Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anastasia Beverly Hills. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anastasia Beverly Hills. Pokaż wszystkie posty

MOJA KOLEKCJA PALET CIENI - AKTUALIZACJA
Czyli co nowego udało mi się zgromadzić w ciągu roku +Wyniki!

72 komentarze:
Na moim blogu pojawił się już kiedyś wpis dotyczący mojej kolekcji palet. Jednak od tamtego czasu minął już ponad rok, więc wypadałoby pokazać Wam moje aktualne zbiory. Od razu zaznaczę, że nie będzie tego dużo, bo staram się ograniczać w kupowaniu nowych cieni, z racji tego, że i tak nie używam ich na co dzień, a tylko na większe okazje. Szczególnie, że ostatnio na rynku pojawia się cała masa pięknych, ciepłych kompozycji, na które mam chrapkę, ale jednak zdaję sobie sprawę, że większość ich odcieni jestem w stanie zastąpić tymi, które już posiadam ;)
PS Jak tam pogoda u Was? U mnie od wczoraj pochmurno, ale wcześniej było iście letnio. Szykujecie się już na wakacje? Jeśli tak to zajrzyjcie tutaj Rosegal best valentine gift 2018, niby link odnoszący do walentynkowych prezentów, ale jeśli w niego klikniecie to zobaczycie mnóstwo strojów kąpielowych w całkiem fajnych cenach ;)

tło: kardigan
Zacznę od palet, które znalazły się w poprzednim zestawieniu. Są to paletki Iconic z Makeup Revolution i Zoeva Smoky. Jeżeli chcecie o nich przeczytać więcej to zapraszam do poprzedniego posta z moją kolekcją - tutaj.

tło: kardigan  |  breloczek

Focallure, Everchanging
Gwarancja najwyższej jakości czternastu cieni do powiek. Odpowiednia dla wszystkich rodzajów cery. Naturalne kolory o wysokiej trwałości. Łatwe w użyciu, odpowiednie dla profesjonalistów i osób, które zaczynają swoją przygodę z makijażem.
Moja wersja: Everchanging
Gramatura: 14 g
Cena: $16.47 ≈ 55,50 zł
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
O tej palecie pisałam już na blogu, i to nawet nie raz, bo pojawiła się również w ulubieńcach. Kiedy na nią patrzę to na myśl przychodzi mi kontrowersyjna Subculture od ABH. Wiem, że cienie są inne, ale ogólna kompozycja jest utrzymana w podobnej kolorystyce. Znajdziemy tu zarówno ciepłe, jak i te chłodniejsze odcienie. Jeżeli chodzi o wykończenia to mamy tutaj cienie metaliczne i matowe, czyli właśnie takie, jakie lubię najbardziej. Swego czasu korzystałam z niej bardzo często, teraz staram się sięgać również po inne palety ;)
INGREDIENTS: Talc, Mica, Silica, Magnesium Stearate, Dimethicone, Ethylhexyl Palmitate, Caprylic / Capric Triglyceride, CI42090, CI16035, CI19140, CI77742, CI77492, CI77007, CI77491, CI77499, CI77891, Tocopherol, Phenoxyethanol.

tło: kardigan  |  body

SixPlus, Eye
Osiemnaście wysoce napigmentowanych, kwadratowych cieni w jednej palecie. Łatwe w blendowaniu i długotrwałe. Przekrój odcieni od zimnych po ciepłe pozwoli stworzyć idealny makijaż dzienny. W paletę wkomponowane zostały cienie o wykończeniach matowych oraz metalicznych.
Wymiary: 18,1 cm / 10,3 cm.
Gramatura brutto: 180g.
Całkowita gramatura cieni: 30g.
Cena: $9.40 ≈ 31,68 zł
Jak możecie zauważyć jest to paleta inspirowana słynną Hudą Beauty Rose Golden. Przyznam szczerze, że osobiście nie sięgam po nią już tak często, ale siostra bardzo ją lubi, więc u niej wykonuję makijaż zazwyczaj właśnie tą kompozycją. Chyba bardziej zaczęły mi się podobać ciepłe brązy i rudości, i z tych, które są w tej palecie też czasami korzystam. Jak widzicie poniżej pigmentacja jest bardzo dobra, odcienie ciekawe i znajdziemy tutaj zróżnicowane wykończenia, od matu, przez satynę i perłę do metalicznych cieni.
A pełną recenzję tej palety znajdziecie tutaj.
INGREDIENTS: Talc, Illite, Magnesium Stearate, Silica, dimethicone, Hydrogenated Polyisobutene, Mineral Oil, Diisostearyl Malate, Methylparaben, Propylparaben.
May Contain: Iron Oxide Red (Cl 77491), Iron Oxide Black (Cl 77492), Iron Oxide Yellow (Cl 77499), Titanium Oxide Black (Cl 77891).

tło: kardigan  |  body


Paleta własna, GlamShadows i Kobo
Moje odcienie GlamShadows: Miodowy, Paprykarz, Różowe Złoto, Tango, Bingo, Szare Bordo,
Mój odcień Kobo: 104 Pale Peach
Cena Glamshadows: 12 zł
Cena Kobo: 10,39 zł
Paleta: DIY - tutaj
Paletę magnetyczną wykonałam sama. Instrukcję możecie znaleźć pod powyższym linkiem. Recenzję cieni GlamShadows przeczytacie tutaj.
Przyznam Wam się jednak, że rzadko sięgam po te cienie. Są one bardzo dobrze napigmentowane i wyglądają ślicznie, ale jakoś inne palety bardziej mnie inspirują ;)

tło: kardigan  |  body

Anastasia Beverly Hills, Modern Renaissance
Paleta czternastu niezbędnych cieni, która zawiera zarówno neutralne, jak i różowo-czerwone tony. Użyj pierwszej palety marki Anastasia Beverly Hills - Modern Renaissance, która dostępna jest w sprzedaży stałej, do stworzenia niezliczonej liczby makijaży idealnych zarówno na co dzień, jak i na wyjścia.Formuła zapewniająca wysoką pigmentację i łatwość rozcierania cieni.11 matów i 3 cienie metaliczne.Dwustronny, miękki pędzelek.
Gramatura: 14x0,7 g
Cena: $42 ≈ 141,52 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Cudna, piękna no i moja ;) Kultowa paleta, o której w ostatnim czasie było bardzo głośno. Ma przepiękne, ciepłe odcienie, od brązów, przez szare fiolety po róże i złoto. Idealnie pasuje do swojej nazwy, lub odwrotnie - jej nazwa perfekcyjnie ją odzwierciedla. Przy wykonywaniu swatchy do dzisiejszego posta ponownie się w niej zakochałam i odkryłam rewelacyjną pigmentację. Wystarczyło delikatnie dotknąć cienia palcem ;) Ostatnio poszła troszkę w odstawkę, bo chciałam ją zatrzymać na większe okazje, ale chyba nie ma sensu ;) Jak mam ochotę ją wykorzystać to czemu się powstrzymywać? :D Zbliżają się moje urodziny i wiem z pewnością, że to właśnie po tę kompozycję sięgnę do stworzenia urodzinowego makijażu ;)

tło: kardigan  |  body

A na koniec jeszcze wyniki konkursu, w którym do wygrania była wybrana para rzęs marki Perhaeps. Zwycięzcą jest...
Kraina Scarlett
Gratuluję i proszę o kontakt na adres mailowy wrednazwyboru@gmail.com

Co o nich sądzicie? Jakie są Wasze ulubione palety? A może macie którąś z nich? Jak sprawują się u Was? Jaka była Wasza pierwsza paleta? I czy Wasza kolekcja cieni jest bogata, czy raczej ograniczacie się do kilku sztuk?

~ wredna
Czytaj więcej

MOJE SPOSOBY NA PROBLEMATYCZNĄ POWIEKĘ
Czyli jak zwiększyć trwałość cieni na tłustej, opadającej powiece

33 komentarze:
Do tego tematu przymierzam się już od długiego czasu. Wciąż czuję, że nie opanowałam swojej powieki do końca i wciąż szukam lepszych rozwiązań, ale na chwilę obecną moje makijaże utrzymują się na oku znacznie dłużej niż na początku mojej przygody z cieniowaniem.
Wiele z nas zmaga się ze znikającym i zbierającym się w załamaniach makijażem oczu. Szczególnie, gdy, tak jak ja, macie problematyczną powiekę. U mnie jest to kombinacja, więc zadanie jest jeszcze bardziej utrudnione. Większość sposobów, które możemy znaleźć w internecie, najzwyczajniej, się u mnie nie sprawdzała. Dlatego postanowiłam próbować i tak doszłam do kombinacji i trików, które znacznie wydłużyły trwałość moich makijaży oka.


O mojej powiece
Myślę, że to aspekt, od którego warto wyjść. Będzie Wam łatwiej ustosunkować się do moich rad i zmodyfikować je tak, aby pasowały do Waszych potrzeb.
Wydaje mi się, że moja budowa oka to hybryda, która jest niezwykle trudna i wymagająca, jeśli chodzi o makijaż i jego utrzymywanie się. Często spotykamy się, że ktoś ma tłuste powieki i narzeka, że cienie szybko się rolują i zbierają w załamaniach. Jeszcze większy problem pojawia się, kiedy dodatkowo nasza powieka jest opadająca. I z taką też ja mam do czynienia (połączenie tłustej i opadającej). Nie dość, że makijaż bardzo szybko zbiera się w zmarszczkach, to jeszcze mam ich znacznie więcej niż osoby o nieopadającej powiece. Tutaj dodatkowo fałd skóry, który przykrywa nam większość powieki sprawia, że cienie w tym miejscu znikają w zaskakująco szybkim tempie.
I tak, żeby Wam zobrazować to, jak bardzo pomogły mi te wszystkie triki, które opiszę poniżej - zanim zaczęłam się do tych zasad stosować to makijaż nie wytrzymywał na moim oku dłużej niż 2-3 godziny. Teraz, mogę cieszyć się cieniowaniem w nienagannym stanie przez co najmniej 5 godzin. 
Wiem, że wciąż nie jest to idealny wynik, dlatego nadal będę szukała innych produktów i stosowała różne sposoby, ale na chwilę obecną jest to najlepszy sposób i najdłuższy wynik czasowy, jaki udało mi się uzyskać.


1. Odpowiednia baza
W ciągu całej mojej makiajżowej przygody przetestowałam wiele produktów. Sięgałam zarówno po tradycyjne bazy, które specjalnie pod cienie, jak i po przeróżne cienie w kremie i korektory. Jednak nic nie sprawdziło mi się tak, jak poniższa kombinacja. Od razu muszę napisać, że wypróbowałam ją dzięki Milenie.
Zawsze starałam się zaoszczędzić i zazwyczaj sięgałam po tańsze produkty, jednak, kiedy zaczęłam się frustrować z powodu zrolowanych cieni po dwóch godzinach od nałożenia makijażu, stwierdziłam, że warto zajrzeć na wyższą półkę. I tak oto sięgnęłam po bazę pod cienie z Inglota. Niestety, jest ona przezroczysta, a ja, mimo że nie mam zbyt cienkiej skóry i widocznych żyłek, to lubię mieć jednolitą bazę. Dlatego Eye Shadow Keeper łączę z cieniem w kremie Maybelline Color Tattoo w cielistym kolorze. Całość muszę porządnie zagruntować. Zauważyłam, że nie ma większej różnicy czy sięgnę po puder czy po cielisty cień. Oba kosmetyki dobrze utrwalają bazę.

Kremowa baza pod cienie do powiek Inglot Eye Shadow Keeper zapewniająca niezwykle trwały makijaż oczu. Wygładza skórę, sprawiając, że aplikacja cieni do powiek staje się łatwa, a ich kolor intensywny i świeży przez wiele godzin.
Pojemność: 10 ml
Cena: 49 zł
Matowe wykończenie makijażu to hit tego sezonu. By wydobyć głębię spojrzenia, uzyskać modny i długotrwały makijaż, sięgnij po najnowszą odsłonę cieni Maybelline NY Color Tattoo Creamy Mattes.
Pokochasz za
Nie oprzesz się unikatowej formule cieni. Łączą one w sobie kremową bazę żelową – dającą efekt na cały dzień i formułę z intensywnymi i nasyconymi pigmentami, które wydobywają kolor oraz dają matowe i długotrwałe pokrycie powieki. Cienie Color Tattoo Creamy Mattes utrzymają się na powiece do 24 godzin, bez rolowania i bez poprawiania. Nie będziesz musiała martwić się, że twój makijaż straci na wyglądzie.
Dla najlepszych efektów
Łatwa aplikacja bez użycia pędzelka: okrężnym ruchem nałóż cień opuszkami palca, rozetrzyj cień na boki po ruchomej części powieki. Dla wzmocnienia nałóż kolejne warstwy dla uzyskania pożądanego efektu.
Gramatura: 53 g
Cena: 28,99 zł


2. Dobre cienie
Zawsze staram się być oszczędna, więc zazwyczaj sięgałam po tańsze palety cieni, głównie Makeup Revolution. Jednak muszę przyznać, że dopiero, kiedy zdecydowałam się na kupno czegoś z wyższej półki, zobaczyłam znaczną poprawę trwałości mojego makijażu oka. Portfel ucierpiał, ale coś za coś. Najlepiej sprawuje mi się paleta Anastasii Beverly Hills Modern Renaissance, co nie powinno dziwić, bo całkiem sporo trzeba za nią zapłacić, szczególnie w Polsce.
Całkiem dobrze radzi sobie również Zoeva Smoky.
Dlatego, kiedy potrzebuję, aby mój makijaż wyglądał przyzwoicie przez kilka dobrych godzin to zawsze wybieram jedną (lub mieszankę obu) tych właśnie palet. Tańsze opcje, nawet przy dobrej bazie, nie utrzymują mi się tak dobrze.
Chcę wypróbować też nowszych tworów MUR, bo do tej pory miałam okazję wypróbować jedynie palety z serii Iconic, a z tego co czytałam, marka poszła zdecydowanie naprzód i znacznie poprawiła jakość swoich produktów.
Paleta czternastu niezbędnych cieni, która zawiera zarówno neutralne, jak i różowo-czerwone tony. Użyj pierwszej palety marki Anastasia Beverly Hills - Modern Renaissance, która dostępna jest w sprzedaży stałej, do stworzenia niezliczonej liczby makijaży idealnych zarówno na co dzień, jak i na wyjścia.
Formuła zapewniająca wysoką pigmentację i łatwość rozcierania cieni.
11 matów i 3 cienie metaliczne.
Dwustronny, miękki pędzelek.
Gramatura: 14x0,7 g
Cena: $42
Nasza paleta Zoeva Smoky ożywia mistyczny, acz czarujący wachlarz tajemniczych kolorów. Głębokie, ciemne odcienie, od brudnego fioletu po ponętne burgundy i przydymione, omszałe zielenie. Dodaj odrobinę tajemniczości do swoich makijaży i obudź w sobie nocne piękno. Idealna do enigmatycznych makijaży i ponętnych smokey eyes.
Gramatura: 10x1,5 g
Cena: €21,80


3. Ostrożnie z kremowymi produktami
Jak wspomniałam wcześniej, bazą wyrównującą koloryt powieki jest dla mnie cień w kremie. Oczywiście, kluczem jest również nałożenie jego odpowiedniej ilości. Jednak, o ile przy budowaniu podstawy trudniej jest nałożyć nadmiar produktu, tak później nietrudno o zbyt ciężką do niego rękę.
Tę zasadę wypracowałam u siebie po ubiegłorocznym sylwestrze. Pierwszy raz postanowiłam wtedy wypróbować makijaż typu cut-crease. Oczywiście zakochałam się w nim, bo przy opadającej powiece jest on niezwykle flattering - twarzowy.
Jednak zrobiłam jeden spory błąd - nałożyłam korektor w zbyt dużej ilości, który, mimo dobrego utrwalenia, dosyć szybko zaczął się rolować i zbierać w załamaniach.
Dlatego warto uważać, aby nie zaaplikować kremowych produktów zbyt dużo. Ta porada nie tyczy się jedynie korektora przy odcinaniu załamania, ale również do wszelkiej maści cieni w kremie, głównie tych z aplikatorami gąbeczkowymi, tymi typowymi dla błyszczyków (te w słoiczkach mają troszkę inną konsystencję, która nie ma aż takich tendencji do rolowania się).


Czy Wy również zmagacie się z cieniami, które rolują się i zbierają w załamaniach? Macie problematyczną powiekę? Czy może nie macie większych problemów z utrzymywaniem się makijażu oka? Jakie jeszcze triki i zasady stosujecie? Jakie kosmetyki i bazy najlepiej Wam się sprawdzają i pozostają na powiecie najdłużej?

~ wredna
Czytaj więcej

CO NOWEGO W KOSMETYCZCE?
Czyli promocyjne zakupy w Rossmann, ale nie tylko!

48 komentarzy:
Zanim przejdę do dzisiejszego posta chciałabym Was przeprosić, i trochę się wytłumaczyć, za to, że w niedzielę nie pojawił się wpis. Ostatnio jestem tak zabiegana, że ciężko mi znaleźć chwilę, żeby usiąść i spokojnie poczytać książkę... Dodatkowo w sobotę miałam wesele u brata ciotecznego :D Także mam nadzieję, że zrozumiecie i wybaczycie mi to zaniedbanie ;)
A dziś mam dla Was coś, czym bardzo chcę się podzielić ;) Może będzie to wyglądało jak chwalenie się, ale co tam :D
No dobrze, muszę trochę się uspokoić i przejść do sedna, bo zaczynam się rozwodzić na nie te tematy, co trzeba ;) A więc, jak już wiecie z tytułu, dzisiaj przychodzę z porcją nowości kosmetycznych w moim zbiorach. Pojawiło się tego całkiem sporo (jak na mnie), a szykuje się jeszcze kilka nowinek. Ale wszystko w swoim czasie ;) A teraz będzie mini-haul z promocji -55% w Rossmannie, ale większość będzie spoza tej kategorii ;) I jedna moja perełeczka <3


No to zacznę może od tego co jeszcze niedawno było najbardziej na czasie, czyli od promocji w sieci Rossmann. W drogerii byłam dwa razy, ale dzięki temu udało mi się kupić wszystko to, co sobie zaplanowałam. Od razu powiem, że nie zamierzałam szaleć, a dlaczego dowiecie się na końcu posta ;)

Maybelline, Lash Sensational Intense Black
Pomyślałam, że taka duża obniżka cen jest świetną okazją do testowania nowości, szczególnie tych, których w regularnej cenie bym nie kupiła. I tak właśnie skusiłam się na tę maskarę. Czytałam sporo dobrych opinii na jej temat, a że moje naturalne rzęski są bardzo liche to wciąż szukam ideału. Czy ten kosmetyk spełnił moje oczekiwania? Absolutnie nie. Zupełnie nie nadaje się do moich króciutkich, jaśniutkich, prostych i rzadkich rzęs. Jedyne co robi to nadaje intensywny czarny kolor. A ja jednak potrzebuję wydłużenie, podkręcenia i pogrubienia... I stąd też moja druga wizyta w Rossmannie - musiałam kupić inny, tym razem już sprawdzony tusz :D

Eveline, Volumix Fiberlast Mascara
Uwielbiam tusze do rzęs tej marki. Są tanie, mają genialne szczoteczki i świetnie się u mnie sprawdzają. Ten i podobny, w srebrnym opakowaniu, to moi ulubieńcy. Choć przyznam, że przetestowałam ich sporo i żaden nie zawiódł moich oczekiwań, a przynajmniej nie tak, jak pan powyżej.


Eveline, Art Scenic Concealer
Kiedyś go używałam. Ma średnie krycie i ładnie rozświetla okolicę pod oczami. Niestety, ze względu na moje ogromne sińce pod oczami (z którymi nawet Lasting Perfection z Collection 2000 nie radzi sobie do końca) musiałam z niego zrezygnować i poszukać czegoś mocniejszego. Ale bardzo przypadł do gustu mojej siostrze. Dlatego też wrzuciłam go do koszyka. Akurat kończy jej się obecna sztuka ;)

Bell Hypoallergenic, Mat Liquid Lipstick
Kolejny produkt dla siostry. Chciałam tę pomadkę zakupić przy pierwszej wizycie w Rossmannie, ale niestety kolorek nr 1 był wykupiony. Na szczęście przy drugiej, szafy były już znacznie lepiej zaopatrzone. Kosmetyk sprawdza jej się bardzo dobrze. Kolor idealnie pasuje do jej urody, ładnie wygląda i bardzo długo się utrzymuje ;)


I to by było na tyle, jeśli chodzi o promocję w Rossmannie. Jak mówiłam, nie ma tego dużo ;) (Nie)stety nie mogłam sobie pozwolić na szaleństwa, bo kilka dni przed rozpoczęciem tych przecen szarpnęłam się na coś kosztownego ;) Ale o tym później :D

Kobo, Brightener Matt Powder
Szukałam jakiegoś pudru bananowego, niestety żaden, który mnie interesował nie był dostępny. Kiedy tak przeglądałam asortyment Kobo zobaczyłam ten puder i przypomniało mi się, że słyszałam dobre opinie na jego temat ;) Tak więc trafił do koszyka. Jeszcze go dobrze nie wypróbowałam, więc nie powiem zbyt wiele ;)

Kobo, Mono Matte Eyeshadow
O tych cieniach też sporo dobrego słyszałam. A, że potrzebowałam (czytaj miałam ochotę na coś nowego) czegoś, co sprawdzi się w załamaniu powieki, to się skusiłam. Kolorek (Pale Peach) jest przepiękny, bardzo dobrze się z tym kosmetykiem pracuje - ładnie się rozciera, nie traci przy tym na intensywności, bez problemu można osiągnąć nim zamierzony efekt. Troszeczkę gorzej jest z trwałością, ale na co dzień (i krótsze wyjścia) sprawdzi się idealnie.


Golden Rose, Matte Lipstick Crayon
Produkt jest już tak kultowy, tak osławiony w blogosferze i na YT, że aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz po niego sięgnęłam. Wybrałam kolor 18, który miał być delikatnie ciemniejszym nudziakiem (przynajmniej przy mojej bladej cerze). U mnie, jednak, wybijają się delikatne czerwone tony. Zupełnie mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, bardzo dobrze czuję się w tym kolorze ;) Rozumiem też zachwyty nad tym kosmetykiem. Ta konsystencja, ten komfort noszenia, to wykończenie, no i ta trwałość <3 Z pewnością skuszę się na inne odcienie.

Stila, Stay All Day Liquid Lipstick
Miniaturka. Dostałam ją w gratisie, kiedy kupowałam perfumy (o tym niżej). Kolor zupełnie nie mój, więc komuś ją po prostu podaruję ;)


FM by Federico Mahora, nr 317
Zamiennik Gucci Guilty. Szukałam czegoś, co będzie podobne do City Rush z Avonu, które zostały wycofane. Na pewnym forum doczytałam się, że te od Gucci trochę je przypominają. Ale z racji tego, że nie jest to moja półka cenowa, postanowiłam wypróbować zamiennik. I padło na ten od FM Group. Zapach rzeczywiście przypadł mi do gustu, choć na początku nie byłam do niego przekonana. Ich trwałość jest raczej średnia, ale za tę cenę nie ma co oczekiwać cudów ;)


Inglot, Eye Shadow Keeper
Zakupiłam z myślą o weselu brata. Miała bardzo dobrze sprawdzić się na tłustych powiekach. Moje są bardzo problematyczne. Czy się sprawdziła? Nie jestem do końca pewna. Muszę ją jeszcze spróbować, bo po 7 godzinach ww. cień z Kobo zebrał mi się w załamaniach. Ale może to być po prostu wina samego cienia, bo pozostała część makijażu oka wykonana kosmetykami Glam Shadows i Zoevą była nietknięta do samego końca (aż do zmycia).


I na koniec zostawiłam sobie wisienkę na torcie! Ale, żeby troszkę przetrzymać Was jeszcze w niepewności to pozwolę sobie wtrącić dwa słowa :D Jeżeli zainteresował Was któryś z kosmetyków i chcielibyście zobaczyć jego pełną recenzję to, śmiało, piszcie w komentarza, a chętnie ją dla Was nakreślę ;) A tymczasem.... werble poproszę...

Anastasia Beverly Hills, Modern Renaissance
Tak! Jest moja <3 Długo zastanawiałam się nad jej zakupem, bo mało to ona nie kosztuje... Ale te kolory, te opinie na jej temat <3 No, nie wybaczyłabym sobie, gdybym jej nie miała :D Jest jeszcze nowa, świeżutka niedotykana. Jej recenzja na pewno pojawi się na blogu, ale pewnie będziecie musieli troszkę na nią poczekać, bo chcę ją dobrze przetestować ;) A teraz podziwiajmy razem <3


Co myślicie o moich zakupach? Znacie te produkty? Jak się Wam sprawdzają? A może polecicie mi jakiś tusz, który sprawdzi się na moich lichych rzęsach? Wam co udało się upolować na promocjach w Rossmannie? Macie paletkę ABH? Co i niej sądzicie?

~ wredna
Czytaj więcej