciły mnie opinie dotyczące jego podobieństwa do kultowego różu z Nars Orgasm. Szukałam czegoś o dosyć uniwersalnym kolorze i koniecznie ze złotym blaskiem. Oh Oh Blusher spełnia te wymagania. Choć zaaplikowany na policzki daje jedynie poświatę koloru i piękny, złoty błysk, to i tak trafił do moich ulubieńców. Genialnie sprawdza się również jako cień do powiek. Jeżeli chodzi o trwałość to nie bardzo mogę się wypowiedzieć, bo nie miałam go na twarzy dłużej niż 4 godziny. Ale przez ten czas wyglądał jak świeżo nałożony. Nie ma problemów z jego nakładaniem, ładnie się rozciera i nie tworzy smug ani plam. Pigmentacja jest całkiem w porządku, jak na róż wystarczająca ;) Ale trzeba z nim uważać, bo można przesadzić, należy go nakładać lekką ręką ;)
Stacjonarnie dostaniecie go w szafach Lovely, na pewno w Rossmannie, co do innych drogerii się nie orientuję. Może ktoś z Was wie czy można go dostać gdzieś jeszcze? Poza tym jest dostępny w wielu drogeriach internetowych ;) Raczej nie powinnyście mieć problemów z jego znalezieniem ;)


2. My Secret, Face Illuminator Powder
Ja mam tę starszą wersję, kolorek Princess Dream. Odkryłam go jeszcze zanim stał się tak popularny ;) I od razu się zakochałam. Producent pisze o nim następująco:
Rozświetlacz w kolorze ciepłego beżu, odpowiedni dla każdego typu kolorystycznego. Wzmacnia blask skóry oraz sprawia, że twarz wygląda zdrowo i promiennie. Formuła kosmetyku zapewnia bezproblemową aplikację i doskonałe wykończenie makijażu. Gwarantuje mocny połysk i efekt „tafli”.
Jego standardowa cena to 15.99 zł i za tę kwotę dostajemy 7.5 g kosmetyku. Oczywiście, warto na niego polować na promocji -40% w Naturze ;) Bo tam też go znajdziecie. Co do innych stacjonarnych drogerii znów się nie orientuję. W internetowych też na pewno można go dorwać. My Secret ma w swojej ofercie również inne odcienie tego produktu, jednak ja wypróbowałam jedynie ten. Daje przepiękny, intensywny, złoty blask. Nieraz porównywany był do Mary Lou z The Balm. W opakowaniu wydaje się być dosyć ciemny, ale na skórze zupełnie go nie widać (mam na myśli kolor), jedyne co daje to wręcz olśniewającą taflę. Polecam go nawet ekstremalnym bladziochom, takim jak ja. Choć przyznam, że nie wiem jak się sprawdzi u osób z jasną i chłodną karnacją. Możliwe, że złoty blask może się zbytnio odróżniać od różowych tonów cery. Nakładając go delikatnie, mało zbitym pędzlem można uzyskać subtelny efekt. A budując "krycie" przy użyciu zbitego pędzla otrzymamy bardzo intensywną taflę.


3. Golden Rose, Mineral Terracotta Powder
W moje ręce trafił ten w kolorze 4. Z założenia jest to zwykły puder mineralny, jednak jego odcień, dla mnie, idealnie sprawdza się w roli bronzera. Na stronie Golden Rose czytamy:
Mineral Terracotta Powder zapewnia doskonałe krycie nadając jednocześnie naturalne i aksamitne wykończenie makijażu. Puder zawiera wysokiej jakości kompleks minerałów, m.in tlenek cynku, mikę, krzemionkę, kaolin czy magnez. Składniki aktywne zawarte w pudrze tworzą ochronną barierę między skórą a szkodliwymi czynnikami środowiska. Wyjątkowe połączenie minerałów nadaje skórze rozświetlony i młodzieńczy wygląd.
Za 24.90 zł otrzymujemy 12 g kosmetyku. Stacjonarnie możecie go znaleźć w sklepach bądź na stoiskach Golden Rose, poza tym na stronie producenta oraz w drogeriach internetowych.
Konsystencja tego pudru jest niezwykle jedwabista, kosmetyk bardzo przyjemnie się aplikuje. Z racji tego, że jest to zwykły puder, nie bronzer, nie uzyskamy nim bardzo mocnego krycia. Dla wzmocnienia intensywności konturu można nałożyć kilka warstw. Kolorek nr 4 ma piękny, dosyć neutralny, ale lekko oliwkowy odcień. Do mojej cery pasuje idealnie. Zazwyczaj używam go do opalenia twarzy. Nie otrzymamy nim efektu imitacji cienia, dlatego często łączę go z kolejnym kosmetykiem w tym zestawieniu, ale solo również pięknie podkreśla rysy twarzy i kości policzkowe. Ma satynowe, bardzo naturalne, wykończenie. Utrzymuje się cały dzień i wygląda nieskazitelnie nawet po wielu godzinach. Tak przypadł mi do gustu, że zastanawiam się czy nie wypróbować innych odcieni ;)


4. Kobo, Matt Bronzing & Contouring Powder 
Producent oferuje nam dwa odcienie tego kosmetyku, jaśniejszy Sahara Sand, i ciemniejszy Nubian Desert. Ja wybrałam ten drugi, ponieważ szukałam czegoś do stricte konturowania, chciałam uzyskać efekt cienia pod kością policzkową. Producent pisze o tym kosmetyku następująco:
Matowy, brązujący puder w kamieniu nadaje skórze odcień naturalnej, zdrowej opalenizny. Idealny do kreowania „cienia” na twarzy. Polecany do konturowania, modelowania twarzy i ciała.
Kosztuje 19.99 zł, a jego gramatura wynosi 10 g. Dostać go możecie w Naturze, bądź w drogeriach internetowych. Warto polować na promocje, np. -40% w Naturze ;) Myślę, że większość z Was kosmetyk ten zna lub chociaż kojarzy. Swego czasu było o nim bardzo głośno. Obecnie w drogeriach pojawiło się sporo nowych, ciekawych produktów do konturowania i mam wrażenie, że ten z Kobo został troszkę zapomniany. Ma bardzo ładny, chłodny odcień. Jego pigmentacja pozwala na uzyskanie pożądanego efektu. Ma mocniejsze krycie niż puder z Golden Rose, więc warto je budować stopniowo, aby uniknąć plam. Jego trwałość oceniam na bardzo dobrą. Nie zauważyłam, żeby ścierał się w trakcie noszenia. Minusem tego produktu może być jego opakowanie, a dokładniej nadruk, bo jak widać na załączonym obrazku, w trakcie używania zupełnie znika. Dla mnie jednak liczy się wnętrze :D


Teraz przejdźmy do kategorii, w której przetestowałam chyba największą liczbę produktów. A mianowicie do korektorów. Zapomniałam tutaj uwzględnić kamuflaż z Catrice, więc uznajmy, że skupiamy się teraz na korektorach pod oczy. Jestem wymagająca, jeżeli chodzi o zakrywanie cieni. Z natury mam głębokie, mocno widoczne "podkowy". Nadal nie znalazłam swojego ideału w tej kwestii, ale trzy korektory mogę Wam szczerze polecić.


5. Collection 2000, Lasting Perfection
Tutaj nie będę dużo pisała, bo kto czyta mojego bloga to wie, że jest to mój ulubieniec. Ale najpierw kilka słów o samym kosmetyku, zaczerpniętych z wizaz.pl:
Korektor intensywnie kryjący przebarwienia, niedoskonałości i inne wady, aż do 16 godzin. Zapewnia piękną skórę bez błysku i skaz przez wiele godzin. Dostępny w 4 odcieniach.
Największym minusem tego korektora jest jego dostępność. Nie wiem czy w Polsce można go dorwać stacjonarnie. Swego czasu można go było podobno kupić w Pepco, ale nie wiem ile w tym prawdy, teraz jednak na pewno go tam nie znajdziecie. Jeżeli chodzi o zakupy online to jedyna drogeria, na której go znalazłam to Urodomania i tam kosztuje 29.99 zł. Na pewno jest dostępny również na Allegro i tam ceny różnią się w zależności od sprzedającego.
Ale teraz do plusów. Jest to jeden z najlepiej kryjących korektorów. Zastyga, więc jeśli nie macie większych problemów ze zmarszczkami wokół oczu to dobrze przypudrowany powinien u Was wytrzymać cały dzień bez zbierania się w załamaniach. Jednak moja bogata mimika twarzy i budowa oka sprawiają, że jeszcze nie znalazłam produktu, który po jakimś czasie nie podkreśliłby mi zmarszczek wokół oczu. Jednak nie jest to aż tak widoczne jak przy innych kosmetykach tego typu. Mój kolor 1 Fair wpada w różowe tony, ale jest całkiem jasny. Delikatnie się utlenia, ale nie zauważyłam, żeby odznaczał się pod oczami.


6. Eveline, Art Scenic Professional Make-Up 2 w 1 
Kiedyś bardzo lubiłam ten korektor. Niestety dla mnie ma za małe krycie, ale ze względu na jego zalety postanowiłam umieścić go w tym zestawieniu. W końcu powinien sprawdzić się tym, którzy nie mają aż takich problemów z cieniami pod oczami jak ja. Na stronie Eveline czytamy:
Innowacyjny korektor z serii Art Scenic Professional make-up to znacznie więcej niż tradycyjny korektor. Preparat idealnie koryguje niedoskonałości, dając efekt nieskazitelnej i promiennej cery. Dzięki delikatnej konsystencji korektor precyzyjnie się rozprowadza, łącząc perfekcyjne krycie niedoskonałości z uczuciem lekkości i świeżości. Innowacyjna receptura z formułą Long Lasting Effect 24h gwarantuje perfekcyjny makijaż przez cały dzień. Mineralne pigmenty rozświetlające optycznie wygładzają zmarszczki i linie mimiczne, skutecznie maskują oznaki zmęczenia, nadając cerze nieskazitelną gładkość i młodzieńczy blask. Innowacyjna receptura Exclusive Bio Complex™ oparta jest na naturalnych wyselekcjonowanych składnikach i nie zawiera substancji zapachowych, często będących przyczyną alergii.
Na stronie Rossmann kosztuje 14.99 zł. Stacjonarnie dostaniecie go w Hebe bądź Rossmanie.
Do wyboru mamy cztery odcienie. W ofercie jest również całkiem jasny, wpadający w żółte tony kolor "light". Korektor ma całkiem przyzwoite krycie i zapewnia delikatne rozświetlenie, dlatego genialnie sprawdza się pod oczy. Przypudrowany powinien zostać z Wami przez cały dzień. Nie zauważyłam też, aby się utleniał.


7. Maybelline, Affinitone
Bardzo go lubiłam ze względu na to jak naturalnie wyglądał. Niestety wylądował na dnie mojego kuferka makijażowego ze względu na zbyt małe krycie. Ale najpierw kilka słów od producenta:
Wyjątkowa, lekka i kremowa formuła nie obciąża skóry Rozprowadza się łatwo i równomiernie, zapewniając perfekcyjne krycie niedoskonałości
Pokochasz za
Naturalny efekt, wyrównany kolor skóry i pokrycie drobnych niedoskonałości.
Dla najlepszych efektów
Nanieś korektor na miejsca, które chcesz ukryć i delikatnie wklep go opuszkami palców.
Stacjonarnie dostaniecie go w Rossmannie - 30.99 zł (warto czekać na promocję -49%, wtedy jego cena jest przyzwoita) lub w Hebe. Warto też szukać online, w drogeriach internetowych można trafić na atrakcyjne ceny. Nie jest to może najtrwalszy kosmetyk, bo niestety nie zastyga, ale wygląda bardzo naturalnie. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że nie widać go na skórze, przy czym daje całkiem fajne krycie, określiłabym je jako średnie. Niestety, delikatnie wpada w różowe tony. Ale ładnie wtapia się z cerą. Idealny dla tych, którzy lubią naturalny, delikatny makijaż.


8. Under Twenty, Anti Acne, krem BB
To produkt, którego używam na co dzień. W ofercie dostępne są dwa kolory. Mimo tego, że "under twenty" nie jestem już kilka dobrych lat, to nadal ten kosmetyk bardzo lubię. Producent pisze o nim tak:
Zawarte w kremie kwas hialuronowy + glicerol są źródłem nawilżenia dla skóry, poprawiają jej miękkość i elastyczność. Algi zapobiegają problemom cery tłustej i mieszanej: kontrolują wydzielanie sebum, przyśpieszają regenerację skóry oraz zapobiegają powstawaniu nowych zmian trądzikowych. Filtry UV chronią skórę przed negatywnym wpływem promieniowania słonecznego.
Dostaniecie go za 15.99 zł, ale często można go dorwać na promocji. Stacjonarnie dostępny jest w Hebe, Rossmann i Naturze. Online na stronie producenta i w drogeriach internetowych.
Kolor Jasny Beżowy 01 jest całkiem jasny (o dziwo) i ma przyjemny neutralny, delikatnie idący w stronę żółtego, odcień. Jak na "krem bb" przystało ma delikatne krycie i nie jest raczej długotrwały, ale wygląda bardzo ładnie. Jak dla mnie idealny na co dzień. Przypudrowany utrzymuje się co najmniej 2-3 godziny w nienagannym stanie. Jest bardzo wydajny i ma przepiękny zapach ;)


Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie? Też uważacie, że są warte swojej ceny? A może znacie inne niedrogie perełki do makijażu twarzy? Jaką kategorię tanich i dobrych chcielibyście zobaczyć następnym razem?

~ wredna
Czytaj więcej