Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inecto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inecto. Pokaż wszystkie posty

ULUBIEŃCY OSTATNICH MIESIĘCY #5
Polska piosenka, na punkcie której mam obsesję

54 komentarze:
Już od bardzo długiego czasu na blogu nie pojawili się żadni ulubieńcy, a przynajmniej post, w którym zebrałabym ich wszystkich w jednym miejscu. Przez te kilka miesięcy zapisywałam sobie całe mnóstwo potencjalnych faworytów, ale okazywało się, że na dłuższą metę żaden z nich nie był przeze mnie wystarczająco eksploatowany, aby trafić do tego zbioru. Dlatego dzisiaj, może nie będzie ogromu kosmetyków, ale za to będą to perełki, które naprawdę pokochałam. A na koniec będę miała bonusik w postaci piosenki, którą męczę wszystkich domowników i nie tylko :D Ostatnio każdy kto ma ze mną styczność musi ten utwór usłyszeć :D


Schwarzkopf, Schauma Nature Moments, szampon do włosów suchych
Szampon nawilżająco- regenerujący, indonezyjska woda kokosowa i kwiat lotosu. Regenerująca formuła z wodą kokosową oraz ekstraktem z kwiatu lotosu została stworzona, aby natychmiastowo nawilżyć włosy, pozostawiając uczucie miękkich i wygładzonych włosów od nasady aż po same końce. Bez silikonów. Bez sztucznych barwników. Dobrze tolerowany przez skórę głowy. Testowany przez dermatologów - certyfikat dermocert.
Pojemność: 400 ml
Cena: 11,69 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
Znalazłam go w dodatkowym pudełku ShinyBox. Od razu zachwyciłam się zapachem, bo jak wiecie jestem ogromną fanką kokosa. Z samego działania, na początku, nie do końca byłam zadowolona. Uważałam, że znacznie lepiej sprawdzają mi się szampony z Nivea. Jednak okazało się, że moje kłaczki potrzebowały po prostu trochę czasu, aby przywyknąć do zmiany kosmetyku myjącego. Teraz mam wręcz wrażenie, gdy sięgam po coś innego to włosy mi się sklejają ;o Z pewnością sięgnę po jeszcze jedno opakowanie, bo to, jak widzicie, już mi się kończy. A później? Jeszcze nie wiem, zobaczę, może znajdzie się coś innego co będę chciała przetestować ;)
SKŁAD: Aqua, Sodium Laureth Sulfate,Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Hydrolyzed Keratin, Glycine, Panthenol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cocos Nucifera Fruit Extract, Nymphaea Caerulea Flower Extract, Disodium Cocoamphodiacetate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Polyquaternium-10, Cocamide MEA, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Parfum, Propylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil.


Eveline, Facemed+, nawilżający płyn micelarny z wodą termalną
Nawilżający Płyn Micelarny z Wodą Termalną Jeju 3 w 1 przeznaczony jest do:- oczyszczania każdego rodzaju skóry, również wrażliwej,- demakijażu twarzy, oczu i ust - usuwa nawet wodoodporny makijaż,- codziennej pielęgnacji, odświeżenia i nawilżenia skóry już w trakcie demakijażu.Zaawansowane składniki aktywne gwarantują:- już od pierwszego zastosowania - dogłębne oczyszczenie, intensywne nawilżenie, odświeżenie i nawilżenie skóry,- po 3 dniach - ochronę przed przesuszeniami, wygładzenie skóry,- po 14 dniach - regulację wydzielania sebum, poprawę kolorytu i elastyczności.Woda termalna Jeju Magma odznacza się niezwykłą czystością i wysoką zawartością minerałów. Wzmacnia skórę i działa antyoksydacyjnie.Fito NMF - naśladują działanie NMF-u (Naturalnego Czynnika Nawilżającego).Aqua Rice FERM™ bogata w witaminy i minerały stymuluje regenerację, zmniejsza widoczność porów, opóźnia starzenie, ujędrnia i rozświetla cerę.Produkt testowany dermatologicznie.
Pojemność: 400 ml + 100 ml
Cena: 18,99 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub 07 września 2020)
No i mamy nowego ulubieńca w kategorii płynów micelarnych. Może nie jest to kosmetyk, nad którym się rozpływam, ale stwierdziłam, że skoro z chęcią po niego sięgam to powinien się w tym zestawieniu znaleźć. Jest łagodny, dobrze zmywa makijaż i nie podrażnia, a wręcz łagodzi skórę. Jeżeli chodzi o nawilżenie, które obiecuje producent to byłam sceptycznie nastawiona, ale bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Oczywiście nic nie zastąpi kremu, ale zauważyłam, że mam znacznie mniejsze problemy z przesuszaniem się skóry, od kiedy stosuję ten płyn do demakijażu ;) Nie wiem czy sięgnę po kolejną butelkę, bo dobra dostępność mojego ukochanego BeBeauty kusi :D
SKŁAD: Aqua, Olive Oil PEG-7 Esters, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Sea Water, Camellia Sinensis Leaf Water, Butylene Glycol, Cetrimonium Bromide, Potassium Olivoyl PCA, Parfum, Glycereth-26, Saccharomyces/Rice Ferment Filtrate, 1,2-Hexanediol, Urea, Glucose, Fructose, Hydrolyzed Wheat Protein, Sodium Glucamate, Glycine, Lysine, Malic Acid, Tartaric Acid, Citric Acid, Glycolic Acid, Lactic Acid, Sodium PCA, Hydrogenated Starch Hydrolysate, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Salicylate, Benzyl Alcohol, Potassium Chloride, Sodium Hydroxide, Potassium Hydroxide, Amyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Inecto, Very Smoothing, kokosowy olejek do ciała
Podaruj swojej suchej skórze codzienne nawilżenie. Olejek do ciała wzbogacony czystym organicznym olejkiem kokosowym (ang. Pure Organic Coconut Oil) oraz witaminą E, z łatwością wchłonie się w twoją skórę zapewniając jej jeszcze lepszy wygląd, gładkość i zapach.
Pojemność: 200 ml
Cena: 20 zł
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Pełną recenzję tego kosmetyku znajdziecie tutaj: klik.
Powiem tak, jeśli nie lubicie tłustych konsystencji to się z nim nie polubicie. W cieplejsze dni nie mogę go używać, bo mam wrażenie, że cała się lepię. Ponadto, stosuję go tylko na noc, bo pozostawia film na skórze i bardzo długo się wchłania. Jednak to jak pachnie, to, że sprawia, że skóra jest miękka i gładka, oraz błyskawiczny sposób jego aplikacji, powodują, że musi znaleźć się w ulubieńcach. Nie nawilża długotrwale i dogłębnie, więc na zimę konieczny będzie dla mnie zakup czegoś bogatszego. Jednak na co dzień, w chłodniejsze wieczory jest idealny ;) Szczególnie jak mam balsamowego lenia i nie chce mi się babrać w kremach i masłach do ciała ;)
SKŁAD: Paraffinum Liquidum, Isopropyl Palmitate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Lazell, Dominate Eau de Parfum, woda perfumowana
DOMINATE to tajemnicza i elegancka propozycja dla kobiet pragnących podkreślić zapachem swoją zmysłowość. Charakter perfum oddają wyselekcjonowane nuty owocowe i kwiatowe osadzone na bazie drzewa sandałowego, bursztynu i piżma i doprawione orientalnymi przyprawami. Zapach idealny na wieczorne wyjścia.
Odpowiednik: Versace Crystal Noir
Pojemność: 100 ml
Cena: 13,90 zł - 18 zł
Termin ważności: kwiecień 2021
Pełna recenzja tutaj: klik.
Pamiętacie, że miałam co do niego mieszane uczucia i nie wiedziałam co tak naprawdę o nim myśleć? No to już moje uczucia się ustabilizowały i wyklarowały. Zapach pokochałam. I to tak bardzo, że obecnie jest to mój ulubiony flakonik z całej kolekcji. Pewnego dnia ułożył się na mnie tak pięknie, że nie mogłam przestać wąchać nadgarstka. Stwierdziłam, że potrzebuje odpowiedniej pogody, aby rozwinąć się tak, jakbym tego oczekiwała.
Nuty głowy: pieprz, imbir, kardamon
Nuty serca: gardenia, piwonia, kwiat pomarańczy
Nuty bazy: drzewo sandałowe, bursztyn, piżmo


Lovely, Liquid Camouflage
Intensywnie kryjący korektor z formula easy to blend. Formuła long-lasting, która zastyga na skórze. Pokrywa wszelkie zmiany, przebarwienia i cienie pod oczami. Idealny do konturowania twarzy. Dostępny w 3 odcieniach.
Pojemność: 8 ml
Cena: 13,49 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Mój odcień: 01
W końcu go dorwałam ;) I to ostatnią sztukę w moim odcieniu. Co prawda, na chwilę obecną jest dla mnie ciut za jasny, ale za jakiś miesiąc będzie idealny. Cóż tu dużo pisać? Zachwyty nad nim są jak najbardziej słuszne. Bardzo dobrze kryje, numerek 01 ma ładny, beżowo-żółty odcień, jest dosyć lekki i rewelacyjnie wygląda pod oczami. Nigdy nie powiedziałabym, że taki kamuflaż może tak naturalnie wtapiać się w skórę. Po pierwszej aplikacji byłam zachwycona. Ponadto, ma znacznie mniejszą tendencję do zbierania się w zmarszczkach niż jakikolwiek korektor, którego do tej pory używałam. Myślę, że na blogu pojawi się pełna recenzja tego cudeńka, więc na razie nie będę zdradzała wszystkiego ;)
SKŁAD: Aqua, Cyclopentasiloxane, Talc, Isododecane, Propylene Glycol, Magnesium Stearate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Synthetic Fluorphlogopite, Zinc PCA, Magnesium Sulfate, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Phenoxyethanol, Parfum, Alumina, Ethylhexylglycerin, Isostearyl Alcohol, Triethoxycaprylylsilane, [+/-]: CI 77891, CI 77492, CI 77163, CI 77491, CI 77499.


Bioelixire, Argan Oil, olejek do włosów
Serum Argan Oil jest produktem regeneracyjnym, nawilżającym, chroniącym włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Nadaje połysk, likwiduje matowość.Działa przeciwstarzeniowo, powstrzymuje wolne rodniki, nawilża i napina skórę. Zapobiega rozdwajaniu się włosów i nadaje im miękkość. Wzbogacony o olejek jojoba i słonecznikowy.
Pojemność: 20 ml
Cena: 8,99 zł
Ja te maleństwa kupuję znacznie taniej w Biedronce. Jak trafi się na promocję to można je dorwać za niecałe 5 zł. Używam ich już bardzo długo i jedno opakowanie zastępuję kolejnym. Dlatego nie wiem jak to możliwe, że do tej pory żadna wersja nie pojawiła się jeszcze w ulubieńcach. Ten arganowy gości na mojej półce chyba najczęściej. Cudownie pachnie, ma bardzo przyjemną, dosyć gęstą konsystencję, która gładko rozprowadza się po włosach. Dobrze chroni końcówki i ładnie je nawilża, a przy tym zupełnie kosmyków nie obciąża. Mój ideał. I mimo swojej małej pojemności wystarcza mi na długi czas. Co prawda, ja aplikuję go jedynie na końcówki ;)
SKŁAD: Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum (Fragrance), Linalool, Limonene, Argania Spinosa Kernel Oil, Benzophenone 3, Simmondsia Chinensis Oil (Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil), C.I. 26100 (D&C Red n°17), C.I. 47000 (D&C Yellow n°11), Butylene Glycol, Heliantus Annuus Seed Extract (Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Extract), C.I. 61565 (D&C GREEN 6).


Paweł Domagała - Weź nie pytaj
"Weź nie pytaj" to pierwszy singiel promujący nowy album "1984", którego premiera już 16 listopada 2018!
Tekst: Paweł Domagała
Muzyka: Paweł Domagała, Łukasz Borowiecki
Liczba odsłon na YouTube: 7 751 962
Data wydania: 16 czerwca 2018
Czas trwania: 4:23
Jak już wspomniałam na początku - jeśli ktoś miał ze mną styczność w ciągu ostatniego miesiąca to z pewnością był męczony tym utworem. O ile w tym przypadku możemy mówić o zmęczeniu. Mogę jej słuchać na okrągło i mi się nie nudzi. Tekst to ideał, muzyka to cudo, a teledysk to arcydzieło. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z nią zapoznać to zachęcam do przesłuchania, a zapewniam - naprawdę warto.
kiedy stuknie mi 50 lat | wkoło fury i bzdury | dziewczyny do mnie eh i ach | ty wołaj mnie | zawołaj mnie, zawołaj mnie
weź nie świruj, weź się przytul | weź tu przytul mnie, weź tu trwaj…

Znacie coś z moich ulubieńców? Jak u Was sprawdziły się te produkty? A co ostatnio Wam przypadło do gustu? Co jeszcze powinno znaleźć się na tej liście? Jakich Waszych ulubieńców możecie mi polecić? Chcielibyście zobaczyć pełną recenzję któregoś z tych produktów?

~ wredna
Czytaj więcej

Z MIŁOŚCI DO KOKOSÓW - INECTO, OLEJEK DO CIAŁA
Czy katastrofa zakończyła się 'happy endem'?

35 komentarzy:
Tak, wiem, że się powtarzam. I tak, wiem, że większość z Was już o tym słyszała. Ale może jest tutaj ktoś nowy i jeszcze nie wie, że uwielbiam wszystko co kokosowe. A dodatkowo mam obsesję na punkcie zapachów.
Dlatego to była tylko kwestia czasu, kiedy taki kosmetyk pojawi się w moich zbiorach. Ponadto, mam też problemy z nawilżeniem skóry, także nie mogło się złożyć lepiej. Ale o czym cały ten wywód? Ano, o olejku do ciała w sprayu marki Inecto.
A o jakiej to katastrofie wspomniałam w tytule? Otóż, w paczuszce, oprócz ww. olejku, szły do mnie jeszcze inne kosmetyki, w tym mgiełka do ciała. Okazało się, że opakowanie było uszkodzone i w transporcie jej zawartość zalała całą paczkę. Resztę udało się uratować, a sama marka oferowała mi dosłanie mgiełki + jakiś upominek, który miał całą sytuację wynagrodzić. Podziękowałam za propozycję, ale wychodzę z założenia, że takie wypadki się zdarzają, i nie ma sensu, żeby wysyłali kolejną paczkę ;) Także wszystko zakończyło się dobrze ;)


O marce słów kilka
Z ponad stuletnim doświadczeniem w pielęgnacji ciała i włosów, wiemy co nieco o ich dbaniu. Zawsze bierzemy pod uwagę ludzi, zwierzęta i planetę. Możesz stosować nasze produkty z pełną pewnością, że są one w 100% wegańskie i cruelty-free.


Od producenta
Podaruj swojej suchej skórze codzienne nawilżenie. Olejek do ciała wzbogacony czystym organicznym olejkiem kokosowym (ang. Pure Organic Coconut Oil) oraz witaminą E, z łatwością wchłonie się w twoją skórę zapewniając jej jeszcze lepszy wygląd, gładkość i zapach.
Pojemność: 200 ml
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia

Opakowanie i skład
Olejek zamknięty jest w plastikowej buteleczce z atomizerem. Całość jest bardzo zgrabna i poręczna. Szata graficzna, jak najbardziej, w moim guście. Jest prosto i przejrzyście, bez zbędnych ozdobników, a jednocześnie nie nudno. Tworzywo jest porządne i wytrzymałe.
Atomizer działa bez zarzutów, nie zacina się i dozuje bardzo delikatną mgiełkę. Jest zabezpieczony plastikową zatyczką, więc nie trzeba się obawiać, że podczas kąpieli, przez przypadek pryśniemy sobie olejkiem w twarz :D
Z tyłu mamy etykietę informacyjną w wielu językach. Ta, po polsku, była jednak naklejona dodatkowo i została zupełnie rozpuszczona przez mgiełkę, która się rozlała.
INGREDIENTS: Paraffinum Liquidum, Isopropyl Palmitate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Konsystencja i zapach
Kosmetyk jest dosyć lejący i konsystencją przypomina raczej wodę niż olejek. Przyznam szczerze, że trochę mnie to zaskoczyło, choć nie wyobrażam sobie, aby gęstsza formuła mogła się dobrze rozpylać takim atomizerem ;) I ogólnie swoim wyglądem przypomina ww. ciecz, bo jest zupełnie przezroczysty. Jednak na skórze zachowuje się już bardziej jak olejek. Jest śliski, gładko sunie, płynnie się rozprowadza i natłuszcza. Pozostawia delikatny film, który mi osobiście bardzo odpowiada ;)
Kolejny aspekt, w którym jest ten produkt różny od wody jest zapach ;) Czyli jeden z najważniejszych czynników :D A przynajmniej główny powód, dla którego się na ten olejek zdecydowałam. Spodziewałam się, oczywiście, czysto kokosowej woni. I owszem, można go w całej kompozycji wyczuć, jednak nie jest to jedyny element zapachowy. Ja wyczuwam tutaj jeszcze wanilię i jakby kajmak :D Także, jak się wypryskam to będę pachniała jak jakiś pyszny deser :D Lubię to!


Działanie
Co do tego kosmetyku miałam dosyć spore wymagania już od samego początku. Głównie ze względu na "olejek" w jego nazwie. Stworzyłam sobie obraz dobrze nawilżającej mgiełki. A jak było w rzeczywistości?
Było bardzo dobrze. Nie dość, że mgiełka pozwala na dozowanie odpowiedniej ilości produktu to jeszcze umożliwia jego błyskawiczne rozprzestrzenienie po ciele. A to, znowuż, przekłada się na skrócony czas całej aplikacji. Ogromny plus, bo od razu mam większą ochotę sięgnąć po ten olejek po kąpieli, a to zdarza się bardzo rzadko ;)
Jak już wspomniałam wcześniej, zaraz po aplikacji zostawia tłustawy film na skórze i dosyć długo się on wchłania, ale mnie osobiście jakoś mocno to nie przeszkadza ;) Wręcz przeciwnie, mam wtedy wrażenie głębokiego nawilżenia. Dodatkowo, pozostawia nasze ciało delikatnie błyszczące. Ten efekt niesamowicie mi się podoba ;)
Skóra jest gładziutka i delikatna, aż chciałoby się stale ją głaskać :D Wiem, że to dziwnie brzmi, ale takie mam odczucia :D


Cena i dostępność
Markę Inecto, stacjonarnie, znajdziecie w drogeriach Hebe. Czy można je zakupić gdzieś online, się nie orientuję. Jeżeli chodzi o cenę to za olejek do ciała musimy zapłacić 20 zł.

Podsumowując...
Oj, to chyba mój kolejny ulubieniec ;) Wszystko w tym produkcie mi się podoba. Uwielbiam zapach <3 Bardzo odpowiada mi atomizer, konsystencja idealnie wpada w moje gusta, a to, jaką skórę ten kosmetyk pozostawia to bajka. Z całą pewnością będę po niego regularnie sięgała i bardzo możliwe, że dzięki temu w końcu doprowadzę swoją suchą skórę do porządku ;)
Moja ocena: 5/5

Znacie markę Inecto? Mieliście okazję wypróbować ten olejek? Jak się Wam sprawdził? A może wcześniej go nie testowaliście? Zachęciłam Was do zapoznania się z tym produktem? Lubicie olejki do ciała w formie mgiełki? A może wolicie tradycyjne masła i balsamy?

~ wredna
Czytaj więcej

O TYM JAK NIEWIELE TRZEBA, ŻEBY MNIE USZCZĘŚLIWIĆ
Skromne nowości, które bardzo mnie cieszą

52 komentarze:
Dzisiejszy post jest publikacją spontaniczną. Planowany był inny wpis, ale muszę go odłożyć do środy. Mam jednak nadzieję, że taka mała zmiana nie będzie Wam przeszkadzała.
Już od wtorku myślałam gdzie by pewną rzecz wcisnąć, żeby się nią pochwalić :D Pojawi się też jej recenzja, ale do tego trzeba testów, a ja nie mogłam się doczekać, żeby się z Wami moim nowym cackiem podzielić. Tak się złożyło, że dotarła do mnie również paczuszka od Cosmepick i Inecto, choć z nią wiąże się jeszcze jedna, długa historia, ale to na inny raz; więc postanowiłam przygotować wpis o nowościach, jakie zawitały w mojej kosmetyczce.


Inecto Naturals Very Smoothing Coconut, kokosowy olejek do ciała
Podaruj swojej suchej skórze codzienne nawilżenie. Olejek do ciała wzbogacony czystym organicznym olejkiem kokosowym (ang. Pure Organic Coconut Oil) oraz witaminą E, z łatwością wchłonie się w twoją skórę zapewniając jej jeszcze lepszy wygląd, gładkość i zapach.
Pojemność: 200 ml
Cena: 20 zł
Termin ważności: 24 miesiące od otwarcia
Nie wiem czy wiecie, ale uwielbiam wszystko co kokosowe. Dlatego nie powinien dziwić Was taki kosmetyk w moich zbiorach ;) Mam suchą skórę i ciężko mi ją czymkolwiek nawilżyć. Dodatkowo, forma olejku w sprayu wydaje się być bardzo praktyczna. Często używam podobnego produktu z Avon, jednak on nie daje mi odpowiedniego nawilżenia. Całkiem spore nadzieje pokładam w tym produkcie, choć przyznam szczerze, że na chwilę obecną, zapach troszkę mnie drażni, ale o tym innym razem, przy recenzji tego produktu ;)
INGREDIENTS: Paraffinum Liquidum, Isopropyl Palmitate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum.


Cosmepick Perfect Body, nawilżające masło do ciała - marakuja
Masło o egzotycznym zapachu marakui poprawia elastyczność skóry, chroni ją i nawilża. Reguluje także wydzielanie sebum, a dodatkowo spowalnia procesy starzenia się skóry. Witamina K zawarta w oleju z makarui wspaniale działa na skórę naczynkową, trądzik różowaty oraz wszelkiego rodzaju zaczerwienienia. Produkt świetnie sprawdza się także w masażu sportowym ze względu na swoje właściwości przeciwzapalne, jak również łagodzące obrzęki oraz bóle mięśni.
Pojemność: 200 ml
Cena: 16 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub marzec 2022)
Kolejny kosmetyk, który ma za zadanie nawilżyć moją skórę. Zakup dwóch daje mi podwójną szansę na to, że któryś będzie mi odpowiadał. Jeżeli chodzi o samą formę kosmetyku to masła są, zaraz po olejkach, moją ulubioną konsystencją. Uwielbiam zbite, treściwe produkty. Dodatkowo, bardzo intryguje mnie ten zapach. Wiecie, że jestem maniaczką różnego rodzaju woni, więc ładnie perfumowane produkty już na wstępie dostają u mnie plusa ;)
INGREDIENTS: Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Isopropyl Myristate, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Hydrogenated Micrycrystalline Wax, Vitis Vinifera Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Trehalose, Passidlora Edulis Seed Oil, Xanthan Gum, Chondrus Crispus Powder, Inulin Lauryl Carbamate, Benzophenone-4, Parfum, Phenuxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Triethanolamine, Propylparaben, Disodium EDTA, CI19140, CI14700.

Cosmepick Perfect Body, odżywczo-regenerujące masło do ciała - wanilia
Aksamitny krem do ciała o zapachu kuszącej wanilii. Pieści ciało aksamitną konsystencją, koi zmysły ciepłymi nutami kuszącej wanilii. Skutecznie regeneruje i intensywnie odżywia. Chroni skórę przed utratą wilgoci, natychmiast likwiduje uczucie ściągnięcia i przesuszenia. Ciało staje się cudownie miękkie, komfortowo nawilżone i naturalnie zmysłowe. Słodki, otulający aromat relaksuje zmysły, odpręża i poprawia nastrój. Idealny do skóry suchej i normalnej.
Pojemność: 200 ml
Cena: 16 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub wrzesień 2019)
Ten, i kolejny kosmetyk, były dla mnie niespodzianką. Regeneracji skóry nie potrzebuję, ale odżywienie zawsze się przyda. Z chęcią przetestuję i to masło, jednak wszystko po kolei ;) Nie będę otwierała obu, bo mają bardzo krótki termin ważności. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że muszę również przetestować olejek do ciała ;) Oj, będę miała co próbować ;)
INGREDIENTS: Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Isopropyl Myristate, Caprylic/Capric Triglyceride, Vitis Vinifera Seed Oil, Dimethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Hydrogenated Micrycrystalline Wax, Cetearyl Alcohol, Trehalose, Propylene Glycol, Xanthan Gum, Chondrus Crispus Powder, Inulin Lauryl Carbamate, Benzophenone-4, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Parfum, Coumarin, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Triethanolamine, Propylparaben, Disodium EDTA, CI19140, CI14700, CI17200.


Cosmepick Slim Body, wyszczuplający peeling do ciała - grejpfrut i imbir
Peeling o właściwościach złuszczających i wygładzających, zawiera naturalne kryształki cukru, które usuwając martwe komórki naskórka idealnie wygładzają powierzchnię skóry i niwelują wszelkie niedoskonałości. Peeling regulując mikrokrążenie, ujędrnia i odmładza skórę, a energetyzujący zapach grapefruita relaksuje i poprawia nastrój na cały dzień.
Pojemność: 200 ml
Cena: 17 zł
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia (lub luty 2021)
Od razu powiem, że wyszczuplenia u siebie nie zaobserwuję, bo nie ćwiczę ;) A wiadomo, że sam peeling tkanki tłuszczowej za nas nie spali :D Jednak z chęcią przetestuję go jako tradycyjny zdzierak. Akurat obecnie nie mam żadnego typowego peelingu ;) Dodatkowo zachęca mnie zapach ;) Choć za imbirem nie przepadam to soczysty grejpfrut ratuje tutaj całą sytuację ;) To będzie kosmetyk idealny na lato ;)
INGREDIENTS: Sucrose, Paraffinum Liquidum, Silica, Vitis Vinifera Seed Oil, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Citrus Paradisi Seed Extract, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Hydrogenated Microcrystalline Wax, Glycine Soja Oil, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Helianthus Annus Seed Oil, PEG-9, Zingiber Officinale Root Extract, Tocopherol, Ascorbic Acid, Citric Acid, Combretum Farinosum Flower Nectar, Caprylic/Capric Triglyceride, Ascorbyl Palmitate, Alcohol, Phenoxyethanol, DMDM Hydanation, Limonene, Methylparaben, Linalool, Propylparaben, Parfum, CI47000, CI26100.


MUR I <3 Makeup London Chocolate Orange, paleta cieni
Orange Chocolate to niezwykłej jakości paleta 16 cieni do powiek w bardzo oryginalnym opakowaniu nawiązującym do tabliczki czekolady.Cienie są mocno napigmentowane i niezwykle trwałe a ich aplikacja jest bardzo przyjemna.Cienie są niezwykle gładkiej i aksamitnej konsystencji a ich aplikacja to sama przyjemność. Są trwałe, nie rolują się i nie osypują.Spakowane w przepiękną kasetkę w kształcie czekolady z dużym lusterkiem w środku i aplikatorem do nakładania cieni.
Gramatura: 14x1,22 g + 2x2,44 g (21,96 g netto)
Cena: 39,98 zł
Termin ważności: 12 miesięcy od otwarcia
No i wisienka na torcie ;) To jest właśnie kosmetyk, o którym wspomniałam we wstępie posta. Pierwsza w mojej kolekcji czekoladka od Makeup Revolution <3 Dostałam ją od siostry na urodziny i pokochałam od pierwszego wejrzenia. Nie dość, że przepięknie pachnie to jeszcze wygląda cudnie i skrywa śliczne cienie. Prawdopodobnie nie każdemu przypadnie do gustu jej pomarańczowo-ruda kolorystyka, ale ja się w niej zakochałam. Uważam, że jest alternatywą dla Caramel Melange od Zoevy, do której kiedyś wzdychałam. Powiem szczerze, że ciężko mi słowami wyrazić radość, jaką mi to maleństwo sprawiło ;) Aż mam ochotę codziennie wykonywać pełny makijaż oka, tylko po to, żeby sięgnąć po tę czekoladkę ;) A praca z nią to czysta przyjemność ;) Coś czuję, że powiększę swoją rodzinkę paletek o kilka nowych z serii Chocolate ;)
INGREDIENTS: Mica, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Talc, Magnesium Stearate, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Palmitate, Polybutene, Kaolin, Silica, Polyethylene, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Dimethicone, Methylparaben, Propylparaben, Parfum May Contain (+/-) CI 77891, CI 77491, CI77492, CI 77499, CI 77007, CI 15850, CI 15985.


Co sądzicie o moich nowościach? Znacie? Lubicie? Uważacie za buble? Co Was zaciekawiło? Jaką recenzję chcielibyście zobaczyć najpierw? Jak podoba Wam się paleta Chocolate Orange? Jakie inne z tej serii polecacie kupić? A co nowego pojawiło się w Waszych kosmetyczkach?

~ wredna
Czytaj więcej